Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Adam Strzembosz”

Kto od Kaczyńskiego ginie? Ten kto wojuje z panią Janeczką

Janina Goss (PiS), jedna z najbardziej zaufanych osób prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, zasiada w dwóch radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa, choć w życie weszły przepisy, które tego zabraniają. Nie zrezygnowała z żadnej, a to zgodnie z nimi, złamanie prawa.

W PiS obowiązuje zasada, że kto z „panią Janeczką” wojuje, ten od prezesa ginie. Jest bowiem bardzo wpływowa i absolutnie lojalna wobec Jarosława Kaczyńskiego. Z zamiłowania jest zielarką, a politycznie działaczką PiS z Łodzi. To też przyjaciółka domu Kaczyńskich, dobrze znała się też z matką braci – Jadwigą Kaczyńska. Pożyczała prezesowi 200 tys. zł, by miał za co zapewnić chorej wówczas matce opiekę pielęgniarską – a to dowód najwyższego zaufania między nimi.

Po wygranej PiS w 2015 r. Janina Goss znalazła też swoje miejsce w obozie władzy. Od 2016 r. zasiada w dwóch radach nadzorczych: państwowego Banku Ochrony Środowiska i państwowej Polskiej Grupy Energetycznej. W 2018 r. zarobiła w nich łącznie 192 268 zł. W PGE – 79 268 zł, a w BOŚ-u 113 000 zł. Jeśli chodzi o stawki dla członków rady nadzorczej to – jak widać po liczbach – lepiej płaci biedny bank.

Ale złote czasy dla jednej z najbardziej zaufanych osób prezesa PiS miały się skończyć. O tym, że musi zrezygnować z jednej z posad, pisaliśmy w lipcu, ale ta lektura najwyraźniej ominęła Janinę Goss. Dlaczego?

We wrześniu weszły w życie nowe przepisy znowelizowanej ustawy o zasadach zarządzania mieniem państwowym. A w niej kluczowy art. 19c, który zaczął obowiązywać od 15 września. W skrócie: zakazuje on zasiadania w więcej niż jednej radzie nadzorczej państwowej spółki. A tak się składa, że Goss wciąż zasiada w dwóch radach: BOŚ Banku i PGE. Obie firmy są w większości w posiadaniu państwa. PGE to w 57,39 proc. własność Skarbu Państwa. Z kolei większościowym (58,05 proc.) udziałowcem BOŚ Banku jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, czyli państwowa osoba prawna.

Zapytaliśmy obie firmy, czy Janina Goss wciąż zasiada w ich radach. BOŚ Bank odpisał, że na dzień 16 września 2019 r. – czy już po wejściu ustawowego zakazu wżycie – w radzie nadzorczej Banku Ochrony Środowiska zasiadają wszystkie osoby wskazane na stronie internetowej banku. Na stronie BOŚ-a Goss widnieje jako członek rady nadzorczej, więc tę posadę zachowała.

By nie łamać prawa powinna zatem odejść z rady nadzorczej PGE. Janina Goss jednak nie zrezygnowała i z posady w energetycznym gigancie. Biuro prasowe PGE informuje nas: „Informujemy, że na stronie internetowej PGE Polskiej Grupy Energetycznej zamieszczony jest aktualny skład rady nadzorczej spółki”. Na stronie internetowej Goss widnieje wciąż jako członek rady, wraz z życiorysem: „Jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu Łódzkiego. Posiada tytuł radcy prawnego. Od 2012 r. pani Janina Goss pełni funkcję Członka Zarządu w spółce Srebrna Sp. z o.o….”

Zasiadanie w dwóch radach nadzorczych – PGE i BOŚ – jest wprost złamaniem art. 19c o zasadach zarządzania mieniem państwowym.

O komentarz ws. konsekwencji zmian prawa prosiliśmy wcześniej renomowaną kancelarię prawną Taylor Wessing. Radca prawny Andrzej Mikosz i Patrycja Sojka, aplikantka adwokacka z kancelarii prawnej Taylor Wessing stwierdzili: „Ponieważ przepisy nie przewidują odmiennego rozwiązania, pozwalającego na kontynuowanie pełnienia funkcji przez osoby niespełniające wymogów z art. 19c ustawy w dniu 15 września 2019 r., zakaz przewidziany w tym przepisie będzie obowiązywał od dnia wejścia w życie. Ze względu na obowiązujący do dnia wejścia w życie przepisu, art. 4 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne, określający zakaz w bardzo podobnym zakresie, zmiana dotknie jednak tylko członków rad nadzorczych w spółkach z udziałem państwowych i komunalnych osób prawnych oraz pełnomocników wspólników państwowych spółek, którzy, w przypadku pełnienia funkcji w więcej niż jednej spółce określonej a art. 19c, powinni zrezygnować ze swoich funkcji do dnia 15 września 2019 r., tak aby spełniać ustawowe wymogi„.

Zapytaliśmy także departament nadzoru właścicielskiemu w kancelarii premiera, ale KPRM nie odesłała jeszcze odpowiedzi, co zamierza zrobić, aby w radach nadzorczych PGE i BOŚ-a przepisy ustawy nie były łamane.

Kmicic z chesterfieldem

Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie kard. Henryka Gulbinowicza, którego oskarżono o molestowanie seksualne. Decyzję podjęła prokurator Dorota Białkowska z powodu przedawnienia się czynu.

Hierarchę oskarżył były uczeń Niższego Seminarium Duchownego w Legnicy. O sprawie w artykule „Karol Chum oskarża kardynała Gulbinowicza o molestowanie”.

– „Spodziewałem się tego. Znaczy, że prawnie nic im zrobić nie mogę. Kościół może natomiast nadal w tym temacie prowadzić swoje postępowanie, gdyż w przypadku dostojnika tej rangi nie stosuje się przedawnień i pozostaje to w gestii papieża. Oczywiście, zakładam, że Kościół zbagatelizuje sprawę i sprawcy pozwoli spokojnie umrzeć. Jednocześnie, nie ma żadnych narzędzi by zamknąć mi usta, a to oznacza, że będę kardynała Gulbinowicza bezkarnie nadal nazywał przestępcą seksualnym” – napisał w oświadczeniu Karol Chum. Rozważa skierowanie sprawy do sądu.

Głos w sprawie zabrał rzecznik prasowy wrocławskiej kurii ksiądz Rafał Kowalski. – „W postępowaniu świeckim krajowym, w przypadku przedawnienia czynu, trzeba…

View original post 1 966 słów więcej

 

Młodzież myśli o przyszłości, o klimacie na Ziemi, wbrew PiS. Inga Zasowska – bohaterka

Kmicic z chesterfieldem

„Powinien powstrzymać swój antysądowy temperament, bo to może odwrócić się przeciwko niemu. Od polityka wymagamy wyważenia, a jak on już nie ma co do powiedzenia na temat łamania Konstytucji przez ustawy przez niego firmowane, to nie może stale mówić o tym, że to są zbrodnie komunistyczne i to jest powód tej zmiany. To nie godzi się politykowi” – skomentowała wypowiedź Zbigniewa Ziobry Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf w RMF FM. Minister sprawiedliwości stwierdził bowiem, że dzisiejsza opinia rzecznika generalnego TSUE jest „obroną patologii w polskim sądownictwie”.

Przypomnijmy – rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w swojej opinii uznał, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego – nie spełnia wymogów niezawisłości sędziowskiej. Poza tym według rzecznika TSUE „sposób powoływania członków KRS ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności od organów ustawodawczych i wykonawczych”. Wyrok unijnego Trybunału spodziewany jest jesienią – najczęściej opinia wydana przez rzecznika jest zbieżna z werdyktem TSUE.

View original post 2 532 słowa więcej

 

Cejrowski versus Morawiecki

Jak donosi portal Fakt.pl, nie wszyscy prawicowi dziennikarze bronią Mateusza Morawieckiego po publikacjach kolejnych taśm ze słynnej restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Dowód? Premiera zrugał w mediach Wojciech Cejrowski, popularny podróżnik i zagorzały zwolennik PiS.

Przypomnijmy: Onet opisał w ubiegły poniedziałek zeznania kelnerów Łukasza N. i Konrada Lasoty, z których wynika, że istnieją inne, niż dotychczas opublikowane nagrania z restauracji „Sowa i Przyjaciele” z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego. W momencie nagrywania nie był on jeszcze premierem, lecz prezesem Banku Zachodniego WBK.

Kelnerzy zeznali w prokuraturze, że w nagraniach mowa jest o zakupie mieszkań na podstawione osoby, czyli tzw. „słupy”. Z kolei dziennikarze Onetu przypomnieli nagranie, na którym Morawiecki obiecywał „ciche” wsparcie finansowe dla byłego wiceministra w rządzie PO-PSL, Aleksandra Grada. Wsparcie, bagatela, w wysokości nawet do 100 tys. zł! Poza tym prezes WBK pomagał w załatwieniu pracy dla syna europosła Ryszarda Czarneckiego.

Wojciech Cejrowski, znany z wyjątkowo kontrowersyjnych komentarzy, do tej pory zawsze był przychylny rządowi. Ale nie tym razem. – „Jakichś nowych rzeczy się dowiedzieliśmy, i o tym człowieku, który takim językiem mówi przy eleganckim stole. W moich oczach spodnie mu spadły do kostek i nie chcę oglądać gościa, który takim językiem się posługuje” – powiedział Cejrowski w „Radiowym Przeglądzie Prasy”, publikowanym w serwisie YouTube. – „Po prostu jest mi przykro, że zrobił (Morawiecki – red.) nas w konia, bo jawił się kim innym, kiedy w garniturach do zdjęć pozował, kiedy wspierał PiS i zostawał premierem. Jawił się kulturalnym, młodym człowiekiem, który miał jakieś kariery bankowe” – dodał. Publicysta uważa, że premier „mówi takim samym językiem, jak komuniści”.

Przypomnijmy: do tej pory zarówno politycy PiS, jak również dziennikarze popierający obóz dobrej zmiany mieszali z błotem dziennikarzy Onetu, a proceder nagrywania najważniejszych polityków nagle okazał się przestępczy. Gdy publikowane były nagrania polityków Platformy, PiS był zadziwiająco zgodny, że dziennikarze mają do tego pełne prawo, zauważa portal Fakt.

>>>

Cejrowskiemu nie podoba się chamstwo M. Morawieckiego. To się porobiło!

Holtei

Bez słowa komentarza Donald Tusk umieścił na swoim profilu na Twitterze zdjęcie, na którym razem z liderem zespołu U2 stoją na tle plakatu z napisem „Konstytucja”. Bono był gościem Parlamentu Europejskiego. – „Jestem fanem Europy, moim zadaniem jako artysty jest nadanie nowego blasku pojęciu „bycia Europejczykiem” – mówił w Brukseli.

Zdjęcie było szeroko komentowane, także przez przez dziennikarzy. – Przeczuwam bojkot tego nikomu nieznanego artysty oraz dosadny post pani poseł Pawłowicz” – Dominika Długosz;

„Dotąd symbolem walki o wolność i demokrację było słowo SOLIDARNOŚĆ. Dzisiaj po zawłaszczeniu go przez przybudówkę PiS, takim symbolem jest słowo KONSTYTUCJA! Piękne”; – „Dziś Donald Tusk spotkał się z Bono, a poseł Jarosław Kaczyński spotkał się z Premierem Morawieckim i Błaszczakiem. Znajdź różnicę”;

„Jarosław Kaczyński już kilkanaście lat temu mówił, że nie przepada za „U Dwa”. Wyczuł pismo…

View original post 2 964 słowa więcej

Morawiecki konfabuluje jak Kaczyński. Uczeń dogonił mistrza

>>>

„PiS złamał świętą zasadę, która do tej pory obowiązywała w parlamencie, że kluby opozycyjne, kiedy przychodzi ich kolej, miały prawo żądać informacji na każdy temat, najbardziej niewygodny dla rządu. Marszałek Kuchciński jako ten żołnierz PiS, który siedzi na miejscu marszałka – bo trudno powiedzieć, że jest marszałkiem – zrealizował polecenie partyjne i nie doprowadził do takiej debaty. Jeżeli zabiera się możliwość opozycji mówienia w Sejmie, wyłącza się mikrofon, karze się finansowo, a jedynym możliwym naszym narzędziem w debacie są debaty o odwołaniach czy to ministrów, czy marszałka, to gwarantujemy wam, że na każdym posiedzeniu Sejmu ktoś z was będzie odwoływany i o kimś z was będzie debata. Polacy usłyszą o tym, jakie macie „dokonania”. W takim razie, panie marszałku, będziemy debatować o pana odwołaniu” – zapowiedział szef klubu PO Sławomir Neumann.

Platforma Obywatelska chciała wyjaśnień od rządu w sprawie negocjacji przyszłego unijnego budżetu, w kontekście powiązania wypłaty środków z przestrzeganiem praworządności, czyli ewentualnych  konsekwencji nałożenia na Polskę kar w związku z art. 7 Traktatu. Każdy klub poselski ma prawo do zgłaszania takich próśb o informację bieżącą – na trwającym obecnie posiedzeniu wypadała kolej właśnie Platformy Obywatelskiej. PiS przegłosował własną propozycję dotyczącą wykorzystania środków unijnych przez Ministerstwo Zdrowia.

– „Chcę, żeby pan wiedział, że to, co pan zrobił dzisiaj jest złamaniem demokracji parlamentarnej, jest skandalem i hańbą. Chcę panu też powiedzieć, że złamał pan święte prawo opozycji, które było świętym od 1989 roku, do dzisiaj, do 14 czerwca 2018. Nie zakrzyczycie praworządności, demokracji parlamentarnej i zwykłej przyzwoitości i uczciwości. Złamaliście święte zasady prawa mniejszości i prawa opozycji. Chcę panu powiedzieć, że prawo do informacji jest zasadą, którą wszyscy marszałkowie od 1989 roku na trwale utrzymywali, bez względu na różnice” – powiedział po głosowaniu szef PO Grzegorz Schetyna. Reakcją Kuchcińskiego na te słowa było wyłączenie liderowi opozycji mikrofonu.

Neumann uważa, że Kuchciński i Morawiecki przestraszyli się tematu. – „Platforma chciała zapytać o to, jakie działania podejmie polski rząd, żeby nie doprowadzić do tego, co dzisiaj mamy na stole negocjacyjnym, czyli straty ponad 100 mld zł z nowego budżetu UE oraz powiązania tego budżetu z praworządnością w kraju członkowskim. Liczyliśmy na to, że premier z otwartą przyłbicą – tak jak wielokrotnie mówi, że wstał z kolan i jest dla Europy partnerem i ma wielu partnerów w Europie – pokaże przed polskim parlamentem, społeczeństwem, jakie ma rząd plany, żeby wynegocjować lepszy budżet dla Polski w nowej perspektywie finansowej, jak obronić Polskę przed ewentualnymi jeszcze cięciami w przyszłości tego budżetu, który jest” – stwierdził poseł PO.

Posłowie PO i Nowoczesna zapowiedzieli więc złożenie wniosku o odwołanie Marka Kuchcińskiego. Zdaniem Katarzyny Lubnauer, marszałek przekroczył kolejną granicę. – „Dzisiaj pierwszy raz zdarzyło się tak, że marszałek Kuchciński odmówił Platformie Obywatelskiej prawa do informacji bieżącej, została zmieniona na informacja rządu. Zabranie informacji bieżącej PO to jest ostateczne pogrzebanie parlamentaryzmu w Polsce. To jest śmierć Sejmu polskiego” – powiedziała szefowa Nowoczesnej.

Trzynastu sędziów warszawskich, działaczy „Solidarności” sędziowskiej w latach 1980-1981, a także w stanie wojennym, wystosowało do premiera list otwarty. Wśród sygnatariuszy jest m.in. profesor Adam Strzembosz, były pierwszy prezes Sądu Najwyższego i były przewodniczący Trybunału Stanu. To reakcja na słowa Mateusza Morawieckiego o działającej w jednym z krakowskich sądów „zorganizowanej grupie przestępczej”.

– „Gdyby stwierdzenie to rozumieć dosłownie, należałoby oczekiwać, że Minister Sprawiedliwości wyda niezwłocznie polecenie wszczęcia postępowania karnego w oparciu o materiał, który pozwolił Panu Premierowi na sformułowanie tak wstrząsającego zarzutu. Nasze żądanie precyzyjnego sformułowania zarzutów wobec sędziów krakowskich wynika z konieczności obrony dobrego imienia sędziów polskich, które jest systematycznie podważane przez przedstawicieli władz państwowych. Działanie takie obniża autorytet sądownictwa i prowadzi do jego upolitycznienia i uzależnienia od władzy wykonawczej”– napisali sędziowie.

Przypomnijmy, że w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” Morawiecki mówił o buncie władzy sądowniczej, ale nie sprecyzował, o który sąd mu chodzi. – „W mojej opinii szczególnie znamienny jest przykład sądu z Krakowa. Będę zachęcał pana przewodniczącego Timmermansa, aby się przyjrzał temu przykładowi bardzo uważnie. Wszystko wskazuje bowiem na to, że działała tam zorganizowana grupa przestępcza” – powiedział premier. („Krakowscy sędziowie złożą pozew przeciw Morawieckiemu?”).

– „Rozumiemy, że Pan Premier używając takich słów nie miał na myśli uchwały Zgromadzenia Ogólnego sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie dotyczącej Prezesa tego Sądu oraz rezygnacji większości członków kolegium przy Prezesie z zajmowanych stanowisk” – czytamy dalej w liście otwartym sędziów. Zdaniem sygnatariuszy, „przepisy nowej ustawy o ustroju sądów powszechnych, pozwalające ministrowi sprawiedliwości na powoływanie prezesów wbrew opinii sędziów są nie tylko rażąco sprzeczne z ideą niezależności sądów, ale wręcz naśladują stan prawny z okresu PRL”.

Pod listem podpisali się: profesor Adam Strzembosz, Hanna Bajer, Elwira Bielecka, Antoni Cyran, Kazimiera Machcewicz, Maria Minkiewicz, Ryszard Nowak, Elżbieta Puzyna-Nowak, Grażyna Ruiz, Barbara Sierpińska, Agnieszka Swędrowska, Magdalena Zbikowska i Elżbieta Ziółkowska.

>>>

Macierewicz zostaje, Morawiecki prowadzi Polskę do faszyzmu. Demokracja zamienia się w państwo policyjne

W eseju dla strony Magazynu TVN24 prof. Adam Strzembosz pisze o zamienianiu przez PiS demokracji w pańtwo policyjne.

Jeżeli wejdą w życie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, rozpocznie się wyraźny proces przekształcania obecnego systemu prawnego w kierunku państwa policyjnego. Wprawdzie poczucie pokrzywdzenia oraz wykluczenia części społeczeństwa przyczyniło się istotnie do zwycięstwa wyborczego koalicji obecnie rządzącej, ale nie usprawiedliwia to w jakiejkolwiek mierze naruszania elementarnych zasad rządzących prawdziwą demokracją.

Generał Piotr Pytel, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, został zatrzymany i przesłuchany w prokuraturze. Antoni Macierewicz zarzuca mu współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi. Pytel zapowiada: Nie odpuszczę, będzie pozew.

Stawiał pan opór?

Generał Piotr Pytel, były szef SKW: – Mój pies stawiał opór, ale go zamknąłem w kuchni. Ja nie stawiałem, znam procedury i szanuję prawo. Byłem zaskoczony, ale spokojny.

Przychodzą po pana służby specjalne, a pan jest spokojny?

– Żandarmeria Wojskowa. Tak, jestem spokojny. Bo mam świadomość, że prokuratura nic na mnie nie ma. I nie może mieć.

(…)

Pozwie pan Antoniego Macierewicza?

– Tak.  Nie odpuszczę. Nie jestem tu skrępowany tajemnicą, bo wszystkie kłamstwa zostały wypowiedziane publicznie, w pisowskich mediach.

W efekcie nie bardzo ma się pan czym bronić.

– Ale to wszystko kiedyś zostanie ujawnione bądź osądzone. I ja, i wszyscy, którzy pracowali ze mną, jesteśmy spokojni. Działaliśmy w ramach prawa i na podstawie prawa. I nic nam się w materii służbowej i operacyjnej nie wyrwało spod kontroli. Natomiast, wie pan, w obliczu tak absurdalnych i kłamliwych oskarżeń, rzucanych publicznie przez Macierewicza i jego medialnych sprzymierzeńców, tłumaczenie się było by upokorzeniem. Te oszczerstwa nie zasługują na publiczną polemikę.

Ma pan spokojne sumienie?

– W stu procentach.

Macierewicz robi to samo w firmach podległych MON.

Pisowski marszałek Senatu Stanisław Karczewski w rozmowie w „Rzeczpospolitej” z Jackiem Nizinkiewicze twierdzi, że Macierewicz może utrzymać stanowisko.

„Minister Macierewicz powinien zachować stanowisko. (…) Gwarantem wyjaśnienie przyczyn katastrofy smoleńskiej jest podkomisja smoleńska. A. Macierewicz bardzo chce wyjaśnienia przyczyny katastrofy za co wszyscy powinniśmy być mu wdzięczni” – S. Karczewski.

A ponadto tzw. rekonstrukcja rządu ma się pociągnąć długo, jak telenowela brazylijcka.

Politycy PiS oburzają się, że Kaczyński jest nazywany „wrednym dziadygą”, a Szydlo „wredną babą”.

Duda podpisze ustawy sądownicze.

Weta nie będzie.

Na biurku Andrzeja Dudy leżą do podpisania ustawy o SN i KRS. Mimo że środowiska prawnicze apelują do prezydenta, by zawetował te projekty, rzecznik prezydenta w Poranku TOK FM nie pozostawia wątpliwości, że Andrzej Duda nie wykorzysta możliwości weta.

A Tadeusz Rydzyk dostaje od władzy PiS miliony.

Dokąd zmierzamy?

Do państwa policyjnego, czy też faszystowskiego. Na portalu crwodmedia.pl pisze Piotr Lipiński (obszerne fragmenty).

Problem premiera polega na powrocie od idei superpaństwa. Idei, która legła u podstaw zarówno komunizmu jak i faszyzmu. Idei, która doprowadziła do gospodarczej ruiny nie tylko ustroje totalitarne, ale także II RP, która tylko i wyłącznie z powodu koszmaru wojny zapisała się tak pozytywnie w świadomości społecznej. W końcu mieliśmy także PRL, który również wierzył w zbawienną moc ręki aparatu biurokratycznego, na próżno.

Słuchając premiera miedzy nowomową i sloganami idea superpaństwa pojawia się bowiem jako myśl przewodnia.

„Państwo wraca do gry na poważnie. Do przedsiębiorczych przedsiębiorców dołącza teraz również przedsiębiorcze państwo”

W myśl Morawieckiego to państwo daje bowiem impuls do rozwoju. Nowy premier wierzy, że do sukcesu doliny krzemowej, potęgi gospodarczej Korei, a także Chin i Japonii nie doprowadził wolny rynek, ale staranne prowadzenie biznesu za rękę przez państwo. “Narodowa suwerenność i tradycja są autem w modernizacyjnych zmaganiach” mówił premier wchodząc na tory retoryki wstawania z kolan i aktywnej roli państwa w kształtowaniu gospodarczego interesu.

Interes ten jest bowiem zagrożony przez zagraniczny kapitał. Jakkolwiek ironicznie to brzmi z ust ex-prezesa zagranicznego banku, ale w expose padły następujące słowa:

„Kiedy zagraniczni eksperci mówią o naszej gospodarce, to coraz częściej podzielają nasze diagnozy. O tym, jak bardzo przez 25 lat ostatnich uzależniliśmy się od zagranicznego kapitału. Najgłośniejszy ekonomista świata Thomas Piketty powiedział – przepraszam za jeden anglicyzm – „foreign owned countries” – jesteście krajem w posiadaniu zagranicy. „

Diagnozę dopełniają słowa:

„Polska polityka rozpięta jest między dwie błędne wizje. Z jednej strony wizja rozwoju zależnego, czyli 25 lat III RP która przewiduje dla Polski jedynie rolę peryferii. Z drugiej strony głosy, że Polska miałaby się odgrodzić murem od reszty świata. My chcemy żeby Polska była wielka. Polska jest częścią Zachodu. A jeśli tak, to musi mieć globalne aspiracje i nie bać się konkurencji. Nie bać się współpracy.”

Natomiast rozwiązaniem na bolączki gospodarki ma być:

„Potrzebujemy zatem państwa i silnej tożsamości, by wyrwać się z roli peryferii we współczesnym kapitalizmie. Dlatego jedną z głównych idei dla planu rozwoju jest wykreowanie polskich firm, jako globalnych championów”.

Nie można powiedzieć, że premier nie ma zupełnie racji. W rozwoju Chin, Japonii, Korei olbrzymią rolę miało państwo, które chroniło i wspierało rodzimy przemysł, aby ten urósł do rangi “championów”. Jednak podejście to działało sprawnie tak długo, jak gospodarka znajdowała się na niskim i średnim poziomie rozwoju, ponieważ potem sztywne podejście, korupcja i układy zaczęły rodzić poważne komplikacje. Japonia pogrążyła się w trwającej dekady stagnacji, ponieważ nie potrafiła odejść od kulturowo uwarunkowanego podejścia do ręcznego sterowania gospodarką. Wydajność pracy w kraju Kwitnącej Wiśni jest bowiem niższa niż w krajach zachodu. Chiny się szybko bogacą, ale mają coraz większe problemy. Kraj z gigantycznymi rezerwami walutowymi i nadwyżkami dochodów w ciągu dekady popadł w głębokie zadłużenie, a możliwość kontynuowania obecnego ręcznie sterowanego modelu rozwoju w perspektywie wieloletniej nie wróży dogonienia dochodem na mieszkańca Zachodu. Chiny mogą być największą gospodarką, ale dzięki liczbie mieszkańców, a nie zasobności poszczególnych obywateli. Równocześnie szybko rozwijająca się wciąż Korea Południowa należy do najbardziej wolnorynkowych gospodarek świata, jednych z niewielu państw, które w polityce budżetowej zbliżają się bardziej do pojęcia “państwa minimum” niż promowanego w Europie państwa socjalnego. Kraj ten w latach 80-tych startując z poziomu Polski, obecnie zostawił nas daleko w tyle.

Morawiecki nie zorientował się, że kreowanie championów jest ważną formą, ale uzupełnienia modelu rozwoju opartego na nie blokowaniu przedsiębiorczości. Własne korporacje są narzędziem realizowania polityki zagranicznej, stąd zwłaszcza Chiny tak bardzo na nie stawiają. Jednak nie zmienia to obrazu, że wolny handel i wolna przedsiębiorczość są podstawą rozwoju wszystkich najbogatszych gospodarek. Nie chodzi tutaj tylko o podatki, ale przyjazne firmom, stabilne, ograniczone ilościowo prawo i sprawny wymiar sprawiedliwości. Wartości w Polsce bagatelizowane, ale które okazały się kluczowe dla sukcesu takich krajów jak Szwecja, która jest bardzo bogate mimo wysokich podatków.

Morawiecki nie ma szans na realizację swoich marzeń o skuteczności skorumpowanej reki państwa bez dania szansy przedsiębiorcom. Zwłaszcza w czasach, gdzie małe start-upy, a nie rządowe inwestycje potrafią zrewolucjonizować świat.

Premier obiecywał wprawdzie przedsiębiorcom bardziej przyjazną biurokrację, uproszczenie systemu podatków i danin wobec państwa, czy zmniejszenie liczby praw i regulacji. Jednak to nie one nadawały ton całemu wystąpieniu. Tym bardziej, że Morawicki jako wicepremier zasłynął wzmacnianiem żelaznego uścisku państwa, a nie jego luzowaniem. Uszczelnianie wiążące się z nakładaniem nowych obowiązków na firmy, kosztująca miliardy repolonizacja, dokręcanie podatkowej śruby kolejnym grupom przedsiębiorców i pracownikom. Kpina z obywatela przy zmianach w kwocie wolnej od podatku. W końcu mamy konstytucję dla biznesu, która choć jest krokiem w dobrą stronę, to pojawiła się w grafiku dopiero po dwóch latach rządów, co pokazuje jak wielki priorytet miała dla władzy. Co więcej, wiele bolączek zostało w konstytucji całkowicie pomiętych. Niestety jej zapisy nie są w żaden sposób godne podkreślenia mianem satysfakcjonujących w obecnych realiach, kiedy równocześnie urzędnicy zmieniają na niekorzyść podatników interpretacje przepisów, a firmy zalewają kolejne kontrole drapieżnego na dodatkowe środki państwa.

Premier Morawiecki nie docenia kluczowego znaczenia dla gospodarki małych i średnich przedsiębiorstw, które reprezentują właśnie polski kapitał, a które są poddawane przez nasze państwo największym represjom. Nie potrzeba wielomiliardowych dotacji państwa, starczy, że politycy przestaną przeszkadzać firmom. W przeciwnym wypadku czeka nas powrót do przeszłości, bandy kolesiów na państwowych stołkach, która uwierzyła, że kreska planisty w gabinecie politycznym ma moc sprawczą dokonania realnej zmiany rzeczywistości.

Dla portalu wiadomo.co mówi Paweł Kowal, były polityk PiS.

Post Navigation