Hairwald

W ciętej ranie obecności

Morawiecki pod sąd, należy obnażyć jego zakłamanie do szpiku

Sąd Apelacyjny uchylił orzeczenie Sądu Okręgowego, dotyczące pozwu PO w trybie wyborczym przeciwko premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy.

Chodzi o wypowiedź Morawieckiego na wiecu wyborczym w Świebodzinie, kiedy to stwierdził, że podczas rządów PO-PSL nie budowano dróg i mostów. Politycy PO złożyli w Sądzie Okręgowym w Warszawie pozew w trybie wyborczym, zarzucając premierowi kłamstwo. Sędzia tego sądu Sylwia Urbańska postanowiła oddalić pozew, bo uznała, że Morawiecki nie jest uczestnikiem kampanii wyborczej.

PO złożyła zażalenie na tę decyzję do Sądu Apelacyjnego. – „Sąd przyznał nam rację. Podzielił wszystkie nasze argumenty, które dotyczyły trybu wyborczego. Uznał, że Mateusz Morawiecki jest uczestnikiem kampanii wyborczej, pod względem jego działalności jako osoba, która agituje na rzecz PiS-u, ale i również jako formalny przedstawiciel organów PiS-u” – poinformował poseł PO Mariusz Witczak.

Sąd Okręgowy ponownie zajmie się sprawą prawdopodobnie w poniedziałek. Witczak powiedział, że Sąd Apelacyjny zasugerował przesłuchanie uczestników postępowania, w tym samego Morawieckiego. – „Czekamy na tę decyzję. Ta decyzja jest dla nas bardzo ważna dlatego, że dzisiaj dyskutujemy i debatujemy o rzeczach fundamentalnych dla polskiej demokracji. Mówimy o wolnych wyborach, które nie mogą być oparte na kłamstwie, mówimy o tym, że rządzący, którzy dysponują ogromnymi narzędziami wpływu władzy, nie mogą posługiwać się kłamstwem i wypaczać zdania Polaków na temat rzeczywistości, nie mogą kłamstwem wpływać na wynik wyborczy” – podsumował Witczak.

Nagroda Radia Gdańsk „Złoty Klakier” od lat przyznawana najbardziej oklaskiwanemu obrazowi podczas Festiwalu Filmów Polskich, w tym roku wręczona nie zostanie. Tak zdecydował prezes rozgłośni Dariusz Wasilewski.

Filmem, który spotkał się z największym aplauzem publiczności w Gdyni był „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. Owacja po jego projekcji trwała ponad 11 minut, najdłużej ze wszystkich konkursowych tytułów. Na zdjęciach, umieszczanych w mediach społecznościowych, widać tablicę, z której wynika, że film Smarzowskiego zwyciężył. Jak opisuje „GW”, owację po „Klerze” przerwała prowadząca wieczór Agnieszka Szydłowska, a mimo to widzowie nadal bili brawo.

Jednak prezesowi publicznego radia w Gdańsku to wystarczyło, żeby nie przyznać „Złotego Klakiera”. – „W związku z zaistniałą sytuacją, uniemożliwiającą obiektywną ocenę prawidłowości przeprowadzonych pomiarów długości oklasków publiczności po poszczególnych pokazach filmów, prezentowanych podczas trwającego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, po konsultacji z Kolegium redakcyjnym Radia Gdańsk, podjąłem decyzję o nieprzyznawaniu w tym roku nagrody Złotego Klakiera” – napisał Wasilewski w oświadczeniu.

Tamara Olszewska na koduj24.pl pisze o bezprawiu, jakie fundnęło PiS.

Jak specjalista w dziedzinie prawa może popierać ustawy o sądownictwie i ich upolitycznienie? Jak można nie dostrzegać, że łamana jest Konstytucja?

Nie ukrywam, polska rzeczywistość, w której żyję już prawie od trzech lat, mnie przeraża. Wiem i rozumiem, że kryzys światowy, kryzys demokracji jako systemu, problemy z globalizacją. Zdaję sobie sprawę, że narastający problem z tzw. wykluczeniem, głodem na świecie, zmianami klimatycznymi, wszechmocną władzą pieniądza, poczuciem odrzucenia i krzywdy (domniemanej lub rzeczywistej) prowadzą do radykalizacji nastrojów i szukania wsparcia u polityków, którzy nakarmią te strachy oraz fobie miłymi słówkami i obietnicami wziętymi z kapelusza. Rozumiem też, że zwłaszcza państwa, w których demokracja nie miała możliwości rozwinąć się i przeniknąć do tożsamości obywatelskiej, są szczególnie podatne na tego typu trendy. Ale że my, Polacy, tak się dajemy nabrać? Tego to zupełnie nie rozumiem.

Przez całe wieki Polak zawsze stawał w obronie słabszych, marzył o wolności, sercem i duszą podpisywał się pod pojęciem „Wolność, równość, braterstwo”. Ileż lat walczyliśmy o to, by „Polak brzmiał dumnie”. Udało nam się bezkrwawo wyjść z PRL-u, a Solidarność z 1980 roku stała się symbolem najwspanialszych wartości dla całego świata. Co więc się stało z nami, że teraz jesteśmy już tylko symbolem wstecznictwa, zaściankowości, populizmu, a świat oczy przeciera ze zdumienia, nie dowierzając, jak bardzo zaprzeczamy temu wszystkiemu, co jeszcze niedawno było naszym priorytetem i narodowym znakiem szczególnym.

Ktoś otworzył tę polską puszkę Pandory i nasz kraj znalazł się w rękach złośliwych chochlików, paskudnych trolli, wrednych gnomów. Panoszą się, rozmnażają w tempie wręcz zastraszającym, kłamiąc, manipulując ludem, oszukując i prowadząc nas do „nibylandii”, „krainy nic”.

Na kogo z partii rządzącej by nie spojrzeć, to widać tylko te łapki, grzebiące w puszce Pandory i wyciągające z niej „prawdziwego Polaka” z ręką w faszystowskim pozdrowieniu, naładowanego wszelkimi możliwymi fobiami, latającego z racami i coraz bardziej agresywnego. Wyciągają fabryczki do produkcji „Homo PiSus”, który ma być na obraz i podobieństwo prezesa. Wyciągają skłócone społeczeństwo, szalejącą Polską Instytucję Kościelną, która chce jak najwięcej ugrać dla siebie i sprowadzić Polskę do kraju wyznaniowego. Wyciągają wiernopoddańczą miłość do Ameryki populisty Trumpa, niechęć do UE, roszczeniową postawę do Europy i świata, który nie rozumie i nie potrafi zaakceptować faktu, że to pisowska Polska jest Mesjaszem Narodów i trzeba się jej podporządkować.

Ech te łapki Morawieckiego, Andrzeja Dudy i innych „wielkich” partii rządzącej. Zero pokory, po prostu same zera, które wyzerują nas jako państwo już niedługo na amen.

Przy dużym wysiłku intelektualnym mogę zrozumieć, że dają się nabrać na ten pisowski lep zwykli ludzie. W końcu nie każdy musi mieć dogłębną wiedzę z zakresu historii, politologii, socjologii, ekonomii, finansów (sama też nie na wszystkim się znam). Dla nich liczy się przede wszystkim ich codzienność. By w portfelu kasy starczało, żyło się spokojnie, można było wyskoczyć na piwko czy nad morze, dostać te swoje 500 Plus, załapać się na program Mieszkanie Plus, wychowywać dzieciaczki, mając w perspektywie 1000 zł emerytury. Fajnie jest tak dostawać i dostawać, nie aktywizując się zawodowo, nie podejmując żadnych starań, by samemu wpłynąć na kształt i poziom własnego życia i rodziny.

Rozumiem ich podejście, bo wiem dobrze, że łatwo się człowiek przyzwyczaja do „nicnierobienia”, bo empatii we mnie sporo, jednak… przecież ci ludzie nie żyją w Polsce od dzisiaj czy od trzech lat. Jeżdżą po wyremontowanych drogach, korzystają z otwartych granic, żyją w miastach i miasteczkach, które przestały być szare, bure i zrujnowane. Ich rodziny korzystają z dobrodziejstwa bycia w UE. Żyją w kraju, gdzie nie prześladowało się nikogo za wiarę czy poglądy. Mogli wyjść na ulice i protestować, nie narażając się na przypięcie im łatki zdrajcy, odszczepieńca, gorszego sortu czy komucha. Nikt nie machał im pięścią przed nosem, nie policzkował, nie atakował za manifestowanie swoich przekonań, nie karał mandatami za głoszone hasła.

Jakim więc cudem tak łatwo dali się przekonać, ze państwo sprzed PiS-u było ich wrogiem, chciało zniszczyć ich polskość?  Uwierzyli, że Polska była w ruinie, inwestycje chybione, a w kraju panował brud, smród i ubóstwo. Wszędzie czają się wrogowie, których jedynym celem jest zniszczenie nas. Patrzą na czarne i widzą białe, są bezkrytyczni, pełni wiary w pisowską prawdę objawioną. Korzystają ile się da z tego, co przyniosła Polska po 1989 roku, a jednak tak im źle i nic im nie pasuje O co tu chodzi???

Zastanawia mnie też coś innego. Co się porobiło z tymi, którzy z racji wykształcenia powinni mieć lepsze rozeznanie sytuacji, a jednak stoją murem za PiS-em. Jak specjalista w dziedzinie prawa może popierać ustawy o sądownictwie i ich upolitycznienie? Jak można nie dostrzegać, że łamana jest Konstytucja, a coraz częściej prawo kościelne górą? Jak można minimalizować rolę UE w naszym rozwoju i pozycji? Jak można fałszować historię? Zgodzić się na zniszczenie edukacji, prześladować opozycję, chronić narodowców, bajzel gospodarczy nazywać sukcesem, skłócać i dzielić naród? I jeszcze wpierać nam oraz światu, że teraz to dopiero jest prawdziwa demokracja w Polsce? O nas mówią „wykształciuchy”, a przecież skończyli niby te same uczelnie, niby żyli w tych samych realiach, mieli kiedyś podobne marzenia i cele.

Oni chyba też wyskoczyli z tej puszki Pandory. Wcześniej nie starczyło im wiedzy, determinacji,  talentu, by się wybić, więc teraz mają te swoje pięć minut. Zaprzedali duszę prezesowi, nie z miłości, ale czystego wyrachowania, bo ten świecznik, blask fleszy, tekturowy piedestał, warte są zanegowania tego, co oczywiste, podważania najwybitniejszych autorytetów i uznania, że teraz wreszcie „k…wa my”.

Nad puszką Pandory unoszą się opary ignorancji, buty, nienawiści i fobii różnego koloru. Palą nas w oczy, przelewają się nad naszymi głowami, zamieniając rzeczywistość w prawdziwy, acz kiepski, teatr absurdu. Aktorzy w nim byle jacy, za to dramatyzm w punkcie kulminacyjnym i widzowie, którzy tak naprawdę nie mają pojęcia, o co w tej sztuce chodzi. A może wiedzą, ale wygodniej im udawać?

Wakldemar Mystkowski pisze o skierowaniu przez  Komisję Europejską do TSUE ustawy o SN.

Tak jak podejrzewałem, Komisja Europejska dzień po szczycie UE w Salzburgu podjęła decyzję, iż idzie w sprawie Sądu Najwyższego do Trybunału Sprawiedliwości UE. Znaczy, iż Mateusz Morawiecki pogrywał sobie z Jean-Claudem Junckerem i Fransem Timmermansem, a jego spotkanie z I Prezes SN prof. Małgorzatą Gersdorf było tylko na pokaz, było symulacją.

Informację o skierowaniu sprawy do TSUE podał Reuters, podkreślając, iż jest to już trzeci krok w długiej procedurze sankcjonowania państw członkowskich, które naruszają prawo UE. Oficjalnie oskarżenie w TSUE zostanie złożone w poniedziałek 24 września.

Na to trzeba zwrócić szczególną uwagę: rząd PiS nie tylko narusza polską Konstytucję, standardy demokratyczne, ale narusza prawo unijne, czyli jest oskarżonym. Gdybyśmy przełożyli to na język publicystyczny, to reprezentantowi rządu polskiego Mateuszowi Morawieckiemu przy publikacji jego podobizny powinniśmy nałożyć na oczy czarny prostokącik, jaki nakłada się osobom sądzonym, bo to on reprezentuje rząd, który jest zaskarżony przez Komisję Europejską.

Nie dość, że Morawiecki poprzedniego dnia (wczoraj) robił bokami, chciał orżnąć najpierw prof. Gersdorf, a w Salzburgu Junckera i Timmermansa, to dzisiaj – używając języka prokuratury – mataczył. Zwykle mataczących wsadza się za kraty, aby do procesu nie zacierali śladów swoich przestępstw. Komisja Europejska winna Morawieckiego wsadzić do jakiegoś symbolicznego aresztu, zamknąć mu usta, niech sobie poleży na pryczy, milcząc.

A Morawiecki od samego rana mataczył. Powinienem to słowo rozbić na sylaby, bo Morawiecki jest zagrożeniem dla egzystencji Polski (zagrożeniem śmiertelnym). Ma-ta-czył. Oto Onet w materiale z samego rana w tytule i w leadzie wprost sugeruje, że prof. Gersdorf powiedziała im o treści półgodzinnej rozmowy z Morawieckim tuż przed szczytem w Salzburgu. Rozmowa miała być poufna. Akurat taka rozmowa nie może uzyskać żadnej klauzuli poufności, jeżeli informacja o niej dotarła do publiczności.

Po tym materiale Onetu do mikrofonu podchodzi Morawiecki i ma jedną istotną informację, iż wg niego prof. Gersdorf puściła farbę, on na to się nie umawiał. Morawiecki nie odniósł się do istoty, ale to tajności, którą jakoby ustalił. A czytając materiał w Onecie, od razu się zorientowałem, że farba wypłynęła z Kancelarii Premiera, z jego otoczenia pijarowców, którzy kompletnie nie znają się na arkanach zawodu, ale na pomówieniach owszem.

Prof. Gersdorf zresztą dość jasno powiedziała o tych matactwach Morawieckiego: – „Nie komentowałam przez dwa dni”. I trudno jej nie wierzyć, gdy słyszymy zewsząd pisowskie ujadanie na jej temat.

Morawiecki mataczy, bo miał wiedzę, że Juncker i Timmermans nie kupili jego kitu. Czy Morawiecki jest zdolny do kompromisu w sprawie Sądu Najwyższego? Napiszę: nie! Bo to byłoby nie tylko wycofanie się z ustawy, ale konsekwencje prawne są takie, iż musiałby się PiS wycofać ze wszystkich ustaw sądowniczych, a Andrzej Duda cofnąć nominacje do KRS i do Sądu Najwyższego. PiS musiałby przyznać się do porażki.

Więc dalej będzie Morawiecki brnął, a za sankcje zapłacimy my, Polacy z budżetu Polski. Czort, że stracimy szmal, ale zapłacimy w każdym niematerialnym wymiarze, w znaczeniu naszego kraju, honorze.

>>>

Single Post Navigation

2 thoughts on “Morawiecki pod sąd, należy obnażyć jego zakłamanie do szpiku

  1. Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    Na Morawieckiego i Kaczyńskiego czekali działacze KOD i Obywateli RP. Przyszli z flagami, transparentami, megafonami i skandowali „PiS przeminie, wstyd zostanie”, „Będziecie siedzieć”, „Kłamiecie i kradniecie”. Z powodu tej pikiety premier, prezes i inni politycy PiS musieli wejść do budynku innym wejściem.

  2. Reblogged this on Earl drzewołaz i skomentował(a):
    Trzech kapłanów, którzy służyli w ordynariacie polowym Wojska Polskiego, molestowało nieletnich, czwarty jest oskarżony o posiadanie zdjęć pedofilskich – poinformował w czwartek „Rzeczpospolitą” biskup Józef Guzdek, ordynariusz diecezji polowej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: