Hairwald

W ciętej ranie obecności

Kler nasz powszedni od parafii, zakrystii i kruchty

Wojciech Smarzowski był zaskoczony reakcją duchownych na film „Kler” – Wszystkie postacie są fikcyjne, ale księża, którzy obejrzeli go na wstępnym etapie montażu, pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko – mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat.

Smarzowski: Społeczeństwo patrzy na księdza jak na świętego. Chciałbym, żeby po tym filmie to się zmieniło

Wojciech Smarzowski był zaskoczony reakcją duchownych na film „Kler” – Wszystkie postacie są fikcyjne, ale księża, którzy obejrzeli go na wstępnym etapie montażu, pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko – mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat.

Film „Kler” jeszcze przed pierwszymi pokazami wywołał wiele kontrowersji. Na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni zdobył trzy nagrody: publiczności, za scenografię (Jagna Janicka) oraz specjalną za podjęcie ważnego społecznie tematu (Wojciech Smarzowski).

Skomentowała to Krystyna Pawłowicz, która na Twitterze stwierdziła, że „wyróżnienie przez publiczność w Gdyni filmu „Kler” pokazuje, że „publika aktorsko-filmowa także choruje na chorobę nienawiści do swej ojczyzny„.

Jak mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat, przedstawiona przez niego historia skupia się na trzech aspektach: żądzy, chęci władzy i chciwości.

Hanna Zielińska recenzuje „Kler”. „Można kontrolować każdego pasterza. Tak mi dopomóż mózg”

– Początkowo ten film miał się nazywać „Głęboka taca”, ponieważ też przeszkadza mi to, że system finansowy Kościoła jest nieprzejrzysty, że jest finansowany również z moich podatków. Ale jak zaczęliśmy pracę nad scenariuszem, to szybko ten akcent w kierunku pedofilii okazał się najmocniejszy, co jest oczywiste – tłumaczył twórca.

Wszystkie postaci są fikcyjne, ale…

Reżyser chciałby, aby po obejrzeniu filmu widzowie zmienili podejście do księży.

– Mamy społeczeństwo, które patrzy na księdza jak na świętego. Chciałbym, żeby widzowie po wyjściu z kina zobaczyli w księżach ludzi. Założyłem sobie, że chcę zrobić film o ludziach, którzy różnią się tym, że mają sutanny – wyjaśniał.

Dlaczego to jego zdaniem takie ważne? – Kiedy nastąpi ten pierwszy krok, to może później, jeżeli ksiądz skrzywdzi dziecko, będzie normalnie sądzony, a nie przerzucany z parafii do parafii – podkreślił Wojciech Smarzowski.

Krystyna Pawłowicz skomentowała nagrodę dla „Kleru”: Publika choruje na nienawiść do swej ojczyzny

Twórca opowiadał również, jak wyglądała praca z konsultantami. – Zgłaszali się też księża, którzy czują, że ten Kościół wymaga naprawy i uwiera ich to, że swoimi twarzami firmują złe zachowanie Kościoła.

Podkreślił, że wszystkie postacie i zdarzenia w filmie są fikcyjne, ale „budulec jest wzięty z życia”. – Jak pokazywaliśmy ten film kilku księżom na wstępnym etapie montażu, to bardzo mi się podobało, że oni rozpoznawali konkretne postacie. Pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko. Nie spodziewałem się tego – zaznaczył reżyser.

28 września premiera dawno wyczekiwanego filmu Wojtka Smarzowskiego „Kler”. W internecie ogłoszono akcję „Masowe oglądanie filmu »Kler« w celu jego popularyzacji”. W pełni popieram tę inicjatywę i również zachęcam wszystkich do szturmu na kina pierwszego dnia. Niech władza zobaczy te kolejki, niech zobaczy, że moralność publiczna nie jest sprawą dla ludzi obojętną. A rzecz właśnie moralności publicznej dotyczy – w kraju wszak wciąż panoszy się zdeprawowana i niebezpieczna organizacja, która w dodatku uzurpuje sobie prawo do moralnego pouczania społeczeństwa, a samą siebie ośmiela się nazywać świętą.

Bywa tak, że pójście do kina ma znaczenie deklaracji politycznej i stanowi akt moralnie znaczący. Tak jest właśnie w tym przypadku. Zachęcam zwłaszcza katolików, bo każdy z nich, płacąc na Kościół, bierze współodpowiedzialność za jego tragiczne patologie i nadużycia, których początki giną w pomroce dziejów, a końca nie widać. Komu jak komu, ale katolikom szczególnie powinno zależeć na tym, aby morale ich Kościoła i jego duchowieństwa nie odstawało tak dramatycznie od średniej…

Nie widziałem jeszcze filmu, ale wiem o nim kilka rzeczy. Po pierwsze, jest to film utrzymany w konwencji sensacyjnej z elementami satyry, do której istoty należą przerysowanie, umowność, pewne uproszczenia sytuacyjne. „Drogówka” nie odzwierciedla pracy policji drogowej jeden do jednego. A jednak film jest prawdziwy, bo każdy wie, jakie są prawa satyry czy filmowej publicystyki – ważne, aby godne napiętnowania zjawiska zostały pokazane w swej istocie, a niekoniecznie w całkiem realistycznych proporcjach.

Po drugie, film „Kler” został nakręcony z wielką dbałością o szczegóły, w stałej konsultacji i pod stałą pieczą osób bardzo kompetentnych w kwestiach rytuałów katolickich oraz wewnętrznego życia Kościoła katolickiego. Tam nie będzie „ściemy”.

Po trzecie, film – choć fikcyjny – jest opowieścią z kluczem, a jego fabuła sklejona jest z nieco udramatyzowanych, lecz prawdziwych historii. W centrum uwagi stoi postać pewnego ważnego duchownego, znanego z pazerności i zamiłowania do alkoholu. Tyle mogę powiedzieć na dziś, nie obejrzawszy filmu. Wystarczy, żeby iść samemu do kina i innych do tego zachęcić.

Kościół katolicki znajduje się w szalonym kryzysie. Skandal goni skandal, ekspiacje i przeprosiny, najczęściej bardzo spóźnione i niepowiązane z działaniem, nie robią już wrażenia, a kolejne krajowe oddziały upadają jak kostki domina. W kilku krajach, gdzie jeszcze niedawno Kościół był wszechwładny, dziś budzi tylko gniew, a zamiast dochodu przynosi długi i strapienia. Ale nasza wieś, spokojna, nasza chata z kraja. Przynajmniej tak sobie myślą polscy biskupi. Mylą się. Burza nie ominie naszego kraju. Chmury już się zbierają – za chwilę nadejdzie godzina prawdy i gniewu, rozbłyśnie niebo i posypią się gromy. Tak jak to się stało w Hiszpanii, Irlandii, USA, Australii, Belgii, Chile i dokonuje się w kolejnych krajach. Złodziejstwo i pazerność mogą zostać wybaczone, ale pedofilii nie będzie bronił nawet PiS. Tylko patrzeć, jak ofiary księży dokonają zbiorowego coming outu i zaczną mówić chórem, a nie każda z osobna, opowiadając reportażystom swoje historie. Tylko patrzeć, a partnerki i dzieci księży powiedzą Polakom: „tak, istniejemy, i są nas tysiące – nie byliśmy traktowani fair przez naszych partnerów i ojców”. Tylko patrzeć, a Polacy zadadzą sobie pytanie, czy Polska jest wolnym krajem, czy kościelnym folwarkiem. Tylko patrzeć, aż połowę narodu zacznie mierzić kościelny bałwochwalczy kult jednostki.

Być może tym pierwszym gromem wyzwalającym wielką burzę będzie właśnie film Smarzowskiego. Oczywiście, producenci na to właśnie liczą. Filmowi będzie towarzyszyć książka i inne publikacje – ma się dziać. Rzecz jasna, bardzo pomogłyby protesty fundamentalistów pod kinami, próby zastraszania dystrybutorów i obsobaczanie Smarzowskiego z ambon. Bardzo bym chciał, żeby tak się właśnie sprawy potoczyły, bo nic tak skutecznie nie rozreklamowałoby filmu i nie nadałoby mu rangi ważnego społecznego i politycznego wydarzenia niż nerwowa reakcja Kościoła. Jednak kościelni piarowcy dobrze to wiedzą i bardziej prawdopodobne jest, że biskupi będą próbowali film przemilczeć i zbagatelizować. I o to właśnie chodzi, aby im się to nie udało.

Z premierą „Kleru” wiążę duże nadzieje, bo trailer nieźle „zawiralował” i w ogóle atmosfera oczekiwania narasta. A wszystko to jeszcze ma miejsce u progu sezonu wyborczego, co też nie jest bez znaczenia. PiS zapewne nie pójdzie na wojnę ze Smarzowskim, bo ma inne problemy, a biskupi też muszą pilnować wyborów i na walce z filmem obnażającym obyczaje kleru wiele w tym kontekście nie zyskają. Będzie więc burza, a po burzy spokój. Albo i nie. Oby nie! Czas pokaże. Tymczasem kto Polak, ten do kina!

„Polityka”: Kolejne informacje, do których dotarła POLITYKA, potwierdzają bliskie relacje Marka Falenty z Rosją i ludźmi związanymi z PiS.

W rozmowie w TOK FM prof. Wojciech Sadurski mówił m.in. o zmianach w polskim sądownictwie, przeprosinach Mateusza Morawieckiego, a także o … twitterowej dyskusji z Krystyną Pawłowicz.

O prof. Wojciechu Sadurskim, konstytucjonaliście z uniwersytetu w Sydney, zrobiło się ostatnio głośno za sprawą jego dyskusji w mediach społecznościowych na temat słów prezesa PiS o sędziach.

– Kaczyński zdiagnozował ojkofobię u sędziów. Kto zdiagnozuje ksenoparanoję u prezesa? – zapytał na Twitterze.

Odpowiedziała mu na to poseł Krystyna Pawłowicz z PiS. – Wojtek, a podaj no wszystkim, jakich uniwersytetów na świecie jesteś profesorem. Proszę – napisała.

„Krysiu, wydziału prawa Uniwersytety Sydnejskiego, numer 14 w światowym rankingu wydziałów prawa. Teraz Ty” – odciął się prof. Sadurski.

„Za mocne”. Prof. Sadurski skrytykował ojkofobię Kaczyńskiego. Wtedy do akcji wkroczyła poseł Pawłowicz

– Krystyna jest jednym z czołowych psujów demokracji i państwa prawa, ale z tego nie wynika, że mam ją ignorować, albo odnosić się w stosunku do niej niegrzecznie – komentował w TOK FM naukowiec.

– Dziwi mnie raczej grzeczność pani profesor – zauważył prowadzący audycję Mikołaj Lizut.

– Z Jarosławem (Kaczyńskim – przyp. red.) również jestem po imieniu, ale jakoś nie nawiązaliśmy ostatnio kontaktu. Pewnie dlatego, że nie ma go na Twitterze. Ale kto wie? Może gdyby wszedł w dialog internetowy, to rozmowa też byłaby w miarę cywilizowania – mówił Sadurski.

„Festiwal mataczenia”

Gość Radia TOK FM skrytykował postawę premiera Mateusza Morawieckiego, który zgodnie z wyrokiem sądu sprostował swoją wypowiedź o tym, że za rządów PO „nie było ani dróg, ani mostów”. Oświadczenie zostało wyemitowane tuż przed głównym wydaniem „Faktów” TVN. Zobaczą je także widzowie TVP Info.

Morawiecki sprostował nieprawdę głosem kobiety. Żakowski: Czy to choroba foniczna?

Sadurski zauważył, że to, co „powinno być przeprosinami, zamieniło się w sprostowanie, a teraz nazywane jest oświadczeniem”.

– Niesamowite krętactwo, festiwal mataczenia. Przecież wystarczyło przeprosić. Premier nie straciłby swoich dotychczasowych sympatyków – ocenił.

Dodał też, że premier ma “niesamowity problem z prawdą”, która “się go nie trzyma”.

Sędziowie wrócą z emerytury?

Słowa uznania profesor wyraził pod adresem Naczelnego Sądu Administracyjnego. Przypomnijmy. Zamroził on w czwartek dwa kolejne konkursy do Sądu Najwyższego przeprowadzone przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Prezydent Andrzej Duda nie może powołać sędziów do Izby Cywilnej oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

– Jestem zadowolony, że NSA zachował się odważnie, do tej pory miał opinię organu lękliwego. Chociaż czy można mówić o odwadze, skoro po prostu zachował się zgodnie z prawem, wykonał swój obowiązek? – komentował Wojciech Sadurski.

– Pamiętajmy, że ta decyzja ma ograniczone znaczenie. To nie jest jeszcze rozpatrzenie odwołania sędziów nierekomendowanych przez KRS, to na razie środek zabezpieczający – dodał.

Profesor przypomniał, że procedury, które grożą najpoważniejszymi sankcjami, to te wszczęte przez Komisję Europejską, która pozwała polski rząd przed Trybunałem Sprawiedliwości UE.

Jego zdaniem może dojść nawet do powrotu sędziów odesłanych wcześniej ustawą PiS na emeryturę. – To jest do odkręcenia, jeżeli okaże się, że przeniesienie sędziów na emeryturę było niezgodne z traktatami – przewiduje.

