Hairwald

W ciętej ranie obecności

Wszystkie pisowskie kartofle i buraki

„To jest taka fikcja, jak w „Roku 1984”, gdzie Ministerstwo Prawdy zajmowało się propagandą, Ministerstwo Pokoju – wojną. A Krajowa Rada Sądownictwa ma tyle wspólnego z sądownictwem, że je niszczy, a osoby, które tam zasiadają, są po prostu grabarzami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Obecna Krajowa Rada Sądownictwa nie ma nic wspólnego z sądownictwem” – powiedział sędzia Igor Tuleya w TVN 24. Według niego, „wszystko zmierza w złym kierunku”.

Przyznał, że był rozczarowany, kiedy I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf poszła na urlop. – „Jestem mile zaskoczony tym, że I prezes skróciła swój urlop i pokazała się w Sądzie Najwyższym, to dobrze wróży. Jestem dumny z takiej prezes Sądu Najwyższego” – podkreślił Tuleya.

Uważa bowiem, że sędziowie powinni „aktywnie uczestniczyć w życiu publicznym, obywatelskim” i brać udział w zgromadzeniach w obronie sądów. – „Sędziowie bronią wartości, a nie konkretnych osób czy stołków. To jest również pokazanie, że nie jest prawdą, że my walczymy o „koryta”. Jak słyszymy wypowiedzi polityków, którzy grożą nam za udział w zgromadzeniach postępowaniami dyscyplinarnymi, to właśnie poprzez aktywny udział w obronie sądów pokazujemy, że nie zależy nam na naszych stanowiskach, tylko bronimy pewnych wartości” – stwierdził Tuleya.

Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie odniósł się także do orzeczenia PiS-owskiego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ułaskawienia przez Andrzeja Dudę wobec byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego i jego współpracowników. Sędziowie TK z nadania partii rządzącej stwierdzili, że Duda miał prawo ich ułaskawić, zanim zostali prawomocnie skazani. – „Żeby przebaczyć czy wybaczyć, to rozumiemy przez to darowanie jakiejś winy. Ale żeby darować winę, to najpierw trzeba ją stwierdzić. Wyrok był nieprawomocny, czyli pan prezydent tak naprawdę zastosował prawo łaski wobec osoby niewinnej. (…) Wychodzi na to, że [Duda – przyp. red.] może robić wszystko – uniewinnić na przykład osobę niewinną – powiedział sędzia Igor Tuleya.

„Cały Kraśnik wstrzymał oddech, bo partacze poprawiają napis na pomniku. Swoją drogą, nawet nie wiedziałem, że to taka tandeta i za chwilę te literki wylądują na jakimś skupie złomu” – poinformował na Twitterze Arkadiusz Pisarski. Do wpisu dołączył zdjęcie, na którym nie ma kilku liter w napisie.

O niedawno odsłoniętym pomniku Lecha Kaczyńskiego w artykule „Kolejna brązowa szkarada szpeci tym razem Kraśnik”.

Na błąd na tablicy (zamiast „Rzeczypospolitej” napisano „Rzeczpospolitej”) zwrócił uwagę internauta posługujący się nickiem Stefan Skrupulatny. – „No ale jak to? Ja już byłem gotowy uwierzyć, że po wnikliwych badaniach okazało się że „Rzeczypospolita” to wyraz ukuty przez elity za niemieckie pieniądze. I, że oficjalną wersją „dobrej zmiany” jest „Rzeczpospolita”. A tu okazuje się, że Stefan miał rację? Świat się kończy!” – skomentował dziś ironicznie inny internauta.

„Pismatoły nie są biegłe w mowie i piśmie za to w obsadzaniu swoimi, pod****dalaniu innych, kłótniach, dzieleniu i rozkradaniu pieniędzy, mają mistrzostwo świata”; – „I tak dobrze, że ustawą pisowni nie zmienili”; – „Ustawy poprawiają tuż po uchwaleniu, czemu nie pomniki, które dopiero co odsłonięto”; – „Nie ma się co dziwić. Nauki pobierane w szkółkach niedzielnych przynoszą rezultaty. A literki faktycznie tandetne, ale należy przypuszczać, bardzo drogie” – komentowali pozostali internauci.

Prokurator z czasów stanu wojennego Stanisław Piotrowicz po raz kolejny grozi sędziom, a dokładnie I Prezes Sądu Najwyższego. Jego zdaniem, nie pełni ona swojej – zagwarantowanej w Konstytucji na sześcioletnią kadencję – funkcji. – „Od 4 lipca prof. Małgorzata Gersdorf jest już sędzią w stanie spoczynku, a zatem tzw. sędzią-emerytem, więc nie może wykonywać żadnych czynności służbowych” – stwierdził w Radiu Maryja.

Bezczelnie dodał, że I Prezes SN nie może wykonywać żadnych czynności służbowych, a jeśli jednak je podejmie, to będą one prawnie nieważne i nieskuteczne. – „Naraża się na odpowiedzialność dyscyplinarną z tego względu, że sędziów w stanie spoczynku również obowiązują ściśle określone zasady. Niestosowanie się do obowiązującego prawa może skutkować wyciągnięciem konsekwencji dyscyplinarnych. Jedna z najsurowszych sankcji, jaka może spotkać, to pozbawienie stanu spoczynku” – dodał prokurator Piotrowicz.

„Napiętnować?, dać minimalną emeryturę?, aresztować?, pozbawić obywatelstwa? Jeśli jest jeszcze normalny przedstawiciel dobrej zmiany to niech oceni Piotrowicza? 1000 sprawiedliwych?100? a może 10? chociaż JEDEN” – skomentował na Twitterze Janusz Piechociński z PSL. Zdecydowanie ostrzej napisał Tomasz Siemoniak z PO: – „Komunista Piotrowicz w swoim żywiole. Może straszyć i szantażować. Obrzydliwa postać. Dziś zamordystyczna twarz PiS”.

W podobnym tonie wypowiadali się inni internauci. – „Zasłużony dla partii towarzysz prokurator dał głos”; – „Czasem towarzysz Piotrowicz przymyka oczy i ze wzruszeniem wspomina czasy młodości, gdy wichrzycieli wywoziło się na zaporę we Włocławku. I robi mu się ciepło na serduszku”; – „Towarzysz Piotrowicz już nigdy się nie pozbędzie tego zatrutego genu komunizmu, będzie to z niego wyłazić jak robal z zepsutego jabłka”; – „Obrzydliwy były komuch, straszy byłego członka Solidarności. Czyż to nie jest po***bany, zakłamany kraj?”.

Jeden z internautów przypomniał posłowi PiS stosowny przepis. – „Towarzyszu Piotrowicz, Kodeks karny art. 191 § 1. kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Waldemar Mystkowski pisze o „wyroku” TK.

Prezydent ma prerogatywę prawa łaski, ale nie ma prerogatywy zastępowania sędziów i wydawania za nich wyroków.

Można rzec, iż definicja układu się domknęła w układ zamknięty. Prokurator generalny z PiS wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego opanowanego przez PiS o uznanie, że prezydent z PiS miał prawo ułaskawić ministrów PiS. A więc wyrok Sądu Najwyższego został unieważniony, kto by się taką drobnostką przejmował. Jak powiedział prezes PiS, bój o Sąd Najwyższy też wygrają.

W międzyczasie ze stron prezydenckich z zakładki „Prawo łaski” zniknęła wykładnia, iż prawo łaski przysługuje „od prawomocnego wyroku sądu”. A Mariusz Kamiński miał wyrok nieprawomocny 3 lat do odsiadki. Zresztą sam utrzymywał, że nie interesuje go łaska, ale uniewinnienie.

Prezydent ma prerogatywę prawa łaski, ale nie ma prerogatywy zastępowania sedziów i wydawania za nich wyroków, bo gdyby takie prawa posiadał, to faktycznie mógłby ułaskawić Kamińskiego przed skazaniem go. Ale i to zastosowane bezprawie przez Dudę wskazuje na logikę, iż uznał Kamińskiego za przestępcę. Prezydent się pogodził z tym, ze w rządzie PiS jest przestępca.

Prof. Marcin Matczak także próbuje rozgryźć logikę układu zamkniętego PiS i stwierdza, że według rozumowania PiS można dać rozwód narzeczonemu, gdyż istnieje domniemanie, że on albo niedoszła żona zdradzą się nawzajem. I taka też jest moralność PiS, bo ta jest pochodną każdego bezprawia.

Zdefiniowana została też przez Trybunał Konstytucyjny inna prerogatywa prezydenta PiS. Ma prawo chronienia każdego przed wymiarem sprawiedliwości, co jest czymś zupełnie innym niż ochrona przed karą, której dotyczy prawo łaski.Ta logika PiS jest zupełnie pokrętna i taka też będzie w stosunku do Sądu Najwyższego. Zasadność propagandy PiS celnie ujął prawnik Piotr Schramm: – „Jeżeli z powodu rzekomej kradzieży kiełbasy przez jednego sędziego należy rozwalić cały Sąd Najwyższy – to z powodu rzeczywistej pedofilii w Kościele PiS powinien natychmiast zamknąć i zdelegalizować wszystkie kościoły”.

Raport NIK udowadnia, iż nagrody „nam się należą” były większe. Ba, można w ciemno iść o zakład, że to tylko wierzchołek góry lodowej, pod spodem dojenie kasy państwa idzie pełną parą. A Mateusz Morawiecki twierdzi, że nagrody zostały przekazane na cele charytatywne.

Cały czas mamy do czynienia z krętactwem spod logo PiS. Na cele charytatywne można oddać własne pieniądze albo oddać honorową rekompensatę. A PiS zostało złapane na gorącym uczynku, a gdy już politycy tej partii nie mieli wyjścia, to półgębkiem się przyznali, ale nie do całej kwoty, którą podprowadzili z publicznego Sezamu. Przyznali się tylko do zawartości worka, który opozycja im przeszukała.

Dla mnie PiS definiuje się jeszcze inaczej, co podsunął mi nieszczęsny Morawiecki, mianowicie zapowiedział, że „w tym tygodniu zaprezentujemy z ministrem Ardanowskim nowe rozwiązania dla rolników”. Trzymając się estetyki partii Kaczyńskiego można ukuć taką oto metaforę: Morawiecki zaprezentuje „nowe rozwiązania”, zamieniając kartofle na buraki – a może odwrotnie.

Single Post Navigation

One thought on “Wszystkie pisowskie kartofle i buraki

  1. Reblogged this on Earl drzewołaz i skomentował(a):
    Trafiła nam się stonka zrzucona z samego Kremla. Morawiecki i Kaczyński lubia kartofle i buraki ogryzać.
    Taka ich pokraczność.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: