Hairwald

W ciętej ranie obecności

Zelota

 

Paweł Szaniawski

Paweł Szaniawski

Szef działu Peryskop „Newsweeka”
Więcej artykułów »

Jezus i inni mesjasze

31-12-2014

ZOBACZ ZDJĘCIA »okładka Zelota

 fot. Materiały prasowe

W czasach Jezusa mnóstwo innych ludzi przemierzało Judeę i Galileę z grupą własnych uczniów, by uzdrawiać chorych, dokonywać cudów, zapowiadać koniec świata i oczywiście mienić się mesjaszem – mówi „Newsweekowi Historii” Reza Aslan, autor kontrowersyjnej biografii „Zelota. Życie i Czasy Jezusa z Nazaretu”.

NEWSWEEK HISTORIA: Na czym polega przełomowość „Zeloty…”?

REZA ASLAN: Być może rewolucyjne jest to, że napisana przeze mnie biografia przeznaczona jest dla innych odbiorców niż dotychczas publikowane prace. Jako badacz zawsze starałem się zachowując warsztat naukowy przekazywać wiedzę w sposób atrakcyjny i dostępny dla szerszej publiczności. O książce stało się głośno, bo choć akademicy stykali się już z tezami zawartymi w „Zelocie…”, to po raz pierwszy trafiły pod strzechy.

 

Jak długo gromadził pan materiały?

Właściwie z krótkimi przerwami przez dwadzieścia lat. Już na uczelni zająłem się tym zagadnieniem naukowo i później zbierałem materiały i przemyśliwałem książkę o historii życia Jezusa. Samo pisanie książki zajęło cztery lata.

Co stanowiło największy problem?

Obfitość materiału. Jest tyle informacji w tak wielu językach, że stworzenie spójnej narracji, która byłaby strawna dla czytelnika, okazało się sporym wyzwaniem. Poza tym w samej książce zaznaczam, że na każdą dobrze udokumentowaną teorię dotyczącą Jezusa można znaleźć inną równie dobrze udokumentowaną, która ją obala. Dlatego właśnie w końcowym komentarzu starałem się dostarczyć czytelnikowi amunicji przeciwko moim własnym tezom. Chodziło mi o to, by uświadomić każdemu, że w tej sprawie toczy się wciąż debata.

A co najbardziej pana zaskoczyło podczas zbierania materiałów?

Chyba to jak wielu innych ludzi w czasach Jezusa przemierzało Judeę i Galileę z gromadą własnych uczniów, by uzdrawiać chorych, dokonywać cudów, zapowiadać koniec świata i oczywiście mienić się mesjaszem. Okazuje się, że było to powszechne zjawisko, bo był to okres naznaczony oczekiwaniem apokalipsy. Wśród Żydów niemal nie było wątpliwości, że krwawa okupacja ze strony Rzymian była znakiem, że świat się kończy, a mesjasz pojawi się lada moment. I jeden mesjasz za drugim faktycznie pojawiali się na horyzoncie, by głosić własne objawienia. W ich kazaniach sporo było zapowiedzi wyzwolenia spod jarzma imperium i wprowadzenia władzy boskiej. Uderzające, jak wiele było punktów wspólnych dla prawdy głoszonej przez Jezusa i pozostałych mesjaszy.

Autor biografii Reza Aslan

Autor biografii Reza Aslan

A więc dlaczego to właśnie Jezus odniósł sukces i stworzył jedną z największych religii świata?

To, co tak naprawdę odróżnia Jezusa od innych mesjaszy, to nawet nie jego sukces. W tamtych czasach mesjasz oznaczał po prostu potomka króla Dawida, którego podstawowym celem było przywrócenie potęgi jego królestwa. Jeśli podajesz się za mesjasza, a nie tworzysz królestwa Dawida, to znaczy, że nim wcale nie jesteś. A w tym zakresie Jezus był równie daleki od sukcesu, co inni mesjasze. Z tego punktu widzenia to nawet zabawne, że pozostałych nazywamy fałszywymi mesjaszami. Jednak było coś, co naprawdę odróżniało Jezusa – jego nauki społeczne. Dostępne źródła nie wskazują, by którykolwiek inny mesjasz wspominał o Królestwie Bożym i spodziewanym Nowym Porządku Świata, w którym pierwsi będą ostatnimi, a ostatni – pierwszymi. Gdzie bogaci i biedni czy głodni i syci zamienią się miejscami. To były wówczas całkowicie rewolucyjne słowa, które przetrwały po jego śmierci. Na marginesie, jedną z niewielu rzeczy, których możemy być niemal pewni na temat Jezusa, to fakt, że w ciągu kilku dekad po jego śmierci dla jego wyznawców znacznie mniejszą wagę miały jego uczynki niż słowa. Dopiero 40 lat po jego śmierci powstała pierwsza ewangelia, ale jego nauki już wkrótce po śmierci były spisywane, powielane i przekazywane z jednej społeczności do kolejnej.

Jednak najistotniejszą przyczyną, dla której to Jezusa nazywamy do dziś mesjaszem, a o innych zapomnieliśmy, ma niewiele wspólnego z tym co sam Jezus powiedział czy zrobił, a znacznie więcej z tym, co przekazali potomnym na jego temat uczniowie. To oni zdefiniowali na nowo kim jest mesjasz. Nie spełniał wymogów dotyczących przywrócenia królestwa Dawida? Wystarczyło zmienić wymogi. I zamiast tworzenia królestwa ziemskiego zaczęli mówić o królestwie niebieskim. W ten sposób wszystkie porażki Jezusa przekuto w sukcesy. Zaczął odgrywać rolę duchową, a nie doczesną. To pozwoliło mu przetrwać własną śmierć.

Jak wiele twardych faktów na temat życia Jezusa znamy?

Bardzo, bardzo niewiele. Wielu badaczy powiedziałoby nawet – nic. Osobiście uważam, że mamy dość mocne podstawy, by twierdzić, że Jezus żył naprawdę, był Żydem i został ukrzyżowany przez Rzymian. To wystarczy jako punkt wyjścia do analizy, bo choć tak niewiele wiemy o nim, mamy całkiem sporą wiedzę na temat świata w jakim żył. Spróbowałem więc wziąć tę garść informacji na temat Jezusa, które nie budzą wątpliwości, umieścić je w czasie i miejscu, w jakim żył, i pozwolić tamtemu światu wypełnić luki w biografii.

Tekst pochodzi z najnowszego numeru „Newsweeka Historii” 12/2014

Gdzie widzi pan różnice między Jezusem Chrystusem z Ewangelii, a Jezusem z Nazaretu, politycznym rewolucjonistą?

Jezus Chrystus to założyciel zupełnie nowej religii zwanej chrześcijaństwem, która rozeszła się z judaizmem. A Jezus z Nazaretu to Żyd, który naucza innych Żydów prawd judaizmu. Choć te dwie postaci mają wiele wspólnego – m.in. nauki społeczne, działania – tu jest linia podziału. Chrystus to niebiańska istota, Jezus z Nazaretu to człowiek.

W swojej książce pisze pan, że „naukowcy zwykli widzieć Jezusa takim, jakim chcą go widzieć”. Dlaczego pan – jako naukowiec – chce w nim widzieć tytułowego zelotę?

Miałem na myśli, że wobec skąpej wiedzy o Jezusie, każdy naukowiec stara się wypełniać te luki. Ale w żadnym przedsięwzięciu historycznym, niezależnie od tego, czy piszemy o Jezusie, czy na przykład Napoleonie, nie umiemy kompletnie usunąć w cień swoich wyobrażeń i przekonań. Nie ma czegoś takiego jak obiektywna historia, niezależnie od tematu. Każdy historyk powinien być tego świadom i ja chciałem uświadomić to także czytelnikom. W świat nauki, ale i w świat Nowego Testamentu wprowadzali mnie jezuici. A oni są niezwykle zaangażowani w koncepcję sprawiedliwości społecznej i troski Jezusa o wykluczonych i słabych. I wiele z tego wpływu przebija w mojej książce.

A czy to, że jest pan muzułmaninem utrudniła czy ułatwiła pisanie książki o twórcy chrześcijaństwa?

Pozostało to całkowicie bez znaczenia. Moja wiara nie odgrywa żadnej roli w pracy naukowej jako historyka religii ani w tej książce ani w poprzednich pracach na temat chrześcijaństwa, judaizmu czy islamu. To może mieć znaczenie dla innych ludzi, ale nie dla mnie. Na marginesie, ta książka stoi w sprzeczności z niemal wszystkimi naukami islamu na temat Jezusa.

Jaka jest najważniejsza rzecz, jaką chciałby pan, by czytelnicy wynieśli po przeczytaniu „Zeloty…”?

To zależy od tego czy mamy do czynienia z wierzącym, czy nie. Dla chrześcijanina najważniejsze będzie spostrzeżenie jak ważny jest świat, w jakim Jezus żył, dla właściwej interpretacji jego przesłania. Większość chrześcijan pomija kontekst, a to bardzo ważne. Jeśli ktoś chce naprawdę zrozumieć, co miał na myśli wypowiadając słowa, które tak dobrze znamy, musi poznać ów kontekst. Z kolei dla niewierzących kluczowe będzie zrozumienie, dlaczego Jezus stał się tak ważną postacią. I dlaczego nie trzeba w niego wierzyć jako w Boga, by pojąć, że warto analizować jego życie. Że był to człowiek, który pokazał, jak sprzeciwiać się społecznej niesprawiedliwości. Ten przykład jest aktualny także dziś – dwa tysiące lat później. Zresztą jednym z istotnych powodów, dla których napisałem tę książkę, było wykazanie, że nie trzeba być chrześcijaninem, by być uczniem Jezusa i nie trzeba być uczniem Jezusa, by być chrześcijaninem.

Newsweek.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: