Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Bożena Chlabicz-Polak”

Szmalcownicza menda, pisowski sędzia KRS

Publicysta i były minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego Waldemar Kuczyński na temat sędziego Krajowej Rady Sądownictwa Jarosława Dudzicza.

Kmicic z chesterfieldem

>>>

Nic nie zapowiadało takiego zwrotu akcji w wyborczym wyścigu. Faworyt był jeden, a jego pozycja lidera wydawała się być niezagrożona. Tempo marszu po władzę totalną, najlepiej konstytucyjną miało przyspieszyć ogłoszenie przełomowych propozycji, nazwanych “hattrickiem Kaczyńskiego”. Obejmują one radykalny i skokowy wzrost płacy minimalnej, wprowadzenie 13-stej i 14-stej emerytury na stałe oraz zwiększenie dopłat dla rolników. Jak donosi dziś “Gazeta Wyborcza”, postulaty te są odpowiedzią na wyniki badań elektoratu, jakie partia rządząca przeprowadziła w okresie przedwyborczym. To właśnie przymilenie się do tych trzech grup społecznych – najmniej zarabiających, emerytów oraz rolników, ma dać ekipie Zjednoczonej Prawicy miażdżące zwycięstwo wyborcze. Coś jednak zdecydowanie poszło nie tak i zamiast efektu “WOW”, propozycje wywołały kryzys, z jakim PiS jeszcze w tej kadencji mierzyć się nie musiało.

Tak długo bowiem, jak działania obozu władzy koncentrowały się na uderzeniach w nieco abstrakcyjne dla przeciętnego Polaka kwestie, jak praworządność, mający zła sławę w III RP wymiar…

View original post 3 409 słów więcej

 

Co z czarną zarazą, polskim Kościołem katolickim, zrobić?

Nie sądzę, aby biskupi zasługiwali na to, by nadal komentować ich plugawe słowa, które co rusz wytryskują z ich ust. Ile lat ma trwać ta zabawa? A bo to pierwszy albo setny raz? Czy przemawianie do tych ludzi czegokolwiek ich uczy? Czy widział kto kiedy poprawę albo choćby skruchę?

Zamiast wdawać się w słowne utarczki z tymi panami, uważając przy tym, żeby nie splugawić się ich językiem i nie zejść na ich poziom (ja akurat chętnie zstępowałem do tych piekieł, gdyż moim zdaniem do każdego trzeba przemawiać językiem, który rozumie), czas zastanowić się, co poczniemy z upadłym Kościołem, gdy jego partia ostatecznie straci władzę, a ludzi uwolnionych od strachu przed nadprzyrodzonymi mocami katolickich kapłanów będzie już większość.

Nie jest za wcześnie na tę dyskusję. Czym więcej poświęcimy jej uwagi teraz, tym łatwiej będzie potem wykonać zdecydowane kroki, gdy już sytuacja do tego dojrzeje.

Kościół eliminował swoich faktycznych lub domniemanych przeciwników („pogan”, „heretyków”, „czarownice” etc.) w jeden sposób – fizycznie. Do ostatniego dnia, kiedy jeszcze mógł sobie na to pozwolić. Z grubsza do XVIII w., a w tzw. państwie kościelnym – do XIX. Terror przestał być jego bronią dopiero, gdy upadła totalitarna katolicka teokracja, a ustrój feudalny zastąpiła konstytucyjna monarchia lub demokracja; w okupowanej przez Watykan Italii położyło mu kres zjednoczenie Włoch. W XX w. Kościół próbował jeszcze swych sił, współtworząc katolickie dyktatury we Włoszech, w Hiszpanii, Portugalii, Chorwacji, Słowacji. Przemoc była w nich jednakże najczęściej cedowana na reżim świecki. Wyjątkiem była nazistowska Słowacja, której dyktatorem był ksiądz (nazwiskiem Tiso), notabene sługa Hitlera, ramię w ramię idący z nim na Polskę 1 września 1939 r.

Niestety, w nielicznych krajach – głównie w Ameryce Środkowej, lecz także w Polsce – Kościół wciąż sprawuje częściową władzę polityczną. Szybko ją jednak straci, tak jak to miało miejsce w ciągu minionego półwiecza w Hiszpanii, Portugalii czy Irlandii. W wyniku niepowstrzymanego obiegu informacji na temat przerażającej działalności tej organizacji (mordowanie dzieci w Irlandii, masowy handel dziećmi w Hiszpanii, uczestnictwo w faszystowskich represjach w Argentynie i Hiszpanii, uwikłanie w ludobójstwo w Rwandzie, systemowe krycie tysięcy pedofilów na całym świecie, niewolnictwo seksualne zakonnic w Afryce, współpraca z mafią itd. itp.) została ona skazana na stopniową marginalizację.

Utrata władzy przez Watykan w poszczególnych krajach rodzi pytanie o rewanż, rewindykacje i umiejscowienie pozostałości Kościoła w życiu uwolnionych spod jego władzy społeczeństw. Jedno jest pewne: demokratycznym państwom nie wolno nawet zbliżyć się do tego sposobu postępowania, jaki bez wyjątku w ciągu całego trwania swej historii Kościół przyjmował względem podporządkowanych sobie, lecz pragnących zachować niezależność wspólnot. Kościół nie może być dyskryminowany ani prześladowany dlatego, że sam prześladował. Musi zostać potraktowany zgodnie z prawem oraz duchem konstytucji wolności, którego z taką determinacją zwalczał.

Nie wolno nam nigdy ulec emocjom i nabrzmiałemu przez stulecia poczuciu krzywdy. Nasza godność ludzi wolnych i miłujących prawo wymaga, by wyrzec się zemsty i złośliwości. Zasadą postępowania z Kościołem w dobie upadku jego rządów musi być równość – traktowanie go tak samo, to jest nie gorzej ani nie lepiej niż pozostałych stowarzyszeń powołanych w celu krzewienia takiego czy innego światopoglądu. Utrata władzy, przywilejów i gigantycznych dotacji państwowych, a przede wszystkim podporządkowanie prawu krajowemu de facto eksterytorialnego dziś Kościoła musi nam wystarczyć za całą „sprawiedliwość dziejową”.

Przez cały XIX w. prowadzono dość teoretyczne rozważania na temat perspektyw uwolnienia Polski od dominacji zaborców i kształtu przyszłej, odrodzonej Polski. Jedni wiązali nadzieje na odrodzenie Polski z protektoratem carskim, inni z cesarskim, a najwięksi marzyciele wyobrażali sobie całkowitą niepodległość.

O niepodległości względem „Rzymu”, czyli Kościoła rzymskokatolickiego, mało kto śmiał nawet myśleć. Czasami coś się wymsknęło a to Kościuszce, a to Słowackiemu, lecz na serio nikt sobie nie wyobrażał świeckiej republiki, w której Kościół nie zbiera haraczu i nie ma rządu dusz. Po prostu w Europie nie było takich państw, skoro nawet Francja ostatecznie skapitulowała przed reakcją. Przykład amerykański był zaś zbyt odległy i abstrakcyjny.

Właściwie dopiero PRL stanęła przed szansą uwolnienia Polski od tysiącletniego jarzma obowiązkowych danin, nadań, niewolniczej pracy, politycznego szantażu, zbrojnej agresji (Krzyżacy), ciemnoty i zabobonu. Nie umiała jej wszelako wykorzystać. Wkrótce po wojnie Kościół na ziemiach poniemieckich otrzymał wielkie nadania, uwłaszczając się na mieniu poewangelickim. Później nastąpił okres wywłaszczania, prześladowań i terroru oraz prymitywnej, nieskutecznej ateizacji.

Z kolei za Gomułki struktury państwa i Kościoła zaczęły funkcjonować równolegle i ze sobą rywalizować (zwłaszcza w kontekście obchodów tysiąclecia państwa polskiego), by począwszy od lat 70. wchodzić w układ symbiotyczny. Utrwaliła się zasada, że księża dobrze dogadujący się z władzą cieszą się wszelkimi przywilejami i dobrobytem, a ci, którym się władza nie podoba i marzyliby o katolickiej teokracji, są traktowani tak jak opozycja, łącznie ze skrytobójstwami.

Ostatecznie ukształtował się typowy dla Kościoła parytet wedle zasady: „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek” – rzesza księży kolaborowała i donosiła, a kilkuset wspierało opozycję. I tak po upadku komuny można było wmówić ludziom, że Kościół walnie przyczynił się do obalenia komuny.

III RP została już zbudowana na bezprzykładnym serwilizmie i odrażającym hołdownictwie, którego najbardziej ekscentrycznym wyrazem było podpisanie przez polski rząd haniebnego hołdu w formie umowy RP z polskim obywatelem stojącym na czele tej organizacji – w roli przywódcy obcego, historycznie nieprzyjaznego Polsce państwa – która jeszcze kilka dekad wcześniej ratowała i przerzucała do Ameryki Południowej setki hitlerowskich zbrodniarzy wojennych, w tym katów narodu polskiego. Historia rozliczy osoby, które poważyły się na dokonanie tego zdradzieckiego aktu, jakim było zawarcie tzw. konkordatu.

Tymczasem przed nami zadanie odzyskania godności narodowej, zrzucenia tego jarzma i odwrócenia daleko idących skutków narzuconej nam watykańskiej hegemonii. Zajmie to jeszcze kilkanaście lat, a może więcej. Ale to się stanie na pewno. Prędzej czy później. Jeszcze nasza młodzież zdąży ujrzeć wolną Polskę, w której o wszechwładzy Kościoła i jego amoralnej ideologii, zakładającej likwidację wszystkich niechrześcijańskich kultur oraz podporządkowanie całej bez wyjątku ludzkości Kościołowi (w ramach tzw. królestwa bożego), będzie się już tylko czytać w podręcznikach, kręcąc głową ze zdumienia.

Jakie stoją przed nami zadania? Co trzeba będzie uczynić, aby zabezpieczyć kraj przed dominacją Watykanu, a jednocześnie zagwarantować mu bezpieczeństwo i praworządne traktowanie, zgodne z duchem naszej moralności publicznej, z takim trudem krzepnącej na grzęzawisku butwiejącego średniowiecza?

Przede wszystkim – co oczywiste – trzeba będzie uwolnić od hańby polską konstytucję, która nakazuje Rzeczypospolitej złożenie hołdu tzw. Stolicy Apostolskiej, będącej jedynym obcym państwem wymienionym z nazwy w obecnej ustawie zasadniczej. Bezpośrednim następstwem uwolnienia konstytucji, nakazującej zawarcie konkordatu z tzw. Stolicą Apostolską, będzie natychmiastowe wypowiedzenie konkordatu oraz umów zawartych w celu jego wykonania bądź w oparciu o ten dokument.

Niezbędne będzie również unieważnienie komunistycznej ustawy o stosunku RP do Kościoła katolickiego, za pomocą której chwiejący się w posadach reżim chciał sobie kupić poparcie Watykanu, a która obdarza Kościół niebywałymi przywilejami materialnymi.

Ucisk kościelny domagać się będzie rozliczeń – prawnych i historycznych. Niezbędne będzie zwłaszcza prześwietlenie kolaboracji duchowieństwa z bezpieką w czasach PRL, gdyż propaganda sugerująca, że generalnie Kościół „walczył z komuną”, wciąż pada na podatny grunt.

Wszystkie nieprzedawnione sprawy związane z przestępczością seksualną księży oraz niedopełnieniem przez biskupów obowiązku powiadamiania organów ścigania o znanych sobie przypadkach przestępstw będą musiały zostać wyjaśnione przez specjalnie powołaną do tego celu prokuraturę.

Przede wszystkim jednak trzeba będzie dokonać audytu transferów finansowych i nieruchomości przekazanych Kościołowi od 1989 r. Społeczeństwo utrzymywane jest bowiem w przekonaniu, że rząd odpłaca się Kościołowi kwotami rzędu 0,5 proc. budżetu, podczas gdy szacunki organizacji antyklerykalnych mówią nawet o 2 proc., to jest o kwocie większej niż wydatki na naukę i równe wydatkom na wojsko. Transfery te zostaną, rzecz jasna, wstrzymane.

Jak pamiętamy, do niedawna działała w Polsce patologiczna w swej formule prawnej tzw. Komisja majątkowa, która przekazywała Kościołowi (bez możliwości odwołania!) każdy wskazany przez niego majątek, wyceniany przez opłacanych przez Kościół rzeczoznawców. Liczba nadużyć i wyłudzeń związanych z działalnością tej mafijnej struktury jest porażająca. Niezbędne będzie powołanie ciała o uprawnieniach prokuratury, mającego za zadanie wykrycie tych przestępstw.

Konieczne będzie również zniesienie i retrospektywne unieważnienie haniebnego i jawnie bezprawnego przepisu obciążającego skutkami nadużyć kościelnych skarb państwa. Wszędzie, gdzie będzie to możliwe, państwo musi odzyskać utracone na skutek wyłudzeń majątki, a winni przestępstw – świeccy i duchowni – muszą zostać surowo ukarani. Natychmiastowej likwidacji powinien ulec tzw. Fundusz kościelny, który od momentu dokonania zwrotów utraconych przez Kościół majątków jest instytucją całkowicie pasożytniczą i działającą bezpodstawnie.

Utrata przywilejów związanych z konkordatem i ustawami oznaczać będzie powrót podmiotów kościelnych w koleiny prawa o stowarzyszeniach i związkach wyznaniowych. Wymogiem elementarnej sprawiedliwości społecznej jest zrównanie statusu prawnego wszystkich stowarzyszeń, łącznie ze związkami wyznaniowymi. Kościół będzie podlegał tym samym wymogom księgowości i sprawozdawczości finansowej, tym samym wymogom odnośnie do uzyskiwania dochodów i płacenia podatków, co każde inne stowarzyszenie. Zwłaszcza przywileje podatkowe i ubezpieczeniowe duchowieństwa oraz możliwość przyjmowania przez Kościół niepodatkowych darowizn (w tym tzw. tacy) jest czymś skrajnie niesprawiedliwym i domagającym się natychmiastowego zrewidowania.

Jako że Kościół stanie się zaledwie związkiem wyznaniowym, powiązanym z pewną liczbą innych stowarzyszeń, nie będzie już żadnej potrzeby utrzymywania stosunków dyplomatycznych z tzw. Stolicą Apostolską. Stosunki te będzie można bez żadnej szkody dla RP wypowiedzieć. I tak polegają one wyłącznie (wyłącznie!) na poniżającym naród polski składaniu hołdów i kosztownych prezentów papieżom i Kościołowi, bez żadnej, choćby symbolicznej korzyści dla Polski. Widok kolejnych polskich prezydentów i premierów padających na kolana przed kolejnymi papieżami, łaskawie podającymi pierścień do pocałowania, jest wstrząsającym doświadczeniem bezwstydnego poddaństwa i tchórzostwa naszej republiki.

Ze względu na konieczność ochrony świeckiego charakteru państwa oraz gorszący charakter nauk katolickich (zwłaszcza w odniesieniu do sfery seksualnej), a także z uwagi na bezpieczeństwo dzieci (w związku z niespotykanie wysokim, bo liczącym nie mniej niż 4 proc. w skali światowej odsetkiem pedofilów wśród księży katolickich), konieczne będzie natychmiastowe oddzielenie Kościoła od szkół i przedszkoli. Aby uchronić dzieci przed klerykalizacją i oszustwami, szkoły zostaną zobowiązane do prowadzenia lekcji z podstaw religioznawstwa. Wiedza o tym, skąd wzięły się religie i jakie pełnią one funkcje psychologiczne, społeczne i polityczne, zapoznanie się z wierzeniami różnych ludów i powtarzalnymi elementami tych wierzeń (łącznie z dziewiczymi boginiami i zmartwychwstałymi bóstwami), z symbolicznym znaczeniem uniwersalnych motywów religijnych – skutecznie zabezpiecza przed religijnym uwiedzeniem i związanymi z tym szkodami moralnymi, psychicznymi i materialnymi. Wolność religijna podlega ochronie, lecz ochronie podlega również aksjologia konstytucyjna państwa, w tym racjonalność publiczna, której źródłem i wzorcem jest nauka. Młodzież ma prawo do wiedzy naukowej, także religioznawczej.

Wszystkie uczelnie katolickie oraz wydziały teologiczne będą wyłączone z systemu szkolnictwa wyższego. Jest czymś niedopuszczalnym i nielicującym z powagą państwa, aby świeckie, neutralne religijnie państwo opłacało uprawianie teologii i nadawało stopnie naukowe w tej dyscyplinie. Nie ma też żadnego powodu, aby uczelnie kościelne miały inny status niż inne szkoły niepubliczne.

Działalność kościelnych ośrodków opiekuńczych, takich jak domy dziecka czy zakłady opieki długoterminowej, musi podlegać takim samym zasadom finansowania przez państwo, jakie stosują się do innych niepublicznych placówek działających na podstawie kontraktów z władzami publicznymi i ich agendami, takimi jak samorządy czy NFZ. Obecnie kontrakty placówek kościelnych są znacząco korzystniejsze, natomiast wymagania odnośnie do poziomu świadczeń – znaczenie niższe niż w przypadku ośrodków świeckich i prywatnych.

Być może rozumie się to samo przez się, lecz dla porządku trzeba wspomnieć i o tym, że w wolnej Polsce państwowa przestrzeń publiczna, tj. wszelkiego rodzaju urzędy, począwszy od siedziby prezydenta RP, a skończywszy na siedzibach władz gminnych, musi być wolna od jakichkolwiek symboli wyrażających światopogląd bądź więź religijną, w tym od krzyży. Udział duchowieństwa w uroczystościach państwowych i samorządowych będzie zakazany, podobnie jak wszelkie uczestnictwo władz państwowych w uroczystościach religijnych bądź uroczystościach służących kultowi przedstawicieli Kościoła, takich jak jak Karol Wojtyła, Stefan Wyszyński czy Piotr Skarga.

Ma się rozumieć – lecz znów dla porządku przypomnieć należy – iż wszystkie regulacje dotyczące Kościoła rzymskokatolickiego powinny odnosić się również do innych związków wyznaniowych. Tak jak nie ma żadnego powodu, aby związki wyznaniowe korzystały z innego statusu niż pozostałe stowarzyszenia powołane dla krzewienia jakiegoś światopoglądu, nie ma również powodu, aby status związków wyznaniowych był niejednakowy. Zwłaszcza już nie jest takim powodem liczba członków takich związków.

Sądzicie, że to utopia? A która spośród wielkich zmian społecznych nie była utopią kilka dekad przed swym dokonaniem się? Nie traćcie nadziei, ducha nie gaście! Oblicze tej ziemi wnet się odmieni – skończy się epoka poronnej teokracji, a Polska dołączy do rodziny wolnych i niepodległych świeckich republik, których życie publiczne oparte jest na wielkich wartościach etyczności konstytucyjnej: szacunku dla drugiego człowieka, równości, wolności, niedyskryminowania nikogo z powodu pochodzenia i tożsamości, solidarności społecznej, pluralizmu, pokoju i praworządności.

Nie bójcie się o tę wolną, szlachetną Polskę walczyć. Nie bójcie się czegoś zaryzykować, coś stracić. Nie bójcie się mówić prawdy. Nie bójcie się ich piekła, ich szantażu moralnego, ich egzaltacji, ich długich rąk, ich „strażników”. Kto walczy o dobro swojej ojczyzny, nie musi się bać. Nie ochroni go (jej) ani nie wynagrodzi Bóg – zostawmy te sprytne rachuby katolikom. Nam musi wystarczyć pewność, że dla kraju warto czasem uczynić coś bezinteresownie.

Kmicic z chesterfieldem

Prawo i Sprawiedliwość ruszyło wczoraj z kontrofensywą medialną przeciwko swoim poprzednikom i konkurentom wyborczym.  Narracją akcji są środki o horrendalnej skali, które nie trafił do budżetu z powodu działalności mafii paliwowej. Oczywiście, przekaz rządzących poszedł w radykalnym kierunku oskarżenia przeciwników w zasadzie o zmowę z przestępcami i działanie na szkodę skarbu państwa.

To już prawie tradycja – Andrzej Duda często opowiada anegdoty, które praktycznie tylko jego śmieszą. Nie inaczej było i tym razem, kiedy pojechał uroczyście wmurować akt erekcyjny pod rozbudowę strzelnicy w Centralnym Ośrodku Szkolenia Straży Granicznej w Koszalinie.

– „Nie wZ jednej strony atakując politycy PiS ponownie wyjęli argumenty, jak to dzięki rządowi znalazły się środki na problemy społeczne i wsparcie choćby polskich rodzin.

W tym kontekście warto wypomnieć rządzącym ich największy własny konwój wstydu tej kadencji. I nie mowa tutaj wcale o tak głośnym temacie nagród w rządzie, ale biedzie, na którą rządzący skazali polskich emerytów.

View original post 1 252 słowa więcej

 

Trump na w czterech literach pokraki PiS

Donald Trump nie przyjedzie do Polski na obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej z powodu nadciągającego ku Florydzie huraganu Dorian – „trąbią” polskie media. Równocześnie pojawiły się liczne spekulacje i domysły na temat faktycznych powodów gwałtownej zmiany decyzji prezydenta USA. Były ambasador polski w tym kraju Ryszard Schnepf dopuścił na antenie TOK FM, że nie bez wpływu na taki obrót sprawy mogą mieć jesienne wybory w Polsce.

„Na pewno nie lekceważyłbym huraganu. (…) Z pewnością też Biały Dom nie lekceważy rocznicy wybuchu II wojny światowej?” – ocenił. Ale też podkreślił, że prezydenci unikają zaangażowania się w sprawy kraju, w którym wkrótce odbędą się wybory parlamentarne. „Administracja o tym wiedziała. Pogłoski o odwołaniu wizyty dotarły do mnie już dwa tygodnie temu, grubo przed huraganem” – powiedział były ambasador.

Ryszard Schnepf zwrócił uwagę na to, że na zasadzie „plasterkowania”, cały czas skracano plan wizyty. Najpierw zrezygnowano z wizyty w Powidzu, potem w ogóle opóźniono przylot prezydenta do Polski. Zdaniem byłego ambasadora jest całkiem możliwe, iż ludzie prezydenta Trumpa doszli do wniosku, iż wynik wyborów w Polsce jest niepewny. „A interesy USA w naszym kraju są długofalowe, rozłożone na dekady. Myślę, że w Białym Domu jest rozważana ewentualność współpracy z opozycją po wyborach. Więc obecność prezydenta Trumpa w Polsce na kilka tygodni przed wyborami, byłaby jasnym wskazaniem, z kim chce pracować. Polityczna rola Polski wymaga pewnej wstrzemięźliwości. Amerykański prezydent, przyjmując to rozważanie, powstrzymuje się od poparcia rządu” – podsumował Schnepf.

 „Czytam ten PiS-owski przekaz, że Floryda jest bardzo ważna i tak dalej. Ale sprawdziłem prognozy pogody. Według nich epicentrum huraganu uderzy we Florydę z poniedziałku na wtorek, więc Donald Trump spokojnie by zdążył wrócić”– zauważył w tej samej stacji Tomasz Lis, były korespondent TVP w USA, a obecnie redaktor naczelny „Newsweeka”.

 „Czytam ten PiS-owski przekaz, że Floryda jest bardzo ważna i tak dalej. Ale sprawdziłem prognozy pogody. Według nich epicentrum huraganu uderzy we Florydę z poniedziałku na wtorek, więc Donald Trump spokojnie by zdążył wrócić”– zauważył w tej samej stacji Tomasz Lis, były korespondent TVP w USA, a obecnie redaktor naczelny „Newsweeka”.

Kmicic z chesterfieldem

Prezydent USA Donald Trump odwołał wizytę w Polsce. Oficjalny powód – zbliżające się do Florydy tornado. Trump miał wziąć udział w obchodach 80 rocznicy II wojny światowej. Do Warszawy przyleci wiceprezydent Mike Pence.

Wiadomość wywołała falę komentarzy. Niektórych, jak Tomasza Lisa z „Newsweeka” nie do końca przekonał podany powód: – „Podróż Trumpa do Polski odwołana pod pretekstem huraganu, który może, podkreślić – może uderzyć we Florydę. Tia… Karczewski niech dzwoni do swego kumpla, ciepłego człowieka z Białorusi”. A jeden z internautów dodał: – „Trump również mógł powiedzieć, że pies zjadł mu paszport”.

Inni internauci zwracali uwagę na inny aspekt zagadnienia: – „Tymczasem gdzieś z okolic Nowogrodzkiej słychać pewnie wycie, bo kampania z Trumpem i kampania bez Trumpa to nie to samo…”;

„I w tym momencie sztab PiS musi przepisać scenariusze klipów wyborczych i wyliczyć naprędce, czy Pence przebija Czajkę czy jednak wciąż rozkręcamy shitstorm w przekazie dnia”; – „Kaczyński…

View original post 715 słów więcej

 

Kler – czarna zaraza

– Czerwona zaraza już po naszej ziemi nie chodzi. Co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły. (…) Nie czerwona, ale tęczowa – oświadczył w Bazylice Mariackiej arcybiskup Marek Jędraszewski.

Prof. Jan Hartman wypowiedział się na temat słów Marka Jędraszewskiego w czasie mszy z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego

Kmicic z chesterfieldem

Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski „powinien stanąć przed sądem”- powiedział w rozmowie z „Dziennikiem Gazety Prawnej” prawicowy dziennikarz, szef Gazety Polskiej Tomasz Sakiewicz – komentując zamieszki towarzyszące Marszowi Równości w Białymstoku. Dodał, że samorządowiec sam „stworzył powszechne zagrożenie” i „sprowadził agresorów do Białegostoku”.

Prezydent miasta zapowiedział, że z publicystą spotkają się w sądzie. „Generalnie same kłamstwa i pomówienia, spotkamy się z Tomaszem Sakiewiczem w sądzie”– napisał na Twitterze.

„Dowiedziałem się o tym, że jest przygotowywana jatka co najmniej za wiedzą prezydenta Białegostoku. Niestety za późno. Choć policja i tak zrobiła wszystko, aby przy tym bezrozumnym człowieku, albo niestety rozumnym, specjalnie chcącym wywołać awanturę, ochronić marsz LGBT” – mówił Sakiewicz w rozmowie z Magdaleną Rigamonti.

Podkreślając, że zezwolenie na marsz kibiców wydał prezydent Truskolaski zapytał, jak można było do tego samego miejsca, w którym po dwóch godzinach ma przejść marsz LGBT, sprowadzić kilka tysięcy kibiców?

Dodał, że…

View original post 1 141 słów więcej

 

Misiewicz załapał się do filmu. Nie tylko dlatego, że wciąga

Patryk Vega przedstawił nowe fragmenty filmu „Polityka”. Tym razem artysta pokazał widzom sceny z postacią wzorowaną na Bartłomieju Misiewiczu.

W postać Misiewicza wcieli się w filmie aktor Antek Królikowski. Misiewicz jest w produkcji – jak w prawdziwym życiu – bliskim współpracownikiem Antoniego Macierewicza, którego w „Polityce” gra Janusz Chabior.

W 20-sekundowym video zmontowanym z kilku scen ukazane zostało kilka wydarzeń, które częściowo wzorowane były na autentycznych sytuacjach. Wśród nich jest m.in. słynna kwestia „Czołem panie ministrze!”.

Oprócz tego widzowie zobaczą czystą fikcję charakterystyczną dla filmów Patryka Vegi. Fanom twórczości reżysera z pewnością spodobają się gęsto rzucane wulgaryzmy, odważne sceny seksu i konsumpcja kokainy.

Premiera „Polityki” zaplanowana jest na 6 września bieżącego roku. W filmie pokażą się liczni bohaterowie wzorowani na prawdziwych politykach.

Kmicic z chesterfieldem

„Skarga do Trybunału w Hadze zwrotu wraku Tu 154 miała być złożona w lutym 2017. Tak zapowiadał min. Waszczykowski. Ustaliłem, że skargi nie złożyli mimo, że jest gotowa. MSZ przerzuca decyzję na „Radę Ministrów”. Premier Morawiecki nic nie wie i odmawia odp. pod absurdalnymi powodami” – napisał na Twitterze Krzysztof Brejza. Poseł PO publikuje pismo, które otrzymał z Kancelarii Premiera.

Brejza domagał się odpowiedzi w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Wcześniej poseł PO usiłował się dowiedzieć, co dzieje się ze skargą w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Resort odpisał, że „trwają analizy” i odesłał Brejzę do Kancelarii Morawieckiego, twierdząc, że decyzja w tej sprawie „należy do Rady Ministrów”. Tomasz Matynia z Centrum Informacyjnego Rządu stwierdził, że KPRM „nie posiada wnioskowanych informacji”.

„Ciekawe, jaki byłby do tego komentarz „szeregowego posła” – czyżby starania o odzyskanie wraku były poza jego punktem zainteresowań?”; – „Stara dobra sowiecka spychologia… od razu widać skąd biorą…

View original post 1 307 słów więcej

Młodzież myśli o przyszłości, o klimacie na Ziemi, wbrew PiS. Inga Zasowska – bohaterka

Kmicic z chesterfieldem

„Powinien powstrzymać swój antysądowy temperament, bo to może odwrócić się przeciwko niemu. Od polityka wymagamy wyważenia, a jak on już nie ma co do powiedzenia na temat łamania Konstytucji przez ustawy przez niego firmowane, to nie może stale mówić o tym, że to są zbrodnie komunistyczne i to jest powód tej zmiany. To nie godzi się politykowi” – skomentowała wypowiedź Zbigniewa Ziobry Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf w RMF FM. Minister sprawiedliwości stwierdził bowiem, że dzisiejsza opinia rzecznika generalnego TSUE jest „obroną patologii w polskim sądownictwie”.

Przypomnijmy – rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w swojej opinii uznał, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego – nie spełnia wymogów niezawisłości sędziowskiej. Poza tym według rzecznika TSUE „sposób powoływania członków KRS ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności od organów ustawodawczych i wykonawczych”. Wyrok unijnego Trybunału spodziewany jest jesienią – najczęściej opinia wydana przez rzecznika jest zbieżna z werdyktem TSUE.

View original post 2 532 słowa więcej

 

Pedofilia w kościele. Czy ktoś o tym pamięta?

Stanisław Tym na temat bieżących wydarzeń społeczno-politycznych.

Cały felieton >>>

Wywiad z Lew-Starowiczem >>>

Kmicic z chesterfieldem

To oczywiste, że kalendarz spotkań agentów nie może być jawny” – złośliwie komentują internauci decyzję Naczelnego Sądu Administracyjnego, który nie zgodził się na ujawnienie terminarza spotkań prezes TK Julii Przyłębskiej.

Gdy wyszło na jaw, że kierownictwo TK przyjmuje polityków PiS, walcząca o dostęp do informacji publicznej Sieć Obywatelska Watchdog zapytała Trybunał Konstytucyjny o kalendarz spotkań prezes TK Julii Przyłębskiej oraz wiceprezesa TK Mariusza Muszyńskiego.

Skończyło się na niczym, choć nie jest tajemnicą, że jeszcze w pierwszych siedmiu miesiącach rządów Przyłębskiej w Trybunale „około trzech razy” (tak określiło to biuro TK) gościł m.in. koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński. Z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą i wiceministrem Marcinem Warchołem spotykał się Mariusz Muszyński. Przyłębską i Muszyńskiego odwiedził poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, który reprezentuje Sejm przed Trybunałem. Oboje mieli też bywać w siedzibie PiS, chociaż TK powinien stać na straży konstytucji, a sami sędziowie być apolityczni.

W maju „Wyborcza” ujawniła…

View original post 4 572 słowa więcej

 

Pisowski zamach stanu – lista osób

Lista osób,które uczestniczyły w aferze podsłuchowej w 2014 roku w/g Falenty

Kmicic z chesterfieldem

Politycy PiS robią co mogą, aby zdeprecjonować najnowsze informacje biznesmena Marka Falenty skazanego przez sąd ws. afery taśmowej.

„Administracja Donalda Trumpa nadała wizycie polskiego prezydenta wysoką rangę i „rozjeżdżała czołgiem” każdą próbę jej sabotowania” – podaje dziennikarz Wirtualnej Polski Marcin Makowski – powołując się na swoje źródło z MSZ.

Dodaje, że właśnie dlatego sprawa listu amerykańskich kongresmenów – na temat sytuacji w Polsce – wystosowanego do prezydenta USA, w przededniu wizyty Andrzeja Dudy w Białym Domu, została skutecznie storpedowana, lecz teraz powoli nabiera rozgłosu.

Jego inicjatorzy Eliot L. Engel, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów w Kongresie oraz William R. Keating, przewodniczący Podkomisji ds. Europy, Eurazji, Energii i Środowiska wraz z 13 demokratycznymi członkami Izby Reprezentantów apelują w nim o zwrócenie uwagi na „pogwałcenie wolności słowa” w Polsce, „uzależnienie sądownictwa”, „zagrożenie dla praworządności” oraz nierozwiązaną kwestię „restytucji mienia pożydowskiego”.

Autorzy listu domagają się interwencji w sprawie…

View original post 966 słów więcej

 

Partia złodziei – PiS

Nagrody w rządzie Beaty Szydło wstrząsnęły wizerunkiem PiS, obnażając hipokryzję haseł o umiarze i pokorze. W panice rządzący zdecydowali się wówczas gasić pożar radykalnymi środkami. Nagrody miały zostać zwrócone, a zarobki posłów i samorządowców obcięte. Jednak kiedy szeregowi politycy musieli zadowolić się mniejszymi gażami, to wierchuszka partyjna nie ograniczyła wcale swoich apetytów. Ministrowie rządu PiS zgarnęli bowiem nie tylko nagrody. Jak donosi “Super Express”, rządzący nie oszczędzali również na odprawach. Te osiągały znaczne rozmiary.

Sama była premier Beata Szydło otrzymała 58 tysięcy złotych odprawy, a były minister obrony Antoni Macierewicz aż 72 tysiące. Ten ostatni nabył uprawnienia do trzymiesięcznego wynagrodzenia, ponieważ swoją funkcję w MON sprawował dłużej niż 12 miesięcy. Kwoty odpraw pobiły politykom PiS także ekwiwalenty za niewykorzystany urlop, które na stanowiskach ministerialnych są atrakcyjne finansowo. Rekordzistą z odchodzących ministrów okazał się były szef MSZ Witold Waszczykowski, który zgarnął prawie 91 tys. zł.

Powyższe kwoty często są wyższe niż głośne nagrody za czasów Beaty Szydło, ale w przeciwieństwie do tych pierwszych nie wywołały dużych kontrowersji.

Sam fakt odpraw i ekwiwalentów za urlop nie jest czymś karygodnym, ale liczy się uczciwość polityczna, której PiS brak. Warto przypomnieć ataki na sędziów za odbieranie ekwiwalentów urlopu, kiedy próbowano w prorządowych mediach oczerniać ich za takie praktyki. Jest to również policzek wobec elektoratu i szeregowych członków partii. Kiedy radni w samorządach muszą oddać część swojej niewielkiej diety za chciwość liderów, to politycy na szczytach hierarchii partyjnej nie muszą już zaciskać pasa. Jest to przykład elitaryzmu, z którym walkę PiS tak ochoczo deklaruje. Hipokryzja jednak nie od dziś idzie krok za działaniami partii rządzącej. Mówienie o byciu człowiekiem z ludu przychodzi lekko, ale przyjąć taką postawę w życiu codziennym pełnym pokus jest już o wiele trudniej. Z tego względu ironią losu jest rekordowy wynik Beaty Szydło w eurowyborach, gdzie zgarnęła pół miliona głosów w znacznej mierze dlatego, że uchodziła za skromnego, zwykłego człowieka, takiego jak przeciętny wyborca. Jednak odbiór społeczny a rzeczywistość w polityce to często dwie rożne rzeczy.

Kmicic

Jeśli ktoś myślał, że można nałożyć opłaty emisyjne, recyklingowe, mocowe, przejściowe, wodne, handlowe +wiele innych oraz wpuścić na rynek strumień ponad 30 mld zł niepochodzących ze wzrostu produktywności i wydajności pracy, i nie spowoduje to inflacji, to się mylił #500minus

Wzrastające ceny odbijają się na portfelach Polaków, średnio wydatki na żywność stanowią już ponad ¼ budżetu polskich rodzin. #DrożyznaPlus

Roman Giertych odniósł się do opublikowanego niedawno oświadczenia majątkowego posła PiS Jarosława Kaczyńskiego. – „Przeczytałem ze zdumieniem w tym oświadczeniu, że pełnomocnictwo zostało panu prezesowi Kaczyńskiemu wycofane i że on nie podejmował żadnych uchwał w imieniu właściciela spółki Srebrna na zgromadzeniu” – powiedział Giertych w TVN 24. W oświadczeniu Kaczyński napisał bowiem: – „Posiadałem jednorazowo pełnomocnictwo do reprezentowania Fundacji „Instytut Lecha Kaczyńskiego” oraz pozostałych wspólników na nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników Srebrna Sp. z o.o. oraz wykonywania prawa głosu z wszystkich przysługujących wspólnikom udziałów w kapitale zakładowym Spółki. Posiedzenie to nie odbyło się, pełnomocnictwo…

View original post 1 375 słów więcej

 

Państwo pisowskie kontra Jerzy Owsiak

 „Decyzja krajowego przewoźnika jest dla nas kompletnie niezrozumiała. Spółka odmówiła wykonania usługi, co w naszym przekonaniu jest rażącym złamaniem prawa młodych Polaków do bezpiecznego przyjazdu i wyjazdu pociągami na tak duże i ważne dla wielu z nich wydarzenie. To także jest jeden z kluczowych elementów budowania bezpieczeństwa Festiwalu. Przez tyle lat nasza współpraca była doskonała i nagle w tym roku przychodzi zmiana decyzji” – poinformował na Facebooku szef WOŚP Jerzy Owsiak. Pierwszy raz od 25 lat nie będzie dodatkowych pociągów na Pol’and’Rock Festival (dawniej Przystanek Woodstock) w Kostrzynie nad Odrą.

Owsiak napisał, że tłumaczenie spółki Przewozy Regionalne jest dla niego „nieakceptowalne i niezgodne z prawdą”. – „Z uwagi na dobro spółki nie ma uzasadnienia ekonomicznego dla uruchamiania połączeń dedykowanych tej imprezie. Spółka Przewozy Regionalne w ostatnich latach, ograniczając koszty, dostosowała ilostan eksploatowanego taboru do liczby niezbędnej do obsługi oferty zamawianej przez marszałków województw” – brzmi komunikat Przewozów Regionalnych. Według WOŚP, w ubiegłym roku pociągami do Kostrzyna nad Odrą przyjechało blisko 70 tys. osób, a najtańsze bilety w dwie strony kosztowały 50 zł, najdroższe – 160 zł. Przyjmując średnią 100 zł za bilet, to, w efekcie takiej decyzji, przychód spółki Przewozy Regionalne uszczupli się w tym roku o około 7 mln zł.

„Zaapelowaliśmy dziś do uczestników Festiwalu i ogłosiliśmy wielkie pospolite ruszenie – pomagajmy sobie, dowieźmy siebie wzajemnie na festiwal samochodami, autobusami, zorganizujmy się we wszelkie grupowe przyjazdy. Przed nami fantastyczny, jubileuszowy Pol’and’Rock Festival, który zaczyna się 1 sierpnia w Kostrzynie nad Odrą!” – zakończył swój wpis Owsiak.

Depresja plemnika

W czwartek w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie odbyła się konferencja „Jan Paweł II: fundamenty demokracji”.

W spotkaniu wzięli udział m.in. kardynał Stanisław Dziwisz, Marek Kuchciński, Jacek Czaputowicz i Piotr Gliński. Politycy wykorzystali okazję do mówienia o demokracji, której zasady sami nagminnie łamią.

Wspierając te zmiany Jan Paweł II mówił nam, jak budować sprawiedliwe państwo, jak utrwalić związki polityki z etyką. Konsekwentnie uświadamiał, że demokracja musi mieć aksjologiczny fundament (…), że demokracja bez wartości łatwo przemienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm” – mówił marszałek Kuchciński.

List do uczestników spotkania skierował również premier Mateusz Morawiecki. „Jak wielkiej odwagi i jak wielkiego wizjonerstwa potrzeba, by w takim momencie przynosić nadzieję odmiany. A to właśnie wtedy Jan Paweł II uczył nas na nowo rozumieć, czym naprawdę jest społeczeństwo i co naprawdę znaczy być wolnym obywatelem” – przyznał szef rządu.

Mało kto się spodziewał, ile zimnej kalkulacji kryje się w przedwiosennej zapowiedzi Kaczyńskiego o rozszerzeniu programu 500+. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach, a zabieg…

View original post 1 314 słów więcej

 

Post Navigation