Hairwald

W ciętej ranie obecności

Komor (15.07.2015)

 

Łzawy spot Ewy Kopacz. Rozczuli wyborców? [WIDEO]

mcia, ŁR/300polityka.pl, 15-07-2015

Kobiety z Szydłowca opowiadają o Ewie Kopacz, jaką znają. Czy taki przekaz trafi do wyborców Platformy Obywatelskiej?

„To odważna kobieta”, „noc czy dzień, zawsze pomagała ludziom”, „drzwi u niej się praktycznie nie zamykały” – mówią w spocie mieszkanki Szydłowca. Czy przekonają wyborców do głosowania na Ewę Kopacz?

Zdaniem występujących w filmiku kobiet Ewa Kopacz była pełnym poświęcenia lekarzem, świetnym fachowcem, ale także wrażliwą na ludzki los kobietą.

Kampanii towarzyszyć będzie hasło: „Słucham, rozumiem, pomagam”.

Newsweek.pl

Nowy spot Kopacz. „Noc czy dzień, jak była tu w domu, to pomagała ludziom”

Źródło: YouTube, 15.07.2015
http://www.gazeta.tv/plej/19,114927,18363364,video.html?embed=0&autoplay=1
Czasami jak stała, jak była ubrana, tak wybiegała z domu, bo ktoś potrzebował pomocy – tak osoby, które miały styczność z Ewą Kopacz przez lata jej pracy jako lekarza, wspominają panią premier w nowym spocie PO. Niezwykle pozytywnie. Występujące w filmie kobiety malują obraz szefowej rządu jako gotowej do pomocy innym w każdej chwili. Fabuła spotu wpisuje się w nowe hasło wyborcze Kopacz, ‚Słucham, rozumiem, pomagam’.

jestNowySportEwyKopacz

marszałekSejmu

ŚpieszmySię

gazeta.pl

Polska islamofobia bez muzułmanów

Karolina Wigura, 15.07.2015
Z lewej przeciwniczka budowy meczetu, z prawej obrończyni praw muzułmanów do własnej świątyni

Z lewej przeciwniczka budowy meczetu, z prawej obrończyni praw muzułmanów do własnej świątyni (fot. Bartosz Bobkowski / AG)

Do zwycięstwa islamu w Polsce wystarczy „ogromna płodność muzułmanów, którzy prowadzą obecnie wojny nie za pomocą maczet, bomb czy kałasznikowów, ale macic swoich kobiet”.
To fragment tekstu Tomasza Terlikowskiego z „Do Rzeczy”. Trudno doszukać się tu chrześcijańskiej miłości bliźniego – ale przyznajmy, że i tzw. Polska liberalna nie stroni od podobnych stwierdzeń. „Wprost”, jeszcze pod redakcją Sylwestra Latkowskiego, cytował Orianę Fallaci, że Europa „z powodu uległości wobec wroga – islamskiego nazizmu – kopie własny grób”. Nawet w „Gazecie Wyborczej” można było przeczytać wywiad z mieszkającą w Londynie artystką, według której „polityczna poprawność pierze ludziom mózgi”; „islamofobia to słowo stworzone, by zamykać ludziom usta”.Czy Polacy są islamofobami? Pytanie jest zasadne, szczególnie wobec deklaracji wiceministra Piotra Stachańczyka, że nasz kraj przyjmie wkrótce 2 tys. przybyszów m.in. z Syrii. A także dlatego, że kilka dni temu do Ośrodka Kultury Muzułmańskiej w Warszawie podrzucono świńskie łby.

Według fundacji Afryka Inaczej obawę przed osobami wyznania muzułmańskiego wyraża 58 proc. Polaków. To szokujące, skoro muzułmanie stanowią dziś w Polsce zaledwie 1 promil wszystkich grup religijnych! Czyżby – tak jak dawniej był w Polsce antysemityzm bez Żydów – dziś istniała islamofobia bez muzułmanów?

Może to wynik specyficznego imitowania przez masowe media nastrojów na Zachodzie. A także niechęci do wzięcia pod uwagę, że imigracja w dzisiejszej UE ma nie jedną, ale przynajmniej dwie twarze. Pierwsza to deklarowane przez rządy kwoty, które dane państwo jest gotowe przyjąć. Druga to o wiele słabiej kontrolowany napływ ludzi, w tym muzułmanów, których ze względu na poprawiającą się sytuację ekonomiczną Polski będzie zapewne w kolejnych latach więcej. Jeśli ktoś nie bierze pod uwagę, że wzrost liczby ludzi starających się w Polsce o azyl to druga strona otwartych granic, z których skorzystało już tylu rodaków, to decyduje się na jazdę na gapę.

Tymczasem jednak podróż bez biletu uprawiają chętnie i politycy, i publicyści. Jak to – zapyta ktoś – przecież trwa ważna dyskusja o imigrantach, np. czy przyjąć chrześcijan z Syrii. Owszem, trwa, ale niestety pytanie w tej dyskusji jest źle postawione. Chodzi nie o to, czy kogokolwiek przyjmować (bo to dziś w zasadzie nie do uniknięcia), ale o to, jak to robić. Jak, to znaczy: jakie mamy plany zintegrowania przybyszów w polskiej kulturze? Kto nauczy ich mówić w naszym języku? Skąd wezmą się pieniądze na ich początkowe utrzymanie i w jakich warunkach będą mieszkać? Jak znajdą pracę?

Bassam Tibi, niemiecki intelektualista syryjskiego pochodzenia, już kilka lat temu twierdził, że hasło „multikulti” to nieporozumienie. Kraje zachodniej Europy, przyjmując kilkadziesiąt lat temu pierwszych muzułmanów, nie zadały sobie trudu, by zastanowić się, czego będą wymagały od nich i co same zamierzają im (a także ich dzieciom i wnukom!) zaoferować. Możemy się uczyć na ich błędach, nie popadając jednocześnie w ksenofobię czy nacjonalizm. Ale dyskusję – zamiast spychania problemu – musielibyśmy zacząć już teraz.

dr Karolina Wigura – szefowa Obserwatorium Debaty Publicznej „Kultury Liberalnej”, adiunktka w Instytucie Socjologii UW

byłWPolsce

wyborcza.pl

Porozumienie z Grecją przybliża Polskę do euro

Jakub Borowski*, 15.07.2015
Jakub Borowski

Jakub Borowski

Porozumienie zawarte przez Grecję z wierzycielami zostało przez wielu komentatorów i wybitnych ekonomistów uznane za brutalny i upokarzający dla Greków niemiecki dyktat. Wiele wskazuje jednak na to, że dla obecnego kształtu tego porozumienia nie było sensownej alternatywy, a w dłuższym okresie kontrakt eurogrupy z Grecją wzmocni strefę euro i osłabi argumentację na rzecz pozostawania Polski poza jej obszarem.
Rozwiązaniem optymalnym dla Grecji byłoby umorzenie znaczącej (co najmniej jednej trzeciej) części zadłużenia wobec pozostałych krajów strefy euro w zamian za szybkie wprowadzenie reform. Redukcja greckiego długu byłaby jednak niezgodna z art. 125 traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, co potwierdza orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z 2012 r. Zmiana traktatu umożliwiająca wzajemne umorzenia długu przez kraje strefy euro wymagałaby jednomyślności wszystkich krajów UE, co jest scenariuszem przekraczającym granice nawet najbardziej plastycznej wyobraźni.Alternatywa, a więc wyjście ze strefy euro, byłaby okupiona politycznym chaosem oraz długotrwałą i najprawdopodobniej głęboką recesją. Powrót greckiej gospodarki do równowagi trwałby wiele lat. Dewaluacja nowej greckiej waluty wsparłaby wzrost gospodarczy jedynie na krótką metę (mimo 90-procentowego osłabienia drachmy wobec marki niemieckiej w latach 1974-98 wzrost PKB na mieszkańca był niski). Biorąc pod uwagę wynik referendum, przeprowadzenie przez kolejne greckie rządy głębokich reform strukturalnych przyspieszających wzrost byłoby mało prawdopodobne.Wybrano zatem wariant, w którym w zamian za korzystniejsze rozłożenie rat zadłużenia, a więc spadek jego realnej wielkości, Grecja zmniejszy wydatki publiczne, zwiększy dochody podatkowe i przychody z prywatyzacji. Można przypuszczać, że jeśli mimo tych działań dług publiczny będzie spadał wolniej, niż oczekiwano, na przykład w wyniku wystąpienia obiektywnych opóźnień w prywatyzacji, w przyszłości kraje strefy euro nie będą mogły odmówić Grecji kolejnego wsparcia.

Nowy rozdział z wiodącą rolą Niemiec

Porozumienie z Grecją oznacza początek nowego rozdziału w historii funkcjonowania strefy euro. Wskazuje ono na istotny wzrost znaczenia Niemiec, które – dysponując mniejszością blokującą w funduszu pożyczkowym ESM – będą mogły w przyszłości skutecznie egzekwować dyscyplinę fiskalną jako alternatywę dla chaotycznego i kosztownego opuszczenia strefy euro przez kraje niechętne naprawie swoich finansów publicznych. Porozumienie to, w połączeniu z utrwalającym się ożywieniem gospodarczym w strefie euro, powinno się również przyczynić do osłabienia partii populistycznych i zmniejszenia ryzyka kryzysu zadłużenia w pozostałych krajach południa Europy. Oznacza to, że niemiecki dyktat zmniejsza prawdopodobieństwo rozpadu strefy euro w przyszłości. Dyktat ten, co ważne, został zaakceptowany przez wszystkie kraje eurogrupy, w tym Francję, co otwiera drogę do jego ponownego zastosowania w przyszłości.

Dopóki nie nastąpi trwałe i znaczące obniżenie relacji długu publicznego do PKB w najbardziej zadłużonych krajach strefy euro, Polska powinna pozostać poza obszarem wspólnej waluty, korzystając z krajowej polityki pieniężnej w celu łagodzenia wahań aktywności gospodarczej. Można jednak oczekiwać, że przypadek Grecji, dzięki któremu Europa po raz pierwszy tak wyraźnie dostrzegła możliwe skutki wyjścia ze strefy euro, będzie miał dyscyplinujący wpływ na finanse publiczne krajów z wysokim zadłużeniem. Jeśli tak się stanie, to w dłuższej perspektywie porozumienie z Grecją może być czynnikiem sprzyjającym redukcji zadłużenia i przyspieszeniu wzrostu gospodarczego w obszarze wspólnej waluty. Gospodarka strefy euro stanie się wówczas dużo bardziej stabilna. I choć to wciąż odległa perspektywa, porozumienie z Grecją może – paradoksalnie – przyspieszyć wprowadzenie euro w Polsce.

*główny ekonomista Crédit Agricole Bank Polska, członek Rady Gospodarczej przy premierze

Zobacz także

wyborcza.biz

Ciemnogród w polskiej polityce trzyma się mocno

Renata Grochal, 15.07.2015
Pikieta przeciwko metodzie in vitro zorganizowana przez fundację Pro - Prawo do Życia<br /><br /><br />
przed Centrum Leczenia Niepłodności

Pikieta przeciwko metodzie in vitro zorganizowana przez fundację Pro – Prawo do Życia przed Centrum Leczenia Niepłodności „Pares”. Rzeszów, 11 lutego 2015 r. (PATRYK OGORZAŁEK)

Przysłuchując się senackiej debacie nad ustawą o in vitro, można było odnieść wrażenie, że rząd Ewy Kopacz chce sprowadzić na Polaków dziesięć plag egipskich, a nie uregulować zabiegi wykonywane od 28 lat.
W zeszłym tygodniu Senat uchwalił ustawę o in vitro. Po ośmiu latach zapowiedzi i obietnic premier Ewie Kopacz udało się uratować honor Platformy, która od ośmiu lat obiecywała regulację zapłodnienia pozaustrojowego. Kopacz przeforsowała ustawę, mimo że – jak twierdzą wiarygodne źródła – były premier Donald Tusk, który przygląda się polskiej polityce z Brukseli, odradzał jej wikłanie się w światopoglądowe spory.Jednak Kopacz uznała, że forsując in vitro, nic nie traci, bo zapłodnienie pozaustrojowe popiera przeszło 70 proc. Polaków, a kościelni hierarchowie, którzy w całym kraju organizowali modły w intencji „dobrej decyzji Senatu”, a dziś grożą senatorom ekskomuniką, i tak wspierają PiS.Ustawa o in vitro jest odpowiedzią na problemy 1,5 miliona par, które borykają się z niepłodnością. Biorąc pod uwagę starzenie się polskiego społeczeństwa, niepłodność staje się problemem społecznym. Ten gest może przysporzyć PO głosów liberalno-lewicowego elektoratu w wyborach parlamentarnych. Dla bardziej postępowej części społeczeństwa regulacja zapłodnienia pozaustrojowego jest sygnałem, że polityka nadąża za zmianami społeczno-kulturowymi zachodzącymi w kraju. Poza tym Komisja Europejska od lat upominała Polskę za brak regulacji in vitro, a w 2013 roku skierowała przeciwko Polsce skargę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.Jednak pełna demagogii debata nad in vitro pokazała, że ciemnogród w polskim parlamencie trzyma się mocno, i to nie tylko w PiS. Dziewięciu senatorów PO zagłosowało przeciwko przyjęciu ustawy (m.in. Jan Rulewski, Helena Hatka, Jan Filip Libicki). Kolejne głosy senatorów – głównie z PiS – w debacie świadczyły o tym, że albo za wszelką cenę chcą się przypodobać kościelnym hierarchom, albo – co gorsza – są kompletnie oderwani od rzeczywistości. To kolejny argument przeciwko okręgom jednomandatowym, bo Senat od 2011 roku wybieramy w JOW-ach.

Senatorowie PiS pytali, czy prawdą jest, że dzieci z in vitro mają zespół ocaleńca, który objawia się cierpieniem, bo „ich urodzenie zostało okupione śmiercią braci i sióstr”. Senator PiS Dorota Czudowska alarmowała, że Senat otwiera rządową ustawą „piekielne wrota możliwości nadużyć i komplikacji wszelakiej natury, których dzisiaj nie potrafimy jeszcze przewidzieć”. Najwyraźniej zapomniała, że zabiegi in vitro wykonuje się w Polsce od 1987 roku (28 lat!) bez żadnych regulacji. W kolejnych głosach pobrzmiewała troska o los zarodków, które dotąd nie były w żaden sposób chronione i można je było niszczyć, wylewając do zlewu. Tymczasem rządowa ustawa zakazuje niszczenia zarodków pod groźbą kary pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do pięciu lat.

Stanisław Hodorowicz (PO) mówił, że inżynieryjna metoda in vitro sprowadza człowieka do roli produktu. „Czy Kościół jest taki głupi, że przez kilkaset lat nie uznawał teorii heliocentrycznej? Nie. Kościół dokładnie wiedział. Chodziło o godność człowieka i miejsce człowieka w systemie. Rewolucja kopernikańska człowieka przeniosła z punktu centralnego jako punktu, wokół którego się wszystko kręci, właśnie do układu heliocentrycznego, gdzie centrum stało się czymś innym. I Kościół, przyjmując takie stanowisko, bronił godności człowieka” – dowodził senator Platformy. Wraz z Janem Filipem Libickim zgłosili poprawkę, by ograniczyć liczbę wytwarzanych zarodków do dwóch, co znacznie obniżyłoby skuteczność zabiegów. Inni senatorowie domagali się przyjęcia poprawki dopuszczającej do refundowanej metody in vitro wyłącznie małżeństwa. Problem w tym, że rządowy projekt w ogóle nie odnosił się do kwestii refundacji (czyżby senatorowie nie czytali ustawy?). Refundacja ma być rozstrzygnięta odrębnym rozporządzeniem. W Polsce działa co prawda od 2012 roku rządowy program częściowej refundacji in vitro, ale to trzyletni program, który za chwilę się kończy. Po senackiej debacie widać, że jeśli PiS dojdzie do władzy, to na jego przedłużenie nie ma szans. A szkoda, bo w ciągu dwóch lat jego działania na świat przyszło ponad 1600 dzieci z in vitro. Ale prezes PiS Jarosław Kaczyński nie pozostawił złudzeń – już w niedzielę ogłosił podczas pielgrzymki rodzin Radia Maryja na Jasną Górę, że ani Andrzej Duda, ani Beata Szydło nie są głusi na głos Kościoła. To była reakcja na słowa abp. Andrzeja Dzięgi – nazwał ustawę o in vitro „zbrodniczą” i zarzucał politykom, którzy ją wprowadzają, że „są głusi na rozumne argumenty ze strony Episkopatu Polski, profesorów medycyny, parlamentarzystów”. Deklaracja prezesa pokazuje, gdzie jest ośrodek decyzyjny w PiS.

Sceptycyzm wobec rządowej ustawy udzielił się też prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, który w kampanii prezydenckiej deklarował, że jest za in vitro i podpisze rządową ustawę. Teraz niespodziewanie szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski tuż przed głosowaniem w Senacie wysłał do marszałka list, podnosząc wątpliwości co do konstytucyjności ustawy. Chodzi o przepis przewidujący możliwość pobierania komórek rozrodczych od dawcy, który jest niezdolny do świadomego wyrażenia zgody. Tyle że ustawa przewiduje, że bez zgody dawcy komórek rozrodczych nie można użyć. Czyżby pan prezydent ustawy nie czytał? A może tak bardzo zależało mu na głosach wyborców, że wątpliwości w sobie zdusił, a dziś eksplodowały one ze zdwojoną siłą? Jeśli Komorowski rzeczywiście miał wątpliwości, to mógł je zgłosić na etapie prac w rządzie lub w Sejmie. Teraz to wygląda niepoważnie. Tak jakby prezydent chciał się odegrać na PO za kiepską kampanię. Chyba że – tak jak PiS – chce się podlizać biskupom.

wyborcza.pl

 

Dwie twarze PiS. Twardy trzon chce moralnej rewolucji

Antoni Macierewicz (FOT. MICHAL CHWIEDUK / FOKUSMEDIA / NEWSPIX.PL)Antoni Macierewicz (FOT. MICHAL CHWIEDUK / FOKUSMEDIA / NEWSPIX.PL)
W partii Kaczyńskiego toczy się ostry spór o kształt ugrupowania po przejęciu władzy. Ludzie z twardego trzonu chcą moralnej rewolucji, umiarkowani pragną głębokich reform gospodarczych i społecznych.
Dziś rola Jarosława Kaczyńskiego ma się sprowadzać do napisania nowej konstytucji. Po następnej kadencji chce po sobie zostawić dokument – mówi nam osoba z bliskiego otoczenia prezesa PiS. Twierdzi ona także, że Jarosław Kaczyński zrozumiał, że musi odejść w cień, tak samo jak radykalizm twardego trzonu PiS.Trudno w to uwierzyć, bo „twardzi” odgrywali znaczącą rolę podczas konwencji programowej partii w Katowicach. Na 36 pobocznych panelach zgromadzili się radykalni rozmówcy i słuchacze, którzy głosili chęć powrotu haseł IV RP. Media elektroniczne nie mogły transmitować przebiegu pobocznych paneli. Zaproszone były jedynie do 13 oficjalnych, na których można było zobaczyć umiarkowaną twarz partii Jarosława Kaczyńskiego. A to rodzi pytanie, gdzie jest dawny PiS.MINISTERSTWO PATRIOTYZMU– Kaczyński odsyłając radykałów na poboczne panele, chciał skanalizować emocje twardego elektoratu. Musi utrzymać ich sympatię, ale wie, że reprezentując ich poglądy, nie wygra wyborów – mówi nasz rozmówca z PiS. I dodaje, że właśnie z tego powodu na części oficjalnej nie znalazł się Zbigniew Ziobro.– To była decyzja Kaczyńskiego. Postanowił, że zamiast Ziobry na oficjalnym panelu wystąpi Kempa. A jemu da poboczny, żeby mógł się wygadać. Zbyszek był wściekły – słyszymy w PiS. Niemniej jego wystąpienie na pobocznym panelu zgromadziło wielu słuchaczy. Nie wszyscy zmieścili się do sali, więc część zasłuchana stała pod nią, a Ziobro w piątkowy wieczór przedłużył przemówienie do dwóch godzin. Mówił m.in. o ustawowym ustaleniu prawa do prowokacji. Twierdził, że w interesie państwa jest to, by policja i służby mogły przedstawiać propozycje korupcyjne. – Chodzi o to, by wyeliminować sprowokowanych z życia publicznego – mówił Ziobro. I ciągnął rozżalony na sędziów: – Musimy znaleźć sposób, aby z nimi porozmawiać inaczej, za ich chamstwo i butę – przekonywał Ziobro. Były minister sprawiedliwości w partii nadal ma wielu zwolenników.

(…)

Najwięcej słuchaczy zgromadziły spotkania podczas panelu dotyczącego polityki historycznej. Jego moderatorem był Maciej Świrski. Tu pojawiały się propozycje powołania w Pałacu Prezydenckim komórki, która zajmie się polityką historyczną. – Już od roku słyszę w PiS o pomyśle powołania czegoś na kształt ministerstwa patriotyzmu, tylko pod inną nazwą…

(…)

Wprost.pl

Wzywają do postu i modlitwy za prezydenta Komorowskiego. By nie podpisał ustawy o in vitro

Paweł Kośmiński, 15.07.2015
Do modlitwy do Ducha Świętego i Matki Bożej Królowej Polski o dary Ducha Świętego dla Bronisława Komorowskiego wzywa Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka

Do modlitwy do Ducha Świętego i Matki Bożej Królowej Polski o dary Ducha Świętego dla Bronisława Komorowskiego wzywa Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka (Fot. Sawomir Kamiski / Agencja Gazeta)

Do modlitwy do Ducha Świętego i Matki Bożej Królowej Polski o dary Ducha Świętego dla Bronisława Komorowskiego wzywa Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka. Inicjatorzy wierzą, że dzięki nowennie prezydent nie podpisze ustawy o leczeniu niepłodności, która reguluje in vitro w Polsce.
Stowarzyszenie, które stawia sobie za cel „obronę życia każdego człowieka od momentu poczęcia do naturalnej śmierci”, wzywa do modlitwy kolejny już raz w tym miesiącu. Poprzednia, dziewięciodniowa nowenna zakończyła się w ubiegły piątek, a więc w dniu głosowania nad ustawą o leczeniu niepłodności w Senacie. Wtedy modlono się o „dary mądrości i roztropności, dary męstwa i pobożności” dla senatorów. Dzięki modlitwie mieli oni opowiedzieć się przeciwko rządowemu projektowi.Modlitwa pierwsza, czyli „żadna ofiara i post nie pójdą na darmo”Ale senatorowie nie posłuchali i po burzliwej dyskusji przewagą kilku głosów ustawę poparli. Choć nie obeszło się bez odwołań do Sądu Ostatecznego czy rozważań, jak ustawa „ma się do obchodzenia roku 2015 jako Roku św. Jana Pawła II”.”Nie udało się wprawdzie zablokować w Senacie RP tej zbrodniczej ustawy, ale modlitwa i post przeszło 1800 osób z całej Polski stała się źródłem wielorakiego dobra. Uwrażliwiła na wielkie zło procedury ‚in vitro’ wielu senatorów, dziennikarzy, lekarzy i polityków. Zmobilizowała wielu ludzi do głoszenia prawdy o ‚in vitro’, do promowania etycznej, zgodnej z Prawem Bożym, skutecznej i dużo tańszej metody pomocy bezdzietnym małżonkom, jaką jest naprotechnologia” – piszą teraz członkowie stowarzyszenia.Naprotechnologia to metoda forsowana przez Kościół katolicki, której nie rekomenduje jednak ani Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu, ani Polskie Towarzystwo Ginekologiczne. Nie sprawdza się bowiem w leczeniu niepłodności mężczyzn oraz w przypadku niektórych schorzeń kobiecych (np. niewydolność jajników, niedrożność jajowodów).- Wtedy przegraliśmy 46 do 43, ale my – jako ludzie wiary – wiemy, że żadna modlitwa, ofiara, post nie idzie na darmo. Pan Bóg zagospodaruje to na pewno ku większej chwale i ku pożytkowi tego dzieła, któremu się poświęcamy – obronie życia każdego człowieka od poczęcia aż po naturalny kres – mówił na antenie Radia Maryja Antoni Zięba, członek zarządu stowarzyszenia i współorganizator Krucjaty Modlitwy w Obronie Dzieci Poczętych.

Modlitwa druga. „Widzę zwycięstwo Chrystusa w tej batalii o życie”

Dlatego teraz „obrońcy życia” wzywają do modlitwy do ducha Świętego i Matki Bożej Królowej Polski o dary Ducha Świętego dla Bronisława Komorowskiego. W poniedziałek marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska skierowała bowiem ustawę do prezydenta. Ten może ją podpisać, zawetować albo skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Na decyzję ma 21 dni.

Zanim jeszcze projekt trafił na jego biurko, Bronisław Komorowski powiedział, że swoją decyzję uzależnia od konstytucyjności dokumentu. Ale podkreślił też: – Zawsze byłem i jestem za życiem, a metoda in vitro uporządkowana w sensie prawnym to jest właśnie opowiedzenie się za życiem, za szansą na posiadanie dzieci.

Inicjatorzy akcji chcą, by prezydent ustawę zawetował. W tej intencji chętni zobowiążą się do codziennego odmawiania litanii do Ducha Świętego, pięciu tajemnic różańca oraz modlitwy ks. Piotra Skargi za ojczyznę. Ale ci, którym pozwalają na to „stan zdrowia oraz obowiązki rodzinne i zawodowe”, wzywani są do codziennego pełnego uczestnictwa w mszy świętej oraz zachowania jednej z wybranych form postu”. I tak aż do podjęcia przez prezydenta decyzji.

– Teraz los tej barbarzyńskiej ustawy jest w rękach prezydenta Bronisława Komorowskiego – człowieka, który deklaruje się jako katolik, człowiek wierzący, dlatego z tym większą ufnością modlimy się za niego – przekonuje Antoni Zięba. – Modlitwa jest pierwszą rzeczą, którą musimy podjąć w tym wielkim i wspaniałym dziele. Widzę zwycięstwo Chrystusa w tej batalii o życie.

Już wcześniej przeciwnicy in vitro zainicjowali zbieranie podpisów pod apelem skierowanym do prezydenta, by nie podpisał ustawy. W odpowiedzi Stowarzyszenie na rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian” zorganizowało kontrakcję, która ma przekonać Bronisława Komorowskiego, by ustawę poparł.

„Cel nigdy nie uświęca środków” – podsumował wyniki głosowania w Senacie Episkopat.

Zobacz także

wyborcza.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: