Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Hanna Gronkiewicz-Waltz”

Fuck Lichockiej i fuck Duda

Jeden z ciężkich grzechów w szeregach PiS, to zepsuć narrację. Oczywiście zaraz po grzechu najcięższym. Okłamaniu prezesa. Lichocka ciężko zgrzeszyła dwa razy w ciągu kilku minut.

Zwolennicy PiS niecierpliwie oczekują na właściwą narrację, na to co powiedzą w „Wiadomościach” TVP na ten temat. Muszą skądś przecież wiedzieć co myśleć. I następnie skopiują tę telewizyjną myśl miliony razy.

Będą bronić?
To bronimy!
Potępią?
Potępiamy!

Dzisiaj w szeregach PiS, trwa gorączkowe ustalanie właściwej narracji.

Prezes siedzi i myśli. I knuje.

Cały wpis Gabrieli Lazarek po fucku Lichockiej tutaj >>>

Panie Duda !
Oczekuje Pan uczciwej kampanii? Przeszkadzają Panu gwizdający na Pana ludzie? Uderza to w Pana rodzinę?

Może porozmawiajmy o Panu Pawle Adamowiczu, którego hejt prowadzony przez Pańskie ugrupowanie, zabił? Może porozmawiamy o Jego rodzinie?

Może porozmawiamy o zaszczuwaniu Pana Grodzkiego, czy Pana Juszczyszyna? A może o Panu Brejzie i Jego ojcu porozmawiamy? Albo o wizerunkach osób powieszonych na szubienicach?

Może o obietnicy golenia głowy posłance? Albo o protestujących kobietach nazwanych szmatami?

Wcześniejszy tekst Gabrieli Lazarek tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Czy Polacy pozbywają się złudzeń i odkrywają, że rządzi w kraju mafia?

Że już niedługo ten kraj będzie dysfunkcjonalny z pokraką rządzącym zza kordonu ochroniarzy za pomocą ancymonków typu Mateusz Morawiecki?

Materiał TVN o agencie Tomku świadczy, iż staliśmy się republiką bananową i Unia Europejska taki twór musi wydalić, bo jest zbiorem państw demokratycznych.

Czy jest dla nas nadzieja? Wydaje się, że tak. I jedyna formacja, która może wykopać PiS od koryta to Platforma Obywatelska, która właśnie mieniła szefa. Nielubiany Grzegorz Schetyna został zastąpiony przez Borysa Budkę.

Kaczyński nauczył się, jak opozycję szczuć samą na siebie. I tutaj może być problem, iż zaraz przy nogawce Budki znajdzie się zaraz szczekający piesek pieprzący od rzeczy, w czym ostatnio specjalizuje się Zandberg.

Polska nie jest skazana na klęskę, lecz historia pokazuje, że nie potrafimy się bronić przed wrogami wewnętrznymi. Kiedyś była to Targowica, formacja toczka w toczkę podobna do dzisiejszego PiS, wówczas…

View original post 864 słowa więcej

 

Koniec Macierewicza

Gdy jesienią 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę w Polsce, otworzyła się upragniona droga do odnalezienia rozpaczliwie poszukiwanej i wyczekiwanej właściwej “prawdy” o tym, co wydarzyło się w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku. Kilka miesięcy później prezes PiS postawił Antoniemu Macierewiczowi, do wyborów przewodniczącemu parlamentarnego zespołu ds. zbadania katastrofy, a później szefowi Ministerstwa Obrony Narodowej oraz szefowi wszystkich prokuratorów w Polsce Zbigniewowi Ziobrze ultimatum – od obu oczekiwał dołożenia wszelkich starań, by sprawę w końcu wyjaśnić i ogłosić prawdziwe przyczyny tamtego tragicznego wydarzenia.

Dziś możemy już z całą pewnością powiedzieć, że na polu bitwy pozostał już tylko szef Solidarnej Polski i minister sprawiedliwości, a w bajki o sztucznej mgle, wybuchach w każdym możliwym miejscu kadłuba samolotu, czy o zamachu przeprowadzonym przez Władimira Putina do spółki z Donaldem Tuskiem autorstwa “ekspertów” Macierewicza nie wierzy już żaden z jego kolegów partyjnych. Okazuje się, że nawet w rządzie, którego był częścią, nikt nie traktuje poważnie ustaleń podkomisji smoleńskiej, rozumiejąc że to zwykle jedynie propagandowa karma dla spragnionych nowych teorii spiskowych owiec.

Dziś Krzysztof Brejza z Platformy Obywatelskiej pokazał wymowną korespondencję z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, która pokazuje losy ustaleń tego dziwnego ciała kolegialnego, które nie wiadomo w sumie czym się jeszcze dziś zajmuje, choć kosztuje polskiego podatnika nadal dziesiątki milionów złotych. Poseł PO złożył zapytanie do MSZ w sprawie stwierdzenia Antoniego Macierewicza, które wygłosił 10 kwietnia 2019 roku tj. że podkomisja dysponuje całym materiałem dowodowym “bezspornie stwierdzającym, że samolot został wysadzony w powietrze”. Chodziło o ustalenie, czy w związku z tą deklaracją, w MSZ pojawiły się informacje w tym zakresie i czy o tym fakcie zostali poinformowani sojusznicy Polski w NATO. Odpowiedź urzędników resortu spraw zagranicznych nie pozostawia złudzeń.

Podkomisja owszem przesłała tzw. “raport techniczny” ze swoich ustaleń, ale MSZ potraktowało go jak “gorącego kartofla”, którego jak najszybciej trzeba od siebie odrzucić. Powołało się przy tym na brak przepisów obligujących polską dyplomację do przekazywania takich informacji na forum międzynarodowym, po czym przesłało raport do … MON.

I choć Antoni Macierewicz nadal się stara podsycać zainteresowanie nowymi teoriami o kolejnych wybuchach czy odkrytych materiałach wybuchowych na szczątkach samolotu (choć przecież do dziś nikt z podkomisji nie badał wraku tupolewa), to jego znaczenia w dochodzeniu do “prawdy” nie zaznacza już nawet sam Jarosław Kaczyński. To, co PiS wygrało na obrzydliwym żerowaniu na tej straszliwej tragedii nikt już Kaczyńskiemu nie odbierze.

Depresja plemnika

To wcale nie jest żart. Profesor Krzysztof Maria Szczerski, szef gabinetu prezydenta RP na stronach swojego życiowego dzieła pt „Utopia europejska. Kryzys integracji i polska inicjatywa naprawy”,wydanego w 2017 r. postuluje wprowadzenia „paszportu katolickiego”.

Powinien on zawierać „najważniejsze modlitwy i prawdy wiary”. Chodzi o to „By Polacy emigrujący z Ojczyzny do zateizowanych krajów zachodnioeuropejskich nie ulegli tamtejszym lewicującym modom intelektualnym, ale pozostali wierni Bogu i Polsce”. To jeszcze nie wszystko. Minister Szczerski liczy, że Polska będzie dla Europy tym samym, czym był Noe, dla ludzi żyjących przed biblijnym potopem.

„W naszych czasach rodzinę patriarchy i jego samego musi zastąpić grupa społeczna lub cały naród. […] Im szybciej rozpoznamy wśród nas Noego budującego arkę, tym lepiej, tym mniej szkód” – pisze Szczerski.

Jak wynika z lektury dzieła ministra, jest on święcie przekonany, że Polacy mają misję. Pisze, iż odnosi wrażenie, że „wiele krajów czeka na nas, czeka na ojczyznę św…

View original post 1 631 słów więcej

 

Od Jacka Kurskiego staliniści mogliby pobierać nauki

Krzysztof Leski przez ponad rok codziennie oglądał główne wydanie najważniejszego programu informacyjnego w TVP. Oceniał „Wiadomości” po przejęciu mediów publicznych przez PiS, a swoje recenzje zamieszczał na Twitterze – wielokrotnie też się na nie powoływaliśmy. Leski bowiem to doświadczony dziennikarz i działacz opozycji w PRL.

Przez prawie 15 miesięcy oglądał „Wiadomości”, bo jak stwierdził w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, „poczułem, że to coś tak niebywałego, że trzeba to zacząć dokumentować”. – „Wiadomości” przestały być programem informacyjnym czy nawet propagandowo-informacyjnym. Najgorsza jest ta nienawiść. I język, w którym jest rozsiewana. Bo sama propaganda sukcesu to nic nowego, znamy dość dobrze te mechanizmy z czasów komunistycznych. Natomiast nowością w całej 29-letniej historii programu jest nienawistny język epitetów. Wymierzony głównie w „totalną opozycję” i „brukselskie elity” – stwierdził Leski.

Zdaniem Leskiego, TVP pod kierownictwem Jacka Kurskiego, cofnęła się do głębokich czasów PRL. – „Liczba epitetów w „Wiadomościach” jest niebywała, ale kluczowy jest ton, w jakim są podawane – pełen profesjonalnej werwy, jak gdyby to były fakty czy gorące newsy. Najwyraźniej istnieje bardzo precyzyjna instrukcja, jak mówić o sprawach gospodarczych, wewnętrznych, politycznych, zagranicznych, o wszystkim. Jacek Kurski wrócił do zjadliwego języka propagandy Urbana w stu procentach, choć czerpie także z Macieja Szczepańskiego, słynnego prezesa telewizji z lat 70., który ją unowocześnił i uprawiał propagandę sukcesu w światowej oprawie”.

Recenzując poszczególne wydania „Wiadomości”, Leski zaczął przyznawać „Tubę dnia” dla reportera, który podpisuje swoim nazwiskiem najgorszy propagandowo materiał. Zapytany przez Agnieszkę Kublik, komu przyznałby „Tubę Roku”, Leski odpowiedział: – „Nie jestem w stanie wybrać jednego reportera, bo takich, którzy nie cofną się przed żadnym zleceniem, naliczyłem 17. Cierpiał, Diaz, Graczak, Korab, Marciniak, Maszenda, Pawelec, Sawicki, Stankiewicz, Szewczak, Szypszak, Smagliński, Tulicki, Wąs, Wierzchowska, Wojtanowicz, Wolski. Czasem mam wrażenie, że szefostwo próbuje każdego z reporterów umazać w g… Bo każdy z nich ma na koncie wiele wyjątkowo perfidnych materiałów”.

Podobny kłopot z wyborem Leski ma przy przyznaniu tej „Tuby” prowadzącym „Wiadomości”. – „Nie potrafię wybrać. Jeszcze rok temu wydania prowadzone przez Ziemca były łagodniejsze niż Holeckiej i Adamczyka. Np. Ziemiec, prowadząc wywiad z gościem „Wiadomości”, był łagodniejszy, próbował udawać w miarę bezstronnego. Ale już gdzieś od wiosny nie widzę żadnej różnicy” – powiedział Leski.

Depresja plemnika

 „To się nie dzieje naprawdę. Marek Suski jako jeden z argumentów za reformą sądownictwa, powiedział, że „niektórzy sędziowie mają w ogródkach zakopane sztabki złota, nie wiadomo skąd” – napisał na Twitterze Patryk Michalski z RMF FM. Reporter powołuje się na oficjalne sprawozdanie Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i  Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego.

Jej przedstawiciele byli w Polsce we wrześniu ubiegłego roku w sprawie pisowskiej „reformy” wymiaru sprawiedliwości. Spotkali się z przedstawicielami rządu, opozycji, sędziami i organizacjami pozarządowymi.

Marek Suski, który – przypomnijmy jest szefem gabinetu politycznego premiera Morawieckiego – podczas spotkania z komisją z PE twierdził, że dlatego PiS reformuje sądownictwo, bo niektórzy sędziowie poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa są bardzo bogaci, nie wiadomo skąd mają te pieniądze oraz, że… zakopywali złoto w ich ogrodach.

Na jednak nie poprzestał. Jak wynika ze sprawozdania, Suski porównywał  reakcję instytucji unijnych na pisowską reformę do historycznych działań Moskwy. Te „rewelacje” padły na spotkaniu, w którym uczestniczyli także…

View original post 2 366 słów więcej

 

Rydzyk już się nie nauczy języka polskiego. Za późno dla niego

– Kiedy usłyszałem informację o tym, że prezydent Warszawy zakazała Marszu Niepodległości, poczułem się tak, jakby naród dostał nóż w plecy – powiedział o. Tadeusz Rydzyk, komentując decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz. – To jest jakaś pogarda dla patriotów, pogarda też dla tych młodych ludzi, którzy są nadzieją, są patriotyczni, którzy kochają Polskę – ocenił.

Hanna Gronkiewicz-Waltz w środę po 14.00 na konferencji prasowej poinformowała, że wydała zakaz organizacji Marszu Niepodległości w Warszawie.

Decyzję prezydent Warszawy z aprobatą przyjęli politycy Platformy Obywatelskiej, jednak nawet w szeregach opozycji znalazły się głosy krytyczne.

Krytycznie o zakazie organizacji Marszu Niepodległości wypowiedział się o. Tadeusz Rydzyk, założyciel i dyrektor Radia Maryja. Decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz nazwał „zaskakująco” i „delikatnie mówiąc brzydką”.

– Poczułem się tak, jakby naród dostał nóż w plecy. W takie święto, 100 lat od odzyskania niepodległości i nóż w plecy. To jest jakaś pogarda dla patriotów, pogarda też dla tych młodych ludzi, którzy są nadzieją, są patriotyczni, którzy kochają Polskę – stwierdził o. Rydzyk, cytowany przez stronę internetową Radia Maryja.

– Zamiast pomóc tej młodzieży, nawet jeżeli ktoś się z nimi nie zgadza, to rozmawiać na argumenty – argument prawdy, poszanowania drugiego człowieka, naszej historii, miłości, a nie w ten sposób. Dla mnie to jest niewyobrażalne – powiedział.

– Zaraz mi się skojarzyły zabory. Kto tu chce zawładnąć nami? Zaborcy tak postępowali – dodał redemptorysta.

– Bądźmy mądrzy, odważni, ale rozważni i dalekomyślni – zaapelował. – Nie dajmy się też sprowokować, bo widać, że są przeróżne prowokacje. Cały czas chcą nas zniszczyć. W tej chwili kojarzy mi się czas komunizmu. Jak coś się budziło w Polsce, to zaraz było to niszczone. Ile było takich oddolnych rewolucji w czasie komunizmu? Zawsze to niszczyli. Teraz nie należy wykluczać działań z zewnątrz, z różnych stron globu, ale i wewnątrz. Jest to brak sumienia, patrzenie na koniec własnego nosa, na własne ego i pycha, a to jest w sumie głupota. To jest nóż w plecy i pogarda – przekonywał o. Tadeusz Rydzyk.

Nitras do Mazurek: Wróciłem wczoraj wieczorem z USA. Nie uczestniczyłem w posiedzeniu Sejmu, ale to nie przeszkadza wam mnie karać. Lekarz by się przydał

 

Depresja plemnika

„Wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawa, prawo do zgromadzeń jest chronione konstytucją” – powiedział w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Michał Jakubowski. Dodał, że decyzja o zakazie „jest możliwa po starannym zbadaniu sprawy i musi zawierać przekonujące uzasadnienie”. Jak podkreślił sędzia, Gronkiewicz-Waltz nie uprawdopodobniła, że w związku z marszem może dojść do zagrożenia życia, zdrowia i mienia w znacznych rozmiarach, a to była główna przesłanka wydanego zakazu. Stronom przysługuje zażalenie do sądu apelacyjnego w ciągu 24 godzin. Sąd apelacyjny rozpoznaje zażalenie w ciągu 24 godzin od złożenia pisma.

Marsz narodowców czy państwowy?

Prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała decyzję o zakazie organizacji Marszu Niepodległości w środę. Demonstracja organizowana jest przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, współtworzone przez m.in. przez Młodzież Wszechpolską, Obóz Narodowo-Radykalny i Ruch Narodowy.

„Warszawa dość już wycierpiała przez agresywny nacjonalizm” – tłumaczyła prezydent Warszawy. Dodała, że w czerwcu skierowała pismo do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego w sprawie wspólnego zabezpieczenia uroczystości organizowanych w Warszawie 11 listopada. Pismo to zostało zignorowane.

Orzeczenie sądu o uchyleniu zakazu jeszcze bardziej komplikuje…

View original post 1 547 słów więcej

Korupcja Kornela Morawieckiego. A co z synalkiem? Cenzura PiS

Lobbysta aresztowany w aferze GetBacku ma dwa nagrania z udziałem Kornela Morawieckiego. Mają one dowodzić, że ojciec premiera obiecywał państwową pożyczkę dla pogrążonej w kryzysie spółki – czytamy w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej”.

Piotr B. 15 kwietnia miał zadzwonić do prezesa GetBacku Konrada Kąkolewskiego i poinformować, że właśnie załatwił u Morawieckiego seniora pożyczkę w wysokości 200 mln zł. Kąkolewski, który spotkał się z politykiem w hotelu Marriott, puszcza rozmowę na głośnik i ją nagrywa – czytamy. Według relacji informatorów Wojciecha Czuchnowskiego i Małgorzaty Kolińskiej-Dąbrowskiej ojciec premiera potwierdza telefonicznie załatwienie pożyczki.

Dzień później GetBack wydaje komunikat o dofinansowanu, co spotyka się z dementi PKO BP i PFR, które miały udzielić pożyczki. Kąkolewski traci stanowisko prezesa a giełda zawiesza notowania spółki. Dwa miesiące później były prezes i Piotr B. zostają aresztowani.

Jak twierdzi informator „Wyborczej”, Kąkolewski zdeponował pliki z nagraniami rozmowy z Morawieckim w Izraelu.

Przed rozmową z hotelu Marriott miało dojść do spotkania między Kąkolewskim, Piotrem B. i Kornelem Morawieckim. Tam prezes GetBacku poprosił o interwencję u premiera, prezesa PFR i szefa PKO BP. Morawiecki senior miał obiecać pomoc.

Jak pisze gazeta, CBA bezskutecznie próbuje przejąć pliki z nagraniami.

Radnym PiS z Olsztyna oraz posłowi Jerzemu Małeckiemu nie spodobały się dwa obrazy na wystawie w Miejskim Ośrodku Kultury. Zawiadomili więc prokuraturę o możliwości przestępstwa polegającego na publicznym znieważeniu godła oraz obrazie uczuć religijnych. Ich zdaniem. ekspozycja jest „obsceniczno-pornograficzną prowokacją”.

Wcześniej politycy PiS domagali się od prezydenta Olsztyna Piotra Grzymowicza, aby natychmiast usunąć obrazy z miejskiej galerii. Żądali też, żeby prezydent wyciągnął konsekwencje służbowe wobec dyrektora MOK Mariusza Sieniewicza. Grzymowicz poinformował polityków PiS, że Sieniewicz został wyłoniony na stanowisko szefa MOK w ogólnopolskim konkursie, a jego wizję rozwoju placówek kulturalnych w mieście poparli także zasiadający w komisji konkursowej przedstawiciele ministra kultury. Nie zamierza więc ingerować w wolność artystyczną.

Z kolei sam Sieniewicz powiedział, że oburzającej polityków wystawy „Polacy Europy”, na której eksponowane są oba obrazy nie zdejmie. Zapewnił, że byłby pierwszą osobą, która kategorycznie by zaprotestowała, gdyby ktoś profanował godło państwowe. Jego zdaniem, nie taki był cel wystawy, a ptak namalowany na jednej z prac nie odwołuje się wprost do symboliki narodowej, a jest co najwyżej jej dalekim echem.

>>>

Zaznaczył, że prezentowane dzieła zawierają wiele obrazów i motywów, a „motyw z genitaliami” nie jest wiodący. Podkreślił, że ta wystawa nie zwraca się przeciwko nikomu, a jest „rozpaczliwym wołaniem młodych ludzi o sens i świat czystych i jasnych wartości”. – „Nie wyobrażam sobie sytuacji, że pokazuję, zwłaszcza młodym artystom co i jak mają tworzyć, i że jeśli coś mnie się nie podoba, to wkraczam, ingeruję czy zrywam prace” – podkreślił Sieniewicz.

Aresztowany lobbysta ma dwa nagrania z udziałem K. Morawieckiego. Mają one dowodzić, że ojciec premiera obiecywał państwową pożyczkę dla #GetBack. Dlaczego lobbysta siedzi a Morawiecki-Tatuś-Zalatwiacz nawet nie jest przesłuchiwany?🤔

Holtei

Politycy PiS o zdradę i zaprzaństwo zwykle oskarżają swoich przeciwników. Opozycja to targowica, a sędziowie cierpią na ojkofobię. Nie zdarzyło się jednak, by zarzut takiego kalibru polityk PiS postawił ministrowi pisowskiego rządu.

Antoni Macierewicz, były minister obrony i ciągle wiceprzewodniczący partii, powiedział, że szef MSZ prof. Jacek Czaputowicz, „zamiast wspierać interes narodowy i bezpieczeństwo Polski, wspiera bezpieczeństwo Niemiec i sojuszu niemiecko-rosyjskiego”.

Poszło o słowa Czaputowicza wypowiedziane tydzień temu podczas dyskusji w Fundacji Batorego. Szef polskiej dyplomacji podkreślał, że Niemcy mimo coraz ostrzejszego sporu z UE o praworządność „widzą potrzebę i chęć rozwijania stosunków z Polską”. – Będziemy bronić Niemiec, jeśli będą one niesprawiedliwie traktowane np. przez USA. Musimy bronić zasad i obowiązuje nas solidarność – powiedział.

Niemcy a polska racja stanu

Trzy lata temu podobne słowa uznane by zostały za truizm. Utrzymywanie dobrosąsiedzkich relacji z Niemcami dla wszystkich rządów było racją stanu. Tak jak konieczność udzielenia partnerom w UE solidarnej…

View original post 3 245 słów więcej

Kaczyński znów dyskontuje czyjąś śmierć

Prezes PiS podczas regionalnej konwencji partii w Warszawie zaliczył kompromitującą wpadkę. Chciał dopiec opozycji wracając do sprawy makabrycznej śmierci Jolanty Brzeskiej – warszawianki, która walczyła z pazernymi kamienicznikami i wykorzystać politycznie ten symbol, uderzając w rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz.

„W aferze był moment szczególny. Mord popełniony na Zofii Brzeskiej” – powiedział Jarosław Kaczyński. W tym momencie na sali zrobiło się głośno. Wszyscy usłyszeli pomyłkę i wiele osób postanowiło podpowiedzieć prezesowi PiS, że zamordowana nie miała na imię Zofia, lecz Jolanta.

W reakcji na podpowiedzi, które korygowały jego błąd prezes PiS stwierdził z niezmąconą miną: „Jolanty Brzeskiej. Myślałem, że tak powiedziałem, ale widocznie zostałem źle usłyszany” – wyjaśnił, rozbawiając zebraną publiczność.

W odczuciu wielu osób pomyłka jest najlepszym dowodem na to jak „mocno” Kaczyński angażował się w tę kryminalną sprawę i jak bardzo go kiedykolwiek obeszła.

Oczywiście, nie umknęło to uwadze komentatorów, dziennikarzy i polityków opozycji:

„Panie Kaczyński to PiS oddał handlarzom kamienicę Jolanty (nie Zofii) Brzeskiej, aresztowany Jakub R. to przyjaciel Pana kolegów (Kamińskiego i Wąsika) i to L. Kaczyński osobiście podpisał 22 decyzje (14 budynków z lokatorami) –  odpaliła prezesowi z miejsca na Twitterze prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz Waltz.

Styl wypowiedzi Kaczyńskiego poruszył tez internautów: Po 7 latach od śmierci przypomnieli sobie! Bo na tej śmierci można się politycznie wypromować???; C.d. kampanii na grobach – obrzydliwe!; Hm, jak to oni mówią po trupach do celu” – komentują internauci.

Breżniew Kaczyński i jego byleJaki

Michał Kuczyński:

Wczoraj odbyła się w Warszawie regionalna konwencja Prawa i Sprawiedliwości, na której zgromadzeni działacze partii rządzącej próbowali po raz kolejny przekonywać warszawiaków, że to akurat Patryk Jaki, autor największego i najbardziej szkodliwego bubla legislacyjnego w najnowszej historii Polski będzie gwarantem przełomu w rozwoju stolicy. Choć jeszcze kilka miesięcy temu Jarosław Kaczyński, by nie promować prawej ręki Zbigniewa Ziobry zastanawiał się czy postawić na marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, albo szefa KPRM Michała Dworczyka, wczoraj udawał jakby od lat był zafascynowany wiceministrem sprawiedliwości. Ilość pochwał z ust prezesa PiS na temat Patryka Jakiego, zapowiedź jego wielkiej kariery, znacznie większej niż prezydentura w stolicy mogła wielu potencjalnych delfinów wbić w fotel.

– Jeśli Warszawa ma przeżyć przełom, nowy początek, początek dobrych czasów, to musi być tak, by 21 października, a najpóźniej 4 listopada prezydentem Warszawy został Patryk Jaki – mówił prezes PiS.

W tym kontekście lider PiS nawiązał do swojego zmarłego brata Lecha Kaczyńskiego. – Wydawało się niemożliwe, ale przecież kiedyś Lech Kaczyński stanął do walki o prezydenturę Warszawy, wydawało się niemożliwe, wygrał. Później o prezydenturę Polski – wygrał. Patryk Jaki też zwycięży, zwyciężymy” – podsumował swoje wystąpienie Jarosław Kaczyński. Swoje dodał również premier Morawiecki, który zachwycał się aktywnością, pracowitością oraz “śmiałą wizją” kandydata. Wspomniał też o przełomowym projekcie budowy dzielnicy “Przyszłość”, choć warto mocno zauważyć, że mimo upływu 2 tygodni od ogłoszenia tej wizji i przedstawienia pierwszej strony ustawy, mającej ją urzeczywistnić, sztab Patryka Jakiego nie potrafi tej ustawy pokazać, choć na oczach kamer zapowiadał, że zrobi to od ręki. Do żywego przypomina to trik Beaty Szydło z “niebieską teczką pełną ustaw”, która okazała się gigantycznym blefem.

Gdy jednak konwencja się skończyła, rozpoczęło się podliczanie i analizowanie szumnych zapowiedzi obozu rządzącego. To wypada dla PiS fatalnie, zwłaszcza jeśli zgodnie z sugestiami prezesa Kaczyńskiego wzorem miałyby być lata rządów tej partii w Warszawie.Miażdżące zestawienie “dokonań” urzędników z nadania Prawa i Sprawiedliwości w latach 2002-2006 zamieścił na Twitterze poseł Cezary Tomczyk z Platformy Obywatelskiej.

W sukurs Tomczykowi przyszedł także Grzegorz Szymański, były szef Centrum Informacyjnego Rządu, wzywając polityków PiS do przedstawienia analogicznych danych od 2015 roku.

Z kolei do oskarżeń Jarosława Kaczyńskiego, że symbolem rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz jest afera reprywatyzacyjna oraz śmierć Jolanty Brzeskiej (lider PiS nie pamiętał imienia aktywistki, nazywając ją Zofią), odniosła się sama prezydent stolicy, przypominając fakty dotyczące procesu reprywatyzacji oraz udział w tym procesie właśnie urzędników z PiS.

Tym samym, po raz kolejny okazuje się, że fakty są dla PiS miażdżące i tylko przy pomocy bezczelnych kłamstw i zakłamywania rzeczywistości mogą stworzyć wrażenie, że to ich obóz gwarantuje szybszy i bardziej dynamiczny rozwój stolicy. Ostatnie sondaże poparcia dla kandydatów, zwłaszcza te dotyczące drugiej tury wyborów pokazują, że mieszkańcy Warszawy nie dadzą się na to nabrać.

PiS chce zagarnąć samorządy, najpierw Warszawa

pisPogrąży

Jednym z elementów igrzysk, które PiS rozpoczyna na jesieni, będzie walka z samorządami, aby je następnie przejąć różnymi metodami.

Nie wszędzie może się podobać przejęcie komisaryczne, bo prezydenci miast mogą być bardzo popularni.

Na pierwszy ogień pójdzie stolica. Pojawiła się afera „reprywatyzacja po warszawsku”. Teraz PiS popracuje nad nią, by jak najbardziej umaczać Hannę Gronkiewicz-Waltz, a następnie zastąpić swoim komisarzem Sasinem.

Warszawa jest o tyle istotna dla Jarosława Kaczyńskiego, iż tutaj mają stanąć jego najważniejsze pomniki smoleńskie.

Mit pisowski, pomnik Gluta, który „poległ” pod Smoleńskiem.

czarnecki

O takim rozwiązaniu zarządzania komisarycznego w RDC mówił Ryszard Czarnecki (zausznik prezesa): „Nie chcę przesądzać, bo to jest decyzja polityczna, ale gdy dzieje się taka afera, to wymiar sprawiedliwości musi robić swoje. Zobaczymy, jakie będą wyniki, ale nie wykluczyłbym żadnego scenariusza”.

Zaś o reprywatyzacji:

„Trzeba to zbadać, nie ma świętych krów. Nie jest tak, że jak ktoś jest prezydentem Warszawy i przy okazji wiceprzewodniczącym Platformy Obywatelskiej, to korzysta w immunitetu, parasola ochronnego”.

PiS chce zagarnąć wszystko, co się da. Tak działają autokracje!

Kaczyński ma prywatne państwo w Polsce, w którym szerzy się zaraza, dżuma smoleńska

 

okrzyki1

Jarosław Kaczyński zrobił sobie w Polsce prywatne państwo, w którym obraża Polki i Polaków. Niestety, jego partii oddaliśmy władzę.

Na miesięcznicy smoleńskiej w ogóle się nie mitygował, do tego niedorobionego człowieka nie dociera, że jego brat Lech K. jest sprawcą katastrofy smoleńskiej.

Pozostaje rozstrzygnięcie: jak go ukarać? Bo za śmierć 96 osób, w tym na sobie – nawet niechcący – musi być kara. Jaka? Może eksmisja z Wawelu.

Oto co bredził Jarosław K. na Krakowskim Przedmieściu, człowiek niewątpliwie chory.

kaczyńskiZnów

„Kiedy mówiłem przed miesiącem, wydawało się, że droga, która jest przed nami, jest prosta. Jak każda trudna droga, prowadzi pod górę, ale większych przeszkód już nie będzie. Trzeba tylko cierpliwości, ofiarności. Przypominam, że zaczęła się zbiórka na pomniki – smoleński i prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale będziemy maszerować w przekonaniu, że cel jest blisko, że marsz trwający 6 lat i 7 miesięcy przynosi rezultaty, że cierpliwość, przywiązanie do zasad, do Polski, do patriotyzmu przyniosło efekty. Dziś z wielkim smutkiem muszę powiedzieć, że ta droga będzie trudniejsza, niż nam się wydawało. Wiemy dziś, że ci, którzy kiedyś… Wspomniał o tym dzisiaj w kazaniu nasz ksiądz, co się działo po tragedii, pod krzyżem, rok później, jak zabierano tulipany, o płonących zniczach, które wrzucano do śmieciarek. Dziś ci, którzy działali wtedy, znów podnoszą głowę, próbują doprowadzić do zablokowania naszych inicjatyw, do tego, by – jak twierdzą, na jakiś czas, a w pewnych wypadkach w ogóle – pomniki czy też zaczątki upamiętnienia, które zostały stworzone, choćby tutaj za mną, zostały zlikwidowane. Otóż muszę powiedzieć: nie dadzą rady. My damy radę”.

Prezes PiS twierdził, że jego słowa słyszy świat, bo transmisja odbywa się na TV Polonia. Tak! Świat się śmieje z tych funeraliów. Ze śmierci! Dziwne, ale prawdziwe. Do tej groteski doprowadził prezes PiS i jego przydypas Macierewicz.

I dalej:

kaczyńskiCałkowita

Musimy być czujni i pamiętać, że ci, którzy – wydawałoby się – już się cofnęli, skapitulowali, tak naprawdę chcą walczyć dalej. Przeciwstawiać się temu, co jest naszym celem, tzn. prawdzie o Smoleńsku i uczeniu pamięci ofiar Smoleńska. Ten cel będą realizowali wszelkimi metodami. Wobec tego wyzwania, musimy znowu stanąć z całą determinacją. Odrzucić te wszystkie żądania pseudoadministracyjne, pseudoprawne. Musimy wiedzieć, że całkowita racja jest po naszej stronie. Jeśli będzie trzeba, tę rację umocnić poprzez akty normatywne, ustawy, to z całą pewnością to uczynimy. Ale my, parlamentarzyści, chcemy wiedzieć, że mamy wasze poparcie, wszystkich patriotycznych Polaków”.

Mało? Proszę!

KaczyńskiCi

Ci, którzy obrażali, ciągle chcą obrażać. Mamy tutaj transparent, który obraża zmarłego. Ci ludzie są poza polską kulturą. Damy sobie z nimi radę, tylko musimy zbyć zdeterminowani. Wiedzieć, że nasz cel jest możliwy do zrealizowania. Musimy wiedzieć, że racja jest po naszej stronie i wiedzieć, że droga do sprawiedliwej, silnej i demokratycznej Polski – choć trudna – jest otwarta. Idziemy tą drogą i będziemy szli dalej”.

A Hanna Gronkiewicz-Waltz w „Faktach po faktach” przypomniała o legalności i prawie.

hgw

Któregoś dnia w nocy ten głaz został postawiony – zresztą uważam, że z bardzo brzydkim wizerunkiem Lecha Kaczyńskiego – i on jest po prostu nielegalny. Nie może tak być, że władza ma jakieś inne prawa niż obywatel”.

Głaz – won! Lech Kaczyński z Wawelu też powinien być eksmitowany, relegowany, bo jego żyjący brat dostał takiej choroby, iż całkiem spory kawałek Polski zapadł dżumę smoleńską.

Więcej >>>

Na referendum? Po kiego

henryk-sawka

Rysuje Henryk Sawka

Post Navigation