Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Błażej Spychalski”

Ancymonek Mateusz Morawiecki zapomniał, kto stał na czele strajku Sierpień ’80

>>>

Dzisiejszy zakup

Kmicic z chesterfieldem

Prezydent Andrzej Duda rozmawiał z niemieckim dziennikiem “Bild”. Stwierdził, że Polska i Niemcy są “wzorem pojednania”. Mimo tego, prezydent wciąż przywołuje kwestie reparacji, czy w zasadzie przeczy wcześniejszemu twierdzeniu.

– “Reparacje to kwestia odpowiedzialności i moralności. Wojna, o której dziś mówimy, spowodowała w Polsce ogromne straty” – powiedział prezydent RP w rozmowie z dziennikarzem najpoczytniejszego niemieckiego dziennika. Duda dodał, że już Lech Kaczyński zlecił “opracowanie raportu, z którego jasno wynika, że straty te nie zostały nigdy wyrównane”.

Skutki wojny

Prezydent Duda uważa, że na pewno uda się znaleźć rozwiązanie problemu reparacji. Jego zdaniem skutki II wojny światowej skończyły się dla Polski tak naprawdę dopiero w 1989 roku. – “Dziś mogę całym sercem powiedzieć: Polska jest wolna. Nigdy nie zapomnieliśmy historii. Ale Polska i Niemcy całkowicie się pojednały. Jesteśmy przykładem dla innych narodów. Powstało partnerstwo i przyjaźń, która nie ma sobie równych” – uważa.

Podkreślił, że powyższe jest zasługą Kościoła…

View original post 1 497 słów więcej

 

PiS zagraża samorządności

„Gdyby nie tamten czerwiec, nie byłoby wolnej Polski, ale nie byłoby także wolnej Polski, silnej Polski, gdyby nie silne samorządy. Dzisiaj nasza władza, nasze prerogatywy są przez cały czas naruszane przez rządzących, a tym samym naruszone są prawa obywateli, którzy mieszkają w naszych małych ojczyznach. My się w temu w sposób jasny chcemy sprzeciwić. Chcemy Polski solidarnej, samorządnej i o to walczymy i stąd nasze 21 bardzo ważnych postulatów. I właśnie dlatego że przyszłość samorządów w naszej ocenie jest dzisiaj zagrożona, chcemy się również włączyć w najbliższe wybory” – stwierdził prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Podczas gdańskiego spotkania samorządowców z całej Polski zaprezentowanych zostało 21 tez, zawierających propozycje zmian dotyczących funkcjonowania samorządów.

Samorządowcy domagają m.in. pełnego prawa do decydowania o całokształcie spraw lokalnych, budowy społeczności lokalnej solidarnej i otwartej, przeciwdziałania wykluczeniom, przekształcenia Senatu RP w Izbę Samorządową, zniesienia odgórnego ograniczenia kadencyjności, obowiązkowych konsultacji z samorządami i społecznością lokalną wszystkich projektów ustaw, zwiększenia nakładów na edukację (w tym godne pensje nauczycieli) i decentralizacji służby zdrowia. Chcą też samodzielności w ustanawianiu podatków lokalnych i możliwości prowadzenia działalności gospodarczej, by pozyskiwać „środki na projekty ważne dla mieszkańców”. Wśród postulatów znalazły się także: decentralizacja rozdziału funduszy unijnych, przekazanie społecznościom lokalnym mienia publicznego będącego dziś w dyspozycji agencji państwowych, likwidacja urzędu wojewody i przekazanie wszystkich jego zadań samorządowi województwa oraz odpolitycznienie mediów publicznych.

„Zasługujemy na lepszą Polskę, tylko że jej kształt w dużym stopniu zależy od nas, od nas samorządowców, od naszych mieszkanek i mieszkańców, więc pora na wypełnienie tej powinności i opowiedzenie się po stronie wartości, bo będziemy mieli taką Polskę, na jaką zasługujemy” – powiedziała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Z kolei prezydent Sopotu Jacek Karnowski stwierdził m.in., że „nie możemy dopuścić, aby o rzeczach najważniejszych dla mieszkańców decydowała jedna słuszna partia” – „Gdy w ojczyźnie źle się dzieje, nie możemy milczeć, musimy działać. Jesteśmy samorządowcami, ale także obywatelami i Polakami. Los naszego państwa i naszego narodu nie może być nam obcy. My wiemy, że silny samorząd, to silne państwo, dlatego dziś, 4 czerwca, tu w Gdańsku zwracamy się do wszystkich, którym na sercu leży dobro Polski, którzy są gotowi bronić demokracji, szczególnie polityków, opozycji, o jedność i o pracę dla dobra naszej wspólnoty lokalnych, nas wszystkich, o akceptację tych 21 tez” – powiedział Karnowski.

Więcej >>>

Depresja plemnika

„Już po wyborach! Flagi unijne zniknęły z kancelarii prezydenta. Polska sercem Europy!!!” – podsumował jeden z internautów zdjęcia z dzisiejszej konferencji prasowej w Pałacu Prezydenckim. Ministrowie Kancelarii Prezydenta Krzysztof Szczerski i Błażej Spychalski stoją na tle wyłącznie polskich flag.

„Jakież to obrzydliwie przewidywalne…”; – „Polska – trzecia gospodarcza potęga świata, to po co UE-flagi, taki obraz lansuje teraz TVPiS”;

„Kuźwa człowiek myśli, że już niczym mnie nie zaskoczą i jak zawsze się mylę. Żenada to za mało powiedziane. Tak zachowują się tzw. elity PiS, a ich wpatrzony w nich lepszy sort wszystko łyka”; – „Pojawią być może na jesień na polecenie Naczelnika” – komentowali internauci.

A jak było przed wyborami do Europarlamentu? Nawet była premier Beata Szydło usiłowała dziennikarzom wmówić, że nie kazała usunąć flag unijnych z Kancelarii Premiera. Jak twierdziła zniknęły one tylko (!!!) z sali konferencyjnej. Cóż, po wyborach nie ma ich już w Pałacu Prezydenckim, czekamy więc…

View original post 2 180 słów więcej

 

Andrzej Duda jako pomazaniec Hieny Cmentarnej

>>>

Mieszkańcy Nowego Sącza, którzy wybrali się wczoraj na groby swoich bliskich, przeżyli szok, gdy na cmentarzu zobaczyli prezydenta Polski. Zapewne nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Andrzejowi Dudzie towarzyszyła Iwona Mularczyk, kandydatka PiS na prezydenta Nowego Sącza wraz z rodziną.

Dziennikarz portalu sadeczanin.info miał możliwość porozmawiania chwilę z prezydentem i nie omieszkał zapytać, czy przypadkiem jego nieoficjalna wizyta w tym miejscu i w takim właśnie towarzystwie nie jest rodzajem „przypieczętowania kampanii wyborczej Iwony Mularczyk?”.

Prezydent udzielił dość wymijającej odpowiedzi, twierdząc, że „to rzeczywiście nieoficjalna wizyta, ale można tak powiedzieć. Jestem w końcu synem tej ziemi, a pani Iwona Mularczyk i pan poseł [Arkadiusz Mularczyk – red.] są moimi serdecznymi przyjaciółmi od wielu lat”.  

Czy rzeczywiście tylko chęć zapelenia znicza pod pomnikiem powstańców w towarzystwie posła Mularczyka i jego żony, kierowała prezydentem? Wśród wielu budzi to spore wątpliwości. Marek Migalski komentuje tę sytuację na Twitterze, pisząc – „Uszczypnijcie mnie. Nie wierzę, że prezydent RP wykorzystał Dzień Wszystkich Świętych do prowadzenia kampanii wyborczej na cmentarzu. Auć!”, a Krzysztof Luft dodaje – „Myśleliście, że dno zostało już osiągnięte? Nic podobnego – w Nowym Sączu zapukało od spodu. Prezydent Polski na cmentarzu w Nowym Sączu wspiera kampanię żony posła Mularczyka kandydującej na prezydenta tego miasta”.

W niedzielę II tura wyborów na prezydentów miast. Kampania trwa w najlepsze, ale czy cmentarz to idealne miejsce, by ją prowadzić? Kandydaci na włodarza Krakowa słusznie uznali, że tego dnia po prostu nie godzi się walczyć o glosy.  Jacek Majchrowski, pytany czy będzie można spotkać go podczas kwest na cmentarzu, poinformował, że „nie będę jutro kwestował. Nie chcę, by ktokolwiek pomyślał, że wykorzystuję odwiedziny krakowian na grobach najbliższych, by prowadzić kampanię wyborczą. Wiem, że wiele osób z takiej okazji cztery dni przed wyborami chętnie by skorzystało, ale takie zachowanie nie jest w moim stylu. Od lat wspieram zbiórki na cmentarzach. Sam niejednokrotnie kwestowałem na Rakowicach i Starym Cmentarzu Podgórskim, co roku pamiętam też, by kwestującym dołożyć coś do puszki! Bardzo Państwa też do tego zachęcam”.

Również Małgorzata Wassermann uznała, że w dzień Wszystkich Świętych „nie ma mowy aby w tym dniu prowadzić kampanię. Uważajcie na siebie i w tym dniu szczególnie lepiej wybrać komunikację miejską”.

Czy obecność prezydenta na cmentarzu w Nowym Sączu pomoże pani Mularczyk, dowiemy się już w niedzielę. Jedno jest pewne, sam fakt promowania kandydatki PiS w takim miejscu i tego właśnie dnia, ma prawo budzić spory niesmak.

 

Holtei

>>>

Marsz 11 listopada pod znakiem neofaszystów. Będzie prelekcja włoskiej organizacji oskarżonej o zabójstwa na tle rasowym, a dla relaksu koncert z pieśnią: „Mein Kampf drogę nam wskazało, na której końcu czeka ład aryjskiego człowieka”

Rok temu w Marszu Niepodległości faszyści śpiewali o „białej Europie”, nieśli ksenofobiczne transparenty. Nikt nie został za to ukarany. W tym roku ich „program” będzie jeszcze bardziej rozbudowany.

Autonomiczni Nacjonaliści, jedna z grup, która podpięła się pod marsz sprzed roku, zapowiada: „Obowiązuje czarny ubiór i strój. Chusty, szaliki i kominy [kominiarki] mocno wskazane”, „flagi, banery i wszelkie symbole organizacji, ekip i kolektywów mogą być swobodnie prezentowane”. To ostatnie z zastrzeżeniem, że usuwane będą te, które wymierzone są w „bratnie narody”.

Ale już dzień przed marszem, w Centrum Konferencyjno-Szkoleniowym przy ul. Wilczej, w centrum stolicy, neofaszyści organizują konferencję, na której wystąpią działacze skrajnej prawicy z Serbii, Czech i Włoch. Ostatnich reprezentować będzie Nicola Piscopello, działacz organizacji…

View original post 5 003 słowa więcej

Łazarz Kaczyński

>>>

Oto pierwszy popis nowego rzecznika pana Dudy. Mieszanka głupoty, prowincjonalizmu, infantylizmu i grafomanii.

Holtei

Dziennikarz TVP Przemysław Babiarz poprowadził imprezę propisowskiego portalu, na której nagrodzony został Jarosław Kaczyński.

Takie podsumowanie ciśnie się na usta, kiedy czyta się wpis nowego rzecznika prasowego Andrzeja Dudy na Twitterze. – „Czy dzisiejsza opozycja spod znaku jedynego Donalda, który ma wystarczyć, czy sławnego bigosu może zaproponować coś lepszego? @AndrzejDuda szuka na świecie przyjaciół RP, a nie dąży do konfrontacji z USA, tak jak chcieliby tego politycy opozycji” – raczył był napisać Błażej Spychalski. To miał być zdaje się jego komentarz do czołobitnego spotkania Dudy z Trumpem.

Ostro na Twitterze zareagował Waldemar Kuczyński. – Pan jest rzecznikiem prezydenta, czy błaznem grafomanem? Pan reprezentuje prezydenta, czy nieudolnego szefa cyrku objazdowego, który nawet błazna w miarę dobrego nie potrafi zatrudnić?” – zapytał Spychalskiego.

„Dyplomata. Właściwy człowiek na właściwym miejscu” – kpił Daniel Olczykowski z onet.pl. A Stefan Skrupulatny ironizował : – O wiarygodności pana Spychalskiego niech świadczy to, że jako radny…

View original post 78 słów więcej

Duda ogłosił kampanię wyjścia Polski z Unii Europejskiej, Polexit

– Doprowadzimy do tego, że ludzie nie będą mówili, że sądy w Polsce są niesprawiedliwe, że sądownictwo w Polsce działa źle i nie chroni obywatela. Nie dopuścimy do tego, żeby ludzie mówili, że Polska jest państwem niesprawiedliwym. Państwem dla elit, w którym nie dostrzega się normalnego człowieka. Uczynimy wszystko, żebyście państwo mieli to przekonanie, kiedy będą się kończyły nasze kadencje, że zrobiono wiele dla państwa w tym czasie, że zrealizowano zobowiązania wyborcze, że ktoś wreszcie myślał o obywatelach, a nie o jakiś swoich sprawach czy jakiejś wyimaginowanej wspólnocie, z której dla nas niewiele wynika. Wspólnota jest nam potrzebna tutaj w Polsce, nasza, własna, skupiona na naszych sprawach, bo one są dla nas sprawami najważniejszymi. Kiedy nasze sprawy zostaną rozwiązane, będziemy się zajmowali sprawami europejskimi, a na razie niech nas zostawią w spokoju i pozwolą nam naprawić Polskę, bo to jest najważniejsze – mówił Andrzej Duda w Leżajsku.

– Wierzę w to, że właśnie takie jest oczekiwanie większości obywateli w Polsce. Zdecydowanej większości. Tego, żeby to wszystko zostało zrealizowane i żebyście państwo to odczuwali i odczuli w przyszłości jeszcze mocniej, w sensie najbardziej pozytywnym, w jakim to możliwe, tego państwu z całego serca życzę. Żebyście mieli taką Polskę, jaką sobie wyobrażacie, taką, jaką chcielibyście, żeby była. Wierzę, że uda ją się taką uczynić. Piękną, wolną, cały czas niepodległą, coraz silniejszą, zamożną, taką, która broni swoich obywateli, taką, w której zwycięża prawda i sprawiedliwość, a nie chamstwo, gwałt i oszustwo. Tego państwu życzę. I tego życzę sobie. Po prostu normalnej Polski – dodał prezydent.

>>>

>>>

>>>

Waldemar Mystkowski pisze o biednym Dudzie.

Pierwsza Prezes SN prof. Małgorzata Gersdorf ma moralne prawo bronić porządku prawnego w Polsce wobec tych, którzy go niszczą.

Nowy rzecznik Andrzeja Dudy Błażej Spychalski dał krótki wykład, jak w Kancelarii Prezydenta rozumiana jest moralność. Mianowicie nie przeprosił za to, że dopuścił się oszczerstwa wobec konkretnych osób, ale tych, którzy jego oszczerstwem poczuli się dotknięci: – „Kogokolwiek ten wpis dotknął w jakiś sposób, poczuł się nie tak, jak być powinno, oczywiście w tym miejscu przepraszam”. Spychalski nie przeprosił za oplucie, ale za to, że jego ślina kogoś dosięgła.

Jeszcze lepszy jest inny minister prezydencki Paweł Mucha, który w imieniu Dudy poinformował, że prof. Małgorzata Gersdorf jest od 4 lipca sędzią Sądu Najwyższego w stanie spoczynku. Mucha ma – w imieniu prezydenta – pretensje do I prezes Sądu Najwyższego, iż broni Konstytucji na „wiecach, w wypowiedziach”. A gdzie ma bronić? W łóżku, w łazience?

Nieposłuszeństwo obywatelskie wobec bezprawia prezydenta, który łamie Konstytucję, może być tylko ekspresją polityczną, innej nie ma. I przede wszystkim nie jest to „manifestowania poglądów politycznych” – jest to wyrażenie sprzeciwu wobec zaprzaństwa politycznego, społecznego i prawnego. Prof. Gersdorf ma prawo moralne (Immanuel Kant) bronić porządku prawnego w Polsce wobec tych, którzy go niszczą, a do takich należy Duda. Gersdorf w liście do Dudy napisała, iż Konstytucja nie pozwala jej zmienić stanowiska, iż jest I prezes Sądu Najwyższego.

Ale to wszystko betka. Jarosław Gowin nie tylko podał taktykę PiS w stosunku do orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), które zapewne nie będzie korzystne dla władzy PiS, ale nową definicję polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Otóż Gowin był łaskaw powiedzieć, że Polska (uściślijmy tu: władza PiS) ustosunkuje się do wyroku TSUE w „zakresie, w jakim Trybunał ma uprawnienia”.

Kto ten zakres oceni? Wiadomo – Trybunał Konstytucyjny z prezes Julią Przyłębską. A Przyłębska – magister prawa, której nie chciał przyjąć do pracy Sąd Okręgowy w Poznaniu ze względu na jej braki fachowe – jak trusia podpisuje się pod wszystkim, co jej każe PiS. Przyłębska stoi na straży decyzji polityków PiS, którzy łamią Konstytucję, stoi na straży łamania konstytucji przez Dudę. Taki z niej strażnik bezprawia.

Warto uzmysłowić sobie, iż orzeczenie TSUE nie może być niezgodne z polską Konstytucją, inaczej Polska nie mogłaby zostać członkiem Unii Europejskiej. Trybunał Konstytucyjny orzekł w 2005 roku, iż „proces integracji europejskiej związany z przekazywaniem kompetencji w niektórych sprawach organom wspólnotowym (unijnym) ma oparcie w samej Konstytucji RP”. A jeszcze ważniejsze jest stwierdzenie: – „Trybunał Konstytucyjny nie może czynić przedmiotem dokonywanej przez siebie bezpośredniej oceny konstytucyjności wypowiedzi orzeczniczych Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich”.

Na podstawie tego orzecznictwa sądzona będzie w przyszłości mgr Przyłębska, iż nie stała na straży organu, który orzeka zgodnie z Konstytucją, ale na straży łamania Konstytucji przez Dudę. Taka wspólnota w szerzeniu bezprawia podlega określonym artykułom Konstytucji i Kodeksu karnego.

PiS pisze nową prawdę (Kaczyński zawsze do niej dążył na stojaku na Krakowskim Przedmieściu) i nową logikę. Oczywiście jest ona wbrew prawdzie i logice, więc nie od parady należy ją nazwać post-prawdą, post-logiką.

Ziobro to tylko kłamczuszek, Balcerowicz to gigant polskiej polityki

Na FOZZ pierwsze duże pieniądze zarobiło Porozumienie Centrum Jarosława Kaczyńskiego. Zobaczymy, co się wyda. Już PiS próbuje w swoim stylu wmowić, że „białe nie jest białe”.

Leszek Balcerowicz odpowiada na zarzuty ministra sprawiedliwości. „Zbigniew Ziobro skłamał: nigdy nie byłem członkiem rady nadzorczej FOZZ” – pisze prezes FOR.

Bohater głośnej afery Dariusz Przywieczerski po latach ukrywania się w USA trafił do polskiego aresztu.

Przywieczerski wrócił do kraju w sobotę, rejsowym samolotem, w obstawie konwojujących go policjantów. Stało się to po blisko 13 latach od wydania wyroku w głośnej aferze FOZZ. Teraz czeka na ostateczną decyzję, w którym zakładzie karnym odbędzie zasądzoną karę.

Ziobro komentując aferę FOZZ, wspomniał także o Leszku Balcerowiczu.

– Były osoby, które znajdowały się również w radzie nadzorczej i nadzorowały funkcjonowanie tego funduszu. Wśród nich były m.in. pan Leszek Balcerowicz.

Balcerowicz opublikował komentarz w tej sprawie.

„By cokolwiek i kogokolwiek ocenić trzeba, określić kryteria oceny. W przypadku Polski, kraju uważającego się pod względem kulturowym za część Zachodu, trzeba popatrzeć, jak traktuje się tam odpowiedzialność polityków za problemy czy afery wybuchłe w jednostkach sektora finansowego, w tym – w podlegających władzy publicznej. W Stanach Zjednoczonych ujawniono po 2010 r. ogromne straty w quasi-publicznych Fannie May i Freddie Mac. Nie domagano się tam „odpowiedzialności politycznej” od sekretarza skarbu. W Niemczech doszło do gigantycznych strat w publicznych bankach: Landes-banken. Podobnie, nikt poważny nie oskarżał z tego powodu niemieckiego ministra finansów” – pisze Balcerowicz.

„Gdyby odrzucić kryteria Zachodu, a zastosować kryteria Ziobry, to należałoby się domagać „odpowiedzialności politycznej” za problemy GetBacku od M. Morawieckiego, który przecież do niedawna był wicepremierem i ministrem finansów. Morawiecki jest dla mnie ustrojowym szkodnikiem, ale zastosowanie wobec niego kryterium Ziobry uważałbym za absurd” – kontynuuje.

„Warto przypomnieć, że FOZZ był dzieckiem późnego PRL i zaczął działać, gdy polska gospodarka była w chaosie, z którego wyprowadzał ją rząd Tadeusza Mazowieckiego, gdzie byłem wicepremierem i ministrem finansów. To były o wiele gorsze warunki dla kontrolowania sektora finansowego niż w stabilnych gospodarkach. A mimo wszystko – jak powiedziałem – nikt poważny nie domaga się tam od polityków „odpowiedzialności politycznej” za afery wybuchłe w niektórych jednostkach sektora finansowego”  – uważa przewodniczacy FOR.

„Wypowiedź Z. Ziobry powinna tym bardziej oburzać, że pochodzi ona od przedstawiciela układu politycznego, który chronił przed nadzorem państwowym SKOK-i, gdzie powstały straty ok. 5 mld zł – wielokrotnie większe niż w FOZZ i największe w dotychczasowej historii sektor finansowego w Polsce. Twórca tego układu – G. Bierecki, jest senatorem z ramienia PiS i zastępcą  przewodniczącego senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych.  A główny ekonomista SKOK – J. Szewczak jest posłem PiS. Czy można znaleźć bardziej jaskrawy przykład moralności Kalego niż w wypowiedzi Ziobry i innych członków elity PiS?” – czytamy w piśmie byłego prezesa NBP.

„Na tle podniesionych wyżej argumentów mniejsze znaczenie ma to, że Ziobro skłamał: nigdy nie byłem członkiem rady nadzorczej FOZZ” – kończy Balcerowicz.

„Ta wypowiedź powinna oburzać każdego przyzwoitego człowieka. Pochodzi ona od przedstawiciela układu politycznego, który chronił przed nadzorem państwowym SKOK-i, gdzie powstały straty ok. 5 mld zł” – pisze Balcerowicz.

FOZZ „zaczął działać, gdy polska gospodarka była w chaosie, z którego wyprowadzał ją rząd Tadeusza Mazowieckiego, gdzie byłem wicepremierem i ministrem finansów. To były o wiele gorsze warunki dla kontrolowania sektora finansowego niż w stabilnych gospodarkach”.

>>>

Idzie wojna? PiS degraduje kraj do sytuacji przed 1939 rokiem

Tak, panie i panowie, idzie wojna.

Czy dla obozu dobrej zmiany bicie osób, z którymi sie nie zgadzamy w twarz to normalne zachowanie? STOP PRZEMOCY!

MON sięga do przedwojennych wzorów i chce reaktywować Fundusz Obrony Narodowej.

W resorcie obrony trwają prace analityczne dotyczące utworzenia Funduszu Obrony Narodowej. O planach związanych z powołaniem tej instytucji mówił na kieleckich targach przemysłu obronnego szef MON Mariusz Błaszczak.

Stwierdził, że fundusz zasilany byłby ze środków pozabudżetowych. „Obecnemu kierownictwu MON zależy, by w jak największym stopniu zmodernizować wyposażenie Wojska Polskiego, a co za tym idzie, zbudować zdolności obronne Polski, tak by sprostać wymaganiom, które stawia przed nami sojusz północnoatlantycki i sytuacja geopolityczna. Kierownictwu resortu obrony zależy również na tym, aby sprzęt dla Wojska Polskiego był produkowany w Polsce” – tłumaczy „Rzeczpospolitej” MON i potwierdza, że prace koncepcyjne w sprawie funduszu są prowadzone. Ale nie odpowiada na pytania, kiedy fundusz powstanie, kto będzie nim zarządzał, czy będzie zasilany z budżetu i czy będą organizowane zbiórki publiczne.

Z nadzieją patrzą też na projekt urzędnicy podlegli prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Ale i oni czekają na propozycje aktów prawnych.

ODBUDOWAĆ ARMIĘ

MON powinien podjąć szybkie decyzje dotyczące zakupu okrętów (w tym podwodnych), samolotów bojowych czy zestawów rakietowych. Polska armia wyposażona jest teraz w przeważającej większości w sprzęt przestarzały. Ponad połowa samolotów została wyprodukowana jeszcze w czasach sowieckich, okręty mają średnio 30 lat (a podwodne dobijają do pięćdziesiątki). Wojsko ma problemy z wyposażeniem żołnierzy w nowoczesne hełmy i mundury.

MON stopniowo zwiększa wydatki na obronę narodową – teraz osiągają one 2 proc. PKB, a do 2030 r. mają dojść do 2,5 proc. PKB (chociaż prezydent Andrzej Duda chciałby skrócić czas dojścia do tego poziomu o sześć lat).

Resort obrony planuje też wydłużyć okres planowania zakupów dla wojska, a dla uproszczenia niewydolnego dziś procesu nabywania nowego sprzętu – chce powołać Agencję Uzbrojenia. Urzędnicy MON mówią też o specustawie, która pozwoli na finansowanie najkosztowniejszych programów zbrojeniowych. Problem w tym, że ciągle nie znamy planów modernizacji armii, a także zasad działania agencji. Teraz zaś słyszymy o tym, by w ramach działań ratunkowych powołać Fundusz Obrony Narodowej.

Błaszczak uzasadniając ten pomysł, stwierdził: – Skala potrzeb i wyzwań jest olbrzymia. Zaszłości są bardzo duże. (…) Mamy świadomość tego, że możliwości budżetowe nie są takie, jakie są oczekiwania.

PRZEDWOJENNE WZORY

Trudno się z tym nie zgodzić. Trudno też nie zauważyć, że MON sięga do wzorów, które przećwiczyła już II Rzeczpospolita. Fundusz Obrony Narodowej został powołany przez prezydenta Ignacego Mościckiego w 1936 r. Celem było pozyskanie dodatkowych środków na dozbrojenie armii.

Na FON składały się środki ze sprzedaży mienia należącego do państwa i pozostającego pod zarządem wojska, dotacji Skarbu Państwa, m.in. pożyczki z Francji, oraz „dary i zapisy osób prywatnych i instytucji”. Plan użycia FON ustalał minister spraw wojskowych, który administrował nim wraz z ministrem skarbu.

Jego uruchomieniu towarzyszyła decyzja o przyspieszeniu modernizacji sił zbrojnych i budowie Centralnego Okręgu Przemysłowego, gdzie lokowano m.in. zakłady zbrojeniowe. To była odpowiedź na kroki podjęte przez Hitlera, który zerwał ustalenia traktatu wersalskiego i rozpoczął budowę niemieckiej armii gotowej do wojny. Fundusz zgromadził do wybuchu wojny około 850 mln zł (ale łącznie środki przeznaczone na pozabudżetowe dozbrojenie armii przekroczyły 1,2 mld zł). Część pieniędzy została wydana na zakup broni, np. czołg kosztował wtedy ok. 200 tys. zł, bombowiec Łoś – 500 tys. zł.

Na apel władz spontanicznie zareagowało społeczeństwo, ówczesne gazety opisywały przypadki przekazywania do FON np. biżuterii, obrączek, dzieł sztuki.

Wydaje się, że idea FON nie jest zła. Z braku szczegółowych informacji pojawiają się jednak wątpliwości m.in. co do tego, w jaki sposób będą gromadzone środki i jak fundusz będzie zarządzany, a przede wszystkim – czy nie stanie się łupem politycznym PiS.

Otwarte jest też pytanie, w jaki sposób rząd chce tak podbić nastroje patriotyczne, aby Polacy w rzeczywisty sposób chcieli wesprzeć odbudowę armii. Przed wojną sprawa była prosta, istniało realne zagrożenie ze strony III Rzeszy. Widmo wojny krążyło po Europie.

Czy swoim pomysłem MON chce nam powiedzieć, że tak jest i dzisiaj?

Wypociny twórcze nowego rzecznika Andrzeja Dudy Błażeja Spychalskiego. Ten to będzie sklejał naród.

>>>

Daliśmy sobie możliwość rozmowy o programie. To jest kluczowe i podstawowe. Wybory samorządowe to nie kwestia ustawy antyaborcyjnej. Chcemy rozmawiać i dajemy sobie szansę na temat podstawy programowej, jeśli chodzi o kwestie równościowe, ale także walka z obszarem biedy, więcej pieniędzy dla samorządów na rozwiązywanie problemów ludzi. Co do tego mamy ustalenie” – mówił w WP o współpracy z Inicjatywą Polska przewodniczący PO, Grzegorz Schetyna.

Jestem przekonany, że współpraca Inicjatywy Polskiej i Platformy Obywatelskiej jest dobrą szansą na przyszłość. Jeżeli wygramy wybory samorządowe, potem następne są wybory europejskie. Traktujemy je jako wielkie wyzwanie, bo będą 5 miesięcy przed wyborami parlamentarnymi. Krok po kroku” – dodawał. 

Schetyna: Kampania się dopiero zaczęła. Jeżeli to pójdzie w takim tempie i w taką stronę, to jestem bardzo dobrze i optymistycznie nastawiony przed wyborami

Ważna jest możliwość zawiązywania koalicji po wyborach. PiS nie ma takiej możliwości. PiS nie ma partnerów, jest antysamorządowy. 4 lata temu, kiedy były wybory samorządowe, to bardzo dobry wynik PSL-u pozwolił nam zbudować koalicję w 15 z 16 województw. To wszystko ma swoją logikę. My mamy tendencję poprawiania wyników. Koalicja Obywatelska rozszerza i punkt po punkcie idzie w górę. Jest bardzo powolny, ale progres. Kampania się dopiero zaczęła. Jeżeli to pójdzie w takim tempie i w taką stronę, to jestem bardzo dobrze i optymistycznie nastawiony przed wyborami” – mówił w programie „Tłit” w WP przewodniczący PO, Grzegorz Schetyna.

– To jest bardzo dobry dzień również dla mieszkańców Warszawy, bo z naszego miasta uda się wyprowadzić dużą część ruchu tranzytowego. Warszawa to jedyna stolica w Europie, która nie ma ani jednej pełnej obwodnicy. Nawet Mińsk na Białorusi ma dwie – stwierdził przed kamerami Patryk Jaki, kandydat PiS do stołecznego ratusza. Następnie – wraz z całą plejadą innych PiS-owskich kandydatów ruszył z łopatą do kopania dołków w pryzmie piachu. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że Jaki oraz inni posłowie i kandydaci PiS do samorządu dali się sfotografować na … rozpoczętej dawno temu budowie autostrady pod Warszawą. Żeby było weselej, nie padło nawet słowo na temat wschodniej części obwodnicy przez sąsiednią Wesołą.

Czego jeszcze nie dowiedzieli się widzowie tej kampanijnej gry? Że przetargi na 15-kilometrowy odcinek trasy A2 w kierunku Mińska Mazowieckiego ogłoszono jeszcze pod rządami koalicji PO-PSL. Ani że ekipa Prawa i Sprawiedliwości przez półtora roku zwlekała z wyborem wykonawcy inwestycji, która ma być gotowa w sierpniu 2020 r. (ostecznie wybrano firme Pol-Aqua; do przedsięwzięcia Unia Europejska dołoży  aż 330 mln zł, przy czym dotację tę też pozyskali poprzednicy PiS).

Natomiast szef mazowieckiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Marian Gołoś nie omieszkał pochwalić ekipy „dobrej zmiany”.  – Dzięki decyzji tego rządu i Ministerstwa Infrastruktury ta droga wreszcie doczekała się realizacji. Mamy też decyzję środowiskową na cały odcinek aż do granicy państwa – piał z zachwytu. Kłamiąc przy tym, ile wlezie, bo wspomnianą decyzję środowiskową wydano jeszcze w 2011 r.

Dziennikarze pytali Patryka Jakiego, w jakiej roli wbijał pierwszą łopatę na trwającej od dawna budowie autostrady pod Warszawą – jako wiceminister sprawiedliwości, kandydat na prezydenta stolicy, czy może zaczyna starania o fotel burmistrza tutejszej gminy Halinów? – Po pierwsze, jestem przedstawicielem tego rządu i głosowałem za środkami na tę obwodnicę. Mam prawo tutaj być. Po drugie, jestem posłem – oświadczył parlamentarzysta z okręgu opolskiego, jak czytamy w portalu GW.

Co ciekawe, kandydat Jaki wcześniej przedstawiał się jako sprawca wstrzymania budowy budzącej protesty trasy ekspresowej S7 przez Bemowo (choć Ministerstwo Infrastruktury zaprzeczało). Przekonywał też, że załatwił filtry w wyrzutniach spalin z tuneli południowej obwodnicy Warszawy na Ursynowie. Jak zwykle, nie brakuje mu tupetu. Szkoda, że nie da się z jego pomocą szybciej budować.

Post Navigation