Hairwald

W ciętej ranie obecności

Pisowskie zbuki. Dlatego tak śmierdzi w kraju

Szanowny Panie Prezydencie!

Chciałbym Pana prosić o przeprosiny wobec obywateli. Przeprosiny za to, że w wyniku dokonanych przez Pana naruszeń Konstytucji, nieprzestrzegania wyroków Trybunału Konstytucyjnego, łamania ustaw, bezmyślnego podpisywania wszystkich ustaw przygotowanych przez Pana partię mamy dzisiaj w Ministerstwie Sprawiedliwości bandę przestępców, drani i chamów (są też tam pewnie porządni ludzie, ale o nich nie słyszymy). To Pana podpis widnieje pod ustawami, które łamały Trybunał Konstytucyjny, to Pana podpis widnieje pod nominacją na prezesa tego Trybunału osoby śmiesznej, bezczelnej, która doprowadziła do zapaści sąd konstytucyjny (ale za to pewnie pysznie gotuje zupę pomidorową dla prezesa PiS). Na marginesie to powołanie zostało zrobione nawet wbrew ustawie, którą Pan podpisał, a która też była niekonstytucyjna. Później powołał Pan na sędziów KRS osoby wybrane w sposób oczywisty sprzecznie z Konstytucją, następnie powoływał Pan sędziów do SN nie posiadając wniosków prawdziwego KRS, do czego nie miał Pan prawa. Dzisiaj widzimy, że frustracja zawodowa, która spowodowała, że stali się oni usłużnym narzędziem władzy, wynikała z tego, że środowisko sędziowskie, w którym się obracali – ich słusznie eliminowało. Niestety proces wdrapywania się drani, chamów i wszelkiej maści kanalii na wysokie stanowiska jest znany w każdym kraju, gdzie demokrację zastępuje się dyktaturą. Tak, tak Panie Prezydencie. Łamanie Konstytucji i obalanie organu konstytucyjnego np. TK czy KRS to właśnie tworzenie dyktatury. Po to bowiem w demokracjach istnieją bezpieczniki, które ograniczają władzę, aby władza zdobyta demokratycznie nie przeradzała się we władzę dyktatorską, jak widzieliśmy to w dziejach wielokrotnie. Hitler doszedł do władzy demokratycznie, a potem demokrację obalił. Narracja, którą prezentował przez lata pan minister Ziobro – potrzeba wymiany kadr sędziowskich okazała się zwyczajnym blefem zasłaniającym rozwalanie bezpieczników demokratycznych. Kadry, które zastąpiły rzekomą „kastę” to najczęściej grupa nieudaczników zawodowych, którzy swoją „krzywdę” próbują rekompensować wysługując się władzy i niszcząc system wymiaru sprawiedliwości.

Nie jestem bezkrytyczny wobec tego, co działo się w sądach III RP. Jako adwokat z wieloletnim stażem widziałem wiele błędów i głupoty w polski wymiarze sprawiedliwości. System taki jednak naprawia się poprzez budowanie mechanizmów, które jeszcze skuteczniej eliminują takie kreatury, które teraz zasiadają w MS, niż eliminował dotychczas. Człowiek, który jest zdolny do organizowania kłamliwej nagonki na rodzinę swego przeciwnika politycznego nie jest godzien nosić togę. Problem polega na tym, że wbrew tezie ministra Ziobro, że to źle świadczy o całym środowisku, jest dokładnie odwrotnie. Tego typu ludzie zdarzają się w każdej zbiorowości. Nominaci Ziobry o których teraz słyszymy, to osoby, które były pomijane przy awansach, gdyż właśnie nie prezentowały standardów etycznych i umysłowych potrzebnych do wykonywania zawodu. To pomijanie ich w awansach świadczy o tym, że proces oczyszczania środowiska sędziowskiego powoli, ale jednak się toczył. Takie były także odczucia społeczne.

Swymi podpisami zniszczył Pan system, który coraz lepiej (choć nie bez problemów) funkcjonował. Zrobił Pan wydaje się to po to, aby politycy Pańskiej partii byli bezkarni, w sytuacji gdy ujawniane są ich nadużycia i przestępstwa. Zapewniliście sobie bowiem bezkarność i nawet najgorsze zbrodnie i występki nie są ścigane, jeżeli nie pasuje to władzy. Do tego się sprowadza reforma wymiaru sprawiedliwości za którą Pan odpowiada.

Sam Pan przyzna, że w takiej sytuacji oczekiwanie przeprosin jest żądaniem minimalnym.

Oj, niedobrze, niedobrze! Głowy spadają jak ulęgałki. Wszystko przez to, że z dymisjami nie czekacie na moje rady.

Ja bym Panu poradził zupełnie inaczej. Rozwiązanie takiego kryzysu jest proste. Siada pan z Plebiakiem na konferencji prasowej i zapowiada Pan śledztwo w sprawie dziennikarzy Onet.pl, gdyż naruszyli ochronę danych osobowych publikując prywatne e-maile wiceministra. Nadto resort pozywa wszystkie gazety, które twierdzą, że jest coś złego w oczernianiu złych ludzi. Następnie mówi Pan z uśmiechem, że prokuratura jest od tego aby ścigać złe czyny, a nie dobre. I niech nikt nie liczy, że prokurator pod władzą PiS będzie chronić tych, którzy nie rozumieją jakim dobrem jest obecna władza. A za dobro, to już powiedział minister Plebiak, się nie karze.

Tak więc jeśli ktoś myśli, że jak będzie oczerniany, wrabiany w sprawy karne lub nawet zabijany, a prokurator będzie za państwowe pieniądze ścigał tych którzy to zrobili, to się głęboko myli. Prokuratura jest po to, aby chronić władzę i zwalczać jej przeciwników. A komu się to nie podoba, to wynocha z Polski.

Następnie odznaczy Pan ministra Plebiaka orderem za przesyłanie miłych wiadomości „dla szefa”, a kobietę która go zdradziła do mediów zamknie Pan do aresztu. Może na Białołękę? Tam wiedzą co zrobić z tymi, którzy mogą zaszkodzić rządowi.

A potem pojedzie Pan i po kościołach będzie Pan razem z posłem Czarneckim kazania głosił. O miłości bliźniego.

Szanowny Panie Premierze!

Chciałbym Pana szczerze pochwalić za działania, które wykańczają naszego ministra sprawiedliwości. Nie od dziś wiadomo, że rewolucja pożera swoich najgorliwszych wyznawców.

Organizuje Pan po cichu (jeszcze próbując inspirować adwokatów przeciwnych władzy!) i kanalizuje złość kobiety przeciwko najlepszym synom rewolucji (nazwijmy ich dla uproszczenia plebiakami) i obnaża ich może niezbyt czyste, ale podyktowane jednak szczerym patriotyzmem metody. A potem Pan zaskoczonych Pana zdradą ścina zmierzając jak Robespierre krok po kroku do zgładzenia swojego Dantona. Jest już Pan bliziutko. Już Danton wygłasza swoją mowę obrończą, już go prawie wiozą na szafot. Już on prawie wzywa do pokazania ściętej głowy.

Może będzie Pan miał swoją chwilę chwały, ale mam nadzieję że Pana los nie tylko w triumfie nad Dantonem będzie przypominał los Maximiliena Robespierre…

Mam nadzieję, że już 13 października łaska ludu okaże się dla Pana tak łaskawa, jak 28 lipca 1794 okazała się łaska ludu Paryża dla pogromcy Dantona…

Dzisiaj z Białołęki wywieziono Marka Falentę – podobno ze względów bezpieczeństwa. Nie podano adwokatom miejsca jego pobytu.

Tymczasem z oględzin ciała oraz z sekcji zwłok Dawida Kosteckiego wynika, że został on zamordowany. Na Bialołęce. Tymczasem prokuratura w morderstwo nie wierzy (jakby liczne sińce rany, otarcia, wkłucia były normalnym sposobem w którym desperat poprzedza powieszenie na łóżku).

Jeżeli więc nie morderstwo Kosteckiego, to dlaczego ZK Białołęka obawia się o bezpieczeństwo Falenty? Czyżby po zakładzie grasował seryjny samobójca?

Ponowny apel pełnomocników rodziny do Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego o wyjaśnienie rzeczywistej przyczyny śmierci Dawida Kosteckiego

Zwracaliśmy się do Prokuratury o przeprowadzenie ponownej sekcji zwłok Dawida Kosteckiego, z uwagi na konieczność ustalenia pochodzenia otarć naskórka stwierdzonych na jego szyi, które prokurator Wojciech Kapuściński uznał za możliwe ślady zbrodni.

Po ponownej analizie dostępnych materiałów, oględzinach ciała zmarłego oraz konsultacji z lekarzami uważamy, że ślady ujawnione na ciele zmarłego Dawida Kosteckiego mogły powstać podczas walki, a zatem wskazują na udział osób trzecich w zdarzeniu.

Chodzi o następujące obrażenia, które widoczne są na zwłokach, znajdujących się obecnie w dyspozycji rodziny:

  1. Obrażenia na tylnej powierzchni lewego ramienia o średnicy kilku centymetrów.
  2. Uszkodzenia naskórka i podbiegnięcia krwawe ręki prawej
    1. przedramienia – na tylnej oraz bocznej powierzchni otarcie naskórka.
    2. powierzchni ręki prawej – otarcia naskórka.
  3. Obrażenia na grzbiecie oraz podbiegnięcia krwawe o wymiarach kilku centymetrów.
  4. Rana na nodze lewej o szerokości ok. 0.5 cm
  5. Dwa zdarcia naskórka po lewej stronie szyi pod uchem o średnicy ok. 3 mm.

Wszystkie (poza pkt. 5) ślady są zgodne ze śladami ustalonymi podczas sekcji zwłok. Część śladów opisanych podczas oględzin i sekcji zwłok jest dla nas na tym etapie nieweryfikowalna (m.in. ślady opisane przez biegłego Sadowskiego i prok. Kapuścińskiego) ze względu na nacięcia dokonane podczas sekcji.

Jednakże wnioski z sekcji nie wyjaśniają mechanizmu powstania tych śladów. Tymczasem ich analiza dowodzi, że musiały powstać w wyniku urazu bezpośredniego, najprawdopodobniej z udziałem osób trzecich. Usytuowanie tych obrażeń może wskazywać na to, że Dawid Kostecki był przytrzymywany i unieruchomiony w pozycji leżącej przez osobę trzecią (osoby trzecie) w ten sposób, że napastnik siedząc na nim obiema rękoma przytrzymywał go za ręce (przedramię i ramię). Równolegle druga osoba mogła dusić Dawid Kosteckiego, zaciskając zwinięte prześcieradło wokół jego szyi, co doprowadziło do utraty przez niego przytomności, a następnie do jego śmierci.

Następnie ciało mogło zostać usytuowane w pozycji półsiedzącej, a prześcieradło przywiązane do kraty celem upozorowania samobójstwa. Być może przed użyciem przemocy zmarłego ogłuszono chemicznie lub przy pomocy urządzenia paraliżującego.

Mechanizm powstania obrażeń stwierdzonych w czasie oględzin ciała, a następnie opisanych powyżej powinien w sposób jednoznaczny zostać w trakcie sekcji zwłok wyjaśniony. Tymczasem sekcja nie ustala w jaki sposób powstały wskazane obrażenia, podobnie jak nie ustala mechanizmu powstania otarć naskórka na szyi (opisanych przez prok. Kapuścińskiego) o czym pisaliśmy w pierwszym oświadczeniu, a co za tym idzie konkluzja wynikająca z badania sekcyjnego jest niepełna.

Brak wyjaśnienia mechanizmu powstania obrażeń oznacza, że przeprowadzona sekcja zwłok jest niewystarczająca, a tym samym niewiarygodna w zakresie wykluczenia udziału osób trzecich w zdarzeniu.

W związku z powyższym konieczne jest powtórne wykonanie badania sekcyjnego w celu wyjaśnienia tych niejasności przez iezależny zespół ekspertów.

Ponadto wnosimy o dopuszczenie dowodu z opinii zespołu biegłych lekarzy i specjalistów z zakresu kryminalistyki na okoliczność zbadania czy powyższa wersja jest możliwa, jak również czy możliwa jest wersja prezentowana dotychczas przez Prokuraturę, polegająca na popełnieniu przez Dawida Kosteckiego samobójstwa przez powieszenie w pozycji leżącej, zwłaszcza przy nie spostrzeżeniu tego przez współwięźniów .

Ponieważ Prokuratura odmawia wykonania powtórnej sekcji w celu ustalenia rzeczywistych przyczyn śmierci Dawida Kosteckiego powyższy apel, na prośbę rodziny zmarłego, która jest zdania, że Dawid Kostecki nie zginął śmiercią samobójczą, ogłaszamy publicznie.

Jest rok 2029 kończę właśnie wykład dla aplikantów pod tytułem: Praworządność. Wtem podnosi rękę z aplikantów i mówi: Ale Pan Mecenas to zmyśla.

– Dlaczego Pan tak mówi? – pytam.

A on na to:

– Chce nam Pan powiedzieć, że w roku 2019 sądził pana przed Sądem Najwyższym w sprawie dyscyplinarnej za publiczną obronę prezydenta Tuska przed absurdalnymi zarzutami, że spowodował katastrofę smoleńską, sędzia, który został nielegalnie powołany przez KRS, którego powołano sprzecznie z Konstytucją, a nawet sprzecznie z ustawą i którego konstytucyjności nie zbadał Trybunał Konstytucyjny, gdyż w praktyce nie istniał i też był powołany sprzecznie z Konstytucją i ten sędzia, który awansował z Sądu Rejonowego do SN był w zorganizowanej grupie przestępczej, która organizowała zniesławianie innych sędziów oraz ich rodzin pod wodzą kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości i że sędzia ten osobiście wysyłał do I Prezes SN kartki ze słowem powszechnie uznanym za obelżywe, a jak sprawa wyszła na jaw to się nie podał od razu do dymisji. I że wówczas prokuratura 8 miesięcy rozważała, czy wszcząć śledztwo w sprawie jakiegoś posła, a gdy doszło do morderstwa w celi świadka, który mógł być niebezpieczny dla władzy, to nie pozwalała na porządną sekcję zwłok, a w tym samym czasie wbrew woli rodzin wyciągano z grobów ofiary katastrofy komunikacyjnej, aby przedłużyć śledztwo i nie przyznać, że wszystko zostało wyjaśnione? Czy Pan panie Mecenasie kontynuował bezczelny adept prawa nie widzi, że to musi być jakaś Pana megalomańska poza, która wynika z tego, że chce Pan uchodzić za weterana, który wprawdzie słabo się załapał na walkę z komuną, ale w ten sposób chce nam zaimponować.

Cała sala była wpatrzona we mnie, a ja powiedziałem:

– To że o nich nie pamiętacie jest dla mnie największą nagrodą. A jak ktoś chce szczegóły poznać, to niech przeczyta monografię profesora Tomasza Nałęcza „Zamach 2015-2019”. Tam wszystko znajdziecie.

To był piękny sen, wiele warto zrobić, aby się ziścił.

Kmicic z chesterfieldem

„A może Ziobro ma już zbyt wielką wiedzę, także o ludziach obecnego układu rządzącego, aby się go pozbyć? Jeśli przesądza ten ostatni argument, znaczy to, że wszechwładny lider dał się złapać w pułapkę. Postawił na człowieka, którego niespecjalnie cenił i któremu nie ufał. Teraz jego dymisja byłaby symbolicznym podważeniem „reformy wymiaru sprawiedliwości”. A ona jest wciąż na sztandarach”– napisał jeden z prawicowych publicystów Piotr Zaremba. Jego felieton o aferze Piebiaka nosi tytuł: „Ciężko uwierzyć, że Zbigniew Ziobro nie wiedział, co dzieje się w resorcie”.

Publicysta przypomina, że to nie jedyna afera związana z Ziobrą. Wymienia nieopublikowanie list poparcia dla kandydatów do nowej KRS mimo prawomocnego wyroku NSA. – „Jeśli wśród osób zgłaszających kandydatów do KRS przeważali faktyczni urzędnicy ministerstwa, obciąża to tego ministra. Widać gołym okiem, że Ziobrze udaje się, choć pewnie połowicznie, coś, co nie udawało się poprzednikom z innych partii. Że buduje z mniejszości środowiska zwartą grupę…

View original post 2 120 słów więcej

 

Single Post Navigation

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: