Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Dariusz Rosati”

Gdyby powiesili zdjęcie Kaczyńskiego, natychmiast byliby aresztowani

Ks. Wojciech Lemański o decyzji prokuratury w Katowicach o umorzeniu śledztwa ws. zdjęć europosłów Platformy Obywatelskiej na szubienicach.

Oświadczenie prokuratury

Krytyka wiązała się przy tym ze sposobem głosowania, a nie przynależnością polityczną europosłów. Jak ustalono, żaden z uczestników manifestacji nie kierował wobec polityków gróźb i nie nawoływał do popełnienia przestępstwa ani nie wypowiadał się personalnie na temat europosłów. (…) Miała charakter symboliczny, nawiązujący do historycznych wydarzeń z XVIII wieku, a utrwalonych na obrazie Jana Piotra Norblina. (…) W intencji organizatorów inscenizacja miała ukazać analogię między działalnością konfederacji targowickiej i głosowaniem europosłów, a jej symboliczny charakter podkreślał w przemówieniu jeden z organizatorów happeningu.

***

– Obawiam się, że jest to celowe tolerowanie tego typu zjawisk. PiS głaszcze tego szczeniaka nienawiści. Powoli wyrasta z niego wilczur – komentował w Onet Rano decyzję prokuratury senator Krzysztof Brejza.

Dariusz Rosati (poseł): To skandaliczna decyzja dająca zielone światło do eskalacji nienawiści. Ale – tak jak w stanie wojennym – te haniebne zachowania PiS-owskich prokuratorów zostaną zapamiętane”.

– Dokładnie 3 tygodnie temu dopytywałem się prokuratury o sprawę „szubienic”. Postanowienie o umorzeniu wysyła jasny sygnał – tego typu czyny nie będą w Polsce ścigane, jeśli ofiarami są przeciwnicy polityczni Prokuratora Generalnego – wypowiada się Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

Kmicic z chesterfieldem

– Prezydent Andrzej Duda od początku umywa ręce od decyzji wyboru pięciu sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Twierdzi, że wykonał „decyzję polityczną”. Tyle że prezydent stoi na straży Konstytucji i miał w ręku narzędzia, które mogłyby zweryfikować legalność decyzji ws. nowych sędziów – pisze prof. Stanisław Biernat, były wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego i analizuje rozmowę, w której prezydent – jak uważa autor – przyznał się do złamania Konstytucji.

Cały wywód prof. Bernata o złamasie Dudzie tutaj >>>

Lotna Brygada Opozycji pojawiła się przez Ministerstwem Sprawiedliwości z nietypowym bałwanem – nie z kul śniegowych, a z główek kapusty. Po decyzji prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie powieszenia zdjęć europosłów na szubienicach, członkowie Brygady przyszli zapytać Zbigniewa Ziobrę, jaka jest „jedynie słuszna wykładnia” happeningu.

Przynieśli rekwizyty, które okazywali ministrowi – a to zdjęcia prominentnych polityków PiS, a to taczki, a to drabinkę… – „Panie prokuratorze, panie ministrze. Nie wiem, jak się zwracać do tego…

View original post 2 239 słów więcej

 

Opozycja zaczyna zwyciężać. Prof. Grodzki marszałkiem Senatu

Tomasz Grodzki z PO został wybrany marszałkiem Senatu. Za jego kandydaturą  głosowało 51 senatorów.

Kontrkandydat – dotychczasowy marszałek – Stanisław Karczewski z PiS otrzymał 48 głosów.

Jeden senator wstrzymał się od głosowania (nieoficjalnie mówi się, że chodzi o Lidię Staroń).

Głosowanie było jawne. Każdy z senatorów otrzymał imienną kartę do głosowania z nazwiskami senatorów Grodzkiego i Karczewskiego.

Jeszcze przed głosowaniem senator Krzysztof Kwiatkowski poinformował o powołaniu koła senatorów niezależnych. Oprócz byłego szefa NIK w kole znaleźli się Lidia Staroń i Wadim Tyszkiewicz. – „W ramach koła w głosowaniach osobowych każdy będzie dokonywał wyborów zgodnych ze swoim sumieniem. W pozostałych nasze głosowania będą stanowić efekt wcześniejszych ustaleń. Pracą koła pokieruje pani Lidia Staroń” – powiedział Kwiatkowski.

A Kwiatkowski i Tyszkiewicz oddali swoje głosy na Tomasza Grodzkiego.

Kmicic z chesterfieldem

Trzeba dużo zmienić by wszystko zostało po staremu mówi znana nie od dziś zasada… I to ona zadecyduje teraz o kształcie nowego rządu.

Dziś Morawiecki poda swój rząd do dymisji, a na nowym rozdaniu sam najwięcej skorzysta – zdradza Wyborcza.pl.

„Po cichu, w zaciszu gabinetów, znalazł swoich ludzi na stanowiska, w których dzieli się pieniądze. Ministrem finansów będzie jego dobry znajomy z banku” – powiedział dziennikowi polityk PiS, sugerując, że Tadeusz Kościński zastąpi Jerzego Kwiecińskiego, który kierował resortem finansów i rozwoju, a teraz, „ma się realizować w międzynarodowych strukturach finansowych”.

Ministerstwem Zarządzania Funduszami ma kierować Małgorzata Jarosińska-Jedynak, samorządowiec, od 2018 r. wiceminister rozwoju. Wyborcza zwraca uwagę, że przy okazji jednym ruchem Morawiecki przejął też sprawy unijne, które zabrał z Ministerstwa Spraw Zagranicznych do kancelarii premiera i powierzył wiceministrowi Konradowi Szymańskiemu.

Blisko współpracowaliśmy przy wszelkich eskapadach europejskich na Radzie Europy. Tam są żmudne negocjacje dotyczące przekładania legislacji europejskiej na realną…

View original post 4 600 słów więcej

 

Obciach PiS. Kabaret prezesa w objeździe po Zadupiu

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

– Mam nadzieję, że Mateusz Morawiecki będzie premierem przez bardzo wiele lat. Może nawet pobije Cyrankiewicza – mówił Jarosław Kaczyński.

Więcej o Kaczyńskim u Rydzyka tutaj >>>

Pozwani zostali:

  • Zbigniew Ziobro, który reprezentuje Skarb Państwa
  • były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak
  • sędzia Jakub Iwaniec, któremu po publikacjach Onetu cofnięto delegację do MS
  • były Prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Arkadiusz Cichocki
  • były szef biura KRS Tomasz Szmydt
  • prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie i członek KRS Rafał Puchalski

Pozew został złożony przez prof. Krystiana Markiewicza, prezesa „Iustitii”, za „szerzenie zorganizowanej nienawiści wobec niego i środowiska sędziowskiego”.

Małgorzata Kidawa-Błońska miodzio, czytaj tutaj >>>

Profesor żąda zakazania pozwanym rozpowszechniania informacji lub twierdzeń dotyczących jego życia prywatnego oraz rozpowszechniania nieprawdziwych twierdzeń na swój temat”. Domaga się również przekazania 50 tys. zł na rzecz Fundacji Dom Sędziego Seniora oraz publikacji przeprosin w Rzeczpospolitej, Gazecie Wyborczej, TVN24, Polsat News oraz TVP Info.

– „Od miesiąca czekałem…

View original post 905 słów więcej

 

PiS-ie, społeczeństwa już nie zatrzymacie

O godz. 11 przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej rozpoczęła się manifestacja wspierająca ogólnopolski strajk nauczycieli.

Depresja plemnika

Poseł Marek Sowa zapytał Ministerstwo Edukacji Narodowej, ilu katechetów państwo zatrudnia w placówkach publicznych.

MEN odpowiedziało na zapytanie posła Sowy ws. zatrudniania nauczycieli religii w szkołach i  przedszkolach. 

Mieszkańcy Pruchnika (woj. podkarpacki) zorganizowali w Wielki Piątek sąd nad Judaszem.

Kukła Żyda została w pierwszej kolejności powieszona na latarni. Następnie ciągnięto ją po ziemi, okładano kijami, podpalono i wrzucono do rzeki. 

Mateusz Morawiecki w minionym tygodniu udał się z dwudniową wizytą do Stanów Zjednoczonych. W czasie rozmowy z amerykańskimi mediami kolejny raz zaatakował polskich sędziów.

Filozof prof. Jan Hartman zareagował na niedzielne wystąpienie metropolity gdańskiego abp Leszka Sławoja Głódzia w bazylice w Gdańsku-Oliwie.

Polskie władze odniosły się do zamachów…

View original post 13 słów więcej

 

PiS robi zwrot w stronę Rosji, świadczą o tym Andruszkiewicz i Salvini

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz uaktywnił się medialnie. Jednak wywiady, których udziela przynoszą coraz bardziej kuriozalne wypowiedzi. Tym razem w Radiu RMF FM stwierdził: – Nie można nic zarzucić panu ministrowi Andruszkiewiczowi, jeśli chodzi o poglądy”. – „Oczywiście, że nie. Tutaj mała próbka: „zdrowa Polska jest tu, a nie w pedalskich knajpach przy tęczy” – ironizowała na Twitterze Renata Grochal z „Newsweeka”.

W rozmowie w RMF FM Czaputowicz nie ograniczył się tylko do nowego wiceministra cyfryzacji. – „Instytucje europejskie cały czas starają się zaszkodzić polskiemu rządowi” – stwierdził szef MSZ. W związku z tym Grochal zaapelowała: – „Moja prośba do PiS. Dajcie już ministrowi Czaputowiczowi jakąś placówkę dyplomatyczną, bo jego kręgosłup zamienił się chyba w nitkę. A co będzie, jeśli ten rajd po mediach potrwa jeszcze kilka dni? Zatroskana obywatelka”. A my przypominamy nasz wczorajszy artykuł „Kuriozalne słowa Czaputowicza o wyborze Tuska na szefa RE: „Był reprezentantem Niemiec””.

Dzisiejszy wywiad Czaputowicza tak komentowali internauci: –  Zastanawiające jest to, że POLSKI rząd udaje wariata i dla pospólstwa mówi o przyjaźni z UE, a faktycznie postępuje jakby chciał z niej wyjść lub był jej piątą kolumną! Poza tym coraz więcej osób w rządzie mówi o przyjaźni z Rosją!? Coraz więcej powiązań Rosji z członkami rządu”;

„Jeżeli Czaputowicz jest profesorem, to właśnie rozmienia swój autorytet na drobne. Bardzo drobne”; – „Panie Czaputowicz, to zastanów się pan. Bo chyba pana wymóżdżyło po przyjęciu fuchy u szaleńca z Żoliborza i gadaniu idiotyzmów o Tusku. Unia nie szkodzi Polsce, lecz blokuje pisowskich uzurpatorów władzy przed zamianą Polski w Białoruś i rozwalaniem Unii” – napisał Waldemar Kuczyński.

Depresja plemnika

Na początku roku, w którym odbędą się wybory do europarlamentu, nominację na stanowisko wiceministra cyfryzacji uzyskał Adam Andruszkiewicz: narodowiec, prymitywny homofob i przeciwnik UE. A w przyszłym tygodniu do Warszawy – na zaproszenie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego – przybywa Matteo Salvini, lider włoskiej Ligi Północnej, minister spraw wewnętrznych Włoch, przeciwnik „elit brukselskich” i sankcji wobec Rosji.

Andruszkiewicz jest pierwszym ministrem polskiego rządu, który uznał za konieczne oświadczyć w „Super Expressie”, że „nigdy nie był faszystą”. Salvini, który przez część przywódców unijnych jest oskarżany o faszyzm, m.in. za swój stosunek do uchodźców, już na to określenie się nie obraża. „To nie faszyzm, to stosowanie prawa” – mówi.

Te dwa zdarzenia obrazują ideową ewolucję PiS. Kończy się „eksperyment”, w ramach którego szef MSZ Jacek Czaputowicz miał poprawić relacje z Unią, zabagnione za czasów jego poprzednika Witolda Waszczykowskiego. Dziś Czaputowicz publicznie obraża szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska oraz europejskich partnerów takich jak Francja.

