Hairwald

W ciętej ranie obecności

PiS w potrzasku. Prawo europejskie dopadnie Kaczyńskiego, Morawieckiego, Dudę

Poseł Nowoczesnej Adam Szłapka po prawie dwóch miesiącach otrzymał odpowiedź na swój wniosek do Warszawskiej Prowincji Redemptorystów o udostępnienie informacji publicznej. Pisaliśmy o tym w artykule „Poseł Szłapka nie odpuszcza – dalej pyta o auta od bezdomnego dla Rydzyka”.

Redemptoryści odmówili posłowi odpowiedzi na jego pytania. – „Mamy obowiązek wynikający zarówno z prawa kanonicznego, jak i prawa powszechnie obowiązującego, strzec wszelkich danych osobowych darczyńców, którzy jako osoby prywatne mogą dokonywać darowizn ze swojego prywatnego majątku. W związku z tym Pana pytanie powinno być każdorazowo kierowane do poszczególnych osób prywatnych, które przekazują darowizny ze swojego prywatnego majątku” – napisał wicesekretarz prowincji ojciec Janusz Dołbakowski.

Brzmi to prawie jak kpina, bo trudno zadać pytanie osobie, która nie żyje. Sam Tadeusz Rydzyk, chwaląc się dwoma autami od bezdomnego pana Stanisława, ubolewał, że darczyńca umarł.

Dołbakowski w swojej odpowiedzi powołał się także na „wolność religijną”.  – „Zdaniem Prowincji należy pamiętać, iż przekazywanie darowizn może się także mieścić w wolności religijnej, która podlega ochronie w międzynarodowym i polskim porządku prawnym. Zgodnie z Konstytucją RP, organy publiczne nie mogą żądać informacji na temat wyznania poszczególnych osób, zaś udzielenie Panu Posłowi informacji, o których mowa we wniosku, mogłaby naruszyć zarówno ochronę danych osobowych jak i praw do zachowania w tajemnicy swojego wyznania” – stwierdził redemptorysta.

„Dla transparentności życia publicznego te rzeczy, które są utrzymywane ze środków państwowych powinny być jawne. Dlatego z odpowiedzią redemptorystów po prostu się nie zgadzamTo jest oligarchizacja życia publicznego. Nie zgadzam się z tym fundamentalnie – to nie jest tak, że w tym przypadku Rydzyk pełni funkcje duszpasterskie, a polityczno-biznesowe. On jest poważnym biznesmenem, bardzo bogatym, wspieranym przez rząd, mającym własne media. Ten obraz kropka w kropkę jest jak najgorsze praktyki z czasów Janukowycza na Ukrainie” – powiedział w rozmowie z dziennik.pl Adam Szłapka. Poseł Nowoczesnej zastanawia się, czy nie skieruje sprawy do sądu.

„Obwiniona użyła słów wulgarnych, które były słyszane przez dzieci, co jest oczywistym złem. Ale znacznie większym złem jest to, co dzieje się w Polsce. Mamy ciąg naruszeń Konstytucji w związku z ograniczaniem wolności zgromadzeń, przejmowaniem instytucji konstytucyjnych, czyli Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, w chwili obecnej Sądu Najwyższego, naruszaniem zasady trójpodziału władzy i odmową publikowania orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Sąd Okręgowy musiał zmierzyć się z problemem społecznym, gdzie z jednej strony mamy co czynienia z ciężkim naruszeniem najwyższego prawa, czyli Konstytucji przez przedstawicieli władzy wykonawczej i ustawodawczej, a z drugiej strony z zachowaniami obywateli, szczególnie obwinionej, które wyczerpują znamiona czy to wykroczenia, czy też przestępstwa. (…) Jeśli zestawimy ten czyn z czynami, w stosunku, do których stanowił on reakcję, to jedynym możliwym stwierdzeniem Sądu Okręgowego było to, że ten czyn obwinionej z takiego punktu widzenia pozbawiony był społecznej szkodliwości w rozumieniu czynu karnego” – tak uzasadniał sędzia Sławomir Jęksa uniewinnienie żony prezydenta Poznania. Joanna Jaśkowiak została wcześniej ukarana przez sąd rejonowy za użycie słów „Jestem wk…wiona” grzywną w wysokości 1000 złotych.

Sędzia wyraził jednak nadzieję, że wyrok uniewinniający Jaśkowiak nie będzie traktowany jako „szerokie upoważnienie do stosowania wulgaryzmów w Polsce”. – „Raz się to zdarzyło, być może było to potrzebne. Ale jeżeli będziemy chcieli jeszcze raz wyrażać wściekłość, to mamy olbrzymie ułatwienie. Nie trzeba już używać tych słów, wystarczy powiedzieć, że się jest tak zdenerwowanym, jak pierwsza dama Poznania w dniu 8 marca 2017 roku” – powiedział sędzia Jęksa. Wyrok jest prawomocny.

„Jestem pod wrażeniem przeprowadzonego procesu. Obojętnie jaki byłby wyrok – jest to prawo, które mnie uczono” – stwierdziła Joanna Jaśkowiak. Jej mąż powiedział, że żywi wielki szacunek dla sędziego orzekającego. – „Nie mam wątpliwości, że zapłaci on za to cenę. Wielki szacunek, że są sędziowie, którzy nie boją się Ziobry i w takich trudnych sytuacjach potrafią zachować się tak, jak sędzia Sławomir Jęksa. Jednocześnie jest to o tyle ważne, że daje wiarę w wymiar sprawiedliwości, który mimo tylu działań PiS-u, nie został jeszcze złamany” – stwierdził Jacek Jaśkowiak.

Komisja Europejska podjęła decyzję o pozwaniu Polski przed Trybunał Sprawiedliwości UE. Powodem jest naruszenie zasady niezawisłości sędziowskiej, które wynika z nowej ustawy o Sądzie Najwyższym. Komisja wnioskuje też o zabezpieczenie tymczasowe, czyli zawieszenie działania zaskarżonych unormowań.

Polska nie wypełnia zobowiązań traktatu o Unii Europejskiej

Czy polski rząd zastosuje się do takiego zarządzenia? W przypadku Puszczy Białowieskiej się nie zastosował. Ale takie zabezpieczenie byłoby niezwykle ważnym wsparciem moralnym i prawnym dla siedmiu sędziów Sądu Najwyższego, którzy na początku sierpnia wydali postanowienie zawieszające te przepisy w związku z pytaniem prejudycjalnym do TSUE.

Komisja podtrzymuje swoje stanowisko, które wyraziła w sierpniu, gdy rozpoczęła procedurę zmierzającą do zaskarżenia tej ustawy: że polska ustawa o Sądzie Najwyższym, posyłając na wcześniejszą emeryturę 27 sędziów, którzy skończyli 65. rok życia, jest niezgodna z prawem UE, ponieważ narusza zasadę niezależności sądownictwa, a zatem również zasadę nieusuwalności sędziów. Tym samym Polska nie wypełnia, zdaniem Komisji, swoich zobowiązań wynikających z art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej w związku z art. 47 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej.

Komisja Europejska przechodzi o trzeciego etapu – zaskarża

Komisja zauważa, że po jej wezwaniu do usunięcia naruszenia (2 sierpnia), w którym określono zastrzeżenia prawne, Polska przyspieszyła procedurę usuwania sędziów, co „tworzy zagrożenie w postaci poważnego i nieodwracalnego uszczerbku dla niezależności sądownictwa w Polsce, a tym samym dla systemu prawnego Unii Europejskiej. Niezależność krajowych sądów i trybunałów jest bowiem niezbędnym elementem funkcjonowania współpracy sądowej między państwami członkowskimi UE, w tym działania trybu pytań prejudycjalnych, przewidzianego w art. 267 Traktatu o Funkcjonowaniu UE”.

Władze polskie odrzuciły zastrzeżenia Komisji. Komisja 14 sierpnia przesłała „uzasadnioną opinię” o naruszeniu, dając konkretne zalecenia. Polskie władze je również odrzuciły, zaprzeczając, by naruszyły unijne prawo, i powołując się na suwerenność władz państw członkowskich w dziedzinie organizacji wymiaru sprawiedliwości. Teraz Komisja przechodzi do trzeciego etapu – do zaskarżenia ustawy do TSUE.

Czy Trybunał Sprawiedliwości może oceniać polskie sądownictwo?

Czy Polska zastosuje się do postanowień TSUE?

Prominentni politycy PiS wielokrotnie oświadczali publicznie, że rząd nie zastosuje się do wyroku czy innych postanowień Trybunału, jeśli uzna je za niesłuszne. Komisja przypomina, że jeśli państwo członkowskie nie zastosuje się do postanowień pierwszego wyroku, na mocy art. 260 TSUE Komisja może wszcząć kolejne postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego i posłać sprawę do TSUE. A także zaproponować nałożenie na nie grzywny uzależnionej od czasu trwania naruszenia i jego wagi oraz od wielkości państwa. Sankcje finansowe mogą być dwojakiego rodzaju: zryczałtowana kwota naliczona w oparciu o czas od momentu wydania pierwszego wyroku albo kara pieniężna w wymiarze dziennym, naliczana od dnia wydania drugiego wyroku do momentu, gdy uchybienie zostanie usunięte.

W tej sprawie Trybunał Sprawiedliwości – po raz kolejny po wyroku w sprawie skargi portugalskich sędziów z lutego roku i niedawnej odpowiedzi na pytanie irlandzkiego sąduw sprawie wydania do Polski w ramach ENA (europejskiego nakazu aresztowania) mężczyzny podejrzanego o handel narkotykami – będzie miał okazję wypowiedzieć się w sprawie standardów, jakie musi spełniać sądownictwo państw członkowskich, by można było uznać, że jest w stanie bezstronnie orzekać w sprawach związanych z prawem UE.

Komisja Europejska ratuje praworządność w Polsce

Polski rząd argumentuje, że Trybunał w ogóle nie ma prawa orzekać o tych standardach. I tego argumentu zapewne użyje, jeśli wyrok TSUE nie będzie po jego myśli. Ale polscy sędziowie nie tylko mogą, ale mają obowiązek podporządkować się orzeczeniom Trybunału, bo są także sędziami europejskimi. To oznacza, że jeśli np. Trybunał orzeknie o tymczasowym zawieszeniu przepisów, sędziowie SN po prostu powinni powrócić do orzekania. Chyba że Trybunał zostawi tu furtkę dla tych, którzy nieodwołalnie chcą pozostać (uznać pozostanie) w stanie spoczynku.

Niezależnie od tego, jak polski rząd potraktuje orzeczenia TSUE, decyzja KE to pierwszy mający realne znaczenie prawne krok w sprawie ratowania praworządności w Polsce. I wsparcie – prawne i moralne – dla wszystkich sędziów stawiających opór łamaniu konstytucji.

Przypominamy władzy, na czym polega członkostwo w UE

Waldemar Mystkowski pisze o skierowaniu pozwu Komisji Europejskiej do TSUE.

Podczas 3 lat rządów PiS ta decyzja KE może mieć większą siłę politycznej perswazji niż dotychczasowe protesty uliczne.

Skierowanie pozwu przez Komisję Europejską do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie Sądu Najwyższego jest jedną z najlepszych wiadomości w ostatnim czasie, z której powinni cieszyć się Polacy. Świadomie pominąłem w poprzednim zdaniu, kto ma być skarżonym, jaki podmiot – otóż nie Polska, ale władze PiS.

Tak musimy to przyjmować, acz z zastrzeżeniem, że na razie. To „na razie” jest warunkowe, bo za nas wolności i demokracji w kraju nie zaprowadzą najmądrzejsze europejskie i światowe instytucje, tylko my sami. Acz mogą być pomocne, mogą nam podać rękę, której w naszych dziejach tak brakowało.

Komisja Europejska złożyła do TSUE dwa ważne wnioski, mianowicie zastosowanie trybu przyspieszonego i przywrócenie sytuacji w Sądzie Najwyższym sprzed 3 lipca 2018, kiedy to niekonstytucyjna ustawa wprowadziła porządek partyjny w tej instytucji, która powinna być niezależna.

Dopiero teraz w oglądzie tych wszystkich aspektów możemy docenić mądrość I Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Gersdorf, która nie dała się nabrać podchodom prezydenta Andrzeja Dudy ani desperackim aktom manipulacji, jakie wyczyniał w ubiegłym tygodniu przed szczytem unijnym w Salzburgu premier Mateusz Morawiecki.

Z tego ostatniego osobnika wszystkimi szwami wychodzą pakuły, którymi został wypchany. Morawiecki to tylko pijarowski napompowany produkt. Spuszczając z niego nadymane ego, zderzamy się z niemiłymi dla rozumu podejrzeniami, iż z nim jest coś bardzo nie tak.

Podczas 3 lat rządów PiS ta decyzja Komisji Europejskiej może mieć większą siłę politycznej perswazji niż dotychczasowe protesty uliczne społeczeństwa obywatelskiego KOD, Obywateli RP i innych. Poczułem ten wiew nadziei, jaki tchnął po beznadziei końca ubiegłego wieku, gdy niepozorny Polak o nazwisku Adam Małysz w konkurencji wydawałoby się bez znaczenia – skoków narciarskich – przywrócił nam dumę Polaka.

Dzisiaj tym Małyszem, tym Lechem Wałęsą, jest prof. Gersdorf, która nie dała się cwaniaczkom spod ciemnej gwiazdy Dudom, Morawieckim, Kaczyńskim i ratuje kraj przed pogrążeniem w zapaści. Europa podaje nam rękę, musimy z jej pomocy skorzystać. Jeżeli nie teraz, to kiedy?

Single Post Navigation

2 thoughts on “PiS w potrzasku. Prawo europejskie dopadnie Kaczyńskiego, Morawieckiego, Dudę

  1. Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    ALARM! PiS dąży do wyprowadzenia nas z Unii – wszyscy możemy stracić unijne pieniądze i wiele korzyści. Najbliższe wybory będą właśnie o tym. Zagłosuj mądrze.

    PiS krok po kroku wyprowadza nas z Unii Europejskiej. Zbliża się czas decyzji, więc wybierajmy rozważnie.
    Przyszłość Polski leży w rękach nas wszystkich!

  2. Reblogged this on Earl drzewołaz i skomentował(a):
    Tydzień temu rozmawiałem z politykiem PSL, który powiedział mi, że w tych wyborach będzie mu łatwiej, bo wszystkie zakonnice z regionu (kilka filii zakonów) jadą do Warszawy rejestrować się i głosować na Jakiego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: