Hairwald

W ciętej ranie obecności

Kaczyński cierpi na przypadłość psychiczną – zaburzenia paranoiczne. Skąd bierze tylu realizatorów swoich paranoidalnych pomysłów?

>>>

To autorytarny anarchizm. To właśnie anarchizm jest nastawiony na zniszczenie państwa i przeniesienie całej władzy do społeczeństwa. PiS do tego dodaje jeszcze autorytarną zmianę społeczeństwa. Zresztą oni ciągle mówią o przekształcaniu – mówi nam prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog. Pytamy o I Prezes Sądu Najwyższego i możliwe scenariusze na najbliższe tygodnie. – Widać, że w samym PiS-ie są podziały, Morawicki musi dostrzegać, jak złą Polska ma opinię na arenie międzynarodowej i widzi bojkot Dudy za granicą, który na pewno jest nieprzyjemny. Sam Duda też musi widzieć, że nie jest szanowany, zaczyna to wszystko do nich docierać.

JUSTYNA KOĆ: PiS przyśpieszył w sprawie Sądu Najwyższego, jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu ma być głosowana zmiana, mimo że pierwsze czytanie było dziś. Czego PiS się boi?

JADWIGA STANISZKIS: PiS chce zrobić jak najwięcej niszczących państwo kroków przed wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jeżeli TSUE źle oceni wcześniejsze działania i zablokuje zmiany, to będzie im trudniej. Śpieszą się, żeby ewentualnie po wyroku się zatrzymać, ale nie cofnąć, i będą chcieli zatrzymać te elementy, które wprowadzili wcześniej. Rządząca większość chce zostawić jak najwięcej z niszczycielskich przekształceń państwa.

Moim zdaniem te działania to taki autorytarny anarchizm. To właśnie anarchizm jest nastawiony na zniszczenie państwa i przeniesienie całej władzy do społeczeństwa. PiS do tego dodaje jeszcze autorytarną zmianę społeczeństwa. Zresztą oni ciągle mówią o przekształcaniu.

To jest właśnie autorytarny anarchizm. To bardzo chytre, bo jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, chociaż zobaczymy, jak długo, bo wiemy, że w Brukseli zastanawiają się, co z Polską zrobić, a PiS będzie chciał utrzymać to, co już zdobył.

Sejm znów jest zamknięty, ograniczona została możliwość wejścia do gmachu parlamentu, prawie cały czas trwają protesty w obronie SN. To może coś zmienić?

Generalnie te ostatnie kroki z dwóch, trzech dni pokazują, że pisiaki zaczynają się bać. Boją się Trybunału Stanu, więc wprowadza się możliwość abolicji dla prezydenta, aby mógł ułaskawiać na każdym etapie. Zresztą sam prezydent powinien stanąć przed TS, bo on to wszystko finalizuje swoim podpisem. Z jednej strony widać strach, z drugiej coraz większe naciski płyną z zagranicy. Moim zdaniem to przygotowanie do tego, aby się zatrzymać, ale zachować te wszystkie niszczycielskie zmiany i pełną bezkarność poprzez sparaliżowanie możliwości TS.

Dlatego PiS tak zaostrzył kurs?

Myślę, że PiS dostrzegł, że powoli, ale jednak społeczeństwo się budzi, dlatego ogranicza dostęp do Sejmu, aby nie powstawały obrazy z ich działań. Media zaczynają docierać do coraz większej rzeszy ludzi i społeczeństwo zaczyna dostrzegać to niszczenie państwa. Państwa, któremu moje pokolenie tyle poświęciło, łamaliśmy sobie kariery, byliśmy w więzieniach, żeby wprowadzić demokrację, i bolejemy nad tym bardzo, co się dzieje teraz.

PiS chce też, aby ten moment wycofania czy zatrzymania był mało widoczny, uważają, że ich szanse w wyborach wymagają wizerunku zwycięzcy.

Widać też, że w samym PiS-ie są podziały, Morawicki musi dostrzegać, jak złą Polska ma opinię na arenie międzynarodowej, i widzi bojkot Dudy za granicą, który na pewno jest nieprzyjemny. Sam Duda też musi widzieć, że nie jest szanowany, zaczyna to wszystko do nich docierać.

Na obecnym posiedzeniu Sejmu już piąty raz jest poprawiana czy nowelizowana ustawa o SN. Wszystko podczas jednego posiedzenia. Jak to świadczy o samej legislacji?

Niestety, ludzie nie śledzą cały czas tego, co się dzieje w Sejmie, a szkoda. PiS teraz zaczął się już zastanawiać nad karnymi konsekwencjami tego, co robi, bo opozycja i prawnicy bardzo umiejętnie te oskarżenia formułują. I stąd to szybkie działanie, bo się śpieszą.

Prof. Małgorzata Gersdorf napisała dziś do prezydenta pismo, w którym czytamy: „Moja kadencja trwa do 2020 roku”. Prezydent weźmie pod uwagę to, co mówi do niego I Prezes SN?

Sytuacja jest oczywista. I Prezes SN ma 6-letnią kadencję zapisaną w konstytucji. Wprowadzanie kolejnych ustaw, które zaprzeczają konstytucji, jest nielegalne i myślę, że pani prof. Gersdorf bardzo twardo swoim zachowaniem dociera do ludzi. Dlatego też PiS myśli o tym, jak się wycofać z niektórych zmian, ale chce to zrobić jak najmniejszym kosztem, dlatego też Kuchciński zamyka Sejm przed publicznością.

Sprawa prof. Gersdorf stała się symboliczna, dlatego też trudno im będzie przeprowadzić te zmiany. Z drugiej strony nie wiedzą za bardzo, jak mogliby wyjść teraz z tego z twarzą.

Niektórzy uważają, że coraz bliżej do przesilenia na ulicach. Zgadza się pani z tym?

Protesty nie są jeszcze spektakularne, ale myślę, że głębsze zjawiska zachodzą nie na ulicach, ale wewnątrz samego państwa i wśród samych pisiaków. Oni też dostrzegają, że to niszczenie państwa jest absurdalne. Tak mogliby się chwalić, że jest dobra sytuacja gospodarcza państwa, zarządzanie państwem działa. To niszczenie wynika z osobistych uprzedzeń Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry do sądownictwa, oni mieli osobiste konflikty, które rozstrzygały sądy. Część pisiaków już stara się przesuwać do trzeciego szeregu, żeby nie być tak widocznymi. Ludzie do tej pory nie reagowali na zmiany instytucjonalne, ale powoli widzimy, jak opór staje się coraz większy. PiS też myślał, że skoro mamy wakacje, ludzie wyjadą na urlopy, ale większość ludzi jest za biedna, żeby gdzieś jechać i zaczynają widzieć, że PiS idzie za daleko.

Czy gdy będzie można, należy postawić przed Trybunałem Stanu tych, którzy łamali konstytucję?

Na pewno tak. Tych, którzy wprowadzali zmiany do Sejmu, lansowali je, zachowywali się tak bezczelnie jak poseł Piotrowicz, którego zachowanie jest poniżej jakiejkolwiek normy. Zresztą on jest trzymany w PiS-ie, bo jest używany do brudnej roboty.

Myślę, że wielu z nich zasługuje na TS, ale jest abolicja, którą wprowadzali, przygotowując się na taki scenariusz.

PiS zrobił tak wiele złego upartyjniając i niszcząc państwo, że powinien ponieść konsekwencje. Podobieństwo tego, co robi PiS, z tym, co się działo w komunizmie, jest uderzające.

PiS–owska dyplomacja wspięła się na niebywałe szczyty. Nie dość, że mieliśmy ministra opowiadającego dyrdymały o cyklistach i wegetarianach, który w końcu swojemu własnemu rządowi ściągnął na głowę Komisję Wenecką, nie dość, że dorobiliśmy się gładkiego lecz ze wszech miar „eksperymentalnego” ambasadora, odnosząc w międzyczasie mierzone sportowym stoperem pożałowania godne „sukcesy”, to niestety w żaden sposób na tej drodze nie jesteśmy w stanie wyhamować… Ostatni „sukces”, po tym 27:1 Beaty Szydło, żądnej głowy Donalda Tuska, czy słynny 43:0, gdy w maju Unia Europejska nominowała nowych ambasadorów – bez jednego Polaka – doszedł najnowszy. W czwartek nasza dyplomatyczna reprezentacja zanotowała kolejne potknięcie, przygrywając 24:0.

Można by sądzić, że obecna awantura w Sejmie, w związku z ustawami sądowniczymi, przykryje te porażkę, ale się jednak nie udało. No cóż, właśnie Unia Europejska wysyła kolejnych 24 dyplomatów na zagraniczne placówki. Pośród nowych ambasadorów UE znowu nie ma ani jednego Polaka. „Taka jest właśnie pozycja naszej dyplomacji w UE” – trzeźwo ocenił Bartosz Węglarczyk na Twitterze.

Portal „Na Temat” komentując wpis Węglarczyka na Twitterze napisał: „Nic dodać, nic ująć. Chociaż nie, politycy PiS wciąż chętnie by coś ujęli… Na przykład Donalda Tuska z funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej”.

Sierpniowa korespondencja z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych setkom tysięcy Polek i Polaków z pewnością nie przyniesie radosnych wiadomości.

Pokaże bowiem skutek ustawowego powrotu do niższego wieku emerytalnego kobiet (do 60 lat) i mężczyzn (do 65). Wszystko wskazuje na to, że wesoło nie będzie.

Poprzedni rząd, podjął trudną i niepopularną, ale zdecydowanie rozsądną decyzję o stopniowym podnoszeniu wieku emerytalnego. Chodziło o to, by Polacy mieli czas uzbierać na swoich kontach emerytalnych więcej środków i by ich wysokość była możliwie najwyższa.

PiS-owski rząd stawiając na populizm zdecydował się jednak tamtą decyzję cofnąć. W efekcie, może się teraz okazać, że nawet ogłaszane do tej pory prognozy, mówiące o tym, że wysokość emerytury będzie wynosiła średnio 40% naszej ostatniej pensji mogą się okazać nadmiernie optymistyczne. Z powodu obniżenia wieku Polki kończące pracę w najbliższych latach dostaną o kilkanaście procent niższe emerytury, a obecne 40-latki nawet o 40 proc.

Jak dowodzi „Gazeta Wyborcza”, obecny 41-letni mężczyzna dostanie na emeryturze 3020 zł brutto miesięcznie (na teraźniejsze pieniądze, czyli bez uwzględnienia inflacji i podwyżek, które przez kolejne 20 lat dostanie), a po obniżeniu wieku – 2519 zł (mniej o 17 proc.). Natomiast obecna 41-latka, gdyby odeszła na emeryturę w wieku 67 lat, dostałaby 2648 zł brutto. Gdyby jednak zakończyła pracę, mając lat 60, będzie musiała wyżyć za jedynie 1516 zł brutto, czyli aż o 43 proc. mniej!

To pokazuje jak bardzo obietnice rządu rozmijają się z rzeczywistością, bo spadek wysokości emerytur nie będzie taki, jak mówił niegdyś minister Kowalczyk czyli o 10%, tylko znacznie większy. Jak sugeruje dziennik, w perspektywie najbliższych kilkunastu lat, wiele tysięcy Polek będzie zmuszonych do korzystania z pomocy społecznej, a ich emerytury nie wystarczą nawet na pokrycie podstawowych potrzeb życiowych.

Wiele kobiet będzie musiało żyć za emerytury minimalne. Problem w tym, że będą one coraz niższe. W 2060 r. emerytura minimalna będzie stanowić zaledwie 9,4 proc. średniej pensji. Obecnie to ok. 23 proc. średniego wynagrodzenia. Kto za to przeżyje?„- powątpiewa Kamil Rakocy, były członek kierowanego przez Michała Boniego zespołu doradców strategicznych przy premierze Donaldzie Tusku.

Panie w obecnym systemie emerytalnym, po zmianach i obniżeniu wieku, nie dosyć, że pracować będą krócej, a zarabiają mniej niż mężczyźni i mają więcej przerw w pracy zarobkowej z powodu wychowywania dzieci, to jeszcze liczba lat, na które zostanie podzielona uzbierana w ZUS kwota będzie większa.

Teoretycznie mogłyby po osiągnięciu wieku emerytalnego dalej pracować, jednak i w tym przypadku rzeczywistość rozmija się z deklaracjami rządzących. Wciąż nagminny jest przypadek “pozbywania” się pracowników zaraz po przekroczeniu ustawowej granicy wieku emerytalnego.

Klaudia Jachira wypowiedziała się ws. antyrządowych protestów i polityki rządu PiS.

Waldemar Mystkowski pisze o analogiach historycznych.

Gdyby stosować porównania historyczne, moglibyśmy stwierdzić, że obecnie znajdujemy się w roku 1791, albo 1792. Zostałoby nam 3-4 lata do utraty niepodległości.

Czy trzeba przypominać, co w Polsce znaczy Targowica? Jeżeli tak – to proszę: spisek magnaterii zawiązany „w obronie zagrożonej wolności” i przeciw największej reformie Sejmu Czteroletniego – Konstytucji 3 Maja.

Historia jest nieporównywalna, ale jak dzisiaj – wówczas klasie rządzącej zagrażała konstytucja. I tak wrogiem dzisiejszej władzy PiS jest konstytucja. Zapisy artykułów Konstytucji obchodzone są nowelizowanymi ustawami i to w sposób wybitnie groteskowy, bo mamy nowelę noweli, a do tej noweli jeszcze jedną nowelę. Prawo jest przykrawane do partyjnych potrzeb.

Gdyby tak krawiec przykrawał nam strój wierzchni, to nałożylibyśmy na siebie jakieś skrawki, może na listek figowy by starczyło, ale z tyłu cztery litery świeciłyby bezwstydem.

Mateusz Morawiecki oświadczył, że „każde poważne państwo” (raczej Polska pod władzą PiS jest ośmieszona, w Unii Europejska zaś traktowana niepoważnie, jako państwo specjalnej troski) „musi sobie z tym w jakiś sposób poradzić, musi sobie poradzić w sposób legislacyjny”. Czyli legislacyjnie przegłosować nowelę noweli i jeszcze do tego nowelę – wbrew Konstytucji.

Morawiecki mówi o I prezes Sądu Najwyższego Małgorzacie Gersdorf, iż „nie jest już dzisiaj I prezes SN, zgodnie z ustawą”. Ale prof. Gersdorf jest I prezes SN zgodnie z Konstytucją. Prawo niezgodne z Konstytucją jest bezprawiem, choć zostało przegłosowane przez większość sejmową.

I jak to u tego nieszczęsnego Morawieckiego zwykle bywa, wychodzi mu z ust pokractwo językowe i logiczne, premier stan niekonstytucyjnego prawa ustanowionego przez PiS z przestrzegającą konstytucję prof. Gersdorf nazwał klinczem.

Każdy klincz kiedyś się kończy, sędzia go przerywa, stara się to zrobić Komisja Europejska. Klincz zastosował PiS niekonstytucyjnym prawem. Więc trzymając się języka boksu, po wyjściu z klinczu PiS zaliczy dechy. Sam Morawiecki może nie dostanie ciosu w nos, ale jego partia – owszem. Kiedy to się stanie? Raczej szybciej niż delikwent się spodziewa. Zostanie wyniesiony z ringu.

To musi spotkać PiS, które ustanawia prawo niekonstytucyjne, czyli jest dzisiaj Targowicą. Jeżeli targowiczan Morawiecki miałby wygrać, to obawiam się, że może nas spotkać to, co Polskę spotkało w 1795 roku.

Gdyby stosować porównania historyczne, moglibyśmy stwierdzić, że obecnie znajdujemy się w roku 1791, albo 1792. Zostałoby nam 3-4 lata do utraty niepodległości. W Europie dzisiaj – jak wówczas – nie mamy sojuszników, bo także Niemcy, jak wtedy Prusy, stracą do nas cierpliwość i przehandlują nas Rosji.

Małgorzata Gersdorf była napisać do innego targowiczanina Andrzeja Dudy: „Biorąc zatem pod uwagę przedstawioną argumentację związaną z powołaniem mnie do pełnienia funkcji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego stwierdzam, że moja kadencja trwa nadal aż do dnia 30 kwietnia 2020 i jestem zobowiązana do sprawowania tego urzędu z mocy najwyższego prawa Rzeczypospolitej Polskiej – Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej”.

Jakże te wszystkie frazy brzmią znajomo, przerabialiśmy je w historii i znowu się powtarzają. Wróg zawsze się rodzi wewnątrz, to ten robak bezprawia niszczy naszą reputację, osłabia nasze sojusze. Dzisiaj Targowica ma zbiorcze imię PiS, a jej Branickim, Szczęsnym Potockim są Morawiecki i Duda, a za sznurkami tych marionetek pociąga prezes K., ich caryca.

Single Post Navigation

One thought on “Kaczyński cierpi na przypadłość psychiczną – zaburzenia paranoiczne. Skąd bierze tylu realizatorów swoich paranoidalnych pomysłów?

  1. Reblogged this on Earl drzewołaz i skomentował(a):
    Paranoicy realizują się w polityce, bo nie odpowiadają za siebie, tylko za innych.
    Paranoik widzi chorobę u innych, a nie u siebie, wszak Kaczyński innych wyzywa od kanalii i mord zdradzieckich.
    Czyżby nigdy nie patrzył w lustro? Miałby przed sobą kanalię.
    Politykom winno kupować lustra, a gdy zaspokoją narcystyczne potrzeby, udzuelić im zaufania, czyli wymierzyć kopa w doopę.
    W ten sposób Kaczyński dołączyłby do swego brata na Księżycu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: