Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the month “Lipiec, 2017”

Trybunał i sądy zamienić na muzea

Polityka historyczna PiS niebawem może tak przyspieszyć, że nazwiemy ją kosmiczną polityką historyczną. Zapytacie, dlaczego miałoby się tak stać? Ano, z dnia na dzień może przybyć kilkaset muzeów w całej Polsce.

Zdziwieni? Oczy wyszły wam na wierzch? Schowajcie je do oczodołów, bo potrzebny będzie rozum, wysilcie go, tymczasem pospiesznie wyjaśniam.

Demolka Trybunału Konstytucyjnego miała służyć między innymi temu, aby przyspieszono wyrokowanie w sprawach, które zalegają latami. I oto dowiadujemy się, że Trybunał Konstytucyjny w obecnym roku, a już mija 7 miesięcy 2017, orzekał – teraz można wybałuszyć oczy – przez 13 dni. „Fakt”, w którym o tym piszą, nazywa sędziów wprost – „Lenie z Trybunału Konstytucyjnego”.

Ja głównym leniem – rozsadnikiem tej niemocy pracy – nazwałbym panią prezes Julię Przyłębską, która powinna pozostać jako prawnik bezrobotna, tak jak chciał tego Sąd Okręgowy w Poznaniu, a ten nie przyjął jej do pracy ze względu na lenistwo i mierne kwalifikacje („nie przeprowadziła postępowania dowodowego, nie ustaliła istotnych faktów, pisała błędne uzsadnienia” – to tylko niektóry z zarzutów wizytatora w 2001 roku, a następnie komisji kwalifikacyjnej w stosunku do Przyłębskiej, gdy odrzucono jej prośbę o pracę).

Czy Przyłębska od tamtego czasu podciągnęła się? Znowu wybałuszcie oczy. Pani Przyłębska jest na urlopie od 28 czerwca do 11 września, od ostatniego posiedzenia TK do następnego planowanego. Nie podciągnęła swojej fachowości, dalej w głębokim poważaniu ma kwalifikacje.

Jak wiemy Przyłębska jest prezes TK od grudnia ubiegłego roku. Już nie wybałuszajcie oczy, bo je stracicie. W tym czasie przybyło jej 41 dni zaległego urlopu. Jak to się dzieje, że nie pracuje, a przybywa jej urlopu? Ano tak, że urlop jest wówczas, gdy pisze się podanie o urlop, zatwierdza się podanie i na urlop udaje. Przyłębska choć nie pracowała, to nie napisała do siebie podania o urlop, więc nie była na faktycznym urlopie mimo, że bumelowała.

No, fajnie. Zatem jakim sposobem doszło do tego, że wczoraj – 27.07 – pojawił się komunikat niefachowej Przyłębskiej: „Sąd Najwyższy złamał prawo nie zawieszając postępowania w sprawie Mariusza Kamińskiego”. Ten komunikat podał PAP, ano agencja mogła tę wiadomość dostać mailem, np. z Bahamów, gdzie może przebywać Przyłębska wraz ze swym TW Wolfgangiem, a nawet komunikat mógł podyktować telefonicznie prezes Kaczyński.

Zresztą. Trybunał Konstytucyjny orzekał przez 13 dni w roku. Po co? Przecież konstytucja nie działa. Czy nie lepiej otworzyć jego podwoje dla turystów. Budynek fajny, kupić tylko bambosze i zwiedzający będą śmigać po wypastowanych posadzkach. A kustosz w TK będzie mógł nawijać: – Kiedyś w Polsce przestrzegana była Konstytucja, a tutaj pracowali sędziowie pilnujący zgodnści prawa z Konstytucją. I takie tam ble-ble.

Tak sytuacja wygląda z Trybunałem Konstytucyjnym. Prezes Kaczyński chce podobnie zrobić z prawem powszechnym, po części mu się to udało, ustawa o sądach powszechnych została podpisana przez Andrzeja Dudę, dwie o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa zawetowane.

Jeżeli prawo będzie działalo jak Trybunał Konstytucyjny, to po co nam budynki sądów – a tych jest kilkaset. Bezprawie nie potrzebuje sądów. Budynki sądów można przerobić na muzea. I wreszcie na kosmiczną skalę realizowanć politykę historyczną.

Kustosze mogą reklamować przeszłość: – Tu działało prawo – informując gawiedź o przeszłej wielkości narodu polskiego wyznającego prawo i demokrację. Spełnia się na naszych oczach Franz Kafka, na razie tajniacy śledzą opozycję i społeczeństwo obywatelskie, acz jeszcze nie prowadzą na przesłuchania.

Kaczyński może się w jeszcze jednym odwołać do tradycji, której tak hołduje. Niegdyś panowie władcy – królowie, książęta – rozstrzygali spory prawne, gdy raz do roku udawali się do swoich posiadłości i wydawali wyroki podczas tzw. roków. Kaczyński jako pan może wydawać wyroki podczas wyjazdów w teren, czy też kampanii wyborczej (jeżeli takie jeszcze będą), obowiązuje wszak jego wola, a taka Przyłębska tylko symuluje pracę.

Prawo staje się przeszłością, a teraźniejszościa i przyszłością będą wspomnienia, czyli muzea. Zaś zawód prawnika może pójść do lamusa, bo będziemy mieli pana prezesa na włościach Polski.

PiS rżnie nas bez mydła podatkami – kolejny: paliwowy

PiS nakłada kolejny podatek na Polaków, aby spłacać swoje populizmy (a będą jeszcze za telewizję, czyli za gadzinówkę, za węgiel – każdy obowiązkowo zapłaci za elektrownie węglowe).

Podatek 20 groszy za litr benzyny przełoży się na to, że paliwa zdrożeją o 25 groszy, zdrożeje żywność. Zdrożeje wszystko to, co potrzebuje komunikacji, dostawy, wytwarzania energii.

Daliśmy gamoniom władzę i jak to gamoń, który nie ma pod czaszką, sięga do naszej kieszeni. Pozwalamy na jawne złodziejstwo.

Niejaki Zbigniew Dolata z PiS (znany z tego, że nikt go nie zna) z trybuny sejmowej zachęcał do nowego podatku paliwowego.

A gościu ma z kilometrówek ponad 36 tys. zł. Tyle mu wypłaca Sejm. Liczy g. (g jak gamoń), że z kasy sejmowej wyciągnie więcej. Kilka tysiączków więcej zgarnie nierób.

Nawet prawicowy dziennikarzyna Warzecha wkurzył się:

Wspomnę jeszcze dwóch największych osrajdków przestrzeni publicznej, pacjenta Macierewicza i jego szefa „geniusza” taboretu.

Taboreciarz. Taboryta.

Post Navigation