View original post 2 082 słowa więcej

 

Pisowcy politycy za SKOK-i bekną

Najczęściej powtarzanym argumentem Prawa i Sprawiedliwości przeciwko powoływaniu komisji śledczej w sprawach bulwersujących w ostatnich tygodniach opinię publiczną jest to, że państwo sprawnie działa w kierunku wyjaśniania ujawnionych afer, więc nie ma powodów, by sprawą zajmowali się posłowie. Wczorajsze ustalenia portalu Onet w sprawie tajemniczego kredytu, jaki rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego wziął w SKOK Wołomin, którego działanie jest już dziś nazywane największą aferą finansową III RP sprawiają, że obywatele mają prawo nie mieć pewności, że służba podległa Ernestowi Bejdzie oraz ministrowi koordynatorowi służb specjalnych Mariuszowi Kamińskiemu sprawę wyjaśni w sposób należyty i bezstronny.

Przypomnijmy, zespół dziennikarzy Onetu dotarł wczoraj do dokumentów, z których wynika, że Piotr Kaczorek, niegdyś pracownik Komendy Powiatowej w Wołominie oraz starostwa powiatowego w tym mieście (gdzie znalazł zatrudnienie po odejściu z CBA za ery Pawła Wojtunika), a obecnie rzecznik CBA, wziął w 2013 roku kredyt w wysokości 160 tys. złotych z feralnej kasy w Wołominie. Nie byłoby w sprawie zapewne nic bulwersującego, gdyby nie fakt, że Kaczorek praktycznie od samego początku swoich zobowiązań względem blisko 250 tys. oszukanych klientów kasy nie spłacał. Z akt sprawy upadłościowej, w której znajduje się pokaźna lista dłużników (wśród nich znajdują się przecież setki podstawionych “słupów”, dzięki którym wyłudzono ze SKOK Wołomin ponad 3 mld złotych) wynika, że w ciągu kilku lat z pożyczonej kwoty Kaczorek spłacił zaledwie 4 tys. zł. Wraz z odsetkami, także karnymi, wciąż zalegał w lipcu 2017 r. na kwotę ponad 204 tys. zł. Gdy afera wybuchła na dobre, a media trąbiły o olbrzymich wyłudzeniach, spłaty kredytu w ogóle ustały. Dlaczego Kaczorek nie wywiązywał się ze swoich zobowiązań? W rozmowie z Onetem odmówił udzielenia wyjaśnień.

W sprawie najbardziej bulwersujące jest jednak to, że to właśnie CBA bada obecnie sprawę SKOKu Wołomin, co sprawia że mamy do czynienia ze skandalicznym konfliktem interesów. Co więcej, wobec ujawnionego mechanizmu wyłudzeń oraz jego skali, służby zajmujące się tą sprawą powinny bardzo szczegółowo przesłuchać każdego dłużnika kasy, który swojego zobowiązania nie wypełniał z uwagi na narzucający się wniosek, że mógł w jakiś sposób współpracować z organizatorami procederu. Czy możemy dziś wierzyć w to, że Piotr Kaczorek zostanie rzetelnie przesłuchany w tej sprawie przez swoich kolegów z CBA? Wątpliwości narzucają się same.

W Sejmie Robert Kropiwnicki z Platformy Obywatelskiej wezwał ministra Mariusza Kamińskiego do złożenia wyjaśnień w tej sprawie.

Zażądał także, by Centralne Biuro Antykorupcyjne zostało natychmiast odsunięte od dalszego udziału w śledztwie w sprawie SKOK Wołomin, a sprawa trafiła do komisji ds. służb specjalnych. Jeszcze dalej poszedł Krzysztof Brejza, który w rozmowie z portalem Onet.pl stwierdził, że wobec ujawnienia tego skandalu powinno dojść do natychmiastowej dymisji szefa CBA oraz ministra koordynatora. 

Sprawa niewątpliwie jest rozwojowa. Jak poinformował dziś portal Onet, po wczorajszej publikacji w CBA zapadła decyzja o zawieszeniu Piotra Kaczorka oraz o wszczęciu postępowania wyjaśniającego.

– Biuro Kontroli i Spraw Wewnętrznych Centralnego Biura Antykorupcyjnego wszczęło postępowanie wyjaśniające mające na celu szczegółowe i dogłębne wyjaśnienie okoliczności sprawy związanej z kredytem. Na czas trwania postępowania wyjaśniającego pracownik został zawieszony w czynnościach służbowych – napisało biuro w oświadczeniu przekazanym redakcji.

W tym miejscu warto przypomnieć deklarację minister ds. pomocy humanitarnej Beaty Kempy sprzed ponad dwóch lat. Ważna polityk obozu władzy mówiła wówczas, że PiS jest gotowe zgodzić się na komisję śledczą ws. SKOK-ów, jeśli ta będzie dotyczyć SKOK-u Wołomin.

Ciekawe, czy dziś jest tego samego zdania.

Depresja plemnika

Metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Stanisław Gądecki filmu „Kler” nie widział. Nie zawahał się jednak porównać go z propagandowym filmem „Żyd Süss”, nakręconym w czasach III Rzeszy. – „Kler” wyreżyserowano według klasycznego antysemickiego filmu „Żyd Süss”. To już było grane za Goebbelsa” – powiedział abp Gądecki w Radiu Poznań.

„Żyd Süss” powstał na zlecenie i pod osobistym nadzorem ministra propagandy III Rzeszy Josepha Gobbelsa. Przedstawia losy trzech Żydów, których postawa jest synonimem stereotypów, dotyczących tego narodu, takich jak chciwość czy skąpstwo. „Żyd Süss” służył nazistowskiej propagandzie m.in. do usprawiedliwiania zbrodni, których Niemcy dopuszczali się na ludności żydowskiej, łącznie z „ostatecznym rozwiązaniem”.

„Kler” dotychczas obejrzało ponad 5 mln widzów.

To trzeci najchętniej oglądany film w polskich kinach po 1989 r. A dlaczego metropolita poznański go nie zobaczył? Jak to stwierdził w Radiu Poznań, ponieważ nie jest pozbawiony rozumu do końca”. Czyżby?

„Trzy dni przed Sylwestrem posłowie…

View original post 3 067 słów więcej

 

Kościół zafundował dzieciom piekło na ziemi

Była parafianka ks. Henryka Jankowskiego opowiedziała w „Faktach” TVN o molestowaniu przez duchownego. Miała wtedy 6 lat. – „Każde z dzieci podchodziło i ksiądz Jankowski niektórych sadzał sobie na kolano, głaskał. (…) Pamiętam tylko, że mi wtedy włożył rękę, bo miałam taką krótką sukieneczkę. Włożył mi wtedy rękę pod tę sukieneczkę i ściskał, dotykał moje pośladki” – mówiła w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską.

To kolejny już opis molestowania przez ks. Jankowskiego. Dziennikarka TVN rozmawiała także z Barbarą Borowiecką, bohaterką reportażu w „Dużym Formacie” (pisaliśmy o sprawie w artykule „Prałat Henryk Jankowski – pierwowzór bohaterów filmu „Kler”?”). Borowiecka była wtedy 12-letnią dziewczynką. – „Jak na mnie, to było wtedy dużo razy, czy dziesięć, czy dwadzieścia, to nie wiem. To było ciało o ciało, bo członkiem wodził mi na przykład po piersiach, czy po plecach, czy po pupie” – opisywała. Według TVN, szczegóły opowieści Borowieckiej są tak drastyczne, że nie można w całości ich zacytować.

„Nie chcemy dzisiaj go w pełni osądzać, bo nie znamy faktów. Dlatego zwróciłem się z apelem do księdza arcybiskupa metropolity Leszka Sławoja Głódzia, aby zajął stanowisko, aby podjął działanie”– powiedział TVN prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Polski Kościół do tej pory nie zabrał głosu w sprawie ks. Jankowskiego.

Pojawiły się natomiast żądania i petycje dotyczące rozebrania pomnika ks. Jankowskiego i pozbawienia go honorowego obywatelstwa Gdańska. O tym w artykule „Dziecięce buciki przy pomniku ks. Jankowskiego – czy monument zostanie usunięty?”. W czwartek pomnik został oblany czerwoną farbą.

Depresja plemnika

CBA zatrzymało szefów Komisji Nadzoru Finansowego z czasów rządu PO-PSL. Urzędnicy ci tropili nadużycia w systemie SKOK. Wśród nich jest Wojciech Kwaśniak, wiceszef KNF, którego omal nie zabili gangsterzy wynajęci przez SKOK-Wołomin.

– Krew była na podwórku, w łazience, na płaszczu i marynarce. Kiedy to zobaczyłam, nie mogłam uwierzyć, że mąż przeżył. Miał pękniętą czaszkę, złamaną rękę, którą się bronił, tylko na głowie założono mu kilkadziesiąt szwów – wspomina Agata Kwaśniak wydarzenia z 16 kwietnia 2014 r.

W 2014 Kwaśniak przeżył „dzięki zbiegowi okoliczności”

Tego dnia Wojciech Kwaśniak został napadnięty przed swoim domem w Warszawie przez gangstera. Zamach zlecił członek władz SKOK-Wołomin, drugiej co do wielkości Kasy systemu SKOK. Była to zemsta za wykrycie nadużyć w tej Kasie. Napastnik dopadł wiceszefa KNF po jego powrocie z pracy i bił po głowie pałką teleskopową. Bandyta wycofał się, gdy usłyszał nadjeżdżający samochód sąsiada. Pobiegł do lasu. Zostawił ślad: zakrwawioną pałkę, którą porzucił w czasie…

View original post 2 295 słów więcej

W TVP świętą krową jest Jarosław Kaczyński

W TVP święta krowa – Jarosław Kaczyński.

Depresja plemnika

Dwa miesiące aresztu dla Marka Chrzanowskiego, byłego szefa KNF. Zdaniem prokuratury jest obawa matactwa ze względu na zagrożenie wysoką karą. Były szef KNF nie przyznaje się do winy, zapowiedział też, że odwoła się od decyzji sądu o areszcie. Tymczasem PiS zapowiada złożenie zawiadomienia do prokuratury na byłego wicepremiera i ministra finansów Jacka Rostowskiego. Zdaniem Zbigniewa Konwińskiego z PO to kuriozalna sytuacja, iż PiS składa wniosek do prokuratury i skarży się na to, że w 2008 roku w Sejmie zostały przegłosowane rozwiązania, o które PiS sam wnioskował.

Areszt dla byłego szefa KNF

Marek Chrzanowski, były szef Komisji Nadzoru Finansowego, został aresztowany na dwa miesiące. Zdecydował o tym w nocy katowicki sąd, który uzasadnia decyzję obawą matactwa i grożącą Chrzanowskiemu karą do 10 lat więzienia.

Obrońcy Chrzanowskiego zapowiedzieli zaskarżenie decyzji o areszcie.

Prokuratura postawiła mu zarzut przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści osobistej i majątkowej przez inną osobę.

Zdaniem…

View original post 1 224 słowa więcej

Krystyna Pawłowicz niczym gruba Berta

Tak skomentował na Twitterze najnowszy wpis Krystyny Pawłowicz dziennikarz Michał Szułdrzyński z „Rzeczpospolitej”. Chodzi oczywiście o zatrudnienie syna koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego w Banku Światowym z rekomendacji prezesa NBP Adama Glapińskiego.

A posłanka PiS napisała tak oto: – „Totalni wewnętrzni i zewnętrzni ostro kontratakują. Szeroko, głośno, na zabicie My, Polacy jesteśmy winni, że ciągle jeszcze jesteśmy. Rozliczają: TW, zdrajcy, resortowi, załatwiacze posad swym dzieciom, kolaboranci, złodzieje, którzy sami się z Polską nie rozliczyli”. Czy tak będzie w najbliżej przyszłości wyglądała retoryka PiS, która pojawi się w tzw. przekazach dnia?

Na razie do wpisu Krystyny Pawłowicz odnieśli się w komentarzach internauci. – „Wy” pisowscy Polacy to banda nepotycznych, chorych na kasę i władzę nieudaczników, którzy zupełnie nie mają wstydu ani honoru, obsiadając publiczne urzędy i firmy. Wobec złodziejstwa trzeba być totalnym. ;)”; – „PiS ma nowy program NEPOTYZM+”;

„Jeszcze ostatnio zreformowane koła gospodyń niech Pani Profesor doda, cyklistów walczących o ścieżki rowerowe, górali mamroczących o ciężkiej zimie i bociany klekoczące nad Bosforem”; – „Rozliczą „Was” przede wszystkim prości, uczciwi obywatele… nie totalni, nie złodzieje, nie zdrajcy lecz Polacy, którzy dzień w dzień zasuwają za najniższą krajową… rok 2019 nadejdzie szybciej niż myślicie”.

***

Krycha Pawłowicz to tajna broń PiS – jest wykorzystywana do przypieprzenie w opozycję, niczym „gruba Berta”.

Depresja plemnika

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie pojechał do Brukseli, by bronić swojego rządu przed oskarżeniami o łamanie w Polsce praworządności i fundamentalnej w demokracji zasady niezależności sądownictwa. Na publicznym wysłuchaniu przed komisją Parlamentu Europejskiego rządu RP nie reprezentował w efekcie nikt.

Polska dalej gra z TSUE na zwłokę

Albo stchórzył, albo idzie w zaparte

Przyczyny nieobecności ministra mogą być dwie. Albo Zbigniew Ziobro nie ma argumentów na swą obronę (bo to przecież on forsuje plan osłabienia pozycji sądów i sędziów w Polsce) i w obawie przed kompromitacją zwyczajnie stchórzył. Albo minister sprawiedliwości rządu PiS ma Parlament Europejski, by tak rzec, gdzieś. I ekipa PiS próbuje w tej kwestii nadal iść w zaparte.

Nie bez powodu wypowiadający się eurodeputowani z PiS próbowali zwekslować przesłuchanie na kwestię… dopuszczalności aborcji (Marek Jurek) lub dumy narodowej i win poprzednich ekip rządzących w kwestiach emerytalnych (Jadwiga Wiśniewska).

Czy Trybunał Sprawiedliwości może oceniać polskie sądownictwo

Wykład Timmermansa

Znamienny – i symboliczny – był miniwykład, jakiego kolejny raz udzielił rządowi w Warszawie wiceszef Komisji Europejskiej…

View original post 1 347 słów więcej

„Kler” przeorze świadomość Polaków. Duda normalnieje?

Warszawski ksiądz Jacek Dunin-Borkowski w swoim wpisie na Twitterze ocenił, że „plaga pedalstwa w kościele nie jest związana a celibatem”.

Ksiądz w ten sposób, odniósł się do wpisu dziennikarza TVP Cezarego Gmyza, który na swoim Twitterze polecił tekst Tomasza Terlikowskiego o homoseksualizmie w kościele. W artykule postawiono tezę, że na obecny kryzys w kościele związany z nadużyciami seksualnymi duży wpływ ma homoseksualizm wśród księży. Gmyz dodał od siebie, że wpływ na problem ma również celibat.

Ksiądz Dunin-Borkowski skomentował słowa Gmyza. „Plaga pedalstwa w Kościele nie jest związana z celibatem. Tylko pedał jest trochę mniej widoczny, szczególnie jak się księża pieprzą ze sobą. No i nie mają dzieci”.

Wpis księdza wywołał dyskusję. Włączył się do niej Kazimierz Bem, zadeklarowany gej oraz pastor ewangelicko-reformowany, mieszkający w USA.

Komentarz diecezji warszawsko-praską. – W związku z głęboko niestosownymi publikacjami ksiądz Jacek Dunin-Borkowski zostanie wezwany na rozmowę do Kurii Warszawsko-Praskiej – mówi Jakub Troszyński, rzecznik diecezji.

Jak dodaje, w przeszłości ksiądz Jacek Dunin-Borkowski dwukrotnie otrzymał upomnienia kanoniczne za niestosowne wpisy na portalach społecznościowych.

Z księdzem Duninem-Borkowski nie udało nam się skontaktować. Jak ustaliliśmy, aktualnie nie pracuje w żadnej parafii i ze względu na osobistą sytuację, przebywa w domu rodzinnym.

Pedofilia w Kościele: liczne przypadki

W ostatnich miesiącach było głośno nie tylko o przypadkach pedofilii w USA, Irlandii czy Niemczech, ale także w Polsce, jak chociażby o sprawie księdza Romana B., który więził i przez kilkanaście miesięcy gwałcił 13-letnią uczennicę, którą poznał na lekcjach religii czy o księdzu Pawle K., który odsiaduje wyrok 7 lat więzienia za wykorzystanie trzech chłopców.

Więcej o przypadkach pedofilii w Kościele przeczytasz tutaj:

Ministerstwo sprawiedliwości opublikowało listę 28 organizacji, którym przyznano dotacje z Funduszu Sprawiedliwości. Jedną z nich jest fundacja Lux Veritatis Tadeusza Rydzyka.  Na razie nie wiadomo, ile pieniędzy trafi do redemptorysty; wiadomo natomiast, że Fundusz Sprawiedliwości dysponuje ponad 200 milionami złotych. – „Na korytarzach mówi się, że tym razem dotacje sięgały nawet kilkudziesięciu milionów” – powiedział TVN 24 jeden z urzędników resortu, prosząc o zachowanie anonimowości.

Oprócz fundacji Rydzyka, dotacje dostaną przede wszystkim organizacje związane z Kościołem. Na liście jest np. fundacja „Action Life”, która specjalizuje się w niesieniu pomocy parom z problemem niepłodności (oczywiście bez metody in vitro). Z kolei Fundacja Podlaskie Centrum Radiowe, która chce rozwijać „media na poziomie lokalnym i regionalnym w oparciu o zasady nauki społecznej Kościoła Katolickiego”, dostała aż dwie dotacje.

Pieniądze zgromadzone w Funduszu Sprawiedliwości, który wcześniej nazywał się Funduszem Pomocy Poszkodowanym i Pomocy Postpenitencjarnej, pochodzą z kar, które nakładają sądy na sprawców przestępstw. Przed dojściem PiS do władzy środki z Funduszu trafiały do organizacji pozarządowych, które prowadziły linie telefoniczne dla ofiar przemocy domowej, zajmowały się pomocą dla nich czy prowadziły domy dziennej opieki dla zagrożonej młodzieży.

Widać już spadek poparcia dla Unii w ciągu ostatniego roku. Oznacza to, że PiS-owska propaganda działa. W końcu może dojść do tego, że z 80 proc. poparcia dla członkostwa Polski w UE spadniemy do 50 proc. W telewizji publicznej przekonuje się ludzi, że mamy do czynienia z dyktatem Brukseli, że Unia chce nam narzucić swoje prawa, że lewacka Europa dybie na nasze wartości… Prezydent opowiada brednie o „wyimaginowanej wspólnocie” i przyrównuje Unię do zaborów, a premier kłamie od świtu do nocy – mówi w rozmowie z nami prof. Dariusz Rosati, europoseł, członek zespołu doradców ekonomicznych PO i były minister spraw zagranicznych. – Proces krytykowania i zohydzania Unii w oczach obywateli trwa. Decyzja Komisji Europejskiej zostanie zresztą również do tego wykorzystana. Antyunijna propaganda będzie trwała, a jak rząd się zorientuje, że naród został „urobiony”, to wtedy ten temat pojawi się oficjalnie. Powtarzam, wszystko zmierza do tego, żebyśmy z Unii wyszli

KAMILA TERPIAŁ: Komisja Europejska zdecydowała o przekazaniu skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE „z uwagi na pogwałcenie przez Polskę zasady niezawisłości sędziów”. Chce również, aby Trybunał przywrócił stan prawny sprzed wprowadzenia ustawy o Sądzie Najwyższym. Czekał pan na taki ruch?

DARIUSZ ROSATI: To było jasne od ubiegłej środy. Decyzję podjęto w trybie obiegowym, czyli nawet nie czekając na kolejne posiedzenie Komisji. Wcześniejsze wstrzymanie się z decyzją było interpretowane jako czekanie na wyniki rozmowy premiera Mateusza Morawieckiego z I Prezes Sądu Najwyższego prof. Gersdorf. Nie liczyłem na to, że PiS będzie w stanie wycofać się z decyzji, bo musiałby przyznać się do porażki.

Decyzja KE jest uzasadniona ze względu na kilka zapisów w ustawie o Sądzie Najwyższym, które naruszają niezawisłość sędziowską i niezależność SN.

Po pierwsze, chodzi o skrócenie kadencji sędziów zapisem o zmianie wieku emerytalnego – tak nie można postępować, bo na mocy konstytucji sędziowie są nieusuwalni. Nie można przy pomocy ustawy zmieniać zapisu konstytucji.

Po drugie, chodzi o upoważnienie prezydenta do arbitralnego decydowania, który sędzia może jeszcze orzekać, a który już nie. To jest ewidentne poddanie sędziów presji politycznej i szantażowi, aby orzekali zgodnie z oczekiwaniami PiS-u.

Po trzecie, chodzi o skrócenie kadencji I Prezes SN, która określona jest w konstytucji. Te zmiany powodują, że polski wymiar sprawiedliwości traci zdolność do sprawiedliwego osądu, co narusza artykuł 19. Traktatu o Unii Europejskiej.

Komisja nie dała się nabrać na „uniki” premiera Morawieckiego i rządu?
Nie wiem, skąd biorą się takie naiwne wyobrażenia, że Komisja nie wie, co się u nas dzieje, co robi PiS, i że można wysłać „Białą księgę”, czyli 80 stron propagandowego bełkotu, a Bruksela to w dobrej wierze kupi. Tam przecież pracują poważni fachowcy, prawnicy, ludzie kompetentni i oni widzą te wszystkie sztuczki.

Mamy do czynienia z próbami robienia idiotów z przedstawicieli KE i innych państw. To typowa pisowska kombinacja bezczelności i ignorancji, która świadczy o tym, że władza nie ma pojęcia o tym, jak funkcjonuje świat.

Sprawa ma być rozpatrzona w trybie pilnym. Jest szansa na zawieszenie ustawy zanim PiS przejmie SN? Czy jest już za późno?
Kluczowy jest w tym momencie tzw. tymczasowy środek zapobiegawczy, czyli zawieszenie działania zaskarżonych zapisów ustawy po to, aby nie powodować nieodwracalnych szkód. Rozstrzygnięcie w trybie pilnym może zająć nawet kilka miesięcy, ale do orzeczenia środka zapobiegawczego może dojść bardzo szybko, nawet w ciągu jednego tygodnia.

Czyli Komisji też zależy na czasie?
Oczywiście. Komisja przecież zdaje sobie sprawę, że PiS chce dokonać pełnej wymiany składu sędziowskiego, a potem dopiero ewentualnie iść na jakąś ugodę. Tyle że wtedy będzie już „pozamiatane”. I Komisja, i Trybunał Sprawiedliwości UE zdają sobie z tego sprawę, dlatego liczę się z tym, że decyzja o zastosowaniu środka zapobiegawczego zostanie podjęta bardzo szybko.

To będzie taka sama procedura jak w przypadku Puszczy Białowieskiej. Wtedy rząd się do wyroku nie zastosował, więc Trybunał nałożył karę finansową.

Co się stanie, jak nie zastosuje się w tej sprawie? Członkowie rządu i PiS-u przekonują, że Trybunał nie ma prawa wydawać takich orzeczeń.
Bzdura. Polska ma obowiązek respektować orzeczenia TSUE. Podstawą prawną do ich wydania są zapisy traktatów, a w tej konkretnej sprawie art. 19 Traktatu o UE w połączeniu z Kartą Praw Podstawowych. Koniec, kropka. Jeżeli rząd polski znowu się nie zastosuje, czyli nie wstrzyma działania zapisów po wydaniu przez Trybunał decyzji o podjęciu środka zapobiegawczego, procedura będzie taka jak poprzednio. Kary nakładane będą za każdy dzień do momentu podjęcia ostatecznej decyzji.

Jak zachowa się rząd?
Wydaje mi się, że będą szli w zaparte, tak jak do tej pory. Dla PiS-u to jest znacznie ważniejsza sprawa niż Puszcza Białowieska. To jest bój o niezależność sądownictwa, który toczy się od półtora roku.

Gdyby rząd się cofnął, to straciłby twarz w obliczu swoich zwolenników, których do tej pory karmił propagandą, że ma prawo do dokonywania takich zmian, a Unia nie może dyktować, co mamy robić. Dlatego nie mogą się cofnąć.

Taki brak reakcji może oznaczać chęć wyprowadzenia Polski z UE?
Wszystko do tego zmierza, tylko Jarosław Kaczyński wie, że to musi zostać poprzedzone przygotowaniem opinii publicznej. W tej chwili nie może ogłosić, że Polska powinna wystąpić z UE, dlatego że poparcie dla członkostwa jest nadal duże. Dlatego proces krytykowania i zohydzania Unii w oczach obywateli trwa. Decyzja Komisji Europejskiej zostanie zresztą również do tego wykorzystana. Antyunijna propaganda będzie trwała, a jak rząd się zorientuje, że naród został „urobiony”, to wtedy ten temat pojawi się oficjalnie. Powtarzam, wszystko zmierza do tego, żebyśmy z Unii wyszli. Niektóre niecenzurowane wypowiedzi polityków obozu władzy jednoznacznie na to wskazują. To jest realne niebezpieczeństwo i oczywiście nie muszę mówić, że to byłaby dla naszego kraju katastrofa o historycznym znaczeniu.

Najbardziej frustrujące jest to, że sami sobie strzelilibyśmy w stopę, bez zewnętrznego nacisku, choć wiele wskazuje, że mamy do czynienia z aktywnym wsparciem Moskwy dla tego scenariusza.

Co w tej sprawie może zrobić opozycja, zarówno w kraju, jak i za granicą?
Opozycja musi głośno mówić, do czego zmierza ta władza. Nie tylko zabiera nam wolność i łamie zasady demokracji, ale na końcu tej drogi jest wyjście Polski z UE i izolacja na arenie międzynarodowej, czyli zastąpienie naszych sojuszy i współpracy z zachodem Europy, jakimiś zastępczymi i tymczasowymi układami, na przykład z Węgrami. Oznaczałoby to wepchnięcie nas ponownie w orbitę wpływów rosyjskich, a to byłoby dla Polski śmiertelnie niebezpieczne. Wszyscy politolodzy wiedzą i ostrzegają: albo Polska jest częścią Zachodu, albo jest wasalem Rosji, innej możliwości nie ma. O tym trzeba głośno mówić, a w trakcie kampanii samorządowej tłumaczyć, że to wiąże się z utratą pieniędzy europejskich.

Ale gra idzie o większą stawkę niż pieniądze – wyprowadzenie naszego kraju z UE jest instrumentem do zdobycia całości władzy w Polsce, zniewolenia instytucji demokratycznych, podporządkowania sobie sądów, mediów, policji, prokuratury i przywrócenia mniej lub bardziej ostrego autorytaryzmu. Celem Jarosława Kaczyńskiego jest zbudowanie totalitarnego państwa, podporządkowanego jednej osobie.

Ciężar rozmów z szefami państw UE musi wziąć na siebie opozycja? Po to Grzegorz Schetyna spotkał się w poniedziałek z Angelą Merkel?
Trzeba mówić naszym partnerom, że polityka PiS-u nie ma poparcia większości społeczeństwa i jest uzurpacją. Trzeba tłumaczyć, że to jest świadoma polityka polegająca na oddalaniu nas od Unii poprzez dezinformację i propagandę antyeuropejską. To nie wszystko, trzeba też przekonywać partnerów, żeby nie byli bierni, a to nie jest łatwe. Wielu polityków w krajach zachodnich daje do zrozumienia, że wyjście Polski i Węgier z Unii przyjęliby z ulgą, bo polityka prowadzona przez rządy obu państw osłabia Unię Europejską.

Coraz częściej słychać też opinie, że nie dojrzeliśmy do demokracji. Nasi partnerzy nie potrafią zrozumieć, że wybory wygrywa partia populistyczna, która łamie konstytucję, dokonuje zamachu na trójpodział władzy, i nadal cieszy się wysokim poparciem; że Polacy godzą się na ten pełzający zamach stanu.

Cały czas jednak chcą być w Unii. Jak to pogodzić?
Dlatego najpierw PiS musi to zmienić. Muszę pani powiedzieć, że widać już spadek poparcia dla Unii w ciągu ostatniego roku. Oznacza to, że PiS-owska propaganda działa. W końcu może dojść do tego, że z 80 proc. poparcia dla członkostwa Polski w UE spadniemy do 50 proc. W telewizji publicznej przekonuje się ludzi, że mamy do czynienia z dyktatem Brukseli, że Unia chce nam narzucić swoje prawa, że lewacka Europa dybie na nasze wartości… Prezydent opowiada brednie o „wyimaginowanej wspólnocie” i przyrównuje Unię do zaborów, a premier kłamie od świtu do nocy.

Ale udowodnić mu kłamstwo nie jest tak łatwo. Sąd Okręgowy w Warszawie postanowił oddalić wniosek, który w zeszły wtorek politycy PO złożyli przeciwko premierowi za tzw. kłamstwo drogowe. To może być działanie na zasadzie „lepiej nie narażać się władzy”?
To może być skutek „efektu mrożącego”. Niektórzy sędziowie mogą się bać. Przejęcie sądów powszechnych i ustanowienie nowej Izby Dyscyplinarnej dało PiS-owi narzędzia do karania nieposłusznych sędziów i nagradzania posłusznych.

W Polsce nie możemy już liczyć na sprawiedliwy proces i sprawiedliwe wyroki sądowe. Przecież w tym wypadku premier Mateusz Morawiecki, nawet jeżeli nie jest kandydatem w tych wyborach, to jest członkiem partii, która bierze w nich udział, jest twarzą kampanii PiS, a wszystkie jego wypowiedzi są osadzone w kontekście wyborczym. W tym kontekście nie rozumiem stanowiska sądu.

Sąd stwierdził, że słowa premiera wypowiedziane na spotkaniu wyborczym nie były agitacją polityczną. A czym mogły być?
Niczym innym.

Do ludzi naprawdę trafiają takie słowa jak te o „wyimaginowanej wspólnocie, z której niewiele wynika”? Przecież wystarczy się rozejrzeć…
To jest właśnie element propagandy antyunijnej.

Parę lat temu prezydent Andrzej Duda jeszcze takich głupot nie opowiadał. Teraz mówi o „wyimaginowanej wspólnocie” jeżdżąc po drogach, odwiedzając szpitale, uczelnie, szkoły wybudowane lub odnowione za pieniądze unijne. Ta propaganda ma zmienić naturalne nastawienie proeuropejskie na antyunijne i ułatwić decyzję o wyprowadzeniu Polski z UE. Jak szybko PiS-owi uda się zmienić to nastawienie? Zdąży przed wyborami parlamentarnymi? Mam nadzieję, że nie zdąży.

Ta propaganda wpływa na mniej zorientowanych. Dla większości chyba argumenty za członkostwem są tak oczywiste, że nie można im zaprzeczyć. Chodzi przede wszystkim o unijne pieniądze, ale także swobodę podróżowania czy dostęp naszych firm do jednolitego rynku. Mam nadzieję, że większość Polaków nie da się otumanić prymitywną PiS-owską propagandą, w której na wyścigi uczestniczą szef rządu i głowa państwa. Wstyd, że mamy prezydenta i premiera, którzy łamią konstytucję i angażują się w działania sprzeczne z polską racją stanu.

Andrzej Duda przybył w niedzielę do USA, by wziąć udział debacie generalnej 73. sesji Zgromadzenia ONZ oraz w posiedzeniu RB ONZ.

Duda spotkał się również z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenko oraz prezydentem USA Donaldem Trumpem, który wspominał niedawne spotkanie w Białym Domu, a podczas swojego przemówienia przed Radą Bezpieczeństwa wymienił Polskę jako jeden z czterech państw, które osiągają sukces i radykalnie zmieniają się, odrzucając globalizację. Prezydent USA nie zapomniał wspomnieć o grubych milionach, jakie Polska będzie płaciła za stałe bazy amerykańskie.

W swoim przemówieniu na forum Zgromadzenia ONZ Duda przedstawił „wizję pozytywnego multilateralizmu związanego z budowaniem realnej wspólnoty międzynarodowej opartej na suwerennej równości państw”. Zapowiedział też powrót Polski do udziału w misjach pokojowych oraz poparł deklarację o wzmocnieniu oddziałów pokojowych, zwiększeniu bezpieczeństwa żołnierzy i lepszego ich wyposażenia.

W panelu poświęconym misjom pokojowym, Donald Tusk przysiadł się do prezydenta, co zostało szybko wychwycone przez kamery i fotoreporterów.  Na nagraniu widać, że panowie dobrze się czuli w swoim towarzystwie. Rozmawiali, śmiali się, żartowali. Patrząc na nich, nikt by nie uwierzył, że na co dzień reprezentują oni zupełnie inne poglądy, inne wizje polityczne i do tej pory stosunki między nimi były mocno napięte.

Oczywiście, wszyscy są ciekawi, o czym rozmawiali, co ich tak rozbawiło. Tego się jednak nie dowiemy, bo jak zdradził PAP Krzysztof Szczerski, była to „rozmowa prywatna. Gdybym powiedział o czym była, stałaby się publiczną. Gdyby była to rozmowa publiczna jej przebieg i charakter byłby inny. Dopóki nikt nie upoważni nas do tego, żeby tę treść przekazywać, to utrzymamy nieformalny i prywatny charakter tej rozmowy”.

Jedno jest pewne. Obu panom było miło i przyjemnie. Nagranie z ich spotkania obiegło już internet wywołując spore zaskoczenie, bo chyba nikt nie mógł spodziewać się, że potrafią oni rozmawiać ze sobą na luzie, uśmiechać się i żartować. Ech, jakże byłoby dobrze, gdyby tego typu zachowania stały się polską normalnością, ale „jedna jaskółka wiosny nie czyni”, więc raczej nie możemy liczyć na powtórkę.

Waldemar Mystkowski pisze o Morawieckim.

Ten pewien stopień dla Wielkiej Brytanii skończył się Brexitem, dla Polski może skończyć się odpowiednio – Polexitem.

Ryszard Czarnecki swego czasu umówił się z dziennikarzem na „w pół do pierwszą”, a Mateuszowi Morawieckiemu do „półtorej roku” rządzenia brakuje jeszcze rok. Obydwaj są z podobnego rozdania, samoocenę mają zawyżoną, co w psychologii jest jednoznaczne, są to faceci z kompleksami. Tacy ludzie nie rozmawiają, nie dyskutują, bo swoje wiedzą. To przypomina mi dawną ustawę z Pensylwanii, która zabraniała plucia pod wiatr. Pół biedy, gdy ślina wracała na twarz plującego, ale kłopot brał się, gdy ślina lądowała na twarzy tego, z kim plujący dyskutował.

Morawiecki na dyskusję musi mieć pozwolenie prezesa. A Kaczyński mu nie pozwala, bo realizuje swój plan zaprowadzenia zamordyzmu. Premier Morawiecki jest tylko narzędziem w jego rękach, który mówi w wyznaczonych ramach.

Komisja Europejska pozwała władzę pisowską do Trybunału Sprawiedliwości UE. Morawiecki to nazywa „krokiem, który dialog do pewnego stopnia urywa”. Komisja Europejska – namiastka rządu unijnego – zaskarża prowincję o sprzeniewierzenie się wartościom, które obowiązują na całym terytorium, a Morawiecki twierdzi, że to urywa więzi – acz „do pewnego stopnia”.

Jeżeli więc prowincja nie podejmie dialogu, to znaczy nie wróci do stosowania norm, które wspólnotę spajają, to albo zostaje wykluczona ze wspólnoty wartości, albo dotyka ją „karna ekspedycja”, przymus. To ostanie nie jest możliwe, więc Morawiecki opowiedział się za wykluczeniem Polski z Unii Europejskiej – „do pewnego stopnia”.

Ten pewien stopień dla Wielkiej Brytanii skończył się Brexitem, dla Polski może skończyć się odpowiednio – Polexitem.

Mateusz Morawiecki, jak jego tatuś Kornel, wyznaje szemrane wartości – opisane w „Boboku” przez Fiodora Dostojewskiego, którego bohater na cmentarzu słyszał głosy zmarłych. Ojciec premiera nawet od tych zmarłych dostał dla swojej partii podpisy poparcia.

I takie wartości rodzinne wyznaje Mateusz Morawiecki. Pluje w imieniu prezesa, poniekąd też swoim, ale ta plwocina leci na wszystkich nas, Polaków, którzy nie podzielamy tych wartości pod wiatr demokracji. Z „półtorej roku” Morawieckiego zostało mu jeszcze rok – do wyborów parlamentarnych i niech on wówczas skończy na politycznym śmietniku jako Bobok.

>>>

Post Navigation