Przyjmuję sugestię niezliczonych komentatorów, którzy uważają, że skończył się czas straszenia PiS-em, że to paliwo już się wyczerpało. Staram się więc, bez żadnego straszenia, wyobrazić sobie, w sposób najbardziej pozytywny i poczciwy, jak to będzie, gdy Andrzej Duda zostanie Prezydentem RP, a w jesieni do władzy dojdzie rząd PiS. Uwaga, w niniejszym tekście nie ma ani cienia ironii, szyderstwa ani celowej przesady.

A zatem:

• Zaraz po dojściu do władzy, na wniosek Prezydenta rząd pod kierownictwem Jarosława Kaczyńskiego podejmie kroki w kierunku przywrócenia progu emerytury w wieku lat 65. Po trzech miesiącach ogłosi, że sytuacja budżetowa, zostawiona mu w spadku przez PO, jest tak katastrofalna, że na razie nie ma warunków do tej zmiany.

• Rząd ogłosi, że w ciągu najbliższych 10 lat nie zamierza wprowadzić do Polski Euro. Część ludzi – m.in. tych podróżujących często za granicę a także biznesmenów, tracących na bezsensownych wymianach waluty – tym się lekko zdenerwuje, ale generalnie nikt specjalnie się nie przejmie.

• Rząd wprowadzi, a Sejm przyjmie, ustawę o ochronie dobrego imienia Polski, przewidującą karanie więzieniem za używanie słów ‘polskie obozy koncentracyjne” – żadne kroki prawne nie zostaną jednak podjęte ze względu na – jak powie minister sprawiedliwości Michał Królikowski – spory jurysdykcyjne;

• Kościół dostanie co chce – faktyczne zawieszenie obowiązywania konwencji anty-przemocowej , zawieszenie przygotowań ustawy o in vitro i zwiększenie płac dla katechetów w szkołach publicznych. Po paru miesiącach spowoduje to głębokie rozgoryczenie Episkopatu, bo nie będzie miał z kim walczyć i doprowadzi to do gwałtownego spadku powołań kapłańskich;

• PiS opublikuje projekt nowej Konstytucji – z dużo liczniejszymi niż obecnie odniesieniami do religii, Boga i Kościoła, a także z większym naciskiem na polską suwerenność, ochronę życia od początku do końca, i w ogóle wspólne wartości, ale z braku większości konstytucyjnej w parlamencie, zrezygnuje z „procedowania’ projektu;

• W polityce międzynarodowej nic specjalnie się nie zmieni, poza tym, że premier Kaczyński i minister spraw zagranicznych Waszczykowski będą od czasu do czasu obrażać się teatralnie na Niemcy, Francję i Unię Europejską, z niejasnych dla opinii publicznej powodów i na co nikt specjalnie nie będzie zwracał uwagi, a za co będze – w zawoalowany sposób – przepraszał prezydent Duda;

• Przez pierwszy rok rząd będzie ogłaszał zamiar postawienia w stan oskarżenia osób odpowiedzialnych za zamach smoleński; po roku sprawa zostanie wygaszona, wrak wróci do Polski i zostanie uznany za obiekt czci narodowej; Antoni Macierewicz z przepracowania dostanie zawału serca i Smoleńsk skończy się jako temat;

• Raz na zawsze zaniechane zostaną jakiekolwiek prace nad ustawą o związkach partnerskich, co jednak oburzy niewielką liczbę ludzi; w szkołach wprowadzone zostaną treści obowiązkowe anty-homoseksualne, ale nikt tego specjalnie nie zauważy, poza częścią rodziców, którzy przeniosą swe dzieci do szkół prywatnych, światopoglądowo bezstronnych;

• Media publiczne obsadzone będą przez dziennikarzy niepokornych: Karnowski zostanie szefem TVP a Zaremba głównym komentatorem Polskiego Radia; media komercyjne zyskają dzięki temu dodatkową oglądalność i słuchalność;

• Na pewno nieco więcej będzie w dyskursie publicznym ksenofobii i nacjonalizmu; policja i prokuratorzy dostaną przesłanie by nie ścigać stadionowych patriotów, bo to sojusznicy; uprawnione będą wypowiedzi antysemickie i generalnie ksenofobiczne (ton już nadał Piotr Zaremba w PiS-owskim portalu wPolityce pisząc, że treścią obecnej kampanii jest „Oddać Polskę Polakom” – w domyśle: odebrać wiadomo-komu; to taki ukłon w stronę elektoratu Grzegorza Brauna), ale tu PiS będzie ostrożny i powstrzymywał będzie dziarskich narodowców, już więcej będze anty-islamizmu, bo na tych strachach można teraz nieco dalej zajechać;

• Po trzech latach, Jarosław Kaczyński zostanie mianowany dożywotnim honorowym prezesem PiS i jednocześnie usunięty ze stanowiska premiera ze względu na zły stan zdrowia i podeszły wiek; nowym premierem zostanie Joachim Brudziński; Krystyna Pawłowicz zostanie wyrzucona z partii jako prowokatorka, symulująca głupotę dla ośmieszenia partii;

• Te SKOKi, które nie zostaną jeszcze rozwiązane albo przejęte przez inne banki, uzyskają nadzwyczajny zastrzyk finansowy w wysokości 4 miliardów złotych, przyznany ustawowo z funduszu bankowego normalnych banków; członkowie zarządów SKOK pozostający jeszcze na wolności otrzymają gwarancję ochrony przez postępowaniem wyjaśniającym, a Grzegorz Bierecki, po wygaśnięciu mandatu senatorskiego i immunitetu, zamieszka na stałe w Urugwaju;

• Po czterech latach, PiS straci władzę na rzecz koalicji Partii Obywatelskiej (powstałej na gruzach Platformy) i Partii Postępu (powstałej na gruzach SLD i trzynastu ugrupowań liberalnych), która zabierze się za sprzątanie.

W sumie, i to jest naprawdę optymistyczny przekaz mojego wpisu, przez najbliższe lata, jeśli rzecz jasna spełni się czarny scenariusz „Duda+PiS”, będzie tylko trochę bardziej głupio, duszno i śmiesznie. Katastrofy nie będzie. Trochę więcej światłych młodych ludzi wyjedzie na Wyspy Brytyjskie, nie tylko ze względów ekonomicznych, ale i dlatego, że będą wstydzić się swojego państwa. Które jednak przetrwa, bo nie takie rzeczy już widziało.