Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Jan Szyszko”

Olga Tokarczuk z literackim Noblem. Nie jest obojętna wobec tego, co się dzieje w Polsce

Olga Tokarczuk, nasza Noblistka.

Nie była i nie jest obojętna. Posłuchajcie.

Nawet w dniu, w którym Tokarczuk otrzymała Nobla, portal braci Karnowskich nie mógł odmówić sobie kąśliwych uwag pod jej adresem.

Mimo sukcesu pisarki, pamiętajmy o tych skandalicznych słowach! Tokarczuk: Polacy to „właściciele niewolników” i „mordercy Żydów’

– oto nagłówek artykułu na stronie głównej. Jest znamienny.

Zresztą redaktor naczelna portalu Marzena Nykiel otwartym tekstem skrytykowała laureatkę Nobla: „Talent talentem, ale lewicowy światopogląd otwiera dziś wiele drzwi”.

Tokarczuk nigdy nie cieszyła się sympatią partii rządzącej, choć ta dziś nie miałaby nic przeciwko, aby przyjmować gratulacje. Ten fakt odnotował na Twitterze Jacek Gądek, dziennikarz Gazety.pl.

Premier Gliński nie szczędził złośliwości, gdy odbierała nagrodę Bokera

„Dobrze by było, żeby była rozsądną polską pisarką, która by rozumiała polskie społeczeństwo i polską wspólnotę” – oto komentarz ministra kultury Piotra Glińskiego na wiadomość o przyznaniu Tokarczuk nagrody Bookera w sierpniu 2019.

Kłodzko, 2019: PiS protestuje przeciwko odznaczeniu dla Tokarczuk

5 października pisarka odebrała w Kłodzku odznaczenie „Zasłużony Dla Powiatu Kłodzkiego”. Wyróżnienie przyznano Tokarczuk mimo protestów Krystyny Śliwińskiej z PiS, dyrektorki biura poselskiego Michała Dworczyka. Przed głosowaniem Śliwińska stwierdziła, że postawa pisarki jest antypolska, że Tokarczuk zakłamuje historię i nie zasłużyła na to, by otrzymać odznaczenie.

– Resortowe dzieci powielają wypowiedzi pani Tokarczuk o Polakach jak prawdę objawioną o naszej historii oraz narodowej naturze. Tłumaczony na języki obce kłamliwy przekaz idzie w świat i sypią się nagrody – oburzała się radna.

Wałbrzych, 2016: radni PiS wychodzą z sali

W sierpniu 2016 Tokarczuk uhonorowano tytułem Zasłużony dla Miasta Wałbrzycha. Nie spodobało się to radnym PiS, którzy w ramach protestu opuścili salę podczas sesji rady miejskiej.

Rok wcześniej, jak podał portal naTemat, senator PiS Waldemar Bonkowski postulował odebranie Oldze Tokarczuk honorowego obywatelstwa Nowej Rudy.

Maciej Świrski: Wysyłajcie tej pani listy

Maciej Świrski, stojący na czele Reduty Dobrego Imienia, w 2015 roku opublikował stanowisko Reduty „w sprawie majaczeń Olgi Tokarczuk”. Chodziło o jej wypowiedzi na temat zbrodni popełnianych na Żydach przez Polaków podczas okupacji.

„Jej wypowiedź można też traktować w kategoriach świadomej prowokacji, mającej na celu napędzić sprzedaż najnowszej książki: środowiska patriotyczne będą protestować, Tokarczuk zostanie męczennicą, a sprzedaż będzie szła, bo jest rozgłos. Jeśli ktoś chce wyrazić swoją opinię na temat wypowiedzi Tokarczuk może to zrobić na Facebooku wysyłając wiadomość właścicielce profilu https://www.facebook.com/olga.tokarczuk.1 albo napisać do Wydawnictwa Literackiego list” – pisał w stanowisku przedrukowywanym przez media. – „Albo jest po prostu słaba na umyśle lub (co może iść w parze ale nie musi) – że jest to wybór koniunkturalny” – dodał.

Rzecz działa się tuż po odebraniu przez Tokarczuk nagrody Nike. Na pisarkę wylała się fala hejtu. Na jej blogu i w mediach społecznościowych pojawiły się komentarz jawnie wzywające do przemocy.

Jak podaje „Gazeta Wyborcza„, na profilu Noworudzkich Patriotów pojawiły się ostrzeżenia, że Tokarczuk nigdy nie będzie czuła się bezpiecznie w swoim kraju. Pod jej adresem padały obelgi „żydowska szmata” i „ukraińska kurwa”. Mariusz Myrcha, właściciel tamtejszego kantoru, zaproponował na swoim profilu: „Może ktoś by ją odwiedził” i podał nazwę miejscowości, gdzie mieszka Tokarczuk.

Prawicowy serwis o Noblu dla Tokarczuk: Będzie nauczać o Polakach jako „mordercach Żydów”

Nawet w dniu przyznania nagrody Nobla polskiej pisarce, prawicowe media nie były wstanie powstrzymać się od negatywnych komentarzy. „Talent talentem, ale lewicowy światopogląd otwiera dziś wiele drzwi. Tokarczuk będzie nauczać o Polakach jako ‚mordercach Żydów”’ – napisała redaktor naczelna wPolityce.pl Marzena Nykiel. Ktoś inny ostrzega o „skandalicznych słowach” Tokarczuk: Polacy to właściciele niewolników.

Na prawicy są też komentatorzy, którzy poczuwają się do sukcesu Polki:

„Byłem dawno temu jednym z pierwszych recenzentów, który dostrzegł Olgę Tokarczuk i wróżył jej wielką przyszłość, więc gratulując laureatce, gratuluję trochę sobie” – napisał na Twitterze Rafał Ziemkiewicz.

No, cóż, jak minister Gliński idiota, premier idiota (nawet ma kłopoty z cytowaniem Jana Kochanowskiego), prezes PiS idiota, to my wszyscy mamy być idiotami? Nie!
Dla tych idiotów nie tylko Olga Tokarczuk jest do pozbycia się jej z Polski, ale byłby takim Mickiewicz, Sienkiewicz, Miłosz (zresztą był przez PiS postponowany), Gombrowicz.

Xerofas

Olga Tokarczuk została laureatką Literackiej Nagrody Nobla za 2018 rok. Wielki dzień dla polskiej literatury!Olga Tokarczuk została laureatką Literackiej Nagrody Nobla za 2018 rok. Wielki dzień dla polskiej literatury!

Olga Tokarczuk została laureatką Literackiej Nagrody Nobla za 2018 rok. Druga nagroda powędrowała do Petera Handke z Austrii.

Akademia Szwedzka uhonorowała polską pisarkę za „narracyjną wyobraźnię, która wraz z encyklopedyczną pasją reprezentuje przekraczanie granic, jako formę życia” – czytamy w uzasadnieniu. Handke z kolei został nagrodzony „za wpływową pracę, która wraz z językową pomysłowością zgłębiła peryferie i specyficzność ludzkiego doświadczenia”.

Miłośnikom polskiej literatury współczesnej nie trzeba przedstawiać laureatki Nobla za 2018 rok, Olgi Tokarczuk. Pisarka w 2018 roku otrzymała International Booker Prize za powieść „Bieguni”. Szansę na Bookera miała także jej książka „Prowadź pług przez kości umarłych” w tłumaczeniu Antonii Lloyd-Jones – na jej podstawie Agnieszka Holland nakręciła film „Pokot”. Wcześniej Tokarczuk opublikowała m.in. „Księgi Jakubowe”, za które wyróżniono ją Nagrodą Literacką…

View original post 449 słów więcej

 

Gadzinówka TVP

Kmicic z chesterfieldem

– „Jesteście obrzydliwi. Tak, do was z TVP mówię. Po ludzku jesteście po prostu zerami” – ostro skomentował na Twitterze Kamil Dziubka z onet.pl tzw. pasek w TVP Info. Dołączył do wpisu zdjęcie, na którym widać napis: „Prof. Szyszko źle znosił ataki na jego osobę”, a na jego tle widać relację reporterki TVN 24.

Na Twitterze pojawiły się komentarze innych dziennikarzy. – „Z zasady nie komentuję śmierci i reakcji na nią. Ale to co zrobiła TVP Info, jest po prostu hańbą. Pracujący obecnie w TVP ludzie powinni kiedyś odpowiedzieć za to, co robią za publiczne pieniądze, podszywając się pod dziennikarstwo” – Mariusz Kowalczyk z „Press”.

– „Każdy, kto wykorzystuje śmierć do partyjnych rozgrywek wyborczych, powinien być bezwzględnie potępiony. Ci, którzy starają się zbić kapitał polityczny na graniu tragedią i nie szanują żałoby, stawiają się poza polską tradycją i kulturą” – Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”. – „W związku z pojawiającymi się…

View original post 5 370 słów więcej

 

Kaczyński – specjalista od wykorzystywania śmierci. Co się stanie, jak on umrze?

– Mamy też to wydarzenie tragiczne, wyjątkowo smutne. Odszedł nasz stary kolega, wieloletni towarzysz naszej drogi. Prawie 30 lat. Odszedł przedwcześnie, nagle. Odszedł w szczególnych okolicznościach. Majestat śmierci nie pozwala mi dzisiaj o tym mówić, ale trzeba będzie o tym powiedzieć, bo to nie był przypadek, że akurat dzisiaj, że akurat teraz – mówił Jarosław Kaczyński podczas konwencji PiS w Kielcach. Jak zaznaczył lider partii rządzącej, „ponieśliśmy naprawdę ogromną stratę”.

Wczoraj wieczorem umarł Szyszko, a przedwczoraj mówił:

O śmierci polityka PiS poinformował na Twitterze prezydent Andrzej Duda:”Bardzo smutna, niespodziewana wiadomość. Dziś przed południem odszedł Pan Prof. Jan Szyszko. Naukowiec i polityk ale przede wszystkim dobry i życzliwy Człowiek, pasjonat przyrody, którego darzyłem wielką sympatią i szacunkiem. Fiat Voluntas Tua… RiP”.

– Smutny jest ten rok, odchodzą wspaniali, prawi, kochający Polskę ludzie: premier Jan Olszewski, marszałek senior Kornel Morawiecki, teraz prof Jan Szyszko. R.I.P – wypowiada się propisowska dziennikarka Dorota Kania.

Krystyna Pawłowicz (PiS): „Kochany Panie Profesorze Janie SZYSZKO, dlaczego nas teraz opuściłeś? Polska przyroda, lasy, ptaki i przyjaciele – płaczemy… TVN pewnie się cieszy, wczoraj wieczorem wściekłe szczuli na profesora Szyszkę. Profesor, jako Człowiek wrażliwy tego już nie mógł znieść. Zaszczuliście kolejnego wybitnego Patriotę. Cieszycie się TVN co?”.

– Kpiny z profesora Szyszki teraz przejdą do wstydliwej historii… Nie zasłużył na to, co Go spotkało w związku ze zwalczaniem kornika. Nie zasłużył też na taką bezwzględną szyderę z powodu swoich poglądów na rolę kobiety w rodzinie – komentuje była szefowa Wiadomości TVP Marzena Paczuska.

Beeta Szydło (europosłanka PiS): „Prof. Jan Szyszko był Ministrem Środowiska w moim rządzie. Człowiek zasad i wartości. Całym sercem ukochał Polskę. Wielki pasjonat przyrody. Cześć Jego Pamięci!”

Małgorzata Kidawa Błońska (KO): „W trasie po Polsce zaskoczyła nas smutna wiadomość o śmierci ministra Jana Szyszko. Składamy najszczersze kondolencje rodzinie i bliskim”.

Reakcje internautów:

Do ostatnich chwil walczył o to, żeby wyrżnąć jak najwięcej lasów i wystrzelać jak najwięcej zwierząt. Zasłużony dla sprawy towarzysz. Należy się patriotyczny pogrzeb, np. 13-tego, transmisja live o 6:00″.

A czy trumna będzie wystawiona w sejmie?”.

Odleciał właściciel starej stodoły wartej parę milionów, pasjonat wyżynania przyrody…pasjonatem został w przekazie dnia PiSS. Teraz temperatura w piekle podniesie się o kilkanaście stopni…pasjonat będzie palił pod kotłem tylko drewnem”.

Trzy sprawy posłanki Pawłowicz, trzy razy ten sam sędzia. „Niesamowite szczęście”

Kmicic z chesterfieldem

To jeden z wielu komentarzy po debacie wyborczej w TVN 24. Wzięli w niej udział Marcin Horała z PiS, Izabela Leszczyna z Koalicji Obywatelskiej, Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL, lider Lewicy Razem Adrian Zandberg oraz Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Horała w ostatniej chwili zastąpił wyznaczonego przez PiS do udziału w tej debacie Jacka Sasina: „Pierdyknęło” rzekł w debacie wyborczej wicepremier J. Sasin – „Nowe elyty…”. Niewiele brakowało, a nikt z PiS nie pojawiłby się w studiu TVN, o czym przebąkiwał wicerzecznik partii Radosław Fogiel.

W trakcie wczorajszej debaty Horała skarżył się, że pozostali uczestnicy mieli… więcej czasu niż on. – „Jedno w PiS jest stałe i niezmienne: narracja oparta na kłamstwie”; – „I prawie płacze, że tak się wszyscy uwzięli na niego. No cóż, warunki cieplarniane dla PiS tylko w TVP”; – „Biedak przyszedł do niezależnej telewizji i okazało się, że musi odpowiadać na konkretne pytania, a nie bajki…

View original post 1 781 słów więcej

 

Morawiecki, specjalista od obiecanek cacanek, a głupiemu wyborcy radość

Prawo i Sprawiedliwość będąc w opozycji obiecywało, że jak przejmą władzę to wybuduje dużo więcej dróg szybkiego ruchu, a obwodnice będą rosły jak grzyby po deszczu. Gdy politycy obozu rządzącego pojawiają się na otwarciu nowej trasy, to okazuje się po jakimś czasie, że dużą część wybudowała poprzednia koalicja PO-PSL lub są to ruchy czysto pod publiczkę, bo droga de facto jest niedokończona. Liczy się przecięcie wstęgi, kilka zdjęć, wielkie słowa i materiał dla telewizji publicznej już jest gotowy.

Rzeczpospolita sprawdziła jak to wygląda w rzeczywistości i nie jest już tak różowo, jak mogłoby się wydawać – W tym roku znowu będzie mniej szybkich dróg niż zakładano. Zamiast blisko pół tysiąca kilometrów realne staje się włączenie do ruchu niewiele ponad 300.” – pisze dziennik. W ubiegłym roku do ruchu włączono o 120 km mniej niż zakładano, w 2017 było to tylko 50 kilometrów brakującego planu. Dane z 2017 roku pokazują prawdopodobnie jeszcze siłę rozpędu i dobry stan budów jaki pozostawiono kolejnemu rządowi. Z każdym kolejnym rokiem jest coraz gorzej i gołym okiem widać, że rozbudowa dróg zaczyna się ślamazarzyć.

8 lat temu PiS rozpętał burzę, gdy okazało się, że inwestor z Chin schodzi z budowy i nie dokończy autostrady A2. Chińskie konsorcjum wygrało przetarg, bo zaoferowało cenę dwukrotnie niższą niż kosztorys, domagając się potem podniesienia wartości kontraktu. Dzisiaj powiedzenie o karmie, która zawsze wraca w przypadku dróg jest nad wyraz trafne – Największym problemem w realizacji inwestycji jest wzrost kosztów z powodu drożejących materiałów budowlanych i rosnących kosztów pracy. Efektem są straty firm na kontraktach zawartych 2-3 lata temu i coraz częstsze rezygnacje z podpisywania nowych umów, które okazują się nieopłacalne” – konkluduje Rzeczpospolita.

Jarosław Kaczyński poinformował ostatnio, że będzie stworzony fundusz budowy stu obwodnic, a premier Morawiecki to potwierdził. Koalicja Obywatelska odpowiedziała, że najpierw dobrze by było zająć się opóźnieniami, niż snuciem kolejnych planów. Miało być dziesiątki tysięcy mieszkań, których nie widać, teraz obiecywany jest kolejny wielki plac budowy. Nie wiem kto może brać na poważnie tego typu obietnice, gdy rząd nie jest w stanie wywiązać się z założeń jak pokazała Rzeczpospolita.

Obserwując polską scenę polityczną po stronie opozycji zauważalna jest rosnąca z każdym miesiącem frustracja. Politycy nie lubią o tym mówić, gdyż zawsze w walce należy głosić pewność zwycięstwa, ale zarówno w kuluarach jak i w samym elektoracie rośnie poczucie bezsilności. Uczucie to wynika w znacznej mierze z tego, że nie ma dłużej znaczenia, jakie argumenty zostaną wysunięte, czy fakty przytoczone. Premier jak i cały obóz rządzący udowadniają dziś bowiem, że prawda nie ma w polityce znaczenia, jeszcze bardziej niż kiedykolwiek wcześniej w ciągu ostatnich 30 lat. Kiedyś bowiem politycy również manipulowali, ale złapani na gorącym uczynku ponosili bowiem konsekwencje i kajali się przed mediami. Nie było również tak, że publicznie powtarzano stwierdzenia sprzeczne z faktami, które można sprawdzić w 3 sekundy za pomocą Googla. Mateusz Morawiecki już dziś jest pierwszym urzędującym premierem z wyrokiem za kłamstwo, ale polityk nic sobie z tego nie robi i brnie dalej w kolejne oszustwa, wprawiając bezczelnością w szok. Szef rządu w wywiadzie dla “Rzeczpospolitej” odpierał zarzuty o populistyczne i destrukcyjne dla gospodarki podwyższanie płacy minimalnej powołując się na argument w postaci korelacji zamożności krajów i wysokości najniższego wynagrodzenia:

“Nie bez powodu najwyżej rozwinięte dziś państwa Zachodu, Szwecja, Holandia, Niemcy, Dania, mają najwyższe płace minimalne”.

Był to element podważania wiarygodności całego przekazu oponentów:  “Narracja KO kompletnie się nie klei. Mamy w okresie rządów czterech lat PiS najwyższy przyrost średniego wynagrodzenia w porównaniu z poprzednimi kadencjami wszystkich poprzednich rządów. Generalnie całość wzrostu płac jest spójna z tempem podnoszenia płacy minimalnej”.

Problem jednak w tym, że Mateusz Morawiecki powołał się na przykłady krajów, które nie dość, że nie mają wysokiej płacy minimalnej, to na dodatek… nie mają jej w ogóle zapisanej w prawie. Będące wzorem państw dobrobytu Szwecja i Dania nie posiadają tego typu regulacji, a jednak mimo to nie są strefami głodowych wynagrodzeń. Jest wręcz przeciwnie, te dwa kraje są w czołówce państw jeśli chodzi o udział płac w PKB i niewielkie rozwarstwienie dochodów populacji. Wszystko to udało się bez płacy minimalnej. Jednak warunkiem sukcesów opiekuńczych krajów nordyckich było postawienie na wolność gospodarczą. Uchodzące za oazę socjalizmu kraje północy Europy są bowiem równocześnie swoistymi liderami indeksów wolności gospodarczej i innowacyjności gospodarek. Są to zatem kraje kapitalistyczne, które wtórnie użyły zasoby do prowadzenia szerokich programów socjalnych.

W przypadku Niemiec premier także był daleki od prawdy. Ten kraj uchodzi od dawien dawna w narracji PiS za symbol sfinansowania dobrobytu, jednak za Odrą płaca minimalna pojawiła się dopiero w 2015 roku. Nasz zachodni sąsiad nie zawdzięcza zatem swojej pozycji takiemu rozwiązaniu, ale raczej bogactwo pozwoliło Niemcom sfinansować taką politykę.

Tworzenie tak elementarnych fake newsów przez szefa rządu powinno skończyć się w cywilizowanym kraju dymisją, jednak PiS doprowadził do takiej radykalizacji sceny politycznej, że obywatele są już na wszystko znieczuleni. Premier kłamczuszek, szef Najwyższej Izby Kontroli zamieszany w nielegalny sexbizes czy szef KNF grożący szefowi prywatnego banku. Od upadku standardów oczekiwanych od polityków jest jednak tylko krok do upadku samego państwa.

Kmicic z chesterfieldem

Politycy PiS zaatakowali profil społecznościowy – SOK Z BURAKA krytykujący ich rządy. Jest to reakcja na pisowskie afery związane z hejtem w ich obozie.

Rządzący zareagowali na artykuł Sieci w którym czytamy, że zarządzający Sokiem z Buraka pracuje w warszawskim ratuszu.

– Powszechnie uważa się za stronę z memami, żartami związanymi z polityką. Ale do śmiechu jest tam tylko tym, którzy nienawidzą PiS, uwielbiają PO, nie przeszkadza im knajacki język publicznej debaty i nie silą się na weryfikowanie prawdziwości tego, co czytają. Bo Sok z Buraka to mieszanka drwin, manipulacji i kłamstw – opisuje propisowska gazeta.

Patryk Jaki postanowił zawiadomić prokuraturę. – Warszawski ratusz wycofał się z obietnic wyborczych. Nie było pieniędzy na żłobki, czy niepełnosprawnych, ale znalazły się pieniądze dla osoby, która organizuje Sok z Buraka, największe fekalia, ściek, fabrykę fejków w internecie, finansowaną z pieniędzy warszawiaków. To jest coś nieprawdopodobnego. Jutro skieruję…

View original post 1 648 słów więcej

 

Nagonka na Jurka Owsiaka

Gadzinówka TVP robi nagonkę na WOŚP.

Depresja plemnika

„Kult ministra Brudzińskiego szerzy się po komendach:) Szkoda, że jeszcze kwiatków nie położyli! Jakie trzeba mieć kompleksy, żeby pozwalać podwładnym na takie infantylne lizusostwo? Obciach!”– skomentował na Twitterze były szef MON w rządzie PO-PSL poseł PO Tomasz Siemoniak.

Chodzi o filmik, który też na Twitterze udostępnił inny polityk PO Stanisław Gawłowski. Na nagraniu widać wyświetlane na ekranie telewizora obrazki z szefem MSWiA Joachimem Brudzińskim w roli głównej. – „Witacz” w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Szczecinie” – napisał Gawłowski.

„W tym PiS chyba wszyscy są niedowartościowani: * Zieliński – konfetti * Jojo – witacze w komendach * Misiewicz – honory od żołnierzy * Kaczyński – armia ochroniarzy * Karczewski – portret własny * Kuchciński – twierdza Sejm…

View original post 1 194 słowa więcej

 

Duda przyspiesza demolkę Sądu Najwyższego

Rok temu, przed posiedzeniem Rady Ministrów, miała miejsce dość dziwna sytuacja. Minister Szyszko przekazał ministrowi Błaszczakowi tajemniczą kopertę od pewnej tajemniczej córki leśniczego. Po ujawnieniu nagrania tego wydarzenia przez Polsat, Błaszczak odesłał kopertę, a wszyscy zaczęli zastanawiać się, co w niej było.

Szyszko, pytany o jej zawartość, podziękował Polsatowi za czujność, odwołał się do zamordowanej przez komunistów Danuty Siedzikówny „Inki”, która była córką leśnika i dodał, że jest dumny, iż „zwrócono uwagę na zawód leśnika„. Tak pokrętne wyjaśnienie jeszcze bardziej podkręciło ciekawość i zainteresowanie zawartością listu.

Również ówczesna pani premier odniosła się do sprawy, mówiąc, że „to jest wypadek przy pracy, który w ogóle nie powinien się zdarzyć. Nie wiem, jaka była treść tej koperty i jakie to były dokumenty. Na pewno to będzie wyjaśnione”.

Posłowie opozycji złożyli interpelację w tej sprawie do Prezydium Sejmu. Początkowo była ona blokowana, ale po kilku miesiącach Szyszko odpowiedział, że treści listu nie znał i zgodnie z obowiązującym prawem nie wolno mu przetwarzać danych „córki leśniczego”.

PO złożyło również doniesienie do prokuratury, ale ta odmówiła wszczęcia dochodzeniaSzef Prokuratury Okręgowej w Warszawie Paweł Blachowski, bliski, zaufany ministra Ziobry, tłumaczy W opisanym przez zawiadamiających zdarzeniu, trudno dopatrywać się  znamion powoływania się względem kogokolwiek na wpływy, podjęcia pośrednictwa w załatwieniu sprawy jak również przyjęcia korzyści majątkowej/osobistej lub jej obietnicy” i dalej uzasadnia, że „załatwienie sprawy oznacza osiągnięcie przez sprawcę pożądanego przez osobę trzecią stanu rzeczy, który mają ułatwić albo wręcz umożliwić posiadane przez sprawcę wpływy”. Tyle, że on w Szyszce sprawcy nie widzi. Czemu? Bo „ze strony Ministra Środowiska nie wystąpiło, żadne oczekiwanie co do pożądanych następstw jakie mają nastąpić po przeczytaniu zawartości wręczonej koperty”.

Nic się nie stało. Jak twierdzi pan prokurator sposób przekazania listu odbiega od standardowego obiegu dokumentacji, to jednakże nie wypełnia znamion czynu zabronionego. Wszelkie przypuszczenia co do zawartości koperty i łączenie jej przekazania przez Jana Szyszkę z popełnieniem przestępstwa uznać należy za pozbawione racjonalnych podstaw i nieuprawnione”.Minister Szyszko nawet nie został przesłuchany.

Wydaje się więc, że sprawa tajemniczego listu pozostanie nierozwiązana. Jedno jest pewne. Im więcej tu matactwa, absurdalnych wyjaśnień tym mocniejsze przekonanie, że coś jest na rzeczy. Że jednak zawartość listu może świadczyć o działaniach, które są niezgodne z prawem. Dopóki rządzi PiS nie mamy szans, by się dowiedzieć, co i jak. Może kiedyś…

Prezydent Andrzej Duda nie próżnuje. Mimo pory wakacyjnej, widać, że chciałby już zakończyć „demolkę” Sądu Najwyższego, więc nikogo nie może zdziwić skierowanie kolejnego obwieszczenia do publikacji, w którym mowa o wolnych stanowiskach do obsadzenia.

Przypomnijmy, że wyboru sędziów do SN dokona Krajowa Rada Sądownictwa, obsadzona całkowicie przez posłów PiS i Kukiz’15, oczywiście w pełniej niezgodzie z konstytucją. W skład komisji przesłuchujących kandydatów będą wchodzili też przedstawiciele PiS, np. poseł Stanisław Piotrowicz będzie przesłuchiwał kandydatów do Izby Dyscyplinarnej, a senator Rafał Ambrozik do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Zgodnie z nowym obwieszczeniem, prezydentowi chodzi o obsadzenie też miejsc po tych sędziach, których sam niedawno usunął z SN. Cztery w Izbie Cywilnej, trzy w Izbie Karnej oraz cztery w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, gdzie sędzią jest również profesor Gersdorf.

Profesor jest w gronie 15 sędziów, którzy ukończyli 65 lat i zgodnie z decyzją partii rządzącej, powinni już przejść na obowiązkową emeryturę. Mimo że ustawa ta łamie konstytucyjną gwarancję nieusuwalności sędziów, 14 podporządkowało się prezydentowi, jednak nie Małgorzata Gersdorf. Zgodnie z konstytucją powinna sprawować funkcję I prezesa SN do 2020 roku, czego prezydent w ogóle nie przyjmuje do wiadomości i usiłuje więc usunąć ją za pomocą faktów dokonanych.

Sędzia Michał Laskowski, rzecznik SN jest przekonany, że „z postanowienia, które wydał siedmioosobowy skład SN, wynika, że decyzja w tej sprawie powinna być wstrzymana do czasu rozstrzygnięcia jej przez Trybunał Sprawiedliwości UE. Czy pan prezydent postanowił zignorować postanowienie Sądu Najwyższego?

Wydaje się to logiczne, jednak działania rządu PiS i pana Dudy nie dadzą się racjonalnie wyjaśnić, stąd też trudno oczekiwać, że będą one zgodne z ogólnie przyjętymi zasadami.

Albo się jednoczymy i mamy szansę, albo się dzielimy i nie mamy żadnych szans”. T. Lis o opozycji.

Earl drzewołaz

Prezydent Andrzej Duda udał się do Australii w celu podpisania listu intencyjnego na zakup dwóch australijskich fregat Adelaide. Jak wynika jednak z informacji Piotra Zaremby, zakup ten został w ostatniej chwili… zablokowany przez premiera Mateusza Morawieckiego.

Wielkim zwolennikiem zakupu fregat Adelaide, obok Andrzeja Dudy, jest minister obrony Mariusz Błaszczak. Jak zaznaczał szef MON miałaby to być odpowiedź na teraźniejsze potrzeby polskiej marynarki. Niewykluczone jednak, że wielki sukces będzie mogła odtrąbić opozycja, która chęć kupienia dwóch blisko 30-letnich fregat nazywała „kupowaniem złomu”. Jak donosi Piotr Zaremba, Mateusz Morawiecki zablokował tę inwestycję.

Przeciwnikiem zakupu fregat Adelaide jest także Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Marek Gróbarczyk, który uważa, że zahamuje to proces budowania statków dla armii w polskich stoczniach.

Liczę na to, że w poczuciu odpowiedzialności za Polskę Robert Biedroń, ale także inne osoby znajdą się pod jednym dachem z tymi, którzy chcą odsunąć PiS od władzy. Chodzi o Polskę, odsunięcie PiS-u…

View original post 2 495 słów więcej

Morawiecki kłamie do utraty tchu

Burmistrz Karol Rajewski poinformował, że na terenie zarządzanej przez niego gminy Błaszki powstanie ogromny krzyż z okazji 100 lat niepodległości Polski.

Rząd PiS nie znalazł pieniędzy, żeby spełnić postulat protestujących przez 40 dni w Sejmie niepełnosprawnych o wypłacie dodatkowych 500 zł. Ale Mateuszowi Morawieckiemu nie zadrżała ręka przy podpisywaniu rozporządzenia, w myśl którego każde uczące się dziecka dostanie od co roku 300 zł tzw. wyprawki. Zwyczajem PiS-owskim przedsięwzięciu nadano nazwę, która w uszach niepełnosprawnych może zabrzmieć szyderczo – „Dobry start”.

Okazuje się także, że pieniądze te pochodzą z ministerstwa rodziny, pracy i polityki społecznej, na którego czele stoi Elżbieta Rafalska. A to ona przecież nie mogła znaleźć pieniędzy w budżecie swojego resortu ministerstwa dla niepełnosprawnych i w zamian zaproponował im pomoc rzeczową.

Zasadne wydaje się więc pytanie posłanki PO Kingi Gajewskiej, które zadała na Twitterze. – „Czy wiedzieliście, że program „Dobry start”, czyli 300 złotych wyprawki dla uczniów, będzie sfinansowany ze środków z programu „Rodzina 500plus”?. Umieściła też odpowiedź na swoją interpelację uzyskaną z resortu Rafalskiej.

Wiceminister pracy Bartosz Marczuk przyznał, że wyprawki szkolne zostaną „sfinansowane ze środków przeznaczonych w budżecie na obsługę programu „Rodzina 500plus”. Koszt tej nowej kiełbasy wyborczej PiS wyniesie 1,4 mld złotych plus koszty obsługi tego przedsięwzięcia – ok. 46 mln.

Tamara Olszewska na koduj24.pl pisze o wyborach.

Za kilka miesięcy wybory samorządowe, które są tak naprawdę tylko przystawką do tych, parlamentarnych w 2019 roku. Mają jednak wykazać one preferencje polityczne Polaków i pod te wyniki przygotować grunt do działań o zwycięstwo za rok. Nie ma co ukrywać, czas wariactw nadszedł.

Politycy PiS, zgodnie ze strategią, znaną z poprzedniej kampanii wyborczej, od ponad miesiąca siedzą w terenie, proponując wciąż walkę z demonami przeszłości czyli PO i resztą, udowadniając wrogość państw Europy wobec tak niewinnej i czystej owieczki jaką jest obecna Polska, przekonując, że nic lepszego nie może spotkać narodu od ich rządów. Zaklinają rzeczywistość, podkreślając, jak to wstajemy z kolan, jak to inni patrzą z podziwem na naszą reformę sądownictwa i chcą się od nas uczyć, jak zyskujemy w oczach świata i wybijamy się na potęgę pod każdym względem. Ciekawe, że jakoś bezkrytycznie zapatrzeni w tę partię wyborcy wciąż nie widzą, iż to bujda na resorach. UE obcina nam fundusze na kolejne lata. Nie jesteśmy zapraszani na spotkania tych państw, które mają spore moce decyzyjne w Europie. Prezydent Duda, będąc na spotkaniu ONZ nie miał okazji załapać się na rozmowę z kimkolwiek istotnym z administracji Białego Domu, a o samym Donaldzie Trumpie już nawet nie wspominam. Ponoć pan Duda nie miał czasu na takie spotkania, tak to komentują jego współpracownicy i niech im będzie. Wierny elektorat w to uwierzy.

Politycy PiS obrzucają nas ze wszystkich stron Plusami. Rodzina Plus, Mama Plus, Senior Plus, Młodzież Plus, Emeryt Plus, Przedsiębiorca Plus, Mosty Plus, Muzeum Plus, a naród się raduje. Wyciąga łapki po te obietnice i już czuje, już wie, że tylko PiS zapewni nam świetlaną przyszłość. Tylko PiS podciągnie nasze ego narodowe ostro w górę. Zadba o nas i będzie nas karmiło mamoną za niby nic,  do końca świata i jeden dzień dłużej.

Tylko ja jestem  jakaś niezbyt chyba normalna i zbyt chyba sceptyczna. Może dlatego, iż coraz mocniej czuję,  że te Plusy bardziej przypominają Krzyże. Oczami wyobraźni widzę, jak dźwigamy te „plusujące” krzyże przebijając się przez coraz trudniejszą polską rzeczywistość.   Dźwigać je będziemy  z uśmiechem i nadzieją, nie zauważając, że to nasza Golgota a nie Eden. Wystarczy przecież malutki kryzys gospodarczy, osłabienie złotówki, wyczerpanie rezerw finansowych, ucieczka przedsiębiorców do innych rajów finansowych, strach obcych inwestorów w tworzenie czegoś swojego w państwie, które dzisiaj mówi jedno, a jutro robi co innego. Wystarczy, że dzieci wyrosną z 500 Plus, a mamuśki pozostaną na lodzie, bo ani pracy ani doświadczenia zawodowego, ani wypracowanych lat do emerytury. I co wtedy?

Kiedy wreszcie lud  zrozumie, że te Plusy to tylko Krzyże, to będzie już musztarda po obiedzie. Naród będzie szukał winnych, ale jakoś pewnie do niego nie dotrze, że sam sobie załatwił taki los. Sam siebie tak ugotował, wierząc w pustosłowie, populizm i nie rozumiejąc, że tak naprawdę to sam finansuje te wszystkie obietnice. Sam sobie wypłaca kasę, która w pewnym momencie odbije mu się czkawką. Łatwo bowiem być roszczeniowym i pozwalać się obdarowywać, trudniej jednak zdecydowanie wziąć odpowiedzialność za siebie na własne barki i nauczyć się czerpać zyski głównie z własnej pracy.

Politycy PiS bardzo dbają o utrwalenie przekonania, że całe zło to PO. Gdy tylko padnie jakieś niewygodne pytanie lub zaliczają kolejną wtopę, natychmiast mówią, że to co teraz to pikuś, bo za PO to dopiero się działo…  Stąd trwające już ponad dwa lata „polowanie na czarownice”, podtykanie nam pod nos, że tu jakaś przewałka finansowa była, tam jakaś afera, a jeszcze gdzie indziej malwersanci i oszuści. Jakoś nikt nie dostrzega, że coś tutaj wyraźnie „nie halo”. Najpierw wielki szum, jeszcze większy sukces, spektakularne zatrzymanie o godzinie 6 rano, odwiezienie delikwenta w towarzystwie kamer do prokuratury i …potem cisza. Mijają tygodnie, miesiące, a wyroku nie ma, kary nie ma i tylko jakaś kurtyna milczenia zapada. No tak, ale wyborców PiS to, co dalej, nie interesuje. Ważne, że wróg został zdemaskowany, zatrzymany i chwała prezesowi za konsekwencję, dobry nos śledczy i mistrzostwo w polowaniu, nawet gdy to tylko pogoń za wymyślonymi demonami.

Politycy PiS z coraz większą determinacją, wmawiają swoim wyborcom, że Unia Europejska to kaganiec dla naszej tożsamości narodowej, wrzód na naszych finansach, pasożyt, który chce nas wyssać do dna i potem porzucić. A wyborcy w to wierzą bezkrytycznie. Jakiś młodzian podarł unijną flagę, Pawłowicz nazywa ją szmatą, inni po niej skaczą, tak naładowani patriotyczną dumą. Co ciekawe, zupełnie pomijają milczeniem, że członkowie ich rodzin pracują za euro w krajach UE. , że ich miasta pięknieją dzięki dofinansowaniu UE, że jeżdżą po drogach, wybudowanych za pieniądze UE, że w szpitalu mają wygodniejsze łózka i leczeni są lepszym sprzętem, dzięki kasie UE, że rolnicy dostają niezłe dotacje z UE.  Niesamowite, jak bardzo elektorat partii rządzącej ma rozbudowany mechanizm wyparcia. Partia mówi, że UE jest be i tego się trzeba trzymać.

Ech… przed nami kilka miesięcy wmawiania nam, że czarne jest białe, a białe czarne. Przed nami czas, gdy wiara się liczy a nie mędrca szkiełko i oko. PiS nie odpuści, nie zatrzyma się nawet na chwilkę, bo stawką jest władza, a my co z tym zrobimy? Przegramy, bo za obietnice jesteśmy gotowi oddać duszę diabłu.

Dzisiaj Dzień Dziecka. Życzę nam wszystkim, byśmy nadal mieli w sobie tę ciekawość świata, dziecięcy uśmiech i pozytywne myślenie. Ale i życzę nam, byśmy pamiętali, że zakończenie bajki zależy tylko od naszej mądrości, a nie magii słów, gołosłownych obietnic. Bądźmy mądrzy…

Wybitna pisarka Maria Nurowska i internauci o aferze związanej ze śmierciami w wielu miejscach Polski.

PiSowi do wyborów samorządowych spadnie do 20-25 proc. A potem z nimi się policzymy przed sądami i Trybunałami Stanu

Wystąpienie posła Jerzego Meysztowicza w kontekście wpuszczenia do Sejmu wycieczki zaproszonej przez polityka PiS i niewpuszczenie młodzieży zaproszonej przez polityka opozycji.

Paweł Wroński i internauci na temat senator Prawa i Sprawiedliwość Anny Marii Anders.

Antoni Macierewicz nie daje nam o sobie zapomnieć. Wpada na kolejne „tajemnicze” wątki związane z katastrofą smoleńską, jeździ po USA, by przekonać Polonię do swoich teorii i szukać wpływowych sojuszników, a teraz zalicza kolejną „wtopę”.

Wczoraj doszło w Warszawie do kolizji z udziałem auta Żandarmerii Wojskowej. Jak twierdzą świadkowie, którzy byli na miejscu zdarzenia i dotarli do nich dziennikarze, samochodem jechał Antoni Macierewicz. Po wypadku po byłego ministra MON podjechało inne auto i szybciutko oddaliło się w nieznanym kierunku.

Żandarmeria Wojskowa nie chce udzielić odpowiedzi na pytania dziennikarzy i, jak pisze na Twitterze, Patryk Michalski, reporter RMF FM- „Rzecznik Żandarmerii Wojskowej mówi, że informacja o tym, czy Antoni Macierewicz był w BMW, które uległo kolizji to informacja TAJNA”.

Sam Antoni Macierewicz, również na Twitterze, odniósł się do „rewelacji dziennikarskich”, zamieszczając fragment wiersza „Stefan Burczymucha”, gdzie zamienił słowa „tata” i „ojciec” na „wydawcę”: „Pędzi jakby chart ze smyczy…- Tygrys, wydawco! Tygrys! – krzyczy.- Tygrys?… – wydawca się zapyta.- Ach, lew może!… Miał kopyta Straszne! Trzy czy cztery nogi, Paszczę taką Przy tym rogi… Idzie wydawca, ludność cała, Patrzą… a tu myszka mała”, a według młodziutkiego współpracownika pana Macierewicza, udział szefa w kolejnym wypadku to nic innego, jak tylko zwykły „fake news”.

Tak więc od wczoraj naród zastanawia się, czy pan Macierewicz znowu brał udział w wypadku drogowym, a dla mnie ważniejsze jest co innego.  Dlaczego zwykły teraz już poseł korzysta z transportu służbowego, służbowego kierowcy i ochrony? Żandarmeria Wojskowa odpowiada na pytanie dziennikarzy krótko – „Zgodnie z obowiązującymi przepisami, przewodniczącemu Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego z 10.04.2010 r. w Smoleńsku przysługuje pojazd funkcyjny. Decyzją ministra Mariusza Błaszczaka wobec przewodniczącego Podkomisji p. Antoniego Macierewicza ochrania Żandarmeria Wojskowa” i zasłania się swoim prawem do nieujawniania informacji niejawnych.

Jedno jest pewne. Kolejna sprawa, kolejny przykład marnotrawstwa publicznych pieniędzy zostaną zamiecione pod dywan. Wszystko idealnie zgodnie z prawem i sprawiedliwością w wersji PiS.

Były już minister środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa, Jan Szyszko, na pewno nie może być zadowolony ze spotkania w Ożarowie Mazowieckim. Przyjechał, licząc zapewne na miłą atmosferę i wskazanie mieszkańcom „właściwiej” drogi w kolejnych wyborach (oczywiście tę, która prowadzi do zwycięstwa PiS), a tutaj…klapa. Niewygodne pytania uczestników spotkania i celne riposty burmistrza Pawła Kanclerza pokazały mu, że Ożarów Mazowiecki, w którym już raz sromotnie przegrał pan Sasin (ustawa metropolitarna) nie da się wziąć na lep populizmu i gładkich słówek partii rządzącej.

Mieszkańcy miasta, w tym również przedstawiciele elektoratu PiS, pytali przede wszystkim o sprawy związane z Puszczą Białowieską. Dlaczego doszło do wycinki zdrowych drzew, ile ich wycięto, za ile i co się stało z tymi pieniędzmi. Pan Szyszko nie odpowiedział na te pytania.

Poruszony został też temat wydobycia węgla, zanieczyszczenia atmosfery, co jest spowodowane jego spalaniem i stąd wzrastającego smogu, który również w Ożarowie Mazowieckim jest coraz bardziej odczuwalny. Według pana Szyszki samorządy mają przyznane fundusze na ten cel, jednak burmistrz miasta szybko sprostował jego wypowiedź. Samorządy nie mają wsparcia władzy w walce ze smogiem, są pozostawione same sobie.

Również na samorządy próbował pan Szyszko zwalić winę za niedostateczny przydział środków finansowych na edukację. Zgodnie z założeniem, pieniądze miały iść z budżetu państwa za każdym uczniem, a przyznane subwencje miały wspomóc reformę. Opierając się na konkretnych przykładach, burmistrz kolejny raz udowodnił, że były wiceminister mija się z prawdą.

Kolejne pytania dotyczyły nadmiernego używania kart płatniczych przez pracowników ministerstwa, w tym nawet elektromonterów oraz nagrody, przyznanej przez byłą premier Beatę Szydło. Pan Szyszko poszedł w zaparte. On nie otrzymał żadnej nagrody i tyle w temacie. Z kolei wyborcy PiS-u próbowali odbić piłeczkę mówiąc, że inni też rozrzucają pieniądze w sposób niekontrolowany, co jednak nie wyczerpało tematu i nie mogło uspokoić pytających.

Była też mowa o GMO. Z jednej bowiem strony Szyszko wprowadził pewne bariery dotyczące genetycznej modyfikacji, ale jednocześnie rząd PiS wydłużył okres żywienia zwierząt paszą tak właśnie zmodyfikowaną do 2024 roku. Pytanie to zostało całkowicie zignorowane, podobnie jak kolejne, o 6 – dniowy urlop dla myśliwych.

No i na koniec prawdziwa „perełka”. Jedna z uczestniczek spotkania wręczyła byłemu ministrowi słoiczek, w którym miał znajdować się kornik drukarz, zebrany w Tucznie, jego posiadłości. Pan Szyszko upierał się, że to Rhizophagus irregularis czyli grzyb, „drapieżny i chroniony”, a okazało się, że to „tajemnicze coś” to…czekoladowa posypka Doktora Oetkera.

No cóż. Spotkania z mieszkańcami Ożarowa Mazowieckiego pan Szyszko nie może uznać za udane. Tak sobie po cichutku marzę, by takich miasteczek, z takimi mieszkańcami, było jak najwięcej.

Tamara Olszewska

Źródło: skwerwolności.eu

Waldemar Mystkowski pisze o padalcu.

57% Polaków uważa, że protestujący niepełnosprawni i ich opiekunowie powinni pozostać w Sejmie aż uzyskają od rządu spełnienie wszystkich postulatów.

Protest niepełnosprawnych w Sejmie ujawnił głębię nieempatycznych pokładów i wartości niechrześcijańskich polityków PiS. Niezbadane są ich zasoby podłości i ludzkiej małości. Nie za bardzo martwilibyśmy się tą charakterystyką niehumanitarności osób z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego, bo na co dzień tego doświadczamy, ale niestety ich zło dotknęło najbardziej bezbronnych – niepełnosprawnych i ich opiekunów rodziców.

Do historii polskiej podłości przejdzie wielu osobników, którzy mienią się wyznawcami geniuszu prezesa PiS, jak Stanisław Pięta, Bernadeta Krynicka, a w szczególności – bijący w ostatnich dniach rekordy „padalcowatości” – Jacek Żalek.

Przy Żalku nawet prezes Kaczyński ze swoimi kanaliami, gorszymi sortami, zakazanymi mordami, może się czuć tylko wicemistrzem w dyscyplinie zajadłości. Zajady Żalka na trwałe wpisują go w ściganiu się w dyscyplinie pisowskiej nieludzkości. Do historii przejdą jego passusy o „zwyrodnialcach wśród rodziców osób niepełnosprawnych”, a także takie perełki o protestujących rodzicach, którzy swoje potomstwo „nie tylko chore dzieci, ale i zdrowe mordują w beczkach”.

Kilka dni Polska żyła opiniami z piekła rodem posła Żalka, tyradami godnymi Belzbuba, a media – cóż żyjemy w takich marnych czasach – zapraszały Żalka, aby dorzucał drwa do piekielnego ognia. Wiceszef klubu PiS nie zawodził, lecz przyszło opamiętanie, które narzuciło zmianę tonów polityków PiS.

Sondaże, a nie protesty, mają wpływ na decyzje polityków partii Kaczyńskiego. Wg badania „Rzeczpospolitej”, aż 57% Polaków sądzi, że protestujący niepełnosprawni i ich opiekunowie powinni pozostać w parlamencie aż uzyskają od rządu zapewnienie spełnienia wszystkich postulatów. Przeciwnego zdania jest tylko 26%.

Żalek dostał więc partyjny prikaz, aby wziął ruki po szwam, posypał łeb popiołem i przeprosił. Ale jego argumentacja to kolejny popis diabelskiej pokrętności: – „Nie mówiłem o paniach. Niestety padliśmy wszyscy ofiarą manipulacji. Mówiłem o tym, jak bardzo ważne jest to, co robicie i jak ważna jest pomoc osobom niepełnosprawnym” – tłumaczył niepełnosprawnym na konferencji prasowej.

Bije z tego nieszczerość i przymus sondażowy. Czegóż innego można spodziewać się po polityku ekipy rządzącej? Ale Żalek odniósł „sukces” – zostanie w kronikach odnotowana jego padalcowatość. Niepełnosprawni na zawsze zapamiętają jego imię. Mówisz Żalek – słyszysz podłość.

Poparcie dla PiS w sondażu IBRIS dla „Faktu” wzrosło w porównaniu do kwietnia o 2 punkty procentowe i wynosi 36,9 proc. Jednak Koalicja Obywatelska PO i Nowoczesnej goni partię rządzącą. Głosowanie na nią deklarowało 33,4 proc. badanych, co oznacza wzrost o 3,8 p.p.

Na trzecim miejscu znajduje się SLD, które w ostatnim czasie odnotowuje wzrost poparcia. Kolejne jest PSL, z wynikiem – podobnie jak w wielu ostatnich sondażach nieco powyżej progu wyborczego (5,7). Do poziomu tuż nad 5-procentowym progiem spadł w badaniu Kukiz’15 – to spadek o aż 5,5 punktów w porównaniu z kwietniem.

>>>

Cuda pisowskie. Matka Boska nawet zjawiła się w Sejmie. Takiej groteski świat nie widział

Właśnie dokonuje się ostatni akt zniszczenie demokracji w Polsce, pozbnawienie sądownictwa niezależności, sądy będą partyjne – pisowskie.

Duda orżnął Polaków, sprzedał sądownictwo PiS, a ci nawet nie są zainteresowani, jak przebiega debata. Pisowców na sali Sejmu w ogóle nie było, oprócz poputczyka Piotrowicza, który jest sprawozdawcą.

Nie ma Jarosława Kaczyńskiego, nie ma kierownictwa klubu PiS, nie ma najważniejszych polityków. Puste są też ławy rządowe.

Wiceszef „Wyborczej” Jarosław Kurski pisze o tym gnomie z PRL-u Piotrowiczu.

W Sejmie dzieją się cuda.

Na komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa część osób obecnych na sali nagle zaczęła śpiewać „Boże, coś Polskę”.

W pewnym momencie jedna z kobiet zadała parlamentarzystom pytanie: „Panie posłanki i panowie posłowie, proszę bardzo, żebyście się określili, komu służycie – Bogu czy mamonie, Polakom czy szatanowi?”. Na to zareagowała inna, siedząca z tyłu sali kobieta, która zadeklarowała, że jest… Matką Boską.

„Pochodzimy od Gryfitów, od cesarzy rzymskich, od Merowingów. Jesteśmy potomkami Jezusa i króla Dawida. Więc to przesłanie, iskra która miała być z Polski, jestem ja tą osobą. Księża powiedzieli, że jestem Matką Boską, wszystko się zgadza” – mówiła.

Plan Boże został ujawniony podczas konferencji „Prawda i Nowmalność”. Leśnicy „wykonują boży testament”, a wycinanie Puszczy Białowieskiej to walka z szatanem. To tylko niektóre rewelacje zwolenników ministra środowiska.

Podczas uroczystości „Prawda i Normalność” grupka leśników, rolników i słuchaczy Radia Maryja wyraziła masowe poparcie dla działań ministra środowiska J. Szyszki. A dyrektor Lasów Państwowych ujawnił, że Puszcza Białowieska, „która jest w swym bogactwie wynikiem działalności ludzkiej”, znajduje się obecnie w dobrych rękach i są to ręce J. Szyszki oraz jego drużyny leśników, „którzy wyssali z mlekiem pokoleń leśnych dbałość o puszczę”.

Wielkie wrażenie na zgromadzonych zrobił przybyły ksiądz, który przedstawił stanowisko Pana Boga w sprawie konfliktu w puszczy. Otóż prawda jest jego zdaniem taka, że „Pan Bóg wyraźnie zapowiedział polskim leśnikom, aby czynili sobie ziemię poddaną”, a oni pod kierownictwem J. Szyszki po prostu „wykonują boży testament”. Zresztą ze słów księdza jasno wynikało, że chociaż J. Szyszko jest ministrem w rządzie B. Szydło, to do obrony puszczy przed przeciwnymi naturze i pozostającymi na usługach szatana ekologami powołał go osobiście Pan Bóg.

„Ministrze Szyszko, pan wystąpił przeciwko złu, pan wystąpił przeciwko ideologii szatana” – przypomniał dokonania Szyszki mówca. Minister z grzeczności nie zaprzeczył, wyjaśniając, że realizuje jedynie obietnice z kampanii wyborczej.

Nie wiadomo, jak na sensacyjne informacje ujawnione podczas uroczystości „Prawda i Normalność” zareaguje Komisja Europejska. I czy z zemsty za działania idące na rękę Panu Bogu nie nałoży na Polskę i Szyszkę jakichś kar. W każdym razie wydaje się, że upublicznienie Planu Bożego związanego z osobą Szyszki powinno uchronić go przed ewentualną dymisją w ramach rekonstrukcji rządu.

Waldemar Mystkowski pisze o przehandlowaniu przez Dudę niezależności sądownictwa.

Ileż w tym rytuale picu, wciskania kitu ciemnemu ludowi, że to demokracja. Ustawa jest niekonstytucyjna, ustrój zostaje w ten sposób złamany. KRS jest więc we władzy polityków PiS, gdyż będą mieli w nim większość, co najmniej 9 członków. Wszystko więc na forum KRS są w stanie przegłosować.

Co Duda w tym handlu z prezesem uzyskał? Najprawdopodobniej sprawy zagraniczne przechodzą w ręce jego zaplecza, a także inne ważne dla niego trofeum – głowę Macierewicza. A na polityczną dekapitację ministra obrony narodowej wskazują jego brednie o nowym złotym cielcu spisku w Wojsku Polskim – „złotym funduszu”.

Sądownictwo zatem przestaje być niezależne. Co dalej? Władze Unii Europejskiej upomną się o demokrację w Polsce, nakładając na nasz kraj rezolucje, a potem różne bolesne sankcje. Społeczeństwo obywatelskie wyedukowane przez młodych prawników w czasie lipcowych protestów też nie popuści, aby dyktatura swobodnie wzięła naród za mordę.

Cóż innego pozostaje Polakom?

Protestować. Albo zniszczą nam Polskę, albo obronimy ojczyznę przed motłochem PiS. Polska jest zdegradowana, ośmieszana w Europie i na świecie.

>>>

Szyszko od Rydzyka domaga się od UE 2,5 mld euro odszkodowania

Nie kornik toczy zwoje mózgowe ministrowi od Rydzyka Janowi Szyszce, ale wyrosła mu pod czaszką palma – godna Burkino Faso, bo taką PiS zakłada nam bananową republikę.

Jak donosi „Nasz Dziennik” Szyszko do 4 sierpnia odpowie Komisji Europejskiej, która złożyła wniosek do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie zaprzestania przez Lasy Państwowe wycinania Puszczy Białowieskiej.

Szyszko postanowił uderzyć z byka swoją głową, gdzie wyrosła mu palma – a nie grzyb, jak niektórzy chcieliby – i zagroził KE, iż będzie domagał się odszkodowania 2,5 mld euro za szkody, jakie może przynieść zaprzestanie wycinki w Puszczy.

Tak ten „łebski” minister obliczył. Lepszy jest od swojego sponsora politycznego Rydzyka, który tylko potrafi wyszabrować z budzetu państwa miliony.

Szyszko wyliczył, że proces przed Trybunałem potrwa 2-3 lata, a nie wycinając Puszczę straty będą właśnie tej 2,5 miliardowej wielkości euro.

No, proszę – Szyszko jest przedstawicielem wymierającego gatunku ludzi, który dba o środowisko dewastując je.

Ale Szyszko nie pochodzi od małpy, tylko od Adama i Ewy. To pochodzenie pozwala mu myśleć, że Komisja Europejska przestraszy się go, a on nam zdewastuje przyrodę. Ten człowiek z palmą w glowie twierdził, że polski wegiel nie wytwarza smogu.

Wyrosła mu we łbie pokaźna palma.

Post Navigation