Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Janina Ochojska”

PiS katastrofa smoleńska niewiele obchodzi, tylko kłamstwo o niej

Kwestia zwrotu wraku prezydenckiego Tupolewa podnoszona była wielokrotnie przez przeciwników rządu Donalda Tuska. Według nich premier nie wykazał odpowiedniej determinacji w tej sprawie. Dziś, po prawie czterech latach rządów Prawa i Sprawiedliwości, które miały ze sobą przynieść zarówno poznanie „prawdy”, osądzenie winnych i wreszcie odzyskanie wraku samolotu, Krzysztof Brejza rzuca na sprawę nowe światło. Otóż za jego sprawą Ministerstwo Spraw Zagranicznych udzieliło informacji o staraniach polskiej administracji poczynionych w sprawie Tu-145M. A te wydają się zaskakujące.

Kwestia zwrotu wraku Tu-154M jest podnoszona przez polskich przedstawicieli od prawie 10 lat. Według ministerstwa w tym czasie wystosowano 12 not dyplomatycznych. Jak się okazuje, w latach 2011-2018… tylko jedna wyszła ze strony rządu Prawa i Sprawiedliwości.

Wcześniej poseł Platformy Obywatelskiej pytał MSZ o zapowiadane przez polityków Prawa i Sprawiedliwości złożenie skargi do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości odnośnie zwrotu wraku Tupolewa. Wówczas odpowiedź MSZ również udowodniła bezczynności rządu PiS. Jak się okazało, „ewentualna decyzja o złożeniu skargi, a także wybranie właściwego terminu, wymagają wyważenia argumentów za i przeciw, a także zależą od wielu czynników, które są przedmiotem stałej analizy i obserwacji MSZ”.

Prawo i Sprawiedliwość w roku 2010 mogło zniknąć z życia politycznego. Tragedia katastrofy smoleńskiej, bezdusznie przez partię Kaczyńskiego eksploatowana była dla niej kołem ratunkowym. Dziś staje się jasne, jaką rolę spełniły ofiary Smoleńska i Katynia w politycznej kalkulacji. Ale to już, niestety, niewielu obchodzi.

Depresja plemnika

Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe skazał na 5 miesięcy pozbawienia wolności Marcina L., który po tragicznej śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza groził, że zabije przewodniczącego Rady Europejskiej. O sprawie w artykule „Policja zatrzymała mężczyznę, który groził śmiercią Donaldowi Tuskowi”.

Oprócz kary więzienia, Marcin L. ma „zakaz kontaktowania się oraz zbliżania do pokrzywdzonego na odległość krótszą niż 150 metrów, przez okres 5 lat od daty uprawomocnienia się wyroku” – „Nadto orzeczono wobec oskarżonego obowiązek poddania się psychoterapii lub psychoedukacji w celu poprawy jego funkcjonowania w społeczeństwie” – poinformował rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku Tomasz Adamski.

Adamski dodał, że „na poczet orzeczonej kary zaliczono oskarżonemu tymczasowe aresztowanie od 16 stycznia 2019 r. do 30 maja 2019 r”. Wyrok nie jest prawomocny.

5 380 000 zł oszczędności, dwa domy, mieszkania, uprawnienia do akcji banku – to niektóre elementy majątku premiera Mateusza Morawieckiego. W Biuletynie Informacji Publicznej Kancelarii Premiera opublikowano właśnie jego oświadczenie…

View original post 1 027 słów więcej

 

Arłukowicz, Róża Thun, Janina Ochojska zaprzańcom z PiS nie podają ręki

W Sejmie politycy otrzymali zaświadczenie o wyborze ich do Parlamentu Europejskiego. Uwagę przykuło zachowanie Bartosza Arłukowicza z Platformy Obywatelskiej.

Butny Kaczyński nienawidzi niepełnosprawnych, którzy mu przeszkadzają

 

Depresja plemnika

Ze zdumieniem i niedowierzaniem obserwuję informacje, które pojawiają się w mediach na temat afery pedofilskiej w domu publicznym na Podkarpaciu. Na szczęście nie jestem pełnomocnikiem ani byłego agenta CBA, ani pokrzywdzonych ani nikogo innego w tej sprawie, więc mogę się wypowiadać jako obywatel, a nie adwokat.

Czy myśmy wszyscy przez te ostatnie cztery lata tak zdziczeli, że gwałty na dzieciach organizowane przez służby specjalne (albo za ich przyzwoleniem) nas nie ruszają? Moja wiedza pochodzi wyłącznie ze źródeł medialnych, ale ponieważ nikt nikomu jeszcze procesu nie wytoczył, to mam podstawę sądzić, że prawdą jest iż od lat funkcjonował dom publiczny, który sprowadzał nieletnie dziewczynki z Ukrainy, które były gwałcone przez tysiące „Vipów”, w tym osoby z najwyższych kręgów władzy. Dodam że dla mnie jako obywatela współżycie seksualne nawet za zgodą osoby poniżej 15 roku życia, to zawsze gwałt, mimo że kategoria prawna jest nieco inna. Tak czy inaczej pedofile z najwyższych…

View original post 2 350 słów więcej

 

Pogarda PiS i Rydzyka do najsłabszych i Polaków

Coraz więcej głosów na temat rozdziału Państwa od Kościoła. Internauci mają dość utrzymywania Kościołów z pieniędzy podatników.

Trudno ocenić, pospolita brednia to czy bluźnierstwo. Dobrze już znany redemptorysta Tadeusz Rydzyk oznajmił wszem i wobec, iż „Krew Chrystusa i największych Polaków walczy z Unią Europejską i Niemcami, którzy czczą Marksa”.

Tę wątpliwej jakości ideę krzewił, za pośrednictwem „naukowej konferencji” zorganizowanej przez toruńską Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej Tadeusza Rydzyka, Stowarzyszenie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski Jana Szyszki i katedrę Teologii Pastoralnej UKSW. Początkowo miała się ona odbyć w Senacie, ale intuicja najwyraźniej nie zwiodła marszałka Stanisława Karczewskiego, który odmówił „gościny” temu zgromadzeniu. Natomiast w szczegółach podpatrzyła ją kamera portalu OKO.press.

„Niemcy i Unia Europejska stawiają pomnik Marksowi w kościele protestanckim w Trewirze. Niemcy! Widać, że to się nie skończyło. Musimy być odważni. Co zwycięży? Krew, czy miecz? Krew męczenników, tych największych Polaków, krew Chrystusa, czy jakaś przemoc, jakiejś ideologii?” – pytał Rydzyk.

Konferencję zdominował wątek światowej misji Polaków „To się nie skończyło. Musimy być odważni”– wzywał Rydzyk, a ks. prof. Tadeusz Guz, wykładowca KUL, z uśmiechem zadziwienia oznajmiał:

„Pan Bóg jest tak zaskakujący, że wybrał sobie naród Polaków, żeby doprowadzić ludzkość do Dnia Ostatecznego. Czyli my kochani, tak najtrzeźwiej mówiąc, przejęliśmy pałeczkę po Żydach i Niemcach”.

Zgłosił też oryginalny pomysł, jak zamknąć usta Żydom w USA, którzy domagają się odszkodowań za mienie utracone w czasie II wojny światowej. Żydzi i ich szkodliwe działania były w ogóle jednym z kluczowych wątków siedmiogodzinnej konferencji.

Co ciekawe – w przeciwieństwie do roku poprzedniego – zgromadzenia nie zaszczyciło swoją obecnością Prawo i Sprawiedliwość. Nie zabrakło natomiast hodowców zwierząt futerkowych i leśników, z niedawnym jeszcze ich ministrem Janem Szyszko, który zresztą dość szybko towarzystwo opuścił.

Nie zjawił się – choć był w programie – Konrad Tomaszewski, szef Lasów Państwowych odwołany razem z Szyszką.

Nabita w ubiegłym roku sala dziś świeciła pustkami do tego stopnia, że zaraz na początku Rydzyk kazał się przesiadać do pierwszego rzędu, „bo zaraz będzie transmisja [w TV Trwam] i to musi jakoś wyglądać”– nawoływał.

OKO.press pokusiło się o spisanie tematów, nad którymi zebrani debatowali… Z grubsza biorąc chodziło o animalizację człowieka i humanizację zwierząt oraz drzew.

Taka np. Temida Stankiewicz-Podhorecka z „Naszego Dziennika” (za PRL – recenzentka teatralna „Życia Warszawy”) opowiadała ze swadą o „lubieżnych scenach obcowania z kozą a nawet z rośliną”w polskich teatrach;

Wojciech Włodarczyk „Solidarność” RI, mówił głównie, że trzeba „potrząsać gałęziami”, bo wróg – w tym żydowski – nie śpi, a pan prof. Roman Dziedzic z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, bronił dobrego imienia łowiectwa, podkreślając, że gorsze są „strzelanki i w ogóle gry komputerowe, bo młodzież zabija tysiące osób”. Przypomniał też, że za Nerona w ciągu kilku dni zabito 600 lwów, żeby podnieść męstwo rzymskich obywateli. „Taki jest fundament myślistwa”.

Jak bumerang powracał temat Żydów.

„Niniejszym deklaruję, że zapłacę za wyżywienie protestujących. Proszę te koszty odliczyć od mojego uposażenia” – napisał na Twitterze poseł PO Michał Szczerba. Zaapelował też do marszałka Sejmu: „Proszę zaprzestać niegodnego zachowania, stosowania języka pogardy. Proszę więcej nie naruszać powagi Sejmu”…

Była to reakcja na pożałowania godną wypowiedź Marka Kuchcińskiego podczas spotkania z wyborcami w woj. świętokrzyskim. Marszałek, nawiązując do trwającego od 33 dni protestu osób niepełnosprawnych i ich rodziców, opowiadał zebranym o obciążeniach Sejmu, wynikających z zaistniałej sytuacji: „Staramy się zapewnić bezpieczeństwo tym osobom. To są także koszty. Codzienne wyżywienie kosztuje i my bierzemy to na siebie, ale chyba ktoś musi za to zapłacić” – mówił.

„Nie mogę na to pozwolić, żeby marszałek szantażował osoby niepełnosprawne kosztami posiłków”– odpowiedział na to poseł Platformy Obywatelskiej, w rozmowie z portalem tokfm.pl, chcąc uspokoić protestujących, którzy wcześniej zgłosili gotowość samodzielnego pokrycia kosztów swojego wyżywienia.

Jednocześnie w ostrych słowach skrytykował Marka Kuchcińskiego oraz marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego i wytknął im „poniżające zachowania i używanie języka pogardy” wobec protestujących. „Mamy od czynienia z eksplozją obojętności wobec osób, które prowadzą protest, aby godniej żyć nie tylko dla siebie, ale i blisko 300 tys. niepełnosprawnych” – mówił.

W chęci niesienia pomocy bezowocnie protestującym, poseł Platformy nie jest osamotniony. Do pokrycia kosztów wyżywienia protestujących, zobowiązał się także kandydat na prezydenta Warszawy Jacek Wojciechowicz.

Nieobojętny wobec sytuacji jest również Warszawski Strajk Kobiet, który organizuje przed budynkiem Parlamentu pomoc rzeczową. Zbierana jest m.in. woda, soki, mleko, kawa rozpuszczalna, wędliny, serki, warzywa i owoce.

Przypomnijmy: protest w Sejmie trwa od 18 kwietnia. W jego wyniku rząd zrównał rentę socjalną z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy. Nie kwapi się natomiast do o spełnienia najważniejszego postulatu w postaci 500 zł świadczenia w gotówce.

– Bez dialogu nie da rady rozwiązać tej sprawy. A protestujący w Sejmie jednak znaleźli się tam z jakiegoś powodu, prawda? I jeżeli ustąpią to oznacza, że to, po co przyszli do Sejmu nie jest aż tak ważne – mówiła w #RZECZoPOLITYCE Janina Ochojska, szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej.

Nizinkiewicz: Jacek Nizinkiewicz, #RZECZoPOLITYCE, moim i państwa gościem jest pani Janina Ochojska, Polska Akcja Humanitarna, dzień dobry.

Janina Ochojska: Dzień dobry.

Trwa 35 dzień protestu w Sejmie osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. Pytanie jak zakończy się ten protest, jak znaleźć porozumienie. Czy szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej ma pomysł na to, jak wyjść z tego impasu?

Nie mam pomysłu, ale uważam, że musi być nawiązany dialog. Bez dialogu nie da rady rozwiązać tej sprawy. A protestujący w Sejmie jednak znaleźli się tam z jakiegoś powodu, prawda? I jeżeli ustąpią to oznacza, że to, po co przyszli do Sejmu nie jest aż tak ważne. Więc oni muszą pozostać tam aż do końca.

Ale ile można protestować? Ile można leżeć na tej posadzce? Ile te osoby na wózkach mogą być niewyprowadzane, ponieważ pan marszałek Kuchciński zaprowadził… zakazał wyprowadzania na spacer. To jest 35 dzień, to wygląda dramatycznie.

Jest to na pewno bardzo trudna sytuacja i ja, po prostu, jeśli coś mogę zrobić i powiedzieć to, po prostu, apeluje do rządu, żeby naprawdę zastanowili się czy nie ma środków na to, żeby osobom niepełnosprawnym, takim jak te nie przyznać tego 500-złotowego dodatku na rehabilitację. Ponieważ wie pan, bez rehabilitacji trudno jest żyć, a pieniądze, które otrzymują opiekunowie, czy osoby dorosłe, są zbyt małe, żeby móc opłacić rehabilitację. Obietnica, którą złożyła pani minister Rafalska jest pozornie dobrą obietnicą, tylko jeżeli ktoś ma świadomość, że nie istnieje ilość gabinetów, które mają podpisane umowy z NFZ-em, wystarczająca ilośc, gdzie takie osoby mogłyby mieć codzienną nawet rehabilitację, no to to jest pusty zapis. Ja rozumiem, że jest dobra wola, tylko że to jest pusty zapis, który nic nie oznacza, bo jak pan nie daj Boże złamie nogę, to będzie miał pan rehabilitację za osiem miesięcy, chyba że ma pan znajomości.

Rządzący nie chcą dać gotówki, żywej gotówki protestującym. Dlaczego?

Też tego nie rozumiem. To jest takie poniżanie człowieka, który i tak jest w trudnej sytuacji. Dlaczego 500plus to jest gotówka i rodzice mogą zadecydować i nikt nie kontroluje tego w jaki sposób wydają te pieniądze…

Dlatego, że rządzący, m.in. premier Szydło mówili, że rodzice najlepiej wiedzą, jak te pieniądze wydać, dlatego dajemy im żywą gotówkę, tak? Tak było z 500plus.

Właśnie.. Ale czy ci rodzice są gorsi? Czy oni nie wiedzą? 300 zł na wyprawki też nikt nie będzie kontrolował na co rodzice wydają.

Też rodzice mają wiedzieć więcej na co wydawać te pieniądze. Dlatego żywa gotówka.

No więc, rodzice tych osób i tu osoby dorosłe doskonale wiedzą jakie mają potrzeby i na co te pieniądze mają wydać. I tu nie chodzi o żadne luksusy…

Powinna być żywa gotówka dla nich?

Tak, dlatego że pieluchomajtki nie załatwią sprawy. Nie załatwi również fikcyjnie wpisana rehabilitacja, do której nie ma dostępu. Ja żeby móc tutaj przyjść do studia, tak, oczywiście nie tylko dlatego, ale żeby w ogóle móc poruszać się, chodzę trzy razy w tygodniu na rehabilitację, za którą sama płacę, bo z NFZ-u należy mi się 10 zabiegów rocznie.

Marszałek Senatu, Stanisław Karczewski powiedział, że liczył, że pani będzie osobą, która może odgrywać rolę mediatora między protestującymi i rządzącymi. I myślał, że pani w takiej roli chciała wtedy wejść do Sejmu, kilka dni temu.

Na pewno chciałam porozmawiać z osobami protestującymi, żeby też dowiedzieć się czegoś więcej o ich życiu, chociaż już teraz właściwie z mediów wiemy wszystko. Ale też żeby podzielić się z nimi moim doświadczeniem i umocnić ich w tym przekonaniu, że im i ich dzieciom należy się godne życie. Czy ja mogłabym być mediatorem? Wie pan, mediator to jest bardzo poważna funkcja i to robią ludzie, którzy są do tego zawodowo przygotowani…

Ale też robią to ludzie z autorytetem, ludzie, którzy znają potrzeby protestujących…

…natomiast ja bardzo chętnie, wie pan, jeżeli to mogłoby zakończyć ten protest i pozwoliłoby rodzicom wrócić, ale też pozwoliłoby osiągnąć jakieś wymierne zmiany dla osób niepełnosprawnych w Polsce, to chętnie bym się tego podjęła, chociaż oczywiście potrzebowałabym na pewno wtedy pomocy ekspertów, bo ja nie znam się na tych sprawach Ja bardziej.. Fakt, że jestem od 62 lat niepełnosprawna, że żyję aktywnie, ale też wiem jaką cenę za to płacę. I wiem jak bardzo ci młodzi ludzie chcą również móc żyć aktywnie. Bez zainwestowania w tych ludzi, nie da rady. Bo jaka ich czeka przyszłość? Przecież oni chcieliby pracować, tak? A dlaczego np. ich rodzice otrzymując rentę socjalną nie mogą pracować? Nie mogą dorobić sobie?

Rządzący mówią, że pieniądze które chcą, to tak naprawdę chcą na kino, na teatr, rodzice, opiekunowie i na inne takie zbytki…

Wie pan, jak było 500plus wprowadzane, no to były takie obawy, że rodzice przepiją, wykorzystają na własne jakieś potrzeby i że dzieci nic z tego nie będą miały. Okazuje się jednak, że w większości to 500plus jest jednak rzeczywiście wydawane na potrzeby dzieci. Więc dlaczego rodzice tych dzieci mają być gorsi? Przecież troska jaką oni wykazali przez całe życie o swoje potomstwo, no jednak wskazuje na coś innego. Że będą… że użyją te pieniądze na coś, co rzeczywiście jest im potrzebne. I każda z tych osób ma inne potrzeby – i to trzeba uwzględnić. No i teraz jak im damy czy to pieluchomajtki, czy zwiększoną rehabilitację, która – tak jak mówię – jest tylko pozorna, to w zasadzie, to oni wychodzą z Sejmu tylko z tymi pieluchomajtkami i z dodatkiem 152 złote.

Dopóki postulaty protestujących nie zostaną spełnione, oni nie powinni wychodzić z Sejmu?

Jeżeli tylko mają siły, to nie powinni. Ja wiem jak jest im trudno. Mnie byłoby tam bardzo trudno egzystować, więc mogę sobie wyobrazić jak im jest trudno. No ale wyjście z Sejmu oznacza tak naprawdę porażkę i to nie dla nich, ale dla nas wszystkich, dla wszystkich niepełnosprawnych, którzy w przyszłości, być może, też będą całkowicie zależni od zewnętrznej opieki, nie będą mogli żyć samodzielnie.

Rządzący mówią, że to jest protest polityczny. Że wczorajsza wizyta, chociażby Lecha Wałęsy w Sejmie, u protestujących pokazała, jak bardzo jest to proces upolityczniony, który ma uderzyć w rząd.

Pan prezydent Lech Wałęsa nie przyszedł tam dla celów politycznych. Jest dla mnie symbolem Solidarności i tego co osiągnęliśmy w Polsce – czyli solidarność i wolność. Może tej solidarności już jest trochę mniej… Natomiast, wie pan, niestety tego typu akcje bardzo często są upolityczniane. I to jest bardzo wielka szkoda. Ja na pewno nie byłam tam dla żadnych celów politycznych, pan prezydent Wałęsa, z tego co wiem, nie staje do żadnych wyborów, w związku z czym nie wiem, dlaczego to miałoby być polityczne…

Mówił bardzo negatywnie na temat Jarosława Kaczyńskiego, PiS, tych rządów, bardzo uderzał w te rządy.

Na pewno ktoś kto przychodzi do protestujących w Sejmie, w takiej sprawie jak ta, nie powinien używać argumentów politycznych, bo to nie jest spór polityczny. To jest krzyk ludzi, którzy żyją naprawdę w bardzo trudnych warunkach, krzyk ludzi, którzy wiedzą, że jeżeli nie zawalczą o swoją przyszłość, to zostaną gdzieś odstawieni w kąt, tak? Gdzieś będą egzystować potem w jakiś domach opieki społecznej, albo, no tak jak… Nie wiem czy pan pamięta Janka Świtaja?

Tak…

…który poprosił o eutanazję, bo jego starsza matka już nie była w stanie nim się opiekować. Ania Dymna potrafiła temu chłopakowi i zapewnić możliwość studiów, i pracę. I on leżąc pracuje korzystając z komputera. I dzisiaj to jest człowiek, który potrafi na siebie zarobić, prawda? Nie potrzebuje opieki państwa. I o to tutaj chodzi.

Czy pani wybiera się ponownie do Sejmu?

Wybieram się, poprzez pana posła Sławomira Piechotę. Zwróciłam się, tzn. pan poseł Sławomir Piechota zwrócił się z prośbą do marszałka Kuchcińskiego o wejście jutro. Na razie nie mam jeszcze odpowiedzi, czekam.

A co jeżeli pani kolejny raz nie wejdzie?

Jeżeli nie dostanę zgody pana marszałka Kuchcińskiego, to nie pójdę pod Sejm.

Po tym jak pani ostatni raz była przed Sejmem, dziennikarze, pracownicy telewizji publicznej po pani słowach, że do oblężonego Sarajewa pani mogła się dostać, a do Sejmu nie, szukali pani zdjęć z Sarajewa. Czy w ogóle… czy pani była w tym Sarajewie, czy nie?

(śmiech) Oczywiście, że byłam. Była ze mną również Telewizja Polska, było Polskie Radio, było mnóstwo dziennikarzy, przecież był cały autokar dziennikarzy. Więc oczywiście, że byłam. Zdjęcia są, jakbym wiedziała, to bym przyniosła…

Ale ma pani takie poczucie, że teraz próbuje się w panią uderzać?

No tak, próbuje się zdyskredytować to co robię i moją osobę. Ale, wie pan, powiem tak: naprawdę na mnie haka nie ma, nie mam nic do ukrycia, więc jeżeli ktoś sobie wyobraża, że ja tylko tak opowiadałam, ze byłam w Sarajewie, to są na to dowody, i to liczne, i to nie raz.

Czy panią zaskakuje to, że Sejm jest tak zamknięty, zabarykadowany? Że marszałek Kuchciński nie wpuszcza nie tylko pani, ale również dziennikarzy bez stałych przepustek, ekspertów, którzy powinni być teraz na komisjach sejmowych… Mamy 100-lecie odzyskania niepodległości, 550-lecie polskiego parlamentaryzmu…

Oczywiście, że mnie zaskakuje, no bo co to znaczy, że Sejm jest zamknięty dla obywateli?

Te barierki są, wie pani, od wielu… od kilkunastu miesięcy.

Dla mnie to jest porażające, bo wie pan, ja jednak sama też włączyłam się do walki o wolność, byłam w opozycji, tworzyłam solidarność i chodziło nam o to, żeby żyć w wolnym kraju. I parlament miał być taką instytucją, która miała też… która miała stać na straży tej naszej wolności, obywatelskości. No teraz to jakoś widzę, że niestety się zmienia i to jest bardzo niedobrze dla Polski, dla obywatelskości Polski. Dlatego, że ludzie jak przyzwyczają się do tego, że coś dla nich jest zamknięte, że to nie jest forum, na którym mogą wypowiedzieć się ich przedstawiciele, no to, wie pan, to co? To skończymy z parlamentaryzmem w Polsce? Chyba nie do tego zmierzamy.

Będzie pani chciała się spotkać również z marszałkiem Kuchcińskim?

Jeżeli pan marszałek mnie zaprosi do Sejmu i jeżeli będę miała możliwość tam wejścia i wyrazi taką chęć, to dlaczego nie? Bardzo chętnie opowiem o moim życiu osoby niepełnosprawnej i też o historiach innych niepełnosprawnych, których znam i którzy dzięki temu, że dostali szansę, nie potrzebują dzisiaj 500 złotych dodatku. Ale niestety, wie pan, tej szansy nie ma, tak, i te 500 zł jednak daje ludziom jakąś szansę, tak jak dało szansę bardzo wielu ludziom, którzy zostali objęci pomocą 500plus. Te rodziny nie są wyjątkiem.

Pani Wanda Traczyk-Stawska próbowała wejść do Sejmu po raz kolejny i została zaproszona, owszem, ale do tzw. Centrum Medialnego, które nie jest w głównym budynku Sejmu, tylko jest w jednym z pobocznych budynków. Czyli nie miałaby dostępu do osób protestujących. Czy pani mogłaby wejść do tego Centrum Medialnego, które jest na uboczu?

Mi chodziło o to, żeby być jednak… żeby spotkać się z protestującymi…

W Centrum Medialnym się pani nie spotka z protestującymi.

W Centrum Medialnym się z nimi nie spotkam, więc zależy mi na spotkaniu z nimi właśnie.

Wicepremier Beata Szydło jest ministrem, który zajmuje się sprawami społecznymi, stoi na czele Komitetu Społecznego. Jednak nie zajmuje się tymi sprawami, lub też nie widzimy, żeby zajmowała się sprawami protestujących w Sejmie. Czy pani chciałaby się spotkać z panią wicepremier Szydło?

Nie wiem…

Bo ona była właśnie oddelegowana do tego…

Nie wiem, ale, wie pan, to znaczy, ja może powiem tak: to nie jest tak z kim bym się chciała spotkać, z kim nie. Jeżeli ja mogłabym spróbować pomóc komuś, żeby tę sprawę w końcu zamknąć, tak, żeby obie strony były zadowolone, to tak bardzo bardzo mi ta sprawa leży na sercu, przyszłość tych osób niepełnosprawnych, że chętnie się podejmę. Jeżeli w ogóle coś mogę… Ale wie pan: ja jestem tylko skromną działaczką humanitarną, która, no… Zrobiliśmy jako organizacja na pewno bardzo wiele, ale też my bardzo wiele zrobiliśmy dzięki temu, że polskie społeczeństwo nas wspiera. I ja mam teraz takie poczucie, wie pan, że my powinniśmy teraz tak samo wesprzeć te osoby, tak?

Że polskie społeczeństwo powinno wesprzeć czynnie protestujących w Sejmie?

Tak, natomiast spotkania z członkami rządu… Ja ani nie jestem członkiem rządu, ani nie jestem jakoś bardzo wpływowa…

Ale Beata Szydło miała być osobą decyzyjną w kwestiach społecznych, do tego została oddelegowana. Więc jeżeli rozmawiać, to chyba rozmawiać z premierem Morawieckim, minister Rafalską i chyba z premier Szydło.

Jeżeli w ogóle miałoby dojść do jakiejś mediacji, to po jednej stronie są ci, którzy mają jakieś oczekiwania, a po drugiej stronie musi być ktoś, kto ma możliwość podejmowania decyzji. W innym wypadku mediacje nie mają sensu. Bo jeżeli po drugiej stronie nie ma kogoś, kto może podjąć decyzję, no to wtedy mediacje utykają tak na jakimś martwym punkcie…

Protestujący chcieli spotykać się z Jarosławem Kaczyńskim uważając, że to on jest osobą w pełni decyzyjną. Mają rację?

Ja myślę, że protestujący w tej chwili chwytają się, tak naprawdę każdego, kto… czyje nazwisko coś znaczy w Polsce, tak? Chcieliby swoją sprawę…

Żeby nagłośnić, upublicznić…

Tak, jak najbardziej nagłośnić i żeby ją jak najprędzej załatwić, również ze względu na swoje dzieci… Chociaż ja tak wymawiam to słowo dzieci, ale przecież tam są też dorośli mężczyźni, tak? Adrian i Kuba. Więc nie dziwi mnie, że protestujący chętnie przyjmą każdą osobę, której nazwisko jest znane i która może nagłośnić ich sprawę…

Lechowi Wałęsie chyba udało się umiędzynarodowić tę sprawę, bo media zagraniczne piszą szeroko…

O to też chodzi, tak? O to też chodzi, żeby, no… Gdzieś pan marszałek Kuchciński wypowiadał się, że to źle wpływa na wizerunek Polski, to co dzieje się w Sejmie. I ja w tej kwestii z panem marszałkiem się zgadzam: tak, to źle wpływa na wizerunek Polski, fakt, że osoby niepełnosprawne tak długo muszą domagać się czegoś tak bardzo oczywistego. I że zostali pominięci w tym wsparciu państwa. Jedni dostali 500plus i to bez kryterium dochodowego, inni dostają teraz wyprawki – też bez kryterium dochodowego. A te rodziny, które naprawdę mają bardzo trudno i często zależy od tego przyszłość ich dzieci, nie mogą doprosić się o coś co… Wie pan, w ogóle uważam, że te 500 złotych to jest tak naprawdę tylko początek. Ja nie mówię, że to oznacza, żeby dawać im więcej. Ale to oznacza, że bez stworzenia jakiegoś systemu, w którym osoba niepełnosprawna miałaby możliwość zdobycia wykształcenia i pracy, albo otrzymania takiej opieki, której wymaga jej niepełnosprawność, nie ruszymy dalej. Dlatego, że nie może być tak, że w nowoczesnym społeczeństwie, osoba młoda, która traci swoich rodziców a jest niepełnosprawna i nie może żyć samodzielnie, że idzie do domu opieki społecznej. Ja znałam takiego chłopca, który od 40 lat mieszkał w domu opieki społecznej w umieralni, tak? Młody człowiek, który tylko ruszał jednym palcem, no ale nie miał… Nie miał innych możliwości. Już nie żyje, ale muszę powiedzieć, że to był bardzo dzielny człowiek, bo on też na nic nie narzekał. Ale przecież był na tyle mądry, w ogóle bardzo otwarty, wbrew pozorom miał dużo przyjaciół, którzy go tam przychodzili odwiedzać. I Tadeusz bardzo przyciągał do siebie ludzi. No ale był skazany na taki niebyt.

Może ten protest to zmieni…

Ja mam taką nadzieję, głęboką nadzieję.

… i tego typu scenariusze nie będą na tyle częste, na ile były. Moim i państwa gościem była pani Janina Ochojska, gotowa do mediacji. Jutro będzie pani próbowała po raz kolejny wejść do Sejmu.

Jeżeli dostanę zgodę.

Jeżeli będzie ktoś chciał mediować i będzie druga strona gotowa na mediacje. Dziękuję bardzo.

Dziękuje bardzo.

Morawiecki tylko wyłysieje i będzie nowym Cyrankiewiczem

Internauci drwią z zapowiedzi Morawieckiego. Kuriozalne słowa premiera

Politycy obozu dobrej zmiany uwielbiają używać górnolotnych słów, przedstawiających wizje gigantycznego skoku rozwojowego Polski, państwa mlekiem i miodem płynącego, w którym wszystkim żyje się dobrze a owoce wzrostu gospodarczego dzielone są tak, że wszyscy są zadowoleni. Polska w tej wizji ma być politycznym liderem regionu, technologicznym tygrysem i powodem do naśladowania na całym świecie. Gdy jednak zderzymy ze sobą zapowiedzi z realnymi efektami działań władzy, wychodzi ponury obraz władzy, która zaczyna wierzyć we własną propagandę sukcesu, przekonana że ciemny lud w kraju widzi to, co ona.

Przykład takiego właśnie dysonansu poznawczego widać było doskonale dzisiaj po wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego w radiowej Jedynce. W “Sygnałach dnia” zapraszał on obywateli na kongres “Polska Wielki Projekt”, przekonując że dzięki “wojowaniu myślą” wszystkich osób ze wszystkich stron sceny politycznej uda się zbudować nowe elity, przebudować polską myśl polityczną i społeczną, by lepiej rozpoznawać trendy przyszłości. Zdaniem premiera nie możemy być ciągle “łódką, która płynie pod wiatr na oceanie świata”. Wszystko w myśl zmiany filozofii “ciepłej wody w kranie” i standardowego dla tej władzy uderzenia w poprzedników.

– To raczej bym zestawił ze zbyt spolegliwą polityką ciepłej wody w kranie, która była elementem dryfowania pewnego z wiatrem, ale nie wiadomo, gdzie te wiatry miały nas zaprowadzić. My rzeczywiście chcemy dobrze zdefiniować rolę Polski we współczesnym świecie możliwą, ale też chcemy – posługując się językiem sportowym – boksować się w trochę wyższej wadze, bo uważamy, że nasza tradycja, historia, nasze wielkie osiągnięcia z przeszłości, duma z Polski, nas do tego ciągnie, predestynuje. Bardzo bym pragnął, aby Polska odegrała ogromną rolę i myślę, że mamy szanse na to, że odegrać wielką rolę w przyszłości – mówił Morawiecki.

Najbardziej kuriozalne były jednak słowa o pokazaniu światu, jak może wyglądać nowy ład społeczny, nowy kontrakt władzy z obywatelami. Trzeba przyznać, że w kontekście niebywałej już arogancji władzy oraz jej odwracania się od postulatów potrzebujących, w tym trwający od 30 dni protest opiekunów osób niepełnosprawnych, których władza totalnie ignoruje mimo gigantycznego społecznego poparcia dla ich inicjatyw, to takie zapowiedzi brzmią kabaretowo.

(…) chciałbym też, żeby Polska pokazała światu, na czym powinien polegać ten nowy kontrakt społeczny, umownie to nazywam, nowy ład społeczny, który się kształtuje na naszych oczach – mówił premier pytany gdzie widzi Polskę w perspektywie 10-20 lat.

Jak mówił dalej, ten nowy kontrakt społeczny ma być oparty o solidarność, solidaryzm, ale jednocześnie o głębszą myśl wykorzystywania zasobów w sposób bardziej równomierny, sprawiedliwy. – Chcemy współtworzyć ten nowy ład. Wierzę głęboko, że ten nowy ład będzie nie tylko dużo lepszy dla polskiego społeczeństwa, ale będzie też inspiracją dla innych – stwierdził szef polskiego rządu.

Chyba nawet PRL-owska propaganda nie była tak toporna i oderwana od rzeczywistości, jak ta stosowana przez obecnie rządzących. Internauci nie mieli dla premiera litości.

Grunt, że władza pozostaje w dobrym humorze. Nam pozostaje jedynie zacisnąć zęby.

Post Navigation