Dodał też, że w jego ocenie, w stosunku do sądownictwa polska władza działa “po gangstersku”.

– Kiedy gangster zabierze mi pieniądze, to one nadal są moje, ale faktycznie już ich nie mam – porównywał.

Tadeusz Zysk „zrobi z Poznania perłę Europy” – obiecywał Mateusz Morawiecki. Premier wspólnie w prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim wzięli udział w konwencji samorządowej Prawa i Sprawiedliwości w stolicy Wielkopolski.

Mateusz Morawiecki przekonywał, że Poznań potrzebuje dobrego, gospodarnego „bauera”. Zdaniem premiera, Tadeusz Zysk udowodnił, że nim jest. Mateusz Morawiecki mówił, że kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Poznania jest przedsiębiorcą z pasją i z misją. Premier dodał, że Tadeusz Zysk to „człowiek sukcesu, który pokazuje, że ciężka praca z szacunkiem dla pracowników, może utworzyć wspaniałe przedsiębiorstwo”.
Nawiązując do wyniku losowania numeru listy wyborczej, Mateusz Morawiecki przypomniał, że PiS wylosowało nr 10. „Nic dziwnego, bo Prawo i Sprawiedliwość to strzał w dziesiątkę”. Zaznaczył jednak, że dla kontynuacji swoich działań, dla walki o lepszą Polskę potrzebuje jedności. Szef rządu przypomniał, że jedność wielokrotnie pomagała przetrwać narodowi polskiemu w trudnych chwilach historii i odbudować państwo.

Jarosław Kaczyński mówił też o roli samorządu, o tym, że jego najważniejszym zadaniem jest praca na rzecz obywateli. Nawiązał do rządów w Poznaniu obecnego prezydenta Jacka Jaśkowiaka. „‚Trzeba postawić pytanie, czy misją samorządu jest organizacja życia i zapewnienie jego komfortu, rozwój gospodarczy, czy krucjata ideologiczna”. Odpowiedział, że krucjata ideologiczna to nie jest zadanie samorządu ani poznańskiego, ani żadnego innego. „Żyjemy w wolnym kraju. Jak ktoś chce prowadzić krucjatę ideologiczną, to niech się organizuje, niech zbiera środki” – mówił Jarosław Kaczyński. Niedopuszczalnym nazwał korzystanie w jej prowadzeniu z instytucji publicznych i środków publicznych. Prezes PiS powiedział, że taka polityka szkodzi Poznaniowi i jego szansom rozwojowym.

Jak podaje poznańska „Gazeta Wyborcza” radosną atmosferę działaczom PiS zmącili  nieco przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej, którzy przyszli zaprotestować przeciwko nieprawdziwym słowom premiera Mateusza Morawieckiego m.in. o budowie dróg i autostrad za rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Tamara Olszewska pisze o polskich katolikach.

Czy księża są w Polsce ponad prawem, są świętością samą w sobie?

Przez całe lata świat wiedział, że wśród duchownych jest wielu takich, którzy wykorzystują seksualnie dzieci, ale milczał. Czasami gdzieś tam wybuchała afera, szybko jednak przechodzono nad nią do porządku dziennego, a Kościół starannie zamiatał sprawę pod dywan.

Jak ocenia amerykańska organizacja pozarządowa „Bishops Accountability” w latach 1950–2016 w Stanach Zjednoczonych przestępstw pedofilii dopuściło się 6721 księży, zaś liczba ofiar wynosi 18 565 dzieci. W Irlandii komisja rządowa opublikowała wstrząsający raport z dochodzenia obejmującego lata 1930 – 1990, w którym mowa o ponad 35 tysiącach irlandzkich dzieci bitych, molestowanych seksualnie, gwałconych przez księży katolickich. W Australii ponad 3 tysiące ofiar, w Belgii 500, w Holandii do 20 tysięcy, w Niemczech według raportu z 12.09.2018 r. blisko 1700 księży dopuściło się molestowania około 3600 nieletnich. W Austrii, w wyniku skandalu z ujawnieniem pornografii dziecięcej w seminarium duchownym w St. Pölten i przestępstw seksualnych, z Kościoła odeszło 100 tysięcy wiernych.

