Hairwald

W ciętej ranie obecności

Morawiecki ssie cycek Kaczyńskiego. Groteska polska

CZY JUŻ WIECIE POLACY, JAK BĘDZIE ZACHOWYWAŁ SIĘ PiS, GDY WYGRA WYBORY NA PREZYDENTÓW MIAST? Właśnie mamy przykład w Warszawie. Pomniki smoleńskie budowane bez zgody mieszkańców, na najważniejszym placu, protesty mieszkańców mają gdzieś.

Decyzja o pomniku w stolicy należy do warszawiaków. ostro do polityków . 👇

W kancelarii Mateusza Morawieckiego przygotowano specjalną instrukcję, której zapisami kierować się mają politycy PiS w rozmowach na temat kontrowersyjnej ustawy o IPN. Pod pismem widnieje podpis szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka.

Do dokumentu – który ma „ujednolicić przesłanie w tej sprawie” – dotarli dziennikarze „Rzeczpospolitej” i Polsat News. Instrukcja zawiera m.in. wytyczne związane z odpowiadaniem na najczęściej zadawane pytania, m.in. o polską historię. Ministrowie mają więc w razie pytań o Jedwabne i Kielce mówić o tym, że „przypadki pogromów na Żydach zdarzały się w całej okupowanej Europie, również w Polsce”. Mają też podkreślać, że liczą w tej sprawie na działania Polskiej Fundacji Narodowej! Przypomnijmy, że to ta Fundacja „stoi” za pisowską kampania billboardową o sądach.

Autorzy instrukcji podkreślają także, że te wytyczne mają trafić do placówek i agend zagranicznych, które są nadzorowane przez resorty. Ministrowie mają przypominać o tym, że nikt nigdy, działając w imieniu państwa polskiego, nie podjął się współpracy z nazistami, a Polska nie może zgodzić się na przypisywanie państwu odpowiedzialności za Holokaust.

 „Nie można robić z ludzi idiotów. W podwójnym sensie. Nasi profesjonalni dyplomaci znają historię Polski i potrafią o niej mówić. Nie można też robić idiotów z naszych partnerów. Wypowiedzi minister edukacji, która nie widziała, kto zabijał w Jedwabnem, już dawno dotarł do Europy” – skomentował instrukcję rzecznik PO Jan Grabiec.

Waldemar Mystkowski pisze na temat „wielkości” Morawieckiego (fragment).

Kaczyński w swoim pokrętnym języku w istocie usprawiedliwił antysemityzm, co dość szybko pojął Morawiecki, on tak ma – wyćwiczył się, jako prezes banku, aby zginać kark przed właścicielami. Gdyby jednak sam musiał wypowiedzieć się oryginalnie o antysemityzmie, nie podejrzewam, by mogła być to jakaś głębsza myśl. Morawiecki intelektualnie – mam na myśli umiejętność poruszania się w polskiej tradycji i kulturze – jest bonsai.

Swego czasu politycy PiS wykuwali nowy patriotyzm. Dzisiaj może nie ma starego antysemityzmu, wyznawanego przed wojną przez endeków i po cichu przez sanację, mamy za to jego nową postać zdefiniowaną przez Morawieckiego: „unikajmy antysemickich wypowiedzi”. Nie mówmy głośno, zaś antysemityzm Ziemkiewicza czy Marcina Wolskiego w TVP zaliczymy do wolności słowa.

PiS skłócił się ze wszystkimi, usprawiedliwia się ciągle i wciąż, rażąc swoich przeciwników takimi krętactwami, jakie wypowiedział Kaczyński, a spił mu z ust Morawiecki. Stara broń artyleryjska nosiła nazwę „kartacz”, a bronią retoryczną PiS do rażenia przeciwników jest „krętacz”.

Tak prof. Leszek Balcerowicz określił politykę międzynarodową prowadzoną przez rząd PiS i Jarosława Kaczyńskiego. – „Odbudowa suwerenności, czyli „wstawanie z kolan” polega według Kaczyńskiego i jego wyznawców na wszczynaniu awantur z kolejnymi demokratycznymi krajami: Niemcami, Francją, Izraelem, np. na horyzoncie US…” – napisał były wicepremier na Twitterze. – „Symptomatyczne, że ocieplanie stosunków dotyczy takich krajów, jak Białoruś Łukaszenki i Turcji Erdogana” – zauważył Balcerowicz.

Były wicepremier w kolejnym wpisie dodał, że fakt, iż Polska przed dojściem PiS do władzy miała „przyjazne stosunki z naszymi demokratycznymi sojusznikami, to wedle Kaczyńskiego i kaczystów przejaw „kolonializmu”.

Balcerowicz odniósł się także do stosunku partii rządzącej i samego Jarosława Kaczyńskiego do Rosji: – „Rosja jest nadal oficjalnie wrogiem dla PiS, ale żaden rząd w Polsce po 1989 r. nie realizował takiej proputinowskiej polityki osłabiania Polski wewnątrz i na zewnątrz” – napisał na Twitterze były wicepremier.

Tamara Olszewska na koduj24.pl pisze.

W połowie 2017 roku TVN nadała materiał o śmierci Igora Stachowiaka na komisariacie we Wrocławiu, do której doszło prawie rok wcześniej. Dzięki TVN sprawa wyszła na jaw, a pracę stracił komendant wojewódzki policji Arkadiusz Golanowski, jego zastępca Piotr Niziołek, komendant miejski Dariusz Kokornaczyk, a Arkadiusz Małecki, który był wówczas komendantem miejskim, został zdymisjonowany. Wobec nich oraz pięciu policjantów, którzy przeprowadzali tę interwencję, wszczęto postępowanie dyscyplinarne.

Jeszcze kilkanaście dni temu wiceminister MSWiA Jarosław Zieliński na posiedzeniu sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych przekonywał, że „dzisiaj nie ma w policji żadnego z tych policjantów, którzy byli winni bezpośrednio czy winni zaniedbań w ramach nadzoru, jaki powinni sprawować (…) W trybie dyscyplinarnym, w trybie administracyjnym zostali ukarani: odwołani ze stanowisk, usunięci z policji”.

 Te słowa pana wiceministra pozostają całkowicie w sprzeczności ze stanem faktycznym. Już we wrześniu 2017 r. Gazeta Wyborcza ujawniła, że zamieszani w sprawę komendanci najpierw poszli na długotrwałe zwolnienia lekarskie, a potem sami, z własnej woli, bez żadnego przymuszenia, złożyli wnioski o przejście na emeryturę.

Tak więc czterej panowie uniknęli kary, a za to otrzymali niezłe odprawy w wysokości sześciomiesięcznych poborów. Od 45 do 60 tys. zł. Zdymisjonowany komendant dolnośląskiej policji, Arkadiusz Golanowski, będzie jeszcze do września pobierał 100% ostatniego uposażenia. Te informacje potwierdza rzecznik Komendy Głównej Policji mł. insp. Mariusz Ciarka – „Wynika to z przepisów ustawy o policji. Z dniem przejścia funkcjonariusza na emeryturę prowadzone wobec niego postępowania muszą zostać umorzone, bo nie można prowadzić ich wobec kogoś, kto nie jest policjantem. Odprawa należała im się zgodnie z art. 114 i 115 ustawy. Komendantowi Golanowskiemu prawo do wypłaty świadczenia w pełnej wysokości przez rok po zakończeniu służby gwarantuje zaś art. 117, mówiący, że prawo do takiego świadczenia przysługuje funkcjonariuszom, którzy przepracowali 30 lat”. Okazuje się, że panu Golanowskiemu zaliczono do stażu pracy również lata nauki, by staż pozwalał na wypłatę świadczenia w odpowiedniej wysokości.

Posłowie opozycji nie kryją oburzenia. Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej mówi, że „to kolejny już skandal związany ze śmiercią Igora Stachowiaka (…) Jeśli osobom odpowiedzialnym nie tylko nie spadł włos z głowy, ale na koniec otrzymali jeszcze ogromne sumy, to należałoby się zastanowić nad zmianą przepisów ustawy o policji, która nie przewidziała, że wysoko postawieni funkcjonariusze mogą chcieć posłużyć się nią do unikania odpowiedzialności”, a wtóruje mu Jan Grabiec z PO – „Nie żyje niewinny człowiek. Ci, którzy przez rok próbowali tuszować tę sprawę, dostali wielotysięczne odprawy i spokojnie siedzą na emeryturach”.

Jedno jest pewne. Politycy partii rządzącej są mistrzami w stosowaniu tzw. podwójnych standardów. Zgodnie ze znaną zasadą – „Jak Kali ukraść komuś krowa to być dobrze, a jeśli Kalemu ktoś ukraść krowa to być źle”. Tak więc panowie policjanci mogą spać spokojnie. Włos im z głowy nie spadnie, a partia zadba o ich spokojną przyszłość.

Andrzej Karmiński o Bielanie.

Znaną metodą stosowaną przez rozmaitych inżynierów dusz jest odwracanie uwagi od sedna sprawy poprzez udekorowanie owego sedna kłamstwami i pomówieniami.

Kiedy Prawo i Sprawiedliwość zniknie już w politycznym niebycie, przyjdzie czas, by uhonorować bezimiennego dziś bohatera, który podgryzał wroga od środka, póki nie został z niego żałosny ogryzek. Zanim to nastąpi wielu zachodzi w głowę, kim jest ten facet, który codziennie majstruje w umysłach Polaków. Kto jest autorem codziennych „przekazów”, wykutych potem na blachę i recytowanych w mediach przez funkcjonariuszy Jarosława Kaczyńskiego? Jakiż to inżynier dusz tak steruje propagandą, by jednocześnie budziła sprzeciw i zapadała ludziom w głowę, całkiem jak orczyk na wiejskiej zabawie?

Ten autor wielopiętrowych łgarstw, żałosnych wykrętów i badziewnych argumentacji to tylko na pozór cymbał formatu XXL. Tak naprawdę mamy do czynienia z kanclerską głową. Więcej: liczne fakty dowodzą, że jest to nowy Konrad Wallenrod, nasz człowiek zakonspirowany we wrogim środowisku. Uśpiony przez wiele miesięcy wtapiał się w otoczenie, budując sobie pozycję niezłomnego piewcy wszelakich projektów Wodza Wszechczasów i wykazując przy tym niemały kunszt. Ileż się musiał namęczyć, żeby Polacy pozornie zrezygnowali z protestów i niby zaakceptowali fakt, że wygrana w wyborach oznacza automatyczne zagarnięcie Polski na własność. Jakże się trzeba było nagłówkować, by nikt nie pytał zbyt głośno, jak to jest, że tak Znakomita Zmiana budzi entuzjazm wyłącznie w PiS i czemu tylko ta partia rozumie swoje decyzje. Nie byle jaką sztuką było też okresowe unieważnienie pytania, dlaczego powstawanie Polski z kolan podoba się jedynie Węgrom i mieszkańcom San Escobar. A wręcz kuglarskich umiejętności wymagało zbudowanie kunsztownej alternatywy: albo otaczają nas wyłącznie nacje bezmyślnych matołków, którzy nie są w stanie ogarnąć, co się w Polsce dzieje, albo wszystkie kraje świata zmówiły się i sprzysięgły przeciw naszej zbolałej ojczyźnie. Świat protestuje, bo nie rozumie oczywistych argumentów, dostarczanych przez nasze odnowione i świetne służby dyplomatyczne, które jednak nijak nie są w stanie wyjaśnić polskich racji, więc Europa, Ameryka i Izrael trochę się boczą, ale postanowiliśmy nadal z nimi rozmawiać, więc pewnie przejrzą na oczy i wtedy zaakceptują Świetną Zmianę, chyba że okażą się lewakami z międzynarodowej mafii spiskującej przeciw Polsce i wtedy Polacy, przewodząc krajom Międzymorza… itd. Proste i logiczne, prawda?

Fundamenty IV Rzeczpospolitej podmywa wiele podobnych nurtów argumentacji. Nasz człowiek w mateczniku PiS (z konspiracyjnej konieczności nazwijmy go Trojańskim) ima się rozmaitych metod i chwytów, na krótką metę skutecznych, ale w dalszej perspektywie zabójczych dla użytkowników. Takich np. jak znana metoda „Łapaj złodzieja”. Poligonem doświadczalnym była wojenka o Trybunał Konstytucyjny, kiedy to głupi błąd PO, choć wyprostowany i przeproszony, dał „prawo” do pełnego zawłaszczenia TK. Długo obowiązywała narracja, że za obecny stan Trybunału odpowiada PO, ale w miarę upływu kolejnych miesięcy rządów PiS usprawiedliwianie własnego błędu argumentem w rodzaju: „a ty miałeś rozpięty rozporek” straciło na skuteczności. Trojański zastąpił więc starą narrację bardziej wyrafinowaną metodą – na strażaka podpalacza – który sam podkłada ogień i sam ogłasza alarm pożarowy. Gdy PiS zachowuje się idiotycznie, gdy daje kolejną plamę, gdy znów kompromituje Polskę, powodując w konsekwencji oczywistą reakcję cywilizowanego świata, to wtedy wzywa się wszystkich Polaków do zwierania szyków obronnych i wspólnego ratowania dobrego imienia Ojczyzny. Z podszeptu Trojańskiego zapewne skorzystała była pani premier, wołając z ogniem w oczach: „Nieważne, czy jesteś z obozu rządzącego czy z opozycji, ważne, czy bronisz Polski!”. Fałsz dostrzeże tu nawet średnio zdolny gimnazjalista, tłumacząc sobie tę frazę: „Jeśli Polski trzeba bronić, to przed PiS…”, bo głosząc fałszywą konieczność jedności wobec bezprawia, wciąga Polaków w swoje ciemne sprawki, skłania nas do udziału w przestępczych działaniach, nawołuje do masowego akceptowania zła i wręcz do jego legalizacji.

Znaną metodą stosowaną przez rozmaitych inżynierów dusz jest odwracanie uwagi od sedna sprawy poprzez udekorowanie owego sedna kłamstwami i pomówieniami. Począwszy od oszukańczej kampanii wyborczej Kaczyński buduje swoje imperium na kłamstwie i opluskwianiu konkurentów. On i jego lokaje kłamią i będą kłamać. Wykorzystując tą oczywistość, mistrz Trojański nazwał matactwa i brednie PiS „polityką konieczną”, czyli walką o władzę i jej utrzymanie bez oglądania się na metody. Wkrótce polska polityka stała się takim bagnem, że krytyczną wobec PiS opinię wystarczyło nazwać „polityczną” , by unieważnić merytoryczną treść zarzutu. Równocześnie Trojańskiemu udało się wmówić swoim mocodawcom, że przymiotnik „polityczny”, dopisany do jakiegoś działania czy wypowiedzi, zwalnia od odpowiedzialności za złamanie prawa, za kłamstwo, niedotrzymanie zobowiązania czy oszustwo z chęci zysku. Tę argumentację zapewne jeszcze usłyszymy. Podczas nieuchronnych procesów kierownika szatni i jego załogi zapewne dowiemy się również, że polityka stała się dla nich czymś tak paskudnym, że w życiu by się za nią nie wzięli, gdyby znękana Ojczyzna nie była w trwożnej potrzebie.

Na razie polityka PiS jest jak koń: każdy widzi. Gdyby nie Trojański, to 80% ludzi uwierzyłoby, że wcale nie chcą zmian w sądownictwie polegających na przyspieszeniu procedury i uczciwym orzekaniu, tylko życzą sobie przekazania trzeciej władzy pod zarząd jednej partii oraz oddania sędziów pod nadzór ministra Ziobry. Również nasz człowiek podpowiedział rządzącym hasełko: „to nie my tolerowaliśmy faszystów, to Platforma” – i nieważne, kiedy ani jak – ważne, że poszło w lud, który (na razie) dowodów się nie domaga. W lud poszła także wiadomość, którą Trojański szepnął paru ludziom z okolic obozu rządzącego, że na teren obozu Auschwitz nie wolno wnosić polskiej flagi ani śpiewać tam polskiego hymnu i że z tamtejszych wystaw usunięto wszelkie ślady martyrologii Polaków – a wszystko po to, by skierować troskliwą pamięć świata wyłącznie na wiadomo kogo. Trzy kłamstwa, które miały przykryć kretyńską ustawę o IPN i przy okazji zwolnić dyrektorskie etaty w Muzeum dla swoich, w rzeczywistości obnażyły pełny bezmiar głupoty polskich władz umysłowych. Brawo Trojański!

Długa jest lista zasług naszego Wallenroda zamaskowanego w centrali PiS. To on wymyślił metodę kreowania rzeczywistości „na cebulkę”, czyli przykrywanie plam kolejnymi plamami. Lekceważenie opinii Unii, kpiny z jej przedstawicieli, potyczka z Izraelem, powarkiwania na sąsiadów, aborcja, reparacje wojenne, kapusie z PO, szmalcownicy – jeden chamski numer przysłaniany jest od razu przez nowe świństwo, które zaraz przykrywa kompromitacja, na którą nakładana jest durna decyzja – szybko i sprawnie, bez przestojów, rozmaite składniki nakładają się na siebie jak w fastfudzie, tworząc cham-burgery dla prostego ludu – produkty, których rzeczywistego składu nie da się ustalić, bo wszystkie sklejone są zawiesistym bogoojczyźnianym sosem.

Jedną z ostatnich zasług Trojańskiego jest upowszechnienie w PiS sztuki odwracania kota ogonem. Dany kot odwrócony ogonem jest, zdaniem manipulatorów, niewidoczny. W rzeczywistości jednak, rewers kota z uniesionym ogonem czuć na kilometr. W opinii ministra Błaszczaka np. nacjonalizm czy faszyzm w przyrodzie polskiej praktycznie nie występuje, choć pogrobowcy Hitlera zbierają się, urządzają festiwale, przechowują broń i hajlują nam wesoło z ekranów TV. Minister Brudziński dałby się pokroić, że antysemityzmu jest u nas ledwie tyle, co kot odwrócony ogonem napłakał, dając tym samym dowód, że nie korzysta z Internetu, nie chodzi na mecze, a i nie do każdego kościoła zagląda. Nowy szef MSZ Jacek Czaputowicz ogłasza, że światowe tsunami, wywołane nowelizacją ustawy o IPN, jest znaczącym sukcesem Polski, a wręcz „sprzyja umacnianiu Polski w świecie”. Premier Morawiecki natomiast, komentując zarzuty o horrendalnych premiach, które jego poprzedniczka (ktoś jeszcze pamięta, jak się nazywała?) przyznawała ministrom, również tym, których trzeba się było na gwałt pozbyć, oświadczył publicznie, że wszystko jest OK, bo przecież premie nie były tajne. Czyli gdy on sam rozda swoim ministrom kilka milionów, to też nie będzie miał sobie nic do zarzucenia, bo jego skok na kasę też będzie transparentny.

Czy to możliwe, żeby ci dostojnicy sami wymyślili wymienione głupstwa? Czy minister Ziobro osobiście wykombinował, żeby zwalnianie prezesów sądów uzasadniać ich marnymi wynikami w rankingu – nie zważając, że przy wymianie wszystkich prezesów któryś z nich musiał być pierwszy, drugi albo w czołówce rankingu (o którym wcześniej nikt nie słyszał)? Czy nowe kierownictwo ZUS, które odmówiło podwyżek marnie zarabiającym pracownikom, samo z siebie wpadło na pomysł, żeby zafundować załodze bogate ubiory: mężczyznom za 5 tys. zł, a kobietom tylko za 3,5 tys. (pewnie uznali, że w kusych strojach kobiety prezentują się atrakcyjniej)?

Wiele jest dowodów wskazujących, że Adam Bielan – ups! – przepraszam, że Trojański to nie prymitywny partacz, majsterklepka usuwający piąte klepki z umysłów, ale przeciwnie – geniusz, który dobrze wie, że to, co na krótką metę wprawia tłumy w euforię, w dłuższej perspektywie odstręcza na amen i do końca życia. Z pewnością jest to zdeklarowany wróg PiS, piąta kolumna, nasz człowiek, który ze wszystkich sił stara się, by w kolejnych wyborach zwyciężyła przyzwoitość i zdrowy rozsadek. Chyba, że się mylę.

Single Post Navigation

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: