Hairwald

W ciętej ranie obecności

Wirus na Śląsku, 31.05.2020

 

Morawiecki kompletnie nie panuje nad sytuacją na Śląsku. Zdesperowani chorzy sami siebie wysyłają na kwarantannę

 

Samorządowcy ostrzegali rządzących, że Domy Pomocy Społecznej są w bardzo dużym stopniu narażone na wybuch ognisk chorobowych. Rząd przeszedł nad tym do porządku dziennego i wiadomo czym to się skończyło. Lokalni włodarze bili na alarm mówiąc, że kopalnie to tykająca bomba zegarowa i kwestią czasu jest pojawienie się dużej liczby zakażeń koronawirusem. Obudzono się z ręką w nocniku.

Wszystkie konfiguracje, jakie tylko można sobie wymyślić, opierając się na Mrożku, na pewno się dzieją w sanepidzie na Śląsku – mówiła w radiu TOK FM dr hab. Aleksandra Wentkowska, pełnomocniczka terenowa Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO) w Katowicach.

Terenowe biuro RPO podejmuje dziennie 5-6 interwencji w imieniu górników i rodzin górniczych. Pełnomocniczka opisuje absurdy, jakie mają miejsce na Śląsku – Siedzą na kwarantannach po kilka tygodni. Niektórzy(…)sobie sami nakładają kwarantannę, bo wiedzą, że mają wynik pozytywny, ale nie są uwzględnieni na liście kwarantanny sanepidu. Albo odwrotnie – ludzie są zdrowi, ale są na tych listach – opisuje.

Kolejny przykład przedziwnej sytuacji to pobieranie wymazów – Część ludzi w jednym gospodarstwie domowym jest chora, a część zdrowa. Do części przyjeżdża wymazobus, a reszta siedzi dalej – relacjonuje. To nie koniec – Ludzie z Bytomia potrafią dzwonić do sanepidu oddalonego o 500 kilometrów z prośbą o pomoc. Bo nie są w stanie niczego wyegzekwować – nie przestaje wyliczać. Jeden z ratowników górniczych, gdy dowiedział się o zakażeniu kolegów, zamieszkał na działce, by nie narażać bliskich. Nikt nie sprawdzał jak wygląda kwarantanna – Na wynik pierwszego testu czekał ponad tydzień – o zakażeniu dowiedział się dopiero po kilkuset telefonach do sanepidu – przypomina historię ratownika TOK FM.

Źródło TOK FM

 

crowdmedia.pl

%d blogerów lubi to: