Wyznaczając Antoniego („Rosja wypowiedziała wojnę Polsce”) Macierewicza na ministra obrony narodowej Jarosław Kaczyński zrobil z Pani Szydło idiotkę. Może nie jest to specjalnie trudne, ale ma pewno wyjątkowo nieeleganckie.

Przypomnijmy: gdy tylko Macierewicz wyskoczył ze swoimi kolejnymi wariactwami przed patriotami z Chicago, Beata Szydło momentalnie ogłosiła, że ministrem obrony narodowej w „jej” rządzie będzie Jaroslaw Gowin. Było to prymitywne zagranie pod publiczkę, tę głupszą, no i jakoś zadziałało. Na pewno część wyborców wzięła pod uwagę, że ministrem obrony narodowej nie będzie szaleniec.

Dziś Jarosław robi z tych wyborców idiotów tak samo jak zrobił to z Panią Szydło. Wysyła sygnał do tych, którzy głosowali na PiS: nic, co mówimy, nie może być traktowane poważnie, żadne nasze słowo nie może być wykorzystane przeciwko naszym działaniom, musicie mnie popierać bezwarunkowo, nie wsłuchując się za bardzo w to, co mówię. Największe kłamstwo możemy wam rzucić w twarz, i co mi zrobicie?

Skoro kadencja rządu opiera się na gigantycznym oszustwie na dzień dobry, to nie ma powodu mieć nadzieję, że oszustwo nie będzie znakiem rozpoznawczym rządu. Tego rządu, w którym ministrem od służb specjalnych będzie przestępca (na razie skazany wyrokiem jeszcze nieprawomocnym, za przestępstwo kryminalne, a nie polityczne), ministrem obrony – szaleniec, który publicznie głosi, że Rosja pod Smoleńskiem wypowiedziała wojnę Polsce, a ministrem spraw zagranicznych – dyletant, nie znający reguł funkcjonowania Unii Europejskiej.

I nic, ale to nic mi nie żal was, PiS-owscy wyborcy. Tak samo zresztą jak mi nie żal Beaty Szydło.