Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Barbara Husiew”

Nowy biskup Kuchciński. Po PiS trzeba zdjąć krzyże z miejsc publicznych, szpecą wolność

Proboszcz niewielkiej wsi Tuligłowy na Podkarpaciu jest pomysłodawcą pomnika dla uczczenia 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Pomnik, którego budowa została zrealizowana dzięki hojności liczącej 800 mieszkańców parafii i wsparciu finansowemu Fundacji PGE, został w sobotę uroczyście odsłonięty przez Marszałka Sejmu, Marka Kuchcińskiego i oczywiście poświęcony przez metropolitę przemyskiego abp Adama Szala.

Oświetlony pomnik został usytuowany na najwyższym wzniesieniu w okolicy. Na postumencie w kształcie kielicha i chrzcielnicy stoi 25 metrowy krzyż z 32 metrowym masztem flagowym, na którym powiewa polska flaga. Wdzięczność mieszkańcom Tuligłów, za taką formę uczczenia rocznicy niepodległości kraju, wyraził Kuchciński, a także sam prezes Jarosław Kaczyński, który napisał w liście: „Jestem bardzo wzruszony, że Tuligłowy pamiętają, że w tak szczególny chwytający za serce sposób upamiętniają to niezwykłe wydarzenie sprzed wieku, jakim było odrodzenie się niezależnego państwa polskiego. […] Wielkość tego górującego nad okolicą pomnika symbolizuje moc wiary naszych przodków. Niezłomną ufność, że Ten, co Polskę przez tak liczne wieki otaczał blaskiem potęgi i chwały raczy przywrócić nam wolną Ojczyznę.”

Nie wszyscy jak się jednak okazuje podzielają zachwyt prezesa PiS. Część mieszkańców, a także internauci nie kryją swego oburzenia. „Lepiej niech wymieniają słupy energetyczne”, „Ile ludzi to nakarmi?” – można przeczytać w licznych komentarzach.

Przewyższający swymi rozmiarami krzyż na Giewoncie, monument w Tuligłowach stał się kolejnym dowodem, że Polska pod dyktatem partii PiS, pomnikami stoi.

Analitycy z portalu politykawsieci.pl poinformowali, że po raz pierwszy od 2014 r. Prawo i Sprawiedliwość odnotowuje poważne straty w social mediach.

To ważna informacja, bo kampania przed wyborami samorządowymi nabiera tempa i jak się okazuje opozycja chyba odrobiła lekcje z poprzednich wyborów. Kilka lat temu PiS przejęło rząd dusz na portalach społecznościowych. Było to możliwe dzięki całej rzeszy ludzi zatrudnionych wówczas do obsługi social mediów.

Po wygranych wyborach „trutni, których wielką pracą wystukano, wyklikano i wylajkowano dominację PiS w sieci wynagrodzono posadami w administracji rządowej czy propagandowych mediach, a ich nieoficjalnego szefa Pawła Szefernakera zrobiono nawet wiceministrem, co miało dać gwarancję, że kontrola nad prawicowymi trollami internetowymi, wspierana pieniędzmi z KPRM pozwoli trwale wygrywać potyczki w sieci z pozostającą w tej materii w lesie opozycją.”

Ale jak pokazują wspomniane wyżej analizy ciepłe posadki rozleniwiły pisowców, a opozycja zrozumiała znaczenie mediów społecznościowych. Po ubiegłotygodniowej konwencji partii rządzącej, pomimo „świetlanych” haseł wyborczych, to nie one królowały w sieci, a billboardowe hasło opozycji #PiSWziąłMiliony.

Bitwa hasztagowa #PiSwziąlmiliony zasięg w sieci 9,1mln / 6,4K wzmianek #KonwencjaPiS zasięg w sieci 8,5mln / 9,7 wzmianek #DotrzymujemySłowa zasięg w sieci 5,5mln / 3,9 wzmiankę” – czytamy wpis politykawsieci.pl. Różnica ta jeszcze się powiększyła po sobotnim konwencie wyborczym Koalicji Obywatelskiej w Warszawie i zorganizowanym równolegle evencie PiS we Wrocławiu.

Wychwalana „dobra zmiana” ponownie przegrała bitwę w mediach społecznościowych. „Zasięg 19 mln haseł Koalicji Obywatelskiej w porównaniu do ok. 6 mln partii Kaczyńskiego to prawdziwy łomot.” Pocieszający jest również fakt, że kierujących pisowską kampanią cechuje brak mobilizacji i brak pomysłów.

– Te wybory musimy wygrać, żeby w Polsce nie rozlała się krew. Mówię to z perspektywy mojego pokolenia, które widziało krew na polskich ulicach – podkreśla Bogusław Stanisławski, współzałożyciel Amnesty International. To jeden z uczestników Kongresu Obywatelskich Ruchów Demokratycznych, na który przyjechała „opozycja uliczna” z całej Polski.

„Moja ulica murem podzielona” – śpiewał Kazik w utworze „Arahja”. Odegrany po raz pierwszy ponad 30 lat temu protest song dotyczył muru berlińskiego. Dzisiaj można byłoby napisać go ponownie. Takiego rozłamu w Polsce nie było od dawna.

Ale podziały nie przebiegają jedynie na linii PiS – opozycja. Podzieleni są także ci, którzy od dawna protestują przeciw obecnemu rządowi właśnie na ulicach. Choć każdy robi to na swój sposób, cel mają jednak wspólny: walka o przywrócenie demokracji i praworządności. Jak wspólnie osiągnąć ten cel, zachowując jednocześnie swoją autonomię? I jakiej Polski chcemy, gdy rządy PiS dobiegną końca? Właśnie nad tym debatować będzie „opozycja uliczna” z całego kraju, która przyjechała w niedzielę do Łodzi na Kongres Obywatelskich Ruchów Demokratycznych.

Zjednoczeni w celu, nie pod szyldem

– Ten Kongres jest od nas, przez nas i dla nas. Gdyby nie działalność opozycjonistów na ulicy, gdyby nie troska i miłość do naszej ukochanej, domowej, ciepłej i demokratycznej ojczyzny, tobyśmy tutaj nie byli. Korzystajmy więc z tego, że jesteśmy tutaj razem. Myślę, że większość z nas bardzo martwi, kiedy widzi, jak często i z jaką łatwością potrafimy się ranić i dotykać. Ale my idziemy w tym kierunku, żeby w naszej kochanej ojczyźnie panował pokój, żebyśmy z dumą patrzyli w oczy światu i mówili: „tak, jesteśmy z Polski”. Zróbmy, co w naszej mocy, żebyśmy wyjechali z poczuciem dobrze wykonanego obowiązku – rozpoczął kongres Robert Hojda, pomysłodawca KORD i uczestnik wielu akcji protestacyjnych.

>>>

PiS widelcem wydłubuje demokrację w Polsce

Kampania wyborcza do samorządów nabrała już rozpędu. Na razie najbardziej spektakularne pojedynki obserwujemy w stolicy, w wykonaniu pretendentów do fotela prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego z Platformy i Patryka Jakiego ze Zjednoczonej Prawicy.

Tę rywalizację skomentował w portalu wPolityce.pl były człowiek Antoniego Macierewicza, jego zastępca w MON – Bartosz Kownacki. Ten sam, który swego czasu z dumą przekonywał, że Francuzi uczyli się od nas jeść widelcem.

Na podstawie dotychczasowych kampanijnych zmagań Kownacki jest przekonany, że wygrana jest po stronie opolanina. Zadziwiająca jest argumentacja Kownackiego, który uznał, że za porażką Rafała Trzaskowskiego może stać… niedostatek elit w stolicy!

„Bez wątpienia Patryk Jaki pokazał, że ma klasę, determinację i jest dzisiaj najbardziej aktywnym kandydatem w Warszawie. Rafał Trzaskowski okazał się być kandydatem elit, których wbrew pozorom w Warszawie tak wiele nie ma. Tutaj mieszkają normalni warszawiacy, od pokoleń lub przyjezdni, zwykli mieszkańcy. I oni nie identyfikują się z tą elitarnością pana Trzaskowskiego” – powiedział Bartosz Kownacki.

Co przez to chciał wyrazić Kownacki, mało kto wie. Pewne jest natomiast, że część mieszkańców Warszawy ma prawo poczuć się obrażona!

Co to bowiem znaczy, że „normalni” warszawiacy nie identyfikują się z elitarnością kandydata PO. Czyżby popieranie Rafała Trzaskowskiego wiązało się z „nienormalnością”? Jest też pytanie co to za „element”, który popiera kandydata Zjednoczonej Prawicy?

Do sprawy odniósł się Rafał Trzaskowski: „Normalni-nienormalni, lepszy-gorszy sort, Zomo-AK. To szkoła dzielenia ludzi J.Kaczyńskiego. Wybory w Warszawie są właśnie o tym, by nie pozwolić, by nas dzielili na lepszych i gorszych, obrażali, jeśli się z nimi nie zgadzamy. Nie ma na to mojej zgody, bo Warszawa jest jedna!” – napisał na Twitterze kandydat Platformy.

„Hola, mości Kownacki, kto to są ci normalni warszawiacy? – zapytał internauta i dodał poirytowany: „Zastanawiam czy za te słowa, które powiedziałeś pod adresem społeczności warszawskiej nazwanie ciebie Kownacki, pętakiem byłoby nadużyciem, komplementem, czy stwierdzeniem faktu”.

Ohydne. PiS kradnie demokrację jak złodziej, byle szybciej, szybciej, byle się udało, byle zdążyć, zanim złodzieja przyłapią.

Rządzi nami zorganizowana grupa przestępcza, która nie zawaha się przed niczym. Połączenie z KK jeszcze ją wzmacnia. Nie straszę PiSem. On taki jest.

Earl drzewołaz

Szalenie aktualne niestety.

Wiele działań podejmowanych przez Prawo i Sprawiedliwość wydaje się chybionych – choćby te dotyczące gigantycznych zarobków działaczy partii ulokowanych w spółkach Skarbu Państwa – ale to przemyślana strategia. Chodzi o zbudowanie własnej elity, która zastąpi dotychczasową i zapewni prawicy rządy na długie lata – pisze Piotr Gajdziński w tekście, który pierwotnie ukazał się w miesięczniku „Odra” (nr 7-8/2018)

Na początku kwietnia br. Jarosław Kaczyński ogłosił decyzję Komitetu Politycznego PiS o zwrocie nagród przez ministrów rządów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego oraz o obcięciu pensji parlamentarzystów i samorządowców. Oczywiście w praktyce – jak zawsze w najważniejszych sprawach – podjął tę decyzję sam. „Będzie w tej chwili dużo, dużo skromniej niż było dotychczas” – zapowiedział.

Decyzja Kaczyńskiego spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem – w sondażu przeprowadzonym dla TVN24 przez Kantar Millward Brown przyklasnęło jej 69 procent respondentów, przeciw było zaledwie 25 procent. Ale ten wynik z pewnością wierchuszki partii…

View original post 4 566 słów więcej

Post Navigation