Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “afera Kaczyńskiego”

Kiedy Kaczyńskiemu pocieknie jucha i zostanie wyniesiony na śmietnik historii?

Plan w PiS-ie był prosty: do wyborów Mariana Banasia chowamy w szafie, jak cztery lata temu Macierewicza, po wyborach wraca z urlopu i składa dymisję, po której stary Senat wybiera nowego prezesa NIK. I po sprawie.

Marzenia o większości kwalifikowanej
Żeby plan ten mógł się powieść, PiS musiał mieć większość w obu izbach parlamentu. Dodatkowo Kaczyński grał na 276 mandatów niezbędnych do odrzucania weta prezydenta. Plan jednak udał się tylko w jednym punkcie, dlatego pierwsze słowa prezesa podczas wieczoru wyborczego były tak zachowawcze: wygraliśmy, ale zasługujemy na więcej. Jakie to typowe dla Kaczyńskiego i tego obozu – gdy obrywają, suweren ich nie rozumie.

Te zachowawcze słowa prezesa nie były jedynie wynikiem exit-poll IPSOS-u. PiS przez całą elekcję i bezpośrednio po niej miał pełną kontrolę nad jej wynikami. Cel był jeden: w razie niepowodzenia chodziło o przewagę czasową nad innymi. Zatrudnili więc armię sygnalistów, których zadaniem było przekazanie do centrali wyników wyborów natychmiast po ich policzeniu i wywieszeniu. Inaczej wyjaśnić się nie da faktu, że już w poniedziałek o 8:27 jeden z internautów powiązany z PiS podał na Twitterze dokładne wyniki wyborów łącznie z dokładną liczbą mandatów. Przypomnę – PKW podała oficjalne wyniki włącznie z liczbą mandatów około 20:25 tego samego dnia.

Nie twierdzę, że wybory zostały przez obóz władzy skręcone, ale rzecz wydaje mi się co najmniej dwuznaczna i dziwna. To że Opozycja nic z tym nie zrobiła, przynajmniej oficjalnie, pominę milczeniem. Jeśli zatem uznać, że to jednak była szeroko zakrojona akcja zbierania danych, można wysnuć logiczny wniosek, że PiS wcale nie był pewny wyników wyborów i chciał mieć przewagę nad całą resztą, aby móc podjąć działania wyprzedzające. Przeniesione posiedzenia Sejmu i Senatu po coś w końcu były zaplanowane.

Współpraca i konsensus, słowa wyciągnięte z lamusa
PiS-owi plan układał się świetnie, ale tylko do pewnego momentu. Najpierw wymknął się Kaczyńskiemu z rąk Senat, następnie Banaś. Jak bardzo kluczowa dla obozu władzy jest Izba Refleksji, świadczy fakt gorączkowego poszukiwania chętnego senatora do zmiany barw. Widoczna nerwowość w PiS-ie, a także niespotykane od długich lat wypowiedzi o konieczności współpracy i konsensusu (w ustach Kaczyńskiego brzmi to naprawdę paradnie po czterech latach tolerowania ledwie tych wszystkich zdradzieckich mord, animalnych elementów, komunistów i złodziei) wskazują na jedno: prezes otrzymał cios, którego pewnie się spodziewał, ale w niego nie wierzył.

(* – więcej poniżej o złapaniu Banasia i Terleckiego na gorącym uczynku amoralnych targów)
Moja ulubiona wypowiedź Kaczyńskiego z ostatnich dni to ta, w której oznajmił światu, iż jeśli nie uda się PiS-owi przekupić żadnego senatora, przyjdzie mu działać zgodnie z prawem. Naprawdę przednie. Przez 4 lata słyszeliśmy fałszywą narrację, że PO nie chciała pogodzić się z wynikiem wyborów z 2015 roku, czyli z decyzją, jak powtarzało z uporem maniaka PiS, suwerena. Gdy w 2019 roku Opozycja wygrała w Senacie, PiS ma nagle problem, aby to uznać, a przecież to również decyzja suwerena. Tak właśnie wygląda relatywizm PiS-u.

A z tym podebraniem będzie trudno, bo Kosiniak-Kamysz głowę położył na stole, że żaden z senatorów nie da się skorumpować politycznie, Schetyna zwołał pilne spotkanie z senatorami KO, a Wadim Tyszkiewicz reprezentujący senatorów niezależnych, startujących w wyborach pod ochronnym parasolem Opozycji, także zapowiedział wierność zasadom.

Ta polityczna korupcja jest też o tyle trudna dla PiS-u, że jednomandatowe wybory do Senatu rządzą się innymi prawami niż wybory do sejmików. W Senacie będzie więc dużo trudniej znaleźć drugą lub drugiego Kałużę. Ostatnia możliwość, to szantaż polityczny teczką lub teczkami. Jeśli PiS nie przeciągnie nikogo na swoją stronę, w zasadzie będziemy mogli być pewni, że opozycyjne Senatorki i Senatorowie obecnej kadencji są czyści jak łza.

Już tam chłopcy ministra Kamińskiego działają. Pamiętać trzeba o jednym – wygrana Opozycji w Senacie ma bardzo duże implikacje jednoczące, szczególnie cenne przed wyborami prezydenckimi, które będą dla obu stron polskiej sceny politycznej niczym innym, jak tylko swego rodzaju egzystencjonalnym dylematem z III aktu Hamleta.

Nietykalny Banaś
Drugim wielkim ciosem dla prezesa jest pancerny Marian, a w zasadzie wojna wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy, której Banaś jest jedynie przyczynkiem. Moja teoria jest taka, że kryształowy szef NIK zażądał od Kaczyńskiego gwarancji nietykalności (którą przed wyborami dostał), ale po wyborach nieoczekiwanie urosły w siłę przystawki PiS i zaczęły mocno wierzgać. Glejt Kaczyńskiego stal się niepewny, więc Banaś uciekł w prezesurę NIK i przyczajony czeka.
Czas biegnie, 12 listopada musi się najpóźniej zebrać nowy Senat, do tego dnia można bez problemu pilnie zwołać stary, aby szybko wybrać nowego prezesa NIK, jeśli Banaś osiągnie to, co chce i w końcu dymisję złoży. Marszałek Karczewski co prawda ogłosił, że czwartek 18 października był ostatnim dniem posiedzenia obecnego Senatu, ale co to dla PiS-u jest złamać kolejną obietnicę czy dane słowo? Nie szkoda przecież róż, gdy płonie las.

Wszystko zatem jeszcze wydarzyć się może. Niestety wobec słabości Koalicji Obywatelskiej, dobrze już opisanej i zdiagnozowanej, obóz władzy może się pokonać tylko na dwa sposoby: albo nie wytrzyma obciążeń socjalnych wobec nadchodzącego spowolnienia gospodarczego, albo rozsadzi go wewnętrzna wojna podjazdowa. Obecnie na plan pierwszy wysuwa się ten drugi scenariusz, więc kto wie, może czekają nas wkrótce kolejne wybory? Te byłyby jednak powtórką z 2005 roku, a ta trauma siedzi w głowie Kaczyńskiego, niczym nieznośna drzazga w palcu. Chińczycy mówią: obyś w ciekawych czasach żył. W takich właśnie żyjemy.

PiS składa wnioski o powtórne przeliczenie głosów do Senatu w kolejnych okręgach. Przekonuje, że jest to konieczne ze względu na duży odsetek nieważnych głosów. Tymczasem najwięcej nieważnych głosów – ok. 10 proc. – oddano w okręgu nr 37 (Nowy Sącz), ale tam PiS ponownie liczyć nie chce. Bo wygrał tam kandydat partii rządzącej

PiS znalazł nowy sposób, by odzyskać Senat z rąk opozycji. Partia rządząca zdobyła w izbie wyższej Parlamentu 49 mandatów, opozycja zaś – 51.

W poniedziałek 21 października okazało się, że partia Kaczyńskiego domaga się ponownego przeliczenia głosów w dwóch okręgach – nr 75 i nr 100. W tym pierwszym różnica wynosi 2,3 tys. głosów. W drugim – zaledwie 320.

Teraz wiadomo już, że PiS zgłosił kolejne okręgi, w których głosy mają zostać przeliczone jeszcze raz:

  • numer 12 (Grudziądz) – 2451 głosów różnicy przy 134 066 głosach ważnych;
  • numer 92 (Gniezno) – 1484 głosy różnicy przy 184 366 głosach ważnych;
  • numer 95 (Ostrów Wielkopolski) – 2304 głosy różnicy przy 157 864 ważnych głosach;
  • numer 96 (Kalisz) – 1586 głosów różnicy przy 143 572 ważnych głosach.

PiS przekonuje, że przeliczenie jest konieczne, bo w tych okręgach oddano dużo głosów nieważnych. Ile konkretnie?

Ale rekord jest gdzie indziej

Rekord nieważnych głosów w wyborach do Senatu padł tymczasem w okręgu numer 37 (Nowy Sącz). To aż 10,1 proc. Powodem była zapewne lista kandydatów. Kandydat PiS Wiktor Durlak startował przeciwko byłemu już senatorowi PiS – Stanisławowi Kogutowi. Trzeciego kandydata nie było. W obliczu wyboru między obecnym i byłym kandydatem PiS, wielu wyborców opozycji mogło decydować się na świadome oddanie nieważnego głosu.

Twitterowy profil „Senat 2019 – pole bitwy” wyliczył po pięć największych i najmniejszych odsetków nieważnych głosów w skali kraju.

To wspomniany już Nowy Sącz oraz:

  • 3,79% – okręg nr 95 (Ostrów Wielkopolski)
  • 3,78% – okręg nr 98 (Stargard)
  • 3,68% – okręg nr 71 (Zabrze)
  • 3,65% – okręg nr 96 (Kalisz)

Z kolei pięć okręgów o najniższym odsetku głosów nieważnych to:

  • 1,22% – okręg nr 69 (Częstochowa)
  • 1,39% – okręg nr 83 (Kielce)
  • 1,51% – okręg nr 76 (Dąbrowa Górnicza)
  • 1,54% – okręg nr 64 (Gdynia)
  • 1,57% – okręg nr 10 (Inowrocław)

Z tego zestawienia wynika, że tylko w dwóch okręgach, w których PiS domaga się ponownego liczenia, odsetek głosów nieważnych należał do najwyższych. Trzy z nich leżą gdzieś pośrodku, a okręg gnieźnieński jest bardzo blisko zestawienia okręgów z najniższym odsetkiem głosów.

W trzech okręgach z najwyższym odsetkiem głosów nieważnych wygrali kandydaci Koalicji Obywatelskiej, w dwóch kandydaci PiS. PiS domaga się jednak ponownego przeliczenia tylko tam, gdzie przegrał, a ich kandydat zdobył stosunkowo niewiele mniej głosów od zwycięzcy z KO.

Poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras pozwał Kancelarię Sejmu za decyzje w jego sprawie, które były podejmowane za czasów marszałka Marka Kuchcińskiego. W poniedziałek przed warszawskim sądem odbyła się pierwsza rozprawa.

– Byłem dyskryminowany za swoje poglądy polityczne – powiedział „Wyborczej” Nitras. – Łącznie nałożono na mnie kary w wysokości 60 tys. zł. To prawie roczne uposażenie posła. Poniżano mnie w oczach opinii publicznej, uniemożliwiano wypełnianie obowiązków, odbierając mi głos, nie pozwalając składać wniosków formalnych, a także skreślając z listy uczestników zagranicznej delegacji [chociaż Nitras był członkiem zgromadzenia parlamentarnego OBWE – az].

Nitras pozywa Sejm. Chce odszkodowania

Reprezentujący posła prawnicy powołali się na polskie i unijne przepisy, które zabraniają dyskryminacji np. ze względu na pochodzenie czy religię, ale również z powodu poglądów politycznych. Nitras domaga się odszkodowania w wysokości 30 tys. zł z odsetkami oraz 10 tys. zł na cele społeczne.

Przedstawiciele Sejmu, którzy w poniedziałek nie stawili się w sądzie, wcześniej złożyli wniosek o odrzucenie pozwu Nitrasa. Bo – ich zdaniem – parlament, czyli władza ustawodawcza, jest wyjęty spod jurysdykcji władzy sądowniczej.

Jednak sąd odrzucił wniosek strony pozwanej (Sejmu) i wyznaczył termin kolejnej rozprawy. A to znaczy, że jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich posłów będzie bohaterem bezprecedensowego procesu.

Nitras karany w Sejmie, chociaż nie obrażał

Znany z ciętego języka Sławomir Nitras jest posłem ze Szczecina. W październikowych wyborach zdobył 78 513 głosów (15. wynik w kraju). W kończącej się kadencji, choć nie obrażał adwersarzy, był przez marszałka Sejmu wielokrotnie karany finansowo. Dla porównania: Jarosław Kaczyński, który zwracał się do posłów opozycji zwrotami „zdradzieckie mordy” czy „jesteście kanaliami”, został jedynie upomniany.

To właśnie Nitras zainicjował kontrolę samolotowych „rodzinnych” przelotów Marka Kuchcińskiego, która dowiodła, że marszałek nadużywał władzy. Doprowadziło to do jego odejścia ze stanowiska.

Władzę PiS najbardziej rozgniewała jednak akcja Nitrasa z bucikami. Schodzący z mównicy poseł PO próbował wręczyć Jarosławowi Kaczyńskiemu dziecięce buciki symbolizujące ofiary księży pedofilów [trwała wtedy dyskusja dotycząca ukrywania seksualnych przestępstw księży – az].

Nitras już raz wygrał w sądzie z politykiem z PiS

Tuż przed głosowaniem 13 października Nitras procesował się w trybie wyborczym z ministrem gospodarki morskiej Markiem Gróbarczykiem za to, że na Twitterze napisał: „Nitras zniszczył Stocznię Szczecińską”. Poseł PO wygrał w dwóch instancjach, ale Gróbarczyk opublikował zasądzone sprostowanie dopiero po głosowaniu i w karykaturalnej formie, jeszcze bardziej obrażającej pozywającego.

W związku z tym Nitras zapowiedział kolejny pozew przeciwko Gróbarczykowi, już w zwykłym trybie. – To będzie proces o pieniądze. Przestajemy się bawić w przeprosiny – stwierdził.

Następna rozprawa w procesie Nitras kontra Sejm odbędzie się 27 stycznia.

* (złapani Banaś i Ryszard Terlecki)

Banaś nie chciał oficjalnie przyznać, czego dotyczyła rozmowa. Zbył reportera stwierdzeniem, że przekazał Terleckiemu pozew, który skierował przeciw TVN-owi. Na pytanie, czy złoży rezygnację, odpowiedział: „Nie ma takiej potrzeby”.

Jak relacjonuje RMF FM, rozmowa odbyła się w okolicach południa i trwała 20 minut. Politycy spotkali się  w jednym z poselskich pokojów PiS-u. Banaś i Terlecki opuścili pomieszczenie osobno.

TVN ujawnił, że szef NIK manipulował oświadczeniami majątkowymi, a w jego kamienicy działa hotel z pokojami na godziny, z których korzystali m.in. prostytutki i ich klienci. Hotel od lat prowadziła rodzina zajmująca się seksbiznesem, z wyrokami na koncie. Po materiale TVN-u wyszło też na jaw, że Banaś nie we wszystkich oświadczeniach majątkowych wpisywał kamienicę, nie podawał informacji o kredycie wartym 2,6 mln zł wziętym pod jej zastaw i że drastycznie zaniżył cenę za jej wynajem.

Po emisji reportażu hotel przestał działać. A sam Banaś poszedł na bezpłatny urlop do czasu wyjaśnienia sprawy przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Przed urlopem zdążył jeszcze złożyć wniosek o odwołanie trzech swoich zastępców, którzy zostali powołani przez poprzedników. NIK obecnie kieruje wskazana przez Banasia wiceprezes Małgorzata Motylow.

Na ostatnim posiedzeniu Sejmu – które odbyło się precedensowo już po wyborach – politycy PO poinformowali, że Banaś miał podać się do dymisji. Informacja została jednak zdementowana przez marszałek Sejmu. Na nową kandydaturę szefa Najwyższej Izby Kontroli muszą się zgodzić i Sejm, i Senat – w wyższej izbie parlamentu po wyborach opozycja ma większość. Może więc blokować kandydatów wskazanych przez PiS.

Kmicic z chesterfieldem

PiS złożył w Sądzie Najwyższym protest wyborczy i domaga się ponownego przeliczenia głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu.

Wybory do Senatu były niezwykle zacięte. PiS będzie miał tam 49 senatorów, partie opozycyjne – 51. Różnica jest niewielka, więc od razu po wyborach partia Jarosława Kaczyńskiego zaczęła kusić senatorów opozycji. Na razie bezskutecznie. Teraz okazuje się, że walka o Senat przybrała także inną formę. Polska Agencja Prasowa poinformowała, że PiS złożył wniosek do Sądu Najwyższego o ponowne przeliczenie głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu.

Zażarta walka pomiędzy trzema kandydatami

Protesty dotyczą okręgów nr 75 (Mysłowice i Tychy) oraz nr 100 (Koszalin). W koszalińskim okręgu wyborczym do końca trwała zażarta walka pomiędzy trzema kandydatami – ostatecznie zwyciężył tam Stanisław Gawłowski, poseł PO, z wynikiem 33,67 proc. Tuż za nim umiejscowił się Krzysztof Nieckarz z PiS z wynikiem 33,43 proc., a na trzecim miejscu niezależny Krzysztof Berezowski (32,90 proc.).

Różnica pomiędzy pierwszym…

View original post 4 939 słów więcej

 

Jarosław Zieliński – komuch z gęby i umysłu

„Doprawdy nie wiem, kto go tam wysyła, ale wczoraj w Suwałkach Jarosław Zieliński przyjął przysięgę żołnierzy Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Przemówił, rękę podał i do zdjęcia przypozował. Ktoś sobie tylko jaja z niego zrobił, bo mównicę na tle zakładu pogrzebowego ustawił”– napisał na Twitterze stumbras. Internauta przedstawia się jako „Społeczny Samozwańczy Biograf Jednego Wiceministra – w skrócie SSBJW”.

Jak wiadomo, Zieliński jest wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji. WOT podlegają ministrowi obrony narodowej, więc pytanie internauty jest ze wszech miar zasadne. Stumbras dołączył zdjęcia z rzeczonej uroczystości. Na jednym z nich widać przemawiającego Zielińskiego, a za nim witryna zakładu pogrzebowego z wyszczególnionym zakresem usług.

„Mistrzostwo marketingu. Bardzo eleganckie lokowanie produktu. Miejmy nadzieję, że przemówienie nie miało charakteru „ostatniego tchnienia lata”, ale porwało tłumy. Chyba że to specjalne rozwiązanie na wypadek, gdyby ktoś pękł ze śmiechu”; – Brylant!”;

„Nieoszlifowany do końca…”; – „Zawsze to będę powtarzał… nie nazywajcie tego „żołnierzami”… obrażacie żołnierzy, którzy służą i służyli…” – komentowali internauci.

Polska Fundacja Narodowa od samego początku swojego funkcjonowania wzbudzała niemałe kontrowersje. Do tej pory nie było w naszym kraju instytucji pozornie pozostającej w sektorze pozarządowym, która otrzymywałaby z państwowych spółek tak gigantyczne pieniądze na swoje cele statutowe, które obejmować miały przede wszystkim promowanie dobrego imienia Polski poza jej granicami oraz budowanie pozytywnego wizerunku naszego kraju. Bardzo szybko okazało się jednak, że obsadzona pisowskimi nominatami fundacja miała przede wszystkim wspomagać ze swoich niemałych środków rządową narrację w sprawach, które dzieliły polskie społeczeństwo. Najsłynniejszą z takich akcji była kampania “Sprawiedliwe Sądy”, w ramach której PFN przeprowadziła akcję billboardową, mającą zohydzić obywatelom trzecią władzę i jako jedynie słuszne rozwiązanie wskazać “reformę” ministra Ziobry.

Dziś sprawa złamania statutu fundacji przez jej kierownictwo znalazła swój finał w postaci prawomocnej decyzji sądu. Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił apelację PFN w związku z wcześniejszym postanowieniem sądu rejonowego stwierdzającym, że działania Fundacji polegające na finansowaniu kampanii medialnej pod nazwą “Sprawiedliwe Sądy” były niezgodne z jej celami określonymi w statucie. Następnego dnia po odrzuceniu przez sąd apelacji ówczesny prezes PFN Filip Rdesiński złożył rezygnację, choć tak naprawdę to nie on jest tu głównym zawinionym. O tym, kto i jak powinien odpowiedzieć za to naruszenie, mówili dziś w Sejmie posłowie Platformy Obywatelskiej.

W ostatnich dniach Polska Fundacja Narodowa przegrała apelację w sądzie, dotyczącą kuriozalnej kampanii pod hasłem „Wolne sądy”. Otóż PFN próbowała udowadniać, że ta kampania, to jest kampania, która spełnia warunki promocji i ochrony wizerunku Polski. To jest oczywista głupota i sąd to potwierdził, że ta kampania nie była realizowana zgodnie ze statutem fundacji. W związku z tym wnosimy do ministra Piotra Glińskiego o to, żeby przeprowadził kontrolę w tej fundacji. Ta fundacja jemu podlega. Będziemy też wnosić o to, żeby wcześniej prezesi tej fundacji, pan Cezary Jurkiewicz i Maciej Świrski zwrócili 8,5 mln zł, które wydali z pieniędzy fundacji, która jest utrzymywana ze spółek Skarbu Państwa – mówił Robert Kropiwnicki podczas konferencji prasowej w Sejmie.

Oczywiście wątpliwe jest, by wicepremier Gliński przychylił się do wniosku polityków opozycji i nagle zaczął wykonywać swoje obowiązki przez pryzmat obowiązku względem państwa, nie partii rządzącej, ale prawomocna decyzja Sądu Okręgowego to krok milowy w kierunku rozliczania partyjnych nominatów “dobrej zmiany” z nieodpowiedzialnego i podporządkowanego interesowi partyjnemu zarządzania fundacją obracającą publicznymi pieniędzmi. Prędzej czy później PiS władzę utraci, a zagrabione na niezgodne ze statutem wydatki pieniądze będą musiały wrócić do budżetu państwa. Także wtedy, gdy pomóc będzie musiał komornik.

Kmicic z chesterfieldem

Morawiecki minął się z prawdą przy okazji ogłoszenia planu walki z zanieczyszczeniem powietrza. Polityk w trakcie konwencji PiS w Katowicach zapowiedział, że jeszcze w bieżącym roku posadzone zostanie pół miliarda drzew.

Wykonanie tego planu jest po prostu niemożliwe. Leśnicy, zakładając, że akcja zakończona ma zostać w Sylwestra, musieliby sadzić aż 33 drzewa na sekundę…

Prawo i Sprawiedliwość jest formacją antyekologiczną. PiS-owcy jak dotychczas wycięli tysiące drzew i pozbyli się elektrowni wiatrowych. Rządzący nie ustają przy tym w promocji energetyki węglowej, choć problem zanieczyszczenia środowiska jest w Polsce coraz bardziej widoczny.

Zdaniem wielu polityków partii rządzącej, problemy związane ze zmianami klimatycznymi stanowią wymysł „lewackich” mediów.

View original post 2 884 słowa więcej

 

TVP to dzisiaj gadzinówka, musi wrócić do społeczeństwa

Joanna Lichocka (PiS, Rada Mediów Narodowych) udzieliła wywiadu Polskiemu Radiu w czasie trwania kongresu polityków PiS w Katowicach. Polityczka wypowiedziała się m.in. na temat planów polityków opozycji względem mediów publicznych.

Kmicic z chesterfieldem

Jak poinformował w mediach społecznościowych Roman Giertych sprawą oszustwa na szkodę Geralda Birgfellnera zajmie się prokuratura w Wiedniu.

„Otrzymaliśmy informację od austriackiej prokuratury, że wpłynął do nich wniosek o przesłuchanie Pana Birgfellnera. Pismo zostało skierowane przez prokuratorów Renatę Śpiewak i Bogdana Święczkowskiego. W porozumieniu z prokuratorem austriackim ustaliliśmy termin przesłuchania. Odbędzie się 12 sierpnia 2019 roku w Wiedniu” – napisał Roman Giertych na swojej stronie na Facebooku.

Cały tekst Giertycha >>>

Dodał również, że zostanie złożony wniosek o wszczęcie postępowania karnego w Austrii. „Po zrealizowaniu wniosku polskiej prokuratury będzie można wyłączyć sprawę naszego zawiadomienia. Pozwoli to przeprowadzić odrębne postępowania i normalne śledztwo” – skomentował Giertych.

Giertych chciałby, aby jako pierwszych przesłuchano Jarosława Kaczyńskiego i ks. Rafała Sawicza. Całą sprawę podsumował wpisem „Tak więc 12 sierpnia tego roku zaczynamy nowy rozdział tej historii”.

Nowa eurodeputowana w PE, Beata Szydło, która swego czasu wyprowadziła flagę UE, pojawiła się w studiu Polskiego Radia…

View original post 1 676 słów więcej

 

PiS jak żaba podsuwa nogę do podkucia

Podczas czwartkowego kongresu ABSL Summit w Warszawie, jednym z przemawiających był były prezydent USA Bill Clinton. W swoim wystąpieniu wyraził uznanie dla Polaków i Polski za trzydziestoletni cykl przemian gospodarczych, który od upadku muru berlińskiego jest przykładem dla innych państw.

Dzięki poczuciu solidarności politycznej i społecznej polskie PKB potroiło się od momentu wyzwolenia się spod dominacji Związku Radzieckiego. (…) Polska oparła się kryzysowi gospodarczemu, dzieli korzyści bycia częścią UE, jest gospodarką, która plasuje się na 6. miejscu w Unii. Wiele krajów chciałoby iść tym samym szlakiem i być takimi jak Polska” – mówił Clinton.

Ludzie związani z prawą stroną krajowej polityki nie omieszkali wyrwać słów byłego prezydenta z kontekstu i przedstawiać je, jako pochwałę wyłącznie dla dzisiejszych zmian. Natychmiast pojawiły się przekazy w prawicowej prasie, że słowa Clintona spowodują załamanie się opozycji.

Oczywiście internauci natychmiast zareagowali odpowiednimi komentarzami. „Ale to nie było o PiS tylko o całym 30 leciu. Przecież wedle PiS odziedziczył Polske w ruinie, to jak mogła tak świetnie przejść kryzys. Nie podsuwajcie parszywej, okrościałej łapy do podkucia” – napisał Waldemar Kuczyński.

Z kolei internauta @4Techuk podsumował „fajerwerki” prawicy: „Jak FAJNIE gdy @wPolityce_pl i #prawyTT chwali dokonania @PresidentWalesa @sldpoland @Platforma_org @nowePSL nie wspominając nic o @pisorgpl. Na Nowogrodzkiej gumki strzelają.”

– W krótkim czasie sprawa sądów zostanie załatwiona; to oznacza, że kolejne najważniejsze sprawy, które mamy jeszcze do załatwienia, jak dekoncentracja mediów, też będą załatwione, choć będzie wielki opór – powiedział w czwartek prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Sukces ofensywy rządowej zależeć będzie od oporu wydawców – komentuje Bartosz Węglarczyk, dyrektor programowy Onet.pl.

>>>

Kmicic z chesterfieldem

Co tak w Polsce śmierdzi?

Prezes PiS Jarosław Kaczyński pozywa Platformę Obywatelską i jej posłów za łączenie go z aferą dotyczącą spółki Srebrna. – Jarosław Kaczyński postanowił zakneblować nam usta w sprawie Srebrnej – komentuje pozew Krzysztof Brejza, a Marcin Kierwiński dodaje: – Panie prezesie Kaczyński, jest pan jednym z obywateli tego państwa i obowiązuje pana to samo prawo, co innych obywateli.

Jarosławowi Kaczyńskiemu nie spodobało się to, że posłowie opozycji dopytywali o jego powiązania ze spółką Srebrna i aferą dotyczącą budowy dwóch wież w Warszawie.

Pozew dotyczy zarówno Platformy Obywatelskiej, jak i poszczególnych posłów – Krzysztofa Brejzy, Cezarego Tomczyka i Marcina Kierwińskiego. Chodzi o ochronę dóbr osobistych.

– Jarosław Kaczyński postanowił zakneblować nam usta w sprawie Srebrnej – komentuje pozew Krzysztof Brejza. – Będziemy pytać o to imperium, o oligarchię, która uwłaszczyła się na majątku publicznym poprzez spółkę Srebrną. Będziemy pytać o ten biznes deweloperski, interes życia Jarosława Kaczyńskiego, o szczegóły negocjacji z biznesmenem austriackim, i będziemy pytać, co w biurze partii robił prezes banku – dodaje Krzysztof Brejza.

Kilka pytań opozycji

Posłowie opozycji sprawę pozwu Kaczyńskiego…

View original post 1 581 słów więcej

 

Partia złodziei – PiS

Nagrody w rządzie Beaty Szydło wstrząsnęły wizerunkiem PiS, obnażając hipokryzję haseł o umiarze i pokorze. W panice rządzący zdecydowali się wówczas gasić pożar radykalnymi środkami. Nagrody miały zostać zwrócone, a zarobki posłów i samorządowców obcięte. Jednak kiedy szeregowi politycy musieli zadowolić się mniejszymi gażami, to wierchuszka partyjna nie ograniczyła wcale swoich apetytów. Ministrowie rządu PiS zgarnęli bowiem nie tylko nagrody. Jak donosi “Super Express”, rządzący nie oszczędzali również na odprawach. Te osiągały znaczne rozmiary.

Sama była premier Beata Szydło otrzymała 58 tysięcy złotych odprawy, a były minister obrony Antoni Macierewicz aż 72 tysiące. Ten ostatni nabył uprawnienia do trzymiesięcznego wynagrodzenia, ponieważ swoją funkcję w MON sprawował dłużej niż 12 miesięcy. Kwoty odpraw pobiły politykom PiS także ekwiwalenty za niewykorzystany urlop, które na stanowiskach ministerialnych są atrakcyjne finansowo. Rekordzistą z odchodzących ministrów okazał się były szef MSZ Witold Waszczykowski, który zgarnął prawie 91 tys. zł.

Powyższe kwoty często są wyższe niż głośne nagrody za czasów Beaty Szydło, ale w przeciwieństwie do tych pierwszych nie wywołały dużych kontrowersji.

Sam fakt odpraw i ekwiwalentów za urlop nie jest czymś karygodnym, ale liczy się uczciwość polityczna, której PiS brak. Warto przypomnieć ataki na sędziów za odbieranie ekwiwalentów urlopu, kiedy próbowano w prorządowych mediach oczerniać ich za takie praktyki. Jest to również policzek wobec elektoratu i szeregowych członków partii. Kiedy radni w samorządach muszą oddać część swojej niewielkiej diety za chciwość liderów, to politycy na szczytach hierarchii partyjnej nie muszą już zaciskać pasa. Jest to przykład elitaryzmu, z którym walkę PiS tak ochoczo deklaruje. Hipokryzja jednak nie od dziś idzie krok za działaniami partii rządzącej. Mówienie o byciu człowiekiem z ludu przychodzi lekko, ale przyjąć taką postawę w życiu codziennym pełnym pokus jest już o wiele trudniej. Z tego względu ironią losu jest rekordowy wynik Beaty Szydło w eurowyborach, gdzie zgarnęła pół miliona głosów w znacznej mierze dlatego, że uchodziła za skromnego, zwykłego człowieka, takiego jak przeciętny wyborca. Jednak odbiór społeczny a rzeczywistość w polityce to często dwie rożne rzeczy.

Kmicic

Jeśli ktoś myślał, że można nałożyć opłaty emisyjne, recyklingowe, mocowe, przejściowe, wodne, handlowe +wiele innych oraz wpuścić na rynek strumień ponad 30 mld zł niepochodzących ze wzrostu produktywności i wydajności pracy, i nie spowoduje to inflacji, to się mylił #500minus

Wzrastające ceny odbijają się na portfelach Polaków, średnio wydatki na żywność stanowią już ponad ¼ budżetu polskich rodzin. #DrożyznaPlus

Roman Giertych odniósł się do opublikowanego niedawno oświadczenia majątkowego posła PiS Jarosława Kaczyńskiego. – „Przeczytałem ze zdumieniem w tym oświadczeniu, że pełnomocnictwo zostało panu prezesowi Kaczyńskiemu wycofane i że on nie podejmował żadnych uchwał w imieniu właściciela spółki Srebrna na zgromadzeniu” – powiedział Giertych w TVN 24. W oświadczeniu Kaczyński napisał bowiem: – „Posiadałem jednorazowo pełnomocnictwo do reprezentowania Fundacji „Instytut Lecha Kaczyńskiego” oraz pozostałych wspólników na nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników Srebrna Sp. z o.o. oraz wykonywania prawa głosu z wszystkich przysługujących wspólnikom udziałów w kapitale zakładowym Spółki. Posiedzenie to nie odbyło się, pełnomocnictwo…

View original post 1 375 słów więcej

 

Obalić dyktaturę proboszczów

Waldemar Kuczyński dołączył do osób, których zdaniem Kościół katolicki hamuje demokrację w naszym kraju. Zdaniem ministra w rządzie Tadeusza Mazowieckiego należy „obalić dyktaturę proboszczów”.

>>>

Więej >>>

Depresja plemnika

Jarosław Kaczyński jest wewnętrznie zdruzgotany śmiercią przyjaciółki, brata, matki i myślę, że poczucie proporcji  i rzeczywistości jest u niego zachwiane. Bardzo mu współczuję, ale myślę, że wewnętrzna tragedia nie usprawiedliwia niszczenia wszystkiego wokół siebie – ocenia prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog. – Moim zdaniem prawdziwa wiara to przede wszystkim szacunek do drugiego człowieka, a robienie z jakichś zmitologizowanych założeń czy symboli, jak tęcza, czegoś tak zasadniczego jest czymś absurdalnym i pokazuje tak naprawdę wewnętrzną pustkę pisiaków – mówi o zatrzymaniu Elżbiety Podleśnej

View original post 1 763 słowa więcej

 

Pisowcy z TVP, z gadzinówki, jaką zrobiono z naszego dobra wspólnego, dostaną takiego kopa, że im but w zadku zostanie na zawsze

Media publiczne czeka trzęsienie ziemi w sytuacji, gdy politycy Prawa i Sprawiedliwości przegrają jesienne wybory parlamentarne.

Depresja plemnika

„Jarosław Kaczyński zobowiązuje się zapłacić na rzecz Geralda Birgfellnera kwotę 50 tys. zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 21 marca 2019 r. do dnia zapłaty, w terminie 7 dni od zawarcia ugody tytułem zwrotu nienależnego świadczenia, które przyjął od Geralda Birgfellnera w gotówce w dniu 7 lutego 2018 r.” – takiej treści ugodę sądową zaproponował prezesowi PiS Gerald Birgfellner i oddał sprawę w ręce wymiaru sprawiedliwości.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza” austriacki biznesman Gerald Birgfellner złożył do sądu wniosek o wezwanie Jarosława Kaczyńskiego do dobrowolnego zwrotu 50 tys. zł.

Pieniądze, które wcześniej przekazał prezesowi PiS, miały być zapłatą dla księdza z fundacji Instytut im. Lecha Kaczyńskiego. Po duchownym ślad wszelki zaginął, a prezes z uporem nie odbiera listów poleconych z wezwaniem do zwrotu pieniędzy.

Na wezwanie sądu prezes PiS będzie musiał się już stawić. Jeśli tego nie zrobi, sąd może zaocznie nakazać mu zwrot pieniędzy.

W piśmie, które…

View original post 1 008 słów więcej

 

Czy Kaczyński będzie siedział, jak władza PiS przeminie?

PO domaga się odsunięcia prokurator Śpiewak od sprawy Kaczyńskiego z zawiadomienia Birgfellnera. Tomczyk: Państwo zostało sparaliżowane przez srebrny układ polityczny

Składamy dzisiaj z posłem Tomczykiem wniosek o wyłączenie prokurator Śpiewak z postępowania sprawdzającego, z racji tego, że zachodzi uzasadnione podejrzenie co do braku jej obiektywizmu i bezstronności w sprawie. Do prokuratorów stosuje się odpowiednio przepisy dot. sędziów. Pani prokurator powinna być wyłączona z postępowania” – mówił na konferencji prasowej w Sejmie Krzysztof Brejza z PO – „Jesteśmy ciekawi, co jest zawarte w uzasadnieniu awansu dla pani Śpiewak, jakie decyzje albo brak jakich decyzji”.

Dzisiaj prokuratura nie zajmuje się stawaniem po stronie obywatela, po stronie interesu publicznego. Dziś te instytucje stają po stronie srebrnego układu Kaczyńskiego. Państwo zostało sparaliżowane przez układ polityczny, który działa, a my musimy zrobić wszystko, żeby państwo uchronić, dlatego mówimy o wielkim wyborze w maju i na jesieni” – dodawał Tomczyk.

Kaczyński musi beknąć, aby Polska była normalna.

vald2

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

Dlaczego PiS chce przywłaszczyć obchody rocznicy 4 czerwca 1989 roku, pierwszych częściowo wolnych wyborów parlamentarnych? Przecież narracja partii Kaczyńskiego o Okrągłym Stole jest mało pozytywna, a 4 czerwca to pierwszy i najważniejszy owoc kompromisu strony solidarnościowej z komuszą.

Potem przechodziliśmy transformację ustrojową zwaną reformami Balcerowicza, te okazały się wzorem dla innych państw naszego regionu, przede wszystkim są jednym z największych naszych sukcesów cywilizacyjnych w historii. Polska wreszcie stała się pełnoprawnym członkiem Zachodu poprzez przynależność do NATO i Unii Europejskiej.

Obok transformacji ustrojowej zachodziła dłuższa „transformacja” mentalna, którą swego czasu w lapsusie freudystycznym Jarosław Kaczyński wyłożył, jako „nikt nam nie powie, że białe jest białe…” W tej „transformacji” kłamstwo ma wartość prawdy, byle było głoszone z determinacją Goebbelsa.

4 czerwca ma wpisać w „transformację” mentalną PiS ich wersję historii, nie mającą wiele wspólnego z faktami, ale z kompleksami prezesa. Gdyby to odbywało się na płaszczyźnie osobistej, byłby…

View original post 870 słów więcej

Kler katolicki należy do jednej z najbardziej zdemoralizowanych grup społecznych na świecie

Filozof prof. Tadeusz Bartoś odniósł się do informacji na temat wykorzystywania seksualnego zakonnic przez księży katolickich.

 

Politycy PiS to wspólnicy kleru, a Morawiecki nadal marzy o rechrystianizacji UE. A fe! Krzyżowcy.

Depresja plemnika

Ujawnienie, że przez ostatnie trzy dekady w najbliższym otoczeniu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego znajdował się tajny współpracownik służb PRL o pseudonimie “Ryszard” musiało być dla polityków tego ugrupowania olbrzymim szokiem. To, że były prezes spółki Srebrna, a za rządów Prawa i Sprawiedliwości etatowy szef Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Kazimierz Kujda przez tyle lat zajmował się interesami finansowego zaplecza środowiska skupionego wokół braci Kaczyńskich sprowokowało pytania, czy i inne osoby z najbliższego otoczenia prezesa PiS mają w swoich życiorysach sekrety, których elektorat Zjednoczonej Prawicy mógłby nie zrozumieć i nie wybaczyć.

Drugim, po Kujdzie, ciosem w antykomunistyczny wizerunek lidera obozu rządzącego było ujawnienie przez posła PO Krzysztofa Brejzę kłopotliwej przeszłości słynnej “pani Basi”, czyli Barbary Skrzypek, sekretarki prezesa PiS i szefowej biura prezydialnego tej partii. Już wcześniej pojawiały się pytania, czy pani Basia również ma swoją “teczkę” w IPN, ale najwięcej o jej zawodowej przeszłości można dowiedzieć się…

View original post 2 027 słów więcej

Kaczyński – zawalidroga PiS

Depresja plemnika

Po ujawnieniu nagrań biznesowych negocjacji Jarosław Kaczyński po raz pierwszy na serio zaczął się obawiać, że PiS może przegrać wybory. I to przez niego.

We wtorek w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego w siedzibie PiS przy Nowogrodzkiej drzwi się nie zamykają. Narada za naradą. Tego dnia „Wyborcza” publikuje nagrania rozmów Kaczyńskiego z jego kuzynem oraz austriackim biznesmenem, który miał budować dla powiązanej z PiS spółki Srebrna wieżowiec w centrum Warszawy wart 1,3 miliarda złotych.

Najdłużej, bo kilka godzin, siedzi u prezesa premier Mateusz Morawiecki. Trochę krócej koordynator ds. służb specjalnych Mariusz Kamiński i wicemarszałek Senatu Adam Bielan. To oni odegrają kluczowe role w kształtowaniu partyjnej narracji w pierwszych dniach kryzysu taśmowego.

Kaczyński jest spokojny i opanowany, nie traci zimnej krwi, bo – jak mówi jeden z uczestników tych nasiadówek – on prawie nigdy nie daje się ponieść emocjom.

Kaczyński wie, że te nagrania mogą mieć dużą siłę rażenia. W końcu to…

View original post 1 708 słów więcej

 

Post Navigation