W Polsce pierwszym z takich skandali było oskarżenie o molestowanie dziewczynek przez proboszcza z Tylawy Michała Moskwę. Wówczas prokuratura nadzorowana przez Stanisława Piotrowicza umorzyła sprawę, uznając, że nie był to „zły dotyk”, ale działania bioenergoterapeutyczne. Nie zapominajmy też o Juliuszu Paetzu, arcybiskupie metropolicie poznańskim, księdzu Romanie B., nuncjuszu apostolskim Józefie Wesołowskim czy księdzu Wojciechu Gilu, którzy stali za aferą w Dominikanie.

To tylko kilka przykładów pedofilii w polskim kościele. Kilka, bo jesteśmy krajem, gdzie wciąż jeszcze ukrywa się księży przestępców seksualnych. Przenosi się ich w stan spoczynku, do innych parafii, wysyła z Polski, utajnia dochodzenie, bagatelizuje się, zaniża wyroki i szybko wypuszcza z więzienia za „dobre sprawowanie”, a w rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, opracowanym z wielką dumą przez Ziobrę, brakuje danych o kilkudziesięciu księżach, skazanych za pedofilię.

Swój swego broni, czego przykładem biskup Michalik. Jego słowa, że „wielu molestowań udałoby się uniknąć, gdyby relacje między rodzicami były zdrowe. Często niewłaściwa postawa wyzwala się, kiedy dziecko szuka miłości. Dziecko lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze drugiego człowieka wciąga” zapamiętamy na zawsze.

Ks. Andrzej Kobyliński zajmuje się sprawą pedofilii od 20 lat i mówi, że „potrzeba zmiany świadomości księży, zakonników, sióstr zakonnych, kleryków, ludzi świeckich. Przed nami długa droga. Jesteśmy spóźnieni mniej więcej o 30 lat w stosunku do państw zachodnich, gdy chodzi o diagnozę plagi molestowania seksualnego dzieci. Ukształtowanie nowej wrażliwości moralnej zajmie kolejnych kilkanaście. A może i więcej. Duża część społeczeństwa w Polsce ciągle wypiera ten problem. Dominuje zmowa milczenia”.

We wrześniu wielu Polaków wzięło udział w międzynarodowej akcji „Baby shoes remember”. Na drzwiach i ogrodzeniach kościołów ludzie zawieszali dziecięce buciki, będące symbolem pamięci o ofiarach księży pedofilii. 50 miast, ponad 80 kościołów i… przerażająca reakcja niektórych księży oraz ich wyznawców. Pełni agresji, wyrzucający buciki do kosza, z nienawiścią atakujący organizatorów akcji.

Teraz do kin wchodzi film Smarzowskiego „Kler”, w którym również poruszony jest problem pedofilii. Premiera zapowiadana jest na dzisiaj, ale już budzi on wielką niechęć w środowisku wyznawców. Jeszcze go nie widzieli, ale oni już wiedzą. Film uderza w ich wiarę, ich poczucie sprawiedliwości. Film narusza sacrum w ich rozumieniu, czyli… atakuje księży, którzy są ponad prawem, których tykać nie wolno, są świętością samą w sobie. Mało tego, film rani patriotyzm Polaków, bo jak mówi jeden z przywódców ONR „Kościół katolicki to istota polskości, nie pozwolimy na atak, choćby przyszło nam leżeć krzyżem”. No to sobie leżą właśnie krzyżem i krzyczą, i bronią przestępców…

Obserwuję postawę tych wyznawców i nie mogę wprost uwierzyć. Oni oddali swoją duszę i serce nie Bogu, tylko swoim duchownym i Instytucji Kościelnej, zapominając, co jest sednem ich wiary i kto. Coś im się zupełnie poplątało.

To przerażające. To obrzydliwe, że są ludzie, dla których nie liczą się fakty, nie liczy krzywda dziecka. Może to przesada, ale uważam, że broniąc księży pedofili, jednocześnie sankcjonują wykorzystywanie seksualne dzieci. Dają swoją zgodę na tego typu zachowania. Mają w nosie całe zło, ważne, by nikt nie tykał ich księdza.

Nie mogę szanować takich ludzi. Nie mogę traktować ich za równorzędnych partnerów w dyskusji. Mało tego, uważam, że przyzwalając na coś takiego, akceptując pedofilię w Kościele, ślepo zapatrzeni w tych panów w kościelnych szatach, stają się współodpowiedzialni za tą zbrodnię. Nie zasługują, by traktować ich poważnie.

Waldemar Mystkowski pisze o pisowskiej głowie.

Co mają wspólnego głowy Marka Falenty, Dominika Tarczyńskiego i Jarosława Kaczyńskiego? Bardzo wiele. Acz uprzedzam, że nie chodzi o to, o czym myślicie, iż te głowy trzeba byłoby natychmiast wysłać wraz z właścicielami do specjalistów od głów. Te trzy głowy to jakby jedna modelowa głowa, którą gdybyśmy wzięli do ręki i nią obracali, doszlibyśmy do wniosku: co trzy głowy to nie jedna, one się uzupełniają, stanowią pełnię głowy pisowskiej.

Weźmy głowę Marka Falenty, głównego animatora afery podsłuchowej, w wyniku której PiS został wyniesiony do władzy. Za Falentą i jego kelnerami stała blisko związana z Kremlem mafia rosyjska i współpracował z nim PiS. Falenta został przez sąd osądzony i ma prawomocny wyrok, ale miga się z odsiadką, bo… głowa. Otóż wyciekło – w odpowiednim wszak momencie, bo wyznaczono Falencie kolejne terminy przybycia pod wrota więzienia – iż Falenta bardziej nadaje się do leczenia niż resocjalizacji. Podobno ma myśli samobójcze i leczy się psychiatrycznie. Andrzejowi Dudzie nie pozostanie nic innego, jak chorego Falentę ułaskawić, bo prezydent jest wrażliwy. Był tak samo wrażliwy w stosunku do Mariusza Kamińskiego, aby ten mógł zostać ministrem.

Nieco inny przypadek to Tarczyński, ten ma z głową problem iście diabelski. Swego czasu był pomocnikiem ezgorcysty, pomagał wypędzać z ciała diabły – i to mu pozostało do dzisiaj. Mianowicie walczy o wartości chrześcijańskie poprzez walkę z fake newsami i obnaża przeciwników partyjnych. Oto Tarczyński zapędził się w wypędzaniu diabła z kandydata na prezydenta Kielc. – „Bogdan Wenta, europoseł PO, rzucił polskim paszportem i przyjął niemieckie obywatelstwo, aby służyć Niemcom za marki i euro, okazuje się być także byłym członkiem ZOMO! Teraz kandyduje na prezydenta Kielc. Oto wysportowany Niemiec, który trenował pałowanie na głowach Polaków. Dno” – napisał Tarczyński.

Gdyby nie konto Tarczyńskiego na Twitterze, to moglibyśmy sądzić, że to bez żadnego trybu wypowiedział sam prezes Kaczyński. Jednak w trybie wyborczym Tarczyński przegrał w sądzie z Wentą, którego ma przeprosić oraz wpłacić 20 tys. zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

No i trzecia głowa – Kaczyńskiego, choć ten aktualnie ma kłopot z inną częścią ciała – z kolanem. Prezes ostatnio w Olsztynie przypomniał o swoim starym pomyśle z przekopem Mierzei Wiślanej, zapewniając, że pierwsza łopata pod przekop zostanie wbita jeszcze w czasie tej kampanii wyborczej i ponoć nie jest ów skrót z Zatoki Gdańskiej do Zalewu Wiślanego szkodliwy ekologicznie, co jest ewidentnym fałszem. Poza tym przekop nie przyniesie ekonomicznych korzyści dla Elbląga oraz dla Warmii i Mazur. Ta wizja prezesa jest odświeżana w trakcie kolejnych kampanii wyborczych, ale nie doczekała się do tej pory pełnej dokumentacji technicznej, nie wspominając o takim drobiazgu, jak rozpisanie przetargów na inwestycje.

Niby urodą, znaczeniem i inteligencją powyższe głowy się różnią, składają się jednak na modelową głowę pisowską, która szpicluje, pomawia i ma niezdrowe wizje.

Pytanie mam. Czy już nie możemy się śmiać, czy jednak jeszcze możemy Szanowna Władzo ??

Single Post Navigation

2 thoughts on “Kler nasz powszedni od parafii, zakrystii i kruchty

  1. Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    To, co mówią biskupi, woła o pomstę do nieba.Kiedyś się mówiło, że jest Kościół łagiewnicki i Kościół toruński. Ten łagiewnicki miał być taki bardziej nowoczesny, otwarty, liberalny, jednak bardzo szybko się okazało, że to była raczej zabawa w dobrego i złego policjanta.

  2. Reblogged this on Earl drzewołaz i skomentował(a):
    Mateusz Morawiecki mówił na wiecu w Poznaniu, że miasto potrzebuje dobrego „bauera”. Czy ktos może wytłumaczyć panu premierowi, historykowi z wykształcenia, że do „bauera” wywożono Polaków na roboty przymusowe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: