Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Agata Kondzińska”

Klaudia Jachira, bicz na PiS

– Ale jeśli mam wybór: zająć się w Sejmie poprawą bezpieczeństwa pieszych albo domaganiem się usunięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego, zdecydowanie wybieram żywych pieszych – mówi posłanka elekt Klaudia Jachira, która dostała się do Sejmu z warszawskiej listy Koalicji Obywatelskiej.

Jachira dała się poznać jako performerka i satyryczka, która kpiła z Jarosława Kaczyńskiego, a także z mitu smoleńskiego. Na jednym ze spotkań wyborczych, wyśmiewając ofertę Telewizji Polskiej, mówiła o „telenoweli smoleńskiej”, „bloku ekshumacyjnym” czy quizie pt. „Czyja to kończyna?”. Za te słowa Jan Pietrzak nazwał Jachirę „wynajętą zdzirą”.

Przyszła posłanka podczas Młodzieżowego Strajku Klimatycznego zamieściła też w mediach społecznościowych zdjęcie, na którym stoi pod pomnikiem Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego z transparentem „Bób, hummus, włoszczyzna, vege”. Skrytykowali ją za to kombatanci. Nieżyjącego Lecha Kaczyńskiego nazwała „przeciętnym prezydentem”, a Janusza Palikota – „ciekawą osobą”.

Arkadiusz Gruszczyński: Zdobyła pani w wyborach do Sejmu 6,3 tys. głosów. To satysfakcjonujący wynik?

Klaudia Jachira, posłanka elekt Koalicji Obywatelskiej: Jak na miejsce, z którego startowałam – 13., to tak. Udało mi się zrobić ósmy wynik na liście, a nie miałam dużych środków finansowych na kampanię.

Nie jest pani z Warszawy. Co panią łączy z wyborcami ze stolicy?

– Mam tu najwięcej sympatyków.

Skąd to wiadomo?

– Widzę to po statystykach moich filmów w sieci. Oglądają mnie też Polacy mieszkający za granicą, interesujący się sprawami naszego kraju. W trakcie kampanii poleciałam do Londynu i walczyłam o ich głosy.

A jak pani walczyła o głosy warszawiaków?

– Przez ostatnie 11 lat byłam w tym mieście dwa razy w miesiącu, a przez ostatnie cztery uczestniczyłam w większości demonstracji w obronie praworządności czy na kontrmiesięcznicach smoleńskich.

Jakimi problemami warszawiaków chce się pani zajmować w Sejmie?

– Mieszkańcy stolicy najwięcej narzekają na korki, ale to sprawa samorządu. Oczywiście pewne ustawy mogłyby pomóc w upłynnieniu ruchu samochodowego, ale transport publiczny jest problemem urzędu miasta, a nie parlamentu.

A co z pieszymi? Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze apeluje o zmianę przepisów, które miałyby poprawić ich bezpieczeństwo. Zna pani ten projekt?

– Tak, jeden z wyborców mi o nim opowiedział. Trzeba usunąć z kodeksu wykroczenie „wtargnięcia na jezdnię”, a prawo ma chronić pieszego, ponieważ jest najsłabszym ogniwem w ruchu drogowym. To kierowcy mają być uważni, a nie piesi.

Myślę, że powinniśmy rozpocząć ogólnopolską dyskusję o stylu jazdy kierowców, o przyzwoleniu na szybką jazdę. Już jakiś czasu temu postawiłam sobie za punkt honoru jeździć zgodnie z przepisami. Inni kierowcy nie potrafią tego zaakceptować. Wyprzedzali mnie wszyscy, nawet z prawej strony. Będę na pewno rozmawiała z kolegami i koleżankami z klubu parlamentarnego, co można zrobić z tym problemem.

Czym jeszcze chce się pani zajmować?

– Idę do Sejmu, bo chcę patrzeć władzy na ręce. A oprócz tego bardzo ważne są dla mnie ochrona środowiska i walka ze smogiem. Warszawiacy wielokrotnie mówili mi, że chcą oddychać czystym powietrzem. Na pewno zajmę się przedsiębiorcami, ponieważ uważam, że państwo w ostatnim czasie utrudnia życie małym i średnim firmom. Korporacje dobrze sobie radzą, a drobni przedsiębiorcy przelewają duże daniny do kasy państwa. Kiedy z nimi rozmawiałam, widziałam przerażenie kolejnymi pomysłami rządu Mateusza Morawieckiego. Przecież wprowadzenie pensji minimalnej na poziomie 4 tys. zł brutto doprowadzi do bankructwa wielu firm. A w najgorszym wypadku do sytuacji, w której pracownik będzie zarabiał minimalną, a właściciel o wiele mniej.

Niektórzy uważają, że większym problemem są obecnie prawa pracownicze i niedoinwestowana Państwowa Inspekcja Pracy. Będzie pani też dbała o interesy pracowników?

– Nie namawiam pracodawców do łamania prawa pracy. Co miesiąc płacą potężne podatki. Moja mama – jako drobny przedsiębiorca – zarabia 2,5 tys. zł, a 1,5 tys. zł przelewa na konto ZUS-u. A jeszcze na koniec słyszy od partii rządzącej, że jak się jej nie podoba, to może wyjechać i założyć firmę w innym kraju.

Czyli co powinno się zrobić z ubezpieczeniem społecznym dla przedsiębiorców?

– Nie powinni być zmuszani do płacenia go za siebie. Za swoich pracowników muszą go odprowadzać, ale składka za właściciela firmy powinna być dobrowolna. Przedsiębiorcy są na tyle mądrzy, że wiedzą, jak odłożyć na emeryturę.

Przedstawia się pani jako performerka i artystka. Czy problemami tej grupy będzie się pani zajmowała?

– Tak, ponieważ mówimy o biednych ludziach, którzy nie mogą zorganizować ogromnego protestu pod Sejmem i domagać się respektowania swoich praw. Nie wysypią jak rolnicy ton jabłek. Jestem za włączeniem artystów do powszechnego systemu ubezpieczeń zdrowotnych. 90 proc. moich znajomych nie ma możliwości bezpłatnej opieki medycznej.

Czy Koalicja Obywatelska pomagała pani w kampanii wyborczej?

– Przede wszystkim umożliwia mi start, mimo że nie jestem członkiem żadnej partii.

A konkretne wsparcie?

– Dostałam 20 banerów.

W trakcie kampanii pojawiły się głosy, że powinna pani zrezygnować ze startu.

– Nie było mi miło, szczególnie, kiedy słyszałam takie opinie od „swoich”. To, że TVP zrobiła ze mnie największą hejterkę III RP, nie dziwiło.

Katarzyna Lubnauer powiedziała, że „Jachiry nie powinno być na listach”.

– Nie wszyscy muszą mnie kochać.

Wstąpi pani do Platformy Obywatelskiej?

– Nie, pozostanę niezależna.

Co z postulatem wprowadzenia w Polsce związków partnerskich?

– Jestem za.

Lewica zapowiedziała złożenie projektu ustawy liberalizującej dostęp do aborcji. Poprze ich pani?

– Oczywiście. Podpisałam deklarację Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, jestem za pełnią praw aborcyjnych i dostępu do środków antykoncepcyjnych. Jestem też za tym, żeby zmienić oddziały położnicze, gdzie brakuje dziś empatii.

A darzy pani empatią Jarosława Kaczyńskiego?

– Czasami, kiedy próbuję sobie wyobrazić, jaki jest biedny w tym sianiu nienawiści wobec tych wszystkich, którzy nie myślą tak jak on.

A wobec ofiar katastrofy smoleńskiej?

– Oczywiście, że tak. To była jedna z największych tragedii w Polsce, którą partia rządząca wykorzystała do walki politycznej. Nie ma mojej zgody na kult smoleński, teorie spiskowe, oskarżanie Donalda Tuska o zabójstwo Lecha Kaczyńskiego czy utrzymywanie z naszych podatków absurdalnej komisji smoleńskiej. A mało kto pamięta, że Antoni Macierewicz uciekł z miejsca katastrofy. Przyjechała tam za to ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz, która identyfikowała ciała. Dlatego niewyobrażalna była dla mnie decyzja o ekshumacji ofiar bez zgody rodzin. To była profanacja, a politycy PiS-u powinni ponieść za to konsekwencje.

Jednak część opinii publicznej negatywnie ocenia formę krytyki, którą pani uprawia. W Sejmie zmieni pani metody?

– Chciałabym, żeby ludzie zrozumieli, kto kłamie. Mówię o faktach i nie boję się nazywać rzeczy po imieniu.

Czyli będąc na sali plenarnej Sejmu, powie pani z mównicy w stronę Jarosława Kaczyńskiego to wszystko, co widzieliśmy na pani filmikach?

– Chciałbym mu powiedzieć kilka słów prawdy. Nie mam problemu z tym, żeby podać mu rękę. Ale nie będę głaskać po głowach polityków Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ to, jak wygląda dzisiaj nasz kraj, to ich wina. Przez nich polityka wtargnęła cztery lata temu do mojego życia. To PiS zabrał moją demokratyczną, europejską Polskę. Nie byłoby mnie dzisiaj w parlamencie, gdyby nie PiS łamiący prawo.

Myśli pani, że Jarosław Kaczyński chciałby uścisnąć dłoń polityczki, która nazwała jego brata przeciętnym prezydentem?

– To pytanie do posła Kaczyńskiego. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: mieliśmy lepszych prezydentów. I nie rozumiem, po co stawiać pomniki przeciętnemu prezydentowi.

Czyli będzie się pani domagała usunięcia jego cokołu z placu Piłsudskiego?

– Wolałabym, żeby go tam nie było. Ale jeśli mam wybór: zająć się w Sejmie poprawą bezpieczeństwa pieszych albo domaganiem się usunięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego, zdecydowanie wybieram żywych pieszych.

Kmicic z chesterfieldem

Dzisiaj mija 2 rocznica jak pod Pałacem Kultury w Warszawie podpalił się w akcie protestu przeciw polityce PIS Piotr Szczęsny – szary człowiek, który kochał wolność ponad wszystko. Trzeba pamiętać o tym wydarzeniu, dlatego przypominam jego list – testament.

Patriotyczni eksperci od turystyki i krajoznawstwa oferują Oldze Tokarczuk atrakcyjne destynacje.

Ze współczuciem trzeba przyznać, że Akademia Szwedzka sprawiła Oldze Tokarczuk wielki problem. Laureatka Nagrody Nobla musi sobie teraz łamać głowę, jaki kraj jako miejsce osiedlenia wybrać. Rodacy, którzy wpisują się na forach internetowych, życzliwie podsuwają jej niezliczone pomysły. Warto kilka wymienić, z szacunku zachowując oryginalną pisownię komentatorów portalu tygodnika „Sieci”.

„Jedź do iSSraela. Idealne państwo dla bydła antypolskiego”.

„Wracaj na Wzgórza Golan”.

„i ona ma taką nagrodę może powinna wyprowadzić się do niemiec”

„Proponuję wyjazd na Krym”.

„Proponuję wyjazd do KRLD”.

„Wyjazd do państw arabskich”.

Propozycji jest tak dużo, że niektórym osobom trudno coś nowego wymyślić. Stąd i taki kategoryczny…

View original post 5 180 słów więcej

 

Ziobro i Gowin zagryzą Kaczyńskiego

W partii umocnili się jej sojusznicy – gowinowcy i ziobryści. Słychać, że porachunki z premierem Morawieckim będzie chciała wyrównać była premier Beata Szydło.

Dzień po wyborach z każdym kolejnym komunikatem Państwowej Komisji Wyborczej rzedły miny polityków PiS. Bo ostateczne wyniki są gorsze od spodziewanych. – Liczyliśmy, że pułapem, z którego się wybijemy w tych wyborach, będzie 45-proc. poparcie, a nawet nie doszliśmy do tego progu – tłumaczy polityk PiS.

W nieoficjalnych rozmowach nikt nie kryje, że w partii potrzebna jest refleksja i rozliczenia – nie tylko sztabowców, ale też kandydatów i okręgów. Najważniejszy cios padł, gdy PKW ogłosiła zwycięzców wyborów do Senatu. – To jest największe zmartwienie prezesa PiS. Miał Senat na telefon, teraz senatorowie będą mogli blokować nasze ustawy nawet na kilka tygodni – mówi ważny polityk obozu władzy. – A jeśli opozycja dobrze poukłada się w Senacie, to jego marszałek zostanie liderem opozycji – i to z możliwością robienia własnej polityki zagranicznej.

Dodatkowo wskazują, że to Senat dzieli pieniądze dla środowisk polonijnych. W 2019 r. było to 100 mln zł. – To dla nas ważne. Wygraliśmy w USA, gdzie Polonia jest największa, i to my przenieśliśmy te środki z MSZ do Senatu, a teraz będzie je dzielić opozycja – złości się polityk PiS.

Mocni gowinowcy i ziobryści

W poniedziałek w partyjnej centrali od rana trwały narady. Zebrał się sztab i kierownictwo partii. Politycy na gorąco analizowali wyniki wyborcze, padały pierwsze wnioski z kampanii. – Na Senat nie było żadnej strategii, żadnej pracy w regionach – oskarżał jeden z posłów PiS. Inny bronił kolegów: – Marszałek Stanisław Karczewski, który odpowiadał za Senat, pracował naprawdę ciężko, ale zabrakło wsparcia ze strony kandydatów do Sejmu.

Na razie na Nowogrodzką do siedziby PiS nie zaproszono liderów partii sojuszniczych, ale rozmowy rozpoczną się w tym tygodniu. Partia Kaczyńskiego będzie chciała jak najszybciej powołać rząd i uspokoić nastroje wewnątrz obozu władzy.

Nieoficjalne układanki na rządowym zapleczu już się zaczęły. Zwycięzcami tych wyborów czują się Zbigniew Ziobro z Solidarnej Polski i Jarosław Gowin z Porozumienia. Sojusznicy PiS wychodzą z nich wzmocnieni – i jedni, i drudzy wyliczają, że wprowadzili po 18 posłów, i już myślą, jak poszerzyć swoje strefy wpływów.

– Bez nas PiS nic nie zrobi – mówią zgodnie. Obie formacje łączy sojusz taktyczny. Wspierają się, gdy PiS próbuje kogoś z nich ograć. Ale na tym zgoda się kończy, a zaczynają się wzajemne podgryzania.

Ziobrysta: – Jarosław Gowin dostał w Krakowie ledwie niecałe 16 tys. głosów, jego pozycja negocjacyjna znacznie spadła. Nie to co Zbigniew Ziobro z wynikiem ponad 100 tys. w Kielcach.

Gowinowiec: – To nas nie osłabia. Gowin startował z ostatniego miejsca, żeby inni od nas dostali lepsze miejsca, za chwilę nikt nie będzie pamiętał, kto ile dostał głosów. A nie ma co porównywać wyników z pierwszego i ostatniego miejsca listy.

Polityk PiS: – Niech Ziobro się nie puszy, bo dobry wynik zrobiła też Anna Krupka – prawie 70 tys. głosów. Co pokazuje, że szeryf wcale nie jest taki mocny.

Ze strony ziobrystów dobiegają też sygnały, że do gry chce wejść europosłanka Beata Szydło. Od dawna wiadomo, że w rządzie była premier miała nieformalny alians z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą przeciwko Mateuszowi Morawieckiemu. A oba środowiska najchętniej zmieniłyby szefa rządu. To stamtąd padają oskarżenia, że to Morawiecki nie dowiózł oczekiwanego wyniku. – On nie trafia do naszych wyborców w wioskach i małych miastach. Tam powinna być wszędzie Szydło, wtedy PSL dziś by nie świętował – mówi polityk z otoczenia prokuratora generalnego. Irytuje się: – Ale nie! Pchnęli go na wieś, bo tak wymyślił Paruch, który sam nie umie wygrać z pierwszego miejsca.

W PiS ciągle pamiętają, że Waldemar Paruch, szef Centrum Analiz Strategicznych w kancelarii premiera, nie zdobył mandatu europosła w 2014 r., chociaż otwierał listę PiS w Lublinie.

Trudne cztery lata

Zwolennicy Morawieckiego stopują jednak zapędy o wymianie szefa rządu: – Premier zrobił wynik lepszy o 7 proc. niż Szydło cztery lata temu. A poza tym prezes nadal jest z niego zadowolony, skoro ciągle opowiada, że Morawiecki ma przewody zamiast żył.

Na razie w obozie władzy nie ma planów zastąpienia szefa rządu, chociaż słychać, że wynik indywidualny premier mógłby mieć lepszy (ponad 130 tys. w Katowicach). – Ziobryści mogą próbować tym straszyć, by podbić swoją pozycję negocjacyjną i jeszcze więcej ugrać dla siebie – mówi polityk PiS.

W partii wiedzą, że gowinowcy też nie zgodziliby się na wzmocnienie swojego konkurenta. – Szykują się trudne cztery lata. To zwycięstwo, które Jarosława Kaczyńskiego przyprawia o potężny ból głowy. Bo to on będzie musiał za każdym razem wszystko rozstrzygać, a będzie co robić – ocenia polityk PiS. I wylicza: – Wyrazista lewica będzie się upominać o sprawy światopoglądowe, silni sojusznicy będą poszerzać strefy wpływów, Senat będzie blokować, Konfederacja będzie dociskać PiS do prawej ściany.

Polityk PiS: – Konfederaci powinni lecieć z kwiatami do prezesa TVP, bo w Sejmie są dzięki niemu.

Ale nie wszyscy tak sądzą. – Gdyby nie Jacek i telewizja, moglibyśmy mieć gorszy wynik – uważa polityk PiS. Prezes TVP Jacek Kurski był w niedzielę na wieczorze wyborczym PiS.

Więcej >>>

Więcej >>>

Zwycięstwo w Senacie tworzy nową jakość, jeśli chodzi o możliwości legislacyjne, możliwości kontroli nad pracą rządu, jest to szansa na przywrócenie prawdziwego parlamentaryzmu przynajmniej w jednej izbie po 4 latach tłamszenia i duszenia.

Xerofas

Zjednoczona Prawica ma najprawdopodobniej bezwzględną większość w Sejmie, ale opozycja odbiła Senat. To najważniejszy polityczny efekt tych wyborów. Oznacza, że dobrze naoliwiony mechanizm sprawowania władzy przez PiS lekko się zatarł. Czy nastąpi także odpływ fali populizmu w Polsce?

Stonowane wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego podczas wieczoru wyborczego świadczyło o tym, że zdaje on sobie sprawę, iż rządzić przez następne cztery lata będzie trudniej. Nie tylko z powodu obietnic socjalnych, nadchodzącego kryzysu i pytania o wewnętrzną jedność ugrupowania z racji dobrych wyników partii Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina.

Wbrew nadziejom polityków PiS partia rządząca nie uzyskała w Sejmie większości konstytucyjnej ani większości trzech piątych, która pozwala odrzucać weto prezydenta. Zatem w kolejnych wyborach – wiosną 2020 r. na prezydenta RP – bój ponownie będzie się toczył o wszystko. A przegrana może być dla PiS katastrofą.

8 mln kontra 8,8 mln

Zdobycie Senatu (o ile PiS nie zdoła podkupić któregoś z senatorów opozycji) oznacza…

View original post 2 781 słów więcej

 

Morawiecki, nie ma dnia, ba, godziny, żeby pan nie skłamał

Oto jak Morawiecki walczy z powodzią – limuzynami.

Mateusz Morawiecki przebywający na terenach zagrożonych powodzią został dzisiaj przyłapany przez internautów na swoim kolejnym kłamstwie.

Depresja plemnika

„Gazeta Wyborcza” ujawnia, że w mieszkaniu prezes Trybunału Konstytucyjnego, Julii Przyłębskiej odbywają się cykliczne spotkania, w których uczestniczy prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki. Rozmówcy z rządu w rozmowie z GW podkreślają wprost, że to ważny ośrodek władzy.  Mieszkanie mieści się w reprezentacyjnym budynku z balkonami i dużymi oknami naprzeciwko TK. Obok swoje siedziby mają Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Edukacji Narodowej, niedaleko jest kancelaria premiera. W PiS od dawna narasta niezadowolenie, że partyjna siedziba przy ul. Nowogrodzkiej nie jest jedynym centrum decyzyjnym.

Jarosław Kaczyński skomentował publiczne swoje kontakty z prezes TK 13 maja w programie „Pytanie na śniadanie” w TVP 2. Niespodziewanie ujawnił w nim, że Przyłębska „jest jego towarzyskim odkryciem ostatnich lat” i bardzo lubi u niej bywać, a spotkania mimo pełnionej przez nią funkcji mają prywatny charakter.

Wypowiedź ta (temat przyjaźni prezesa PiS miał być jednym z zaplanowanych przez jego PR-owców tematów rozmowy) padła w…

View original post 3 519 słów więcej

 

Państwo teoretyczne

❗️Kilka tygodni po emisji reportażu Superwizjera „Działacz i kariera w państwowej spółce” rozmówca dziennikarzy zostaje zatrzymany na polecenie prokuratury… przypadek? 🤔 i chce być bezkarny 👇

Dalsza strategia działania metodą faktów dokonanych przez polski rząd być może pozostaje skuteczna w kwestii utrzymywania pożądanej mobilizacji elektoratu partii rządzącej, jednak długofalowo jest dla Polski fatalna w skutkach. Każdy kolejny miesiąc trwania otwartej konfrontacji z unijnymi instytucjami i Trybunałem Sprawiedliwości UE to większe zagrożenie olbrzymimi finansowymi karami, oraz stopniowe pogrążanie wizerunku naszego kraju na arenie międzynarodowej do poziomu, z którego przez długie dekady możemy się nie wygrzebać.

Jak ustaliła korespondentka RMF FM w Brukseli, najbliższe tygodnie będą dla Prawa i Sprawiedliwości czasem permanentnego tłumaczenia się przed szeregiem unijnych gremiów. Tylko w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, rząd czterokrotnie zostanie wezwany “na dywanik”, zarówno przez Parlamentem Europejskim, Radą UE czy unijnymi komisarzami. Unijny dyplomaci nie ukrywają, że chodzi o ciągłe wywieranie na Polskę presji tak, by rząd Prawa i Sprawiedliwości rozważył powstrzymanie wprowadzania w życie zmian, które otwarcie łamią zasady UE.

Biorąc z kolei pod uwagę fakt, iż kolejne polskie sądy zwracają się o pomoc w rozstrzygnięciu zapytań prawnych do TSUE, wszystkie wnioskując o tryb przyspieszony i zastosowanie środków zabezpieczających, lada moment te tłumaczenia mogą się odbywać już z wyrokami “skazującymi” w tle. Tym bardziej, że sądy stają się coraz bardziej śmiałe, już wprost zamieszczając w pytaniach prejudycjalnych tezę, że wprowadzone przez rząd rozwiązania dają władzy wykonawczej nieprawdopodobny wpływ na kwestie dyscyplinarne sędziów, a to w oczywisty sposób narusza ich niezawisłość i może wpływać na treść orzeczeń. Fragment zapytania z sądu w Gorzowie Wlkp. ujawnił na Twitterze Tomasz Skory z RMF FM.

Sędziowie najwyraźniej nie dają się zastraszyć, a efekt mrożenia, jaki ma wywołać demonstracyjne uruchamianie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, którzy takie pytania prejudycjalne do TSUE wysyłają, nie przynosi spodziewanych skutków, wręcz potwierdzając znajdujące się w pytaniach zarzuty.

Jeśli zatem Prawo i Sprawiedliwość nie chce trwale postawić się faktycznie poza unijnym systemem prawnym, prędzej czy później będzie musiało pójść na ustępstwa i to w najgorszym dla nich momencie, czyli w czasie wyborczego maratonu.

Od intensywnej obrony naszego międzynarodowego porządku opartego na regułach przez mieszanie się w wyborach i zmianę klimatu na przesłanie Mandeli i Wałęsy, jak nigdy nie kapitulować.

Zobacz najważniejsze fragmenty mojego przemówienia #UNGA:

— 3 PAŹDZIERNIKA PREMIERA KSIĄŻKI BARTŁOMIEJA SIENKIEWICZA – PAŃSTWO TEORETYCZNE: “Napisana ostrym językiem przez analityka i polityka. Bartłomiej Sienkiewicz, były minister spraw wewnętrznych w rządzie Donalda Tuska, autor słynnego stwierdzenia, że „państwo polskie istnieje teoretycznie”, opowiada o kulisach polityki. Ale przede wszystkim pisze o państwie, które mimo zaklęć kolejnych ekip rządzących jest nadal obce dla swoich obywateli. Więcej, polskie państwo jest niezrozumiałe, a czasami wręcz dramatycznie nieporadne. W „Państwie teoretycznym” autor stawia tylko z pozoru paradoksalne pytania: „Dlaczego kodeks drogowy jest ważny dla obrony sądów?”, „Czy szkoła w Polsce jest formą demoralizacji?”, „Dlaczego pożary wysypisk śmieci to ostrzeżenie przed potencjalną wojną?”. Sienkiewicz zastanawia się, co można zrobić, żeby państwo w Polsce było sprawne, a nie teoretyczne. Przedstawia swoją receptę na polskie choroby w niebanalny, często zaskakujący sposób. Nie cofa się przy tym przed przyznaniem się do własnych błędów. Jest bezlitosny w demaskowaniu zakłamania polskiej polityki”.
https://arbitror.pl >>>

— ZWIASTUN DOBREJ ZMIANY: Dobra zmiana – oficjalny zwiastun nowego filmu Konrada Szołajskiego. “Pierwszy polski film dokumentalny o… dobrej zmianie. Jego bohaterkami są dwie kobiety, reprezentujące dwie strony politycznego podziału naszego kraju. Obserwujemy je w życiu codziennym, starając się zrozumieć, co i dlaczego je różni. Obie czują się patriotkami, tyle że dla Marty patriotyzm ma odcień narodowy i katolicki, a dla Tity – europejski i liberalny. Film jest ich intymnym portretem, a zarazem to rzetelny, społeczny dokument o współczesnej Polsce. Bohaterki filmu nic o sobie nie wiedzą, uczestniczą w manifestacjach po dwóch stronach barykady, odgrodzone barierkami i kordonem policji. Czy uda się kiedyś doprowadzić do tego, żeby mogły ze sobą porozmawiać?”
https://youtu.be/3TIxjOohwkc

— AGATA KONDZIŃSKA O GRUPIE TRZYMAJĄCEJ PAŁAC – pisze w GW: “Kędryna ironizuje: – Oczywiście, że jest grupa krakowska, tylko proszę napisać, że jestem w niej najstarszy. Bo jak coś takiego pojawia się w mediach, to potem dużo łatwiej załatwia mi się sprawy urzędowe. Kolarski podobnie: – Tak, grupa krakowska jest niezwykle wpływowa i każdy, kto zna historię sztuki, może sobie przyporządkować nazwiska. Grupa nie jest przypadkowa. Duda i Kędryna są przyjaciółmi z krakowskiej podstawówki i z harcerstwa. Kolarski to kolega prezydenta i z harcerstwa, i z liceum, był w jednej klasie z Agatą Kornhauser-Dudą. Znajomość Szczerskiego i prezydenta trwa od pierwszych rządów PiS w latach 2005-07. Duda był wiceministrem sprawiedliwości, Szczerski – wiceministrem spraw zagranicznych”.
http://wyborcza.pl >>>

>>>

Rekonstrukcja rządu PiS, czy dekonstrukcja?

Na razie rząd PiS rekonstruują dziennikarze, a nawet dekonstruują. Jakkolwiek będzie, nie dojdzie do żadnej zmiany na lepsze, tylko gorsze. Na tym zresztą polega ta pisowska zmiana.

„Im gorzej, tym lepiej” – to jest definicja dobrej zmiany.

Agata Kondzińska w „Wyborczej” pisze, iż premierem na 75 proc. będzie Jarosław Kaczyński. I to byłaby dekonstrukcja, bo w tym układzie poleci wiele głów, a nawet mogłaby potoczyć się w akcie dekapitacji głowa Antoniego Macierewicza.

Wojciech Szacki też dopuszcza dekonstrukcję.

„Jeśli Kaczyński wejdzie do gry, zmian będzie więcej. Całkiem nie wykluczałbym nawet dymisji Antoniego Macierewicza, którego ostatnio dopadł straszny pech, bo a to aneksu WSI się nie publikuje, a to przyjaciel traci stołek, a to Smoleńsk jest wygaszany itd.”

Z kolei Grzegorz Osiecki z „Dziennika” dopatruje się nie tyle rekonstrukcji, co możliwości powiększenia konstrukcji. Do składu rządu dookoptuje się nowe ministerstwo – ministerstwo ochrony państwa (MOP).

Na czele mop miałby stanąć facet z trzyletnim wyrokiem – bez zawiasów – do odsiadki, Mariusz Kamiński.

Dla Kamińskiego należy się nie MOP, tylko mop. W celi jak znalazł, będzie latał od ściany do ściany, od pryczy do pryczy, od drzwi z judaszem do zakratowanego okienka, aby sprzątać nieczystości po prezesie.

Rekonstruuje nawet „Ucho prezesa”.

Do dymisji idzie Mariusz (Błaszczak), a może nawet kierownik wycieczek Joachim (Brudziński), tego ostatniego nie ma z czego dysmisjować, bo nie przecież z funkcji „damy do towarzystawa dla prezesa”.

Acz Brudzińskiego można dymisjonować z pensji, bo to zwykły nierób, lewus intelektualno-kończynowy, pozostanie mu honor, jak to mówi Stanisław Karczewski. Czyli po pisowsku: dyshonor.

Mija tydzień od małej apokalipsy (tak nazywam metaforycznie, jak to artykułował w wybitnej powieści Tadeusz Konwicki) samospalenia Piotra S. z Niepołomic przed Pałacem Kultury i Nauki.

Nie mogę przestać o nim myśleć – pisze w swoim komentarzu Jarosław Kurski.

Adam Szostkiewicz z kolei przywołuje słowa Joanny Muchy, która powiedziała jej w Tok FM.

„Politycy nie powinni chować głowy w piasek w takich sytuacjach. I posłanka Mucha przyznała, że być może czyn Piotra S. jest też dowodem, że opozycja nie robi tego, co do niej należy: nie daje poczucia bezpieczeństwa obywatelom zaniepokojonym rządami zjednoczonej prawicy, nie daje nadziei, że może być inaczej, że PiS nie będzie rządził wiecznie i że opozycja ma pomysł i plan, jak odsunąć je od władzy pokojowo, demokratycznie i skutecznie. Coś w tym jest.”

Post Navigation