Hairwald

W ciętej ranie obecności

Frank (16.01.15)

 

Ogórek: Chcą mnie zmusić do wycofania się z wyborów. To niszczenie demokracji. Nie wycofam się! Jestem to winna Józefowi

klep, 16.01.2015
dr Magdalena Ogórek

dr Magdalena Ogórek (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

„Nie wycofam się!” – zapewnia Magdalena Ogórek na Facebooku. Kandydatka SLD na urząd prezydenta pisze o próbach zmuszenia jej do wycofania się z wyborów, łamaniu jej „jak Cimoszewicza” i Józefie Oleksym, który miał być jej politycznym mentorem. Komentatorzy w większości są zniesmaczeni.
„Nie wycofam się!” – napisała na Facebooku Magdalena Ogórek, kandydatka SLD na prezydenta. „Rozpoczęły się próby niszczenia moich przyjaciół, rodziny, znajomych. W ostatnich dniach podjęto starania, by zmusić mnie do wycofania z wyborów. To próba niszczenia demokracji i łamania mnie jak niegdyś premiera Cimoszewicza” – dodaje polityczka.

Podkreśla, że ani mafia, ani prokuratura, ani dziennikarskie „wrzutki” „nie mają szans”. I uderza w wysoki ton, nawiązując do postaci zmarłego niedawno Józefa Oleksego. „Józef na lata został moim mentorem. To piękna postać i to on nauczył mnie wszystkiego w polityce” – pisze Ogórek, dodając: „Nie wycofam się, jestem to winna Józefowi inaczej nigdy by mi tego nie wybaczył”.

ogórekM

O co chodzi Ogórek, kiedy pisze o używaniu „mafii, prokurator i dziennikarzy”? Od kilku dni w mediach pojawiają się nieprzychylne komentarze na jej temat. „Wprost” sugerował romans byłej już dziennikarki z Bartoszem Węglarczykiem, za co przepraszać musiał Sylwester Latkowski, naczelny tygodnika. „Newsweek” pisze zaś o niejasnych interesach męża Ogórek, Piotra Mochnaczewskiego. Prokuratura miała wszcząć śledztwo w sprawie jego działalności w jednej z warszawskich prywatnych uczelni.

Komentatorzy skonsternowani

Na wpis Ogórek szybko zareagowali komentatorzy. Niezbyt przychylnie odnoszą się do epatowania znajomością z Józefem Oleksym. „Jeszcze kwiaty na grobie nie zwiędły” – stwierdził Michał Majewski z „Wprost”. „Megasłabe” – oceniła Kataryna. „O rety, rety, rety” – nie dowierzał Wojciech Szacki z „Polityki”.

Magdalena Ogórek jako kandydatka SLD została przedstawiona przed tygodniem. W niedzielę ma się odbyć konferencja prasowa z jej udziałem.

Zobacz także

TOK FM

Kukiz: To nie górnik jest nieefektywny, ale rząd. To nie górnik wymaga restrukturyzacji, ale Sejm. To państwo się sypie!

klep, 16.01.2015
Paweł Kukiz - nowy radny Dolnego Śląska

Paweł Kukiz – nowy radny Dolnego Śląska (Fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta)

– Krew mnie zalewa, kiedy słyszę „zabierzemy przywileje górnikom”. Sobie najpierw zabierzcie przywileje! Po aferach taśmowych, po kilometrówce, teraz będziecie likwidować kopalnie? – grzmiał w TVN24 Paweł Kukiz, muzyk i radny sejmiku dolnośląskiego. – Na Boga, to państwo się sypie! Panie Konradzie, czy pan tego nie widzi? – pytał prowadzącego program Konrada Piaseckiego.
Konrad Piasecki swoją rozmowę z Pawłem Kukizem, muzykiem, od niedawna bezpartyjnym radnym sejmiku województwa dolnośląskiego, zaczął od pytania, czy wizyta na Śląsku ma być wstępem do planowanej kampanii prezydenckiej. Pojawiają się bowiem pogłoski, że Kukiz ma zamiar wystartować w wyborach prezydenckich.

„To nie jest walka o przywileje i kasę. To walka o byt”

– To, co się dzieje na Śląsku, może spowodować, że jakiekolwiek dyskusje o prezydenturach i sondażach będą bezprzedmiotowe – odparł Kukiz na antenie TVN24. – Śląsk może doprowadzić do złamania systemu, który jest niesprawiedliwy dla obywateli. Ja nazywam strajk na Śląsku nie tyle buntem górników, co niewolników – zaznaczył muzyk. Po chwili przyznał jednak, że nie może mieć przekonania co do „rewolucji” i zastrzegł, że jest jedynie pewne prawdopodobieństwo jej wybuchu.

– Byłem na Majdanie i tu czuje się tę atmosferę. To nie walka o pracę, to walka o godność, o podmiotowość. To walka z machiną wziętą z Kafki – przekonywał Kukiz. Piasecki zapytał, czy nie chodzi raczej o „przywileje i kasę”. – To nie jest walka o przywileje i kasę. To walka o byt – zaznaczył jego gość.

„Na Boga, to państwo się sypie!”

– Krew mnie zalewa, kiedy słyszę „zabierzemy przywileje górnikom”. Sobie najpierw zabierzcie przywileje! Po aferach taśmowych, po kilometrówce teraz będziecie likwidować kopalnie? – mówił podniesionym głosem Kukiz. – Co chcą z nas zrobić? Kolonię? Poligon doświadczalny, który ma służyć eksportowi niewolników, taniej siły roboczej na Zachód? – pytał.

– Kto zarządza kopalniami? Rząd. Więc nie górnik jest nieefektywny, ale rząd i Sejm. To oni wymagają restrukturyzacji, a nie górnik, pielęgniarka czy matka z niepełnosprawnym dzieckiem – stwierdził muzyk. Piasecki powątpiewał, czy można ze sobą zestawiać te grupy. – To jest wszystko to samo. To samo jest z waszymi operatorami kamer i dziennikarzami na umowach śmieciowych. Na Boga, to państwo się sypie! Panie Konradzie, czy pan tego nie widzi? – pytał niemal rozpaczliwie Kukiz.

– Górnicy są jedyną siłą, która jest w stanie jeszcze skonsolidować naród i zażądać Polski dla obywateli. Jak to rozwalą, to koniec. Pozamiatane. Nie ma nas – skwitował.

Zobacz także

TOK FM

Filozof, muzyk, informatyk rzucają wyzwanie Komorowskiemu. „Kto mnie poprze, weźmie udział w losowaniu”

Michał Wilgocki, 16.01.2015
Chcą rzucić rękawicę Bronisławowi Komorowskiemu. Są „niezależni” i w większości „bezpartyjni” (albo z partii, o których mało kto słyszał). Łączy ich przekonanie o coraz większej biedzie w Polsce. Oraz to, że żadnemu z nich nie uda się zarejestrować swojej kandydatury w wyborach na prezydenta RP.
Roman Włos o prezydenturę próbował już walczyć dwa razy. Nie udało mu się jednak zarejestrować kandydatury. Teraz próbuje po raz kolejny. Już wie, że uzbieranie 100 tys. podpisów na listach poparcia nie jest łatwe, dlatego swoich wyborców kusi tak:”Każdy kto wpisze się na listę poparcia weźmie udział w bezpłatnym losowaniu cennych nagród takich jak samochody, samoloty, szybowce, komputery, RTV/AGD, itp. Każdy coś wygra” – zapewnia Włos na swojej stronie internetowej.

Dlaczego samoloty? Jednym z elementów jego programu jest punkt „Tanie Latanie Dla Każdego”. Włos chciałby, aby każda rodzina miała swój własny samolot, albo helikopter. Żeby to ułatwić, proponuje rozbudowę systemu lotnisk i lądowisk. Każda rodzina powinna też mieć domek jednorodzinny – dlatego chce wprowadzić program tanich kredytów budowlanych. Bezrobotnych chciałby zatrudnić do zalesiania miast i osiedli, bo „las to zdrowie”. Zapowiada także podwyżki emerytur, rent i płac w ogóle.

Informatyk, co chce zmilitaryzować Polskę

Jarosław Narymunt Rożyński to z kolei informatyk, który o prezydenturę chcę powalczyć po raz pierwszy. 35 lat skończył dopiero w ubiegłym roku. Chwali się, że pierwszą pracę podjął, gdy miał 16 lat, a w wieku 21 założył pierwszą firmę. Jego biznes wyparły jednak duże sieci międzynarodowe i musiał, za chlebem, wyjechać do Wielkiej Brytanii.

„Wróciłem do ojczyzny z nadzieją, że przez ten czas chociaż coś się zmieniło. Na nowo otworzyłem swoją firmę i niewiele czasu minęło, gdy zorientowałem się, że tak naprawdę bardzo niewiele się zmieniło i niekoniecznie na lepsze” – pisze na swojej stronie internetowej.

Jaki ma pomysł na Polskę? Z jego programu wynika, ze jest wielkim fanem wojskowości. Chciałby przeznaczyć 5 procent PKB na obronność. Chce zawodowej armii, liczącej 350 tys. personelu. Podporucznik jego zdaniem powinien zarabiać 8 tys. zł netto, pułkownik – 16 tys., a generał – 25 tys. zł .

W sprawach gospodarczych uważa, że składka ZUS powinna być zlikwidowana. „Należy całą uwagę skupić na zwiększeniu populacji naszego kraju, a nie zwiększeniu opodatkowania” – przekonuje.

Muzyk, który walczy o szopę

Swojego kandydata ogłosiła wczoraj mało znana Partia Libertariańska . Jest nim Waldemar Deska – inżynier i muzyk, który grał w latach 80 w zespole Daab. Deska jest znany również z tego, że od lat walczy o swój dom, wybudowany bez zezwolenia na działce rolnej. Deska postawił na swojej działce niewielką szopę, w której mieszka. Kazano mu ją rozebrać.

„Od wielu lat walczę o dom, w którym mieszkam. Moja walka o wolność przeciwko bezduszności państwa jest jedną z wielu, jakie każdego dnia toczą obywatele Rzeczypospolitej Polskiej. Dziś ogłaszam: będę walczyć o Wasze konstytucyjne prawa i wolności” – pisze na stronie Partii Libertariańskiej.

Filozof, który zlikwiduje agencje do mielenia papierów

Swoją kampanię wyborczą bardzo poważnie traktuje profesor Włodzimierz Julian Korab-Karpowicz, filozof. Jest wykładowcą Uczelni Łazarskiego w Warszawie, a także wyższych uczelni w m.in. w Ankarze, Seulu i Pradze. 31 grudnia w internecie opublikował wideo ze swoim orędziem do Narodu: „Czy wiecie Państwo, że co roku wycieka z Polski za granicę około 150 miliardów złotych. Jednocześnie wzrasta zadłużenie tego kraju. To trzeba zatrzymać”

Co proponuje swoim wyborcom? „Zlikwidujmy około 100 agencji i instytucji do mielenia papierów i marnujących pieniądze, potęgujących biurokrację i zadłużenia państwa” – pisze w swoim programie. Chce też likwidacji NFZ, przywrócenia powszechnego poboru do wojska na pół roku, skrócenia nauki w gimnazjum o rok i przywrócenia czteroletniego liceum oraz wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych.

Wszystkim chętnym na prezydenturę udało się już spełnić pierwszy konstytucyjny warunek – ukończyli 35 lat. Niestety kolejny może okazać się dla nich nie do przejścia – aby kandydat został zarejestrowany, musi uzbierać poparcie 100 tys. obywateli mających prawo wyborcze.

Zobacz także

wyborcza.pl

Raport zespołu Macierewicza w kwietniu. Dziś dokument z relacjami świadków

AB, PAP, 16.01.2015
Antoni Macierewicz

Antoni Macierewicz (Fot. Tymon Markowski / Agencja Gazeta)

Parlamentarny zespół ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia przedstawi kolejny raport na ten temat. Dziś zespół zaprezentował też inny dokument, zawierający relacje 200 świadków katastrofy Tu-154M. Publikujemy część z nich.
Dokument pt. „Analiza relacji 200 świadków katastrofy TU-154 M” znajduje się na stronach internetowych zespołu. Według Antoniego Macierewicza, który kieruje jego pracami, zgodnie z relacją 53 osób mogło dojść do eksplozji samolotu w powietrzu.Macierewicz poinformował, że w większości materiały zebrane przez zespół nie są znane prokuraturze i dlatego w najbliższym czasie zostaną przekazane śledczym. – Planujemy przedstawienie opinii publicznej raportu sumującego nasze dotychczasowe wysiłki – zapowiedział poseł PiS, zapytany o plany zespołu w związku z piątą rocznicą katastrofy.

Zespół Macierewicza: Tu-154M rozpadł się w powietrzu

To, że Tu-154M rozpadł się w powietrzu, to jedna z podstawowych tez kolejnych raportów parlamentarnego zespołu badającego katastrofę smoleńską. Świadczyć ma o tym, według ekspertów zespołu, układ szczątków salonki na obszarze o promieniu 30-50 metrów i ich stan, m.in. nadpalenia od wewnątrz.

W raporcie zespołu Macierewicza z kwietnia 2014 znajduje się też m.in. relacja kilkudziesięciu osób opisujących ostatnie chwile przed katastrofą. Tezę o rozpadzie samolotu nad ziemią mają potwierdzać prezentowane w dokumencie wyniki badań polskich archeologów, zgodnie z którymi pod Smoleńskiem znaleziono ponad sześćdziesiąt tysięcy szczątków maszyny, często o powierzchni kilku centymetrów kwadratowych.

Według rządowego zespołu powołanego do wyjaśniania przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej, kierowanego przez Macieja Laska, przyczyną katastrofy smoleńskiej było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, czego konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154M. Według ustaleń tego zespołu ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

Relacje świadków: I tam taki szum, jak BOMBA

Relacja świadka nr 24:„Przyjechałem tutaj trochę wcześniej. Widziałem, jak tam samolot ODLATUJE. On tak nisko ZRYWA SIĘ (lub) SZARPIE SIĘ. Spostrzegłem, że dzieje się coś poważnego. Tam TRZESZCZY, TRZESZCZY. (Pokazuje ręką jak trzęsło samolotem). I tam taki szum, jak BOMBA.”

Relacja świadka nr 28: „TRZY GŁUCHE HUKI i to wszystko. Ten ostatni już mgła była. Widać było niewielki język ognia. Trudno określić jaki, po prostu nieduży. Kiedy on już upadał, szybko za jakieś 3 – 5 minut przyleciało pogotowie. Oni przylecieli i chcieli pojechać na miejsce upadku samolotu. Przez radiostację dowiedzieli się co się zdarzyło. Tak to rozbił się polski prezydent.Wycofali ich. Byli tu i nie próbowali dalej jechać. Pogotowie wycofali. Zauważyli zapewne, że tam pogotowie nie ma już nic do roboty. Żadna pomoc nie potrzebna. Wszystko to dzieje się w 10 – 15 minut, że wszyscy zginęli usłyszałem od lekarki pogotowia. Do niej zadzwonili, czy po przez radiostacje podali, że z powrotem wycofać się, że nie ma kogo ratować.”

Relacja świadka nr 29: To było 10 kwietnia około godziny 10.00 rano. Była taka gęsta mgła. Akurat wracałem z daczy. Patrzę, a tu samolot leci bardzo nisko. Myślę co on zamierza tutaj lądować? A potem, to był moment, a on był już tu, dokładnie nade mną. Ja się schowałem pod płotem, a jego silniki zaryczały.”

Zobacz także

TOK FM

Jak działa pigułka „dzień po”? Jaką ma skuteczność i skutki uboczne? Czy jest wczesnoporonna, jak twierdzą „obrońcy życia”?

Irena Cieślińska, pioc, 16.01.2015
Tak wygląda opakowanie EllaOne

Tak wygląda opakowanie EllaOne (materiały promocyjne)

Wypowiadający się w mediach katolickich lekarze twierdzą, że pigułka może zrujnować zdrowie kobiet. Co konkretnie wiadomo na jej temat? Pytamy dr. Grzegorza Południewskiego, ginekologa z Towarzystwa Rozwoju Rodziny.
Episkopat, katolickie oraz prawicowe media i organizacje mają już wyrobione zdanie na temat tej pigułki. „Niszczy życie poczęte i rujnuje życie kobiety. Zawarte w niej duże dawki progestagenu nie są obojętne dla zdrowia kobiety i mają bardzo niekorzystny wpływ na układ rozrodczy i gruczoły piersiowe, układ pokarmowy, a także na układ sercowo-naczyniowy, nerwowy i psychikę kobiety” – oświadczyła Polska Federacja Ruchów Obrony Życia.Dr Maciej Barczentewicz, ginekolog, prezes zarządu fundacji Instytut Leczenia Niepłodności Małżeńskiej w Lublinie, powiedział Katolickiej Agencji Informacyjnej (KAI), że sprzedaż tych tabletek bez recepty jest poważnym zagrożeniem dla zdrowia, zwłaszcza młodych dziewcząt.Według prof. Bogdana Chazana (też wypowiedź dla KAI) pigułka działa podobnie do preparatów stosowanych w aborcji farmakologicznej (z użyciem środka mifepristone). – W obu przypadkach (aborcja farmakologiczna i pigułka „dzień po”) niszczone są mechanizmy, które utrzymują ciążę – wyjaśnia prof. Chazan. Zauważa też, że „publikacje naukowe nie potwierdzają, by szerokie udostępnienie antykoncepcji po stosunku zmniejszało w populacji częstość aborcji”.Co na ten temat mówią badania kliniczne? Jakie jest zdanie Światowej Organizacji Zdrowia? I przede wszystkim jak w ogóle działa EllaOne? Pytamy dr. Grzegorza Południewskiego

Irena Cieślińska: Co to jest tabletka EllaOne?

Dr Grzegorz Południewski: To środek tzw. antykoncepcji awaryjnej. Może być stosowany, żeby zapobiec ciąży, jeśli miał miejsce stosunek bez zabezpieczenia lub w przypadku, gdy zastosowana metoda antykoncepcji zawiodła (np. prezerwatywa pękła podczas stosunku).

Jak działa ten specyfik?

– Po pierwsze, wpływa na podwzgórze w mózgu, hamując uwalnianie hormonu luteinizującego LH. LH reguluje cykl miesiączkowy. Gwałtowne zwiększenie poziomu LH jest dla organizmu sygnałem rozpoczynającym owulację, czyli uwalnianie jajeczka z jajnika. EllaOne hamuje uwalnianie LH, a tym samym owulację. A skoro jajeczko nie zostanie uwolnione, nie trafi do jajowodu i nie może dojść do zapłodnienia.

Hamowanie owulacji to tylko jeden ze sposobów działania EllaOne. Środek ten zmienia też perystaltykę jajowodu i sprawia, że w ciągu 24 godzin od zastosowania jajeczko nie może sprawnie przesuwać się jajowodem, a to uniemożliwia dotarcie jajeczka na czas do jamy macicy.

Po trzecie, EllaOne dodatkowo może także utrudniać implantację zarodka w ścianie macicy.

Czy to znaczy, że jest to środek wczesnoporonny?

– Zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia nie jest to środek wczesnoporonny. Światowa Organizacja Zdrowia stoi na stanowisku, że ciąża zaczyna się w momencie zagnieżdżenia się zarodka (tzw. nidacji) i dopiero od tej chwili można mówić o poronieniu. Niemniej dla osób, które za początek życia uważają samo powstanie zarodka, stosowanie tego środka może być kontrowersyjne.

Czy jeśli ciąża już istniała, EllaOne zaburza jej rozwój?

– Nie. Jeśli zarodek powstał i zaimplementował się w ścianie macicy, jego dalszy rozwój jest prawidłowy. Wiemy o tym, bo ta sama substancja w znacznie większych dawkach (nie 30 mg, jak w jednej tabletce EllaOne, lecz blisko 200 mg) stosowana jest z powodzeniem w leczeniu mięśniaków macicy. Kobiety poddawane terapii przy użyciu wyższych dawek octanu uliprystalu donaszały ciąże i rodziły zdrowe dzieci.

Jaka jest skuteczność EllaOne?

– Szansa na zajście w ciążę, jeśli pigułka została zastosowana w pierwszej dobie po stosunku wynosi 0,9 proc. Jeśli EllaOne zostanie zastosowana dopiero w piątej dobie po stosunku, możliwość zajścia w ciążę zwiększa się do 2,1 proc. Dla porównania: szanse na zajście w ciążę po stosunku bez żadnego zabezpieczenia wynoszą 5,5 proc. To oznacza, że tabletka zapobiega około trzem piątym spodziewanych ciąż.

EllaOne jest obecnie najskuteczniejszym (oraz obarczonym najmniejszymi skutkami ubocznymi) środkiem antykoncepcji awaryjnej, tj. do zastosowania po stosunku.

Trzeba jednak pamiętać, że skuteczność dostępnych dziś metod antykoncepcji hormonalnej jest wielokrotnie wyższa. Szansa na ciążę przy stosowaniu antykoncepcji hormonalnej wynosi tylko 0,05 proc.! To oznacza, że średnio zdarza się jedna ciąża na 5 tys. stosunków. EllaOne jest więc 50 razy mniej skuteczna. Z tego powodu – jak również z uwagi na możliwe skutki uboczne – pigułka „dzień po” nie może być traktowana jako metoda antykoncepcji inna niż awaryjna.

Jakie mogą być skutki uboczne przyjmowania tej tabletki?

– Najczęściej jest to ból brzucha i zaburzenia cyklu miesiączkowego. Mogą też wystąpić nudności, wymioty, uczucie przemęczenia, bóle i zawroty głowy, bolesność piersi, bolesne miesiączkowanie, nasilone krwawienia, czy zaburzenia nastroju. EllaOne nie zwiększa – jak niektóre preparaty antykoncepcji hormonalnej – ryzyka wystąpienia zakrzepicy.

Kto bezwzględnie nie powinien przyjmować ElleOne?– Osoby leczące się z powodu zaawansowanej astmy (przyjęcie tabletki może spowodować atak astmy).Czy EllaOne zawiera dużo hormonów?– Ona zawiera nie tyle hormony, co antyhormon – antyprogestagen. Jest to octan uliprystalu, związek, który blokuje działanie receptorów progesteronowych. Polega to na tym, że octan uliprystalu łączy się z receptorami, z którymi zwyczajowo wiąże się progesteron, tj. jeden z hormonów płciowych. A to ogranicza wpływ tego hormonu na organizm.

Czy skoro tabletka zawiera środek hamujący aktywność hormonu, może ona zmniejszyć skuteczność przyjmowanych środków antykoncepcji hormonalnej?

– Tak. Po zastosowaniu EllaOne lepiej do końca cyklu stosować zabezpieczenia mechaniczne (prezerwatywę lub krążek dopochwowy).

A jakie mogą być skutki częstego używania ElleOne, np. zamiast antykoncepcji (tj. przyjmowania jej kilka razy w ciągu cyklu czy kilkakrotnie w ciągu roku)?

– Z pewnością skutkiem mogą być poważne powikłania endokrynologiczne – rozregulowanie układu hormonalnego.

Czy tego typu środki antykoncepcji awaryjnej mają wpływ na liczbę wykonywanych aborcji?

– Gdy w 1999 roku na Węgrzech preparaty antykoncepcji awaryjnej zostały dopuszczone do sprzedaży bez recepty, liczba aborcji wśród dziewcząt młodszych niż 18-letnie spadła o połowę, a wśród kobiet powyżej 18. roku życia – o 30 proc.

wyborcza.pl

 

Eksperci Episkopatu: Stosowanie pigułki „dzień po” to grzech ciężki i przestępstwo

Michał Wilgocki, 16.01.2015
Ks. Franciszek Longchamps de Berier i abp Henryk Hoser

Ks. Franciszek Longchamps de Berier i abp Henryk Hoser (Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta)

Zespół ekspertów Konferencji Episkopatu Polski do spraw bioetycznych wydał stanowisko w sprawie tabletki „dzień po”. Pigułka EllaOne może być sprzedawana w Polsce bez recepty – podało kilka dni temu Ministerstwo Zdrowia. Eksperci Episkopatu uważają, że stosowanie „antykoncepcji doraźnej” to grzech ciężki i „zachowanie bezprawne i karalne”.
W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska zdecydowała, że tabletki antykoncepcji awaryjnej EllaOne mogą być dostępne w krajach UE bez recepty. Ostateczną decyzję zostawiono jednak władzom krajów członkowskich. Dwa dni temu ministerstwo zdrowia ogłosiło, że także polskie apteki będą sprzedawać ten lek bez recepty.- Taką decyzję podjęła Komisja Europejska, więc my musimy się do tego dostosować – mówił „Wyborczej” Krzysztof Bąk, rzecznik ministerstwa zdrowia. Dziś głos w tej sprawie zabrał zespół bioetyczny Episkopatu. Przewodniczącym tego zespołu jest abp Henryk Hoser. W jego skład wchodzą m.in. były wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski, a także ks. Franciszek Longchamps de Berier (ten od „bruzdy dotykowej” u dzieci, które urodziły się po zapłodnieniu in vitro).Eksperci najpierw tłumaczą zasady działania pigułki – twierdzą, że działa ona na dwa sposoby. O ile jeden z nich nie budzi wątpliwości (przeciwdziałanie owulacji), o tyle drugi („wydalenie zarodka ludzkiego z ustroju matki i jego śmierć”) uznają za niedopuszczalny.”Stosowanie środka, który skutkuje śmiercią zarodka, można bez cienia wątpliwości uznać za zachowanie bezprawne i karalne w świetle polskiego kodeksu karnego oraz niedopuszczalne w świetle zasady ochrony godności człowieka, wypowiedzianej w art. 30 Konstytucji RP, od którego nie dopuszcza się w tym akcie żadnych wyjątków” – piszą.

Według zespołu ekspertów Episkopatu dopuszczenie pigułki do sprzedaży bez recepty niesie za sobą wiele konsekwencji: „otwiera drzwi do istotnej zmiany kulturowej postaw i relacji międzyludzkich, propaguje swobodę seksualną i brak odpowiedzialności za podejmowanie relacji intymnych, banalizuje seksualność człowieka, niszczy ideał wyłączności relacji między kobietą i mężczyzną oraz pozwala na uwolnienie się od odpowiedzialności za drugiego człowieka”.

Zespół pisze również, że zbuntować powinni się przede wszystkim rodzice, ponieważ produkt będzie dostępny bez ograniczeń wiekowych, a dzieci coraz wcześniej przeżywają inicjację seksualną.

„Nie można dopuścić do swobodnego stosowania przez nie, bez wiedzy rodziców, preparatów tak bardzo inwazyjnych i niebezpiecznych dla rozwoju psychoseksualnego osób niepełnoletnich. Obowiązkiem rodziców jest sprzeciw wobec dopuszczalności swobodnego obrotu pigułką postkoitalną ze względu na dobro ich dzieci” – piszą eksperci. Podobny obowiązek nakładają na katolickich polityków i parlamentarzystów.

W stanowisku czytamy, że stosowanie „antykoncepcji doraźnej” to grzech ciężki. W przeciwieństwie do usunięcia ciąży stosujący pigułkę nie zostaje jednak eksomunikowany. „Ze względu na brak pewności zapłodnienia i poronienia warunki [ekskomuniki] nie są spełnione”.

Zobacz także

wyborcza.pl

Co dalej z „frankowiczami”? Eksperci: Nie zdawali sobie sprawy z ryzyka, ale państwo nie powinno ingerować

Wiktoria Beczek, 16.01.2015
Prof. Witold Orłowski / prof. Elżbieta Mączyńska

Prof. Witold Orłowski / prof. Elżbieta Mączyńska (Agencja Gazeta)

– Wielu kredytobiorców nie wiedziało czym jest ryzyko kursowe. Brakuje edukacji ekonomicznej – uważa prof. Elżbieta Mączyńska, a prof. Witold Orłowski uspokaja: Ci, którzy wzięli kredyty we frankach i tak znacznie mniej zapłacili. Dopiero w ostatnich kilku miesiącach płacą większe raty niż płaciliby w kredycie złotówkowym.
Szwajcarski bank centralny ogłosił nieoczekiwanie, że przestaje bronić swojej waluty i uwalnia kurs franka szwajcarskiego. Dotąd SNB utrzymywał tzw. sztywny kurs – euro nie mogło kosztować mniej niż 1,2 franka.Wywołało to panikę i zamieszanie na rynku. W Polsce frank kosztował w pewnym momencie nawet 5,19 zł – kurs jakiego nie notowano jeszcze nigdy w historii. Potem sytuacja się nieco uspokoiła i złoty odrobił trochę strat. Po 17.40 za franka trzeba było zapłacić 4,14 zł. Przed ruchem Szwajcarii frank szwajcarski kosztował 3,57 zł.Kredyty we frankach zaciągnęło ok. 700 tysięcy Polaków. Czy państwo powinno interweniować w sprawie osób, które zapłacą znacznie wyższe raty? Sytuację komentują prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i prof. Witold Orłowski, członek Rady Gospodarczej przy Premierze RP i główny doradca ekonomiczny PWC Polska.Problemem brak edukacji ekonomicznej– Kredyt to nie darowizna, tylko konieczność spłacania. „Frankowicze” oczekują działań ze strony państwa, uznając, że zostali oszukani przez banki. To nie jest to wykluczone. Wiem, ze niektóre banki nie informowały o tym, że są zagrożenia – powiedziała prof. Mączyńska w rozmowie z Tokfm.pl.Jej zdaniem większość kredytobiorców po prostu nie wiedziała czym jest ryzyko kursowe, a odpowiedzialność za to ponosi brak odpowiedniej edukacji. – Jestem przekonana, że wiele z tych osób nie miało dostatecznej wiedzy, nie wiedziało, że dobrze brać kredyt w jednostkach walutowych, w których się zarabia – stwierdziła.Zauważyła również, że polska gospodarka rynkowa jest młoda, a krajach, w których funkcjonuje od kilkuset lat, wiedzę o zjawiskach rynkowych „wysysa się z mlekiem matki”. Podała też przykład Niemiec, gdzie edukacja ekonomiczna jest niemal od przedszkola.

– U nas to zaniedbano. Zbyt rzadko nauczanie odnosi się do praktyki gospodarczej. Jest oparte wyłącznie na teorii i staje się nudne. Nawet niektórzy studenci mają problemy z interpretacją faktów ekonomicznych – powiedziała.

Prof. Mączyńska przypomniała, że gdy do szkół wchodziło nauczanie przedsiębiorczości, „upychano tam przypadkowych nauczycieli”. – Często wcześniej przechodzili odpowiedni kurs, ale to nie to samo, co może zaoferować osoba ze znajomością ekonomii. Oczywiście to się poprawia, ale mówię też o osobach, które całą edukację miały w poprzednim systemie.

Bez ingerencji państwa

– Nawet gdyby przyjąć rozwiązanie zbliżone do węgierskiego, że banki będą przewalutowywać kredyty, stosować inne podejście do „frankowiczów”, to nie powinno dojść do ingerencji państwa. Banki musiałyby same podjąć taką decyzję, państwo może tylko prowadzić rozmowy – stwierdziła ekonomistka w rozmowie.

Podkreśliła również, że sytuacja działa w obie strony i gdyby kurs franka spadł, to ryzyko przechodziłoby na stronę banku. – Czy wtedy banki żądałyby spłaty kredytu na innych zasadach? Ekonomia to kij, który zawsze ma dwa końce – dodała.

– Interesem banku jest zarobić na kredytach jak najwięcej, dlatego nie zniechęcają do brania kredytów. To też handel, a rzadko się zdarza, żeby handlowiec mówił: „odradzam zakup tych butów, bo rozpadną się na deszczu” – podsumowała.

„Banki dadzą”? Błąd

Z kolei prof. Witold Orliński, gość Agnieszki Lichnerowicz na antenie Tok FM, wyjaśniał kto poniósłby koszty rozwiązania, które wysunęła opozycja – aby zadłużeni we franku mogli spłacać kredyt po kursie sprzed nagłego wzmocnienia franka szwajcarskiego. – Pieniądze w bankach są często pożyczone z rynku i trzeba je oddawać. Gdyby kredytobiorcy płacili raty po kursie sprzed 3 dni, to oddaliby 10 proc. mniej niż ten kredyt wart jest dziś – tłumaczył.

– Taki postulat fajnie brzmi w ustach polityków. Mówią: „banki dadzą” i wyobrażamy sobie, że kredyty to pieniądze, które dają banki i jeśli nie odzyskają to nic się nie stanie, bo i tak mają dużo pieniędzy. Ale te pieniądze są złożone w formie depozytów – dodał.

„Ludzie byli głusi na ostrzeżenia”

Ekonomista uważa, że zaciąganie kredytów we frankach było „błędem i niezrozumieniem ryzyka”. Jednocześnie podkreśla, że nie należy przesadzać i panikować. – Z wyliczeń wynika, że ci, którzy wzięli kredyty we frankach i tak znacznie mniej zapłacili. Dopiero w ostatnich kilku miesiącach płacą większe raty niż płaciliby w kredycie złotówkowym – poinformował.

– „Frankowicze” spodziewali się, że będą płacić znacznie mniej i o to mogą mieć pretensje do niekompetentnych doradców, ale trzeba też pamiętać, że wtedy ludzie byli głusi na ostrzeżenia. W 2007 roku nadzór bankowy zaczął ostrzegać przed tym i wtedy był jeden wielki krzyk oburzenia, że chce się zabrać ludziom tanie kredyty. Na palcach jednej ręki można policzyć osoby, które twierdziły, że nadzór ma rację – przypominał prof. Orłowski.

Ekonomista zauważył również, że ze względu na obniżkę stop procentowych w Szwajcarii raty pozostaną takie jak do tej pory, ale będzie je trzeba dłużej spłacać. – Taka jest cena za błąd. Rozwiązaniem jest negocjowanie z bankami warunków spłaty – indywidualnie albo z pomocą państwa. – dodał.

Zobacz także

TOK FM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: