Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Jacek Karnowski”

Odwodnienie umysłu Jacka Karnowskiego

Felietonik Karnowskiego >>>

Kmicic z chesterfieldem

Mamy z czego się cieszyć. Wyraźnie widać, iż Andrzej Duda przegrywa, w szeregach pisowskich i przy Nowogrodzkiej panika.

Niecałe dwa tygodnie do wyborów, a Polska może odzyskać twarz.

Rafał Trzaskowski buduje zupełnie inną wspólnotę: nowoczesną, otwartą i dla każdego.

Ciemnogród Kaczyńskiego, Dudy, Morawieckiego upada, kończy się, wszyscy słyszymy ten trzask.

Trzask.

PiS miał do tej pory solidną broń w postaci narodowego katolicyzmu, za pomocą którego budował właśnie narodowo-katolicką wspólnotę. Datki finansowe rozdawane na lewo i prawo były, oczywiście, ważne, ale za tym stało poczucie przynależności do wspólnoty „prawdziwych Polaków”. Wydaje mi się, że teraz mamy próbę budowania innej wspólnoty i ona zaczyna odnosić sukcesy – wspólnoty Polaków obywateli, zainteresowanych własnym losem, którzy mają coś do powiedzenia na temat tego, co dzieje się w ich kraju, i chcą mówić o tym – mówi prof. Ireneusz Krzemiński, kierownik Pracowni Teorii Zmiany Społecznej Centrum Badania Solidarności i Ruchów Społecznych z UW. Rozmawiamy o…

View original post 389 słów więcej

 

Pisowski kabaret

Te zniknięte tweety…

Gwiazda wokalna PiS – Zenek Martyniuk.

Kaczyńskiemu znowu białe z czarnym się pomyliło, przepraszam: popierdoliło.

Kmicic z chesterfieldem

Cały wykład noblowski Olgi Tokarczuk tutaj >>>

Społeczeństwo zachowało się nieźle, jak na tak trudną sytuację, uwierzyło w siłę demokratycznych wyborów; pokazało, że nie poddało się antyopozycyjnej, jednostronnej  propagandzie i ma swoją wizję poszczególnych partii. Polakom po październikowych wyborach przygląda się psycholożka prof. Krystyna Skarżyńska

Jak wprost powiedział Jarosław Kaczyński, jeszcze nie wszyscy Polacy zagłosowali na Prawo i Sprawiedliwość, ale „mimo wszystko jest się z czego cieszyć”. Ta wypowiedź wiele mówi o tej partii i jej oczekiwaniach. Chcą mieć pełnię władzy, myślą, że na większe poparcie zasłużyli, a tu społeczeństwo okazało się nie całkiem wdzięczne.

Jest też zawód po stronie obywateli, wspierających zarówno Koalicję Obywatelską, jak i Lewicę, którzy myśleli, że opozycja zdobędzie zdecydowanie więcej głosów.

W przeprowadzanych rozmowach (w kilku badaniach focusowych) wśród różnych grup respondentów, a także w wypowiedziach medialnych osób z różnych stron politycznej sceny, zauważam nastrój zawiedzenia oczekiwań po wyborach parlamentarnych 2019.

Tymczasem cała opozycja zdobyła…

View original post 2 498 słów więcej

 

Beata Mazurek leci na Tuska, taki jej voyeryzm, pisowskie zboczenie

– „Według naszych informacji dzisiaj na zapleczu PE doszło do ok. 20 minutowego spotkania Tusk- Kopacz. Jeśli to prawda, Schetyno drżyj” – tweet takiej oto treści umieściła europosłanka PiS Beata Mazurek. Okazało się, że te „informacje” są naciągane.

Ewa Kopacz bowiem powiedziała dziennikarzom w Strasburgu, że spotkała się z Donaldem Tuskiem, ale na sali plenarnej Parlamentu Europejskiego. – „Trudno, żebym nie spotkała się z Donaldem Tuskiem, skoro to był, po pierwsze, mój premier, bo byłam w jego rządzie, mój szef partii, bo byłam w PO, no i szef Rady Europejskiej, który składał dzisiaj sprawozdanie z posiedzenia ostatniej Rady Europejskiej” – powiedziała europosłanka PO.

– „Martwcie się o swoją partię, zdrowie prezesa i naukę j. angielskiego, bo wstyd”; – „A co było celem tajnego spotkania Banasia z Terleckim? Jarosławie drżyj”; – „Bidulo to nie bazar w Pcimiu. Do roboty, nie do plotek. Choć jak rozumiem ciężko, może zbyt ciężko”; – „A Szanowna Pani to do tego Europarlamentu chciała się dostać tylko po to, żeby ganiać w PE za Donaldem Tuskiem?”; – „To już wiadomo, czym się zajmują europosłowie PiS w Parlamencie Europejskim” – komentowali internauci.

„Tajna wiadomość ze skrytki” – przypomniał jeden z internautów. A chodzi oczywiście o „Europosłanka PiS Mazurek chwali się, że… dostała skrytkę w PE?”.

Nie da się ukryć, że była rzeczniczka PiS ostatnio wiele swojej uwagi poświęca liderowi PO. Nie dalej jak wczoraj: „Czy p. Mazurek nigdy nie nauczy się, że najpierw się myśli, potem pisze lub mówi?”.

Kmicic z chesterfieldem

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie oszustwa, jakiego miał się dopuścić Kaczyński wobec Birgfellnera. Czekała 259 dni, choć przepisowo powinno być 30, w kółko przesłuchując biznesmena i wlepiając mu grzywny. Dlaczego tak długo? Bo 5 października zmieniły się przepisy dające szanse na dochodzenie sprawiedliwości, a 13 października były wybory

Gerald Birgfellner przy pomocy dwóch swoich adwokatów – Romana Giertycha i Jacka Dubois – złożył 25 stycznia 2019 roku „zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa” opisanego w art. 286 par. 1 kodeksu karnego. Przewiduje on karę do 8 lat dla osoby, która „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania”.

21 października opinia publiczna dowiedziała się, że śledztwa nie będzie.

Dowodów na to, jak Kaczyński wprowadzał Birgfellnera w błąd dostarczyły zapisy rozmów, które biznesmen zaczął rejestrować widząc, że…

View original post 6 915 słów więcej

 

PiS zagraża samorządności

„Gdyby nie tamten czerwiec, nie byłoby wolnej Polski, ale nie byłoby także wolnej Polski, silnej Polski, gdyby nie silne samorządy. Dzisiaj nasza władza, nasze prerogatywy są przez cały czas naruszane przez rządzących, a tym samym naruszone są prawa obywateli, którzy mieszkają w naszych małych ojczyznach. My się w temu w sposób jasny chcemy sprzeciwić. Chcemy Polski solidarnej, samorządnej i o to walczymy i stąd nasze 21 bardzo ważnych postulatów. I właśnie dlatego że przyszłość samorządów w naszej ocenie jest dzisiaj zagrożona, chcemy się również włączyć w najbliższe wybory” – stwierdził prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Podczas gdańskiego spotkania samorządowców z całej Polski zaprezentowanych zostało 21 tez, zawierających propozycje zmian dotyczących funkcjonowania samorządów.

Samorządowcy domagają m.in. pełnego prawa do decydowania o całokształcie spraw lokalnych, budowy społeczności lokalnej solidarnej i otwartej, przeciwdziałania wykluczeniom, przekształcenia Senatu RP w Izbę Samorządową, zniesienia odgórnego ograniczenia kadencyjności, obowiązkowych konsultacji z samorządami i społecznością lokalną wszystkich projektów ustaw, zwiększenia nakładów na edukację (w tym godne pensje nauczycieli) i decentralizacji służby zdrowia. Chcą też samodzielności w ustanawianiu podatków lokalnych i możliwości prowadzenia działalności gospodarczej, by pozyskiwać „środki na projekty ważne dla mieszkańców”. Wśród postulatów znalazły się także: decentralizacja rozdziału funduszy unijnych, przekazanie społecznościom lokalnym mienia publicznego będącego dziś w dyspozycji agencji państwowych, likwidacja urzędu wojewody i przekazanie wszystkich jego zadań samorządowi województwa oraz odpolitycznienie mediów publicznych.

„Zasługujemy na lepszą Polskę, tylko że jej kształt w dużym stopniu zależy od nas, od nas samorządowców, od naszych mieszkanek i mieszkańców, więc pora na wypełnienie tej powinności i opowiedzenie się po stronie wartości, bo będziemy mieli taką Polskę, na jaką zasługujemy” – powiedziała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Z kolei prezydent Sopotu Jacek Karnowski stwierdził m.in., że „nie możemy dopuścić, aby o rzeczach najważniejszych dla mieszkańców decydowała jedna słuszna partia” – „Gdy w ojczyźnie źle się dzieje, nie możemy milczeć, musimy działać. Jesteśmy samorządowcami, ale także obywatelami i Polakami. Los naszego państwa i naszego narodu nie może być nam obcy. My wiemy, że silny samorząd, to silne państwo, dlatego dziś, 4 czerwca, tu w Gdańsku zwracamy się do wszystkich, którym na sercu leży dobro Polski, którzy są gotowi bronić demokracji, szczególnie polityków, opozycji, o jedność i o pracę dla dobra naszej wspólnoty lokalnych, nas wszystkich, o akceptację tych 21 tez” – powiedział Karnowski.

Więcej >>>

Depresja plemnika

„Już po wyborach! Flagi unijne zniknęły z kancelarii prezydenta. Polska sercem Europy!!!” – podsumował jeden z internautów zdjęcia z dzisiejszej konferencji prasowej w Pałacu Prezydenckim. Ministrowie Kancelarii Prezydenta Krzysztof Szczerski i Błażej Spychalski stoją na tle wyłącznie polskich flag.

„Jakież to obrzydliwie przewidywalne…”; – „Polska – trzecia gospodarcza potęga świata, to po co UE-flagi, taki obraz lansuje teraz TVPiS”;

„Kuźwa człowiek myśli, że już niczym mnie nie zaskoczą i jak zawsze się mylę. Żenada to za mało powiedziane. Tak zachowują się tzw. elity PiS, a ich wpatrzony w nich lepszy sort wszystko łyka”; – „Pojawią być może na jesień na polecenie Naczelnika” – komentowali internauci.

A jak było przed wyborami do Europarlamentu? Nawet była premier Beata Szydło usiłowała dziennikarzom wmówić, że nie kazała usunąć flag unijnych z Kancelarii Premiera. Jak twierdziła zniknęły one tylko (!!!) z sali konferencyjnej. Cóż, po wyborach nie ma ich już w Pałacu Prezydenckim, czekamy więc…

View original post 2 180 słów więcej

 

Beata Kempa to ancymonek z Sevres

Film braci Sekielskich “Tylko nie mów nikomu” stał się olbrzymim hitem, który może na poważnie wpłynąć na ostateczne decyzje wyborców w wyborach europejskich. Niepisany, ale oczywisty sojusz Prawa i Sprawiedliwości z polskimi hierarchami kościelnymi dziś staje się dla partii rządzącej olbrzymim problemem. Presja społeczna na działania przeciwko zinstytucjonalizowanemu ukrywaniu przestępców w sutannach jest olbrzymia i na Nowogrodzkiej doskonale rozumieją, że jakieś działania trzeba zapozorować, by choćby trochę ograniczyć straty w notowaniach. Nie brakuje też standardowych teorii spiskowych, jakimi politycy Zjednoczonej Prawicy raczą nas za każdym razem, gdy dzieją się wydarzenia dla nich niekorzystne. Nie inaczej było w przypadku kandydatki PiS do PE, Beaty Kempy, która jest przekonana, że czas premiery filmu o ukrywaniu pedofilii nie jest przypadkowy i wpisuje się w zorganizowaną akcję uderzania w polski kościół.

– Ten film ukazał się w momencie, gdy jest bardzo gorąco. Niczego nie sugeruję, ale jak patrzę na to, co dzieje się w stosunku do Kościoła, widzę pewną sekwencję zdarzeń: Jażdżewski, profanacja obrazu Matki Bożej, film, akcja Biedronia… Przestępstwa pedofilii to zbrodnie i powinny być karane, niezależnie od tego, kto je popełnia. Trzeba to oczyścić, ale nie w ferworze walki politycznej. Ktoś na bazie tego tego filmu może próbować wywołać wojnę religijną – mówiła minister Kempa w programie “Tłit” w Wirtualnej Polsce. – Przypominam Schetynie, że nie zrobili nic poza krzykiem – dodała.

Jak się jednak okazuje, internauci bardzo szybko odszukali zupełnie inną sekwencję zdarzeń, która każe zupełnie inaczej odbierać każdy tego typu komentarz z ust polityków partii pozostającej przecież w symbiozie z kościołem partii politycznej.

Odkryłam zdumiewającą sekwencję zdarzeń!!!
Najpierw księża molestowali dzieci.
Potem ich przełożeni zamietli to pod dywan.
Potem ofiary poszły z tym do mediów. 
Potem księża głupio komentowali.
Teraz prawicowcy ich głupio bronią, bo na kościelnych płotach wiszą ich plakaty – napisała na Twitterze Katarzyna Knapik.

Trudno nie przyznać internautce racji. W końcu trwają właśnie najgorętsze dni kończącej się kampanii wyborczej, której stawką są nie tylko niebotyczne wynagrodzenia w Brukseli, ale i przyszłość Zjednoczonej Prawicy. Politycy są teraz gotowi powiedzieć każdą bzdurę, która w oczach ich elektoratu zostanie odebrana pozytywnie i pomoże utrzymać głosy wyborców wątpiących w swój dotychczasowy wybór. Problem w tym, że przez takie instrumentalne traktowanie dramatu ofiar kościelnych pedofilii przez polityków, od których zależy dziś faktyczna reakcja państwa, zaciemnia problem i może prowadzić do jego wyciszenia, dokładnie w ten sam sposób, jak od dekad robią to kościelni hierarchowie.

Depresja plemnika

Kolejny, który idzie w zaparte i udaje, że nie ma problemu pedofilii w polskim kościele. To ksiądz Sławomir Marek, proboszcz parafii w Stanowicach na Dolnym Śląsku.

Duchowny wyrobił sobie opinię o filmie, choć nawet go nie obejrzał. Po co, jeśli on i tak wie, że „w filmie WSZYSCY zboczeńcy to księża. w życiu 1 na 1000… Nie będę oglądał tego gniota, bo nie ma tam dziennikarzy, lekarzy, sędziów itd. A zboczonych księży nie bronię”.

Ksiądz Marek należy do tych, którzy usiłują przekonać opinię publiczną, iż pedofilia w kościele to tylko malutki margines, a tak naprawdę problemem są ci, którzy „dziś walczą z pedofilią Sekielski, Morozowski, Kopacz, Schetyna i Biedroń… promując pederastię, aborcję, upadek sztuki i moralności. Chodzą w pochodach dla zboczeńców a przechodząc koło kościoła głośno krzyczą no pasaran! Żałosne to i tyle!”.

Kiedy jedna z internautek zareagowała na wpisy księdza, ten w swej odpowiedzi przekroczył…

View original post 2 127 słów więcej

 

Polska popada w obłęd. Mitomania połączona z pogardą, wszystko skropione wodą święconą

Trudno się dziwić powstańcom Warszawy, że widok gwałciciela, byłego pięściarza Mike’a Tysona opowiadającego o Powstaniu Warszawskim budzi w weteranach niesmak i oburzenie. Ze specjalnie nagranego spotu sportowiec z biało czerwona opaską powstańczą na ramieniu mówi: „Byłem niekwestionowanym mistrzem wagi ciężkiej, lecz dla mnie prawdziwymi mistrzami są ci dzielni polscy bohaterowie.”

https://www.youtube.com/watch?v=FDmjN0eflhg

Komentatorzy mają watpliwości co do tego, że widok rozpartego na kanapie Tyson, ubranego w czarny T-shirt z logo reklamowanego napoju energetycznego „Black” i z biało-czerwoną powstańczą opaskę na ramieniu należy do najlepszych pomysłów.

Bardzo krytycznie ocenia filmik uczestniczka powstania Wanda Traczyk-Stawska. „To jest skandal. To się nie mieści w głowie” – komentuje w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Przy okazji krytykuje również modę na koszulki z symbolami Powstania. „Zakłada je sobie taki, który później zatacza się lub chce bić innych za ojczyznę” – stwierdza. Dodaje: „My zakładamy sobie opaski tylko 1 sierpnia. Widok ludzi, którzy udają, że są nami, to obraza” – mówi.

Ze smutkiem odnosi się również do „sezonowej” pamięci o powstańcach, która ogranicza się zwykle do jednego dnia w roku – 1 sierpnia.

„…moje pokolenie pamiętało o powstańcach z 1863 roku. (…) – mówi. Całe lata chodziliśmy do nich, żeby z nimi rozmawiać, pomagać, zanosiliśmy im kwiaty. Przez cały rok, niezależnie od okazji – opowiada na łamach „Rzeczpospolitej”. Stwierdza jednocześnie, że uczestnicy Powstania Warszawskiego nie są traktowani w podobny sposób. „Uczy się o nas z podręczników historii, a my wciąż żyjemy” – mówi.

Wspominając trudne chwile z 1944 r. mówi z żalem m.in.: „My marzyliśmy o tym w Powstaniu Warszawskim, że kiedy ono się skończy zwycięsko, to będziemy szli zwycięsko z paradą alejami. Nie poszliśmy. Najpierw był PRL, a w wolnej Polsce nie bardzo się o nas pamięta”

Mówiąc o biało czerwonej opasce na ramieniu pięściarza swój niepokój wyraził również Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.

Na antenie Polast News powiedział: „W Polsce powstańcy ciągle uważają, że opaska jest czymś, co ich wyróżnia. Oni nie mieli mundurów, właściwie nie zabrali niczego ze sobą po Powstaniu Warszawskim; czasami mieli legitymację AK-owską, jakieś drobne rzeczy i właśnie opaskę. I oni uważają do dziś, że to jest rzecz, która ich identyfikuje” – stwierdził Ołdakowski. „Noszenie jej przez Mike’a Tysona w filmie, jest – według powstańców – profanacją” – oświadczył.

Stosunek ludności cywilnej do powstania warszawskiego opisał „Stach” Likiernik, żołnierz KeDywu. Tylko prawda jest ciekawa.

JA TEŻ CHCE,,,,JA TEŻ CHCE,,,,,😂😎🤣

Każdego dnia silniej i wyraźniej czuje, ze uczestniczę przymusowo w kraju, który popada w obłęd. Jest niestabilny i nieprzewidywalny; mitomania połączona z pogardą, wszystko skropione wodą święconą.

Earl drzewołaz

„Doszło do skandalicznego zjawiska. Nasze organizacje były inwigilowane przez funkcjonariuszy policji, którzy mogli zamiast tego inwigilować organizacje przestępcze, do czego zostali powołani” – powiedział Piotr Kołomycki ze stowarzyszenia Młodzi Demokraci. Portal oko.press opisał dziś policyjną akcję obserwacji spotkania młodzieżówek ze Zbigniewem Hołdysem.

Odbyło się ono rok temu podczas protestów przeciw przeprowadzanym przez PiS zmianom w sądownictwie. – „Komenda stołeczna kazała policjantom po cywilnemu obserwować spotkanie działaczy młodzieżówek ze Zbigniewem Hołdysem. Tajniacy cztery godziny stali pod klubokawiarnią Państwomiasto” – czytamy w oko.press.pl.

Artur Jaskulski z Federacji Młodych Socjaldemokratów działania służb uznaje za niedopuszczalne. „One nie powinny były mieć miejsca w państwie demokratycznym. Uważamy to za próbę zastraszenia młodych obywateli, którzy walczą o demokrację, troszczą się o kraj” – powiedział. Były lider młodzieżówki Nowoczesnej Adam Kądziela dodał, że…

View original post 1 324 słowa więcej

Co z Macierewiczem? Monika Olejnik wygrała, opozycja w opałach

Opozycja znalazła się w sytuacji, iż jedynie Donald Tusk gwarantuje skuteczną walkę z PiS. Tweetuje o tym Waldemar Kuczyński.

Monika Olejnik: Wygrałam z „wSieci” w sądzie w sprawie „Brunatnych Piór”.

„I co z tym Antonim Macierewiczem?”

– zastanawia się Tamata Olszewska na koduj24.pl.

Antoni Macierewicz został odwołany z funkcji ministra MON i jak widać, PiS ma duży problem ze znalezieniem dla niego miejsca. Mówiło się o funkcji marszałka Sejmu, potem wicemarszałka, a wczoraj podano informację, że będzie on przewodniczył podkomisji smoleńskiej. Okazuje się jednak, że i to nie jest do końca pewne.

Informację o jego nominacji na to stanowisko podał jako pierwszy serwis internetowy „Gazety Polskiej” – Niezalezna.pl. Później znalazła się ona również na stronie MON, gdzie uzasadniono tę decyzję pisząc, że „Antoni Macierewicz gwarantuje, że okoliczności największej tragedii w dziejach powojennej Polski zostaną wyjaśnione”. Po chwili jednak komunikat zniknął.

Przebieg wydarzeń obserwował dziennikarz Tomasz Skory. O godzinie 11.36 zamieścił wpis na Twitterze „Nie, synu, na stronie podkomisji smoleńskiej nie ma wzmianki o powołaniu przewodniczącego Macierewicza. Na stronie MON był komunikat godzinę temu, przez chwilę, ale się nie otwierał. Teraz znowu go nie ma”, potem kolejny „Nic się nie zmieniło – na stronach MON i podkomisji nadal nic, poodkładali słuchawki. Doszło tylko dementi rzeczniczki PiS.

Pytanie – kto z MON wysłał komunikat do PAP i próbował k. 10:30 umieścić taki komunikat na stronie MON. I czy na sali jest jakiś lekarz”, później „Komunikat o powołaniu Antoniego Macierewicza na funkcję przewodniczącego podkomisji był na stronie MON ok. 10:30, ale się nie otwierał. Po chwili zniknął. Pełną treść podała PAP. Po południu Beata Mazurek mówiła, że min. Błaszczak dementuje. A potem komunikat pojawił się znowu”.

Rzeczywiście rzecznik PiS Beata Mazurek zdementowała tę informację w TOK FM mówiąc „To nie jest do końca jest tak jak państwo przedstawiacie, czy jaki był komunikat, i jeżeli ten komunikat zostanie powtórzony, to ustami ministra Błaszczaka i jego rzecznika”. Ależ zawiła wypowiedź… Nie minęło kilkadziesiąt minut i komunikat pojawił się ponownie na stronie MON. Rzeczniczka znowu więc zabrała głos, pisząc na Twitterze „teraz z piwnością już wiem” i podając linka.

Chyba sami politycy PiS już się gubią w tym temacie. Tym bardziej, że podkomisja smoleńska stała się częścią Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (zgodnie ze zmianami, jakie wprowadził PiS), co powoduje, że jej członkowie są urzędnikami państwowymi, więc nie mogą jednocześnie pełnić funkcji posła. Idąc tym tropem, warto zaznaczyć, że zgodnie z prawem lotniczym Antoni Macierewicz nie spełnia żadnych kryteriów, by podjąć pracę w KBWLLP, podobnie jak i pozostali członkowie podkomisji. Na pytanie, czy pan Macierewicz złoży w tej sytuacji mandat poselski, pani rzeczniczka nie odpowiedziała, jednak wieczorem pojawił się kolejny komunikat. Antoni Macierewicz będzie pełnił swoją funkcję w podkomisji społecznie, czyli… problem rozwiązany.

Warto może poczekać na ostateczne ustalenia, bo informacja goni informację, dementi biegnie za kolejnym dementi, ale jedno jest pewne. Jakoś byłego pana ministra trzeba zagospodarować, bo tego oczekują jego wielbiciele i zła decyzja może nieco uszczuplić elektorat PiS-u. A może skierować go na placówkę dyplomatyczną do Moskwy?

Opozycjo, chyba masz Macierewicza na widelcu 🙂

Dwa miesiące wystarczyły funkcjonariuszom bydgoskiego CBA na stwierdzenie, że przekazanie Tadeuszowi Rydzykowi działki Skarbu Państwa za 15 proc. wartości odbyło się zgodnie z prawem. Grunt bez przetargu redemptorysta dostał od pisowskiego wojewody kujawsko-pomorskiego.

CBA doszło do takiego wniosku tylko na podstawie lektury dokumentów od wojewody i prezydenta Torunia. – „W tym przypadku nie było mowy o konieczności przesłuchiwania czy wszczynania śledztwa. Po analizie dokumentów nasi bydgoscy funkcjonariusze nie mieli żadnych wątpliwości, że nie doszło do jakiegokolwiek złamania prawa. Ta sprawa dla nas jest zakończona i nie będziemy już nic więcej w niej robić” – powiedział Onetowi rzecznik CBA Temistokles Brodowski.

W państwie PiS nie powinno dziwić to, że urzędnicy tego państwa udzielają pewnemu zakonnikowi 85-proc. bonifikaty na zakup działki, którą wyceniono na prawie 470 tys. zł. Dostał ziemię w użytkowanie wieczyste, „w drodze wyjątku” bez przetargu, a procedura przekazania przez wojewodę trwała zaledwie 11 dni.

W państwie PiS nie ma też znaczenia, że grunty te należały do Skarbu Państwa, czyli były własnością wszystkich obywateli. Nieważne też, że – co zauważył poseł PO Michał Stasiński – zgodnie z przepisami „grunty Skarbu Państwa nie mogą być zbywane podmiotom, które chcą prowadzić na nich działalność zarobkową”. Niedaleko działki przekazanej Rydzykowi wybudowano kawiarnię i księgarnię redemptorystów. – „W obiektach tych prowadzona jest zarobkowa działalność gastronomiczna oraz handlowa. W rezultacie publiczny majątek należący do Skarbu Państwa został de facto bez żadnego ekonomicznego uzasadnienia oddany za bezcen organizacji związanej z Ojcem Tadeuszem Rydzykiem, aby wspierać okoliczne przedsięwzięcia biznesowe Redemptorystów”– napisał parlamentarzysta w zawiadomieniu do CBA.

W państwie PiS Centralne Biuro Antykorupcyjne nie dostrzegło w tym wszystkich żadnych nieprawidłowości.

Coraz częściej słyszymy o atakach na biura poselskie naszych polityków. Od października 2017 celem stały się m. in biura posłanki PiS, Anny Sobeckiej, Beaty Kempy, Andrzeja Melaka, Jarosława Krajewskiego i Ewy Tomaszewskiej czy biuro krajowe PO. Politycy podkreślają, że takie zachowania są skutkiem mowy nienawiści, jaka ostatnio dominuje w przestrzeni publicznej, chociaż sami jej u siebie nie widzą.

We wtorek, przed godziną 14, biuro Zarządu Okręgowego PiS, które mieści się w Chrzanowie, przy ul. 3. Maja, to kolejne miejsce, gdzie doszło do podobnego zdarzenia. Pojawił się w nim mężczyzna, który uderzył w twarz pracownika biura, a jego wypowiedź naszpikowana była wulgaryzmami i groźbami.

Andrzej S. sam zgłosił się w czwartek na policję. 58- latek jest sympatykiem PiS- u i, jak twierdzi, nie chciał nikogo skrzywdzić. Był zły, bo PiS nie zrealizowało głoszonego przez siebie programu politycznego. Po prostu puściły mu nerwy.

Prokuratura Rejonowa wszczęła śledztwo w tej sprawie. Andrzejowi S. zarzuca stosowanie przemocy „w postaci wielokrotnego uderzenia pięścią w twarz, tułów, plecy, odepchnięcia powodującego upadek pracownika biura, a nadto kierowania gróźb pozbawienia życia wobec niego oraz grupy osób z uwagi na ich przynależność polityczną”. Za ten czyn grozi mu kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat”.  

Po przesłuchaniu oskarżony został zwolniony do domu, ale ma nadzór policyjny, zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego i biura poselskiego oraz zakaz opuszczania kraju.

Niestety, radykalizacja życia za przyzwoleniem obecnej władzy, przynosi negatywne skutki. Co będzie dalej? Wolę nie myśleć.

Waldemar Mystkowski pisze o sojuszniku Kaczyńskiego (fragment).

Jankesi uznali, iż Orban to największy przyjaciel Putina, więc PiS zakasuje rękawy i bierze się do roboty. Przyczółek ten będzie się nazywał Instytut Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka (IWPW), który ma na celu pilnowanie Węgrów, aby głosowali w strukturach unijnych za Polską.

Chcą nałożyć sankcje na Polskę – Węgry zgłaszają weto. Chcą wybrać Donalda Tuska – Węgry zgłaszają weto! O, przepraszam – Orban głosowal za Tuskiem. Mogło dojść do tej omyłki z powodu, że nie było jeszcze Instytutu i Orban nie był wystarczająco przekonany do Jacka Saryusz-Wolskiego.

IWPW ma mieć na początek budżet – 6 mln złotych, a dyrektora będzie powoływać premier. Więc już mamy owoce pierwszej podróży zagranicznej Mateusza Morawieckiego do Orbana.

Jak PiS się napnie, to nie tylko Władimir Putin będzie nazywał Orbana swym przyjacielem, ale także Morawieckiego. Komisja Senatu USA przed premierem Węgier za największego sojusznika Moskwy w UE i NATO uzna premiera rządu polskiego. PiS takie cuda potrafi.

O taktyce PiS pisze Witold Głowacki w „Polska The Times” (fragment).

Po pierwsze, wśród zachwytów nad menedżerskimi talentami promodernizacyjnych technokratów, którym Morawiecki oddał część resortów, umyka nam momentami fakt, że to jednak ten typ technokratów, których życiorysy mógłyby otrzymać imprimatur od samego Opus Dei. Nowy minister zdrowia jako siódmy lekarz w Polsce podpisał Deklarację Wiary. Jadwiga Emilewicz jeszcze chwilę temu miała być kandydatką ultrakonserwatysty Gowina na prezydenta Krakowa. Samego Gowina przedstawiać pod tym względem nie trzeba, nie mówiąc już o szefie nowego rządu, który marzy o „rechrystianizacji Europy”. Ciekawe, czy ten zespół nowoczesnych krzyżowców wytrzyma ciśnienie – i będzie pamiętał o tym, że 69 proc. Polaków (a więc i część elektoratu PiS) opowiada się zdecydowanie za świeckim państwem. Bez tej świadomości wyprawa do centrum może się nie udać.

Po drugie, nowa ekipa została zasilona także przez creme de la creme Nowogrodzkiej – w tym Brudzińskiego, Suskiego czy Jacka Sasina. Każdy z tych polityków ma odpowiedni potencjał, by spychać nowy rząd w stronę, która podobać się będzie mogła tylko najtwardszemu elektoratowi PiS.

Po trzecie jednak – o najtwardszym elektoracie też trzeba pamiętać. Na razie otrzymał serię policzków – dymisja Szydło a później Macierewicza nadal boli część „żelaźniaków”. Jak ich z powrotem dowartościować, nie zrażając jednocześnie centrum?

Po czwarte wreszcie, miejscami mocno zagadkowa jest nowa struktura resortów. Powstało nowe ministerstwo przedsiębiorczości i technologii, choć nadal istnieją również resorty rozwoju i cyfryzacji. Na pewno zobaczymy dzięki temu więcej slajdów o Luxtorpedzie 2.0, ale do samej Luxtorpedy 2.0 jednak się w ten sposób nie przybliżamy. W nowym Ministerstwie Infrastruktury nie ma zaś już budownictwa – ma zostać przekazane „do innej struktury”. Co będzie więc z Mieszkaniem Plus? I czy wreszcie sama obecność w nowym rządzie byłej premier wystarczy do podtrzymania przekonania o socjalnym wymiarze polityki PiS?

TO JEST PRAWDZIWIE OBYWATELSKA POSTAWA. Prokuratura chciała wręczyć akt oskarżenia Frasyniukowi, który w proteście przeciw bezprawiu nie stawi się na ich wezwanie. WSZYSCY BĘDZIEMY BRONIC FRASYNIUKA !!! Szacunek za postawę i za odwagę!

Władza PiS to rządy kłamców, łajdaków i ciemnogrodzian

Tego się nie da zakłamać, choćby Kaczyński codziennie miał biegunkę. 37 lat temu przewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego Lech Wałęsa w stoczniowej sali BHP podpisał Porozumienia Sierpniowego.

Aby znowu nie podpisywać jakichs porozumień z komuchami pisowskimi należy prowadzić bardzo twardą politykę, a nie mimozy, jak pisze Przemysław Szubertowicz.

„Nie mam wątpliwości, że władzę PiS-owi należy odebrać w sposób demokratyczny, kartką wyborczą w uczciwych (!) wyborach. Jednak droga do tego nie wiedzie przez rozmemłanie, mimozowatość i symetryczną skłonność do zamykania oczu na fakty, lecz przez twardy opór, totalną odpowiedź na totalne przejmowanie państwa oraz przez zjednoczenie sił demokratycznych, gotowych wznieść się ponad własne ambicje i przedstawić – w kampanii wyborczej! – pozytywny program dla Polaków na Polskę po destrukcji.

Aha, podobno nie można też śmiać się z PiS-u, bo znów urośnie im w sondażach. Dementuję: śmiech to zdrowie!”

Jak bedzie wygladał Polexit zwraca uwagę Bartosz Węglarczyk przy okazji pisaniny Jacka Karnowskiego.

Władzę PiS bardzo dobrze opisuje ks. Wojciech Lemański, gdy przeprasza za cytat z Dorna:

Dwa cytaty z inego światłego księdza, bp Tadeusza Pieronka.

Każde złamanie Konstytucji przez stróży jest łajdactwem.

Kaczyński zachowuje się jak po narkotykach.

Polską naprawdę rządzą łajdacy, kłamcy i ciemnogrodzianie.

Karnowski znalazł nowy obiekt do plucia – ks. Lemańskiego

Jacek-Karnowski--Wojciech-Lemanski

Moi ulubieńcy bracia Karnowscy przypominają toczka w toczkę Kaczyńskich. Za Jarka robi Jacek K., za Lecha – Michał. Znani powszechnie z dziadowskiego portalu wPolityce.pl (jak swego czasu trafnie nazwał go prof. Wojciech Sadurski) i pisma „wSieci”, osławionego okładką, której zawartość była opluciem Polski.

Ci plujący na Polskę – niestety, plują pod wiatr i na facjaty im leci – plują na wszystko, co jest faktycznie odważne.

Plwocina Karnowski (Jacek) pisze o ks. Wojciechu Lemańskim, który stanął naprzeciw obłudzie abp. Henryka Hosera, a ten zamknął kościół w Jasienicy:

Czy ktokolwiek z przeżywających szczerze katolicką wiarę parłby do przodu obserwując takie skutki? Czy dalej upierałby się przy swoim widząc, że msza św. zakłócana jest przez swoistą chuliganerię, do stopnia – jak słyszymy – plucia na księży? Nie, z pewnością byśmy się cofnęli. A ks. Lemański się nie cofnął. On ciągle podbijał stawkę.

Otóż wierni wyszli z kościoła za swoim pasterzem.

A pluje Plwocina Karnowski, który powtarza kłamstwa za kurią warszawsko-praską, bo Plwocina w każdy tyłek wlezie (kaczystowsko-klerykalny). Przyzwyczaił się do smrodów przez siebie wydalanych i nie przeszkadzają mu smrody arcybiskupa.

Ks. Lemański jest człowiekiem dialogu, któremu nie przeszkadzają osiągnięcia współczesności, jak in vitro, aborcja. Nie musi się z nimi zgadzać, ale polemizuje. Robi to w przeciwieństwie do skamielin, jak Hoser, Oko, Michalik, Rydzyk.

Kościół jest dla ludzi, ma służyć ludziom, a nie dogmatom i mamonie. To jest główny powód zamknięcia kościoła w Jasienicy, bo znalazł się odważny, który nie zgadza się na skamielinę kleszą.

Plwocina Karnowski wydala swoje płyny ustrojowe zarówno na Polskę, jak na nielicznych otwartych ludzi w Kościele. Smród.

Więcej tutaj >>>

Coś dla uśmiechu. Pamiętając, co Kaczyński powiedział o wojska USA i Niemcach, który nie życzy sobie do siódmego pokolenia.

NATO z Raczkowskiego

Jeszcze jeden – jaja świąteczne. To są kacze jaja.

jaja zamachowe

Prawicowe kretyństwo o zdjęciach smoleńskich

okładka do rzeczy

Na okładkę najnowszego numeru „Do Rzeczy” łatwo się nabrać. Spokojnie ją należy analizować. Użyte słowa na okładce sugerują: ujawniamy klatkę po klatce zbrodnię smoleńską.

Wszystkie zdjęcia jednak zmierzają do tego ostatniego, które opublikowało 3 tygodnie temu „wSieci”. Poprzedzające nic nie mówią, tylko widać frasunek Tuska.

Ostatnie można interpretować jak się chce. Napiszę tak, interpretuje się do słów, które wryły się w zwoje szarych komórek. A brzmią: „Dogadani?” użyte przez któregoś Karnowskiego.

Znak zapytania nie jest istotny, ale owo „dogadani”. Dogadali się do zbrodni na Kaczyńskim.

Tak jak ja bym, napisał: „twarz Karnowskiego (mają bracia takie same) jest twarzą kretyna”. Tak długo bym powtarzał, iż każdy zacząłby do tego się ustosunkowywać. Jeden by się nie zgadzał, drugi by się zgadzał. Triumf byłby w słowie „kretyn”. Oho, orzeczonoby: coś jest na rzeczy.

Także gdybym napisał: „Łysa pała Lisickiego to typowy idiota spotykany w Tworach”. Trzy komunikaty w jednym zdaniu: łysy, idiota, Tworki. Jak by się oponent lub zwolennik z jednym komunikatem uporał, pozostałyby dwa. I ten komunikat jeszcze lepiej wbiłby się w szare komórki, a jak wtrąciłby się sam idiota (Lisicki): pełne zwycięstwo.

Tak jest z tą okładką. Klatka po klatce: „a mamy cię, zbrodniarzu”. O to chodzi. Radość zaciśniętych piąstek, coś na kształt uśmiechu z profilu Tuska. Komunikatów – i do tego wizualnych – bez liku.

Najważniejsza rzecz jednak jest merytoryczna. Otóż Antoni Macierewicz na ostatnim tournee po USA i Kanadzie stwierdził, że nie ma dowodów na zamach smoleński. I to z tym ostatnim zdjęciem smolenskim był za Oceanem.

To jedyny dowód na zamach. To nie jest żałosne, to jest kretyńskie. Tak jak kretynem (mój komunikat) jest Macierewicz, tak kretynem jest Karnowski (jeden i drugi), tak kretynem jest Lisicki. Skretyniali. To oni uczestniczyli w Smoleńsku, to im katastrofa rozbiła umysły i zamiast mózgu maja warzywa.

Okładka „wSieci” i „Do Rzeczy” to dzieło publicystów-warzyw. Tyle jest warte ich pisanie.

Pod tym linkiem są obszerne materiały do tego, co napisałem i felieton Agnieszki Kublik.

Okladka-tygodnika--Do-rzeczy--i--wSieci-

Post Navigation