Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Henryk Hoser”

Demokratura PiS, z którą należy walczyć. Krystyna Pawłowicz jako Jabba the Hutt

To agonia państwa prawa. Monopartyjna demokratura. Biorą sądy, kradną wybory. Władza wyznaczy komisarzy i okręgi. Potem „ustali wyniki wyborów”. Jeszcze nie jest za późno, ale to ostatni moment.

Prawica wyprodukowała swojego osła, a może bałwana – Jana Marię Jackowskiego.

Dureń cymes.

Otóż ten homo kamienius łupanus (bo to wypowiedź godna epoki kamienia łupanego) był stwierdzić na temat wyrównywania szans płci:

Proszę mieć pretensje do natury, a nie do polityków. Tak zostaliśmy stworzeni, że to kobieta jest matką i są różne sytuacje. Mężczyźni żyją statystycznie krócej, a kobiety dłużej. To jest dyskryminacja mężczyzn ze względu na wiek. Czy w związku z tym powinniśmy wprowadzić wyrównanie wieku, żeby to w jakiś sposób rozwiązać?”.

Czyli kobietom skrócałby życie, aby zrewanżować się im, iż dochodzą swoich praw.

To tacy ludzie, jak Jackowski, stali za Inkwizycją, tacy ludzie z wartościami antychrześcijańskimi. Wewnętrzni podlecy, szatany sakramenckie. Chrystusa to by własnymi rączkami ten-tego, bo głosił emancypację.

Jako że mężczyżni nie mają piersi homo diabolus Jackowski skracałby kobiety o piersi.

Taki to „intelektualista” jełop z kruchty.

Odkryto związki Krystyny Pawłowicz z Jabbą the Huttem z „Gwiezdnych Wojen”.

Czy Pawłowicz stanowiła pierwowzór dla siejącego postrach Hutta?

Jabba the Hut jest galaktycznym gangsterem zamieszkującym pustynną planetę Tatooine, który słynie z tego, że nie przebiera w słowach ani w czynach, by rozprawić się ze swoimi przeciwnikami. Podobnie zresztą jak posłanka PiS, która znana jest z bezpardonowego atakowania swoich wrogów politycznych, jak i z tego, że nie przebiera przy tym w słowach.

Polska prędzej czy później będzie zmuszona opuscić Unię Europejską, gdyby przy władzy miał się utrzymać antyunijny PiS.

Martin Schulz, szef niemieckich socjaldemokratów, wyraża powszechną wsród starych krajów unijnych myśl:

Potrzebna jest nowa Europa”.

Odnowa Niemiec, modernizacja w wielu dziedzinach musi iść w parze z modernizacją Europy „.

Wykopią nas z wizją demokratury, która zbliża Polskę do modelu wschodniego, feudalnego.

Abp Henryk Hoser wysilił mózg i był z połaci jego wyiskać myśl:

Metoda in vitro to m.in. „efekt erotyzacji nastoletniej młodzieży”.

Równie dobrze Hoser mógł powiedzieć, że tyłek to taka większa głowa. Akurat u kleru katolickiego związek ten jest ścisły z powodu celibatu.

Klecha myśli o prymarnej dla biologii kwestii kopulacji: gdzie by tu zanurzyć swój organ płciowy, aby ulżyć organizmowi i spuścić plemniki, które produkuje każdy organizm, zwłaszcza u zaklamanego kleru.

I często u nich pada na najsłabszych, czyli na dzieci. A że są to nieroby uzasadniające swoja lewusowatą ideologię, a więc amoralne postaci klepiące formułki o niebycie, wychodzi tak, jak Hoserowi, taki potworek intelektualny o in vitro.

Waldemar Mystkowski pisze o Jacku Saryusz-Wolskim, który chciał uzasadnić potrzebę wycinki Puszczy Białowieskiej, bo Niemcy robią to samo z Lasem Hambach.

I wyszedł mu Las Birnam, szekspirowski las z „Makbeta”, który oznacza koniec dyktatury.

Dość szybko się okazało, iż owo zestawienie Puszcza Białowieska i niemieckiego Lasu Hambach to wrzutka rosyjskiego portalu proputinowskiego Russia Today. Porównanie zaś tych obszarów leśnych jest mniej więcej takie jak porównać pustynię z piaskownicą.

Saryusz-Wolski otrzeźwiał z tego larum na Niemców made in Russia, tweeta usunął. Temat jednak żyje. Niemiecki Las nie jest pod żadną ochroną państwową ani europejską. Nie jest parkiem narodowym, ani nawet rezerwatem. A Puszcza Białowieska jest wpisana w światowe dziedzictwo UNESCO, to ostatni nizinny las naturalny Europy. Ostatni, a więc jedyny.

Okazuje się, iż wrzutki Rosji, aby pozyskiwać pożytecznych idiotów w Unii Europejskiej, mają szczególne wzięcie w pisowskiej Polsce. Zresztą coraz bardziej rymuje mi się putinowska Rosja z pisowską Polską.

A z lasów zarówno Saryusz-Wolskiemu, jak i politykom PiS, z prezesem Kaczyńskim na czele, najbliżej do Lasu Birnam, który jak w „Makbecie” zbliża się do ich twierdzy. Gdy już dotrze pod okna Nowogrodzkiej, będzie oznaczał koniec ich mordu na demokracji i koniec ich władzy.

Znamy grupę na Mundialu 2018 w piłce nożnej w Rosji, w której będzie grać reprezentacja Polski. Grupa H – grać będziemy z Senegalem, Kolumbią i Japonią.

Za oknem zima. To też zima polskiej demokracji. Utrwala się demokratura. Niszczą sądy, kradną wybory.

Te samorządowe są do wygrania, ale warunki to:

1. jedna lista obozu demokracji,

2. obywatelska kontrola wyborów,

3. duża frekwencja.

To się da zrobić!

>>>

Karnowski znalazł nowy obiekt do plucia – ks. Lemańskiego

Jacek-Karnowski--Wojciech-Lemanski

Moi ulubieńcy bracia Karnowscy przypominają toczka w toczkę Kaczyńskich. Za Jarka robi Jacek K., za Lecha – Michał. Znani powszechnie z dziadowskiego portalu wPolityce.pl (jak swego czasu trafnie nazwał go prof. Wojciech Sadurski) i pisma „wSieci”, osławionego okładką, której zawartość była opluciem Polski.

Ci plujący na Polskę – niestety, plują pod wiatr i na facjaty im leci – plują na wszystko, co jest faktycznie odważne.

Plwocina Karnowski (Jacek) pisze o ks. Wojciechu Lemańskim, który stanął naprzeciw obłudzie abp. Henryka Hosera, a ten zamknął kościół w Jasienicy:

Czy ktokolwiek z przeżywających szczerze katolicką wiarę parłby do przodu obserwując takie skutki? Czy dalej upierałby się przy swoim widząc, że msza św. zakłócana jest przez swoistą chuliganerię, do stopnia – jak słyszymy – plucia na księży? Nie, z pewnością byśmy się cofnęli. A ks. Lemański się nie cofnął. On ciągle podbijał stawkę.

Otóż wierni wyszli z kościoła za swoim pasterzem.

A pluje Plwocina Karnowski, który powtarza kłamstwa za kurią warszawsko-praską, bo Plwocina w każdy tyłek wlezie (kaczystowsko-klerykalny). Przyzwyczaił się do smrodów przez siebie wydalanych i nie przeszkadzają mu smrody arcybiskupa.

Ks. Lemański jest człowiekiem dialogu, któremu nie przeszkadzają osiągnięcia współczesności, jak in vitro, aborcja. Nie musi się z nimi zgadzać, ale polemizuje. Robi to w przeciwieństwie do skamielin, jak Hoser, Oko, Michalik, Rydzyk.

Kościół jest dla ludzi, ma służyć ludziom, a nie dogmatom i mamonie. To jest główny powód zamknięcia kościoła w Jasienicy, bo znalazł się odważny, który nie zgadza się na skamielinę kleszą.

Plwocina Karnowski wydala swoje płyny ustrojowe zarówno na Polskę, jak na nielicznych otwartych ludzi w Kościele. Smród.

Więcej tutaj >>>

Coś dla uśmiechu. Pamiętając, co Kaczyński powiedział o wojska USA i Niemcach, który nie życzy sobie do siódmego pokolenia.

NATO z Raczkowskiego

Jeszcze jeden – jaja świąteczne. To są kacze jaja.

jaja zamachowe

Abp Hoser atakuje ks. Lemańskiego: Nigdy nie otrzymałem tylu gratulacji jak po ogłoszeniu dekretu w jego sprawie [WYWIAD]

z14242165Q,Abp-Hoser--ks--Lemanski

– Kapłan, który neguje swego i innych biskupów, nie spełnia podstawowych kryteriów – mówi abp Henryk Hoser, odnosząc się do konfliktu z ks. Lemańskim. Wyjaśnia, że jednym z powodów odwołania ks. Lemańskiego było – w jego opinii – konfliktowanie środowisk, które były powierzone jego trosce.

Hoser twierdzi w wywiadzie udzielonym KAI, że „jeśli kapłan nie zmieni swego postępowania i będzie kontestować przełożonych i nieprawdziwie przedstawiać Kościół w mediach, może czekać go suspensa”. Odnosi się tym samym do konfliktu z ks. Wojciechem Lemańskim. Przy okazji arcybiskup wyjaśnia, co rozumie poprzez pełnienie posługi biskupiej w sposób otwarty, dialogiczny i w bliskiej współpracy ze świeckimi.

KAI: – Mijają dwa miesiące od usunięcia ks. Wojciecha Lemańskiego z probostwa w Jasienicy, co stało się powodem ogromnego konfliktu, pewnie jeszcze niezakończonego, gdyż ks. Lemański czeka na wynik odwołania się do Watykanu. Jak na razie porażkę poniosły obie strony konfliktu, a największą szkodę odniósł sam Kościół.

Abp Henryk Hoser: – Jeżeli ocenia się opinię o Kościele w pewnej grupie medialnej, ma się wrażenie, że rzeczywiście Kościół poniósł klęskę. Natomiast z drugiej strony, wewnątrz Kościoła nastąpiła ogromna konsolidacja i konsensus dotyczący tego, że Kościół musi formułować pewne sprawy jasno i klarownie. Oczywiście nie zmusza to nikogo, aby się tym kierował, gdyż wolność jest podstawą wszelkich relacji w Kościele, a nie przymus.

Muszę powiedzieć, że nigdy w życiu nie otrzymałem tylu gratulacji od bardzo różnych ludzi – różnych horyzontów myślowych i środowiskowych – jak po ogłoszeniu dekretu w sprawie ks. Lemańskiego i napastliwych reakcji medialnych. W tej chwili dziękuję im za to. Są to setki osób, które do mnie pisały spontanicznie i bezinteresownie. Nie uważam więc, że to jest porażka Kościoła.

Ale czy naprawdę nie można było inaczej rozwiązać tego sporu?

– Muszę powiedzieć, że ja organicznie nie cierpię konfliktów. Jestem zawsze zaniepokojony, gdy konflikty się pojawiają i trudno je rozwiązać, ale z drugiej strony nie mogę się dystansować od elementarnych wymogów, które są częścią istoty kapłaństwa służebnego w Kościele katolickim.

Prawdą jest, że Kościół nie może być porównywany do innych instytucji społecznych, które mają też strukturę hierarchiczną – a mają właściwie wszystkie, również rząd – gdyż jego hierarchiczność jest apostolska, oparta na autorytecie apostołów i jego następców. Przewidując naszą rozmowę, przyniosłem teksty z ceremoniału biskupiego, wygłaszane podczas święceń kapłańskich. Biskup zwraca się do wyświęcanego kapłana: „Pełniąc w powierzonym ci zakresie urząd posługiwania Chrystusa – Głowy Kościoła i Pasterza, bądź drogi synu, złączony z biskupem i jemu poddany. Staraj się łączyć wiernych w jedną rodzinę”. To jest fundament.

W modlitwie konsekracyjnej z kolei biskup mówi: „Daj także nam, słabym [biskupom], takich pomocników, których potrzebujemy do wypełniania kapłańskiej posługi, przekazanej nam przez apostołów”. A więc funkcja i działanie kapłana wpisuje się w posługę biskupa. Modlimy się dalej: „Niech będzie godnym współpracownikiem biskupów”. Kapłan, który neguje swego biskupa i innych biskupów, nie spełnia tych kryteriów. I wreszcie biskup pyta kapłana: „Czy mnie i moim następcom przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?” „Tak” – pada odpowiedź. Kapłan jest więc nie tylko współpracownikiem biskupa, ale jest posłany przez swojego biskupa do pełnienia określonego urzędu i zadań, które mu wyznacza.

Ksiądz Lemański nie spełniał tych zadań?

– Nie spełniał, ponieważ ma swoją koncepcję posłuszeństwa. Z trudem mówię publicznie o wadach ks. Lemańskiego, bo to nie jest moją rolą. Moja rezerwa w wypowiadaniu się na temat księdza była tym spowodowana. W każdym razie koncepcja posłuszeństwa ks. Lemańskiego, o której mówił publicznie polega na tym, że on będzie posłuszny biskupowi, jeżeli jego polecenia zostaną potwierdzone przez Stolicę Apostolską we wszystkich – a są trzy – etapach odwoławczych.

A jeżeli to nie wystarczy, to będzie się odwoływał do Ojca Świętego. Po dotychczasowych decyzjach Stolicy Apostolskiej, które potwierdzały moje postanowienia, ks. Lemański nie stosował się do nich. Jest to więc bardzo bolesny problem. W Kościele nie ma przymusu fizycznego, wszystko oparte jest na dobrej woli ludzi.

Posłuszeństwo biskupowi, argumentuje ks. Lemański nie może oznaczać zgody na „krzywdę i niesprawiedliwość”.

– Posłuszeństwo nie wyklucza problemu rozwiązywania jakichś krzywd, własnych lub cudzych. Nie wydawałem ks. Lemańskiemu żadnych poleceń, które byłyby dlań zachętą do krzywdzenia kogokolwiek. Moja propozycja z 2010 r. dotyczące przeniesienia go z Jasienicy do innej parafii dyktowana były troską o dobro innych ludzi. Była ona odpowiedzią na ogromne skonfliktowanie środowiska parafii, co sam spowodował lub czego nie potrafił rozwiązać.

Owszem, zaistniała wada proceduralna tej decyzji, choć w Polsce zwyczajowo stosowana, o której usunięcie – na wniosek ks. Lemańskiego – poprosiła Kongregacja do spraw Duchowieństwa. Ale jednak Kongregacja absolutnie nie krytykowała meritum mojej decyzji, ale prosiła o powtórzenie procedury, by nie miała wady prawnej. Nie powtórzyłem jej, pełen dobrej woli zostawiłem go na probostwie w Jasienicy, naiwnie wierząc, że ten epizod jakoś go zrównoważy. A tak się nie stało. Widzę w tym przede wszystkim problemy jego osobowości.

Ale bohater naszej rozmowy miał pozytywne okresy w swym życiu kapłańskim?

– Nie przeczę, że miał pozytywne okresy. Ma też wiele pozytywnych cech. Jako proboszcz nie zaniedbywał duszpasterstwa. Ale konieczne jest też dążenie ze strony kapłana do wygaszania konfliktów, do godzenia ludzi, a nie do konfliktowania ich. Konflikt w szkole, w której nauczał, poszedł tak daleko, że wytoczył proces dyrektorce, a władze oświatowe zwróciły się do mnie, by ten problem jakoś rozwiązać. Sytuacja była naprawdę poważna.

Ksiądz Arcybiskup prowadził rozmowy z ks. Lemańskim. Dlaczego zakończyły się fiaskiem?

– Prowadziłem z nim rozmowy i korespondencję, a wszystkie problemy, o jakich mówił, starałem się badać. W pewnym momencie przestałem jednak odpisywać na jego listy, gdy ks. Lemański poinformował, że potrzebuje moich pisemnych odpowiedzi właśnie po to, by móc się odwoływać od moich decyzji. Pomyślałem, że nie będę sam nakręcać spirali bez końca ciągnących się odwołań. A podczas bezpośrednich rozmów tłumaczyłem mu, jak przedstawiają się te sprawy, które zbadałem. On tymczasem miał zdolność amplifikowania, rozdmuchiwania spraw, które wcale nie były aż tak dramatyczne.

Na ostatnim etapie przestałem się z nim spotykać, gdyż ks. Wojciech był uprzejmy po każdej rozmowie ze mną odwiedzać określoną gazetę i tam dokładnie opowiadać treść naszych rozmów, oczywiście naświetlając je pod swoim kątem, a często niezgodnie z prawdą. Przynosił też pisma, jakie ode mnie otrzymał, celem publikacji. Wybaczcie Państwo, ale dialog wymaga lojalności i dyskrecji, bez tego z podwładnym nie da się pracować i żaden przełożony tego nie wytrzyma.

<podzial_strony>

Ks. Lemański twierdzi, że rzeczywistym źródłem konfliktu było pytanie, jakie padło podczas rozmowy w 2010 roku, czy jest obrzezany. Pytał Ksiądz Arcybiskup?

– Potwierdzam to, co zostało napisane w komunikacie kurialnym: nie miałem nigdy żadnej intencji dowiadywania się, czy ks. Wojciech jest Żydem i czy jest obrzezany. Nasza dyskusja dotyczyła symboliki żydowskiej, jej obecności w praktyce chrześcijańskiej. W kościele w Jasienicy ks. Wojciech umieścił księgi liturgiczne w szafce, w formie stylizowanej na księgę Tory, co jest niezgodne z przepisami liturgicznymi, dotyczącymi wyposażenia prezbiterium. Nieprawidłowy jest także napis na pomniku dzieci betlejemskich, głoszący, że jest to pomnik dzieci żydowskich pomordowanych przez Heroda.

Motywem zbrodni nie była przynależność do narodu żydowskiego, ale wiek dzieci i perspektywa znajdowania się wśród nich kandydata na tron królewski. Historia Rut pokazuje, że wśród zamordowanych dzieci mogli być Moabici i inne plemiona. Mimo nieprawidłowości symboliki w jasienickim kościele, zaniechałem tej sprawy. Nie kazałem usuwać tych nieprawidłowości. Wyszedłem z założenia, że chodzi o sprawy ważniejsze.

Natomiast sam fakt, że ktoś jest obrzezany, nie jest żadną ujmą. Pan Jezus był obrzezany, wszyscy apostołowie byli obrzezani, konwertyci na chrześcijaństwo, w tym na przykład kard. Lustiger, którego bardzo szanowałem i uważałem za wielkiego człowieka i biskupa. Obrzezanie to jest symbol przymierza, który wchodzi w obszar symboliki religijnej. A jaki był zabieg ks. Lemańskiego? Że ja go molestowałem seksualnie? Później powiedział, że nie wiedział, o co chodzi w przypadku kard. O’Briena, do którego mnie porównywał. To zupełne szaleństwo, by łączyć rozmowę o symbolice religijnej z molestowaniem seksualnym. Poza tym nie mam celu, by wiedzieć, czy ktoś jest czy nie obrzezany.

Poważnym polem konfliktu jest sprawa in vitro, choć ks. Lemański mówi, że jest przeciwnikiem tej metody.

– Spór się zaostrzył, kiedy ogromnym wysiłkiem powstał dokument bioetyczny Konferencji Episkopatu Polski, przygotowany na jej polecenie przez zespół ekspercki. Pracowaliśmy nad nim przez kilka miesięcy. Był on konsultowany dwukrotnie przez wszystkich biskupów, każde zdanie tekstu było cyzelowane. Ten dokument to kompendium nauczania Kościoła w zakresie bioetyki, głównie w odniesieniu do aktualnie dyskutowanych problemów. Przypomina to, czego nauczał Jan Paweł II, co było zawarte w dokumentach Kongregacji Nauki Wiary aż po ostatni dokument z 2008 roku.

A co zrobił z dokumentem episkopatu ks. Lemański? Zdezawuował treść, przypisał intencje, których dokument nie miał i zdań, których w nim nie ma. Nie wiem, czy ksiądz dokładnie czytał ten dokument. Mówił, że piętnujemy w nim dzieci z in vitro, kiedy jesteśmy jak najdalej od wszelkich form dyskryminacji. Ten dokument nie był mojego autorstwa, ale ks. Lemański mnie je w całości przypisał. I mówi, że jest w nim tylko to, co „Ratzinger” napisał 25 lat temu, a zatem przestarzałe. To jest nieprawdą.

W tym konflikcie ogromną rolę odegrały i wciąż odgrywają media, w tym znane z krytyki Kościoła i religii. Czy bez tego wsparcia ten spór mógłby skończyć się inaczej?

– Na pewno. Cała sprawa konfliktu, jaki wywołał ks. Lemański, wynika z niesłychanego rozdęcia medialnego. Ona się stała ogólnopolską i nie tylko – mogłem się przekonać, że była śledzona w Rzymie czy w Chicago. Pod wpływem mediów wypowiedzi księdza coraz bardziej się radykalizowały. Radykalizm szedł w kierunku, jak to określił komunikat kurialny w innych słowach, dezawuowania własnego biskupa i większości polskich biskupów, karykaturalnego i obraźliwego przedstawiania Kościoła.

…i stosunków panujących w diecezji, np. oskarżeń o łapówkarstwo.

– Ja łapówkarstwa nie praktykuję. Jeżeli dostaję ofiary za moje posługi, to je wszystkie oddaję do kurii, na oficjalny rachunek, głównie na potrzeby misji.

Co dalej? Jakie są możliwe scenariusze zakończenia tego konfliktu?

– Muszę czekać na decyzję Kongregacji ds. Duchowieństwa, do której się odwołał ks. Lemański. To jego szósty rekurs. Wszystkie poprzednie, oprócz pierwszego ze względów proceduralnych, o którym wspomniałem, były odrzucone. Ale ks. Lemański się do nich nie stosował. Przymusu fizycznego nie będziemy stosować, bo taki w Kościele nie istnieje. Można odwoływać się tylko do sumienia człowieka, co ja staram się robić.

A jeśli ks. Lemański znowu nie zastosuje się do poleceń Stolicy Apostolskiej, to co można przewidzieć?

– Ja bym tego nie chciał, ale może okazać się, że nie ma innej drogi, zajdzie potrzeba stosowania dalszych konsekwencji kanonicznych, jak w przypadku ks. Stasiaka z diecezji łódzkiej, czyli suspensa. Nie wiem, jak będzie. Wszelkie scenariusze są możliwe.

Jeśli wszystkie scenariusze, to znaczy, że droga powrotu na probostwo jest też możliwa? Pod jakimi warunkami?

– Jest to możliwe. Problemem jest, aby ks. Lemański sobie uświadomił, jaką szkodę obiektywnie wyrządza Kościołowi. Ludzie są bardzo zaniepokojeni tym, co się dzieje, i są bardzo podzieleni na tym tle. Ksiądz nie ma kary suspensy i jest to też objawem mojej dobrej woli. Wiele ludzi pyta: dlaczego biskup go nie suspenduje? Ale to by powiększyło dramaturgię sytuacji.

Ksiądz Lemański mówi, że kocha Kościół i nie da się z niego wypchnąć.

– Dziwię się, że kocha taki Kościół, w którym niewiele już dobrego dostrzega.

Kościelne gniazdo żmij, wężów

Abp-Henryk-Hoser

Abp. Henrykowi Hoserowi nie podobają się media, bo dobierają mu się do tyłka – choćby za Rwandę, w której co prawda nie był w czasie krwawej ludobójczej rozprawy Hutu z Tutsi, ale trzymał sztamę z rządzącymi Hutu. Hoser był specjalnym wysłannikiem Watykanu, a konkretnie Jana Pawła II. W jakimś sensie ma krew na rękach. Nie wątpią o tym zachodni dziennikarze.

Hoser powiedział, że nie będzie przesadą przyrównanie pewnych deformacji świata mediów do biblijnych węży o palącym jadzie, które kąsają ludzi, powodując, że stają się oni gorsi, a często coś w nich umiera. Modlił się arcybiskup za dziennikarzy. Biblijne węże – niestety – zagnieździły się w Kościele i jak Hoser syczą.

Biskup-Frankowski--pierwszy-z-prawej--w-sanktuariu

Takim syczącym wężem na władze jest bp Edward Frankowski:

Rządzący niszczą gospodarkę, niszczą polską wieś, rodzinę, niszczą chorych. Czyż nie jest to droga krzyżowa naszego narodu.

Hierarchom Kościoła popieprzył się porządek. Nie są od rządzenia, ani recenzowania rządzących, są w naszym kraju coraz bardziej obcy Polakom, gniazdo żmij, wężów, które osadziło się w Kościele i stamtąd syczy.

Wpadka abp. Hosera

ossów

Na portalu wPolityce.pl przy okazji odsłonięcia w Ossowie popiersia ofiary katastrofy smoleńskiej gen. Franciszka Gągora w tzw. sanktuarium smoleńskim, cytowane są słowa abp Henryka Hosera, który powiedział:

Pamięć o nich powinna być dla nas inspiracją.

Powyższe zdanie można zrozumieć tylko w jeden sposób, hierarcha życzy Polakom więcej takich katastrof. Wszak katastrofa, ani śmierć nie mogą być inspiracją dla życia.

Dla kapłana – owszem – gdyż przy okazji ceremonii obrzędów doi szmal z wiernych. Taka freudowska wpadka Hosera obnaża jego moralność, jak swego czasu Kaczyńskiego „nikt nam nie wmówi, że białe jest białe…”

Bp Hoser: podłe uczucia wobec wiernych i niższych rangą funkcyjnych

z14287703Q,Abp-Henryk-Hoser

Abp Henryk Hoser tym oto zdaniem powiedział wszystko o sobie, jako człowieku, oraz Kościele, którego jest wysokim funkcjonariuszem, a dotyczy odrzucenie odwołania ks. Wojciecha Lemańskiego:

Zaszczepił w wiernych atmosferę buntu i pogardy wobec władzy kościelnej.

A zatem w Kościele nie ma wspólnoty, nie ma wiary w istotę bytu niematerialnego (metafizyki), nie ma dialogu i równości. Jest tylko feudalna władza nieprzygotowana do współczesnego świata, która może czuć wyższość i pogardę do wiernych, ale wierni i niżsi funkcyjni podobnych uczuć nie mogą wyrażać. To jest wyraz nieludzkiego stanowiska wobec Innego.

Hoser jest tylko żałosny, nie powinien pisać, ani otwierać ust, kompromituje jakość swojego umysłu i wykształcenia, a uczucia ma najniższej rangi emocjonalnej – podłe.

Odwołanie ks. Lemańskiego, usuniętego z parafii w Jasienicy, zostało odrzucone przez Hosera. Lemański – tak jak zapowiadał – zamierza odwołać się do papieża Franciszka. List Hosera Lemański zamieścił na swojej stronie, można w nim przeczytać, że on, były proboszcz w swoim wniosku uprawia „ekwilibrystykę formalną, a nie odnosi się do merytorycznych podstaw usunięcia z urzędu proboszcza”.

Hoser wykazał się iście faryzejską dialektyką. To Lemański ma kontakt z wiernymi i potrafi wejść w spór, w debatę, Hoser tylko rozporządzać wyższością swojej racji z wysokości feudalnego stanowiska. Nie te czasy, to ledwie skamielina przeszłości.

W obronie ks. Lemańskiego

Ks--Wojciech-Lemanski-i-list-poparcia-dla-niego

Ks. Wojciecha Lemańskiego bronią w sieci. Prawie 6 tys. osób podpisało się pod apelem w obronie usuniętego z parafii ks. Wojciecha Lemańskiego. Usunięcie niepokornego proboszcza przez abpa Hosera budzi skrajne emocje. Adresatem listu otwartego jest Mauro Piacenza, prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa w Kurii Rzymskiej.

W liście sygnatariusze piszą:

 Arcybiskup uzasadnił swoją decyzję nieposłuszeństwem księdza Lemańskiego wobec przełożonych.

Dla wielu osób nie ulega jednak wątpliwości, że ks. Lemański wybrał posłuszeństwo wyższego rzędu – posłuszeństwo naukom Chrystusa i duchowi Ewangelii. Całym swoim życiem daje dowód na to, że swoje powołanie traktuje na tyle szczerze i głęboko, aby nie wahać się mówić tak-tak, nie-nie, nawet wtedy, kiedy grozi mu to osamotnieniem bądź sytuacjami konfliktowymi. Nieoceniona jest jego rola w dialogu chrześcijańsko-żydowskim, jak również w dialogu z niewierzącymi czy wahającymi się. Stał się jedną z twarzy Kościoła światłego, miłosiernego i tolerancyjnego, przyciągającego nawet tych, którzy z katolicyzmem niewiele mieli wspólnego.

Ks. Lemański jest przyszłością Kościoła, a nie dupki Hosery, Rydzyki, Michaliki.

Parafianie z Jasienicy po odejściu ks. Lemańskiego: „Tego wszystkiego kurii i biskupowi nigdy nie zapomnimy”

z14281299Q,Parafianie-przed-kosciolem-w-Jasienicy-

Przy kościelnej bramie w Jasienicy od rana przy tablicy tłum i gwar. Nerwy. Kiedy idzie wiadomość, że ksiądz wydał oświadczenie, że odchodzi, że zrobi miejsce kościelnemu administratorowi i z boku będzie czekał na rozstrzygnięcie sprawy, ludzie kręcą głowami. Nie wierzą.

Nie przegrał ks. Wojciech Lemański. Przegrał Kościół. Oby nie przegrali wierzący. Prości ludzie, którzy dzierżą sens naszego tutaj bytu na Padole Łez.

Ks. Lemański kontra polski Kościół

ks.lemański

Zwykły proboszcz Wojciech Lemański stał się wrogiem nr 1 hierarchów Kościoła. Parafianie za nim stoi murem, są w stanie nawet go bronić grabiami, gdyby z kurii chcieli Lemańskiego wykurzyć.

Sytuacja w Jasienicy się zaogniła, bo do godz. 21-szej w niedzielę (14.07.2013) ks. Lemański miał opuścić parafię. Nie zrobił tego, powołując się na prawo kanoniczne obowiązujące w Kościele.

Ks. Lemański obnażył przywary polskiego Kościoła, jego wrodzone wady z feudalnym poddaństwem włącznie. W polskim Kościele mamy do czynienia z antysemityzmem i takimi podejrzanymi postaciami, jak abp Henryk Hoser, który ma sporo brudu za paznokciami, a jest to związane z jego niejasną przeszłością, gdy był wysłannikiem papieskim w Rwandzie i doszło w tym kraju afrykańskim do ludobójstwa.

„Newsweek” docieka, kto pozwolił awansować w hierarchii kościelnej takim postaciom, jak abp Hoser, abp Głódź i wielu innym. Według tygodnika to skutek wieloletniej polityki nominacji biskupich, którymi w czasie pontyfikatu Jana Pawła II rządzili głównie nuncjusz apostolski abp Józef Kowalczyk i sekretarz papieża-Polaka, kard. Stanisław Dziwisz.

Dziennikarze „Newsweeka” szukają odpowiedzi, czy  polski Kościół będzie miał twarz ks. Lemańskiego i ks. Adama Bonieckiego, czy też konflikt o jego przyszłość wygrają kontrowersyjni hierarchowie, jak abp Henryk Hoser, czy abp Józef Michalik?

W najnowszym numerze tygodnika opisane są, jak wyglądały ostatnie dni u ks. Lemańskiego i jak bardzo przeżywał on zaostrzenie konfliktu z metropolitą warszawsko-praskim, który postanowił pozbawić go probostwa i odesłać na przedwczesną emeryturę.

z14276148Q,Parafianie-zgromadzeni-w-Jasienicy

Ks. Lemański dowiedział się o swojej degradacji, gdy przygotowywał się do uroczystości rocznicowych masakry Żydów w Jedwabnem,  Lemański jest jedynym księdzem katolickim, który ma odwagę dbać o pamięć ofiar polskiego antysemityzmu. Dziennikarzom „Newsweeka” naczelny rabin Polski Michael Schudrich powiedział, że o części mogił pomordowanych poza Jedwabnem Żydów dowiedział się właśnie od księdza.

Tak Lemański pisał o tym faktach na swoim blogu na portalu naTemat.pl:

Każdy z nas ma swój partykularny, swojski, własny, czasem nawet intymnie wydzielony od innych świat. Mamy swój dom, swoją rodzinę, swoich znajomych, przyjaciół i nieprzyjaciół. Ale nie mamy prawa zamykać się w naszym świecie hermetycznie, bezpiecznie i na wyłączność. Jesteśmy obywatelami świata, a świat staje się coraz wyraźniej globalną wioską. (więcej)

Z ustaleń „Newsweeka” wynika, że w czasie pontyfikatu Jana Pawła II ich nominacjami rzadko zajmował się osobiście papież-Polak. Każda nominacja biskupa to teoretycznie osobista decyzja JP II, ale podpowiadał mu nuncjusz apostolski abp Józef Kowalczyk. Ostatecznie proces nominacji dopinał zaufany osobisty sekretarz papieża, a obecny metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz.

Dlatego polskim hierarchom podobno bardzo nie spodobało się, że z tymi wieloletnimi zasadami zerwał niedawno papież Franciszek, który zaskoczył wszystkich nominując metropolitą wrocławskim młodego abp. Józefa Kupnego. – Biskup Kupny to młody duchowny, zaangażowany w sprawy społeczne, a nie w politykę – komentuje jeden z kapłanów. I sugeruje, że równie zaskakująca może być przyszłoroczna zmiana warty w krakowskiej kurii, z której na emeryturę będzie musiał odejść kard. Dziwisz.

Gorącym tematem są też związki Kościoła z polityką, podobno papież jest temu przeciwny. Będzie musiał się zmierzyć z takimi postaciami, jak wspomniany abp Michalik, czy też miejscowy papież o. Tadeusz Rydzyk. Interesująco o tych związkach pisze inny bloger naTemat.pl, Grzegorz Jakubowski:

Wykorzystywanie Kościoła Katolickiego do utrzymywania w ryzach swojego elektoratu jest najpodlejszą zagrywką polityków Prawa i Sprawiedliwości. Nikt inny nie wyrządził tylu szkód, co wspierający Kaczyńskiego establishment. (więcej)

W najbliższym czasie rozpali emocje walka ks. Lemańskiego z całym Kościołem polskim. Jeden przeciw wszystkim. Media liberalne, w tym „Newsweek”, jak chłopi z Jasienicy stoją za prostym proboszczem. Grabie w dłoń!

z14051698W

Kuria jak cenzura z Mysiej

Kuria z mysiej

Kuria warszawsko-praska na swoich stronach internetowych stosuje cenzurę po tym, jak okazało się, że abp Henryk Hoser jest po prostu antysemitą. Chciał, aby ks. Wojciech Lemański pokazał mu napletek.

Portal naTemat.pl postanowił sprawdzić, jak działa cenzura kurii i zamieścił komentarz pod artykułem, który wyżej reprodukuję. Pod imieniem i nazwiskiem, o treści: „Uprzejmie proszę o wyjaśnienie tego fragmentu oświadczenia biskupa Hosera z którego wynika, że kuria sprawdzała, czy ksiądz Lemański jest Żydem. Czy rzeczywiście taka kontrola się w Kurii odbyła? W jaki sposób?”.

komentarz

Komentarz po dwóch godzinach został usunięty, mimo brak w nim obraźliwych słów. Inny komentarz spotkał ten sam los, został umieszczony pod drugim tekstem na stronie diecezji. „Oczekuję od biskupa Hosera, że wyjaśni swoją rolę podczas ludobójstwa w Rwandzie” – napisaliśmy pod listem poparcia dla abp Hosera, wystosowanym przez Radę Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich. Oczywiście, komentarz został usunięty.

komentarz2

A zostawiane są wpisy, jak ten: czołobitne.

ANNA
Komentarz ze strony diecezji warszawsko-praskiej pod tekstem, gdzie nasz komentarz usunięto. Zachowana oryginalna pisownia.

Księże Arcybiskupie-DZIĘKUJĘ za tak przejrzyste świadectwo wiary(na Stadionie i w sprawach etycznych,za piękną walkę o godne życie każdego człowieka),które dziś pozwala się nie zagubić nam wiernym, BÓG JEST WIĘKSZY Nieustaję w modlitwie.J nie jestem sama.Jest nas wiele.

Pytanie Hosera o obrzezanie ks. Lemańskiego spotkało się z krytyków – normalnych publicystów i liberalnych – tylko ortodoksi z klapkami stoją za hierarchą. Uznano to nie tylko za naruszenie prywatności, ale też za przejaw antysemityzmu.

ADAM SZOSTKIEWICZ
Publicysta „Polityki”

To tak, jakby abp Hoser zapytał pana Jezusa, czy jest obrzezany. To naprawdę bulwersujące. On nie pytał Lemańskiego dlatego, aby powiedzieć „chłopie to super”. Abp Hoser chciał go w ten sposób upokorzyć, oczywiście w swoim mniemaniu. (więcej)

FM

Blogerzy na TOK FM potraktowali kościół właściwie. O-qu określił kurię wiatrakiem, a Cleofas Wieniawa uważa, że Kościół wydrążył się z wiary.

Kościół jest w fatalnej kondycji, aby zachować twarz, stosuje cenzurę, lecz jeszcze bardziej się pogrąża, jak już napisał Tomasz Lis.

Hoser-cenzura

Post Navigation