Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Igor Tuleya”

Kucharka Przyłębska kontra prof. Gersdorf

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf ogłosiła, że żaden z członków podległego jej organu, nie będzie uczestniczyć w rozprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym ws. sporu kompetencyjnego pomiędzy Sejmem a SN.

Małgorzata Gersdorf poinformowała o bojkocie w piśmie procesowym skierowanym do władz Trybunału Konstytucyjnego. „W imieniu Sądu Najwyższego oświadczam, że Trybunał Konstytucyjny w obecnym składzie utracił możliwość rzetelnego wykonywania funkcji powierzonych mu przez ustrojodawcę” – obwieściła prezes.

Gersdorf uważa, że skład wyznaczony do rozpatrzenia sprawy jest sprzeczny z prawem, bo wchodzą do niego osoby nieposiadające statusu sędziego TK. Kontrowersje budzi również to, że członkami organu są Stanisław Piotrowicz i Krystyna Pawłowicz. Obydwoje w chwili wyboru do TK przekraczali już 65. rok życia.

Szefowa SN uznała także, że „za wadliwe należy uznać powołanie Julii Przyłębskiej na stanowisko Prezesa Trybunału Konstytucyjnego”. Zdaniem Gersdorf prezes TK nie jest bezstronna, bo „utrzymuje zażyłe kontakty towarzyskie z prezesem PiS”.

W przeddzień złożenia przez marszałka Sejmu wniosku do TK Julia Przyłębska spotkała się z Jarosławem Kaczyńskim. Tego samego dnia Kaczyński miał się spotkać z marszałek Sejmu. (…). Zbieżność czasowa tych dwóch spotkań z datą złożenia wniosku wywołuje wątpliwości co do bezstronności sędziego, co jest wystarczającą podstawą do jego wyłączenia” – rozwinęła prezes SN.

Wczoraj byliśmy świadkami wydarzenia – bliski współpracownik prezes Jarosława Kaczyńskiego, do niedawna rzecznik klubu PiS, partii PiS Adam Hofman ujawnił plan działania prezydenta Andrzeja Dudy w kwestii, która jest jedną z najbardziej interesujących dziś dla Polaków. Polacy rozmawiają dziś o dwóch sprawach: jak się zabezpieczyć przed koronawirusem i o tym dlaczego 2 mld zamiast na zdrowie mają trafić do TVP” – mówił na konferencji prasowej rzecznik PO Jan Grabiec.

Adam Hofman także teraz jest jednym z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego. Przez wiele lat sam się określał jako spin doktor Jarosława Kaczyńskiego. W tym materiale wyraźnie widać, że PiS to partia cyników, którzy są w stanie wykorzystać wszystkie możliwe środki, żeby zrealizować swój interes. Wyraźnie powiedział Adam Hofman, czym jest dzisiaj telewizja publiczna. Jest zapleczem PiS, Jarosława Kaczyńskiego i Andrzeja Dudy” – mówił przewodniczący Nowoczesnej, rzecznik sztabu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej Adam Szłapka.

Oczekujemy, że Joachim Brudziński, Beata Szydło się odetną. Niech powiedzą, że to nie jest plan Andrzeja Dudy na oszustwo Polaków” – dodawał. 

Czy Kaczyński spieprzy na Białoruś razem z Julią Przyłębską, kucharką, bo prawniczka z niej do dupy?

Kmicic z chesterfieldem

TSUE nie daje się nabierać na cwaniactwo pisowskie i nie przystało na przeciąganie wydania wyroku w sprawie Izby Dyscyplinarnej Sąd Najwyższego.

Izba ta zaprzecza niezależności sądownictwa w Polsce, poprzez nią PiS niszczy standard demokratyczny, a Unia Europejska póki co jest związkiem krajów demokratycznych.

Małgorzata Kidawa-Błońska w ofensywie. Zwraca się do Dudy, co on rzeknie o panującej drożyźnie, a ceny rosną z dnia na dzień i niedługo będą galopować.

Sondaż OKO.press pokazuje, iż wprawdzie w I rundzie wybory wygra Duda, ale druga należy do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, wszakże pod pewnymi warunkami – szczególnie mobilizacji elektoratu opozycji.

Sądy są jeszcze niezależnie i umorzyły zaskarżenie Władysława Frasyniuka przez prokuraturę Ziobry.

Panie i panowie, wszyscy razem PiS-owi nakopiemy w dupę i odeślemy ich na śmietnik historii, a niektórych, jak wspomnianego Ziobrę do kicia, aby w nim powalczył o to, by współwięźniowie nie zrobili z niego taboretu z dziurką.

TSUE oddalił wniosek Polski o przesłuchanie świadków…

View original post 670 słów więcej

 

Pisowska zaraza nie radzi sobie z koronawirusem

W niedzielę o godzinie 19.30 miała się odbyć się nagła konferencja z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego.   Nie wiadomo, o co chodziło, ale prawdopodobnie o koronawirusa. Jednak konferencja ta nie odbyła się.

Rzecznik rządu uspokaja:

Radio Zet poinformowało, oprócz konferencji, też o tym, że w poniedziałek rano prezydent Andrzej Duda spotka się z premierem Mateuszem Morawieckim, ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim, szefem MSWiA Mariuszem Kamińskim oraz szefem KPRM Michałem Dworczykiem. To spotkanie ma dotyczyć także wirusa. Jutro na specjalnym posiedzeniu zbierze się Sejm. Wtedy rząd przedstawi informację dotyczącą koronawirusa, m.in. o podjętych już działaniach i dalszych zamierzeniach.

“W tym samym czasie otrzymuję dwie informacje: PMM organizuje konferencję prasową o 19.30 w niedzielę, a więc wtedy gdy zaczynają się ‘Wiadomości’. Minister zdrowia Łukasz Szumowski odwołuje wizytę w moim jutrzejszym programie w TOK FM. Powód: ważne spotkanie wcześnie rano” – napisała na Twitterze dziennikarka Dominika Wielowieyska.

Koronawirus w Czechach

Wiemy już, że osoby zarażone nową odmianą grypy są także w Czechach. “O trzech potwierdzonych przypadkach koronawirusa w Czechach poinformował w niedzielę minister zdrowia Adam Vojtiech. To pierwsze zakażenia groźnym Covid-19 w tym kraju. Wszyscy zainfekowani przyjechali z Włoch” – informuje Onet.

Choroba z Wuhan

Przypomnijmy, że choroba zakaźna COVID-19, o której mówią dziś wszyscy, wywoływana jest przez koronawirusa SARS-CoV-2, który po raz pierwszy pojawił się w grudniu w Wuhanie w środkowych Chinach. Jak na razie, od 31 grudnia 2019 r. do 1 marca br. zanotowano 87 tys. 24 potwierdzonych przypadków COVID-19, w tym 2 tys. 979 zgonów – te dane podał w niedzielę Główny Inspektorat Sanitarny. GIS nie zaleca więc dziś podróżowania m.in. do Chin, Hongkongu oraz Korei Południowej, Włoch, Iranu, Japonii, Tajlandii, Wietnamu, Singapuru i Tajwanu.

Problem PiS?

Jeśli doniesienia o tym, że wirus jest już na terenie Polski potwierdzą się, oznacza to wielki problem dla rządu. Nie chodzi tylko o to, że Polacy staną się narażeni na COVID-19 (śmiertelność nie jest jak na razie wysoka), ale bardziej o aspekt polityczny. Opozycja już w połowie lutego chciała przegłosować projektu ustawy dot. walki z chorobą. Dokument utknął w Sejmie.

Sytuacja z dzisiejszą konferencją, która się nie odbyła pokazuje, że coś jest na rzeczy…

Kmicic z chesterfieldem

Dwie sobotnie konwencje wyborcze opozycji pokazały, jak silnych mają kandydatów na prezydenta.

Jest coraz większa nadzieja, iż Duda w maju przestanie plamić imię Polski. Przeorientowanie go na centrowy elektorat jest coraz trudniejsze.

I to powinno cieszyć. Jeżeli dołożymy fatalny sztab wyborczy z niefortunną szefową Jolantą Turczynowicz-Kieryłło, można zakładać, iż pojawiać się będzie coraz więcej błędów.

Można tylko się zastanawiać, jak ten ancymonek mógł zostać prezydentem. Przestała działać Konstytucja RP, a on sam musi się szybko obracać i szczekać, aby nie było widać nitek, które służą prezesowi do uruchamiania go jako marionetki.

Nawet, gdy wyborcy zadecydują, że Duda ma iść won, wcale nie znaczy, że PiS odda Pałac Prezydencki ot tak, tylko dlatego, że ten dudek przegrał.

Polskę dotknęło nieszczęście – zaraza (koronawirus, że porównam) kaczyzmu, małości metr pięćdziesiąt w kapeluszu.

A opozycja pokazała klasę. W normalnym kraju Małgorzata Kidawa-Błońska nie miałaby problemu, aby zostać prezydentem w I turze.

Sondaż OKO.press…

View original post 289 słów więcej

 

„Polexit” – wkrótce premiera

Wkrótce premiera. Grafika @O_Majkella

Kmicic z chesterfieldem

Tacy ludzie rządzą w bandyckim państwie PiS.

Premier Rzeczypospolitej Polskiej otwarcie mówi, że nie uzna wyroku sądu. Jak jakiś watażka w republice bananowej.

„Po raz pierwszy sędziowie będą walczyli o praworządność na ulicy. W togach. Najważniejsze jest to, żeby byli z nami obywatele” – mówi OKO.press sędzia Igor Tuleya przed sobotnim Marszem Tysiąca Tóg. 

15-17 stycznia Senat zajmie się projektem tzw. ustawy dyscyplinującej, zwanej też kagańcową.

Jak pisaliśmy w OKO.press projekt przegłosowany przez PiS w Sejmie 20 grudnia, po 29 godzinach chaotycznego „poprawiania” zakłada m.in. drastycznie poszerzenie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów i prokuratorów. 

Przeciwko takim planom ostro protestują znamienici prawnicy – polscy i zagraniczni – oraz Rzecznik Praw Obywatelskich. Bo tak sformułowane przepisy są poważnym zagrożeniem dla niezależności sędziów i stawiają pod znakiem zapytania członkostwo Polski w europejskim porządku prawnym. Protestowała Komisja Europejska i kolejne organy Rady Europy: Zgromadzenie Parlamentarne i Komisarz Praw Człowieka.

Więcej o Igorze Tuleyi…

View original post 616 słów więcej

 

Krystyna Pawłowicz, wzorzec komuszka z Sevres

Napisałam list do Krystyny Pawłowicz. Czy mógłby ktoś Jej to jakoś udostępnić gdzieś w komentarzu? Bo mnie już niestety wszędzie zablokowała.

Pani Krystyno!

Zadała Pani pytanie, czy my, Polacy, mamy Pani osobiście coś poważnego, politycznego do zarzucenia.

Jako obywatelka tego kraju, postanowiłam Pani na to pytanie odpowiedzieć.

Mnie osobiście, kompletnie nie interesuje przeszłość Pani, Pani Ojca, ani nikogo innego z Pani rodziny. Rodziny się nie wybiera, a też życie pisze ludziom różne scenariusze i nie mnie oceniać co kim powodowało, że w przeszłości postępował tak, a nie inaczej, że podejmował takie, a nie inne decyzje.

Czas PRLu był podzielony na ludzi klamliwych, fałszywych, żądnych władzy, często tchórzliwych, na tych, którzy starali się po prostu ten straszny czas jakoś przeżyć, nie wychylajac się – i na tych odwaznych, zwykłych ludzi, którzy wbrew wszystkiemu potrafili się sprzeciwić wyniszczającej ich władzy.

Cała sprawa tak naprawdę toczy się o to, kto był kim. Z całą pewnością w tej ostatniej grupie Pani nie było, więc pozostają dwie wcześniejsze. Jednak i to nie ma takiego dużego znaczenia. Mnie najbardziej interesuje w tym wszystkim to, kto jakim jest człowiekiem dzisiaj, po tych wszystkich doświadczeniach. Po tym poznać kto po prostu „wpadł w system”, a kto go współtworzył, popierał i czerpał całymi garściami, a kto z nim walczył, pragnąc żyć w wolnym, demokratycznym kraju.

Kompletnie niezrozumiała jest dla mnie Wasza idiotyczna ustawa dezubekizacyjna. Podłe jest Wasze grzebanie w życiorysach Ojców i Dziadków, i wytykanie z tego powodu ludzi palcem oraz skazywanie na życie w poniżeniu i skrajnym ubóstwie. Jeszcze bardziej podłe jest wykorzystywanie takiego zachowania do wskazywania niewinnych ludzi tylko dlatego, bo sprzeciwiają się Waszym działaniom.

Ohydne i obrzydliwe są Wasze ataki na Niemców czy Ukraińców, którzy tak jak Wy, jak my wszyscy, swoich przodków sobie nie wybierali.

Te Wasze „poglądy”, to ohydne, obrzydliwe kłamstwa służące tylko temu, żeby poróżnić społeczeństwo, żeby sąsiad dla sąsiada stał się wrogiem. Bo posiadanie wroga daje Wam władzę. Wasz potencjał i paliwo dla ludzi, to TYLKO I WYŁĄCZNIE WRÓG.

Ja słyszałam nawet o przypadku rodzeństwa, które jest skłócone ze sobą, bo brat bratu wytknął UBeckich rodziców. Pani zdaniem to normalne? To Wasze dzieło. Między innymi Pani. Regularnie Pani pluje i szczuje na ludzi, wykorzystując do tego poselski fotel.

Ale wracając do Pani pytania. Tak jak pisałam, nie interesuje mnie Pani przeszłość. Interesuje mnie to, jak Pani się zachowuje w czasie terazniejszym, jako posłanka Sejmu RP. Nie interesuje mnie żadna Pani legitymacja partyjna, żadne kwity, podpisy, nic. To nie ich potrzebuję, żeby określić jakim Pani jest człowiekiem. Bo to jakim Pani jest człowiekiem, określa to, jak traktuje Pani innych ludzi, jak się do nich zwraca, jakie motywy Panią kierują.

Z moich obserwacji wynika jednoznacznie, że zachowuje się Pani IDENTYCZNIE, jak ludzie, którzy współtworzyli komunistyczny ustrój, a których tak często lubi Pani nazywać „komuchami”, „zdrajcami”, „UBekami” itd.

U Pani niestety widzę te same cechy. Tę samą podłość, nienawiść, kłamstwa, pogardę i agresję. Zresztą mogłabym tak długo wymieniać. Pani poglądy nie różnią się praktycznie niczym od poglądów ludzi PZPR. Ludzi klamliwych, żądnych władzy, mających w pogardzie ludzi i ich prawa, dążących do celu po trupach. Na pocieszenie powiem Pani, że nie jest Pani sama. Jest Was więcej. Wasze poglądy, to kalka z PRLu.

Ach, jeszcze jest Kościół przecież i „Solidarność” – wrogowie komunizmu, Wasz sztandarowy argument, że jesteście antykomunistami. Tylko szanowna Pani, w Polsce niestety już nie ma ani kościoła z tamtych lat, ani solidarności Polaków, ponieważ już dawno je zniszczyliście. Wchłonęliście i przerobiliście na swój PZPRowski, partyjny schemat. Wszyscy utknęliście w PRL !

To Wasz „konserwatyzm” i Wasza „tradycja” ! To Wasz „patriotyzm” i „miłość do ojczyzny”! Wasza ukochana Polska, to ten cały PRLowski syf! To wszystko co robicie kojarzy się z PRLem. Z czasem, który już nigdy nie powinien w Polsce powrócić.

Możecie siebie nazywać „Prawymi” i „Sprawiedliwymi”. Macie nawet tę samą co komuniści, „prawdę”, którą sączycie ludziom do głów.

Jest Pani mentalną komunistką z krwi i kości. Na to nie trzeba żadnych papierów. Partia do której Pani należy, to PZPR po liftingu. Na dowód w zupelności wystarczy Pani obecne zachowanie, Pani poglądy i to, jak traktuje Pani ludzi.

Nie interesuje mnie kto na Panią jeszcze co wyciągnie, ani jak się Pani będzie tłumaczyć. Interesuje mnie to, żeby ludzie tacy jak Pani, przeszli w polityczny niebyt i stanęli przed sądem za wszystkie swoje podłości z kilku ostatnich lat.

Teraz tylko to mnie interesuje.

Faszyści podnoszą łeb, a bedzie jeszcze gorzej, bo tego motłochu nie można powstrzymać. Przyzwolenie PiS jest śmiertelnym zagrożeniem dla Polski.

Kmicic z chesterfieldem

Sędzia Igor Tuleya w programie Onet Ranowypowiedział się na temat zmian w sądownictwie wprowadzanych przez rząd PiS.

Stowarzyszenie Sędziów Polskich: Przedstawiamy kompleksowy raport, opisujący wszystkie przypadki represji władz wobec niezależnych polskich sędziów. W raporcie opisano różnego rodzaju działania, jakie zostały już podjęte, wobec dwudziestu jeden polskich sędziów.

>>>Raport<<<

Lider SLD Włodzimierz Czarzasty w ostry słowach odpowiedział – w programie Onet Rano – na liczne komentarze, jakie pojawiły pod jego głośnym twittem z 3 lipca.

„Byłem z Julią Przyłębską w Socjalistycznym Związku Studentów Polskich a ze Stanisławem Piotrowiczem i Marcinem Wolskim w PZPR. Myślałem, że jestem wielką mendą a okazuje się że można być większą. Można z taką przeszłością zapisać się do PIS i awansować. Uczę się całe życie” – napisał wówczas polityk.

Teraz równie mocno stwierdził, że od historii nikt nie ucieknie i on sam nie ma zamiaru uciekać.Przyznał, że należał zarówno do Zrzeszenia Studentów Polskich jak i do PZPR, a później wstąpił do SLD. „Nie mówię, że nie byłem, nie tłumaczę tego, nie zasłaniam się, nie ukrywam” – oznajmił…

View original post 3 542 słowa więcej

 

Od Jacka Kurskiego staliniści mogliby pobierać nauki

Krzysztof Leski przez ponad rok codziennie oglądał główne wydanie najważniejszego programu informacyjnego w TVP. Oceniał „Wiadomości” po przejęciu mediów publicznych przez PiS, a swoje recenzje zamieszczał na Twitterze – wielokrotnie też się na nie powoływaliśmy. Leski bowiem to doświadczony dziennikarz i działacz opozycji w PRL.

Przez prawie 15 miesięcy oglądał „Wiadomości”, bo jak stwierdził w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, „poczułem, że to coś tak niebywałego, że trzeba to zacząć dokumentować”. – „Wiadomości” przestały być programem informacyjnym czy nawet propagandowo-informacyjnym. Najgorsza jest ta nienawiść. I język, w którym jest rozsiewana. Bo sama propaganda sukcesu to nic nowego, znamy dość dobrze te mechanizmy z czasów komunistycznych. Natomiast nowością w całej 29-letniej historii programu jest nienawistny język epitetów. Wymierzony głównie w „totalną opozycję” i „brukselskie elity” – stwierdził Leski.

Zdaniem Leskiego, TVP pod kierownictwem Jacka Kurskiego, cofnęła się do głębokich czasów PRL. – „Liczba epitetów w „Wiadomościach” jest niebywała, ale kluczowy jest ton, w jakim są podawane – pełen profesjonalnej werwy, jak gdyby to były fakty czy gorące newsy. Najwyraźniej istnieje bardzo precyzyjna instrukcja, jak mówić o sprawach gospodarczych, wewnętrznych, politycznych, zagranicznych, o wszystkim. Jacek Kurski wrócił do zjadliwego języka propagandy Urbana w stu procentach, choć czerpie także z Macieja Szczepańskiego, słynnego prezesa telewizji z lat 70., który ją unowocześnił i uprawiał propagandę sukcesu w światowej oprawie”.

Recenzując poszczególne wydania „Wiadomości”, Leski zaczął przyznawać „Tubę dnia” dla reportera, który podpisuje swoim nazwiskiem najgorszy propagandowo materiał. Zapytany przez Agnieszkę Kublik, komu przyznałby „Tubę Roku”, Leski odpowiedział: – „Nie jestem w stanie wybrać jednego reportera, bo takich, którzy nie cofną się przed żadnym zleceniem, naliczyłem 17. Cierpiał, Diaz, Graczak, Korab, Marciniak, Maszenda, Pawelec, Sawicki, Stankiewicz, Szewczak, Szypszak, Smagliński, Tulicki, Wąs, Wierzchowska, Wojtanowicz, Wolski. Czasem mam wrażenie, że szefostwo próbuje każdego z reporterów umazać w g… Bo każdy z nich ma na koncie wiele wyjątkowo perfidnych materiałów”.

Podobny kłopot z wyborem Leski ma przy przyznaniu tej „Tuby” prowadzącym „Wiadomości”. – „Nie potrafię wybrać. Jeszcze rok temu wydania prowadzone przez Ziemca były łagodniejsze niż Holeckiej i Adamczyka. Np. Ziemiec, prowadząc wywiad z gościem „Wiadomości”, był łagodniejszy, próbował udawać w miarę bezstronnego. Ale już gdzieś od wiosny nie widzę żadnej różnicy” – powiedział Leski.

Depresja plemnika

 „To się nie dzieje naprawdę. Marek Suski jako jeden z argumentów za reformą sądownictwa, powiedział, że „niektórzy sędziowie mają w ogródkach zakopane sztabki złota, nie wiadomo skąd” – napisał na Twitterze Patryk Michalski z RMF FM. Reporter powołuje się na oficjalne sprawozdanie Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i  Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego.

Jej przedstawiciele byli w Polsce we wrześniu ubiegłego roku w sprawie pisowskiej „reformy” wymiaru sprawiedliwości. Spotkali się z przedstawicielami rządu, opozycji, sędziami i organizacjami pozarządowymi.

Marek Suski, który – przypomnijmy jest szefem gabinetu politycznego premiera Morawieckiego – podczas spotkania z komisją z PE twierdził, że dlatego PiS reformuje sądownictwo, bo niektórzy sędziowie poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa są bardzo bogaci, nie wiadomo skąd mają te pieniądze oraz, że… zakopywali złoto w ich ogrodach.

Na jednak nie poprzestał. Jak wynika ze sprawozdania, Suski porównywał  reakcję instytucji unijnych na pisowską reformę do historycznych działań Moskwy. Te „rewelacje” padły na spotkaniu, w którym uczestniczyli także…

View original post 2 366 słów więcej

 

Czas na manipulacje przy ordynacji wyborczej

Za kilka dni wkroczymy w rok wyborczy, więc PiS nie zasypia gruszek popiele i przymierza się do niebezpiecznego mieszania w ordynacji wyborczej… Pretekst jest, bo jak informuje PKW w pięciu okręgach wyborczych liczbę wybieranych posłów należy zmniejszyć o jeden. W pięciu innych okręgach należy dodać po jednym mandacie. Zmiany wynikają z ruchów demograficznych, więc PKW już precyzuje, w których okręgach i o ile liczbę wybieranych posłów należy skorygować. Mało tego :

„PKW jednocześnie przypomina, że stosownie do art. 203 ust. 3 kodeksu wyborczego Sejm dokonuje zmian w podziale na okręgi wyborcze /…/termin dokonania zmian w podziale na okręgi wyborcze upływa 14 maja 2019 roku” – informuje PKW w piśmie do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

Zdaniem ekspertów realizacja podobnych pomysłów może mieć wpływ na polityczne szanse poszczególnych ugrupowań. Socjolog polityki Jarosław Flis –ocenia, że podobne korekty w przypadku Sejmu są rutyną, choć tej zasady nie dochowano w poprzednich wyborach. „W efekcie PO straciła, trochę przypadkowo, trzy mandaty” – przypomina. I zwraca uwagę, że PKW mówi tym razem o korektach po jednym mandacie w jedną lub w drugą stronę, więc trudno przewidzieć, kto na tym zyska, a kto nie. „Jest pewnym kuriozum, że Sejm może zastosować reguły kodeksu wyborczego i zatwierdzić wyliczenia PKW lub nie, tzn. nie dokonać korekty” – dodaje ekspert.

Inna jest sprawa z okręgami wyborczymi do Senatu. „Tam za każdym razem trzeba rysować granice okręgów. Do tej pory największa partia w Sejmie zwyciężała w Senacie, ale to się może kiedyś skończyć. Dziś też nie jest to oczywiste. Dlatego podział na okręgi senackie jest delikatniejszą materią” – zwraca uwagę Flis.

„Sytuacja ta nie narusza wprawdzie art. 261 ust. 2 kodeksu wyborczego, lecz budzi wątpliwości” – zauważa z kolei PKW, a na poparcie takiego stanowiska przykłady daje Jarosław Flis i wymienia „dziwactwa” jakie towarzyszyły w minionych wyborach w niektórych okręgach na  Śląsku.

Pismo z PKW w tej sprawie trafiło już nie tylko do prezydium Sejmu, a także do sejmowej komisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa wyborczego.

Prezydium komisji wciąż zastanawia się, czy zmiany będą proponowane Sejmowi, a wiceszef tej komisji Marcin Horała (PiS)  obawia się zarzutu iż partia rządząca miesza przed wyborami i nie bez przyczyny …

Już teraz w opinii wiceszefa komisji z PO Mariusza Witczaka: „PiS nie pracuje nad ordynacją wyborczą, tylko się do niej włamuje. Istnieje ryzyko, że zmiany będą służyły PiS, a nie obywatelom.” – ocenia parlamentarzysta.

Depresja plemnika

Zjednoczona Prawica nie przeczuwała, że przejęcie sądów będzie tak trudne. Myślała, że jeśli obrzydzi sędziów społeczeństwu, jeśli pokaże jako „nadzwyczajną kastę”, zepsutą elitę, która wykorzystuje immunitet, by bezkarnie kraść w sklepach kiełbasę, to wówczas nikt nie stanie ani w ich obronie, ani w obronie sądów. A jeśli jeszcze przy tym spowoduje się zamęt w sądownictwie, postrąca prezesów, zrobi przeciąg w KRS i czystkę w SN, a więc puści się w ruch karuzelę atrakcyjnych stanowisk, to i sami sędziowie zaczną podstawiać sobie nogi, żeby tylko zająć miejsce na karuzeli. Plan wydawał się dobrze ułożony, tyle że się posypał. Ani ludzie nie dali się nakarmić propagandową papą i nie poparli tak zwanej reformy wymiaru sprawiedliwości. Ani sędziowie nie okazali się tak pazerni…

View original post 1 689 słów więcej

 

TV Republika upada. Tak kończą gadzinówki

Pracownikom Republiki wciąż nie przelano pensji za listopad. Jeszcze kilka dni temu niektórzy nie dostali wynagrodzenia za październik. Miesięczne opóźnienia z wypłatą to norma – twierdzą dwie pracownice telewizji Republika, z którymi rozmawiali dziennikarze „Gazety Wyborczej”. Aż 30 pracowników wysłało list w sprawie sytuacji w stacji. – „W Republice panuje stan oblężenia. Kierownictwo poszukuje w szeregach niemieckich i rosyjskich szpiegów oraz zakamuflowanych działaczy Platformy Obywatelskiej. Oglądalność nieustannie spada. W listopadzie wyniosła 0,03 proc. Jest o 40 proc. mniej niż przed rokiem. To wina kierownictwa stacji. Produkujemy długie i nudne audycje, których nikt nie chce oglądać” – piszą w nim.

„Dzień pracy zwykle zaczynam od pytania koleżanek i kolegów, czy już coś im przelali. Bo jak dostali to może i ja dostanę zaraz po nich” – mówi „Gazecie Wyborczej” jedna z dziennikarek telewizji Republika, zastrzegając anonimowość. Gdy pod koniec listopada GW po raz pierwszy rozmawiała z dwiema pracownicami Republiki, nie dostawały pensji od kilku miesięcy. Jak twierdzą, załoga stacji dzieli się na „rodzinę”, czyli grupę prawicowych celebrytów, m.in. Tomasza Sakiewicza, Tomasza Terlikowskiego (naczelny stacji), Dorotę Kanię (zastępczyni naczelnego), dziennikarkę Katarzynę Gójską-Hejke, i na „wyrobników”. – „Wyrobnicy pracują na kredyt. Rodzina pieniądze dostaje na czas. Najgorzej mają techniczni, którzy w hierarchii ważności są ostatni” – opowiada sfrustrowana pracowniczka. Przypomnijmy: telewizja zaczęła nadawać w 2013 r., jako wspólna inicjatywa grupy dziennikarzy ze środowisk konserwatywnych i wspierających PiS. Puszczana w telewizjach kablowych rozwijała się nieźle do wyborów 2015 r., lecz po wygranej PiS paradoksalnie jej najzdolniejsi dziennikarze i pracownicy techniczni przeszli do telewizji publicznej. Dziś jest opanowana przez środowisko „Polskiej” oraz jej klubów. Stałe programy mają w niej Antoni Macierewicz, Jerzy Targalski, Ewa Stankiewicz, czyli prawicowy beton – wyznawcy teorii spisku smoleńskiego i tropiciele agentów – czytamy w portalu.

Pod koniec listopada 30 szeregowych pracowników zdecydowało się napisać list do zarządu telewizji. „W ten wyjątkowy czas, gdy zasiadają państwo przy wigilijnym stole, prosimy na chwilę wspomnieć o nas, pracownikach telewizji Republika, którzy od kilku miesięcy nie dostali wynagrodzenia za swoją pracę. Dla nas to nie będzie wesoły czas. Z podobnymi sytuacjami mamy do czynienia co miesiąc, ale w okresie świątecznym są one szczególnie przykre” – przytacza treść pisma ”Wyborcza”. „Z szacunku dla naszych widzów nie chcielibyśmy blokować procesu produkcji i nadawania programu, więc prosimy o niezmuszanie nas do drastycznej formy protestu. Ufamy, że dyrekcja telewizji Republika zaprzestanie zastraszania i szykanowania pracowników” – apelują jego twórcy. Kopia listu trafiła do premiera, prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu.

Tymczasem  Tomasz Sakiewicz zaprzecza informacjom, podawanym przez jego pracowników. Poproszony przez „GW” o komentarz, wysyła smsa. „Ktoś was wprowadza w błąd. Obecnie nasza sytuacja jest dobra. To [że nie płacę] to jakaś bzdura. W tej chwili regulujemy swoje płatności wobec pracowników” – przytacza jego treść dziennik. Listu pracowników Sakiewicz komentować nie chce, bo „pierwszy raz o nim słyszy”. Zapewnia też, że w Republice nie ma zastraszania. Na koniec przysyła kolejnego SMS-a: „Proszę wskazać, komu pana zdaniem nie zapłaciliśmy” – czytamy w portalu GW.

Depresja plemnika

Dziennikarz Tomasz Sekielski od kilku miesięcy pracuje nad filmem dokumentalnym poruszającym tematykę pedofilii w Kościele. Choć wsparcia finansowego odmówiły mu największe polskie stacje telewizyjne, udało mu się zebrać potrzebną sumę dzięki zbiórce na platformie Patronite. Praca nad filmem nie jest jednak łatwa – bohaterowie filmu są zastraszani, nagrania utrudnia także policja.

– Kolejny dowód na to, że Kościół wiele mówi o sprawie pedofilii, a niewiele w tej sprawie robi. Wyobraźcie sobie księdza, który został prawomocnie skazany, który dostał zakaz zbliżania się do dzieci, któremu sąd zakazał nauczania religii. I ten oto ksiądz odprawia rekolekcje z naukami dla dzieci. Mamy to nagrane i zobaczycie to w naszym filmie – opowiadał Sekielski w dopiero co opublikowanym na Facebooku klipie.

O projekcie Sekielskiego głośno jest niemal od roku, kiedy dziennikarz poinformował, również na swoim Facebooku, że planuje nagranie filmu dokumentalnego o pedofilii w polskim Kościele. – To nie będzie film antykościelny ani…

View original post 5 567 słów więcej

 

Gersdorf i Tuleya – bohaterowie naszych czasów

Gersdorf o rozmowie z PMM: Nie komentowałam przez dwa dni, ale okazało się, że ktoś jednak, chyba z kancelarii premiera, przedstawił całą tę rozmowę. Dlatego pozwoliłam sobie powiedzieć, że była taka rozmowa

– To nie była konferencja, to było moje oświadczenie, które zostało sprowokowane wiadomościami na temat rozmowy mojej z premierem. Myśmy mówili, że nie będziemy tego komentować i ja tego nie komentowałam przez dwa dni, ale okazało się, że ktoś jednak, chyba z kancelarii premiera, bo tak to wynikało, przedstawił całą tę rozmowę. Dlatego ja pozwoliłam sobie powiedzieć, że była rzeczywiście taka rozmowa, zresztą nic więcej nie powiedziałam – mówiła Małgorzata Gersdorf w rozmowie z Krzysztofem Świątkiem w Polskim Radiu 24.

– Musiała ze strony premiera ta informacja, bardzo dokładna, przejść, dlatego trudno mi było dalej milczeć, bo to byłoby dziwne. Tym bardziej, że miałam zapytania w trybie informacji publicznej o to – dodała Gersdorf.

Igora Tuleyę nie złamie PiS, dzięki takim postaciom przeżyjemy ten koszmar

„To jest dopiero początek igrzysk. Spodziewamy się jakichś konsekwencji, ale to jest ta cena, którą się dziś płaci za mówienie prawdy i mówienie o wartościach. Trzymamy się mocno i zapewniam państwa, że nie zrobimy ani jednego kroku w tył” – powiedział sędzia Igor Tuleya po wyjściu z przesłuchania przez rzecznika dyscyplinarnego. Trwało ono ponad godzinę.

Sędzia Tuleya poinformował, że obecnie występuje w czterech postępowaniach dyscyplinarnych, w tym w dwóch „jego rola będzie prawdopodobnie w charakterze obwinionego”. – „Przed ponad dwadzieścia lat kontakt z rzecznikiem dyscyplinarnym miałem pewnie raz albo dwa razy. Natomiast w ciągu ostatnich dwóch tygodni znalazłem się w czterech postępowaniach prowadzonych przez rzecznika. Jest to dziwne” – powiedział.

Dziękował za wsparcie ludziom, którzy pojawili się przed siedzibą KRS. – „Opłacało się stać razem z obywatelami pod Sądem Najwyższym. Zapewniam państwa, że nasze stanowisko, stanowisko sędziów nie zmieniło się, jesteśmy po to, żeby o podstawowych wartościach mówić wprost, niczego nie ukrywając” – stwierdził Tuleya. Jego pełnomocnik mec. Jacek Dubois dodał, że „jako adwokatowi jest mu wstyd, że pan sędzia musiał się tu stawić”.

„Z wielkim niepokojem przyjmujemy, że sędziowie, którzy wyrażali się krytycznie bądź brali udział w formułowaniu pytań do TSUE, są wzywani przez rzecznika dyscyplinarnego wyznaczanego bezpośrednio przez ministra sprawiedliwości. Trudno to inaczej oceniać, niż jako czynność mającą wywołać efekt mrożący w stosunku do innych sędziów, mogących mieć krytyczne oceny wobec reformy wymiaru sprawiedliwości. To musi budzić wątpliwości co do niezależności sądownictwa w Polsce.” – mówił z kolei pełnomocnik sędziego Krystiana Markiewicza mecenas Mikołaj Pietrzak. Markiewicz był drugim sędzią, który musiał dzisiaj stawić się przed rzecznikiem dyscyplinarnym.

>>>

Opozycja protestująca zmiecie PiS, tak jak komuchów

Sędzia Igor Tuleya zadał w zeszłym tygodniu Trybunałowi Sprawiedliwości UE pytanie prejudycjalne o to, czy w świetle nowych przepisów dyscyplinarnych i gróźb polityków pod adresem sędziów polscy sędziowie mają gwarancję niezawisłości odpowiadające standardom unijnym nakładającym na państwa obowiązek zapewnienia rzetelnej procedury sądowej. Nożyce, czyli prokuratura, odezwały się natychmiast, strasząc sędziego.

Szef prowadzącej sprawę Prokuratury Okręgowej w Płocku wydał „oświadczenie”, w którym stwierdza, że sędzia Tuleya działa na szkodę osób pokrzywdzonych przez groźnych przestępców, bo postępowanie do czasu odpowiedzi TSUE będzie zawieszone, co „naraża ofiary porwań na dodatkową traumę związaną m.in. z odkładaniem w czasie przesłuchań koniecznych przed sądem, a dotyczących najbardziej dramatycznych wydarzeń w ich życiu”.

Sędziego potępił w TVP Info minister-prokurator generalny Zbigniew Ziobro, grożąc mu postępowaniem dyscyplinarnym (które sam może zainicjować): „To jest prezent dla bandytów – taka postawa sędziego. To pokazuje, jak nasze reformy i ta izba dyscyplinarna jest potrzebna. Nie można godzić się na to, żeby wymiar sprawiedliwości był traktowany instrumentalnie przez ludzi zacietrzewionych politycznie, którzy zmierzają do tego, aby swoje własne interesy i obsesje polityczne rozgrywać kosztem sprawiedliwości, bezpieczeństwa Polaków, praworządności”.

Prokurator okręgowy, minister-prokurator Ziobro, a wcześniej telewizyjne „Wiadomości” manipulują opinią publiczną, przedstawiając sędziego Tuleyę jako osobę udaremniającą skazanie groźnych bandytów, którym „zarzuca się szereg brutalnych czynów, jak uprowadzenia i wymuszenia popełnione ze szczególnym udręczeniem pokrzywdzonych, w tym ich brutalne bicie”. Owi groźni bandyci, w liczbie 13, mają bowiem oddzielny proces. Trójka, którą sądzi Tuleya, odpowiada z wolnej stopy i poszła na współpracę z prokuraturą. A co do szybkości osądzenia, to szybka nie była tu sama prokuratura: przestępstwa obejmują lata 2002-03, a akt oskarżenia wpłynął do sądu dopiero w tym roku.

Czyli manipulacja faktami, by szczuć opinię publiczną na sędziego.

Szczucie służy – jak zwykle – dowodzeniu, że sędziowie są „nadzwyczajna kastą” w dodatku „antyludzką”, więc trzeba z nimi zrobić porządek. Ale służy też wywarciu nacisku: na sędziego Tuleyę, na prezesa sądu, w którym sądzi, i na wszystkich sędziów, którym świta w głowie zadawanie pytań prejudycjalnych.

W dalszej części „oświadczenia” Prokurator Okręgowy w Płocku zapowiada, że „wystąpi do Sądu Okręgowego w Warszawie z wnioskiem o cofnięcie pytania prejudycjalnego skierowanego do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej”. Nie istnieje żadna podstawa prawna do takiego żądania. Zatem przesłanie takiego pisma do sądu można potraktować jako bezprawny nacisk na sąd, co kwalifikuje się do odpowiedzialności karnej (art. 232 kk). Prokurator zapowiada też wniosek o cofnięcie decyzji o zawieszeniu sprawy do czasu odpowiedzi na pytanie przez TSUE. I to mu wolno. Decyzję o cofnięciu zawieszenia może podjąć tylko sędzia Tuleya. Chyba że…

I tu dochodzimy do mechanizmu, jaki PiS wmontował w wymiar sprawiedliwości po to, by nim politycznie sterować. Otóż prezesem Sądu Okręgowego w Warszawie jest Joanna Bitner, mianowana przez ministra-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę. A wiceprezesem, któremu podlega sędzia Igor Tuleya, jest Dariusz Drajewicz, awansowany na tę funkcję przez PiS z sądu rejonowego. A teraz, dodatkowo, delegowany do Sądu Apelacyjnego, dzięki czemu zarabia lepsze pieniądze (pensja sędziego apelacyjnego i dodatek za prezesowanie w sądzie okręgowym). Do tego spotkał go honor zasiadania w Krajowej Radzie Sądownictwa.

Przed tymi osobami – sędzią Bitner i sędzim Drajewiczem – stanie zadanie zareagowania na żądania prokuratury. Mogą (bezprawnie) naciskać na sędziego, ale nie mogą mu nic nakazać. Ale w gestii prezesa sądu, od lipca tego roku (pisowska nowelizacja), jest „zmiana zakresu obowiązków sędziego”. Prezes może więc np. przenieść sędziego Tuleyę do innego wydziału, przez co straci tę sprawę. Tak właśnie zrobiła prezeska Sądu Okręgowego w Krakowie z sędzią Waldemarem Żurkiem. Albo np. odebrać mu pewną kategorię spraw, a przydzielić inną. To oczywiście stałoby w sprzeczności z konstytucją i wszelkimi standardami prawa do bezstronnego sądu, ale przepis ustawy wprost tego nie zakazuje. A PiS nie obchodzą konstytucja czy standardy.

Tak wygląda układ stworzony przez PiS: „swoi” ludzie na newralgicznych stanowiskach, przepisy pozwalające manipulować składami sędziowskimi i odpowiedzialność dyscyplinarna dla nieposłusznych. PiS używa posłusznych sędziów funkcyjnych i politycznie sterowanej prokuratury, więc politycy nie muszą osobiście brudzić sobie rąk.

To już trzecie takie zdarzenie w ciągu miesiąca. Na początku sierpnia Prokuratura Krajowa zagroziła sędziom SN odpowiedzialnością za pytanie prejudycjalne. Potem Naczelnik rzeszowskiego Oddziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej zażądał od prezesa Sądu Apelacyjnego dyscyplinarnego ukarania sędzi za zwrot akt prokuraturze.

Pytanie prejudycjalne sędziego Igora Tuleyi, a wcześniej sędzi Sądu Okręgowego w Łodzi Ewy Maciejewskiej o to, czy sędziowie w Polsce mają instytucjonalne warunki, by orzekać niezawiśle, staje się coraz bardziej oczywiste i palące. Za chwilę rozpocznie działalność złożona w połowie z prokuratorów Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym.

Poważni prawnicy dyskutują o poprawności pytań prejudycjalnych zadanych TSUE przez polskich sędziów. Mówi się, że ich związek z prawem Unii jest dyskusyjny. I że Trybunał, jeśli zechce na nie merytorycznie odpowiedzieć, będzie musiał zmodyfikować swój dotychczasowy paradygmat sądzenia. Reakcja władzy PiS, w tym podległej jej prokuratury, na te pytania prejudycjalne może przekonać Trybunał do takiej zmiany.

Jarosław Kaczyński dzieli społeczeństwo, ale my, do k…y nędzy, też jesteśmy podzieleni. Trzeba to zmienić i wyjść z tego kongresu z absolutnym postanowieniem, że nasi przywódcy muszą zorganizować wspólne kierownictwo, wspólną koordynację” – mówił Władysław Frasyniuk na Kongresie Obywatelskich Ruchów Demokratycznych w Łodzi

Kongres Obywatelskich Ruchów Demokratycznych (KORD) zgromadził w Łodzi ok. 400 osób. To grupy protestujące przeciwko zagrożeniom demokracji, obrońcy Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, organizatorzy happeningów, Literiad i wiele innych. Większość wyłoniła się z KOD-u. W foyer łódzkiej hali Expo wystawili swoje stoiska.

„Zależy nam, żeby opozycja chodnikowa zaczęła ze sobą rozmawiać i wymieniać się pomysłami. Teraz różne grupy organizują konkurencyjne wydarzenia. Grupy są skonfliktowane i niedogadane. Chcieliśmy, żeby to był rodzaj targów. Nie tworzymy wspólnej organizacji. Chcemy działać lepiej i bliżej, ale nie jako jedno ciało” – podkreślała Katarzyna Knapik, organizatorka.

Niektórzy mówili w kuluarach, że ta atmosfera podziału i konkurencji ich uwiera, że liderzy małych grupek, które odłączyły się od większych, krytykują w mediach społecznościowych swoich dotychczasowych liderów, zarzucając im złe pomysły, lenistwo itd. Padają epitety.

Zwracano uwagę, że na kongresie wprawdzie jest KOD, ale nie ma liderów m.in. Krzysztofa Łozińskiego, przewodniczącego Komitetu Obrony Demokracji. „To nie on zorganizował ten kongres, więc go zbojkotował” – mówił jeden z działaczy KOD.

Larum grają! Idźcie na wybory!

Na sali trwały panele. Atmosfera była miła, jak na pokojowych protestach. Zastanawiano się, jak bronić Konstytucję, czy warto wychodzić na ulicę, mobilizowano przed nadchodzącymi wyborami samorządowymi  i omawiano sposoby zabezpieczenia przed ewentualnymi fałszerstwami.

„Obywatele, mości panowie, larum grają, my musimy wygrać te wybory, ten maraton wyborczy. To będzie nasze opowiedzenie się za pewną opcją cywilizacyjną” – nawoływał Bogusław Stanisławski, współtwórca polskiego Amnesty International.

„My już  wypowiedzieliśmy się w 1989 roku oraz w referendum unijnym, ale sytuacja zmusza nas, byśmy się wypowiedzieli po raz kolejny. Musimy wygrać, żeby w Polsce nie polała się krew. Mówię, to z perspektywy pokolenia, które widziało krew na ulicach. Musimy wygrać w warunkach absolutnie nam nie sprzyjających, w których odebrano nam media publiczne, funkcjonuje propaganda, która nie uznaje cywilizowanych standardów, nie cofa się przed kłamstwem, szkalowaniem. Musimy tak wygrać, jak Solidarność w 1989 roku” – mówił Stanisławski.

Aktorka Dorota Stalińska, która jest radną sejmiku województwa mazowieckiego, namawiała, by przekonywać tych, którzy nie głosują, a zawłaszcza niezagospodarowanych przez ojca Rydzyka emerytów. „Każdy niech przyprowadzi na wybory 10 osób, ale nie te, które znacie i wiecie, że zagłosują. Przekonajcie tych, którzy mówią „A po co mam iść na wybory? Mój głos się nie liczy”. Ruszcie tyłki i idźcie w lud, bo sytuacja jest dramatyczna. Jeśli stracimy samorządy, stracimy Polskę” – apelowała Stalińska.

Konstytucja weszła na koszulki

Dużo mówiono na tematy, które ostatnio gromadziły największe protesty, czyli o Konstytucji, Trybunale Konstytucyjnym, Sądzie Najwyższym, sytuacji sędziów. Sędzia Waldemar Żurek, b. rzecznik byłej KRS, wystąpił w koszulce „Konstytucja”. „Jedną z zalet Konstytucji jest to, że weszła na koszulki, że zaczęliśmy o niej mówić, że dzieci w szkołach ją czytają. Tego się nie spodziewaliśmy” – podkreślał sędzia Żurek.

Od napisu na koszulce zaczyna zwykle prelekcje z młodzieżą sędzia Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. „Ja” i „Ty” – rzucają się w oczy, „On” – jest jeszcze niewidoczny, ale nie można go nie dostrzegać. „Kon” – ten przedrostek mówi o wspólnotowości. Wszystko w tym słowie się znajduje” – podkreślał Jerzy Stępień.

Czy warto jeszcze być na ulicach w obronie Konstytucji? I co zrobić, żeby były szanse na skuteczność? – pytał prowadzący panel „Konstytucja prawem demokracji”.

Mecenas Sylwia Grzegorczyk-Abram z inicjatywy Wolne Sądy: „Nie ma możliwości, żebyśmy ustali w walce o najwyższe wartości, praworządności, trójpodziału władzy. Musicie państwo być twardym punktem odniesienia w tych bardzo grząskich czasach. Jeśli zrezygnujemy, to propaganda rządowa, prowadzona przez media publiczne, zwycięży. Musimy się zjednoczyć, schować ambicje i wspólnie wystartować do bitwy wyborczej”.

Waldemar Żurek podkreślał, że sędziowie też ryzykują, znoszą szykany. Sam miał m.in. kontrolę CBA, był przesłuchiwany w prokuraturze, przesłuchano jego starszych rodziców. „Ludzie różnie reagują na takie traktowanie. Jedni się załamuję, inni trwają przy przysiędze sędziowskiej między innymi dzięki waszemu wsparciu” – zwrócił się do zebranych i zapowiedział, że w przyszłości trzeba będzie dokonać rozliczeń, osądzić każdego, który splami przysięgę sędziowską.

Sędzia Żurek powiedział, że dojrzewa myśl o zorganizowaniu w Warszawie demonstracji sędziów. Mieliby iść z togami, a wspierać ich chcą adwokaci i radcowie prawni.

Choć dyskusja na sali plenarnej była ciekawa, nie wnosiła jednak zbyt wiele nowego. Niektórzy byli zawiedzeni.  „Oczekiwałem, że będziemy się spierać, nawet kłócić. Każdy powtarza, że wygramy. Nas nie trzeba przekonywać, żeby pójść na wybory. Ustalmy, którą drogą pójść, żeby wygrać. Tu tego nie ma. Przypomina mi to spotkanie Amwaya” – krytykował po pierwszej części spotkania Romuald Durlik z Obywateli RP w Łodzi.

„Nic się samo nie wydarzy, nie będzie cudu”

W drugiej części zaproszono do udziału w panelu legendy pierwszej „Solidarności” z lat 80.: Zbigniewa Bujaka, Henryka Wujca, Grażynę Staniszewską, Zbigniewa Janasa i Władysława Frasyniuka.

Padło konkretne pytanie „Co robić dalej?”

Grażyna Staniszewska mówiła, żeby już zastanawiać się, jak będziemy przywracać praworządność. Henryk Wujec, że powinno się działać jak „Solidarność”, czyli jawnie, bez przemocy, cierpliwie, pomagać sobie nawzajem i myśleć, jaka będzie w przyszłości Polska, bo musi być inna, niż przed dojściem PiS do władzy.

Zbigniew Janas wspominał , że powstanie „Solidarności” i obrady Okrągłego Stołu to były cuda. „Ale na te cuda trzeba było ciężko pracować” – zaznaczył.

Frasyniuk: Za co sobie gratulujecie? Za trzeci rok porażki?

„Najważniejsze są wartości. To, że w polityce jest do dupy, to właśnie z tego powodu,  że w życiu publicznym zabrakło wartości” – mówił Władysław Frasyniuk i podkreślał, że jak nie ma wartości, nie ma organizacji, nie ma pieniędzy, to nie ma szans na zwycięstwo.

„Czy to jest sala ludzi sukcesu?” – zapytał. Zebrani przytaknęli. – „Tak?! Ta garstka?! Brak tu przywódców, którzy są tak skonfliktowani, że nawet w mediach o tym mówią (nawiązał do nieobecności liderów KOD-u – przyp. red.). A to poczucie sukcesu? Wszyscy tu sobie za wszystko dziękowali. Za co?! Za trzeci rok porażki?!

Nic się samo nie wydarzy, nie będzie cudu. Przyjechałem na ten kongres, żeby państwu powiedzieć, że jeśli tak będziemy funkcjonowali, jeśli będziemy budować współczesne kombatanctwo, wspominać sukcesy sprzed roku, to dramat!

Nie do pomyślenia, że we Wrocławiu są demonstracje w obronie sądu o godz. 17, 18 i 19. Na której mam być? Z tego kongresu trzeba wyjść z absolutnym przekonaniem: budujemy wspólne kierownictwo, jedność” – mówił Frasyniuk.

Wypomniał zebranym, że liderzy organizacji krytykują się na Facebooku, a KOD zamiast rosnąć w siłę, stopniał o połowę.

„Czy Rosjanom zależało, żeby wygrał Trump? Nie. Żeby podzielić społeczeństwo. Jarosław Kaczyński dzieli społeczeństwo, ale my, do kurwy nędzy, też jesteśmy podzieleni. Z tego trzeba wyciągnąć wnioski. Trzeba to zmienić i wyjść stąd z absolutnym postanowieniem, że nasi przywódcy muszą zorganizować wspólne kierownictwo” – przekonywał Frasyniuk.

Do sceny podeszła działaczka, starsza działaczka KOD. „Jak jest taki mądry, to niech stanie na czele!” – krzyknęła.

Na co Władysław Frasyniuk odpowiedział: „Trzeba liczyć albo na cud, albo, że przyjdzie Frasyniuk i załatwi? Oba tropy fałszywe” – odparł.

Były lider dolnośląskiej „Solidarności” chwalił wczorajsze wystąpienie Barbary Nowackiej na Konwencji Koalicji Obywatelskiej.

„Barbara Nowacka pokazała, że nie jest odklejona od polityki. Wszystko co powiedziała, to był początek myślenia o nowej opozycji” – powiedział i przyznał, że od wczoraj zaczyna być dobrej myśli. – „Mam wrażenie, że opozycja wróciła do politycznego myślenia”.

— OPOZYCJA KONTRATAKUJE, ANTY-PIS NABIERA ENERGII, CHOĆ OPOZYCJA IDZIE PODZIELONA – Paweł Wroński na jedynce GW: “Ugrupowania demokratyczne idą na jesienne wybory podzielone. Ale wspólnie atakują wizję samorządności prezentowaną przez PiS i premiera Morawieckiego, który jeździ po kraju, obiecując rządowe inwestycje za poparcie jego partii”.
wyborcza.pl >>>

— BARBARA NOWACKA WYCHWALA KOALICJĘ OBYWATELSKĄ – w rozmowie z Agnieszką Kublik w GW: “Nie on mnie zapisywał gdziekolwiek i nie on mnie będzie wypisywał. Inni też mnie wyrzucają z lewicy, bo nie noszę ich szyldu, nie wpisuję się w schemat i idę wbrew utartej ścieżce – zamknąć się na swojej kanapie i mocno okopać. Jestem człowiekiem dialogu. Ego i logo nie stanowią o tym, kto jest lewicą i kto jakie wyznaje wartości. Nie zmieniam swoich poglądów, staram się skutecznie je realizować. Wybieram „no ego, no logo”. I dzięki temu mamy wielką Koalicję Obywatelską”.
wyborcza.pl >>>

Wierzę, że Warszawa zasługuje na prezydenta energetycznego, wiedzącego jak funkcjonuje miasto, jak to miasto żyje, ale też chcącego słuchać warszawianek i warszawiaków, pracującego dla tego miasta tak ciężko. To jest Rafał Trzaskowski, który takim prezydentem będzie. Będzie prezydentem nie dość, że uczciwym i zdeterminowanym, to do tego prezydentem faktycznie rozumiejącym miasto, nie snującym irrealistycznych wizji, tylko wiedzącym, co zrobić, żeby nam wszystkim żyło się lepiej. Warszawa jest miastem różnorodnym. Są miejsca, gdzie żyje się wspaniale, są miejsca, gdzie są ludzie wykluczeni” – mówiła na konferencji prasowej Barbara Nowacka.

Bardzo dziękuję za wsparcie. Bardzo się cieszę, że Koalicja Obywatelska jest coraz silniejsza, że udaje się nam wspólnie przekonywać nowe osoby, żeby do nas dołączyły i bardzo się cieszę z tego poparcia. Myśmy wielokrotnie rozmawiali na temat programu, bo od tego to się wszystko zaczęło, od rozmowy o programie dla kobiet. Rozpocząłem swoją rozmowę z warszawiakami pół roku temu, proponując właśnie program dla kobiet, mówiąc o równouprawnieniu, o darmowych żłobkach dla wszystkich warszawiaków” – mówił Rafał Trzaskowski

>>>

Wszystkie pisowskie kartofle i buraki

„To jest taka fikcja, jak w „Roku 1984”, gdzie Ministerstwo Prawdy zajmowało się propagandą, Ministerstwo Pokoju – wojną. A Krajowa Rada Sądownictwa ma tyle wspólnego z sądownictwem, że je niszczy, a osoby, które tam zasiadają, są po prostu grabarzami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Obecna Krajowa Rada Sądownictwa nie ma nic wspólnego z sądownictwem” – powiedział sędzia Igor Tuleya w TVN 24. Według niego, „wszystko zmierza w złym kierunku”.

Przyznał, że był rozczarowany, kiedy I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf poszła na urlop. – „Jestem mile zaskoczony tym, że I prezes skróciła swój urlop i pokazała się w Sądzie Najwyższym, to dobrze wróży. Jestem dumny z takiej prezes Sądu Najwyższego” – podkreślił Tuleya.

Uważa bowiem, że sędziowie powinni „aktywnie uczestniczyć w życiu publicznym, obywatelskim” i brać udział w zgromadzeniach w obronie sądów. – „Sędziowie bronią wartości, a nie konkretnych osób czy stołków. To jest również pokazanie, że nie jest prawdą, że my walczymy o „koryta”. Jak słyszymy wypowiedzi polityków, którzy grożą nam za udział w zgromadzeniach postępowaniami dyscyplinarnymi, to właśnie poprzez aktywny udział w obronie sądów pokazujemy, że nie zależy nam na naszych stanowiskach, tylko bronimy pewnych wartości” – stwierdził Tuleya.

Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie odniósł się także do orzeczenia PiS-owskiego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ułaskawienia przez Andrzeja Dudę wobec byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego i jego współpracowników. Sędziowie TK z nadania partii rządzącej stwierdzili, że Duda miał prawo ich ułaskawić, zanim zostali prawomocnie skazani. – „Żeby przebaczyć czy wybaczyć, to rozumiemy przez to darowanie jakiejś winy. Ale żeby darować winę, to najpierw trzeba ją stwierdzić. Wyrok był nieprawomocny, czyli pan prezydent tak naprawdę zastosował prawo łaski wobec osoby niewinnej. (…) Wychodzi na to, że [Duda – przyp. red.] może robić wszystko – uniewinnić na przykład osobę niewinną – powiedział sędzia Igor Tuleya.

„Cały Kraśnik wstrzymał oddech, bo partacze poprawiają napis na pomniku. Swoją drogą, nawet nie wiedziałem, że to taka tandeta i za chwilę te literki wylądują na jakimś skupie złomu” – poinformował na Twitterze Arkadiusz Pisarski. Do wpisu dołączył zdjęcie, na którym nie ma kilku liter w napisie.

O niedawno odsłoniętym pomniku Lecha Kaczyńskiego w artykule „Kolejna brązowa szkarada szpeci tym razem Kraśnik”.

Na błąd na tablicy (zamiast „Rzeczypospolitej” napisano „Rzeczpospolitej”) zwrócił uwagę internauta posługujący się nickiem Stefan Skrupulatny. – „No ale jak to? Ja już byłem gotowy uwierzyć, że po wnikliwych badaniach okazało się że „Rzeczypospolita” to wyraz ukuty przez elity za niemieckie pieniądze. I, że oficjalną wersją „dobrej zmiany” jest „Rzeczpospolita”. A tu okazuje się, że Stefan miał rację? Świat się kończy!” – skomentował dziś ironicznie inny internauta.

„Pismatoły nie są biegłe w mowie i piśmie za to w obsadzaniu swoimi, pod****dalaniu innych, kłótniach, dzieleniu i rozkradaniu pieniędzy, mają mistrzostwo świata”; – „I tak dobrze, że ustawą pisowni nie zmienili”; – „Ustawy poprawiają tuż po uchwaleniu, czemu nie pomniki, które dopiero co odsłonięto”; – „Nie ma się co dziwić. Nauki pobierane w szkółkach niedzielnych przynoszą rezultaty. A literki faktycznie tandetne, ale należy przypuszczać, bardzo drogie” – komentowali pozostali internauci.

Prokurator z czasów stanu wojennego Stanisław Piotrowicz po raz kolejny grozi sędziom, a dokładnie I Prezes Sądu Najwyższego. Jego zdaniem, nie pełni ona swojej – zagwarantowanej w Konstytucji na sześcioletnią kadencję – funkcji. – „Od 4 lipca prof. Małgorzata Gersdorf jest już sędzią w stanie spoczynku, a zatem tzw. sędzią-emerytem, więc nie może wykonywać żadnych czynności służbowych” – stwierdził w Radiu Maryja.

Bezczelnie dodał, że I Prezes SN nie może wykonywać żadnych czynności służbowych, a jeśli jednak je podejmie, to będą one prawnie nieważne i nieskuteczne. – „Naraża się na odpowiedzialność dyscyplinarną z tego względu, że sędziów w stanie spoczynku również obowiązują ściśle określone zasady. Niestosowanie się do obowiązującego prawa może skutkować wyciągnięciem konsekwencji dyscyplinarnych. Jedna z najsurowszych sankcji, jaka może spotkać, to pozbawienie stanu spoczynku” – dodał prokurator Piotrowicz.

„Napiętnować?, dać minimalną emeryturę?, aresztować?, pozbawić obywatelstwa? Jeśli jest jeszcze normalny przedstawiciel dobrej zmiany to niech oceni Piotrowicza? 1000 sprawiedliwych?100? a może 10? chociaż JEDEN” – skomentował na Twitterze Janusz Piechociński z PSL. Zdecydowanie ostrzej napisał Tomasz Siemoniak z PO: – „Komunista Piotrowicz w swoim żywiole. Może straszyć i szantażować. Obrzydliwa postać. Dziś zamordystyczna twarz PiS”.

W podobnym tonie wypowiadali się inni internauci. – „Zasłużony dla partii towarzysz prokurator dał głos”; – „Czasem towarzysz Piotrowicz przymyka oczy i ze wzruszeniem wspomina czasy młodości, gdy wichrzycieli wywoziło się na zaporę we Włocławku. I robi mu się ciepło na serduszku”; – „Towarzysz Piotrowicz już nigdy się nie pozbędzie tego zatrutego genu komunizmu, będzie to z niego wyłazić jak robal z zepsutego jabłka”; – „Obrzydliwy były komuch, straszy byłego członka Solidarności. Czyż to nie jest po***bany, zakłamany kraj?”.

Jeden z internautów przypomniał posłowi PiS stosowny przepis. – „Towarzyszu Piotrowicz, Kodeks karny art. 191 § 1. kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Waldemar Mystkowski pisze o „wyroku” TK.

Prezydent ma prerogatywę prawa łaski, ale nie ma prerogatywy zastępowania sędziów i wydawania za nich wyroków.

Można rzec, iż definicja układu się domknęła w układ zamknięty. Prokurator generalny z PiS wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego opanowanego przez PiS o uznanie, że prezydent z PiS miał prawo ułaskawić ministrów PiS. A więc wyrok Sądu Najwyższego został unieważniony, kto by się taką drobnostką przejmował. Jak powiedział prezes PiS, bój o Sąd Najwyższy też wygrają.

W międzyczasie ze stron prezydenckich z zakładki „Prawo łaski” zniknęła wykładnia, iż prawo łaski przysługuje „od prawomocnego wyroku sądu”. A Mariusz Kamiński miał wyrok nieprawomocny 3 lat do odsiadki. Zresztą sam utrzymywał, że nie interesuje go łaska, ale uniewinnienie.

Prezydent ma prerogatywę prawa łaski, ale nie ma prerogatywy zastępowania sedziów i wydawania za nich wyroków, bo gdyby takie prawa posiadał, to faktycznie mógłby ułaskawić Kamińskiego przed skazaniem go. Ale i to zastosowane bezprawie przez Dudę wskazuje na logikę, iż uznał Kamińskiego za przestępcę. Prezydent się pogodził z tym, ze w rządzie PiS jest przestępca.

Prof. Marcin Matczak także próbuje rozgryźć logikę układu zamkniętego PiS i stwierdza, że według rozumowania PiS można dać rozwód narzeczonemu, gdyż istnieje domniemanie, że on albo niedoszła żona zdradzą się nawzajem. I taka też jest moralność PiS, bo ta jest pochodną każdego bezprawia.

Zdefiniowana została też przez Trybunał Konstytucyjny inna prerogatywa prezydenta PiS. Ma prawo chronienia każdego przed wymiarem sprawiedliwości, co jest czymś zupełnie innym niż ochrona przed karą, której dotyczy prawo łaski.Ta logika PiS jest zupełnie pokrętna i taka też będzie w stosunku do Sądu Najwyższego. Zasadność propagandy PiS celnie ujął prawnik Piotr Schramm: – „Jeżeli z powodu rzekomej kradzieży kiełbasy przez jednego sędziego należy rozwalić cały Sąd Najwyższy – to z powodu rzeczywistej pedofilii w Kościele PiS powinien natychmiast zamknąć i zdelegalizować wszystkie kościoły”.

Raport NIK udowadnia, iż nagrody „nam się należą” były większe. Ba, można w ciemno iść o zakład, że to tylko wierzchołek góry lodowej, pod spodem dojenie kasy państwa idzie pełną parą. A Mateusz Morawiecki twierdzi, że nagrody zostały przekazane na cele charytatywne.

Cały czas mamy do czynienia z krętactwem spod logo PiS. Na cele charytatywne można oddać własne pieniądze albo oddać honorową rekompensatę. A PiS zostało złapane na gorącym uczynku, a gdy już politycy tej partii nie mieli wyjścia, to półgębkiem się przyznali, ale nie do całej kwoty, którą podprowadzili z publicznego Sezamu. Przyznali się tylko do zawartości worka, który opozycja im przeszukała.

Dla mnie PiS definiuje się jeszcze inaczej, co podsunął mi nieszczęsny Morawiecki, mianowicie zapowiedział, że „w tym tygodniu zaprezentujemy z ministrem Ardanowskim nowe rozwiązania dla rolników”. Trzymając się estetyki partii Kaczyńskiego można ukuć taką oto metaforę: Morawiecki zaprezentuje „nowe rozwiązania”, zamieniając kartofle na buraki – a może odwrotnie.

Post Navigation