Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the month “Listopad, 2018”

Toaleta publiczna, tj. TVP została pozwana

Roman Giertych, pełnomocnik Leszka Czarneckiego, w którego imieniu złożył zawiadomienie na szefa KNF w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa korupcyjnego, zamierza pozywać dziennikarzy TVP. – „Trwa brutalny atak na mnie ze strony TVP. Miarka się przebrała. (…) W przyszłym tygodniu kieruję pierwsze wezwanie do zapłaty do pani Danuty Holeckiej, która w czasie, gdy pracowałem reprezentując Leszka Czarneckiego w prokuraturze (19.11) poświeciła mi pięć minut w „Wiadomościach”, które się sprowadzały do jednego, czarnego PR” – napisał Giertych na Facebooku.

>>>

Zamierza domagać się od Holeckiej przeprosin przez 7 dni bezpośrednio przed głównym wydaniem „Wiadomości” oraz wpłacenia 200 000 złotych na Caritas lub na WOŚP. – „Brak realizacji żądania spowoduje skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego. W kolejnych dniach będę kierował kolejne wezwania i sprawy sądowe do innych osób z TVP odpowiedzialnych za ten materiał i do samej TVP S.A.” – zapowiedział adwokat.

„Będę konsekwentnie pozywał każdego dziennikarza i redaktora naczelnego każdego wydania za każdy materiał, który narusza moje dobra osobiste. Jednocześnie w przypadku, gdyby poszczególni dziennikarze mieli umowy gwarantujące im zwrot przez tę spółkę zapłaty za zasądzone zadośćuczynienia lub zwrot za koszty przeprosin będę domagał się sądowego stwierdzenia nieważności takich zobowiązań. W moim przekonaniu tego typu zobowiązania wystawione przez media publiczne, które w obecnym wydaniu mają za główne zadanie atakować wszelką niezależną od rządu działalność, stanowią obejście prawa i są nieważne” – czytamy we wpisie Giertycha. Zapowiedział, że podobnie będzie reagował na „kolejne ataki” w TVP.

* * *

Czas przypomnieć… – wszystkim pisowcom czas przypomnieć, co to jest dobro wspólne i Polska.

Depresja plemnika

O co sądziłes się w Gdańsku?

Przecież wysłałeś brata na śmierć.

Dzięki niepotrzebnej śmierci niewinnych ludzi i powstaniu religii smoleńskiej uzyskałeś władzę.

Jak Kain.

Posłowie Platformy Obywatelskiej złożyli wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla rządu premiera Mateusza Morawieckiego. – Premier Morawiecki nie ma absolutnie moralnego prawa kierować rządem, nie tylko za to, że kłamstwo stało się symbolem tego rządu, ale dlatego, że korupcja stała się symbolem tego rządu – tłumaczył szef klubu PO Sławomir Neumann. – To konstruktywne wotum jest kontynuacją pozytywnego dla opozycji trendu – ocenia dr Marek Migalski, politolog. – Okazało się, że to wobec własnego obozu Jarosław Kaczyński mógłby dziś krzyczeć „komuniści i złodzieje” – dodaje.

Kłamstwo na kłamstwie

PO zapowiadała wniosek jeszcze w czasie kampanii wyborczej. – Wydawało nam się, że cała kampania wyborcza, ta polityka kłamstwa, dezinformacji, populizmu, wyborczych obietnic, że to wyczerpuje uzasadnienie takiego wniosku – mówił Grzegorz Schetyna, lider PO, na konferencji poprzedzającej…

View original post 3 313 słów więcej

Afera KNF o twarzy Morawieckiego

Wszędzie, gdzie próbujemy uciąć głowę hydrze, wyrasta następna, a każda ma twarz Morawieckiego – mówi o aferze KNF Jarosław Urbaniak. Posłowie PO w czwartek na posiedzeniu Sejmu zadali pytania premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, ale on się nie pojawił. Złożyli też wniosek o „kontrolę doraźną” NIK-u. Domagają się cały czas powołania komisji śledczej. – Nie wierzcie, że Prokurator Generalny, polityk PiS-u, rzetelnie wyjaśni sprawę. My tej sprawy nie odpuścimy – dodaje Krzysztof Brejza.

Pytania do premiera. „Ta afera ma twarz Mateusza Morawieckiego”

– W aferze KNF pojawiają się kolejne kłamstwa, kolejne niedomówienia, brak odpowiedzi na kolejne pytania. Wszędzie, gdzie próbujemy uciąć głowę hydrze, wyrasta następna, a każda ma twarz Morawieckiego – mówił na konferencji prasowej poseł PO Jarosław Urbaniak.

W czwartek na posiedzeniu Sejmu posłowie PO zadali premierowi kilka pytań. Jakich?

  1. Dlaczego w 2017 roku drastycznie, o 50 proc. podniesiono wymagania makroekonomiczne dla banków? Ministrem finansów był wtedy Mateusz Morawiecki.
  2. Jak to jest możliwe, że nikomu nieznany radca prawny z Obornik Śląskich trafia do jednej z najważniejszych rad nadzorczych w Polsce, czyli Giełdy Papierów Wartościowych? Skarb Państwa reprezentował wtedy minister rozwoju Mateusz Morawiecki.
  3.  Jak to się dzieje, że w tym roku wybucha afera w KNF? Komisję nadzoruje premier, czyli Mateusz Morawiecki.
  4. Dlaczego Mateusz Morawiecki po ujawnieniu afery nie wycofał projektu ustawy, która pozwoli kupić bank za złotówkę? Właśnie trwają prace w Senacie.

Premier nie odpowiedział na pytania, nie pojawił się bowiem na posiedzeniu Sejmu. Wysłał tylko wiceministra finansów, czyli realizatora swoich poleceń w tej sprawie.

Wniosek do NIK. „Tej sprawy nie da się zakopać”

– Mamy do czynienia z ośmiornicą, która ma swoje odnóża. Widzimy uczestników tej gry, afery z NBP, z KNF, Ministerstwa Rozwoju i Ministerstwa Finansów, które wcześniej było kierowane przez premiera Morawieckiego. Problem polega na tym, że nikt nie chce tej afery wyjaśnić. Widzimy to na każdym kroku – przekonuje posłanka Marta Golbik.

Politycy PO domagają się powołania komisji śledczej, wniosek i projekt uchwały jest już na biurku marszałka Sejmu. – Tej afery KNF, PiS-owskiej afery, największej afery w historii III RP, nie da się przeczekać. Ktoś ośmiornicę stworzył i tym wszystkim kieruje – mówił także poseł Krzysztof Brejza.

PO złożyła także wniosek, aby sprawę zbadała Najwyższa Izba Kontroli. – Nie wierzcie, że Prokurator Generalny, polityk PiS-u, rzetelnie wyjaśni sprawę. Korzystamy ze wszystkich instrumentów, które mamy. Złożyliśmy wczoraj wniosek do prezesa NIK-u o pilną, doraźną kontrolę w KNF. Tej sprawy nie odpuścimy. Tej sprawy nie da się zakopać. Najpóźniej za rok komisja śledcza powstanie – obiecywał Krzysztof Brejza.

***

Afera KNF ma twarz Mateusza Morawieckiego, to twarz Hydry, który odrasta. Taka jest ich ośmiornica.

Depresja plemnika

>>>

Dwaj wielcy oponenci polityczni zostali przesłuchani przed gdańskim sądem w związku ze sprawą o naruszenie dóbr osobistych, jaką prezes PiS wytoczył byłemu prezydentowi RP. Domaga się przeprosin i zasądzenia od Lecha Wałęsy 30 tys. zł na cele społeczne. Po raz pierwszy od wielu lat ci niegdysiejsi polityczni współpracownicy, których drogi rozeszły się radykalnie jesienią 1991 r., stanęli tak blisko siebie. Wałęsie spod marynarki wystawała koszulka z charakterystycznym nadrukiem „Konstytucja”. Jeszcze przed salą rozpraw doszło do wymiany złośliwości. Wałęsa Kaczyńskiego i Kaczyński Wałęsę określili mianem swojego „wielkiego błędu”.

Dwaj panowie z traumą

Było to spotkanie ludzi naznaczonych ciężkimi traumami. W przypadku Wałęsy – traumą „Bolka”, oskarżeniami o agenturalną przeszłość. Czego następstwem jest próba „wygumkowania” jego dokonań z najnowszej historii Polski. W przypadku Kaczyńskiego – traumą katastrofy smoleńskiej i pojawiającymi się w przestrzeni publicznej słowami dotyczącymi współodpowiedzialności. Ta rozprawa była swoistym spektaklem publicznego prezentowania swoich krwawiących ran. Spektaklem zainicjowanym przez Jarosława Kaczyńskiego, który tym razem wystąpił nie w roli wodza…

View original post 3 431 słów więcej

Kaczyński, czas na ewakuację. Budapeszt, albo Mińsk. Poszły konie po betonie

Wnioskując z tego co się dzieje na Nowogrodzkiej, afera KFN spędza sen z powiek samego prezesa i jego najbliższych. Jak donosi „Fakt” drzwi w siedzibie PiS się nie zamykają, szczególne nocą.

We wtorkowy wieczór przybyli na Nowogrodzką Mateusz Morawiecki oraz Zbigniew Ziobro, a także koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński. Gazeta nie jest gołosłowna i publikuje zdjęcia polityków wchodzących do siedziby PiS na Nowogrodzkiej.

Oficjalnie politycy PiS zaprzeczają, by tematyka spotkania dotyczyła afery KNF. Nocne spotkania poświęcają rozważaniom na temat zasad współpracy po wyborach w sejmikach wojewódzkich – jak wyjaśnia rzecznik resortu sprawiedliwości Jan Kanthak. Nieoficjalnie rozmówcy „Faktu” dodają: „Musimy wiedzieć, na czym stoimy, żeby decydować, co dalej”. 

Poprzednia tajna narada na Nowogrodzkiej odbyła się w piątek w związku z niespodziewanym wybuchem afery KNF. Media publikowały przecieki o tym, jakiej tematyki dotyczyło spotkanie. Ponoć przeciwnicy Morawieckiego usiłowali przekonać Jarosława Kaczyńskiego, by rozważył wymianę na stanowisku premiera.

PiS nie potrafi się przyznać do przegranej, tak mają ci krętacze

>>>

Wojciech Kałuża – radny Koalicji Obywatelskiej – sam zgłosił się do śląskich polityków PiS-u – tak nieoficjalnie dowiedział się dziennikzachodni.pl. Chciał, żeby skontaktowali go z Michałem Dworczykiem, szefem Kancelarii Premiera, zajmującym się w partii próbami przeciągania radnych do PiS. To on miał osobiście negocjować z Kałużą.

O efektach tych rozmów, czyli niespodziewanym przejściu Kałuży do PiS pisaliśmy w artykule „Draka na sesji sejmiku na Śląsku. Czym PiS – owcy skusili radnego PO?”. PiS może teraz samodzielnie rządzić w województwie śląskim.

Już wiadomo, czym skusili… „Nagrodą” dla Kałuży będzie nie tylko wicemarszałkostwo województwa śląskiego, ale także awans dla jego żony w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, kontrolowanej przez PiS. Może ona dostać posadę nawet wiceprezesa – wynika z nieoficjalnych informacji dziennikzachodni.pl.

Po swojej decyzji Kałuża unikał mediów. Dopiero późnym popołudniem wyszedł do dziennikarzy. Wyraźnie spocony wygłosił oświadczenie, że zrobił to dla… Śląska.

Nie zamierza przepraszać ludzi, którzy na niego głosowali w minionych niedawno wyborach samorządowych. – „Liczę, że zrozumieją mój krok i będą ze mnie dumni” – powiedział Kałuża.

Trudno jednak zrozumieć kogoś, kto podczas kampanii wyborczej – wspólnie z innym kandydatem KO – przekonywał, że „wie, jakie zagrożenie dla naszego śląskiego samostanowienia niesie dziś centralistyczna polityka Prawa i Sprawiedliwości”. Zaledwie kilka tygodni temu nie godził się z tym, „by ośrodek decyzyjny, determinujący nasze życie, znajdował się w Warszawie – przy ul. Nowogrodzkiej”.

* * *

PiS zamiast powiedzieć wprost: tak pomyliliśmy się, przepraszamy – to będziemy teraz słuchali opowieści, że wycofaliśmy się, ale się nie wycofaliśmy.

Depresja plemnika

Krótko mówiąc: na froncie walki o sądy Nowogrodzka zarządziła odwrót.

Skąd ten zwrot w tył?

To może zaskakiwać, bo Partia Jarosława Kaczyńskiego cofa się bardzo rzadko. Jest przekonana, że samodzielna większość w Sejmie daje jej absolutne prawo, do kształtowania polskiej rzeczywistości. Zdarzało się już jednak w przeszłości, że PiS napotykał na tak wielki opór, że niezależnie od sejmowej arytmetyki musiał ustąpić.

Mimo nacisku części własnego zaplecza, obóz rządzący nie odważył się wprowadzić przepisów jeszcze bardziej utrudniających polskim kobietom dostęp do legalnej aborcji. Do zatrzymania się zmusiła PiS bezprecedensowa mobilizacja kobiet w całej Polsce. Ich protesty pokazały, że w Polsce nie ma społecznej zgody na dalsze zaostrzanie przepisów regulujących warunki przerywania ciąży. Kaczyński zrozumiał, że jeśli spróbuje ograniczyć wolność kobiet w tym zakresie, to słono za to zapłaci przy urnie wyborczej.

Także kwestii ustawy o IPN PiS zmienił stanowisko o 180 stopni. Zmianę wymusiło zderzenie się ze ścianą na…

View original post 2 293 słowa więcej

Krystyna Pawłowicz niczym gruba Berta

Tak skomentował na Twitterze najnowszy wpis Krystyny Pawłowicz dziennikarz Michał Szułdrzyński z „Rzeczpospolitej”. Chodzi oczywiście o zatrudnienie syna koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego w Banku Światowym z rekomendacji prezesa NBP Adama Glapińskiego.

A posłanka PiS napisała tak oto: – „Totalni wewnętrzni i zewnętrzni ostro kontratakują. Szeroko, głośno, na zabicie My, Polacy jesteśmy winni, że ciągle jeszcze jesteśmy. Rozliczają: TW, zdrajcy, resortowi, załatwiacze posad swym dzieciom, kolaboranci, złodzieje, którzy sami się z Polską nie rozliczyli”. Czy tak będzie w najbliżej przyszłości wyglądała retoryka PiS, która pojawi się w tzw. przekazach dnia?

Na razie do wpisu Krystyny Pawłowicz odnieśli się w komentarzach internauci. – „Wy” pisowscy Polacy to banda nepotycznych, chorych na kasę i władzę nieudaczników, którzy zupełnie nie mają wstydu ani honoru, obsiadając publiczne urzędy i firmy. Wobec złodziejstwa trzeba być totalnym. ;)”; – „PiS ma nowy program NEPOTYZM+”;

„Jeszcze ostatnio zreformowane koła gospodyń niech Pani Profesor doda, cyklistów walczących o ścieżki rowerowe, górali mamroczących o ciężkiej zimie i bociany klekoczące nad Bosforem”; – „Rozliczą „Was” przede wszystkim prości, uczciwi obywatele… nie totalni, nie złodzieje, nie zdrajcy lecz Polacy, którzy dzień w dzień zasuwają za najniższą krajową… rok 2019 nadejdzie szybciej niż myślicie”.

***

Krycha Pawłowicz to tajna broń PiS – jest wykorzystywana do przypieprzenie w opozycję, niczym „gruba Berta”.

Depresja plemnika

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie pojechał do Brukseli, by bronić swojego rządu przed oskarżeniami o łamanie w Polsce praworządności i fundamentalnej w demokracji zasady niezależności sądownictwa. Na publicznym wysłuchaniu przed komisją Parlamentu Europejskiego rządu RP nie reprezentował w efekcie nikt.

Polska dalej gra z TSUE na zwłokę

Albo stchórzył, albo idzie w zaparte

Przyczyny nieobecności ministra mogą być dwie. Albo Zbigniew Ziobro nie ma argumentów na swą obronę (bo to przecież on forsuje plan osłabienia pozycji sądów i sędziów w Polsce) i w obawie przed kompromitacją zwyczajnie stchórzył. Albo minister sprawiedliwości rządu PiS ma Parlament Europejski, by tak rzec, gdzieś. I ekipa PiS próbuje w tej kwestii nadal iść w zaparte.

Nie bez powodu wypowiadający się eurodeputowani z PiS próbowali zwekslować przesłuchanie na kwestię… dopuszczalności aborcji (Marek Jurek) lub dumy narodowej i win poprzednich ekip rządzących w kwestiach emerytalnych (Jadwiga Wiśniewska).

Czy Trybunał Sprawiedliwości może oceniać polskie sądownictwo

Wykład Timmermansa

Znamienny – i symboliczny – był miniwykład, jakiego kolejny raz udzielił rządowi w Warszawie wiceszef Komisji Europejskiej…

View original post 1 347 słów więcej

Kaczyński jest za słaby dzisiaj, żeby w jakikolwiek sposób podjąć decyzję ws. afery KNF

Kamiński: Widać wyraźnie, że jest rywalizacja części obozu PiS z Morawieckim i rywalizacja Morawieckiego z przeciwnikami

Na pewno [w starciu z premierem Morawieckim] wygra Glapiński. Chociaż z całą pewnością Jarosław Kaczyński postawił bardzo dużo na Mateusza Morawieckiego i postawił wbrew części własnego zaplecza politycznego. Dzisiaj widać wyraźnie, że istotnym elementem tego, co dzieje się na scenie politycznej, jest rywalizacja części obozu PiS z Mateuszem Morawieckim. I z drugiej strony rywalizacja Mateusza Morawieckiego ze swoimi przeciwnikami” – mówił w „Faktach po Faktach” w TVN24 w rozmowie z Justyną Pochanke Michał Kamiński z klubu PSL-UED. 

Kamiński o sprawie KNF: Kaczyński jest za słaby dzisiaj, żeby w jakikolwiek sposób podjąć decyzję

Widzimy wyraźnie, że Jarosław Kaczyński jest słabym przywódcą. Nie jest w stanie zabrać głosu w żadną stronę” – mówił w TVN24 Michał Kamiński z PSL-UED – „Znamienne jest to, że Jarosław Kaczyński jest za słaby dzisiaj, żeby w jakikolwiek sposób podjąć decyzję – w jedną lub w drugą stronę. Człowiek, który ma swoje deficyty, ale jego wielkim atutem był zawsze wizerunek twardego przywódcy, który zawsze wie, co robić”.

Michał Kamiński o sprawie KNF: Kaczyński jest za słaby dzisiaj, żeby w jakikolwiek sposób podjąć decyzję.

Depresja plemnika

Cezary Michalski obawia się o opozycję.

Schetyna wykonuje ciężką pracę przy lepieniu koalicji z ludzi, którzy często własne ambicje uważają za rzecz ważniejszą, niż uratowanie demokracji w Polsce. Nie jest jednak wystarczająco „charyzmatyczny” i ma zbyt wielu przeciwników w mediach, żeby obronić całe liberalne skrzydło przed „polskim Macronem”. Lubnauer i Nowacka też mogą się okazać za słabe, żeby uniemożliwić nadgryzienie przez Biedronia centrowego elektoratu. Ich „atrakcyjność medialna” znacznie spadła, od kiedy okazało się, że zamiast niszczyć jedność opozycji, same ją lojalnie budują.

Wszelkie złudzenia co do intencji Biedronia można było stracić oglądając „polskiego Macrona” w programie Michała Rachonia w telewizji Jacka Kurskiego. Robert Biedroń, korzystając z danej mu przez czołowego propagandystę PiS-u okazji, atakował tam wyłącznie liberalną opozycję i PO. Nie przeszkadzało mu nawet to, że stałym gościem i obiektem kultu Rachonia jest Wojciech Cejrowski, dzielący się tam z Polakami swoimi przemyśleniami na temat „zboczeńców”. Zarówno PiS-wskie media, jak…

View original post 733 słowa więcej

PiS na gwałt chce przykryć aferę KNF

Afera KNF może oznaczać przyspieszenie rekonstrukcji rządu – podaje „Fakt”. Jak ustalili dziennikarze, do wymiany ma być sześcioro ministrów. W tym kontekście pada m.in. nazwisko byłej premier.

To nie „rekonstrukcja”, a „korekta”, bo tego słowa woli używać prezes PiS Jarosław Kaczyński, który uznaje tylko jedną rekonstrukcję w trakcie kadencji, a ta została przeprowadzana, gdy władzę z rąk Beaty Szydło odebrał Mateusz Morawiecki. Prawdopodobnym terminem – zdaniem polityków, z którymi rozmawiał „Fakt” – jest „na Mikołaja”, czyli w okolicach 6 albo 24 grudnia. Ci sami politycy przyznają, że kryzys związany z aferą KNF jest bardzo poważny.

Czyje nazwiska pojawiają się w kontekście „korekty”? Dotychczas mówiono o pięciu osobach – wicepremier Beacie Szydło, minister ds. pomocy humanitarnej Beacie Kempie, minister edukacji narodowej Annie Zalewskiej, ministrze energii Krzysztofie Tchórzewskim i ministrze infrastruktury Andrzeju Adamczyku.

Prezes miał dać jednak zgodę na wariant „pięć plus jeden”. Szósta osoba nie jest znana, ale tu znów pojawiają się spekulacje i padały nazwiska Mariusza Błaszczaka (miałby objąć fotel marszałka Sejmu) lub Zbigniewa Ziobry, z którym Morawiecki jest skonfliktowany. „Jednak większość naszych rozmówców z grona władz partii twierdzi, że prezes nie zdecyduje się na tego kalibru dymisje, bo wywracałyby cały obecny układ władzy” – czytamy w „Fakcie”.

Komorowski o osobistym nadzorze ministra nad sprawą afery KNF: To mnie najbardziej niepokoi

– Prokuratura jest w stanie rzetelnie wyjaśnić każdą sprawę, pod warunkiem, że ma odpowiednie dyrektywy, wskazówki – powiedział Bronisław Komorowski w programie “Graffiti” zapytany przez Dariusza Ociepę, czy prokuratura może tę sprawę wyjaśnić rzetelnie. Na uwagę, że nadzór nad śledztwem objął osobiście minister sprawiedliwości, były prezydent stwierdził: – To mnie najbardziej niepokoi.

– Jeżeli osobiście nadzoruje minister sprawiedliwości i członek rządu, który znalazł się in gremio, cały rząd, ze względu na sposób powoływania szefa Komisji Nadzoru Finansowego, to jeżeli członek rządu nadzoruje, to z tego nadzorowania mogą wyjść rzeczy dobre, ale mogą wyjść bardzo złe. Mam na myśli jakieś stronnicze działania – wyjaśniał powody swoich obaw. Dodał, że „ma nadzieję, że do tego nie dojdzie”.

Komorowski: Tutaj widać, że to korupcja i to nie w stosunku do urzędnika państwowego, tylko odwrotnie

– W sprawie afery podsłuchowej, to złamanie prawa dotyczyło tylko i wyłącznie nagrania przez kelnerów gości w knajpie. Tam nie było żadnego złamania prawa. Natomiast tutaj widać, że to jest korupcja i to nie w stosunku do urzędnika państwowego, tylko odwrotnie – stwierdził Komorowski w „Politycznym Graffiti” Polsat News.

Miller: Myślę, że kierownictwo PiS-u na to liczy, że sprawa KNF ucichnie

Myślę, że kierownictwo PiS-u na to liczy [że sprawa KNF ucichnie], że nie będzie już żadnych nowych bulwersujących informacji, że opinia publiczna nie uzyska kolejnych danych i że komunikat, który będzie wysyłany do opinii publicznej „instytucje państwa działają normalnie, prokuratura prowadzi śledztwo, nikt nikomu nie przeszkadza prowadzić dochodzenie”, że to będzie na tyle uspokajające, że notowania PiS-u specjalnie nie spadną” – mówił w rozmowie z Beatą Lubecką w Polsat News były premier, Leszek Miller.

PiS stara się przykryć czymś aferę KNF, m.in. rekonstrukcją rządu.

Depresja plemnika

Polska gospodarka stale rośnie i jest to jeden z najbardziej dynamicznych wzrostów w Unii Europejskiej. Przez londyńską giełdę papierów wartościowych Polska została uznana za gospodarkę rozwiniętą jako pierwszy kraj w regionie. W istocie należymy do najszybciej rozwijających się krajów świata i od 1989 r. dokonaliśmy skoku porównywalnego z takim tygrysem światowej gospodarki jak Korea Południowa.

Giertych twierdzi, że istnieje kolejne nagranie kompromitujące szefa KNF

Polska jak Włochy czy Grecja

Z pewnością Polska świetnie wykorzystała szansę, jaką dało wejście do gospodarki światowej ze stosunkowo wykwalifikowaną i tanią siłą roboczą. Moment, jaki ma dziś, w latach 80. miały Włochy i Grecja. Dziś oba te państwa są dotknięte długoletnią stagnacją, a ich współfinansowana w przeszłości przez UE infrastruktura zaczyna się sypać. Włoskie lotniska wyglądają starzej niż Terminal 1 na Okęciu, a wielu greckim rodzinom nie wystarczyło środków na budowę domów, które zatrzymują się dziś na pierwszym piętrze, strasząc strzelającymi w niebo prętami. Czasy prosperity dobiegają końca w każdym dorabiającym się kraju. Pytanie na dziś brzmi: czy wpadniemy w grecką…

View original post 2 294 słowa więcej

Zaraza PiS dostaje odpór od kolejnej grupy zawodowej, nauczycieli

Nauczyciele tracą cierpliwość i podążając za policjantami opowiadają się za protestem w formie masowego brania zwolnień lekarskich, w kluczowych momentach roku szkolnego.

Domagają się tysiąca zł podwyżki, podkreślając, że ich zarobki są niższe niż w innych zawodach, z ponadto brakuje młodych ludzi, którzy chcieliby podjąć pracę w szkołach. Nauczyciele podkreślają, że ich zarobki w znacznym stopniu odbiegają od rynkowych. To powoduje, że wielu odchodzi z zawodu, a młodzi nie garną się do pracy w szkole. W samej Warszawie brakuje już 1600 nauczycieli.

Grożą, że jeśli ministerstwo nie potraktuje poważnie ich żądań, podejmą akcję protestacyjną. Możliwe, że będzie ona miała miejsce tuż przed egzaminami maturalnymi oraz tymi na zakończenie szkół podstawowych i gimnazjów. Nie wykluczają także działań w oparciu o ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych.

„Przygotowaliśmy ankietę. Do końca roku nauczyciele będą mogli się wypowiedzieć, jaką formę protestu powinniśmy podjąć” – powiedział „Rzeczpospolitej” Sławomir Broniarz, przewodniczący ZNP.

Dodał, że już przez pierwszą godzinę na ankietę odpowiedziało 3 tys. osób.  „Jak na razie większość osób opowiedziała się za skorzystaniem ze zwolnień lekarskich w newralgicznych okresach roku szkolnego” – oświadczył Broniarz.

Macierewicz i Błaszczak to V kolumna, która udaje polieznych idiotów

>>>

Tomasz Siemoniak udzielił wywiadu branżowemu portalowi Defence24.pl, gdzie jako jedyny sukces Ministerstwa Obrony Narodowej wymienił współpracę sojuszniczą. O pozostałych aspektach działalności ministerstwa mówi – “Oceniam, że te 3 lata rządów PiS-u w ministerstwie obrony i wojsku, podobnie jak prezydentury Andrzeja Dudy, to jedna wielka porażka (…)” .

Były szef MON nie zostawia suchej nitki na czystce kadrowej, jaka się odbyła w ministerstwie zaraz po wyborach. Uważa, że straty kadrowe z ostatnich trzech lat są nie do odrobienia w najbliższym okresie, co będzie się odbijało na naszych zdolnościach obronnych. Odnosząc się do amerykańskiej obecności w Polsce przypomina, że to poprzedni rząd rozpoczął uruchamianie bazy w Redzikowie. Od 2012 roku w ramach Aviation Detachment obecni są Amerykanie w Łasku, a od 2014 roku mamy ciągłą obecność rotacyjną wojsk US Army.

Pytany o Fort Trump mówi, że po stronie amerykańskiej pojawiły się propozycje różnych działań zwiększających obecność, wydłużających rotację lub powstania magazynów ciężkiego sprzętu – “(…) Nie ma jednak mowy o czymś co byłoby takim fortem z kilkunastoma lub kilkoma tysiącami żołnierzy na wzór zimnowojennych baz w Niemczech (…)”. Tomasz Siemoniak zwraca uwagę na nadmiar propagandy w przypadku Fort Trump oraz ocenił bardzo źle załatwianie takich spraw za plecami NATO –” (…) Za tydzień jedzie tam (do Brukseli – red.) minister Błaszczak i będzie próbował gniew sekretarza generalnego Stoltenberga łagodzić, ale mleko już się wylało (…)” – mówi portalowi.

W kontekście modernizacji armii Siemoniak mówi o czasie który stracono – “Przykładem kompletnej porażki jest np. program śmigłowcowy. W 2012 roku był przyjęty priorytet, niekwestionowany wtedy przez nikogo, w tym ówczesną opozycję (…)” – podkreśla. Z Patriotami PiS najpierw ogłosił, że to co poprzednia koalicja ustaliła z Amerykanami jest nieważne, po czym po roku MON doszedł do tego samego punktu, gdy Platforma oddawała władzę – ” (…) Potem rozpoczęły się rozmowy, które doprowadziły do konstrukcji takiej, że podpisano umowę na pierwszą fazę na warunkach bardzo niekorzystnych (…)” – przypomina. Umowa nie obejmuje żadnych korzyści dla Polskiego przemysłu, chociaż Macierewicz zapowiadał, że offset będzie wynosił 50%.

Pisowscy politycy to V kolumna – i to świadoma. Nie tylko więc pożyteczni idioci, gorzej: tylko udają idiotów.

Depresja plemnika

Tydzień rozpocznie się od kolejnej taśmy. Ale PiS liczy na to, że aferę KNF uda się przeczekać, jeśli jej treść nie okaże się kolejną sensacją.

Mecenas Roman Giertych zapowiedział w poniedziałek złożenie do prokuratury kolejnego nagrania, tym razem z lipca bieżącego roku. To rozmowa Leszka Czarneckiego z Markiem Chrzanowskim i innymi przedstawicielami KNF. „Na taśmie słychać i widać (to nagranie video), jak przedstawiciele urzędu państwowego bez żenady potwierdzają, że wiedzą o planie przejęcia banku za złotówkę” – napisał na Facebooku, określając całe nagranie jako „Taśmę numer 2″, Giertych. Zaznaczył jednak, że wbrew plotkom rozmowa Leszka Czarneckiego z prezesem NBP Adamem Glapińskim nie została nagrana.

To właśnie tej taśmy najbardziej obawia się PiS. Jak wynika z naszych rozmów, przyjęta strategia na Nowogrodzkiej to próba przeczekania sprawy. Politycy PiS liczą na to, że jeśli zawartość kolejnej taśmy i wszystkich następnych nie będzie sensacyjna, to ta strategia się sprawdzi. Zwłaszcza że w PiS…

View original post 3 283 słowa więcej

Krystyna Pawłowicz na Mont Evereście podłości wbija proporzec PiS

Bogusław Stanisławski zareagował na komentarz Krystyny Pawłowicz pod zdjęciem, na którym stoi z tabliczką z napisem „Konstytucja” zawieszonym u szyi. „Kto szukałby definicji na określenie szczytu podłości, odsyłam do haniebnego komentarza pod moim zdjęciem” – napisał.

W mediach społecznościowych po Marszu Niepodległości pojawiło się zdjęcie Bogusława Stanisławskiego, działacza społecznego, obrońcy praw człowieka i założyciela Amnesty International w Polsce. Na fotografii mężczyzna stoi z tabliczką z napisem „Konstytucja” oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, który otrzymał w 2011 roku, zawieszonymi u szyi.

Zdjęcie to dostrzegła i skomentowała Krystyna Pawłowicz, posłanka PiS. „Co oni z tego starszego człowieka zrobili …? Zamiast nakarmić i odprowadzić do domu,to ledwo stojącemu na zimnie starszemu człowiekowi zawiesili jakiś śmieć na szyi by publicznie poniżał sam swą godność… Pewnie robi to za jakieś marne grosze… Łobuzy!” – napisała.

Bogusław Stanisławski odpowiada

W sobotę, 17 listopada, na portalu Skwer Wolności pojawiła się odpowiedź Bogusława Stanisławskiego na komentarz Krystyny Pawłowicz. „Kto szukałby definicji na określenie szczytu podłości, odsyłam do haniebnego komentarza pod moim zdjęciem, skreślonego na tweeterze, autorstwa p. Krystyny Pawłowicz [pis.oryg.]” – stwierdził we wpisie.

Wytłumaczył, że 11 listopada razem z przyjaciółmi stali naprzeciw pochodu „radykalnych narodowców powiewających biało-czerwonymi przemieszanymi z flagami ze znakiem nacjonalistycznej falangi i faszystowskiej (włoskiej) Forza Nuova, niosących płonące flary, od czasu do czasu odpalających w naszym kierunku płonące race”.

„Pogarda zawarta w tym komentarzu nie jest w stanie mnie obrazić, daje za to świadectwo o stanie człowieczeństwa istoty, która ten komentarz skreśliła” – napisał. Podkreślił jednocześnie, że wpis Krystyny Pawłowicz obraża nie tylko jego, ale również Rzeczpospolitą, Konstytucję i pamięć o odrodzeniu Polski.

Zaznaczył, że nie kieruje tej odpowiedzi bezpośrednio do posłanki PiS. – Jakakolwiek interakcja wydaje mi się odrażająca – napisał. Dodał, że w pewien sposób, czuje się zaszczycony, że skierowała wobec niego tego typu komentarz, bo to „nobilituje [go] poprzez znalezienie się w gronie wspaniałych osób, które pozostaną na zawsze zapisane złotymi literami w polskiej historii, a których godność zdążyła swoimi słowami znaczne wcześniej podeptać”.

Wielu broniło Stanisława Bogusławskiego

Tuż po pojawieniu się w sieci komentarza Krystyny Pawłowicz, wiele osób wyraziło oburzenie jej wpisem. Na Facebooku zareagował m.in. Jurek Owsiak, który stwierdził, że taki brak szacunku wobec starszego człowieka jest „wstrząsający”. „Oddawajmy szacunek ludziom, którzy bronią praw ludzi upodlonych i często bestialsko traktowanych na całym świecie, a mimo to są w Polsce traktowani z takim szyderstwem” – zaznaczył.

Do słów Pawłowicz odniósł się również m.in. mecenas Jacek Dubois. „Szanowny Panie, jako działacz praw człowieka wie Pan, że Pani Pawłowicz podjęła haniebną próbę naruszenia pana dóbr osobistych. Zapewne uzna Pan, że nie warto podejmować polemiki z bełkotem nienawiści, gdyby jednak uznał Pan, że z przyczyn wychowawczych warto wystąpić w tej sprawie na drogę sądową, uprzejmie informuje, że pozostaję w tej sprawie do pełnej Pana dyspozycji z pomocą prawną” – napisał na Facebooku.

Po stronie Bogusława Stanisławskiego stanęli także m.in. Draginja Nadażdin, dyrektorka polskiego oddziału Amnesty International, oraz Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich, który zapowiedział skierowanie odpowiedniego wniosku do Komisji Etyki Poselskiej.

Podłość – godło PiS.

Depresja plemnika

Nie wierzę w wymuszanie „indywidualnej” łapówki na sumę 40 mln, dlatego że takiej kwoty żadna osoba fizyczna nie ukryje. Wydaje się więc, że zaczął się systemowy proces wywłaszczania i szantażowania, że to jest odgórny plan, by w ten sposób gromadzić wielką fortunę na zapleczu tego obozu politycznego. To, co zobaczyliśmy, jest systemowe: władza PiS robi to, co kilka lat temu zaczął robić na Węgrzech Orbán – tam grupa skupiona wokół premiera zaczęła wywłaszczać ludzi z własności prywatnej – mówi prof. Radosław Markowski, politolog. – Od dawna tłumaczę, że ośrodki badania opinii publicznej, które pokazywały poparcie dla tej partii na poziomie 45-48 proc., mają kłopoty z bazową umiejętnością ważenia i szacowania poparcia dla partii politycznych. Takiego poparcia nigdy nie było. PiS miał w ostatnich wyborach 5 mln 700 tys. głosów, w październiku 2015, i takiego poparcia już dawno nie ma. Dziś mają ok. 5 mln, raczej z tendencją spadkową –…

View original post 3 111 słów więcej

Post Navigation