Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the month “Kwiecień, 2019”

Ortografia PiS: Karski, Pawłowicz, Suski, Mazurek, etc. Inteligenci z bożej łaski

„Udało się. Rząd zdecydował dziś, że kolej warszawsko-mazurska będzie przebiegać przez Łomrzę. Gratuluję mieszkańcom tego miasta, w którym właśnie jestem” [pisownia oryg. – przyp. red.] – pochwalił się na Twitterze Karol Karski.

„Prof. w tym przypadku to skrót od profanatora języka polskiego”; – „To jest cały PiS – Karski, Suski, Mazurek, Pawłowicz i reszta sami inteligenci, elity”;

„Nauczyciele jednak powinni zarabiać więcej, aby zredukować deficyty edukacyjne pisowskich profesorów”; – „Zauważcie, że problemy z ortografią, logiką wypowiedzi, pamięcią i innymi cechami charakterystycznymi dla ludzi inteligentnych ma także wielu kolegów profesora Karskiego. Czy to przypadek?”; – „Karol Karski – pierwszoligowy polonista. Marek Suski – najznamienitszy historyk. Beata Mazurek- urodzona brunetka. Staszek Pięta- najprawdziwszy mąż i ojciec. Można wymieniać i wymieniać…”; – „Masakra. PiS ustanawia nową ortografię” – komentowali internauci.

Przypominali też incydent z udziałem Karskiego: – „Ważne, że ma prawo jazdy na melexa”; – „Karol w tym meleksie musiał stracić więcej niż się powszechnie sądzi”. Przypomnijmy, że w 2008 roku Karski i poseł PiS Łukasz Zbonikowski podczas pobytu na Cyprze urządzili sobie rajd meleksami, które rozbili. Obaj byli pod wpływem alkoholu i obaj się wypierali, że to zrobili. Cypryjski sąd nie uwierzył działaczom PiS i nakazał im zapłacić 11,5 tys. euro za zniszczone meleksy.

Wracając do tweeta, po kilku godzinach Karski poprawił go i próbował sprawę obrócić w żart i napisał: – „Dziękuję za spostrzegawczość! Jednak niech pierwszy rzuci słownikiem, kto nigdy nie popełnił błędu w pośpiechu!”. A dodajmy jeszcze, że Karol Karski jest prof. nadzwyczajnym Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Białymstoku.

>>>

Farbowane lisy. Na czas kampanii PiS założył europejski kamuflaż. Ale pamiętamy „wyimaginowaną wspólnotę”(Duda), i „trzeba obniżyć poziom zaufania do #UE” (Waszczykowski) i 27:1 i usunięcie unijnych flag. A nade wszystko wojnę PiS z wartościami Europy

Holtei

Politycy Platformy Obywatelskiej zażądają  dymisji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i jego zastępcy Patryka Jakiego. – Nie może być tak, że osoby o faszystowskich poglądach i wspierające neofaszystów pracują w wymiarze sprawiedliwości. Odpowiedzialność ponosi za to osobiście wiceminister Patryk Jaki i prokurator generalny minister sprawiedliwości w jednej osobie, Zbigniew Ziobro – mówił w Sejmie Jan Grabiec.

Neofaszyści w MS

Wniosek posłów opozycji związany jest z poniedziałkowymi doniesieniami medialnymi. Jak podała „Gazeta Wyborcza”, asystent sędziego Sądu Rejonowego w Gliwicach Jakub Kalus podczas delegacji do Ministerstwa Sprawiedliwości wziął udział w happeningu skrajnych narodowców z 2017 r., podczas którego doszło do wieszania portretów europosłów PO na szubienicach. Kalus obsługiwał wówczas komisję Patryka Jakiego do spraw reprywatyzacji. Gdy ministerstwo zakończyło z nim współpracę w lutym 2018 roku, awansował z gliwickiego sądu do Sądu Apelacyjnego w Katowicach, gdzie od października 2018 r. pracuje w Wydziale II Karnym.

Według informacji GW Kalus udzielał też porad prawnych organizatorom „urodzin Hitlera”, gdzie m.in. instruował ich, jak mają się zachowywać podczas śledztw i przygotowywał im pisma procesowe.

– Jeśli te szokujące fakty nie są wystarczające do dymisji, to znaczy, że powinniśmy wzywać do usunięcia z wymiaru sprawiedliwości tych…

View original post 296 słów więcej

Biskupi, sprzymierzeńcy głupoty

„Każdy ksiądz, który spodziewa się „ocalenia wiary narodu” (cokolwiek to znaczy) dzięki wsparciu działalności Kościoła o jakieś polityczne zaplecze ideowe, finanse i struktury państwa jest sprzymierzeńcem głupoty, ponieważ: „Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus.” (1Kor 3:11)”. Rola biskupa nie na tym polega, aby wystawiać laurki politykom” – napisał na Facebooku o. Paweł Gużyński. Jak sam przyznał, kilka dni zastanawiał, czy skomentować wypowiedź włocławskiego hierarchy: „Bp Mering do Kaczyńskiego: „Pańskie sukcesy są naszymi sukcesami”.

>>>

„Św. Tomasz z Akwinu zaliczał głupotę do grona najpoważniejszych skutków grzechu pierworodnego. „My” wbrew codziennemu doświadczeniu borykania się z przejawami i skutkami głupoty, wzbraniamy się pisnąć o niej choćby słowo. Tym samym udajemy, że nie stwarza ona istotnego problemu. Głupota jednak tym się charakteryzuje, że nie napotkawszy na opór panoszy się wszem i wobec” – pisze dalej o. Gużyński. – „Głupota nie jest brakiem inteligencji albo wykształcenia, chorobą psychiczną, lub słowem, za pomocą którego ludzie winni się poniżać. ONA POLEGA NA FAŁSZYWYM SĄDZIE O RZECZYWISTOŚCI, NA BŁĘDNEJ OCENIE DOSTĘPNYCH FAKTÓW!!! Niestety nie brak ludzi, którzy utrzymują uparcie, że Elvis żyje, a brzoza nie była pancerna”.

Dominikanin przypomniał także o słowach benedyktyna o. Leona Knabita, który podczas strajku nauczycieli twierdził: – „O dzieci tu nie chodzi, chodzi o pieniądze!”. – „O. Leon Knabit próbował wywrzeć wpływ na sposób postrzegania strajku nauczycieli przez opinię publiczną. Jego wypowiedź powiązałem z szerszym zjawiskiem dotyczącym polskich duchownych katolickich, które nazwałem zidioceniem” – skonstatował o. Gużyński.

Okres rządów PiS przejdą do historii jako rządy ciemnoty.

Depresja plemnika

„Rozumiem, że część Kościoła, w tym również hierarchów, czapkuje prezesowi Kaczyńskiemu i robi wszystko, żeby mu się przypodobać (…) Kościół, który się upartyjnia, przestaje być Kościołem Powszechnym-Katolickim” – można między innymi przeczytać w liście otwartym, jaki napisał poseł Krzysztof Brejza do biskupa Diecezji Włocławskiej.

Zamieszczony na Twitterze list jest reakcją posła PO na peany, które biskup wygłaszał z ambony pod adresem Jarosława Kaczyńskiego. Publikowane szeroko słowa duchownego wywołały lawinę oburzenia wśród internautów.

Swego zażenowania nie kryje także pochodzący z Inowrocławia poseł Brejza, zadając biskupowi istotne pytania: „Czym ksiądz biskup jest tak zachwycony? Demontażem konstytucji i instytucji odpowiedzialnych za funkcjonowanie demokratycznego państwa prawa? Zszarganą opinią Polski na arenie międzynarodowej? Szeregiem afer z działaczami PiS w roli głównej? Butą, pychą i arogancją działaczy PiS? Opłacaniem za publiczne miliardy medialnej machiny propagandy, nienawiści i pogardy?”

W alternatywnym kraju Kaczyńskiego lojalność wobec wodza i wierność jego ideom z powodzeniem zastępuje doświadczenie i…

View original post 1 701 słów więcej

Kołtun Morawiecki, który chce rechrystianizować Polaków

Piątka Kaczyńskiego w wielkanocnym koszyczku

Przyjrzyjmy się na początek złożonym przez premiera Polakom i Polkom „życzeniom wielkanocnym”. W cudzysłowie, bo nie były to żadne „życzenia”, a materiał wyborczy. Oglądamy w nim rodzinę zgromadzoną przy wielkanocnym stole, a w tle słyszymy głos małego dziecka, cieszącego się na nowe meble, jakie rodzice kupią dzięki „500 plus także na pierwsze dziecko”.

W fakcie, że premier wykorzystuje święta, by sprzedać Polakom przekaz dnia własnej partii nawet już nas nie dziwi – przywykliśmy do takich złych praktyk. Nie dziwi też to, że premier promuje swoje rządy pakietem socjalnym znanym jako „piątka Kaczyńskiego” – PiS w ostatnich tygodniach dokłada wszelkich starań, by polska opinia publiczna nie rozmawiała o niczym innym. Ciekawa jest za to forma świąteczno-wyborczej reklamówki.

Jesteśmy w przestronnym wnętrzu, widocznie należącym do rodziny z dobrze radzącej sobie klasy średniej. Jednej z tych, którym piątka Kaczyńskiego specjalnie nie wydaje się potrzebna do szczęścia. To bardzo odległy świat od tego, w jakim żyje przeciętny wyborca PiS w 2019 roku – statystycznie raczej starsza i uboższa osoba. Ludowy, plebejski elektorat PiS takie wnętrza zna głównie z seriali – nie rozpozna się w tym, co widzie na ekranie.

To naturalne, że w roku wyborczym PiS, jak każda partia, szuka głosów poza swoim bazowym elektoratem. Że stara się dotrzeć do klasy średniej i aspirujących do jej stylu życia potencjalnych wyborców. Czy jednak dotrze do niego z przekazem opartym na zachwalaniu piątki Kaczyńskiego? Niedawny sondaż Kantar dla „Gazety Wyborczej” pokazuje, że piątkę popierają niemal wyłącznie wyborcy PiS. Zwolennicy pozostałych partii są zdania, że to zbyt drogie rozwiązanie. Jeśli premier Morawiecki naprawdę chce docierać do rodzin, jakie pokazał w wielkonocnym spocie, musi zaproponować im trochę inny przekaz, niż „500 złotych także na pierwsze dziecko”. Rodziny, jakie widać na ekranie, mają poczucie, że za 500 złotych, którego niespecjalnie potrzebują, zapłacą same – i to z nawiązką.

Polski samochód elektryczny w Dolinie Krzemowej nad Wisłą

Wyborczej logice podporządkowana była także wizyta premiera w Stanach. Z punktu widzenia interesów państwa nie miała ona żadnego sensu. Morawiecki nie spotkał się z nikim ważnym, nie ugrał niczego istotnego dla Polski. Wyjazd za ocean miał za to od początku inny cel: wyprodukowanie serii przekazów na potrzeby wewnętrznej polityki, mających przekonać wyborców, że pod władzą PiS Polska gra w pierwszej światowej lidze, a doceniają to nawet Amerykanie.

Taką narrację premier rozwijał w wywiadzie z amerykańską telewizją Fox Business. Zachęcając amerykańskich przedsiębiorców do inwestycji w Polsce, przekonywał, że stajemy się czymś w rodzaju Doliny Krzemowej. Porównanie to wywołało falę kpin w mediach społecznościowych. Trudno się temu dziwić.

Po pierwsze, porównanie to jest całkowicie od czapy. Jak przy okazji przypomniał portal „Oko.press”, pod względem innowacyjności Polska gospodarka jest w Unii Europejskiej na czwartym miejscu od końca, na liście 50 najbardziej innowacyjnych miast Europy nie ma żadnego polskiego, liczące się duże, polskie przedsiębiorstwa nowych technologii można policzyć na palcach jednej ręki. Po drugie, Morawiecki opowiadający podobne historie ma dziś poza zadeklarowanym elektoratem rządzącej partii wiarygodność zbliżoną do zera. Od samego początku rządów PiS premier przestawiał się jako Eugeniusz Kwiatkowski ery nowych technologii. Obiecywał ucieczkę Polski z pułapki średniego rozwoju, inwestycje, innowacje i elektryczne samochody. Po czterech latach wszystkie te plany ciągle są na etapie slajdów w Power Poincie. Trudno mieć do wyborców pretensje, że każdą nową modernizacyjną narrację Morawieckiego traktują z mniej lub bardziej szyderczym sceptycyzmem.

Równie niewiarygodny Morawiecki jest, gdy – także w Stanach – porównuje reformę sądownictwa do rozliczeń z kolaborantami z nazistowskimi Niemcami w powojennej Francji. Jako absolwent historii premier powinien wiedzieć, że sędziowie ery Vichy kolaborowali z nazistami w Zagładzie francuskich Żydów. Ciągle orzekający sędziowie z ery PRL – a średni wiek sędziego wynosi dziś koło 40 lat i takich przypadków naprawdę nie ma wiele – w najgorszym wypadku orzekali niewielkie kary więzienia dla członków opozycji. Nie można, nie popadając w śmieszność, porównywać tak odrębnych przypadków. W oburzenie Morawieckiego i jego partii na „sędziów komunistów” trudno też uwierzyć w sytuacji, gdy jedną z twarzy lansowanych przez jego partię reform sądownictwa jest robiący w PRL karierę prokuratora Stanisław Piotrowicz.

Panie premierze, ostrożnie z językiem TVP!

Premier Morawiecki, jak donosili znający sytuację w PiS dziennikarze, miał pozostawać bardzo głęboko sceptyczny co do języka TVP. Niestety, w ostatnich tygodniach sam chyba zaczyna, być może niepostrzeżenie dla siebie nim mówić. Połączenie propagandy sukcesu nieznanej od czasów Gierka i brutalnej nagonki na przeciwników politycznych – sędziów, nauczycieli, „totalną opozycję”, Brukselę, społeczność LGBT+ – to najbardziej podstawowa składnia języka telewizyjnych „Wiadomości”, programów typu „Minęła 20”, czy „W tyle wizji”.

Przejmując ten język Morawiecki niszczy sposób swój unikalny w PiS atut: zdolność komunikowania się z bardziej umiarkowanymi, konserwatywnymi, lecz wolnymi od rewolucyjnego resentymentu wobec III RP wyborcami. Propaganda w stylu TVP będzie też tym mniej skuteczna, im bardziej będzie narastał kryzys w szkolnictwie i innych usługach publicznych. Na razie nie widać końca strajku nauczycieli, za chwilę czeka nas horror kumulacji roczników w szkołach średnich i z dużym prawdopodobieństwem strajk pracowników socjalnych. W takiej sytuacji opowieści o Dolinie Krzemowej i sędziach-komunistach to ostatnie czego Polacy oczekują od szefa rządu.

Kaczyński nie po ściągnął bankowca do PiS, by przemawiał do Klubów Gazety Polskiej. Jeśli kolejne wybory pokażą, że Morawiecki niespecjalnie dociera do kogokolwiek więcej, jego pozycja w układzie rządowym może się bardzo skomplikować. Premier naprawdę powinien uważać z językiem TVP – naprawdę nie ma na nim co ugrać.

Depresja plemnika

„Przymila się Polakom i zamiast zachować neutralność nakazaną unijnym urzędnikom, zakłóca nam polskie święto 3 Maja, by robić sobie na Polsce, jak Timmermans, kampanię wyborczą. I znów traktuje Polskę przedmiotowo” – napisała na Twitterze Krystyna Pawłowicz, dowodząc natężenia niepokoju, jaki zapanował na prawicy po tym, gdy Donald Tuska zapowiedział swój wykład na Uniwersytecie Warszawskim w dniu 3 maja.

Były premier, szef Rady Europejskiej dwa tygodnie wcześniej powiedział, że jest bardzo dużo dobrych powodów, dla których trzeba się spotkać właśnie tego dnia. „I powiedzieć sobie parę poważnych słów na temat konsytuacji, miejsca Polski w Europie – jest to przecież też rocznica przystąpienia do UE – i o znaczeniu wolności, i o wolnych wyborach” – oznajmił Donald Tusk.

„Czekamy z niecierpliwością”, „Będziemy” – zareagowali z radością użytkownicy mediów społecznościowych. Nie wszyscy jednak…

Pierwsza oczywiście do ataku ruszyła PiSowska funkcjonariuszka Pawłowicz, ale zdecydowanie „przebił” ją prawicowy publicysta Marcin Rola. Stwierdził, że 3 maja…

View original post 865 słów więcej

 

Kaczyński, mistrz łgarstwa. Złoty medal na olimpiadzie zakłamania (konwencja PiS w Poznaniu)

Sobotnia konwencja Prawa i Sprawiedliwości w Poznaniu to jedna z nielicznych, podczas których nawiązano do problemu funkcjonowania Polski w strukturach europejskich. Jarosław Kaczyński wypowiedział się już na temat waluty Euro, a teraz na „tapetę wziął sprawy rynkowe i znowu – jak trafnie określił to poseł KE Cezary Tomczyk – „przestrzelił”. Mówiąc dosadnie kłamał, przekonując swoich słuchaczy, że – w unijnej debacie o jakości produktów w sklepach – europosłowie Platformy głosowali „przeciw polskim interesom”.

O lepsze przepisy w tej kwestii starała się tymczasem posłanka róża Thun. W środę, po głosowaniu – jak opisuje TVN24 BiS- ubolewała, że przegłosowana dyrektywa „nie wzmacnia praw konsumentów w zasadniczym punkcie”, czyli w kwestii podwójnej jakości produktów.

Dowodziła, że w Radzie UE „rząd PiS nie sprzeciwił się złym propozycjom, które nadal dopuszczają podwójną jakość produktów i za każdym razem każą klientowi udowadniać, że został wprowadzony w błąd”.

Na dodatek Róża Thun zarzucała, PiSowi, że nie walczy o prawa polskich konsumentów.

Wbrew tym oczywistym faktom Kaczyński grzmiał podczas poznańskiej konwencji: „Każdy z nas pewnie widział sklepy z niemieckimi proszkami do prania. Takie same proszki są sprzedawane w Polsce i to po takich samych cenach. Tyle, że są gorsze” – mówił Kaczyński.

Oznajmił, że gdy w Parlamencie Europejskim podjęto kroki, by temu przeciwdziałać, niektórzy europarlamentarzyści PO „głosowali przeciw tym oczywistym polskim interesom”.  W podobnym duchu wypowiadał się podczas poznańskiej konwencji szef PiSowskiego rządu Mateusz Morawiecki, mówiąc dla odmiany o maślanych ciasteczkach.

I nie wiadomo, czy prezes i premier po prostu kłamali czy też są jednakowo niezorientowani.

„Prezes przestrzelił. To, że europosłowie PiS kłamią Prezesa nie znaczy, że Prezes może kłamać Polaków” – napisał na Twitterze poseł KE Cezary Tomczyk.

Okazuje się bowiem, że niektórzy europosłowie PO rzeczywiście głosowali przeciwko dyrektywie, jednak krytykowali ją za… zbytnie osłabienie przepisów, które – ich zdaniem – wcale nie gwarantuje ochrony przeciwko praktyce podwójnej jakości produktów.

Na dodatek Tomczyk zamieścił na Twitterze grafikę, którą PO pokazywało już kilka dni temu, po głosowaniu, o którym mówił Kaczyński. Partia przekonuje w niej, że walczyła o „bezwzględny zakaz” umieszczania gorszych produktów w identycznych opakowaniach, jednak w przepisach popartych przez europosłów PiS nie ma takich gwarancji. Zgodnie z nowym prawem to konsument będzie musiał udowodnić, że został oszukany. Ponadto różnica musi być „istotna”. O tym już Kaczyński i  jego funkcjonariusze nie powiedzieli…

Depresja plemnika

Czy Polacy są zadowoleni z trzech i pół roku rządów Prawa i Sprawiedliwości? O to swoich respondentów zapytali ankieterzy SW Research przygotowując sondaż dla serwisu rp.pl.

Okazuje się, że Polacy nie są już zadowoleni z rządów PiS. Trochę kłóci się to z sondażami wyborczymi…

Ponad połowa na „nie”

Większość ankietowanych – bo aż 56 proc. – negatywnie ocenia dziś trzy i pół roku rządów PiS, z czego aż 36 proc. bardzo negatywnie. Z kolei dobrą notę wystawia partii rządzącej i jej rządom 31 proc. badanych. Jednoznacznej odpowiedzi nie udzieliło 13 proc. przepytywanych. Tyle osób nie miało bowiem zdania w tej kwestii.

Kto nie lubi Jarosława Kaczyńskiego?

Okazuje się, że częściej negatywnie do PiS nastawieni są mężczyźni (57 proc.), osoby do 24 roku życia (62 proc.) oraz osoby o wykształceniu średnim i wyższym (po 57 proc.). Za partią rządzącą nie przepadają też osoby zamożniejsze, tj. badani o dochodzie netto powyżej 5000…

View original post 2 068 słów więcej

 

Pisowcy z TVP, z gadzinówki, jaką zrobiono z naszego dobra wspólnego, dostaną takiego kopa, że im but w zadku zostanie na zawsze

Media publiczne czeka trzęsienie ziemi w sytuacji, gdy politycy Prawa i Sprawiedliwości przegrają jesienne wybory parlamentarne.

Depresja plemnika

„Jarosław Kaczyński zobowiązuje się zapłacić na rzecz Geralda Birgfellnera kwotę 50 tys. zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 21 marca 2019 r. do dnia zapłaty, w terminie 7 dni od zawarcia ugody tytułem zwrotu nienależnego świadczenia, które przyjął od Geralda Birgfellnera w gotówce w dniu 7 lutego 2018 r.” – takiej treści ugodę sądową zaproponował prezesowi PiS Gerald Birgfellner i oddał sprawę w ręce wymiaru sprawiedliwości.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza” austriacki biznesman Gerald Birgfellner złożył do sądu wniosek o wezwanie Jarosława Kaczyńskiego do dobrowolnego zwrotu 50 tys. zł.

Pieniądze, które wcześniej przekazał prezesowi PiS, miały być zapłatą dla księdza z fundacji Instytut im. Lecha Kaczyńskiego. Po duchownym ślad wszelki zaginął, a prezes z uporem nie odbiera listów poleconych z wezwaniem do zwrotu pieniędzy.

Na wezwanie sądu prezes PiS będzie musiał się już stawić. Jeśli tego nie zrobi, sąd może zaocznie nakazać mu zwrot pieniędzy.

W piśmie, które…

View original post 1 008 słów więcej

 

Morawiecki: szubrawiec, czy zaprzaniec? Jak trzeba nienawidzieć Polski, aby być takim żałosnym. Jankesi to w pełni pojęli

17 kwietnia podczas dyskusji na Uniwersytecie Nowojorskim Mateusz Morawiecki porównał „reformy” rządu PiS w wymiarze sprawiedliwości do powojennych rozliczeń francuskiego reżimu kolaborującego z nazistowskimi Niemcami państwa Vichy.

Morawiecki powiedział, że „duża część tego systemu [sprawiedliwości] jest skorumpowana. Nie możemy dyskutować tutaj o jednym elemencie czy kolejnym elemencie, wybierając je z całości. Dla mnie to jest taka sytuacja, którą możemy porównać z Francją w okresie post-Vichy, kiedy Charles de Gaulle kompletnie przebudował system”.

Jego zdaniem „fakt, że sędziowie nigdy nie byli odpowiednio traktowani w przypadku naruszenia prawa, stworzył taką sytuację, że 80 do 85 procent społeczeństwa popiera nas”. – Chcą, żeby nastąpiła głęboka zmiana wymiaru sprawiedliwości — ocenił.

Jak stwierdził, Polska po 1989 roku była „krajem zdobytym” przez postkomunistów. – My zaczęliśmy robić to 25 lat temu. Szkoda, że nie zaczęliśmy robić tego pięć lat czy pięć minut po rozpoczęciu transformacji, ale sędziowie postkomunistyczni, postkomunistyczni kapitaliści i politycy postkomunistyczni, zdobyli ten kraj. Był to zdobyty kraj do pewnego stopnia – powiedział.

„Uwłacza godności piastowanego urzędu”

„Z głębokim smutkiem i nieskrywanym oburzeniem, odnoszę się do krzywdzących słów, jakie na temat wymiaru sprawiedliwości w Polsce wypowiada Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki na forum międzynarodowym” – napisała w przekazanym w środę mediom oświadczeniu pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf.

„Porównanie działań rządu wobec sądownictwa do reformy, jaką przeprowadził Charles de Gaulle wobec kolaborujących z nazistami urzędników Francji Vichy, uderza w dobre imię polskich sędziów i wizerunek polskiego wymiaru sprawiedliwości w demokratycznej Europie i na świecie. Nie znajduje też żadnego uzasadnienia w faktach historycznych” – czytamy w piśmie.

„Nieprawdziwe jest stwierdzenie Premiera, że 80-85% Polaków popiera postępowanie rządu w stosunku do sędziów. (…)” – zaznaczyła I prezes Sądu Najwyższego. „Żadne dane nie potwierdzają również skali korupcji wśród polskich sędziów, o której mówił Premier. Dlatego po raz kolejny zwracam się do Prezesa Rady Ministrów z apelem, że jeśli dysponuje informacjami lub dowodami o konkretnych przypadkach i o konkretnych sędziach, którzy w ten sposób uchybili godności zawodu, to powinien niezwłocznie udostępnić je organom ścigania” – dodała.

„Wystąpienie Premiera Morawieckiego na Uniwersytecie Nowojorskim w USA jest kolejnym, na przestrzeni ostatnich lat, wystąpieniem szefa polskiego rządu na forum międzynarodowym, w którym posługuje się on nieprawdą, manipulując skojarzeniami wzbudza nieufność do polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale też narusza autorytet sądów, które sprawują jedną z trzech władz Państwa, które reprezentuje” – podkreśliła prof. Gersdorf. „Sąd Najwyższy wielokrotnie odnosił się do tych wypowiedzi, prostował informacje nieprawdziwe i zwracał się z prośbą o zaprezentowanie konkretnych danych. Spotykało się to niestety z milczeniem i brakiem jakiejkolwiek reakcji. Bierność Premiera, w kontekście jego wypowiedzi, pozostawiam Państwa ocenie” – dodała.

„Tego typu stwierdzenia, porównywanie polskiego wymiaru sprawiedliwości do francuskiego reżimu kolaborującego z nazistowskimi Niemcami przez przedstawiciela najwyższej władzy nie tylko podważa wiarygodność Polski na arenie międzynarodowej, ale też uwłacza godności piastowanego urzędu.” – oceniła prof. Małgorzata Gersdorf.

Dariusz Frach / thefad.pl

Depresja plemnika

Na Nowogrodzkiej odbyła się burza mózgów, w efekcie której prezes zlecił swoim ludziom – odpowiedzialnym za edukację – sformułowanie na piśmie propozycji dla nauczycieli. W największy skrócie oznaczają one powrót do wcześniejszej emerytury i dobrowolnego wyboru czasu pracy. Ma to w efekcie doprowadzić do „bezbolesnego” zwiększenia pensum.

Punktem wyjścia w tym planie jest zwiększenie czasu pracy – nawet do 24 godzin tygodniowo. Jednocześnie, na rok lub dwa, proponuje się przywrócenie w Karcie Nauczyciela przepisu, który pozwoliłby nauczycielom odejść na wcześniejszą emeryturę po 30 latach pracy, w tym 20 lat w oświacie (z tzw. kredą), niezależnie od wieku. Eksperci z PiS szacują, że z takiego rozwiązania mogłoby skorzystać ok. 100 tys. nauczycieli.

Autorzy PiSowskiej oferty, nie są nieświadomi faktu, że jeśli nauczyciele skorzystaliby z niej, to najczęściej odchodziliby ci najbardziej doświadczeni, a więc najlepiej zarabiający. Lukę po nich można by było wypełnić młodymi pedagogami wchodzącymi do zawodu oraz tymi którzy zdecydowaliby się…

View original post 861 słów więcej

 

Nauczyciele fundują przyszłość, zwycięstwo, a PiS jest naszą porażką

Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Sławomir Broniarz ogłosił, że w sobotę zostanie zawieszony pierwszy etap strajku nauczycieli.

Decyzję tę argumentował troską o uczniów klas maturalnych i prawidłowy przebieg egzaminu dojrzałości.

„Nie bylibyście w stanie zastąpić nauczycieli, zaryzykowalibyście dobro uczniów, skazalibyście ich na ten stres. Nie wzięliście za nich odpowiedzialności – dlatego bierzemy ją my” – zwrócił się do rządzących.

Następnie szef ZNP podsumował dotychczasowe rezultaty akcji protestacyjne i , oświadczył : „Z całą stanowczością chcę podkreślić: niczego dziś nie podpisujemy. Nie składamy broni. Nie przystąpimy też do fasadowych negocjacji organizowanych przez rząd”.

„Proszę być gotowym na wrzesień” – zaapelował Broniarz do premiera Mateusza Morawieckiego.

Jednocześnie zapowiedział, że w czerwcu ZNP zorganizuje „prawdziwy okrągły stół” edukacyjny.

Depresja plemnika

Jesienne wybory parlamentarne na wiele lat określą kierunek, jaki obierze nasz kraj w polityce wewnętrznej i zagranicznej. Wszyscy już wiemy, jaka jest alternatywa – konsekwentne utrwalanie kołtuństwa, państwa wchodzącego z butami do naszego życia, opresyjnego fiskusa, niewydolnej służby zdrowia i oświaty podlane sosem fałszywego patriotyzmu i rozdawnictwa pieniędzy albo powrót na drogę europejskości, z odpowiedzialnie prowadzoną polityką wewnętrzną, przywrócenie Polski do grona liczących się graczy na arenie międzynarodowej i traktowanie wszystkich obywateli z należytym im szacunkiem, niezależnie od poglądów czy stylu życia. O tym wszystkim zdecydujemy już tej jesieni. Nic więc dziwnego, że zarówno rządzący, jak i opozycja pracują nad strategiami na najbliższych kilka miesięcy. O tym, który scenariusz może dać demokratycznej opozycji największą szansę na sukces pisze dziś Paweł Wiejas z Wirtualnej Polski, przytaczając wyniki sondażu na panelu Ariadna.

Okazuje się bowiem, że kluczowa z punktu widzenia odsunięcia PiS od władzy może być decyzja Roberta Biedronia i jego…

View original post 851 słów więcej

 

Koniec Macierewicza

Gdy jesienią 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę w Polsce, otworzyła się upragniona droga do odnalezienia rozpaczliwie poszukiwanej i wyczekiwanej właściwej “prawdy” o tym, co wydarzyło się w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku. Kilka miesięcy później prezes PiS postawił Antoniemu Macierewiczowi, do wyborów przewodniczącemu parlamentarnego zespołu ds. zbadania katastrofy, a później szefowi Ministerstwa Obrony Narodowej oraz szefowi wszystkich prokuratorów w Polsce Zbigniewowi Ziobrze ultimatum – od obu oczekiwał dołożenia wszelkich starań, by sprawę w końcu wyjaśnić i ogłosić prawdziwe przyczyny tamtego tragicznego wydarzenia.

Dziś możemy już z całą pewnością powiedzieć, że na polu bitwy pozostał już tylko szef Solidarnej Polski i minister sprawiedliwości, a w bajki o sztucznej mgle, wybuchach w każdym możliwym miejscu kadłuba samolotu, czy o zamachu przeprowadzonym przez Władimira Putina do spółki z Donaldem Tuskiem autorstwa “ekspertów” Macierewicza nie wierzy już żaden z jego kolegów partyjnych. Okazuje się, że nawet w rządzie, którego był częścią, nikt nie traktuje poważnie ustaleń podkomisji smoleńskiej, rozumiejąc że to zwykle jedynie propagandowa karma dla spragnionych nowych teorii spiskowych owiec.

Dziś Krzysztof Brejza z Platformy Obywatelskiej pokazał wymowną korespondencję z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, która pokazuje losy ustaleń tego dziwnego ciała kolegialnego, które nie wiadomo w sumie czym się jeszcze dziś zajmuje, choć kosztuje polskiego podatnika nadal dziesiątki milionów złotych. Poseł PO złożył zapytanie do MSZ w sprawie stwierdzenia Antoniego Macierewicza, które wygłosił 10 kwietnia 2019 roku tj. że podkomisja dysponuje całym materiałem dowodowym “bezspornie stwierdzającym, że samolot został wysadzony w powietrze”. Chodziło o ustalenie, czy w związku z tą deklaracją, w MSZ pojawiły się informacje w tym zakresie i czy o tym fakcie zostali poinformowani sojusznicy Polski w NATO. Odpowiedź urzędników resortu spraw zagranicznych nie pozostawia złudzeń.

Podkomisja owszem przesłała tzw. “raport techniczny” ze swoich ustaleń, ale MSZ potraktowało go jak “gorącego kartofla”, którego jak najszybciej trzeba od siebie odrzucić. Powołało się przy tym na brak przepisów obligujących polską dyplomację do przekazywania takich informacji na forum międzynarodowym, po czym przesłało raport do … MON.

I choć Antoni Macierewicz nadal się stara podsycać zainteresowanie nowymi teoriami o kolejnych wybuchach czy odkrytych materiałach wybuchowych na szczątkach samolotu (choć przecież do dziś nikt z podkomisji nie badał wraku tupolewa), to jego znaczenia w dochodzeniu do “prawdy” nie zaznacza już nawet sam Jarosław Kaczyński. To, co PiS wygrało na obrzydliwym żerowaniu na tej straszliwej tragedii nikt już Kaczyńskiemu nie odbierze.

Depresja plemnika

To wcale nie jest żart. Profesor Krzysztof Maria Szczerski, szef gabinetu prezydenta RP na stronach swojego życiowego dzieła pt „Utopia europejska. Kryzys integracji i polska inicjatywa naprawy”,wydanego w 2017 r. postuluje wprowadzenia „paszportu katolickiego”.

Powinien on zawierać „najważniejsze modlitwy i prawdy wiary”. Chodzi o to „By Polacy emigrujący z Ojczyzny do zateizowanych krajów zachodnioeuropejskich nie ulegli tamtejszym lewicującym modom intelektualnym, ale pozostali wierni Bogu i Polsce”. To jeszcze nie wszystko. Minister Szczerski liczy, że Polska będzie dla Europy tym samym, czym był Noe, dla ludzi żyjących przed biblijnym potopem.

„W naszych czasach rodzinę patriarchy i jego samego musi zastąpić grupa społeczna lub cały naród. […] Im szybciej rozpoznamy wśród nas Noego budującego arkę, tym lepiej, tym mniej szkód” – pisze Szczerski.

Jak wynika z lektury dzieła ministra, jest on święcie przekonany, że Polacy mają misję. Pisze, iż odnosi wrażenie, że „wiele krajów czeka na nas, czeka na ojczyznę św…

View original post 1 631 słów więcej

 

Pętla zaciska się nad Kuchcińskim. Ten mamrot kiedyś i tak beknie, filmowy typ załganego pokraki

Światło dzienne ujrzały nowe fakty związane z osobą byłego agenta CBA Wojciecha J., który miał być w posiadaniu sekstaśmy z czołowym politykiem PiS z Podkarpacia.

To Wojciech J. zawiadomił Prokuraturę Generalną o przekroczeniu uprawnień i niedopełnieniu obowiązków przez szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego Ernesta Bejdę, który mógł mieć związek z tuszowaniem afery obyczajowej.

W zawiadomieniu pada nazwisko marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, lecz polityk stanowczo zaprzecza i nazywa informacje agenta CBA pomówieniami. „Informacje kolportowane przez byłego funkcjonariusza to kłamstwa i pomówienia. Centralne Biuro Antykorupcyjne weryfikowało te informacje” – potwierdza w specjalnym oświadczeniu rzecznik CBA Temistokles Brodowski.

Tymczasem, jak ustaliła Wirtualna Polska, tuż przed odejściem ze służby w maju 2018 roku Wojciech J. był przesłuchiwany przez funkcjonariuszy CBA z Departamentu Operacyjno-Śledczego. Jednym z oficerów był Artur P.

W dokumentach, do których dotarł portal, Wojciech J. skarży się swojemu przełożonemu Ernestowi Bejdzie, że przesłuchanie miało na celu „wymuszenie przekazania personaliów Osobowego Źródła Informacji (OZI), od którego otrzymał płytę z nagraniem jednego z polityków Prawa i Sprawiedliwości”. Ponoć bez spodziewanych rezultatów.

Jak podaje WP, na nagraniu tym polityk „dokonuje obcowania płciowego oraz innych czynności seksualnych z nieletnią kobietą, prawdopodobnie Ukrainką, zatrudnioną w jednej z agencji towarzyskich na Podkarpaciu”. Portal pisze, że według Wojciecha J. nagranie miało służyć„zorganizowanej grupie przestępczej, prawdopodobnie o charakterze transgranicznym, do szantażowania tego polityka”.

Przypomnijmy, że Wojciech J. pracował w CBA od 2015 roku. Decyzją szefa Biura otrzymał szerokie uprawnienia i dostęp do tajnych informacji. To właśnie Ernest Bejda miał go wysłać na Podkarpacie, by szukał haków na polityków poprzedniej władzy. Przy okazji miał natrafić na nagranie z udziałem polityka PiS.

„Szef CBA stwierdził w jednej z rozmów, że dysponuje wiedzą, że na Podkarpaciu są osoby nagrywane z kręgu władzy i służb w domach publicznych. Wymienił przy tym liczbę nagrań, to jest około czterech tysięcy. Wskazał konkretne osoby, które miały dysponować tymi nagraniami” – mówił Wojciech J. w programie „Czarno na Białym” TVN24.

Depresja plemnika

Kiedy cała Polska dyskutuje o 13-stej emeryturze, w tym samym czasie na dalszy plan schodzi debata o przyszłości całego systemu emerytalnego i wpływie, jaki na nią ma polityka obecnego rządu. Ten ostatni okazuje się jednak bardzo destrukcyjny, co obrazują najnowsze prognozy ZUS, które pokazały wręcz druzgocą perspektywę emerytalnej przyszłości Polaków. Przyszli emeryci będą mogli liczyć na o ponad połowę niższe emerytury w stosunku do poziomu wynagrodzeń niż obecni seniorzy.

Jesteśmy świadkami stopniowego załamywania się tzw. stopy zastąpienia, czyli relacji przeciętnej wypłacanej emerytury względem średniej krajowej. Obecnie wynosi ona 56,4% średniego wynagrodzenia. Jeszcze 5 lat temu było to o 5% więcej – 61,8%. Dotychczasowy spadek jest jednak dopiero wstępem do prawdziwego dramatu, który zaserwuje nam zabójcza kombinacja starzejącego się społeczeństwa i obniżenia wieku emerytalnego. Sam ZUS wyliczył bowiem, że za 10 lat emerytury będą o kolejne 10 punktów procentowych niższe względem wynagrodzeń niż dziś (47,1%), a w 2060 roku osiągną głodowy…

View original post 280 słów więcej

 

Pisowskie szambonurki

Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz przeprosiła za „szkody”, które partia mogła odnieść w związku z sobotnim wpisem na Twitterze skierowanym do ambasador USA Georgette Mosbacher. „Wpisy Krystyny Pawłowicz są wyłącznie jej opiniami” – skomentowała z kolei rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek.

Pawłowicz nie spodobały się życzenia, które na Twitterze złożyła ambasador USA. Georgette Mosbacher 19 kwietnia życzyła Żydom „pokoju i radosnego święta” Pesach, które tego dnia się rozpoczynało.

Krystyna Pawłowicz stwierdziła, że profil ambasador jest „chyba fejkowy”. „Ktoś chce nas w tych dniach sprowokować” – pisała posłanka. Później stonowała wypowiedź, tłumacząc na Twitterze, że życzenia ambasador jednak były stosowne, stwierdziła też, że nie wiedziała, że katolickie i żydowskie święto po prostu w tym roku przypadają w podobnym czasie. O sprawie zdążyły już jednak napisać nie tylko polskie, ale i zagraniczne media.

Krystyna Pawłowicz: Przepraszam, jeśli PiS odniosło szkody

„Wpisy Krystyny Pawłowicz są wyłącznie jej opiniami. Nie jest to w jakimkolwiek stopniu stanowisko PiS ani naszego rządu” – napisała we wtorek na Twitterze rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

„Moje wpisy na TT wyrażają wyłącznie moje prywatne zdanie i w żaden sposób nie mogą być łączone ze stanowiskiem rządu ani PiS, którego nie jestem członkiem. Jeśli Prawo i Sprawiedliwość odniosło szkody z powodu treści moich wpisów, to jest mi przykro i przepraszam za taki ich skutek” – odpowiedziała z kolei posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.

Dziennikarz Gazety Wyborczej Wojciech Maziarski zareagował na dzisiejszy wywiad Pawła Lisieckiego z senatorem Prawa i Sprawiedliwości prof. Janem Żarynem na antenie Polskiego Radia.

Jeżeli nie przeciwstawiamy się represywności wobec chrześcijaństwa na żadnym jej etapie, to w jakiejś mierze pozwalamy, by nienawiść do chrześcijan wzrastała, a nienawistnicy odczuwali jakąś bezkarność. Nie powinniśmy sobie na to pozwalać. Powinniśmy, jako chrześcijanie, powiedzieć sobie, że nie jesteśmy tolerancyjni wobec tak skrajnych przejawów nienawiści wobec kościoła i nie ma tolerancji, która dominowałaby nad prawem do ochrony dziedzictwa własnej religii. (…) Judasz jest dla nas, katolików, postacią trudną do bezrefleksyjnego pomijania. Kim był? Po co się narodził? To jest nasze chrześcijaństwo, gdzie próbujemy odpowiedzieć na to, by zrozumieć siebie i swoją kondycję, by przestrzec siebie. Jesteśmy świadkami wielu różnych nacisków dotyczących tego jak powinien wyglądać kościół.Najlepiej, żeby nie wychodził z kruchty. Robili to komuniści w PRL, robili inni przeciwnicy lewicowo-liberalni i robią to do dzisiaj. To są różne metody, które prowadzą do tego samego – mówił senator PiS o Kościele w kontekście wydarzeń w Pruchniku.

Prof. Żaryn wypowiedział się na temat trwającego strajku w edukacji. – Mamy kilka płaszczyzn strajku nauczycieli. Są powody polityczne. Z drugiej strony mamy rzeczywisty problem: czy Piątka Kaczyńskiego była dobrym zabiegiem, czy też należało się zastanowić i branżowo podejmować decyzje? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Na miejscu Anny Zalewskiej jednak dążyłbym do przygotowania czegoś, co nazwałbym powtórnym Lex Giertych, tj. jeśli część maturzystów nie zostanie dopuszczona do egzaminów, wszyscy powinni z marszu ją zdać i być dopuszczonymi do pójścia na studia. .(…)Roman Giertych był dobrym ministrem edukacji i jego posunięcia, gdy był członkiem koalicji z PiS były przytomne i warto sięgnąć do tego okresu szukając odpowiedzi na pytania „co dalej z edukacją?”.

Depresja plemnika

„Składam doniesienie o niszczeniu dobrego imienia Polski” – napisał na Twitterze Wojciech Sadurski.„Ob. M Morawiecki wczoraj w Nowym Jorku publicznie ogłosił, że w Polsce nadal orzekają sędziowie stalinowscy, a także winni skazywania dziecięcia Morawieckiego w stanie wojennym i głęboko skorumpowani. Co na to Prokuratura?” – zapytał profesor, po skandalicznej wypowiedzi szefa PiSowiskiego rządu na Uniwersytecie w Nowym Jorku.

Środowisko sędziowskie jest oburzone słowami Morawieckiego, a internauci okrzyknęli go certyfikowanym kłamcą roku.

„Panie premierze Morawiecki jak Pan śmie opowiadać takie banialuki, wysuwać takie oszczerstwa pod adresem polskich sędziów?” – napisał wzburzony adwokat Michał Wawrykiewicz, członek Inicjatywy „Wolne sądy”.

Premier udał się do Nowego Jorku, by promować Polskę i uczynił to w najgorszy ze sposobów. Uniwersytecka debata dotyczyła zmian dokonywanych przez rządzących w sądownictwie. „Dla…

View original post 2 914 słów więcej

 

Post Navigation