Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Bronisław Komorowski”

Pisowcy politycy za SKOK-i bekną

Najczęściej powtarzanym argumentem Prawa i Sprawiedliwości przeciwko powoływaniu komisji śledczej w sprawach bulwersujących w ostatnich tygodniach opinię publiczną jest to, że państwo sprawnie działa w kierunku wyjaśniania ujawnionych afer, więc nie ma powodów, by sprawą zajmowali się posłowie. Wczorajsze ustalenia portalu Onet w sprawie tajemniczego kredytu, jaki rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego wziął w SKOK Wołomin, którego działanie jest już dziś nazywane największą aferą finansową III RP sprawiają, że obywatele mają prawo nie mieć pewności, że służba podległa Ernestowi Bejdzie oraz ministrowi koordynatorowi służb specjalnych Mariuszowi Kamińskiemu sprawę wyjaśni w sposób należyty i bezstronny.

Przypomnijmy, zespół dziennikarzy Onetu dotarł wczoraj do dokumentów, z których wynika, że Piotr Kaczorek, niegdyś pracownik Komendy Powiatowej w Wołominie oraz starostwa powiatowego w tym mieście (gdzie znalazł zatrudnienie po odejściu z CBA za ery Pawła Wojtunika), a obecnie rzecznik CBA, wziął w 2013 roku kredyt w wysokości 160 tys. złotych z feralnej kasy w Wołominie. Nie byłoby w sprawie zapewne nic bulwersującego, gdyby nie fakt, że Kaczorek praktycznie od samego początku swoich zobowiązań względem blisko 250 tys. oszukanych klientów kasy nie spłacał. Z akt sprawy upadłościowej, w której znajduje się pokaźna lista dłużników (wśród nich znajdują się przecież setki podstawionych “słupów”, dzięki którym wyłudzono ze SKOK Wołomin ponad 3 mld złotych) wynika, że w ciągu kilku lat z pożyczonej kwoty Kaczorek spłacił zaledwie 4 tys. zł. Wraz z odsetkami, także karnymi, wciąż zalegał w lipcu 2017 r. na kwotę ponad 204 tys. zł. Gdy afera wybuchła na dobre, a media trąbiły o olbrzymich wyłudzeniach, spłaty kredytu w ogóle ustały. Dlaczego Kaczorek nie wywiązywał się ze swoich zobowiązań? W rozmowie z Onetem odmówił udzielenia wyjaśnień.

W sprawie najbardziej bulwersujące jest jednak to, że to właśnie CBA bada obecnie sprawę SKOKu Wołomin, co sprawia że mamy do czynienia ze skandalicznym konfliktem interesów. Co więcej, wobec ujawnionego mechanizmu wyłudzeń oraz jego skali, służby zajmujące się tą sprawą powinny bardzo szczegółowo przesłuchać każdego dłużnika kasy, który swojego zobowiązania nie wypełniał z uwagi na narzucający się wniosek, że mógł w jakiś sposób współpracować z organizatorami procederu. Czy możemy dziś wierzyć w to, że Piotr Kaczorek zostanie rzetelnie przesłuchany w tej sprawie przez swoich kolegów z CBA? Wątpliwości narzucają się same.

W Sejmie Robert Kropiwnicki z Platformy Obywatelskiej wezwał ministra Mariusza Kamińskiego do złożenia wyjaśnień w tej sprawie.

Zażądał także, by Centralne Biuro Antykorupcyjne zostało natychmiast odsunięte od dalszego udziału w śledztwie w sprawie SKOK Wołomin, a sprawa trafiła do komisji ds. służb specjalnych. Jeszcze dalej poszedł Krzysztof Brejza, który w rozmowie z portalem Onet.pl stwierdził, że wobec ujawnienia tego skandalu powinno dojść do natychmiastowej dymisji szefa CBA oraz ministra koordynatora. 

Sprawa niewątpliwie jest rozwojowa. Jak poinformował dziś portal Onet, po wczorajszej publikacji w CBA zapadła decyzja o zawieszeniu Piotra Kaczorka oraz o wszczęciu postępowania wyjaśniającego.

– Biuro Kontroli i Spraw Wewnętrznych Centralnego Biura Antykorupcyjnego wszczęło postępowanie wyjaśniające mające na celu szczegółowe i dogłębne wyjaśnienie okoliczności sprawy związanej z kredytem. Na czas trwania postępowania wyjaśniającego pracownik został zawieszony w czynnościach służbowych – napisało biuro w oświadczeniu przekazanym redakcji.

W tym miejscu warto przypomnieć deklarację minister ds. pomocy humanitarnej Beaty Kempy sprzed ponad dwóch lat. Ważna polityk obozu władzy mówiła wówczas, że PiS jest gotowe zgodzić się na komisję śledczą ws. SKOK-ów, jeśli ta będzie dotyczyć SKOK-u Wołomin.

Ciekawe, czy dziś jest tego samego zdania.

Depresja plemnika

Metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Stanisław Gądecki filmu „Kler” nie widział. Nie zawahał się jednak porównać go z propagandowym filmem „Żyd Süss”, nakręconym w czasach III Rzeszy. – „Kler” wyreżyserowano według klasycznego antysemickiego filmu „Żyd Süss”. To już było grane za Goebbelsa” – powiedział abp Gądecki w Radiu Poznań.

„Żyd Süss” powstał na zlecenie i pod osobistym nadzorem ministra propagandy III Rzeszy Josepha Gobbelsa. Przedstawia losy trzech Żydów, których postawa jest synonimem stereotypów, dotyczących tego narodu, takich jak chciwość czy skąpstwo. „Żyd Süss” służył nazistowskiej propagandzie m.in. do usprawiedliwiania zbrodni, których Niemcy dopuszczali się na ludności żydowskiej, łącznie z „ostatecznym rozwiązaniem”.

„Kler” dotychczas obejrzało ponad 5 mln widzów.

To trzeci najchętniej oglądany film w polskich kinach po 1989 r. A dlaczego metropolita poznański go nie zobaczył? Jak to stwierdził w Radiu Poznań, ponieważ nie jest pozbawiony rozumu do końca”. Czyżby?

„Trzy dni przed Sylwestrem posłowie…

View original post 3 067 słów więcej

 

PiS na gwałt chce przykryć aferę KNF

Afera KNF może oznaczać przyspieszenie rekonstrukcji rządu – podaje „Fakt”. Jak ustalili dziennikarze, do wymiany ma być sześcioro ministrów. W tym kontekście pada m.in. nazwisko byłej premier.

To nie „rekonstrukcja”, a „korekta”, bo tego słowa woli używać prezes PiS Jarosław Kaczyński, który uznaje tylko jedną rekonstrukcję w trakcie kadencji, a ta została przeprowadzana, gdy władzę z rąk Beaty Szydło odebrał Mateusz Morawiecki. Prawdopodobnym terminem – zdaniem polityków, z którymi rozmawiał „Fakt” – jest „na Mikołaja”, czyli w okolicach 6 albo 24 grudnia. Ci sami politycy przyznają, że kryzys związany z aferą KNF jest bardzo poważny.

Czyje nazwiska pojawiają się w kontekście „korekty”? Dotychczas mówiono o pięciu osobach – wicepremier Beacie Szydło, minister ds. pomocy humanitarnej Beacie Kempie, minister edukacji narodowej Annie Zalewskiej, ministrze energii Krzysztofie Tchórzewskim i ministrze infrastruktury Andrzeju Adamczyku.

Prezes miał dać jednak zgodę na wariant „pięć plus jeden”. Szósta osoba nie jest znana, ale tu znów pojawiają się spekulacje i padały nazwiska Mariusza Błaszczaka (miałby objąć fotel marszałka Sejmu) lub Zbigniewa Ziobry, z którym Morawiecki jest skonfliktowany. „Jednak większość naszych rozmówców z grona władz partii twierdzi, że prezes nie zdecyduje się na tego kalibru dymisje, bo wywracałyby cały obecny układ władzy” – czytamy w „Fakcie”.

Komorowski o osobistym nadzorze ministra nad sprawą afery KNF: To mnie najbardziej niepokoi

– Prokuratura jest w stanie rzetelnie wyjaśnić każdą sprawę, pod warunkiem, że ma odpowiednie dyrektywy, wskazówki – powiedział Bronisław Komorowski w programie “Graffiti” zapytany przez Dariusza Ociepę, czy prokuratura może tę sprawę wyjaśnić rzetelnie. Na uwagę, że nadzór nad śledztwem objął osobiście minister sprawiedliwości, były prezydent stwierdził: – To mnie najbardziej niepokoi.

– Jeżeli osobiście nadzoruje minister sprawiedliwości i członek rządu, który znalazł się in gremio, cały rząd, ze względu na sposób powoływania szefa Komisji Nadzoru Finansowego, to jeżeli członek rządu nadzoruje, to z tego nadzorowania mogą wyjść rzeczy dobre, ale mogą wyjść bardzo złe. Mam na myśli jakieś stronnicze działania – wyjaśniał powody swoich obaw. Dodał, że „ma nadzieję, że do tego nie dojdzie”.

Komorowski: Tutaj widać, że to korupcja i to nie w stosunku do urzędnika państwowego, tylko odwrotnie

– W sprawie afery podsłuchowej, to złamanie prawa dotyczyło tylko i wyłącznie nagrania przez kelnerów gości w knajpie. Tam nie było żadnego złamania prawa. Natomiast tutaj widać, że to jest korupcja i to nie w stosunku do urzędnika państwowego, tylko odwrotnie – stwierdził Komorowski w „Politycznym Graffiti” Polsat News.

Miller: Myślę, że kierownictwo PiS-u na to liczy, że sprawa KNF ucichnie

Myślę, że kierownictwo PiS-u na to liczy [że sprawa KNF ucichnie], że nie będzie już żadnych nowych bulwersujących informacji, że opinia publiczna nie uzyska kolejnych danych i że komunikat, który będzie wysyłany do opinii publicznej „instytucje państwa działają normalnie, prokuratura prowadzi śledztwo, nikt nikomu nie przeszkadza prowadzić dochodzenie”, że to będzie na tyle uspokajające, że notowania PiS-u specjalnie nie spadną” – mówił w rozmowie z Beatą Lubecką w Polsat News były premier, Leszek Miller.

PiS stara się przykryć czymś aferę KNF, m.in. rekonstrukcją rządu.

Depresja plemnika

Polska gospodarka stale rośnie i jest to jeden z najbardziej dynamicznych wzrostów w Unii Europejskiej. Przez londyńską giełdę papierów wartościowych Polska została uznana za gospodarkę rozwiniętą jako pierwszy kraj w regionie. W istocie należymy do najszybciej rozwijających się krajów świata i od 1989 r. dokonaliśmy skoku porównywalnego z takim tygrysem światowej gospodarki jak Korea Południowa.

Giertych twierdzi, że istnieje kolejne nagranie kompromitujące szefa KNF

Polska jak Włochy czy Grecja

Z pewnością Polska świetnie wykorzystała szansę, jaką dało wejście do gospodarki światowej ze stosunkowo wykwalifikowaną i tanią siłą roboczą. Moment, jaki ma dziś, w latach 80. miały Włochy i Grecja. Dziś oba te państwa są dotknięte długoletnią stagnacją, a ich współfinansowana w przeszłości przez UE infrastruktura zaczyna się sypać. Włoskie lotniska wyglądają starzej niż Terminal 1 na Okęciu, a wielu greckim rodzinom nie wystarczyło środków na budowę domów, które zatrzymują się dziś na pierwszym piętrze, strasząc strzelającymi w niebo prętami. Czasy prosperity dobiegają końca w każdym dorabiającym się kraju. Pytanie na dziś brzmi: czy wpadniemy w grecką…

View original post 2 294 słowa więcej

Państwo mafijne PiS. Nie Polska, tylko Pislandia

PiS złapany na tym, jak konstruuje państwo mafijne

Jak wynika z doniesień „Gazety Wyborczej” Marek Chrzanowski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego – w zamian za ok. 40 mln złotych – miał zaoferować przychylność dla Getin Noble Banku, którego właścicielem jest Leszek Czarnecki. Miliarder poinformował gazetę. „Wyborcza” posiada kopię nagrania, które wraz ze stenogramem upubliczniła na swojej stronie internetowej.

Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, do spotkania Leszka Czarneckiego i Marka Chrzanowskiego doszło w gabinecie szefa KNF w marcu 2018 r. Leszek Czarnecki miał ze sobą sprzęt nagrywający. W trakcie spotkania Chrzanowski zapytał Czarneckiego: „czy nie widzi jakiejś potrzeby zwiększenia swoich zasobów, jeżeli chodzi o prawników”. Następnie, kładąc na stole wizytówkę radcy prawnego Grzegorza Kowalczyka, polecił go „z korzyścią dla urzędu, i dla całej instytucji”. Sugerował także – jak twierdzi „Gazeta Wyborcza” – jakie tenże prawnik powinien dostać wynagrodzenie.

W rozmowie padły mianowicie słowa: „No nie wiem, jaki ma pan system wynagradzania w banku, ale wydaje mi się, że jeżeliby pan to powiązał z wynikiem banku, tak? No to ten prawnik będzie bardziej zaangażowany. W tym horyzoncie najbliższych kilku lat no to byłoby, tak jak pan uważa, tak? Może rozwiązanie, na którym bank mógłby, że tak powiem, się oprzeć, wsparłaby ta osoba państwa w tym procesie restrukturyzacji”. Z nagrania przekazanego przez miliardera do prokuratury wynika też, że Chrzanowski proponował miliarderowi m.in. usunięcie z KNF Zdzisława Sokala, przedstawiciela prezydenta w KNF (bo jest zwolennikiem przejęcia banków Czarneckiego przez państwo); złagodzenie skutków finansowych tzw. stopy podwyższonego ryzyka (kosztowało to bank ok. 1 mld zł), „życzliwe podejście KNF i NBP do planów restrukturyzacji banków Leszka Czarneckiego”.

Leszek Czarnecki złożył zawiadomienie do prokuratury. Wynika z niego, że Chrzanowski w trakcie rozmowy wskazał na kartkę z napisem „1 proc.”. W ten sposób „starał się narzucić ustalenie dla Grzegorza Kowalczyka (…) prowizyjnego sposobu wynagradzania radcy prawnego, a nawet wysokość jego wynagrodzenia, rażąco wygórowanej w odniesieniu do warunków rynkowych, gdyż 1 proc. skapitalizowanej wartości Getin Noble Bank S.A. to około 40 milionów złotych”. Pełnomocnik Czarneckiego, mecenas Roman Giertych zawiadomił Prokuraturę Krajową, wnosząc o „ściganie Chrzanowskiego i wszczęcie śledztwa ws. próby korupcji”.

KNF odpiera zarzuty i mówi o próbie szantażu ze strony miliardera. Tymczasem po publikacji artykułu Mateusz Morawiecki wezwał szefa KNF do natychmiastowych wyjaśnień oraz zlecił prokuraturze i służbom niezwłoczne zebranie informacji na temat doniesień medialnych. Marek Chrzanowski został przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego w październiku 2016 r. Wcześniej zasiadał w Radzie Polityki Pieniężnej.  „Wyborcza” – jak informuje portal Business Insider Polska – skontaktowała się z Chrzanowskim.

Ten odesłał gazetę do biura prasowego, które poinformowało, że sprawę uważa za szantaż ze strony Czarneckiego. Dlaczego? Gdyż „brak [było] niezwłocznego powiadomienia prokuratury przez miliardera”. Co więcej, rzecznik KNF Jacek Barszczewski w odpowiedzi „GW” napisał: „Informacje te pojawiają się w momencie, kiedy media donoszą o problemach banku związanych z procesem dystrybucji instrumentów finansowych spółki GetBack przez Idea Bank i potencjalnych działaniach KNF”.

Nie pozwolić PiS-owi na oddech, leży już na ringu, jest liczony, tak walnąć w papę, aby już się nie podniósł, aby nie hańbił imienia Polski.

Depresja plemnika

Eliza Michalik na koduj24.pl pisze o pisowskich politykach legitymizujących faszystów

Ulicami stolicy maszerowali ludzie, których jedynym celem jest odebranie głosu, prawa do istnienia i swobodnej ekspresji i zniszczenie każdego, kto nie podziela ich fanatycznych poglądów.

Niezależnie od propagandowych przekazów prawda jest oczywista – po trzech latach przygotowań na 100-lecie Niepodległości PiS zafundował nam marsz z faszystami. Można bawić się w dzielenie włosa na czworo i kombinować, mówić o „incydentach” z nacjonalistami, rasistami, narodowcami w tle, dwóch sektorach, dwóch oddzielonych od siebie częściach pochodu (tym lepszym i tym gorszym – jakie to charakterystyczne dla PiS), bagatelizować napaść na dziennikarkę „Gazety Wyborczej” – i próbować złagodzić w ten sposób wydźwięk tego bezprecedensowego wydarzenia, jak robi to rząd i jego satelickie media, tylko że to nie zmienia faktów.

A fakty są dokładnie takie, jak opisał i podał dalej w świat Francis Fukuyama, jeden z najbardziej znanych i liczących się filozofów politycznych na…

View original post 5 116 słów więcej

Kaczyński zarządza strachliwymi i niedomytymi Piszczykami, prowadzi do Polexitu, wojny domowej i dyktatury

Schetyna o obchodach setnej rocznicy odzyskania niepodległości: Dwa lata przygotowań i jest wielkie zero

Nie będziemy robić nic nowego, własnego, bo uważamy, że tutaj trzeba z godnością uczcić tę rocznicę, natomiast jest wielkim rozczarowaniem to, czego nie zrobił PiS i prezydent. Blisko dwa lata przygotowań, my też uczestniczyliśmy w pracach tego komitetu. Jest wielkie zero” – mówił w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM przewodniczący PO, Grzegorz Schetyna.

Schetyna: Wierzę, że prezydent miał na początku dobrą wolę, mówiąc o intencji wspólnego świętowania. Fatalnie się stało, że jeszcze się nie zaczęły obchody tego święta, a już się kończą

Wierzę, że prezydent miał na początku dobrą wolę, mówiąc o intencji wspólnego świętowania. Mówiliśmy, że muszą być rozliczone ekscesy z ostatniego 11 listopada i wtedy jest możliwość rozmowy. Ta możliwość się zakończyła. Jeszcze dochodzi do takiej sytuacji, że prezydent zaprasza na udział w marszu, z którego ucieka” – mówił w RMF FM szef PO, Grzegorz Schetyna.

Smutna historia. Fatalnie się stało, że jeszcze się nie zaczęły obchody tego święta, a już się kończą” – dodawał.

To wystarczyło, by zaniepokoić oportunistów, którzy uwierzyli już w wieczność rządów PiS-u nad Polską. Nawet Kazimierz Kik, ulubiony ekspert TVP Info (który nie może się nachwalić Andrzeja Dudy, że „odblokował jego profesurę”), czy Jarosław Gowin (który otrzymał od Kaczyńskiego o wiele więcej władzy, niż by to wynikało z jego faktycznej politycznej siły) przez chwilę się zawahali. Kik skrytykował „nachalną propagandę państwowych mediów”, a Gowin stwierdził, że „wstydzi się za spot o uchodźcach”. To wszystko trwało tylko przez moment, dopóki Kaczyński nie narzucił narracji o „totalnym tryumfie w sejmikach”. Jednak prawicowe media zdążyły wyczuć u Gowina i Kika „mdły zapaszek zdrady”.

Władzę w Polsce daje obywatel Piszczyk

Szczególnie komentarz Kazimierza Kika wzbudził rozgoryczenie prawicy. W końcu od trzech lat jest on ulubionym komentatorem TVP Info. Kik zresztą z każdą władzą ma dobre stosunki, a każdą opozycję chętnie i gromko potępia. W czasach rządów PO był nie tylko członkiem honorowego komitetu wyborczego Platformy, ale mówił w mediach, że „Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz powinni siedzieć za antypaństwową działalność”. Dopiero po zwycięstwie PiS-u uznał rządy PO za „antynarodowe”. Złożył też samokrytykę mówiąc: „przez wiele lat wspierałem siły, które niszczyły kraj”. To wystarczyło, aby stał się gwiazdą TVP Info dostarczając cytatów, które trafiają nawet na „paski grozy”.

Ziobro powodem porażki w wyborach samorządowych?

Jeszcze wcześniej Kik był członkiem PZPR, podobnie jak Stanisław Piotrowicz „do wyprowadzenia sztandaru”. Zapisał się do partii między Marcem ’68 i Grudniem ’70, w jednym z najobrzydliwszych okresów PRL, kiedy władza najbardziej potrzebowała oportunistów. Po roku 1989 Kik PZPR gromko potępił. Jednak do SLD znów się zapisał – w 2001 roku, kiedy Leszek Miller został premierem. W ostatni wieczór wyborczy, gdy Warszawiacy ogromną większością wygłosowali kandydata PiS-u w pierwszej turze, Kazimierz Kik też próbował się przyłączyć do trendu. Wypowiedział słowa, które musiały PiS-owców obrazić: „Warszawa to przekorne miasto, specyficzne, z natury zbuntowane. Można je wziąć na rozum, a nie siłą. Tak zrobił Trzaskowski”.

Podobną wpadkę zaliczył Jarosław Gowin mówiąc pod wpływem chwili, że „jest mu wstyd za antyuchodźczy spot PiS”. Przez trzy lata rządów PiS nie Gowin nie wstydził się absolutnie niczego. Chwalił język Kaczyńskiego, Dudy i Szydło w sprawie uchodźców, kupował sobie sympatię Tadeusza Rydzyka za pieniądze z budżetu ministerstwa szkolnictwa wyższego, wreszcie przygotował dla Kaczyńskiego ustawę, która pomoże PiS-owi przejąć kontrolę nad polskimi uniwersytetami. Od kilku lat każda najskrajniejsza wypowiedź fundamentalisty czy narodowca nie tylko była przez Gowina broniona, ale przejmował ją i powtarzał jako swoją własną. Jego słynne słowa, że w polityce zobowiązuje go „krzyk rozpaczy dziesiątków tysięcy zamrożonych embrionów” były pasożytowaniem na języku Marka Jurka. Jurek jest fanatykiem, ale nie jest oportunistą, nie potrafi skorzystać nawet na zwycięstwie sprawy, której zawsze służył. Dlatego Kaczyński woli Gowina od Jurka.

Jarosław Kaczyński zawsze uważał, że Polską będzie trwale rządził tylko ten, kto przekona do siebie obywatela Piszczyka, wzorcowego oportunistę, bohatera genialnego filmu Andrzeja Munka „Zezowate szczęście”. Prawicowi czy lewicowi radykałowie, nawet poczciwi liberalni inteligenci – wszyscy oni nadają się do ulicznych zadym, do „kampanii oburzenia”, do budowania „twardego elektoratu”. Ale rządzić się nimi nie da. Zbyt chimeryczni, zbyt patrzą na ręce, jest ich za mało i za bardzo denerwują masy zwykłych oportunistów.

Władza uśmiecha się do chłopa, czyli jak żyje polska wieś po wyborach

Dlatego Kaczyńskiemu tak bardzo zależało na tym, żeby mieć po swojej stronie Piotrowicza, Kika, Kryżego, Gowina. Problem w tym, że Piszczyki są płochliwe jak łanie. Wciąż niepewni, kto będzie rządził jutro, gdzie rodzi się najbardziej aktualny trend, na co się orientować. Czy być jeszcze zwolennikiem Sanacji, czy już endekiem? Czy już można zapisać się do „Solidarności”, czy lepiej potrzymać jeszcze w kieszeni legitymację PZPR. Czy PiS rzeczywiście będzie rządziło na wieki, czy także mieć parę furtek uchylonych w stronę na PO.

Piszczyk w polityce, biznesie i mediach

Chwilowe załamania Gowina czy Kika nie były żadnym wyjątkiem. Podobne sygnały pojawiły się pierwszego dnia po wyborach w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, w policji i wojsku, w wielu państwowych urzędach. Właśnie dlatego Kaczyński nie może rozliczyć sprawców słabego wyniku PiS w wyborach samorządowych (Morawieckiego i Ziobrę). Musiał ogłosić totalne zwycięstwo, bo sama substancja jego partii zaczęłaby się rozłazić. W sukurs przyszła mu rzeź PSL-u w sejmikach.

Ale wielu ludzi w MSZ czy w urzędach miast zapamięta te pierwsze kilka godzin, kiedy rozdzwoniły się telefony od „starych przyjaciół”. Obiecujących bardziej cywilizowane traktowanie ostatnich zawodowych dyplomatów w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Czy lepszą współpracę lokalnej policji z samorządowcami Koalicji Obywatelskiej.

Piszczyka znajdziemy nie tylko w polityce, ale także w biznesie i mediach. Wiemy już, że w wyborach samorządowych przytłaczająca większość polskich przedsiębiorców zagłosowała przeciwko PiS-owi. Oni wiedzą najlepiej, że pieniądze na polityczną korupcję i do własnych kieszenie władza wzięła nie z „mafii watowskich”, ale dociskając podatkowo zwykłe polskie firmy. Stąd zapaść i stagnacja w polskich inwestycjach prywatnych. Ale ten opór wobec PiS-u dotyczy tylko drobnego i średniego biznesu. Wielki biznes jest zawsze i wszędzie zależny od władzy – od zamówień publicznych, od decyzji i regulacji państwa.

Największy polski biznesmen, Zygmunt Solorz, wybrał ostrożny kurs wobec władzy, której nie kocha, ale potrzebuje jej przychylności do prowadzenia własnych interesów. Po zdobyciu władzy przez PiS zaczęło się od konfliktu. Kaczyński zablokował budowę nowej kopalni węgla brunatnego, od której zależy produkcja energii w jednym z największych polskich zespołów elektrowni (Pątnów-Adamów-Konin), którego właścicielem jest Solorz. Zygmunt Solorz chciał się wówczas nawet wycofać z produkcji energii, jego pośrednicy w kontaktach z PiS-em zaoferowali sprzedaż elektrowni państwu przypominając jednocześnie, że PAK produkuje 8,5 procent całej energii elektrycznej w Polsce. Władza się przestraszyła, bo z inwestycjami PiS-owi raczej nie idzie. A czym innym jest niezdolność przekopania Mierzei Wiślanej (czego naprawdę nikt nie zauważy), a czym innym doprowadzenie do „zaciemnienia” w jednej trzeciej Polski. Solorzowi pozostawiono zatem elektrownie i pozwolono budować kopalnię. Niestety, jako twardą walutę w tym dealu została wykorzystana dziennikarska niezależność Polsatu. W największej polskiej telewizji prywatnej, która jest dziełem i własnością Zygmunta Solorza, nastał czas Doroty Gawryluk. Została nową szefową informacji i publicystyki. Ta dziennikarka nigdy nie ukrywała swojej prawicowości, ale dopóki rządziło PO, była to prawicowość „cywilizowana”, „konserwatywna”, którą zawsze można wykorzystać w kontaktach z prawym skrzydłem Platformy. Dziś Gawryluk przestawiła Polsat na język całkowicie spolegliwy wobec PiS-u i agresywny wobec opozycji. Miało to szczególne znaczenie w wyborach samorządowych, Nie zrobiło krzywdy Koalicji Obywatelskiej, ale prawie zabiło PSL. Jednak na wsi i w małych miasteczkach Polsat jest jedynym medium prywatnym poza telewizją Kurskiego i mediami Rydzyka. Zmiana politycznej linii Polsatu domknęła tam szczelny system PiS-owskiej propagandy. Sam Zygmunt Solorz traktuje Gawryluk instrumentalnie, jako „pisowskiego zająca”. Trzyma wiele podobnych stworzeń w swoich szafach. Poprzedni szef publicystyki i informacji Polsatu, Henryk Sobierajski, człowiek o poglądach lewicowo-liberalnych, nie został wyrzucony z pracy, ale na bardzo komfortowych warunkach został szefem agencji produkcyjnej, też należącej do Zygmunta Solorza, która zatrudni także innych bardziej liberalnych dziennikarzy Polsatu wycofanych z anteny. Solorz zastąpi nimi Dorotę Gawryluk i jej dziennikarzy, kiedy PiS straci władzę.

Klasycznym obywatelem Piszczykiem w polskich mediach jest Krzysztof Ziemiec. Do 2015 roku ulubieniec ludzi Bronisława Komorowskiego, którego był fanem. Katolicki i konserwatywny, ale do 2015 roku absolutnie na sposób „konserwatywnego skrzydła PO”. Od kiedy PiS przejęło telewizję publiczną Ziemiec czyta komunikaty rządu podpisane „paskami grozy”. W wywiadach i odpowiedziach na trudne przedstawia, podobnie jak profesor Kik, prezentuje najbardziej cyniczną apoteozę oportunizmu.

Męczeństwo Piszczyków

Obywatel Piszczyk w zakończeniu „Zezowatego szczęścia” prosi naczelnika więzienia, aby ten nie kazał mu wychodzić na wolność. Ma dosyć ciągłych zmian okupantów, rządzących, koloru sztandarów. Polityczna skuteczność Jarosława Kaczyńskiego polegała na tym, że wszystkim polskim Piszczykom obiecał powrót do wygodnego więzienia. Koniec męczenia się z obstawianiem wciąż nowych numerów i barw na politycznej czy ideologicznej ruletce. Ale do tego Kaczyński musiał polskiego Piszczyka przekonać, że PiS będzie w Polsce rządziło tak stabilnie i długo, jak kiedyś car i cesarze, a później liderzy sanacji czy sekretarze PZPR. Przez trzy lata mu się to udawało. Dopiero pierwsze potknięcie się PiS w dużych miastach wprowadziło całą formację polskich Piszczyków w zauważalną panikę.

Kaczyński zawsze uważał, że Polską będzie trwale rządził tylko ten, kto przekona do siebie obywatela Piszczyka, wzorcowego oportunistę, bohatera genialnego filmu Andrzeja Munka „Zezowate szczęście”.

Holtei

„Wierzę, że dzisiejsza Polska – kraj wolny i demokratyczny – to także Pana zasługa. Dlatego też byłoby wielkim zaszczytem dla mieszkańców i władz stolicy Wielkopolski, gdyby zechciał Pan przyjąć zaproszenie do Poznania – miejsca, gdzie 11 listopada stanowi fenomen radosnego, wspólnego świętowania” – napisał w zaproszeniach do byłych prezydentów Jacek Jaśkowiak. Prezydent Poznania na Facebooku umieścił zdjęcia oficjalnych pism wystosowanych do Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego i Bronisława Komorowskiego.

Jacek Jaśkowiak przypomniał, że w Poznaniu 11 listopada to także imieniny ulicy Święty Marcin. – „To kulturalny festyn, którego centralnym punktem jest barwny korowód z udziałem tysięcy poznaniaków. Świętujemy tu radośnie, chętnie dzieląc się z gośćmi naszą świętomarcińską tradycją”– napisał prezydent Poznania. Tego dnia mieszkańcy Poznania i turyści m.in. zajadają się słynnymi rogalami świętomarcińskimi.

W tym roku festyn organizowany jest w ramach programu „Pochwała Wolności”. – „Jego istotą jest refleksja nad ideą wolności oraz budowanie świadomej, aktywnej i odpowiedzialnej wspólnoty. Społeczności…

View original post 3 081 słów więcej

Tusk byczy się

Z kolei „Rzeczpospolita” informuje, że Szydło wciąż ma ochronę jak premier, czyli porusza się w kolumnie dwóch samochodów ochronnych.

Dotychczasowe zasady były proste i nie przewidywały wyjątków. Premier po ustąpieniu z urzędu ma ochronę BOR przez sześć miesięcy ? z jednym samochodem i jednym oficerem. Tak jak jeździ dziś Szydło, w czasach rządu PO?PSL poruszali się tylko premierzy, a Donald Tusk dodatkowo nie zgadzał się na używanie aut pancernych. To bezsensowny koszt, za który płaci podatnik

Co za niegodziwość, żeby tak wypominać. Parafrazując – te samochody im się po prostu należały!

>>>

Były szef MSZ przypomina – dziś Kaczyński mówi, że plotki o Polexicie to kłamstwo, a jeszcze niedawno to samo mówił o stanowisku ministra obrony narodowej dla Antoniego Macierewicza.

Tymczasem możliwe, że właśnie rozpoczyna się proces repolonizacji mediów. Radio ZET, dziś należące do Czech Media Invest ma zostać sprzedane. Jak wieść gminna niesie, kupić je chce m.in. spółka Fratria, w której udziały mają m.in. bracia Karnowscy i senator PiS Grzegorz Bierecki. Fratria jest wydawcą periodyku „W Sieci”.

Sęk w tym, że kapitał Fratrii to około 5,5 mln, a cena wywoławcza Radia ZET wyniesie około 315 mln zł. Z pomocą kredytową ma przyjść bank Pekao S.A. z prezesem Michałem Krupińskim, który kojarzony jest ze Zbigniewem Ziobrą. Ładnie się panowie bawią…

Pierwszy raz słyszę o pośle i nie jest to najlepszy pierwszy raz. Jak podaje serwis rzeszow-news.pl do szpitala w Brzozowie w niedzielę wieczorem trafił krośnieński poseł PiS Piotr Babinetz. Potrącił dwóch chłopców w wieku 15 i 16 lat. Jak nieoficjalnie podaje portal poseł mógł być pod wpływem alkoholu. Poseł nie poddał się badaniu alkomatem.

Holtei

>>>

W grudniu 2002 r. zakończyły się negocjacje w sprawie warunków naszego członkostwa w UE. W czerwcu 2003 r. Polacy w referendum powiedzieli Unii „tak”. 1 maja 2004 r. Polska stała się członkiem Unii Europejskiej. Ale jeszcze w listopadzie 2002 r., gdy negocjacje z Unią były na ostatniej prostej, członkostwo Polski w UE nie było takie oczywiste. Jarosław Kaczyński zaczął wątpić w sens naszej akcesji.

Były prezydent Lech Wałęsa poinformował, że został zaproszony do udziału w obchodach 100-lecia odzyskania niepodległości, ale odmówił.

Radio ZET poinformowało w tym tygodniu, że na oficjalne obchody stulecia niepodległości nie zostali zaproszeni ani Aleksander Kwaśniewski, ani Bronisław Komorowski.

Tego samego dnia doniesienia te skomentował prezydencki minister Wojciech Kolarski. Powiedział, że zaproszenia nie zostały jeszcze wysłane, ale trafią do obu prezydentów. 

– Prezydent Andrzej Duda co roku zaprasza wszystkich byłych prezydentów i premierów Polski. Zaproszenia wysyłane są zwykle na dwa, trzy tygodnie przed świętem. Zapewniam, że w tym…

View original post 2 224 słowa więcej

PiS-owi się odmawia za te wszystkie mordy zdradzieckie wyplute przez otwór gębowy Jarosława Kaczyńskiego

>>>

PBK o wypadku PBS: To jest najdroższa pani premier. Koszty tych wszystkich kolizji są poważne

– Ja wiem, że wypadki się po prostu zdarzają, ale jeżeli zdarzają się drugi, a podobno i trzeci raz, to coś jest dziwnego. To jest nie tylko seria wypadków kolumn rządowych, ale także seria wypadków pani premier. To jest najdroższa pani premier. Koszty tych wszystkich kolizji są poważne – mówił Bronisław Komorowski w rozmowie z Beatą Lubecką w „Rozmowie Radia Zet”.

– Ten wypadek jest w jakiejś mierze ogólną ilustracją sytuacji w państwie. Uczy gamoń gamonia, bo mamy ewidentnie do czynienia ze skutkami złego przygotowywania ludzi – dodał były prezydent.

PBK o 11 listopada: Iść, żeby słuchać jakichś inwektyw albo udawać, że się nie słyszało wcześniej inwektyw. Szczerze mówiąc, nie bardzo mam na to ochotę

– Mam z tym problem bardzo poważny. Z jednej strony takie obchody zdarzają się raz na 100 lat, ale iść, żeby słuchać jakichś inwektyw albo udawać, że się nie słyszało wcześniej inwektyw pod swoim własnym adresem, pod adresem całego obozu politycznego, który został zdefiniowany jaki drugi sort obywateli, jako zdradzieckie mordy. Szczerze mówiąc, nie bardzo mam na to ochotę – mówił Bronisław Komorowski w „Rozmowie Radia Zet”.

Żaden przyzwoity człowiek obok pisowskich złodziei nienależnej im władzy, obok tej uzurpatorskiej kliki stanąć nie powinien, bo zbeszcześci tym stulecie odrodzenia Polski po rozbiorach.

Holtei

Dominik Tarczyński już raz musiał przepraszać kandydata na prezydenta Kielc Bogdana Wentę – europosła PO. Został też zmuszony do wpłacenia 20 tys. zł na konto WOŚP. Przypomnijmy, że w pierwszej turze Wenta wygrał (37,62 proc. głosów) z popieranym przez PiS obecnym prezydentem miasta Wojciechem Lubawskim (29,20 proc.).

Przed drugą turą wyborów Tarczyński znów się uaktywnił. Na swoim profilu na Twitterze umieścił przerobiony plakat Bogdana Wenty, w którym część napisów została napisana po niemiecku. Poseł PiS swój wpis opatrzył podpisem „Hände hoch!”. W kolejnych wpisach przyznał, że plakat jest tzw. fake newsem, ale to nie przeszkodziło Tarczyńskiemu w jego powielaniu.

„Tytuł najbardziej żenującego posła października rozstrzygnięty”;

„Żeby tylko października. Ten pan jest liderem w wyścigu po nagrodę za całą kadencję. Choć posłanka Pawłowicz też jest mocna w tej konkurencji”; – „Kolejna wpłata na WOŚP? No w sumie… kto bogatemu zabroni…” – komentowali internauci.

Jeden z twitterowiczów napisał: – „Może poseł zająłby…

View original post 1 968 słów więcej

Kościół katolicki jako organizacja przestępcza, a TVP jako gadzinówka

Amerykańska telewizja NBC na swojej antenie odniosła się do raportu ws. pedofilii w Kościele katolickim w Stanach Zjednoczonych.

Trzeba naprawdę być wyrachowanym i zakłamanym, by w swojej narracji posunąć się tak daleko jak to robi TVPIS. W czwartkowej edycji flagowego programu Zjednoczonej Prawicy „Wiadomości”, znalazł się passus, którego określenie słowem kłamstwo czy propaganda, nie wchodzi w ogóle w grę. Jest to szczyt bezpardonowej manipulacji, podłość i niegodziwość, a przede wszystkim mega żenada, pokazująca skalę nieprofesjonalizmu i upadku sztuki dziennikarskiej.

Swoją prawdziwą twarz telewizja Jacka Kurskiego pokazała tym razem z okazji 79. rocznicy podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, na mocy którego III Rzesza i ZSSR dogadały się w 1939 roku co do podziału wpływów i wspólnej agresji na Polskę. Wiadomości TVP postanowiły na tę okoliczność zrobić przebitkę z wykładu prof. Gersdorf w Niemczech, stawiając ją de facto na równi z nazistami!

Wykorzystanie tak ważnej i smutnej dla naszego kraju daty do ataku na przeciwników, poprzez porównanie z najgorszym wrogiem, z jakim Polska miała kiedykolwiek do czynienia, jest po prostu skandalem, z którego ktoś powinien wyciągnąć kiedyś konsekwencje – komentują ten fakt dziennikarze.

„Przez takie materiały doprowadzicie w Polsce do rozlewu krwi. Okropne!” – napisał na Tweetterze dziennikarz Janusz Schwertner.

Lata będziemy odbudowywali zaufanie inwestorów zagranicznych, lata będziemy odbudowywali stabilność polskiego porządku prawnego, lata będziemy odbudowywali pozycję Polski w Unii Europejskiej. #SN #KRS #TSUE

Earl drzewołaz

W niedzielę na murach warszawskich kościołów zawisną dziecięce buciki. W ten sposób zostaną upamiętnione ofiary księży pedofilów. Do akcji mogą włączać się inne miasta.

„Baby Shoes Remember” to akcja, która narodziła się w Irlandii. Wieszanie dziecięcych bucików na murach kościołów i kuriach ma przypominać o ofiarach księży pedofilów.

Chodzi w niej również o to, żeby duchowni musieli sami ściągnąć buciki z murów. Dlaczego? – To będzie symboliczne ukrywanie przemocy wobec dzieci w Kościele. Zdejmujący mają poczuć się osamotnieni. Mottem akcji jest: „Kiedy ci, którzy domagają się sprawiedliwości, łączą się, to ci, którzy chcą zaprzeczać, stają się wyizolowaną mniejszością” – mówi TOK FM jedna z organizatorek akcji w Polsce Nina SankarI z Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego.

USA. Pensylwania ujawnia gwałcicieli w sutannach. Na karę jest za późno

W Polsce o włączenie się do inicjatywy została poproszona broniąca ofiar pedofilii w polskim Kościele Fundacja „Nie lękajcie się”. Akcja jest organizowana…

View original post 1 636 słów więcej

PiS rozbraja obronność Polski. Na czyją korzyść działają Macierewicz i Kaczyński?

W dniu Święta Wojska Polskiego, przez Warszawę przejdzie największa defilada w historii Polski po 1989 roku. Szef MON Mariusz Błaszczak w Radiu Maryja stwierdził, że „dzięki tej defiladzie Polacy poczują dumę, że oglądają żołnierza polskiego”. Polityka narodowej dumy służy wyłączeniu racjonalnego myślenia, a odgłos paradnego kroku i grzechot gąsienic mają zagłuszyć rzeczywistość po trzech latach rządów PiS.

Po tych trzech latach w defiladzie nie weźmie udziału wielu generałów i pułkowników szkolonych na zachodnich uczelniach, biorących udział w misjach bojowych, podczas których poznali czołowych dowódców NATO. Zostali zwolnieni lub sami odeszli za czasów Antoniego Macierewicza. W większości wypadków ich jedyną winą było to, że odważyli się wykonywać swoje obowiązki, nie akceptowali smoleńskich ceremoniałów, salutów oddawanych ministerialnym totumfackim.

>>>

>>>

Komorowski: Zamiast realizacji strategicznych zamiarów państwa polskiego mamy defiladę

– Zamiast realizacji strategicznych zamiarów państwa polskiego mamy defiladę. Siłą rzeczy każdy, kto pójdzie tam może się ucieszy, że jadą jakieś czołgi, samochody, ale każdy, kto zna się choć trochę na obronności, będzie się zastanawiał czy nie uczestniczy w imprezie, która ma przykryć to, że nie są realizowane wielkie plany modernizacji sił zbrojnych – mówił Bronisław Komorowski w rozmowie z Piotrem Witwickim w „Politycznym Graffiti” Polsat News. Były prezydent stwierdził również, że sam na defiladę 15 sierpnia się nie wybiera.

„Jedynym nowym sprzętem, który kupiła w ciągu trzech lat ekipa PiS, są samoloty Gulfstream i Boeing – dla VIP-ów. W tym samym czasie zaczęło brakować na buty dla żołnierzy, a z magazynów wyciągnięto stare stalowe hełmy.” – „dorobek” prezydenta Dudy i PiS.

Earl drzewołaz

Ciągle budowane są mity, w większości fałszywe, o rozpoczęciu historycznego strajku w Stoczni Gdańskiej 14 sierpnia 1980 roku. Wspomnę kilka dni przygotowań do strajku, które uruchomiły lawinę. Przypomnę tę historię: dla tych, którzy zapomnieli, i dla kłamców lub mitomanów, aby spojrzeli prawdzie w oczy.

Jako jeden z pięciu organizatorów tego strajku czuję się w obowiązku dać świadectwo i przeciwstawić się fałszowaniu historii. Ograniczę się tylko do bezpośredniej genezy protestu i samego dnia, a w zasadzie poranka, kiedy to zorganizowaliśmy strajk, który – jak się okazało, zgodnie z wypowiedzianym rok wcześniej proroczym wezwaniem św. Jana Pawła II – „zmienił oblicze tej ziemi”. Sam jego przebieg jest solidnie udokumentowany, ale i tak powstają alternatywne wersje, o lata świetlne oddalone od prawdy historycznej. Przypisuje się role ludziom, którzy może na 15 minut pojawili się w Stoczni w trakcie tych ponad dwóch tygodni strajku.

>>>

>>>

Tak jeden z internautów skomentował wieczorne odwołanie…

View original post 2 079 słów więcej

Czy demokracja została na trwałe popsuta? PiS stosuje metody PRL, wprowadzając demokracje pisowską

Tajemnicą bezkarności tej władzy jest umiejętność wyjątkowo brutalnego niszczenia solidarności społecznej Polaków. Każde protestujące środowisko przedstawia się jako elitę, której los powinien być obojętny zwykłym szarym ludziom. Ostatnio elitą stali się nawet niepełnosprawni i ich opiekunowie.

Andrzej Celiński, weteran opozycji demokratycznej z czasów PRL, pamiętający czasy, kiedy przeciwko władzy buntowali się nieliczni, podczas gdy miliony wybierały potulny oportunizm, powiedział niedawno: „Polska ruszy przeciwko PiS, kiedy zabraknie kiełbasy”. Przemawiało przez niego rozgoryczenie, ale faktycznie – analogie z dawnym ustrojem stają się aż za bardzo wyraźne. Korumpowanie jednych, zastraszanie drugich, bezwstydne uwłaszczanie się działaczy rządzącej partii na publicznym majątku. A wszystko to przy wtórze wyjątkowo agresywnej propagandy, która ma odizolować protestujące czarne owce od reszty potulnego stada.

Dlaczego akurat tej władzy uchodzą bezkarnie czyny i słowa, które pogrążyłyby każdą inną ekipę rządzącą Polską po roku 1989?

Prawdziwym politycznym wunderwaffe Kaczyńskiego i kluczem do teflonowości PiS jest ich nieporównywalna z jakąkolwiek formacją rządzącą Polską po 1989 roku zdolność do najbardziej brutalnego rozbijania solidarności społecznej. Umiejętność wyizolowania każdej grupy społecznej lub zawodowej, która domaga się swoich praw, sprzeciwia się władzy Kaczyńskiego albo którą Kaczyński uznał za wroga i przeznaczył do likwidacji, oczyszczenia, wymiany.

Protestują sędziowie? „Przecież to elita, ty dostałeś od nas swoje 500+ i wcześniejszą emeryturę, więc nie przejmuj się nimi”. Protestują lekarze? „Skorumpowana elita, mordercy w białych kitlach” (Ziobrze zabili ojca). Młodzi lekarze rezydenci? „Rozwydrzona młodzież, wykształcona za twoje pieniądze, a chce zarabiać więcej niż ty!”.

Elitą stają się piloci i stewardesy LOT, pracownicy ZUS. Wichrzycielami są znowu związkowcy, choć jedynie ci, którzy nie słuchają liderów NSZZ Solidarność przekupionych przez PiS miejscami w radach nadzorczych i udziałem w skoku na publiczną kasę.

Za każdym razem przeciwko wyizolowanej grupie protestujących lub przeznaczonych do czystek używany jest bez żadnych ograniczeń język będący kalką PRL-owskiej propagandy, także stosowanej w tamtej epoce przeciwko uczestnikom strajków i ulicznych protestów. Język zawiści społecznej, szczucia, pokazywania, że „twoje interesy nie mają nic wspólnego z ich interesami”. Na wielu wyborców PiS ten język działa skutecznie. Albo zobojętnia ich na postulaty protestujących grup („przecież nas to nie dotyczy, nam dają albo obiecują, że dadzą”). A czasami staje się wręcz rodzajem rozrywki („patrzcie, jak się skarżą, jak jęczą, a dobrze im tak!”).

Po Polexicie przyjdzie kolej na utratę niepodległości

Ten niewielki tweet wskazuje, w jakiej znaleźliśmy się marnej sytuacji.

Kapitalny tekst Cezarego Michalskiego z „Newsweeku”. Po Polexicie przyjdzie kolej na utratę niepodległości.

Będzie to konsekwencja prowadzonej od dwóch lat przez Jarosława Kaczyńskiego polityki: izolowanie Polski od większości jej sojuszników i sąsiadów, łamanie Konstytucji, niszczenie państwa prawa, ograniczanie praw opozycji to konsekwentne porzucanie wszystkich standardów państwa członkowskiego Unii.

Kiedy Komisja Europejska uruchomiła wobec Polski Artykuł 7. Traktatu o Unii Europejskiej (stwierdzenie ryzyka naruszenia przez państwo członkowskie podstawowych wartości UE) maski opadły. Wszyscy ludzie Jarosława Kaczyńskiego – od „centrowego” Morawieckiego po radykała Macierewicza, od niezdarnego Waszczykowskiego po sprytnego Szczerskiego – przedstawiają ten krok milowy w kierunku wyprowadzenia Polski z UE jako wydarzenie obciążające wyłącznie Komisję Europejską. Tymczasem jest to konsekwencja prowadzonej od dwóch lat przez Jarosława Kaczyńskiego polityki wewnętrznej i zagranicznej. A składa się na nią – po stronie polityki zagranicznej – izolowanie Polski od większości jej sojuszników i sąsiadów. A po stronie polityki wewnętrznej – łamanie Konstytucji, niszczenie państwa prawa, ograniczanie praw opozycji, arbitralne kwestionowanie prawa własności, ataki na niezależne media, represje wobec uczestników społecznych protestów, konsekwentne porzucanie wszystkich standardów państwa członkowskiego Unii.

Prezydent Andrzej Duda, jeszcze w sierpniu tego roku wychwalany przez symetrystów i zwyczajnych koniunkturalistów jako Książę Pokoju, natychmiast po uruchomieniu przez Komisję Europejską Artykułu 7. podpisał z prawicową dumą niekonstytucyjne ustawy o KRS i SN, które są jedną z głównych przyczyn konfliktu PiS-owskiego rządu z Brukselą.

(…)

Witajcie w ciekawych czasach

Jak w każdej grze naprawdę globalnej, granice obozów przecinają się tu z granicami narodów. Anne Applebaum jest Amerykanką, a najgłośniej ostrzega Polaków przed Trumpem (i Putinem). Na Zachodzie wciąż istnieje silna liberalna żydowska diaspora, która wspiera Unię Europejską i czuje się lojalna wobec państwa Izrael. Ale właśnie dlatego uważa za obłęd politykę Trumpa i Netanjahu używaną dziś przez Putina do popchnięcia Zachodu w wojnę z całym światem Islamu, gdzie Rosja zostanie uznana za sojusznika, któremu zapłaci się Ukrainą. Także w samym Izraelu partie bardziej centrowe uważają taką politykę za obłęd, bo zakładany przez jej liderów scenariusz apokalipsy na Bliskim Wschodzie zagraża również państwu Izrael.

Ten globalny konflikt pomiędzy liberalną (konserwatywno-liberalną, socjal-liberalną) zachodnią cywilizacją, a nowym prawicowym zdziczeniem (któremu dla własnych powodów kibicuje Putinowska Rosja) jest na swój sposób ciekawy. Tyle że w duchu słynnego chińskiego życzenia/przekleństwa: „obyś żył w ciekawych czasach”. Oznacza on koniec Pax Americana, a także zagrożenie dla wszelkiego pokoju na świecie (w tym także pokoju u naszych granic). Polska w konsekwencji decyzji Jarosława Kaczyńskiego uczestniczy w tej grze jak żałosny pionek. Polexit jest Kaczyńskiemu potrzebny wyłącznie do zbudowania dyktatury w Polsce. Unia Europejska, amerykańscy liberałowie, liberalni Żydzi z diaspory czy z dzisiejszej izraelskiej opozycji – oni wszyscy Kaczyńskiego o demokrację w Polsce pytają albo prędzej czy później by zapytali. Dlatego woli mieć za sojuszników zamordystów, którzy nie pytają o nic.

Zamordysta zawsze wybierze zamordystów, nawet gdyby oni traktowali go wyłącznie jako pionka we własnej grze. Szkoda tylko, że ten wybór Kaczyńskiego staje się wyborem Polski. Dopóki sami Polacy nie odsuną go od władzy w Warszawie.

Jarosław Kaczyński jest człowiekiem owładniętym chorą potrzebą udowadniania tego, że jest najważniejszy. Historia oceni go jako tego, który miał gigantyczną władzę i wykorzystał ją przeciwko Polsce demokratycznej – powiedział Bronisław Komorowski w „Faktach po Faktach” w TVN 24. Zdaniem byłego prezydenta znaleźliśmy się jako naród na dramatycznym zakręcie.

– Bo wprowadzając w życie ustawy likwidujące de facto niezależność sądownictwa polskiego od polityków, od partii politycznych, i jednocześnie wprowadzając te zmiany w ordynacji wyborczej, gdzie minister spraw wewnętrznych dostaje gigantyczne uprawnienia w stosunku do komisji wyborczej, już w moim przekonaniu wchodzimy w etap następny, kiedy mechanizmy demokratyczne będą miały coraz mniejsze znaczenie, a coraz większe znaczenie realna wola partii rządzącej – stwierdził były prezydent.

– Bo wprowadzając w życie ustawy likwidujące de facto niezależność sądownictwa polskiego od polityków, od partii politycznych, i jednocześnie wprowadzając te zmiany w ordynacji wyborczej, gdzie minister spraw wewnętrznych dostaje gigantyczne uprawnienia w stosunku do komisji wyborczej, już w moim przekonaniu wchodzimy w etap następny, kiedy mechanizmy demokratyczne będą miały coraz mniejsze znaczenie, a coraz większe znaczenie realna wola partii rządzącej – stwierdził były prezydent.

– Bo wprowadzając w życie ustawy likwidujące de facto niezależność sądownictwa polskiego od polityków, od partii politycznych, i jednocześnie wprowadzając te zmiany w ordynacji wyborczej, gdzie minister spraw wewnętrznych dostaje gigantyczne uprawnienia w stosunku do komisji wyborczej, już w moim przekonaniu wchodzimy w etap następny, kiedy mechanizmy demokratyczne będą miały coraz mniejsze znaczenie, a coraz większe znaczenie realna wola partii rządzącej – stwierdził były prezydent.

Oświadczenie Obywateli RP

Już nie czas oglądać się na innych, nie czas nasz sprzeciw ustawiać na końcu listy codziennych zadań. Jeśli się dziś nie obudzimy, jeśli nadal będziemy uważali, że są kwestie ważniejsze niż obrona demokracji, kolejne Wigilie spędzimy, w państwie, co najmniej autorytarnym, być może na marginesie Unii.

Obywatele, pora się obudzić, zrozumieć, że nikt za Was wolności nie obroni, i że ta obrona wymaga nie tylko wysiłku, inteligencji ale i wielkiego, co raz większego poświęcenia. Jeśli dziś nie poświęcimy czasu z rodzinnego spotkania, jutro będziemy musieli poświęcić pracę, hobby, zdrowie, a w dalszej kolejności nie pozostanie nic innego jak oddać życie.

Oczywiście macie wybór, pod butem dyktatora da się egzystować, czasem nawet wygodnie. Wystarczy tyko wynieść z domu lustra, bo trudno patrzeć w twarz człowiekowi, który z lenistwa, strachu, głupoty oddał bez walki to co miał najcenniejszego: marzenia, wolność, przyszłość.

Post Navigation