Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Danuta Holecka”

Jak PiS zdobył władzę?

Pytania, kto w rzeczywistości był pomysłodawcą i organizatorem tzw. afery podsłuchowej, która w dużej mierze przyczyniła się do wyborczej przegranej koalicji PO-PSL, dziś już niemal nikt nie stawia. To o tyle dziwne, że z ustaleń części prywatnych mediów wynikało, że tropy w tej kwestii prowadzą za wschodnią granicę i mogą sugerować aktywny udział rosyjskich służb specjalnych. Dla prawicowych wyznawców teorii o tym, że to one rządzą dziś światem, powinny przecież wywoływać strach, że skoro potrafili obalić rząd poprzedni, odpalając aferę w kluczowym momencie roku wyborczego, to w ten sam sposób mogą zakończyć erę “dobrej zmiany”. O tym, że jest ku temu sposobność, mogą świadczyć zeznania kelnerów z restauracji “Sowa i przyjaciele”, którzy wspominali o taśmach obciążających Mateusza Morawieckiego.

Mimo istnienia takiego teoretycznego zagrożenia, pisowska prokuratura tych wątków nie bada, nie podejmując też podsuwanych przez media tropów. Sprawia to wrażenie, że takiego obrotu sprawy się nie obawiają, bo być może sami w przygotowaniu afery i jej medialnym kreowaniu uczestniczyli. Mają też kozła ofiarnego, który został skazany i właśnie trafił do polskiego zakładu karnego.

Problem jednak w tym, że Marek Falenta siedzieć za kratami nie chce, nie poczuwając się do odpowiedzialności. Nie zamierza też być bierny – właśnie złożył do prezydenta Andrzeja Dudy trzeci już wniosek o ułaskawienie. Tym razem jednak mówi już wprost, że jeśli nie zostanie on rozpatrzony pozytywnie, to zdecyduje się on napisać książkę o kulisach afery podsłuchowej, której to przecież nie politycy obecnej opozycji mogą stać się głównymi bohaterami. Być może dowiemy się, jak to naprawdę było z bliskimi kontaktami biznesmena z politykami PiS, obietnicami intratnej fuchy w państwowych strukturach w zamian za pomoc w obaleniu poprzedniego rządu, czy faktyczną treścią nagrań z obecnym premierem. Ta książka niewątpliwie bardzo szybko stałaby się bestsellerem, pokazując to, o czym Prawo i Sprawiedliwość pod żadnym pozorem nie chce głośno mówić.

A może jest też tak, że służby specjalne jednak faktycznie rządzą światem i właśnie podjęły decyzję o uruchomieniu procesu obalania rządów Zjednoczonej Prawicy. Pokażą najbliższe miesiące.

Depresja plemnika

Na jednym z najlepszych uniwersytetów polskich w dużym ośrodku wielkomiejskim na kierunku biologia w ogóle studenci nie uczą się jednej z najważniejszych teorii, jakie powstały w historii nauki. Bo teoria ewolucji – próbują się bronić jej adwersarze – już dawno przestała być hipotezą roboczą, a nawet teorią i jak żadna inna idea nie zdobyła tylu poważnych argumentów i dowodów paleontologicznych.

Problem w tym, że dyskutujący z Kościołem nie znają się ani na biologii, ani filozofii, a tym bardziej – psychologii religii czy teologii, choćby własnego wyznania. Problem w tym, że spada poziom nauki i edukacji – w szkole nie usłyszysz o najnowszych ustaleniach neuroteologii, “hełmie Boga”, poważnych pracach z kosmologii, które nie tylko wykluczają “stwórcę”, czyniąc go zbędną hipotezą, ale wręcz logicznie argumentują, że kosmos stworzony nie byłby taki, jak jest i jaki poznajemy dzięki nauce, a nie dzięki religii.

Nie przeczę, że ważne są “społeczne” i socjalno-bytowe kwestie kościelne…

View original post 1 921 słów więcej

 

PiS atakując prawo, zainfekował pozostałe sfery, czyniąc z Polski chorego człowieka Europy

„Odzyskamy 100 mld dla Polski stracone przez nieudolność tego rządu i jak kiedyś zbudowaliśmy z europejskich pieniądze autostrady, tak teraz zbudujemy razem europejską ochronę zdrowia” – powiedział podczas konwencji w Białymstoku lider PO Grzegorz Schetyna. Najwięcej czasu w swoim wystąpieniu poświęcił programowi naprawy sytuacji w ochronie zdrowia. – „Po pierwsze – termin oczekiwania do specjalisty nie będzie dłuższy niż 21 dni, bo to jest standard europejski, to jest Europa. Po drugie – oczekiwanie na SOR nie może trwać więcej niż 60 minut. Po trzecie – europejski program walki z rakiem. W ciągu siedmiu lat wyleczalność raka w Polsce osiągnie poziom najbardziej zaawansowanych krajów zachodniej Europy i będzie to dotyczyło każdego zakątka i każdej grupy społecznej. Rak na wsi niczym nie różni się od raka w mieście. Już nigdy nie pozwolimy na to, by władza przeznaczała 1,3 mld zł na propagandową telewizję, czyli tyle, ile wynoszą roczne koszty chemioterapii w Polsce – podkreślił Schetyna.

Lider PO zapowiedział także, że każdy po ukończeniu 50 roku życia będzie mógł wykonać „pełny bilans zdrowotny, obejmujący wszystkie konieczne badania, bo wczesna diagnoza decyduje o powodzeniu leczenia”. Bilans miałby być powtarzany co pięć lat. Kolejna zapowiedź dotyczyła opieki nad ciężarnymi kobietami i dziećmi. – „Przede wszystkim pełna dostępność badań prenatalnych, opieka okołoporodowa na najwyższym europejskim poziomie, w tym oczywiście bezwarunkowa możliwość znieczulania przy porodzie. Wprowadzimy darmowe leki dla kobiet w ciąży, wszystkie leki zalecane przez lekarza prowadzącego” – stwierdził Schetyna.

Odniósł się także do sytuacji osób niepełnosprawnych i do słów Jarosława Kaczyńskiego. – „Nasi rodacy niepełnosprawni nikomu nie przeszkadzają i nikogo nie muszą popierać, jak chce prezes Kaczyński. Naprawdę tak jest. Trzeba ich po prostu szanować. Mają prawo mówić o tym, co jest dla nich problemem. Za te haniebne słowa prezesa Kaczyńskiego powinni doczekać się przeprosin. Ludzie z niepełnosprawnościami są wartością, są ważni. Każdy człowiek jest ważny, niezależnie od tego, kogo politycznie popiera. Mają trudniej, ale tym bardziej zasługują na szacunek – zaznaczył Schetyna. Zapowiedział, że osoby niepełnosprawne będą miały prawo do turnusów rehabilitacyjnych przynajmniej raz w roku, bez różnicy na region i status materialny. Otrzymają też leki i wyroby medyczne za darmo.

Według niego, stawką nadchodzących wyborów do Europarlamentu są pieniądze dla Polski na kolejną dekadę. – „Dziś chcę zapytać, czy pieniądze wywalczą ci, którzy przegrywają w Europie 1:27, czy ci, którzy wywalczyli rekordowy budżet dla Polski siedem lat temu? Ci, którzy nazywają flagę unijną szmatą, czy ci, którzy do Unii idą po to, by być w większości rządzącej UE? Czy pieniądze dla Polski wywalczą ci, którzy Europy nie znają i nie lubią, którzy są w Europie pośmiewiskiem, czy ci, którzy zajmowali i zajmują najważniejsze stanowiska w UE, którzy w Europie mają wielu przyjaciół? Koalicja Europejska staje dzisiaj naprzeciw antyeuropejskiego bloku, bloku ludzi nieskutecznych, nieznających się na unii i nielubiących UE. Myśmy uzyskali ponad 500 mld zł. Oni najwyżej 400. To miara klęski Kaczyńskiego i Morawieckiego. Rząd PiS w negocjacjach budżetowych w UE miliardy oddaje walkowerem – podkreślił lider PO w Białymstoku.

Ostatnie dni powinny być dla nas wszystkich momentem zadumy nad wartością wolności w życiu człowieka i całych narodów, która to znalazła swoje ustrojowe oparcie w Konstytucji. Szczególnie dziś, okresie łamania praworządności, mówienie o znaczeniu ustawy zasadniczej jest szczególnie ważne. Ta ostatnia bowiem wydaje się daleka od codziennych problemów Polaków, będąc dla milionów obywateli oderwanym od rzeczywistości wymysłem rządzących elit. Jednak takie podejście jest błędem, za który jak pokazała historia przychodzi drogo zapłacić. Forum Obywatelskiego Rozwoju zebrało poświęcone temu zagadnieniu badania ekonomiczne i wnioski są zatrważające.

Okazuje się, że łamanie konstytucji, szczególnie zaś demontaż niezależności sądownictwa od polityków istotnie wpływa na obniżenie tempa wzrostu gospodarczego. Według przywołanych szacunków Voigt te al (2015) negatywny efekt upolitycznienia może skutkować obniżeniem tempa wzrostu gospodarczego o ponad 1% PKB. To w przypadku Polski może oznaczać straty dla gospodarki przekraczające 20 mld zł tylko w ciągu roku. Forum Obywatelskiego Rozwoju  przywołuje dane wieloletnie, że kraje o większej wolności wymiaru sprawiedliwości rozwijają się statystycznie szybciej. Oznacza to zatem, że atak PiS na sądy i ład konstytucyjny nie jest oderwaną od rzeczywistości walką ideologiczną, ale wpływa negatywnie na codzienne życie Polaków, ich wynagrodzenia i perspektywy zawodowe. Ten aspekt Nowogrodzka wolałaby przed obywatelami ukryć.

W momencie kiedy wzrost gospodarczy osiąga imponujące wyniki takie tezy mogą wydawać się mało intuicyjne. Jednak wbrew narracjom polityków większość konsekwencji ich działań można ocenić dopiero w perspektywie wieloletniej, która zdaniem większości międzynarodowych prognoz zmierza ku gospodarczemu marazmowi. W analizie gospodarczej trzeba mieć także na uwadze relatywizm faktów. Inną wartość mają te same wskaźniki wzrostu w okresie światowej  koniunktury, a inne kryzysu. Łatwo pomylić efekty wpływu otoczenia międzynarodowego ze skutkami polityki danej ekipy rządowej.

Tymczasem z prymusów regionu, jeśli chodzi o niezależność sądownictwa czy wolność prasy, zaczynamy spadać w kolejnych rankingach. Przykładem może tu być Światowy Indeks Wolności Prasy, w którym przez cztery lata spadliśmy o aż 41 pozycji. Sprawia to, że z każdym rokiem nasz kraj będzie coraz mocniej odczuwał także gospodarcze efekty niepohamowanej żądzy władzy Prawa i Sprawiedliwości.

Depresja plemnika

„Materiał o Tusku „Wiadomości” zilustrowały zdjęciem Hitlera. Naprawdę nie da się upaść niżej” – skomentował na Twitterze Wojciech Szacki z „Polityki” wczorajszy program „informacyjny” w TVP.  To wydanie prowadziła Danuta Holecka, która od niedawna jest także szefową „Wiadomości”.

Materiał przygotował Krzysztof Nowina-Konopka, który do opowiedzenia o wykładzie Donalda Tuska użył zdjęć z Hitlerem, Stalinem i defiladą żołnierzy nazistowskich Niemiec! Co istotne – tego fragmentu „dziwnym trafem” zabrakło na internetowej stronie TVP. Materiał został przemontowany i w takiej wersji umieszczony w internecie. Nie zabrakło natomiast stwierdzeń, że Tusk jest „na pasku” Angeli Merkel, której – zdaniem TVP – zawdzięcza stanowisko szefa Rady Europejskiej.

„TVP zapakowała Hitlera i Stalina do programu o Tusku. Żeby wnieść do dyskusji nieco – obiektywizmu – zdrowego rozsądku – i chrześcijańskiego pojednania” – sarkastycznie skomentował Marcin Wyrwał z onet.pl.

„Za każdym razem gdy wydaje się, że Wiadomości TVP sięgnęły dna, ludzie z placu Powstańców Warszawy pokazują, że…

View original post 2 500 słów więcej

 

Toaleta publiczna, tj. TVP została pozwana

Roman Giertych, pełnomocnik Leszka Czarneckiego, w którego imieniu złożył zawiadomienie na szefa KNF w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa korupcyjnego, zamierza pozywać dziennikarzy TVP. – „Trwa brutalny atak na mnie ze strony TVP. Miarka się przebrała. (…) W przyszłym tygodniu kieruję pierwsze wezwanie do zapłaty do pani Danuty Holeckiej, która w czasie, gdy pracowałem reprezentując Leszka Czarneckiego w prokuraturze (19.11) poświeciła mi pięć minut w „Wiadomościach”, które się sprowadzały do jednego, czarnego PR” – napisał Giertych na Facebooku.

>>>

Zamierza domagać się od Holeckiej przeprosin przez 7 dni bezpośrednio przed głównym wydaniem „Wiadomości” oraz wpłacenia 200 000 złotych na Caritas lub na WOŚP. – „Brak realizacji żądania spowoduje skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego. W kolejnych dniach będę kierował kolejne wezwania i sprawy sądowe do innych osób z TVP odpowiedzialnych za ten materiał i do samej TVP S.A.” – zapowiedział adwokat.

„Będę konsekwentnie pozywał każdego dziennikarza i redaktora naczelnego każdego wydania za każdy materiał, który narusza moje dobra osobiste. Jednocześnie w przypadku, gdyby poszczególni dziennikarze mieli umowy gwarantujące im zwrot przez tę spółkę zapłaty za zasądzone zadośćuczynienia lub zwrot za koszty przeprosin będę domagał się sądowego stwierdzenia nieważności takich zobowiązań. W moim przekonaniu tego typu zobowiązania wystawione przez media publiczne, które w obecnym wydaniu mają za główne zadanie atakować wszelką niezależną od rządu działalność, stanowią obejście prawa i są nieważne” – czytamy we wpisie Giertycha. Zapowiedział, że podobnie będzie reagował na „kolejne ataki” w TVP.

* * *

Czas przypomnieć… – wszystkim pisowcom czas przypomnieć, co to jest dobro wspólne i Polska.

Depresja plemnika

O co sądziłes się w Gdańsku?

Przecież wysłałeś brata na śmierć.

Dzięki niepotrzebnej śmierci niewinnych ludzi i powstaniu religii smoleńskiej uzyskałeś władzę.

Jak Kain.

Posłowie Platformy Obywatelskiej złożyli wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla rządu premiera Mateusza Morawieckiego. – Premier Morawiecki nie ma absolutnie moralnego prawa kierować rządem, nie tylko za to, że kłamstwo stało się symbolem tego rządu, ale dlatego, że korupcja stała się symbolem tego rządu – tłumaczył szef klubu PO Sławomir Neumann. – To konstruktywne wotum jest kontynuacją pozytywnego dla opozycji trendu – ocenia dr Marek Migalski, politolog. – Okazało się, że to wobec własnego obozu Jarosław Kaczyński mógłby dziś krzyczeć „komuniści i złodzieje” – dodaje.

Kłamstwo na kłamstwie

PO zapowiadała wniosek jeszcze w czasie kampanii wyborczej. – Wydawało nam się, że cała kampania wyborcza, ta polityka kłamstwa, dezinformacji, populizmu, wyborczych obietnic, że to wyczerpuje uzasadnienie takiego wniosku – mówił Grzegorz Schetyna, lider PO, na konferencji poprzedzającej…

View original post 3 313 słów więcej

Morawiecki! Czas na dymisję!

Schetyna o taśmie PMM: To zdemaskowanie gotowego na korupcyjne propozycje hipokryty, który raz jest z Tuskiem, a raz z Kaczyńskim. Czas na dymisję

„Trzeba słuchać ludu, obiecać mu czego oczekują, a potem wygaszać ich oczekiwania. Mają zapie…ć za miskę ryżu” – te słowa Morawieckiego ze słynnych taśm nagranych w restauracji „Sowa i Przyjaciele” – do żywego poruszyły Romana Giertycha. W trosce o równowagę psychiczną premiera napisał do niego uspokajający list otwarty, który następnie opublikował na Facebooku.

Przede wszystkim radzi w tej sytuacji zachować Morawieckiemu spokój i pisze: „Fakt. Jest gorzej niż źle, ale to nie oznacza, że nie może być jeszcze gorzej. Wiem, że świadomość, że już do końca życia będzie się Pan kojarzył z miską ryżu nie jest najprzyjemniejsza, ale musimy z tym żyć. Po pierwsze spokój.”

Nawiązując do wizyty za oceanem radzi nie denerwować się, gdy „piszą o Panu Mr Morawiecki. To jeszcze nie oznacza skrótu od „Miska ryżu”. Giertych życzliwie perswaduje, że nie można wszystkiego nadinterpretować, raczej należy szukać drogi wyjścia z kryzysu. „Ja, jako niezawodny przyjaciel dobrej zmiany znalazłem sposób” – pisze mecenas. „Musi Pan powiedzieć prawdę i ogłosić się Wallenrodem Pis-u. Przygotowałem dla Pana orędzie, w którym powie Pan prawdę, a wówczas może Rodacy Panu wybaczą.”

Treść orędzia mecenas publikuje w całości:

„Polki i Polacy!

Wiem, że wszyscy domagają się wyjaśnień w sprawie taśm prawdy./…/Prawda jest bowiem prostsza niż się wydaje.

Otóż całe to zadęcie patriotyczne, którym jako PiS Was obdarzaliśmy przez tyle lat to jedna wielka ściema. Tak naprawdę to Jarosław Kaczyński połączył różne grupy, których celem jest dorwanie się do władzy i do pieniędzy. Ich mottem jak pięknie powiedział Prezydent było: Ojczyznę dojną racz nam wrócić Panie! I spełniło się! Nie wiedzieć dlaczego Naród postanowił obdarzyć ich pełnią władzy. Jeśli spojrzy się z perspektywy premiera, to wszędzie na niższych kręgach władzy, w spółkach Skarbu Państwa, w ministerstwach, agencjach, instytutach słychać jedno wielkie żarcie. (Tutaj zawiesi Pan głos, wyjmie chusteczkę i uroni Pan łzę) – radzi konfidencjonalnie miecenas.
Dlatego Ja przewidując wszystkie skutki tego nieopanowanego szabrownictwa postanowiłem już kilka lat temu przewidzieć los obywatela, który za miskę ryżu będzie harował dzień i noc. I postanowiłem wejść do tego obozu władzy, aby go od środka rozwalić. Zostałem premierem, gdyż wiedziałem, że doprowadzę ich do klęski.

Następnie zawiesi Pan głos i zadeklamuje poetę:

„Ja to zrobiłem jakem wielki dumny,
Tyle głów hydry jednym ściąć zamachem,
Jak Samson pod jednym wstrząśnieniem kolumny,
Zburzyć gmach cały i runąć pod gmachem”

Na koniec z życzliwością radzi Morawieckiemu: „I powie Pan, że marzy o tym, aby być doradcą premiera Schetyny lub prezydenta Tuska.
Tak Panie Mateuszu. To Pana jedyna szansa”.

Zawsze Panu życzliwy,
Roman Giertych

W przypadku premiera Morawieckiego mamy do czynienia z czymś więcej. To zdemaskowanie gotowego na korupcyjne propozycje hipokryty, który raz jest z Tuskiem, a raz z Kaczyńskim. Czas na dymisję.

Holtei

„J. Kaczyński twierdzi, że Morawiecki to „był człowiek naszej strony”. I jak mu proponowano stanowisko wicepremiera i ministra finansów to „przyszedł do mnie”. A musiał się stosownie zachowywać w środowisku, jakim przebywał. Czyli Wallenrod. Ps. JK znów „włancza” – podsumował wywiad prezesa PiS w TVP Paweł Wroński. To nie jedyny błąd językowy popełniony przez Kaczyńskiego. Według niego w USA istnieje miasto, którego nazwę wymawia się: „Czikago”…

Wątek wallenrodyzmu w wykonaniu Morawieckiego przewijał się także w komentarzach innych dziennikarzy. – „Był w tym bardzo niedobrym środowisku” – mówi Kaczyński o Morawieckim w czasach, gdy był doradcą Tuska. Ale się nawrócił. Jako i Piotrowicz, Kryże etc.

Taśmy Onetu chyba zabolały, skoro sam prezes pofatygował się do studia TVP-is. Russia Today ogląda i czerpie wzorce” – napisała…

View original post 3 700 słów więcej

Kaczyński tak robi w portki, że poleciał do gadzinówki TVP, aby tłumaczyć Morawieckiego z afery podsłuchowej

PiS nie jest normalną, demokratyczną opozycją. Raczej sektą polityczną mającą swojego guru, swoich świętych. I zamknięte mózgi. To ma charakter ruchu wywrotowego, który stara się nie tyle polepszyć III RP, ile ją zburzyć. Norman Davies /2010/

Kaczyński: Dobra zmiana bez Morawieckiego byłaby niemożliwa. Atak na premiera to atak na człowieka, który zaszkodził tym, którzy dopuszczali się nadużyć, ale pomógł Polakom

Padają różne pytania. Ostatnio, nawet dzisiaj, pytanie o twarze premiera Morawieckiego. Ta prawdziwa twarz to jest twarz człowieka, który naprawił polskie finanse publiczne i który, to chcę podkreślić, umożliwił to, że przeprowadzamy różne wielkie programy społeczne, że jesteśmy w tej dziedzinie aktywni, że poziom życie tej biedniejszej części społeczeństwa wyraźnie się podnosi, chociaż oczywiście jest jeszcze bardzo daleki od tego, czego byśmy sobie życzyli i do czego dążymy. Krótko mówiąc, że w Polsce jest dzisiaj lepiej niż było, że jest dobra zmiana” – mówił w „Gościu Wiadomości” w TVP Info prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński.

Dobra zmiana bez tej operacji, bez kiedyś ministra finansów, a teraz premiera Mateusza Morawieckiego, byłaby niemożliwa. Jeżeli uzyskuje się tyle pieniędzy, bardzo wzbogaca się budżet, to komuś się te pieniądze zabiera. Ci, którzy są poszkodowanymi tej akcji, którzy dopuszczali się nadużyć, mają w Polsce bardzo wielkie wpływy. Ten atak na premiera Morawieckiego to jest atak na człowieka, który im zaszkodził, ale bardzo pomógł Polakom, Polsce” – dodawał. 

Kaczyński: Morawiecki bardzo ciężko dla Polski pracuje, a to, że kiedyś mu zdarzało się coś powiedzieć, a nawet użyć słowa tzw. męskiego użyć, mówię o mężczyznach, niech ktoś pierwszy rzuci kamieniem

Naprawdę sprawa Mateusza Morawieckiego to jest sprawa człowieka, który uczynił coś bardzo, bardzo pożytecznego i coś bardzo dobrego dla Polski. Bardzo ciężko dla Polski pracuje, a to, że kiedyś mu zdarzało się coś powiedzieć, a nawet użyć słowa tzw. męskiego użyć, mówię o mężczyznach, niech ktoś pierwszy rzuci kamieniem” – mówił Kaczyński.

Kaczyński: Stawką w tych wyborach jest to, by dobra zmiana mogła zejść także do wielu samorządów i żeby można było wykorzystać synergię, którą da współpraca samorządów z rządem

Stawką w tych wyborach jest to, by dobra zmiana mogła zejść także do wielu samorządów i żeby można było wykorzystać synergię, którą mam nadzieję już niedługo da współpraca między samorządami różnych szczebli a także samorządami a władzą rządową. Z tej synergii naprawdę bardzo dużo dobrego może wyniknąć. Dzisiaj jej nie ma, bo w ogromnej większości wypadków nie ma tej współpracy” – mówił Kaczyński.

Kaczyński: Jesteśmy partią prosocjalną, wcale się tego nie wstydzimy

– Na pewno w kolejnych latach różnymi, nierozwiązanymi jeszcze problemami społecznymi będziemy się zajmować. Programy społeczne są bardzo potrzebne i my będziemy w tym kierunku iść. Jesteśmy partią prosocjalną, wcale się tego nie wstydzimy. Niektórzy mówią, że jesteście socjalistami. My nie jesteśmy socjalistami, ale jesteśmy ludźmi, którzy mają w sobie wiele empatii, także dla tych, którym jest gorzej. Nawet dla tych, którym się w życiu mniej udało – mówił Kaczyński w rprogramie „Gość Wiadomości” TVP Info.

Kaczyński: My po prostu chcemy, żeby Polska była w Europie tak naprawdę. Tak naprawdę to będziemy w Europie wtedy, tak do końca, kiedy portfele Polaków będą równie pełne jak portfele Niemców

My po prostu chcemy, żeby Polska była w Europie tak naprawdę. Tak naprawdę to będziemy w Europie wtedy, tak do końca, kiedy portfele Polaków będą równie pełne jak portfele Niemców, na polskich ulicach będą nowe samochody najlepszych marek, ja bym strasznie chciał, żeby wśród tych marek była także marka polska, ale to pewnie jednak odległy czas, ale w tym kierunku trzeba iść, i kiedy Polak jako turysta na Bliskim Wschodzie będzie mieszkał w takim samym hotelu co turysta niemiecki, francuski” – mówił w TVP Info prezes.

Kaczyński: Dbamy o Polaków i dlatego mamy premiera, który niszczy mafię VAT-owską jak kiedyś w Chicago pewien znany policjant niszczył Ala Capone i jego mafię

Są tacy, którzy dbają o interesy partykularne i są tacy, którzy dbają o interesy szersze. Wieś to oczywiście nie jest interes partykularny, to jest interes znacznej części polskiego społeczeństwa. My dbamy o wieś, dbamy o miasta, dbamy o Polaków i między innymi dlatego mamy takiego premiera, który niszczy mafię VAT-owską jak kiedyś w Chicago pewien znany policjant niszczył Ala Capone i jego mafię” – mówił Kaczyński.

Kaczyński o gospodarce: Chcemy przejść do wielkiej ofensywy

– Żeby można było stworzyć, ja już mówiłem o tym wiele lat temu, nową falę polskiego kapitalizmu. Nową falę polskich inicjatyw gospodarczych. Kiedyś na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych taka fala powstała. Ona miała specyficzne cechy, ale jeżeli wtedy nie poumieraliśmy z głodu, przy ówczesnej polityce, to tylko dzięki tym ludziom, którzy stworzyli sześć milionów nowych miejsc pracy. Dziś mamy pokolenie nieporównywalnie lepiej wykształcone, lepiej przygotowane. Mamy olbrzymi europejski rynek, z różnymi ograniczeniami, które narastają, bo wiadomo jak wygląda dzisiaj polityka w Unii Europejskiej, to jest oddzielny temat. Mimo wszystko ten rynek istnieje i można przejść do wielkiej ofensywy i my chcemy do tej wielkiej ofensywy przejść. Nawiązując do wyborów samorządowych, tutaj ta synergia działań różnych szczebli władzy jest bardzo, bardzo potrzebna – mówił Jarosław Kaczyński w rozmowie z Danutą Holecką w programie „Gość Wiadomości” TVP Info.

Kaczyński o Jakim: Chodzi przecież o to, żeby Warszawą rządził ktoś, kto ma pomysły i potrafi je realizować

– Czym ma się wykazać polityk, który zabiega o jakieś ważne stanowisko? Patryk Jaki wykazuje się tym, że w Warszawie robi coś bardzo dobrego. Czy to jest zły sposób zdobywania poparcia? To jest dobry sposób zdobywania poparcia, bo chodzi przecież o to, żeby Warszawą rządził ktoś, kto ma pomysły i potrafi je realizować. To są pomysły w interesie obywateli i tego rodzaju sytuację mamy. To są zarzuty (dot. pracy Jakiego w komisji podczas kampanii – red.) tych, którzy są przerażeni perspektywą, a tak perspektywa istnieje, choć oczywiście nie jest pewna, że także w Warszawie, wydawałoby się twierdzy tych sił, które nam się przeciwstawiają, dojdzie do zmiany władzy. Taka zmiana dla Warszawy byłaby wielkim szczęściem – mówił Kaczyński programie „Gość Wiadomości” TVP Info.

Kaczyński: Jeżeli pytać o miarę wolności i demokracji w Polsce i Europie, to jesteśmy w czołówce, a ja nawet bym zaryzykował, że na pierwszym miejscu

– Ja sądzę, że jeżeli pytać o miarę wolności i demokracji w Polsce i Europie, to jesteśmy w czołówce, a ja nawet bym zaryzykował, że na pierwszym miejscu. Nie ma drugiego kraju w Europie, gdzie jest tyle realnej wolności, bo przecież na zachodzie ona jest ograniczona m.in. poprawnością polityczną. Jednocześnie mechanizmy demokratyczne, mimo wszystkich swoich ułomności, pozwalają na to, żeby kraj się zmieniał, żeby choroby, patologie społeczne były odsuwane, bo właśnie my to w tej chwili robimy. To jest najlepszy dowód na to, że w Polsce funkcjonuje demokracja – mówił Kaczyński w rozmowie z Danutą Holecką.

Ależ kłamstwo Kaczyńskiego. Nie słuchać tego na taśmie, a wręćz przeciwnie Morawiecki wchodzi w tyłek politykom Platformy!

Kaczyński: Morawiecki, kiedy zaproponowano mu stanowisko wicepremiera i ministra finansów w rządzie Tuska, odmówił, a wcześnie przyszedł do mnie i rozmawialiśmy o tym

Mam oczywiście zaufanie i uważam, że premier Morawiecki to był strzał w „dziesiątkę” – mówił w TVP Info prezes Kaczyński.

Jestem przekonany, że to jest człowiek uczciwy, który przez jakiś czas swojego życia pracował w pewnym środowisku i w jakiejś mierze musiał przyjmować jego reguły. Wiem, że także w tym czasie robił bardzo wiele dobrego. Być może mówię to publicznie po raz pierwszy. Współpracował z nami, współpracował jeszcze ze śp. Grażyną Gęsicką i Aleksandrą Natalii-Świat, później z Beatą Szydło. Kiedy mu zaproponowano stanowisko wicepremiera i ministra finansów w rządzie jeszcze wtedy Donalda Tuska, to odmówił, a wcześniej przyszedł do mnie i rozmawialiśmy o tym

To jest ktoś, kogo uważamy za polityka, dziś polityka, kiedyś bankowca, naszej strony i kogoś, kto bardzo dużo dobrego robił dla Polski także wtedy, kiedy był w tym niedobrym środowisku” – dodawał Kaczyński.

Morawiecki spieprzał niemieckim BMW

– Mam rękę całą w siniakach i obolały obojczyk. Zastanawiam się, czy to tak zostawię – mówi w TOK FM Iwona Hartwich. Jedna z liderek sejmowego protestu nie ma wątpliwości, że zachowanie Straży Marszałkowskiej było karygodne.

TOK FM

– Karta Atlantycka powołuje się na wartości demokratyczne i zdecydowaliśmy się o nich przypomnieć – mówi Paweł Kasprzak, jeden z liderów Obywateli RP.

TOK FM

Zamiast od początku, zacznijmy wyjątkowo od puenty, bo i „wyjątkowy” w swojej wymowie materiał ukazał się w „Wiadomościach” TVP. A zatem – cytując Krzysztofa Leskiego: – „Wszelkie podobieństwa są przypadkowe”. Dziennikarz do swojego wpisu na Twitterze dołączył dwa zdjęcia.

Pierwsze przedstawia gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który ogłasza wprowadzenie stanu wojennego w Polsce. Pod zdjęciem umieszczono cytat: „Awanturnikom trzeba skrępować ręce, zanim wtrącą ojczyznę w otchłań bratobójczej walki”. I datę – 13 grudnia 1981.

Na drugim widać prezenterkę „Wiadomosci” TVP Danutę Holecką, która zapowiada materiał o protestujących w Sejmie niepełnosprawnych i ich opiekunach. Na tzw. pasku widnieje napis: „Awanturnicy nie chcą dialogu i porozumienia”. I data 24 maja 2018.

Autor materiału Dominik Cierpioł tokował: – „Straż Marszałkowska, tłumacząc sytuację kwestiami bezpieczeństwa, zakazała protestującym wychylania się przez okna i wieszania banerów. Kobiety nie chciały się jednak podporządkować poleceniom strażników i same zaczęły je wydawać”. Potem usiłował udowodnić, że posiniaczone ramię Iwony Hartwich to dzieło nie strażników, a innej protestującej! Według „Wiadomości”, kobiety zostały więc brutalnie potraktowane przez same siebie…

W komentarzach internauci piszą o swoich skojarzeniach: – „Marzec 1968”; – „Tak jak „warchoły z Radomia i Ursusa” – PRL bis”; – „Mogli iść po bandzie i napisać „zaplute karły reakcji”; – „Rząd prowadzi politykę porozumienia, a warchoły – przeciw. Nie sądziłem, że rządowa propaganda może upaść tak nisko. Czy oni są szkoleni przez powstałych z grobów instruktorów wydziału propagandy KC PZPR?”; – „Jako syn „warchoła z Ursusa” mogę powiedzieć tylko jedno ludziom, którzy strajkują w Sejmie: możecie być dumni, kiedy rządowa telewizja nazywa Was „awanturnikami”.

A na koniec wpis, którego nie sposób skomentować bez używania wulgaryzmów. – „Jestem za natychmiastowym spacyfikowaniem tego syfu” – napisał czołowy prawicowy publicysta Stanisław Janecki.

Traktowanie PiS-u jak „normalnej strony sporu politycznego” to symetryzm, czyli groźna dla Polski ślepota. Sprawia ona, że dotknięci nią nie dostrzegają kursu kraju ku autorytarnemu państwu partyjnemu – pisze Marcin Bosacki

Na Twitterze od kilku dni toczę z redaktorem Konradem Piaseckim spór o symetryzm (zwłaszcza dziennikarski). Sprawa jest na tyle ważna, że czas wyjść z krótkiej formy, stąd i mój tekst.

Konrad Piasecki twierdzi, że symetryzm nie istnieje, że to epitet przyklejany „obiektywizmowi i zdrowemu rozsądkowi”, używany jako obelga wobec profesjonalistów. Ja twierdzę, że symetryzm nie tylko istnieje i zatruwa media, ale jest on groźny dla Polski.

Najpierw dookreślę, czym – moim zdaniem – symetryzm medialny jest. Polega on na bagatelizowaniu skali niszczących działań PiS, poprzez zrównywanie ich z (prawdziwymi, i nie prawdziwymi) winami poprzedników, zwłaszcza PO. Według symetrystów wielokrotne złamanie konstytucji, upartyjnianie prokuratury, sądów, mediów przez partię Kaczyńskiego nie różni się od działań poprzedników. Umiarkowani symetryści (do których zaliczam Piaseckiego) różnicę widzą tylko w skali przewin.

Moim zdaniem porównania nie ma, choć winy poprzedników są oczywiste. Jednak skala zagrożenia dla reguł demokracji, państwa prawa, wolności słowa jest największa od 1989 (dużo większa niż za SLD) i jesteśmy na ścieżce ku skorumpowanemu monowładztwu (autorytaryzmowi), podobnemu do węgierskiego, tureckiego i rosyjskiego, choć te państwa są dużo dalej w dławieniu demokracji.

Takie od dawna były instynkty polityczne Jarosława Kaczyńskiego, teraz nie hamowane już przez jego śp. brata i koalicyjne reguły gry. A tymczasem dziś w świecie, a zwłaszcza w naszym regionie, toczy się bój między światem demokracji (dla społeczeństw efektywnej, choć niedoskonałej), a światem „demokracji suwerennej”, czyli populistycznym autorytaryzmem (nieefektywnym, to pewne).

Symetryści porównują nieporównywalne

Symetryści – zaprzeczając, że są symetrystami – naklejają sobie sztuczne blizny tych, którzy są „brutalnie atakowani” za chwalenie pewnych posunięć PiS-u, czy krytykę rządów obecnej opozycji. Tymczasem chodzi o to, że porównują oni nieporównywalne. Niszczące fundamenty państwa prawa działań PiS z występującymi w demokracji błędami i szkodliwymi zachowaniami, które jednak nie są wymierzone w istotę demokracji, a wynikają z chciwości, niekompetencji, lenistwa.

Symetryści na równi traktują newsy i komentarze o złamaniu konstytucji czy upartyjnieniu sądów przez PiS z tym np. o planie miliona aut elektrycznych. Zapraszają do audycji ludzi, którzy mają na sumieniu łamanie konstytucji, ustaw czy regulaminu Sejmu, i traktują ich z równą atencją jak tych uczciwych.

Piasecki pisał do mnie na Twitterze, że jedynie pamięta, iż „historia Polski nie zaczęła się w 2015 roku”. To wygodny banał. A sedno w tym, że w 2015 roku historia Polski zmieniła się fundamentalnie. Kolejne władze RP naginające reguły pod siebie (to naganne ale powszechne w świecie i naprawialne przez wybory) zastąpiła władza łamiąca wszelkie reguły dla dobra partii. Partii, która władzy raz zdobytej nie zamierza oddać. By ten zamiar zrealizować próbuje tak ustawić reguły, by atrybuty demokracji traktować fasadowo i np. wybory prowadzić tak, by wynik ich był z góry przesądzony. To proste, wystarczy zapewnić sobie przewagę w otoczeniu wyborczym: w mediach, finansach i sądach.

W wywiadzie dla serwisu NaTemat Piasecki wyłuszczył – moim zdaniem – credo symetrystów, co pozwala jak w soczewce zobaczyć fundamentalną różnicę między nami: „Nie można wszystkiego podporządkowywać zaklęciu, że skoro władza łamie konstytucję, to nie może mieć racji w żadnej sprawie”. Taka postawa jest całkowicie sprzeczna z inną deklaracją Piaseckiego (i innych symetrystów): „zachowywać jakiś dystans, jakiś zdrowy rozsądek, jakąś umiejętność chłodnej, analitycznej oceny rzeczywistości”.

Właśnie ze zdrowego rozsądku i chłodnej analizy rzeczywistości wynika, że win władzy, która łamie konstytucję, upartyjnia sądy, zmienia reguły wyborcze i opanowuje dużą część mediów nie można traktować tak samo jak innych win polityków. Tymczasem symetryści dokładnie tak robią. To, że na Białorusi za Łukaszenki ulice są czyste, nie zmienia faktu, że panuje tam dyktatura. Można oczywiście głównie mówić o czystych ulicach (co robią media Łukaszenki, w Polsce mówiłyby PiS-owskie), można po równo (jak symetryści), a można skupiać się na dyktaturze (co robiliby dziennikarze profesjonalni i rozsądni).

W warunkach ograniczania wzorce dziennikarstwa się zmieniają

Uważam, że dla większości symetrystycznych dziennikarzy ich postawa jest po prostu przykrywką tchórzostwa (a nuż do mojego medium przyjdą tamci…) a często braku profesjonalizmu (puszczanie dwóch sprzecznych opinii bez badania, co jest prawdą, to proste zadanie). Redaktorowi Piaseckiemu, którego warsztat cenię, tego nie zarzucam. Ale zarzuciłem mu coś innego.

Rolą mediów jest pilnowanie równych szans na boisku idei, a tym samym polityki. Są jak sędzia piłkarski. On nie może (co moim zdaniem robi Piasecki) dalej normalnie sędziować, gdy widzi, że jedna z drużyn zmniejszyła swoją bramkę, przekupiła sędziów bocznych i zasłoniła większość kamer, które mecz dokumentują. Gdy na boisku polityki rządzący radykalnie zmieniają szanse na swą korzyść, symetryzm – traktujący ich tak jak zawsze – to zatwierdza. W warunkach ograniczania wolności (też w mediach) wzorce dziennikarstwa się zmieniają. Coś, co jest cnotą w demokracji, czyli zachowanie równej odległości od aktorów sporu, staje się błędem, gdy jeden z graczy wolność zabiera.

Gdy to napisałem, Redaktor odpowiedział tweetem, który mnie zdumiał: „Proszę napisać, które medium jest dowodem utraty wolności słowa w ciągu ostatnich dwóch lat”.

Redaktor stosuje mało elegancki chwyt: wzywa mnie do obrony tezy, której nigdy nie wygłosiłem. Nie twierdzę, że nastąpiła już całkowita „utrata wolności słowa”. Twierdzę, że Polska doświadcza „ograniczania wolności” – systematycznego i przemyślanego, po to, by PiS władzy nigdy nie oddał (i że w takich warunkach obowiązki tych, co zostają w wolnych mediach, są inne niż zachowywanie równej odległości).

I tej tezy będę w kilku punktach bronił:

1. Media publiczne. Totalnej kontroli partyjnej poddane zostały w całości kanały: TVP, TVP Info, TVP Polonia, wszystkie ośrodki lokalne, Polskie Radio, również w terenie, PAP. Redaktor Piasecki to przyznaje, ale jednocześnie bagatelizuje sprawę. Po pierwsze pisze: „TVP zawsze miała tendencje do służenia władzy”. Tymczasem były okresy, gdy TVP – lub część jej programów – było władzy nieprzychylne w wyniku innego rozdziału sił w Krajowej Radzie (np. trzy pierwsze lata PO). A „tendencje”, były raczej do przychylności niż służenia. Wystarczy się zapoznać ze statystykami zapraszanych do TVP gości za SLD czy PO z obecnymi – gdy odsetek gości z PiS wśród polityków to ponad ¾, a wśród „komentatorów” nie ma już ludzi krytycznych wobec władzy. Zaorane zostało fenomenalne „popularne radio inteligentne” i pluralistyczne, czyli Trójka. Nikt tej roli w skali kraju nie przejmie.

Po drugie. Zdaniem Piaseckiego, totalne zawładnięcie przez PiS mediami państwowymi nie jest tak straszne, gdyż mają one tylko „niecałą jedną trzecią rynku radia i telewizji”. Pomijając fakt, że udział TVP w rynku informacji i komentarzy jest dużo wyższy, bo media komercyjne nadają informacji i publicystyki dużo mniej, to cóż to za argument, który nie odnosi się do meritum tylko do skali problemu.

Po trzecie, te media prywatne, które publicystykę polityczną nadają (Tok FM, TVN24), są odbierane głównie w dużych miastach. Tak więc w terenie przekaz jest agresywnie jednostronny, bo na rynkach lokalnych bardzo rzadko oddziały TVP i PR mają jakąkolwiek poważną informacyjną alternatywę, na rynkach regionalnych nie mają jej w ogóle. W telewizji naziemnej z kanałów informacyjnych jest jedynie TVP Info.

Po czwarte – wiele mediów lokalnych informacje krajowe i zagraniczne czerpie z PAP, który nie jest aż tak stłamszony jak TVP, ale jest najbardziej od 1989.

Efekt jest taki, że jeśli mieszkasz ponad 30 km od dużego miasta i nie masz satelity, to publicystycznie jesteś skazany na TVP Info, a gdy chodzi o informacje/komentarze regionalne – na lokalne stacje TVP i PR. A tam polityka i politycy PiS są promowani bez ograniczeń. Redaktor Piasecki tego nie widzi, czy też uważa, że to nic nie zmienia?

Przypomnijmy: PiS wie, że w 10-12 największych miastach w Polsce może wybory przegrać, byle wygrał wszędzie indziej.

2. Polsat. To casus, który udowadnia, że idziemy drogą Węgier i Turcji (nie ma tam już wielkich niezależnych mediów, więc nie mówmy o wolnych wyborach). Metodami ekonomicznymi właściciel został namówiony do zmian w pionie informacji, także w Polsat News i PN2. Efektem – w telewizji, która historycznie była może najbardziej politycznie wyważona – są czystki kadrowe i zmiany już widoczne na wizji – zarówno wśród zapraszanych gości, jak i doborze tematów. Oczywiście w Polsacie będzie to przebiegać łagodniej niż w TVP, ale już tematy niewygodne dla władzy z Wydarzeń (miliony widzów) spadają do Polsat News (setki tysięcy). Wczoraj w kawiarni widziałem, jak nowa szefowa pionu „Informacji” Polsatu przez co najmniej pół godziny słuchała instrukcji spin-doktora PiS Marka Kochana – niemal nie otwierając ust.

3. Naciski ekonomiczne na właścicieli. Przekierowanie reklam wszystkich spółek państwowych do mediów państwowych oraz PiS-owskich. Oferty składane właścicielom na zakup całości lub części telewizji (w tym TVN) gazet, rozgłośni przez PiS-owskie spółki państwowe. Grożenie kontrolami skarbowymi. Uzależnienie koncesji i rządowych kontraktów od „złagodzenia kursu”. Na programie niektórych mediów to się nie odbija, ale na innych owszem – myślę np. o sieci dzienników regionalnych.

4. Nachalna promocja wszelkimi dostępnymi środkami mediów PiS i tępienie innych – przede wszystkim papierowych (stacje Orlenu i Lotosu, poczty), ale i telewizji (urzędy, policja, wojsko itd.).

5. Ograniczenia dla dziennikarzy – nie tylko w dostępie do Sejmu, ale przede wszystkim w dostępie do informacji. Prawda, zawsze były z tym problemy, ale nigdy na skalę choćby zbliżoną do dzisiejszej.

6. Upartyjnianie środowiska idei poza mediami. Czyli propaganda w szkołach, zmiany i naciski na ważne instytucje kultury, pozbawianie dotacji państwowych niepisowskich pism, idei, czy projektów filmowych. To też jest deformowanie boiska wolności i to też nakłada na dziennikarzy wciąż wolnych mediów inne obowiązki niż w normalnych czasach.

Do tego dochodzi segment (co najmniej 10 procent rynku info) mediów niepaństwowych, ale twardo partyjnych PiSu – głównie wybudowanych na pieniądzach darowanych Rydzykowi i wyłożonych przez Skok-i.

Wolności mediów, poglądów, wyborów trzeba bronić

Symetryści z reguły ochoczo podchwytują argument PiS, że każda partia ma swoje media. Nieprawda. Ten kto porównuje stopień bliskości do partii organu Karnowskich z Gazetą Wyborczą na przykład lub TV Trwam z TVN na głowę upadł. PiS po prostu ma media. PO, Nowoczesna, PSL czy SLD (z wyjątkiem „Trybuny”) nigdy mediów nie miały.

To wszystko oczywistości, które aż dziwne, że trzeba w dyskusji z redaktorem Piaseckim powtarzać. Gdy coraz większa część rynku informacji i idei jest zawłaszczana przez partyjne państwo, media, które nadal są wolne – w imię dobra wspólnego – nie powinny dążących do monopolu i niszczących porządek prawny traktować jak normalnych aktorów gry politycznej. A dokładnie to proponuje i praktykuje Piasecki.

Czy dziennikarze powinni się „zapisywać” do obozów politycznych, opowiadać po którejś ze stron sporu politycznego? Nie. Wystarczy, by aktywniej zaczęli bronić zasad. A nie – jak Piasecki – zapraszali częściej do studia tych, co je łamią niż wszystkich innych razem wziętych. A na razie praktyka jest taka, że gdy kandydat Trzaskowski jest przez media PiS-owskie niszczony, w tych symetrystycznych trwa festiwal kandydata Jakiego. Największym wkładem tego polityka do historii Polski jest współsprawstwo ustawy o IPN – najbardziej szkodliwego dla międzynarodowej pozycji kraju aktu prawnego od 1989 roku. Tymczasem w mediach symetrycznych ten temat żył kilka dni, teraz pana Jakiego pyta się o (skopiowane z programu PO) plany nowych przedszkoli.

Zgadzam się z tym, co pisze redaktor Piasecki, że „media w dużej części zachowują wolność”. Jeszcze. Piasecki dodaje: „I ja jako dziennikarz też. Jeśli przestanę – spotykamy się w podziemnej drukarni”.

Doceniam. Ale jako ktoś, kto zna zapach farby drukarskiej z lat 80., mam bardziej ambitną wizję Polski.I nie uważam, że wolność słowa trwa tak długo, jak ma ją redaktor Piasecki. Bo on pewnie będzie miał – jak „Echo Moskwy” w Rosji czy „Nepszabadsag” na Węgrzech – najdłużej. Ale w końcu jego medium, tak jak tam, kupią lub zamkną, jeśli zdołają.

Piasecki proponuje – w dobrej polskiej, sarmacko-sanacyjnej tradycji – strategię: udawajmy, że nic się nie dzieje, a potem być może rzucimy się „na stos”. Nie. Wolności mediów, poglądów, wyborów trzeba bronić teraz, gdy jeszcze można. Trzeba bić się o Polskę z tymi, którzy ją niszczą.

Marcin Bosacki

PS. Dopisek po napisaniu tekstu: symetryści mogliby np. zacząć od zaproszenia, miast n-ty raz pana Czarneckiego, pierwszy raz kogoś z Obywateli RP, których stowarzyszenie PiS-owska władza de facto chce rozwiązać.

Posłowie złożyli oświadczenia majątkowe za zeszły rok. Najbogatszym posłem jest Marek Jakubiak, który ma udziały warte ponad 61 mln zł. Z kolei z oświadczenia Kaczyńskiego wynika, że otrzymuje prawie 6,5 tys. zł emerytury.

gazeta.pl

Krystyna Pawłowicz pogłębia moralne dno

Prezenterka Wiadomości Danuta Holecka określiła niepełnosprawnych strajkujących w Sejmie jako awanturników.

Wykręcanie rąk i szarpanie matek osób niepełnosprawnych – od ponad miesiąca protestujących w Sejmie – zakończyło się udzieleniem pomocy medycznej kobietom. W sieci pojawiły się zdjęcia Iwony Hartwich z posiniaczonymi ramionami. A kobiety chciały tylko zawiesić transparent za oknem budynku sejmowego.

Jednym z bardziej „aktywnych” podczas szarpaniny okazał się ubrany w garnitur Krzysztof Pręgowski. To on wykręcał ręce Iwonie Hartwich i brutalnie odciągał ją od okna. – „To jest pracownik Kancelarii Sejmu, osoba związana ze Strażą Marszałkowską” – powiedział o nim Andrzej Grzegrzółka, dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu.

Nazwisko Pręgowskiego pojawiło się w mediach w styczniu 2017 r., kiedy to ubiegał się o stanowisko szefa Straży Marszałkowskiej. Wcześniej zajmował się w Kancelarii Sejmu wydawaniem przepustek i układaniem grafików pracy Straży Marszałkowskiej. Ostatecznie nie został jej szefem i nie pomógł w tym fakt, że jego żona jest zatrudniona jako sekretarka w klubie parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości.

Warszawska prokuratura Praga-Południe potwierdza, że przeciwko Sławomirowi J. toczy się postępowanie w kierunku prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości. Były redaktor naczelny „Super Expressu” w odpowiedzi dla Gazeta.pl twierdzi, że jest niewinny.

gazeta.pl

Jerzy Owsiak w emocjonalnym wpisie na Facebooku postanowił odpowiedzieć Krystynie Pawłowicz, która wczoraj opisywała „trudny do zniesienia smród” w Sejmie. – „Choroba, cierpienie – nie pachną. Pani to określiła słowem „smrodu”. Ja może powiem delikatniej – słabo pachnie. (…) Myślę, że być może, po prostu, nic Pani o tym nie wie. Dlatego tak to Panią dziwi. Niewykluczone, że świat cierpienia jest Pani kompletnie obcy. Żyje Pani na kompletnie innej planecie, która też, można powiedzieć, dla kogoś być może nie pachnie dobrze” – napisał Owsiak. Odwołał się też do osobistej sytuacji i opisał pobyt jego mamy w hospicjum.

Miał dla Pawłowicz oraz jej koleżanek i kolegów partyjnych radę, jak pozbyć się rzeczonego „smrodu”. – „Wystarczy, abyście zaczęli z tymi ludźmi poważnie rozmawiać i abyście poważnie spróbowali rozwiązać ich, a tak naprawdę wszystkich niepełnosprawnych, problem. Jeżeli tego nie zrobicie, to ten problem jak bumerang wróci do Waszego oblężonego i zamkniętego na 4 spusty gmachu z jeszcze większą mocą, jeszcze większą złością i determinacją, która tylko pogłębia ból, a w Pani świecie zrobi jeszcze więcej smrodu, niż ma to miejsce dzisiaj” – czytamy we wpisie Owsiaka.

Odniósł się także do większych uprawnień dla Straży Marszałkowskiej, wprowadzonych niedawno dzięki przegłosowanej przez PiS ustawie. – „Straż, która została uzbrojona w broń naładowaną ostrą amunicją. Jest to coś tak nieprawdopodobnego, jak wyobraźnia Wellesa, który w „Wojnie światów” ściągnął na ziemię stwory z przestrzeni kosmicznej. W najbardziej szalonej wyobraźni nie zbudowałbym sobie formacji, która mając służyć pracującym w sejmie i tym, którzy odwiedzają (bardziej – odwiedzali) budynek parlamentu, byłaby czymś więcej niż służbą informacyjno-porządkową. A tu nagle uprawnienia jak wojsko, jak policja” – napisał szef WOŚP.

Owsiak zakończył jakże prawdziwą konstatacją: – „Tak, Pani Krystyno. Choroba, cierpienie, śmierć – jak to Pani określiła – „śmierdzą”. Ma Pani rację”.

W uchwale, podjętej na specjalnym zebraniu, sędziowie Sądu Okręgowego w Krakowie wyrazili wotum nieufności dla prezes Dagmary Pawełczyk-Woickiej. Domagają się, aby nominatka Zbigniewa Ziobry, natychmiast ustąpiła ze stanowiska. Za uchwałą głosowało 71 sędziów, tylko dziewięciu było przeciwnych.

Niemal wszyscy, którzy uczestniczyli w zebraniu mieli w klapach „sędziowskie oporniki”. – „To paragraf z wiadomym symbolem. W ten sposób chcemy pokazać, że są w Polsce niezawiśli sędziowie, którzy nie godzą się na to, co dzieje się w wymiarze sprawiedliwości. W tym – na działania nowej prezes” – powiedział w rozmowie z onet.pl sędzia Dariusz Mazur.

– „Przyjęcie przez nią funkcji prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie nastąpiło wbrew stanowisku środowiska sędziów i jest wyrazem lekceważenia porządku konstytucyjnego w państwie, gdyż wspiera zmiany, których celem jest zniszczenie trójpodziału władzy i niezależności sądownictwa” – czytamy w uchwale. Sędziowie podkreślają, że Dagmarze Pawełczyk-Woickiej brakuje wystarczających kwalifikacji i doświadczenia oraz, że nie potrafi ona współpracować z pozostałymi organami sądu. Zarzucili mianowanej przez Ziobrę prezes, że „w swoich działaniach zmierza ona do zastraszenia sędziów w celu ich podporządkowania czynnikowi politycznemu, którego interesy reprezentuje”.

Sędziowie piszą o „pozamerytorycznej czystce”, jakiej Pawełczyk-Woicka dokonała wśród przewodniczących wydziałów. Sześcioro sędziów straciło stanowiska. Doprowadziło to do dezorganizacji pracy sądu, bo nowa prezes odwołując jednego szefa wydziału, nie powoływała jego następcy. Potępili też „podejmowanie prób wywierania nacisku na sędziów m.in. poprzez grożenie im postępowaniami dyscyplinarnymi w celu zmuszenia ich do rezygnacji z pełnionych funkcji bądź wręcz przeciwnie – zmuszenia ich w ten sposób do obejmowania wskazanych stanowisk”.

Sędziowie zdają sobie sprawę, że ich uchwała ma głównie wydźwięk moralny, bo realnie nie mają możliwości wpływania na sposób obsadzania fotela prezesa. – „Ja w takich warunkach i w takiej atmosferze nie chciałbym dalej pracować jako prezes sądu. Tyle że rezygnacja z funkcji wymagałaby klasy” – powiedział onet.pl jeden z krakowskich sędziów.

Dagmara Pawełczyk-Woicka to szkolna koleżanka ministra Zbigniewa Ziobry. Po objęciu przez nią w styczniu stanowiska prezesa Sądu Okręgowego z funkcji rzecznika tego sądu odwołała Waldemara Żurka, który sprzeciwiał się pisowskim zmianom w sądownictwie. Później wydała bulwersujące rozporządzenie, które zabraniało sędziom rozmawiania z dziennikarzami bez zgody prezes i znacząco ograniczało możliwość fotografowania czy filmowania wnętrz sądu. Całkowity zakaz rejestracji obowiązuje w okolicach gabinetu Pawełczyk-Woickiej oraz jej zastępców. Czegoś się wstydzi, coś ma do ukrycia…?

Waldemar Mystkowski pisze o Sejmie Dzieci i Młodzieży.

Osiągnięcia PiS są fenomenalne. Naród został podzielony na z grubsza gorszy i lepszy sort. W klasyfikacji Jarosława Kaczyńskiego ten gorszy sort przynosi imieniu Polaka chwałę i dumę, bo za takie należy uznać najwyższe nagrody dla reżyserów Małgorzaty Szumowskiej na festiwalu w Berlinie i Pawła Pawlikowskiego w Cannes oraz literacki Booker dla Olgi Tokarczuk.

To jest ta polska gorszość. A jak wygląda lepszość? To antypody dla wspomnianych, gdyby istniał festiwal najgorszych filmów to na najwyższą nagrodę mógłby liczyć „Smoleńsk”, a antyBookera mogliby zdobyć Wildstein bądź Ziemkiewicz. Najlepszość pisowska to czerwona latarnia – tak określa się w klasyfikującej tabeli pierwsze miejsce od tyłu, ostatnie – i taka jest ta lepszość, za którą należy się wstydzić, ale nie wstydzą się tego „prawdziwi Polacy”.

Ten podział dotyczy polityki, kultury, społeczeństwa. Dotyczy świata dorosłych. Niestety pęknięcie na lepszych i gorszych – której aksjologię opisałem wyżej – dotarło do dzieci i młodzieży. To jest fenomen, który na świecie jest niespotykany, dostępny tylko tutaj w kraju nad Wisłą, specialite de PiS.

Dzieciom i młodzieży została odebrana możliwość ekspresji politycznej, której dawano upust podczas Parlamentu Dzieci i Młodzieży, a sesja odbywa się w Dniu Dziecka. Marszałek Kuchciński uzasadnia to bezpieczeństwem dzieci. Co i kto miałoby zagrażać młodym Polakom?

Można się domyślać, iż zagrożeniem jest protest niepełnosprawnych. A więc Kuba Hartwich i Adrian Glinka zostali potraktowani jako niebezpieczni dla innych, choć sami są młodzieżą. Użyto w stosunku do nich strychulca wroga, kogoś niebezpiecznego. Czyli jako kogoś w rodzaju terrorystów.

Po imigrantach, których nie przyjęliśmy, pałeczkę terrorystów przejęli niepełnosprawni. Tak ex katedra przyjął dla najmłodszych Polaków marszałek Kuchciński. Jakim on może być autorytetem dla dzieci i młodzieży? Boję się, że autorytetem z obniżoną oceną. Gdyby przyjęto skalę od 1 do 10, to Kuchciński byłby w niej czerwoną pisowską latarnią.

Aby nie odebrać młodzieży frajdy w Dniu Dziecka organizację posiedzenia Parlamentu Dzieci i Młodzieży podjął się Uniwersytet Warszawski. Odezwała się jednak młodzieżówka PiS, która opublikowała oświadczenie, a w nim czytamy, że alternatywne obrady będą miały charakter „antyrządowy”, bo będzie na nich mowa o „demokracji i wrażliwości społecznej”.

Dla młodzieży wychowywanej przez PiS demokracja jest zagrożeniem, a wrażliwość społeczna niepożądana. Na taki podział wśród dzieci i młodzieży nie godzi się Polska Rada Organizacji Młodzieżowych, która w oświadczeniu pisze: „Decyzja o odwołaniu Sejmu Dzieci i Młodzieży sprawia, że wielomiesięczna praca 460 młodych Posłów i Posłanek, włożona w przygotowania do Sesji została zaprzepaszczona. Od 24 lat misją Sejmu Dzieci i Młodzieży jest kształtowanie postaw obywatelskich oraz szerzenie wśród młodzieży wiedzy na temat zasad funkcjonowania polskiego Sejmu i demokracji parlamentarnej. Decyzja ta uderza w tę misję, nie pozwalając młodym ludziom zabrać głosu w sprawach istotnych dla polskiego społeczeństwa. Ponadto, zwracamy uwagę, że podjęcie takiej decyzji bez konsultacji z samymi zainteresowanymi, jest wyrazem braku uznania podmiotowości młodych ludzi współtworzących to wydarzenie.”

PiS tworzy podziały wśród młodzieży na podstawowym poziomie – edukacji. Na lekcjach historii i literatury otrzymują wiedzę ze świata alternatywnego, w którym założycielami „Solidarności” byli bracia Kaczyńscy, a literaturę piękna reprezentują grafomani Wildstein i Ziemkiewicz.

Gdyby PiS miał dłużej rządzić, polskie społeczeństwo musiałoby sięgnąć po sprawdzone w czasie II wojny światowej metody edukacyjne – komplety. Uczyć wiedzy, a nie propagandy.

Leczenie modlitwą. Tak ma Holecka, quasi-dziennikarka w epoki kamienia łupanego

Nie ukrywająca swej bogobojności, czołowa gwiazda flagowego programu TVP „Wiadomości” –  Danuta Holecka, opowiedziała w wywiadzie udzielonym „Do Rzeczy,” o tym jak modlitwa wpływa na jej życie. Czasem dotyczy to – jak widać – nawet najbardziej prozaicznych życiowych sytuacji. Zmówi paciorek i po krzyku. Wszystko samo się rozwiązuje… Tak było właśnie w tym przypadku:

„Półtorej godziny przed wejściem na wizję już prawie nie mogłam wytrzymać z bólu. Wyszłam z newsroomu, uciekłam i zaczęłam prosić: „panie Boże, pomóż, bo zwariuję. Przepraszam, że o to proszę, ale nie mogę wytrzymać, nie mogę na niczym się skupić”. Niech pan sobie wyobrazi, że po chwili wstałam z kolan, wróciłam do swojego biurka, usiadłam przy komputerze i nagle poczułam, że mogę skoncentrować się na pracy” – wspomina.

Już raz, nie tak dawno temu, dziennikarka opowiedziała o tym niewątpliwym cudzie pewnemu magazynowi i wówczas spotkała się z falą drwin oraz zwykłego hejtu, dlatego też szybko dodała: „Nie lubię opowiadać takich historii, bo później mi wstyd, gdy przez to moi krytycy wyśmiewają Pana Boga.”

Jak będzie tym razem – zobaczymy.  „Ci którzy chcą mnie zaatakować, śledzą moich synów. I wypisują wyssane z palca informacje na ich temat” – z nieukrywanym wzburzeniem żaliła się dalej telewizyjna prezenterka.

Poskarżyła się, że ostatnio pretekstem stała się sprawa jej syna, który poparł protest młodych lekarzy. „Kiedy jednak się zorientował, że na pierwszy plan w tym proteście wysuwają się politycy, wycofał się. Nie chciał z tym mieć nic wspólnego. Niestety nie trzeba było długo czekać, by został zaatakowany. Tylko dlatego, że jego matka jest dziennikarką „Wiadomości”” – stwierdziła z niesmakiem Danuta Holecka.

Post Navigation