Hairwald

W ciętej ranie obecności

Kaczyńskiego nie boli kolano. Sprawa jest o wiele poważniejsza

SZTURM PILNIE POTRZEBNY!

Brawo :))

W krajach anglosaskich do dziś jednostką miary bywa stopa. W Polsce stopę zdecydowanie wyrugował system metryczny, ale życie potrafi płatać złośliwe figle i okazuje się teraz do dyspozycji mamy Piętę. Jednostkę, którą stosować będzie należało dla określenia maksymalnych rozmiarów hipokryzji. Wszystko od nazwiska dość często przewijającego się przed telewizyjnymi kamerami posła Prawa i Sprawiedliwości. Bielski poseł PiS pan Stanisław Pięta, kreujący się na bezwzględnego konserwatystę, ascetę i człowieka surowego wymagającego od bliźnich uczciwości w najczystszej postaci, gorący orędownik życia poczętego, przeciwnik środowisk LGBT, perfekcjonista i zwolennik wyniesienia do niedawna protestujących niepełnosprawnych z Sejmu, okazał się mieć skazę i to dość pokaźną, o czym poinformował „Fakt”.

Huczą dziś o tym zresztą wszystkie media. To, że uległ urokowi niewiasty jest nawet zrozumiałe, bo nikt nie jest święty, ale że w niski sposób ją zwodził rujnując jej kawał życia, obiecywał gruszki na wierzbie, przymierzał się do „załatwienia” stanowiska w spółce skarbu państwa i wykorzystywał ją, równocześnie zdradzając żonę i marnując czas, który winien jest tak ponoć wysoko cenionej przez posła rodzinie – to po prostu świadectwo piramidalnej obłudy i hipokryzji, tak typowej dla reprezentowanej przez Piętę formacji politycznej. Najgorsze jest to, że zatacza ona coraz szersze kręgi.

W obronie hipokryty stanął np. poseł Tadeusz Cymański, z pełną wyrozumiałością przekonując: „To jest historia ludzkich słabości. Jeśli ktoś uważa, że jakaś partia ma monopol – jest święta, czysta, nie lubi pieniędzy, nie upadnie w sprawach obyczajowych, nie jest pyszna – to wielki błąd – komentował w programie „Tłit”. Jak dodał, „to smutne, że ktoś upadł, wziął łapówkę, zdradził żonę, ale nie jesteśmy w klasztorze”.

Co zrobi PiS? – „Jarosław Kaczyński jest konserwatystą. Zapewniam, że takie postawy nie przechodzą bez echa. Ale nie jesteśmy partią, która dokonuje osądu a priori człowieka, który miał zły okres w życiu” – podsumował Cymański. No i w partii zapanowała konsternacja, bo problem zrobił się nagle poważny. Niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Pięta zasiada w komisjach ds. Służb Specjalnych i Amber Gold. Mówią, że mógł być szantażowany. Politycy zasiadający w obu komisjach mają dostęp do informacji niejawnych, newralgicznych, pilnie strzeżonych. Posiadają ogromną wiedzę na temat spraw na styku wielkiej polityki, biznesu i świata przestępczego. Muszą być krystaliczni, aby nie narazić się na szantaż ze strony osób chcących wykorzystać ich pozycję i wiedzę.

Innego zdania jest wybitny specjalista ds. służb, były minister spraw wewnętrznych oraz szef resortu sprawiedliwości Marek Biernacki powiedział Wirtualnej Polsce: „Sprawa dotyczy moralności. Nic mi nie wiadomo na temat tego, czy poseł Pięta zdradził komuś tajemnice, których ujawniać nikomu nie powinien. Poczekajmy, zobaczymy, co dalej wydarzy się w tej sprawie”.

„To atak na moją osobę” – stwierdził poseł Pięta w rozmowie z Gazeta.pl i oznajmił, że rozważa wniesienie pozwu do sądu.

Polska w budżecie na lata 2021-2027 dostanie o 23,3 proc. mniej w polityce spójności i 26,6 proc. mniej na fundusz rozwoju obszarów wiejskich. Polska miała 82,5 mld euro, a dostanie 64 mld. Czyli w sumie ponad 120 mld zł mniej. To jeden z największych unijnych budżetów, a Polska dostanie najmniej.

Opozycja mówi wprost: to kompromitacja

– Ostrzegaliśmy i mówiliśmy wiele razy, że polityka rządu PiS musi mieć odpowiedź w propozycjach, które pojawią się ze strony Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Nie słuchał Kaczyński, nie słuchali kolejni premierzy. Dzisiaj mamy widoczne liczby, które potwierdzają to, w jaki sposób polski rząd jest traktowany w Brukseli – mówił na konferencji prasowej przewodniczący PO Grzegorz Schetyna.

Także według liderki Nowoczesnej „zła polityka PiS przyniosła konkretne owoce”. – Czy polski rząd był aktywny, kiedy trzeba było budować szeroką koalicję i sojusze przy negocjowaniu budżetu? – pyta retorycznie Katarzyna Lubnauer.

– To jest katastrofa rządu PiS, katastrofa negocjacji, katastrofa prowadzonej przez ten rząd polityki zagranicznej. Wiemy, że mimo najwyższego w historii budżetu UE mamy znaczące cięcia dla Polski – komentuje szef klubu PO. Sławomir Neumann wylicza: – To w sumie ponad 120 mld zł mniej, czyli 500 plus dla każdego dziecka przez cała kadencję. Tyle stracimy przez bezrozumną politykę zagraniczną kłócenia się ze wszystkimi. – 27:1, które było symbolem polityki europejskiej rządów PiS, przełoży się w kolejną katastrofę, która będzie oznaczać mniejsze pieniądze w inwestycjach i portfelach Polaków – dodaje poseł PO.

Sławomir Neumann „oczekuje, że wreszcie ktoś otworzy oczy i zacznie poważnie negocjować”. – Do tej pory w negocjacjach nie brali udziału ani premier, ani ministrowie. Nawet europosłowie nie przychodzili na komisje, gdzie dyskutowano te kwoty. To kosztowne odwracanie się od Europy plecami. Te straty będą nie do odrobienia – ostrzega polityk opozycji.

PO oczekuje też informacji od rządu na temat tego, jakie kroki podejmie, aby zwiększyć środki, które mają trafić do Polski. – Premier Mateusz Morawiecki powinien mieć odwagę stanąć przed posłami i nam to wytłumaczyć – przyznaje Neumann.

JUSTYNA KOĆ: Wiemy już, że mniej pieniędzy dostaniemy na politykę spójności. Co to oznacza?

DR KAMIL ZAJĄCZKOWSKI: Można się spodziewać, że Polska dostanie mniej nie tylko w ramach polityki spójności, ale także wspólnej polityki rolnej, co będzie dopiero przedstawiane w najbliższych dniach. Wiadomo było, że dostaniemy mniej, natomiast zaskoczeniem jest skala. W naszych wcześniejszych rozmowach uczulałem, że to, że 2 maja KE przedstawiła dosyć optymistyczny ogólny budżet, nie oznacza, że będzie z tego coś dobrego dla nas. Obawiam się, że ten czarny scenariusz się sprawdził.

Te propozycje są niekorzystne dla Polski, ale tylko po to, żeby Polska mogła coś ugrać.

Czyli gorzej nie będzie?

Raczej na pewno. KE wyszła ze stanowiska, że jak obetnie stosunkowo mało, Polska i tak się będzie biła, aby było jeszcze mniej. Sądzę, że gdzieś w połowie, jak zazwyczaj przy kompromisie, znajdzie się racja Polski i Komisji. Zresztą nie tylko Polski, bo inne państwa regionu również zostały objęte cięciami.

Myślę, że finalnie dostaniemy mniej jakieś 17 do 15 mld. Zresztą gdybyśmy zeszli do takiego poziomu, to i tak byłby sukces polskiej dyplomacji. Mówię tu oczywiście o polityce spójności.

Mniej dostanie cały region Europy Środkowej, więcej Europa Południowa. Wraca stary podział?

To odwieczne pytanie, komu dawać, czy Europie Południowej, Wschodniej, Środkowej… Niestety, te dyskusje, które pojawiały się 20 lat temu, po 1989 roku, wracają. Wówczas część krajów Południa, m.in. Hiszpania, bardzo mocno protestowały, kiedy to jeszcze Wspólnota Europejska, a później Una Europejska zaczęły wspierać przemiany polityczne i gospodarcze w Europie Środkowej. To między innymi w 1989-90 Hiszpanie bardzo mocno sprzeciwiali się funduszom FARE dla Polski, Węgier, Czechosłowacji, a potem dla Czech i Słowacji.

Hiszpania była wtedy najbiedniejszym krajem, wiadomo było, że po wejściu krajów Europy Wschodniej nie będzie. 

Tak, ale jednocześnie największym beneficjentem. Mnie

niepokoi fakt, że wracają te stare podziały, które były nie do uniknięcia przy walce o podział pieniędzy.

Nie miałem jeszcze czasu, aby zapoznać się z materiałami Komisji, ale z komentarzy wynika, że państwa Europy Środkowej tracą, dostają więcej państwa Europy Południowej: Włochy, Portugalia, Grecja i Hiszpania.

Czyli kraje, które zmagają się z falą uchodźców.

Dokładnie tak, i na tym polu następuje nowy-stary konflikt o fundusze.

Czy taki transfer pieniędzy nie podsyci nastrojów eurosceptycznych?

Obawiam się, że to nie będzie sprzyjało refleksji, dyskusji o przyszłości Europy.

Obym się mylił, ale boję się, że takim ostatnim aktem solidarności, wizji polityki jednej Unii Europejskiej, niepodzielonej na różne grupy, może się okazać Traktat Lizboński.

Teraz prawdopodobnie będziemy mieć do czynienia z podziałem na regiony Europy, zresztą tak jak chce prezydent Francji. Będą się rodziły grupy, gdzie integracja będzie większa i mniejsza, na kraje strefy euro i poza strefą euro.

Szczęście w nieszczęściu, że zabrano całemu regionowi, a nie tylko Polsce?

Nie powiedziałbym tak, bo to nie znaczy, że pozostałe fundusze nie będą mocniej ścięte.

Moi koledzy w Brukseli zwrócili uwagę na to, że trzeba będzie się dokładnie przyjrzeć, prawdopodobnie przy wspólnej polityce rolnej, temu, w jaki sposób te środki mają być wydatkowane, czemu mają służyć.

Kwestie technicznej implementacji, wydawania, tu też mogą się znaleźć różne kruczki prawne, techniczne, legislacyjne, które mogą spowodować trudności w wydawaniu pieniędzy przez Polskę. Od kilku miesięcy mówi się, że sposób wydatkowania pieniędzy, czy to na wspólną politykę rolną, czy politykę spójności, będzie wyglądał inaczej niż do tej pory, z zaznaczeniem, że ten nowy sposób nie będzie tak korzystny dla Polski.

Na ile w tym dzieleniu pieniędzy przez KE ma wpływ spór z polskim rządem o praworządność?

On mógł być istotny, ale w minimalnym stopniu.

Jeżeli coś mogło mieć wpływ, to kwestia podejścia do polityki migracyjnej.

To się rzuca w oczy i sądzę, że ten budżet jest tak zrobiony, że ma w jakiś sposób zrekompensować straty dla Europy Południowej. Zresztą sama KE o tym mówiła w komunikacie. Drugim powodem miał być niedawny kryzys w strefie euro.

Oczywiście, prawdopodobnie, gdyby te relacje między rządem polskim a KE były lepsze, to moglibyśmy więcej ugrać. Czytelnicy doskonale zdają sobie sprawę, że większość spraw załatwia się kuluarowo, dużo wcześniej, debatuje się. Na pewno ten spór nie ułatwił nam tej walki o pieniądze.

Podobno chodziło o zbliżające się święto miasta, tylko że obchody w Bystrzycy Kłodzkiej były zaplanowane na 26 i 27 maja. Natomiast wizyta premiera Mateusza Morawieckiego odbyła się 23 maja. W przeddzień burmistrz miasta Renata Surma zleciła straży pożarnej mycie ulic.

Jedna z mieszkanek Bystrzycy sfilmowała strażackie wozy na sygnale polewające ulice. – „Zmywano także chodniki, w niektórych miejscach je zamiatano. Mieszkam w pobliżu, z początku myślałam, że na jezdni rozlała się jakaś substancja, ale mycie trwało bardzo długo, więc zainteresowałam się sprawą. W sprzątaniu nie ma niczego złego, ale pokazówka angażująca na cały dzień trzy wozy strażackie to naprawdę gruba przesada” – powiedziała „GW” pani Krystyna.

Jej film udostępniła na Facebooku grupa Obywatele dla Polski – Kłodzko. Jeden z nich skomentował: – „Czy demokracja i samorządność to mycie dróg przed przyjazdem premiera?”.

Burmistrz Bystrzycy Kłodzkiej Renata Surma upiera się, że mycie zarządziła z powodu święta miasta. W rozmowie z „GW” przyznaje jednak, że skojarzenia mycia ulic przez strażaków z przyjazdem premiera uniknąć nie sposób. – „Ale nawet gdyby tak było, to co w tym złego, że miasto było posprzątane. W końcu to gospodarz kraju. Ja wiem, że zaraz powiedzą, że niedługo będziemy trawę malowali na przyjazd ważnych osób” – stwierdziła burmistrz. Rzeczywiście, trudno uniknąć skojarzeń z malowaniem trawy na zielono przed przyjazdem I sekretarza KP PZPR.

„Choroba dziecka poczętego nie może uzasadniać aborcji” – głosi stanowisko prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry w sprawie ustawy aborcyjnej. Zostało ono opublikowane na stronie internetowej Trybunału Konstytucyjnego. Ziobro napisał, że aborcja wykonywana ze względów na nieuleczalne wady płodu jest niezgodna z polską Konstytucją. – „Prokurator Generalny jest zdania, że sam fakt ciężkiego upośledzenia dziecka poczętego lub jego nieuleczalnej choroby, a tym bardziej prawdopodobieństwo tego faktu, nie może być uznany za konstytucyjnie uzasadniony powód dopuszczalności przerywania ciąży” – twierdzi Ziobro.

Stanowisko Ziobry jest uzupełnieniem wniosku posłów PiS z Bartłomiejem Wróblewskim na czele, który został złożony w TK w ubiegłym roku. Wnoszą oni o uznanie, że jedna z przesłanek obecnie zezwalających na przerwanie ciąży jest niezgodna z Konstytucją. Mowa właśnie o ciężkim i nieodwracalnym uszkodzeniu płodu albo nieuleczalnej chorobie zagrażającej jego życiu.

Nie wiadomo jeszcze, kiedy Trybunał Konstytucyjny zajmie się wnioskiem posłów PiS. Wiadomo natomiast, że TK w obecnym kształcie jest zależny od partii rządzącej. Opinia Ziobry to kolejny krok do niemal całkowitego zakazu aborcji w Polsce.

‼️ UDOSTĘPNIJ I PODPISZ, aby nagłośnić nasz sprzeciw wobec zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej ➡️ Gdy po referendum Irlandia liberalizuje przepisy antyaborcyjnej, politycy jak nie ustają w wysiłkach, aby pójść w przeciwnym kierunku.

wieniawa

Single Post Navigation

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: