Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Joachim Brudziński”

Brudziński, kocmołuch od antykultury

Europoseł PiS Joachim Brudziński ze wściekłością zareagował na zachowanie aktywistów opozycyjnych w centrum Warszawy.

Lotna Brygada Opozycji po tym, jak nagrała słynny filmik przed domem Jarosława Kaczyńskiego w Halloween, tym razem zbudowała czołg”.

Materiał pokazujący aktywność opozycjonistów opublikowała w mediach społecznościowych strona wolne-media.pl.

Waldemar Kuczyński (publicysta): „Jeszcze Polska nie zginęła póki.. Lotna Brygada w akcji. Wzorowa operacja militarna sił pancernych i podwodnych pod dowództwem zrowerowanego marszałka Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Szczurka doprowadza do ucieczki elitę Republiki Banasiowej! Gratulacje!”.

Żaneta Gotowalska (Gazeta Wyborcza): Ten happening na miesięcznicę smoleńską to jest tak ogromna żenada… Czytam o tym i zwyczajnie mi za tych ludzi wstyd. Nie idźmy tą drogą.

– A ja uważam, że gdy władza nie reaguje na żadną krytykę i nie widzi, że swoimi działaniami ośmiesza ważne dla wszystkich Polaków wydarzenia, jedyną metodą jest śmiech. Lotna Brygada czasem przekracza granice, których ja bym nie przekroczyła, ale przynajmniej coś robi – odpowiedziała Gotowalskiej dziennikarka Bianka Mikołajewska (oko.press).

Reakcja Brudzińskiego

Były szef MSWiA odniósł się do wpisu na Twitterze Sebastiana Kalety: – Kodziarze atakują nawet żołnierzy pełniących służbę przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Te zdjęcia są po prostu smutne, bo w obawie przed czym – TVNGW – bezkarnie znieważani są żołnierze? – napisał Kaleta.

Joachim Brudziński (europoseł, PiS): To przedstawiciele tej samej #kulturowadzicz która skacze po pomnikach, zakłóca modlitwę za zmarłych, urządza sabaty nienawiści pod domami polityków. Dziś przekraczają kolejną granicę. Za czasów 2RP legioniści pewno wybatożyliby taką – moim zdaniem – kulturową hołotę”.

Kibicuję Wam. Ale czasem myślę, że nieprzychylni wam ludzie mają rację, twierdząc, że wcale nie macie zamiaru cokolwiek z tym zrobić. Uważacie, że ich zachowanie działa na korzyść PiS. Poniekąd tak, ale teraz oczekujemy, że coś z tym zrobicie. Bo demonstrujecie bezradność… – skierowała wpis w stronę Brudzińskiego jedna z internautek.

Odpowiedź Brudzińskiego: Szanowna Pani, rozumiem oburzenie tak samo, jak rozumiem i podzielam złość wielu użytkowników TT, ciągłym przesuwaniem granicy kulturowego barbarzyństwa przez ludzi pozbawionych moim zdaniem poczucia patriotyzmu i elementarnej kultury. Problem polega głównie na tym, że większość zatrzymanych przez Policję osób łamiących w sposób oczywisty prawo i elementarne zasady życia społecznego były uniewinniane przez sądy, a zarzuty przekroczenia uprawnień stawiano policjantom. Będąc szefem MSWiA zawsze stawałem po stronie fukcjonariuszy, a dzicz nazywałem dziczą!.

Reakcje internautów:

Pisowska hołota, która doprowadziła do katastrofy i na kłamstwie smoleńskim, na trumnach ofiar doszła do władzy, 9 lat po katastrofie wciąż odprawia jasełka. Komuniści i złodzieje”.

Za czasów II RP, Piłsudski zrobiłby przede wszystkim porządek z Waszym Prezesuniem„.

Pan jest takim wzorem kultury osobistej, że słowo dzicz to dzisiaj komplement. Oczywiście nie wszystko jest śmieszne co robi lotna brygada, jak w większości nieśmieszne jak pan próbuje żartować. Ale i oni i pan mają swoją publikę”.

Panie Ministrzu, pokojowy performance, na skutek którego nikt nie cierpi, tak pana przeraża?”.

Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiedziało zawiadomienia prokuratury w związku z happeningiem, który w niedzielę 10 listopada przeprowadzili działacze tzw. Lotnej Brygady Opozycji (jak podkreślają jej członkowie, to oddolny ruch ludzi z różnych stowarzyszeń tzw. opozycji ulicznej). Podczas zmiany warty przed Grobem Nieznanego Żołnierza na placu Piłsudskiego w Warszawie pojawił się przebrany za czołgistę mężczyzna, który poruszał się pojazdem przypominającym kartonowy czołg w kolorach moro. Na pojeździe widniał napis „Gdzie jest wrak?”, a lufa czołgu była skierowana w stronę maszerujących żołnierzy Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego.

Do sprawy odniósł się na Twitterze jeden z uczestników happeningu, Leszek Piątkowski.

„Jedno wyjaśnienie, żeby było jasne: nie pokpiwam ani z warty honorowej pod Grobem Nieznanego Żołnierza, ani z ofiar katastrofy smoleńskiej. Przyjechałem ze Śląska, by wraz z Lotną Brygadą walczyć z Republiką Banasiową. Walczyć satyrą” – napisał.

Kmicic z chesterfieldem

Więcej >>>

Jednym z haseł przedwojennych narodowców było „umundurowanie dusz”. Czym innym, jak nie umundurowaniem dusz są lekcje wychowania obywatelskiego czy obrona terytorialna? Znów mamy być potęgą i mocarstwem od morza od morza, choć wiadomo, że to są tylko hasła i mrzonki. Znowu manifestacje, krzyki, sztandary, znowu lekcje patriotyzmu dla sześciolatków, dla których wzorcem nie będzie już Korczak. Patrząc na to, co dziś w Polsce dopiero się rozwija, musimy zdawać sobie sprawę, do czego to może prowadzić – mówił przed trzema laty zmarły w tym roku Ryszard Marek Groński, historyk, pisarz, poeta, satyryk, współpracownik legendarnych kabaretów, takich jak Szpak, Wagabunda, Dudek czy Pod Egidą. Przypominamy tamtą rozmowę z nim.

PRZEMYSŁAW SZUBARTOWICZ: Życie polityczne przerosło kabaret?

RYSZARD MAREK GROŃSKI: Gdy słyszę to pytanie, natychmiast przypomina mi się inne, zadane przez zapomnianego historyka. Co nam zostało z dwudziestolecia międzywojennego? Nazwisko Piłsudski i światopogląd endecki.

11 listopada słyszałem i jedno, i drugie.
Tak, ale pamiętajmy, że w latach dwudziestolecia, gdy ruchy narodowe były silne, wiedziano, że najlepszą odtrutką na to wszystko jest satyra, dowcip i żart. Wtedy ukazywało się sporo tekstów wyśmiewających ideały narodowe. Dziś nad śmiechem przeważa jednak lęk.

View original post 3 398 słów więcej

 

Kaczyński – specjalista od wykorzystywania śmierci. Co się stanie, jak on umrze?

– Mamy też to wydarzenie tragiczne, wyjątkowo smutne. Odszedł nasz stary kolega, wieloletni towarzysz naszej drogi. Prawie 30 lat. Odszedł przedwcześnie, nagle. Odszedł w szczególnych okolicznościach. Majestat śmierci nie pozwala mi dzisiaj o tym mówić, ale trzeba będzie o tym powiedzieć, bo to nie był przypadek, że akurat dzisiaj, że akurat teraz – mówił Jarosław Kaczyński podczas konwencji PiS w Kielcach. Jak zaznaczył lider partii rządzącej, „ponieśliśmy naprawdę ogromną stratę”.

Wczoraj wieczorem umarł Szyszko, a przedwczoraj mówił:

O śmierci polityka PiS poinformował na Twitterze prezydent Andrzej Duda:”Bardzo smutna, niespodziewana wiadomość. Dziś przed południem odszedł Pan Prof. Jan Szyszko. Naukowiec i polityk ale przede wszystkim dobry i życzliwy Człowiek, pasjonat przyrody, którego darzyłem wielką sympatią i szacunkiem. Fiat Voluntas Tua… RiP”.

– Smutny jest ten rok, odchodzą wspaniali, prawi, kochający Polskę ludzie: premier Jan Olszewski, marszałek senior Kornel Morawiecki, teraz prof Jan Szyszko. R.I.P – wypowiada się propisowska dziennikarka Dorota Kania.

Krystyna Pawłowicz (PiS): „Kochany Panie Profesorze Janie SZYSZKO, dlaczego nas teraz opuściłeś? Polska przyroda, lasy, ptaki i przyjaciele – płaczemy… TVN pewnie się cieszy, wczoraj wieczorem wściekłe szczuli na profesora Szyszkę. Profesor, jako Człowiek wrażliwy tego już nie mógł znieść. Zaszczuliście kolejnego wybitnego Patriotę. Cieszycie się TVN co?”.

– Kpiny z profesora Szyszki teraz przejdą do wstydliwej historii… Nie zasłużył na to, co Go spotkało w związku ze zwalczaniem kornika. Nie zasłużył też na taką bezwzględną szyderę z powodu swoich poglądów na rolę kobiety w rodzinie – komentuje była szefowa Wiadomości TVP Marzena Paczuska.

Beeta Szydło (europosłanka PiS): „Prof. Jan Szyszko był Ministrem Środowiska w moim rządzie. Człowiek zasad i wartości. Całym sercem ukochał Polskę. Wielki pasjonat przyrody. Cześć Jego Pamięci!”

Małgorzata Kidawa Błońska (KO): „W trasie po Polsce zaskoczyła nas smutna wiadomość o śmierci ministra Jana Szyszko. Składamy najszczersze kondolencje rodzinie i bliskim”.

Reakcje internautów:

Do ostatnich chwil walczył o to, żeby wyrżnąć jak najwięcej lasów i wystrzelać jak najwięcej zwierząt. Zasłużony dla sprawy towarzysz. Należy się patriotyczny pogrzeb, np. 13-tego, transmisja live o 6:00″.

A czy trumna będzie wystawiona w sejmie?”.

Odleciał właściciel starej stodoły wartej parę milionów, pasjonat wyżynania przyrody…pasjonatem został w przekazie dnia PiSS. Teraz temperatura w piekle podniesie się o kilkanaście stopni…pasjonat będzie palił pod kotłem tylko drewnem”.

Trzy sprawy posłanki Pawłowicz, trzy razy ten sam sędzia. „Niesamowite szczęście”

Kmicic z chesterfieldem

To jeden z wielu komentarzy po debacie wyborczej w TVN 24. Wzięli w niej udział Marcin Horała z PiS, Izabela Leszczyna z Koalicji Obywatelskiej, Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL, lider Lewicy Razem Adrian Zandberg oraz Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Horała w ostatniej chwili zastąpił wyznaczonego przez PiS do udziału w tej debacie Jacka Sasina: „Pierdyknęło” rzekł w debacie wyborczej wicepremier J. Sasin – „Nowe elyty…”. Niewiele brakowało, a nikt z PiS nie pojawiłby się w studiu TVN, o czym przebąkiwał wicerzecznik partii Radosław Fogiel.

W trakcie wczorajszej debaty Horała skarżył się, że pozostali uczestnicy mieli… więcej czasu niż on. – „Jedno w PiS jest stałe i niezmienne: narracja oparta na kłamstwie”; – „I prawie płacze, że tak się wszyscy uwzięli na niego. No cóż, warunki cieplarniane dla PiS tylko w TVP”; – „Biedak przyszedł do niezależnej telewizji i okazało się, że musi odpowiadać na konkretne pytania, a nie bajki…

View original post 1 781 słów więcej

 

Kaczyński chroni Banasia, bo ten robi czystkę w NIK. Prezes nie przejmuje się tym alfonsem, po prostu wpadł

Skompromitowany nowy szef NIK Marian Banaś miał udać się na przymusowy urlop, aby zniknąć sprzed mediów do końca kampanii wyborczej. Argumentem było czekanie na wyniki czynności CBA, jednak oczywistym jest, że jeśli tylko 13 października pójdzie po myśli władzy, to za sterami naczelnego organu kontrolnego w kraju będzie zasiadał dalej człowiek, co do którego wiele medialnych doniesień wskazuje, że miał korzyści majątkowe z działalności sutenerskiej ze złamaniem reguł prawa. Dziennikarze RMF FM dotarli do szczegółów planu partii rządzącej, która chce zoptymalizować utrzymanie kontroli nad instytucją. Z tego właśnie względu Banaś nie poszedł na urlop, jak pierwotnie zakładano – dziś, ale dopiero w piątek. Przeszkodą okazał się bowiem fakt, że prezes NIK musi wskazać godnego zaufania partii rządzącej zastępcę na czas nieobecności. Taką osobą ma być Małgorzata Motylow, która pracuje w Izbie od 17 lat, a trafiła tam jeszcze w czasach, gdy prezesem Izby był kandydat PiS na eurokomisarza Janusz Wojciechowski. Wszystkich pozostałych nominowanych za poprzedników członków kierownictwa instytucji Marian Banaś chce zaś jak najszybciej odwołać. Taki wniosek trafił już do marszałek Sejmu Elżbiety Witek, gdzie uzasadnia się radykalne zmiany “nową koncepcją” kierowania NIK.

Z tego powodu opóźnienie przejścia na urlop było kluczowe, gdyż dopiero w czwartek zbiera się sejmowa komisja kontroli państwowej, która usankcjonuje czystkę i wymianę kadr w NIK. Jak donosi RMF FM, komisja prawdopodobnie zaopiniuje kandydatury dwóch nowych wiceprezesów Najwyższej Izby Kontroli. Wówczas to Banaś będzie mógł swobodnie wskazać następczynię i udać się na urlop z poczuciem, że w Izbie nie wydarzy się już nic, co mogłoby nie być po myśli dobrej zmiany. Jest to o tyle istotne, że instytucja przez lata z racji swojej roli pozostawała naczelnym merytorycznym krytykiem dobrej zmiany, wskazując destrukcyjne konsekwencje kolejnych polityk rządu. Pozbycie się tego głosu oznaczać będzie, że znikną ostatnie mechanizmy kontrolne, a tym samym władza stanie się jeszcze bardziej bezkarna.

Kmicic z chesterfieldem

Nielogiczne? Nie martwcie się. Jeżeli PiS wygra wybory, to takie informacje nie będą Was więcej niepokoić. Po prostu nie będzie miał kto o tym informować. #wolneMedia

Jachira: Zdaję sobie sprawę, że tylko dzięki takim osobom jak ja, Kaczyński przegra

– Zdaje sobie sprawę, że tylko dzięki takim osobom jak ja, Kaczyński przegra. Muszę [być pewna siebie], bo gdybym w to nie wierzyła, to bym tego nie robiła. Wszystko co robię, to robię to, w co wierzę – stwierdziła Klaudia Jachira w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu Zet.

– Prowadzę bardzo aktywną kampanię. Codziennie jestem na ulicy. Cały czas rozmawiam z ludźmi i naprawdę wierzę w to, że my jesteśmy w stanie wygrać i uważam że tylko mocny przekaz, który pokazuje całą obłudę obecnej władzy… Po prostu marzę o wolności, o tym, żeby każdy w moim, naszym kraju mógł żyć tak, jak chce – dodała.

Jachira: Gombrowicz też byłby hejtowany tak…

View original post 2 010 słów więcej

Pisowski ideał polskiego demokraty w katolickim socjalizmie ma być błyskotliwy jak Suski, wiarygodny jak Morawiecki i normalny jak Macierewicz

30 lat, 1989-2019, pomroczności jasnej w Polsce było po to, żeby ci, którzy dorobili się kasy albo ochoty na normalność, mogli wyjechać z Polski. Wczoraj Kaczyński przedstawił plan podróży. Normalnym Polakom do politycznego piekła lub zagranicę, a swoim do Wielkiej Polski bez nihilistów.

Jego receptą na brak demokracji jest jeszcze mniej demokracji pod szyldem demokracji.

„Rodzinę widzimy tak: 1 mężczyzna, 1 kobieta i ich dzieci. Taki model jest obecnie atakowany” – wygłosił facet, żyjący w modelu 1 mężczyzna (?), 1 kot i 1 willa po rodzicach, w prezencie po komunistach.

Objawił też nowy model patrioty. Trochę w stylu „Prawdziwy aryjczyk” w narodowym socjalizmie: Dobrze zbudowany jak Goebbels, szczupły jak Goring i blond włosy jak Hitler. Pisowski ideał polskiego demokraty w katolickim socjalizmie ma być błyskotliwy jak Suski, wiarygodny jak Morawiecki i normalny jak Macierewicz.

Przejmujący był fragment wygłoszony z promptera mózgu wodza: „w głębszym wymiarze pozostały jeszcze do pokonania struktury niedemokratyczne i antyrozwojowe.” Jasne, jeszcze trzeba zwinąć zwoje mózgu, żeby były „ciaśniajsze” i bardziej wierzące (w planowane wieże prezesa). I więcej bielizny narodowej, biało czerwonych gaci, koszulek orłowatych. Wystrojone w nie polactwo nie zapomni gdzie żyje i się nihilistycznie nie pogubi. W przedszkolu są po to znaczki grzybków, pajacyków. U nas kotwice i rybki.

PreZUS, ten tytuł mu się należy za rozdawnictwo ZUS-u, przepowiedział jeszcze za 4 lata wzrost minimalnej pensji do 4 tysięcy. A jak ktoś wtedy nie uwierzy – wyrok za zdradę stanu.

Najbardziej przerażające z tego delirium, było stwierdzenie, że poprzednie rządy nie zbudowały aparatu władzy. Moja kilkuletnia Pola, była przekonana, że aparat na zęby robi zdjęcia, skoro jest aparatem. Aparat władzy Ziobry i Kamińskiego wybije nam ostatnie zęby demokracji, skoro jest aparatem w ich rękach.

Ogłoszenie przez PO swojego programu za pomocą kobiet było piękne i żałosne. Piękne – kobiety powinny tworzyć rząd. Żałosne, bo w tym programie nie było słowa o podstawowym prawie Polek do wolności. Darmowe in vitro jest słuszne. Ale nie wszystkie kobiety chcą się zapładniać Niektóre przeciwnie, zapłodnione nie mogą legalnie pozbyć się niechcianej ciąży. Nieistotny problem 200 -300 tysięcy Polek rocznie i wyrok co najmniej 18 lat życia w służbie.

Zastanawiałam się, czy wystawienie pań, Kidawy Błońskiej i pozostałych, nie było ubocznym efektem Pegasusa. Na kobiety w polityce, wykorzystywane, manipulowane o wiele trudniej znaleźć haki. Nie latają do burdelu w statusie HEAD, chociaż chodzi o nastoletnią DUPE. Nie biją mężów wywożąc ich do lasu, nie mają dzieci na boku, tylko w brzuchu przed sobą.

Wybiorę 13 października Lewicę – Frankensteina naszej sceny politycznej, pozszywanego z politycznych trupów. Pokonując wstręt do Czarzastego, omijając wzrokiem faceta na jedną noc, wyborczą do Brukseli, czyli Biedronia. Zostaje złamany idealista Zandberg. W tym polskim horrorze lepszy Frankenstein od PO. Chociaż rozumiem wyborców Schetyny. Każdy kto ma szansę odebrać władzę Golumowi i jego zombi polującym na ogłupiały, dymany lud jest warty głosu.

Fotka z okolicznego sklepu dla zwierząt. Wygląda jak oferta wyborcza Wielkiego Brata bez brata, naszego folwarku zwierzęcego: przeżuć klęskę kupując sobie żwacz albo z wdzięcznością obgryzać penis twardy jak kość rzucony w polityce prospołecznej.

Kmicic z chesterfieldem

Miał być bez deficytu, a tu nagle okazuje się, że będzie nowelizowany. Wszystko dlatego, iż zauważono, że w projekcie budżetowym na 2020 rok próżno szukać 13 emerytury… Duże koszty realizacji tego flagowego programu PiS, czyli ok. 10 mld zł nie pozwoliłyby domknąć budżetu bez deficytu – czytamy w INNPoland.

Mamy jednak w najbliższej perspektywie wybory, PiS pali się do władzy, więc bez względu na wszystko będzie nowelizacja i to głównie po to, by umożliwić w 2020 r. wypłatę 13 emerytury. Na antenie radiowej jedynki Joachim Brudziński zapewnił, że dodatkowa wypłata dla emerytów „będzie zachowana”.  „Mało tego, rozszerzyliśmy ją w zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego: w 2021 r. ta trzynasta emerytura będzie zwiększona o kolejną, czyli czternastą” – zapowiadał.

Na antenie Radia Zet podobną deklarację złożył szef KPRM Michał Dworczyk: „Trzynastka będzie zapisana w przyszłorocznym budżecie. Jeżeli PiS wygra wybory, będzie oczywiście trzynastka (…). Środki są nawet w obecnym budżecie w…

View original post 1 961 słów więcej

 

Brudziński siorbie przy Bozi

„Nie tak dawno Brudziński pouczał Marka Migalskiego, czym „nafaszerowany” jest norweski łosoś i opowiadał o wyższości polskiego kabanosa z ORLENu. A tymczasem… Z radością siorbie zupę z miski w chińskiej restauracji (oczywiście w ukochanej Polsce)” – napisał twitterowicz Mikołaj Wróbelek. Na dołączonym przez niego zdjęciu widać, jak były szef MSWiA, a obecnie europoseł PiS, przechyla miskę z zupą.

Politolog Marek Migalski zareagował na ten wpis. – „Siorbanie jest akceptowalne, a nawet zalecane, w kulturze chińskiej i japońskiej. Ale rzeczywiście, Joachimie, dlaczegóż nie siorbiesz rosołu lub choćby flaków, jeno wschodnie specjały? Gdzie Twój gastronomiczny patriotyzm?!” – zapytał więc Marek Migalski Brudzińskiego.

„Siorbię bo lubię. I nie w chińskiej restauracji tylko w wietnamskim barku, chodzę tam nie tylko dlatego,że smacznie ale również dlatego,że właściciciele ,zawsze mili i uśmiechnięci, nie wstydzą się swoje katolickiej wiary i mają ołtarzyk z Matką Bożą”– odpowiedział były szef MSWiA.

Tę wymianę komentowali inni internauci: – „Jadł z obrzydzeniem, ale bohatersko wytrzymał, bo był tam ołtarzyk”;

„Brudziński to taki podrabiany „yntelygent”, coś tam próbuje, coś by chciał itd. ale tak do końca i na zawsze pozostanie „jo-jo – obuwnik” „i choćby nie wiem jak się wytężał to nie udźwignie, taki to ciężar” – chodzi o nieosiągalne dla niego miano inteligenta…”;

„Facet nawet sajgonki musi jeść pod świętym obrazkiem”; – „Gastronomiczny patriotyzm Brudziński ma na tt dla „ciemnego ludu”. Prywatnie lubi zagraniczne wynalazki; – „Pseudopatriotyczne wezwania europosła, który wyprowadził się do Brukseli i zarabia w euro są na pokaz, dla ludu”.

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

120 tys. zł – tyle właśnie wynosi koszt postawienia stoiska podczas pikniku Rodziny Radia Maryja w Toruniu. Taką kwotę na trwającą kilka godzin imprezę przeznaczyło Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej – dowiedział się onet.pl.

To już jedenasta edycja pikniku Radia Maryja. Odbędzie się on 7 września pod hasłem „Dziękczynienie w Rodzinie”. I to podczas takiej właśnie imprezy resort zamierza promować… unijny program „Rybactwo i morze” na lata 2014-2020. To, że Toruń dzieli od morza 179 km też nie ma znaczenia dla resortu kierowanego przez Marka Gróbarczyka.

„Państwowe pieniądze, żeby na jakimś świętym pikniku się pokazać…”; – „Wypromować program na lata 2014-2020. Po co promować taki program? Przecież on już się kończy!”;

„Znając pisowskie „umiejętności i możliwości” mogliby przecież za 120 tysięcy naszych, czyli podatników złotych promować rybactwo i morze na lata 1947-1953”; – „A czy Ministerstwo Sprawiedliwości też będzie miało tam stoisko? Z łatwymi do złożenia nawet dla seniora…

View original post 1 189 słów więcej

 

Jak PiS zdobył władzę?

Pytania, kto w rzeczywistości był pomysłodawcą i organizatorem tzw. afery podsłuchowej, która w dużej mierze przyczyniła się do wyborczej przegranej koalicji PO-PSL, dziś już niemal nikt nie stawia. To o tyle dziwne, że z ustaleń części prywatnych mediów wynikało, że tropy w tej kwestii prowadzą za wschodnią granicę i mogą sugerować aktywny udział rosyjskich służb specjalnych. Dla prawicowych wyznawców teorii o tym, że to one rządzą dziś światem, powinny przecież wywoływać strach, że skoro potrafili obalić rząd poprzedni, odpalając aferę w kluczowym momencie roku wyborczego, to w ten sam sposób mogą zakończyć erę “dobrej zmiany”. O tym, że jest ku temu sposobność, mogą świadczyć zeznania kelnerów z restauracji “Sowa i przyjaciele”, którzy wspominali o taśmach obciążających Mateusza Morawieckiego.

Mimo istnienia takiego teoretycznego zagrożenia, pisowska prokuratura tych wątków nie bada, nie podejmując też podsuwanych przez media tropów. Sprawia to wrażenie, że takiego obrotu sprawy się nie obawiają, bo być może sami w przygotowaniu afery i jej medialnym kreowaniu uczestniczyli. Mają też kozła ofiarnego, który został skazany i właśnie trafił do polskiego zakładu karnego.

Problem jednak w tym, że Marek Falenta siedzieć za kratami nie chce, nie poczuwając się do odpowiedzialności. Nie zamierza też być bierny – właśnie złożył do prezydenta Andrzeja Dudy trzeci już wniosek o ułaskawienie. Tym razem jednak mówi już wprost, że jeśli nie zostanie on rozpatrzony pozytywnie, to zdecyduje się on napisać książkę o kulisach afery podsłuchowej, której to przecież nie politycy obecnej opozycji mogą stać się głównymi bohaterami. Być może dowiemy się, jak to naprawdę było z bliskimi kontaktami biznesmena z politykami PiS, obietnicami intratnej fuchy w państwowych strukturach w zamian za pomoc w obaleniu poprzedniego rządu, czy faktyczną treścią nagrań z obecnym premierem. Ta książka niewątpliwie bardzo szybko stałaby się bestsellerem, pokazując to, o czym Prawo i Sprawiedliwość pod żadnym pozorem nie chce głośno mówić.

A może jest też tak, że służby specjalne jednak faktycznie rządzą światem i właśnie podjęły decyzję o uruchomieniu procesu obalania rządów Zjednoczonej Prawicy. Pokażą najbliższe miesiące.

Depresja plemnika

Na jednym z najlepszych uniwersytetów polskich w dużym ośrodku wielkomiejskim na kierunku biologia w ogóle studenci nie uczą się jednej z najważniejszych teorii, jakie powstały w historii nauki. Bo teoria ewolucji – próbują się bronić jej adwersarze – już dawno przestała być hipotezą roboczą, a nawet teorią i jak żadna inna idea nie zdobyła tylu poważnych argumentów i dowodów paleontologicznych.

Problem w tym, że dyskutujący z Kościołem nie znają się ani na biologii, ani filozofii, a tym bardziej – psychologii religii czy teologii, choćby własnego wyznania. Problem w tym, że spada poziom nauki i edukacji – w szkole nie usłyszysz o najnowszych ustaleniach neuroteologii, “hełmie Boga”, poważnych pracach z kosmologii, które nie tylko wykluczają “stwórcę”, czyniąc go zbędną hipotezą, ale wręcz logicznie argumentują, że kosmos stworzony nie byłby taki, jak jest i jaki poznajemy dzięki nauce, a nie dzięki religii.

Nie przeczę, że ważne są “społeczne” i socjalno-bytowe kwestie kościelne…

View original post 1 921 słów więcej

 

Polskie bezpieczeństwo osłabione przez PiS. Dla jakiego wroga Polski działa partia Kaczyńskiego?

>>>

Historia pokazuje, że kiedy w grę wchodzi bezpieczeństwo państwa uzasadnione są różne, nawet najbardziej kontrowersyjne, kompromisy. Coś, co na świecie wydaje się normą, w Polsce wygląda zupełnie inaczej. Przekazanie przez rząd PiS materiałów na oficerów służb specjalnych obcemu państwu jest działaniem bez precedensu w skali całego świata.

Jak się okazuje, rząd Prawa i Sprawiedliwości, powołując się na własną ustawę dezubekizacyjną z 2016 r., przekazał władzom USA materiały archiwalne na temat ludzi pełniących służbę w Departamencie I MSW, czyli w wywiadzie cywilnym PRL. Przekazane dane dotyczą m.in. takich osób jak: Henryk Jasik, Włodzimierz Sokołowski vel Vincent Severski lub Siewierski, Andrzej Olborski, Gromosław Czempiński, którzy pomimo pracy w okresie PRL-u, po 1989 r. tworzyli podstawy wywiadu pracującego na rzecz Polski.

Wykorzystano wówczas ich doświadczenie i wiedzę, tym bardziej, że każdy z nich zna tzw. Las, inaczej szkołę szpiegów w Starych Kiejkutach. Wszyscy oni po upadku komunizmu zostali pozytywnie zweryfikowani, a umowa zawarta z państwem polskim często była łamana przez kolejne rządy. „Najpierw złamało ją poprzez ustawę przyjętą w okresie rządów PO w 2009 r. – pierwszy akt prawny, który obniżał świadczenia emerytalne funkcjonariuszy za okres pracy w PRL. Później ujawniając zbyt dużą ilość danych w ramach otwierania zbioru zastrzeżonego IPN.I w końcu poprzez ustawę dezubekizacyjną PiS z 2016 r.” – czytamy w „GDP”.

Rząd PiS poszedł jednak dalej – przekazał materiały na oficerów obcemu państwu. Polska nie jest jedynym krajem, który korzystał z wiedzy osób, znających od podszewki pracę tajnych służb, ale żaden inny kraj „nie podjął jednak tak naiwnej próby przekonania społeczeństwa, że po 30 latach od upadku komunizmu należy wymierzyć im dziś sprawiedliwość”, a przekazanie dokumentów obcemu państwu miało być swoistą kompromitacją tych osób, uzasadniającą obniżenie ich emerytur.

Kmicic

>>>

Fragmenty.

Jednak wynik Beaty Szydło jest fenomenem. Zagłosowało na nią ponad pół miliona obywateli. Co nam to mówi?

Beata Szydło jest posłuszna i promowana przez mężczyznę. Jej kariera nie jest jej własną zasługą, a ona nie jest zagrożeniem dla kolegów z partii. Gdyby sama coś osiągnęła, przebojowo, zawdzięczając pozycję sobie samej, jak kiedyś Joanna Kluzik-Rostkowska, to byłaby niebezpieczna. A ona jest potulna i wyjmowana z szafy, a potem do niej chowana, kiedy Kaczyński zechce.

Szydło musiała wziąć na siebie największą kompromitację 27:1 i dymisję (kiedy mówiła o nagrodach dla posłów PiS, a potem została odwołana z funkcji premiera przyp. red.), czyli coś, co często robią polskie kobiety, na przykład w rodzinie, żeby mężczyzna mógł zachować twarz. To dowód współuzależnienia – czyli związku patologicznego. Kobieta świeci oczyma – wszystkim wydaje się, że są szczęśliwą rodziną, a za drzwiami dzieje się dramat. I to się może podobać, bo jest zrozumiałe i…

View original post 3 491 słów więcej

 

Partia złodziei – PiS

Nagrody w rządzie Beaty Szydło wstrząsnęły wizerunkiem PiS, obnażając hipokryzję haseł o umiarze i pokorze. W panice rządzący zdecydowali się wówczas gasić pożar radykalnymi środkami. Nagrody miały zostać zwrócone, a zarobki posłów i samorządowców obcięte. Jednak kiedy szeregowi politycy musieli zadowolić się mniejszymi gażami, to wierchuszka partyjna nie ograniczyła wcale swoich apetytów. Ministrowie rządu PiS zgarnęli bowiem nie tylko nagrody. Jak donosi “Super Express”, rządzący nie oszczędzali również na odprawach. Te osiągały znaczne rozmiary.

Sama była premier Beata Szydło otrzymała 58 tysięcy złotych odprawy, a były minister obrony Antoni Macierewicz aż 72 tysiące. Ten ostatni nabył uprawnienia do trzymiesięcznego wynagrodzenia, ponieważ swoją funkcję w MON sprawował dłużej niż 12 miesięcy. Kwoty odpraw pobiły politykom PiS także ekwiwalenty za niewykorzystany urlop, które na stanowiskach ministerialnych są atrakcyjne finansowo. Rekordzistą z odchodzących ministrów okazał się były szef MSZ Witold Waszczykowski, który zgarnął prawie 91 tys. zł.

Powyższe kwoty często są wyższe niż głośne nagrody za czasów Beaty Szydło, ale w przeciwieństwie do tych pierwszych nie wywołały dużych kontrowersji.

Sam fakt odpraw i ekwiwalentów za urlop nie jest czymś karygodnym, ale liczy się uczciwość polityczna, której PiS brak. Warto przypomnieć ataki na sędziów za odbieranie ekwiwalentów urlopu, kiedy próbowano w prorządowych mediach oczerniać ich za takie praktyki. Jest to również policzek wobec elektoratu i szeregowych członków partii. Kiedy radni w samorządach muszą oddać część swojej niewielkiej diety za chciwość liderów, to politycy na szczytach hierarchii partyjnej nie muszą już zaciskać pasa. Jest to przykład elitaryzmu, z którym walkę PiS tak ochoczo deklaruje. Hipokryzja jednak nie od dziś idzie krok za działaniami partii rządzącej. Mówienie o byciu człowiekiem z ludu przychodzi lekko, ale przyjąć taką postawę w życiu codziennym pełnym pokus jest już o wiele trudniej. Z tego względu ironią losu jest rekordowy wynik Beaty Szydło w eurowyborach, gdzie zgarnęła pół miliona głosów w znacznej mierze dlatego, że uchodziła za skromnego, zwykłego człowieka, takiego jak przeciętny wyborca. Jednak odbiór społeczny a rzeczywistość w polityce to często dwie rożne rzeczy.

Kmicic

Jeśli ktoś myślał, że można nałożyć opłaty emisyjne, recyklingowe, mocowe, przejściowe, wodne, handlowe +wiele innych oraz wpuścić na rynek strumień ponad 30 mld zł niepochodzących ze wzrostu produktywności i wydajności pracy, i nie spowoduje to inflacji, to się mylił #500minus

Wzrastające ceny odbijają się na portfelach Polaków, średnio wydatki na żywność stanowią już ponad ¼ budżetu polskich rodzin. #DrożyznaPlus

Roman Giertych odniósł się do opublikowanego niedawno oświadczenia majątkowego posła PiS Jarosława Kaczyńskiego. – „Przeczytałem ze zdumieniem w tym oświadczeniu, że pełnomocnictwo zostało panu prezesowi Kaczyńskiemu wycofane i że on nie podejmował żadnych uchwał w imieniu właściciela spółki Srebrna na zgromadzeniu” – powiedział Giertych w TVN 24. W oświadczeniu Kaczyński napisał bowiem: – „Posiadałem jednorazowo pełnomocnictwo do reprezentowania Fundacji „Instytut Lecha Kaczyńskiego” oraz pozostałych wspólników na nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników Srebrna Sp. z o.o. oraz wykonywania prawa głosu z wszystkich przysługujących wspólnikom udziałów w kapitale zakładowym Spółki. Posiedzenie to nie odbyło się, pełnomocnictwo…

View original post 1 375 słów więcej

 

Anna Zalewska w spodniach, tym jest nowy minister edukacji Piontkowski, który młodzieży ma do zaoferowania Ciemnogród

Ludzie stojący na szczytach aparatu administracji państwa muszą przede wszystkim umieć pracować z ludźmi. Umiejętność doboru doradców, przejrzystego formułowania przekazu, łagodzenia konfliktów i w końcu szukania kompromisów jest podstawą sprawnego działania każdego z dużych resortów. W tym kontekście bardzo zaskakuje początek rządów nowego ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego. Szef MEN postanowił bowiem zmarnować okazuję do resetu w edukacji i budowy na nowo relacji z nauczycielami, na co cień szansy dawało odejście znienawidzonej przez wielu Anny Zalewskiej. Ten cel miał przecież przyświecać wymianie minister, która była podobno krytykowana szeroko za nieudolność nawet wewnątrz PiS. Tymczasem, wbrew oczekiwaniom, Dariusz Piontkowski zaczął urzędowanie od obrażania nauczycieli. Będąc gościem Roberta Mazurka w RMF FM minister protest nauczycieli określił jako “cyrk, a nie strajk”,dodając następnie, że “My tego cyrku nie organizowaliśmy. Nie my byliśmy aktorami w tym cyrku”. Wypowiedź ta została okraszona żelazną obroną postawy poprzedniczki:  “Pani minister wcale nie ucieka. To jest normalna kariera polityczna w tym wypadku”.

Powyższe słowa są przykładem niesamowitej buty i arogancji, ponieważ w czasie trwania protestu nawet w obozie władzy panowała zasada, że grillowaniem nauczycieli miały zająć się głównie prorządowe media, podczas gdy ręce polityków PiS w rządzie miały pozostać “czyste”. Komentarz ministra w tej sytuacji nie tylko nie daje żadnych punktow PiS, ale gwarantuje za to, że konflikt w edukacji będzie dalej trwał .

Nie jest to jednak koniec, ponieważ  Dariusz Piontkowski pozwolił sobie na nawet dalej idącą sugestię. Polityk ocenił edukację seksualną w szkołach jako “wychowywanie przyszłych obiektów zainteresowań pedofilskich”.

“Jeśli ktoś próbuje te malutkie dzieci do tego zmuszać wprowadzając tego typu zajęcia, to może to niestety prowadzić do tego, że będzie to wychowywanie przyszłych obiektów zainteresowań pedofilskich i to wyraźnie potwierdzam”.

Powyższe słowa są szokujące, ponieważ o ile nawet głośne standardy WHO odnośnie edukacji seksualnej są kontrowersyjne, to jednak nawet w największym krytycyzmie w stosunku do nich mówienie o kształtowaniu ofiar dla pedofilów jest przekroczeniem granicy, za którą w większości krajów Zachodu znajduje się wykluczenie z  pełnienia funkcji publicznych. W istocie minister nie atakował bowiem samej edukacji seksualnej, ale ponownie nawiązał do Karty LGBT+ i prowadzonej przez PiS nagonki na mniejszości seksualne.

Jak widać, kierownictwo MEN się zmieniło, ale nie dość, że standardy nie uległy poprawie, to może się okazać, że polska szkoła trafiła przysłowiowo z deszczu pod rynnę. Anna Zalewska była skrajnie arogancką i nieudolną minister, ale jednak były granice, których nie przekraczała. Widać jednak, że w edukacji zaczyna się kolejny etap dobrej zmiany.

Depresja plemnika

Media informują o wzroście cen produktów w sklepach, które są coraz bardziej odczuwalne dla portfeli Polaków.

Wojciech Mann może mieć problemy w pracy po tym, jak subtelnie skrytykował na antenie premiera Mateusza Morawieckiego.

„Złożymy pozew o ochronę dóbr osobistych wraz z zapłatą zadośćuczynienia na rzecz organizacji dobroczynnej, np. WOŚP” – zapowiedział Jarosław Marciniak, sekretarz zarządu KOD. To reakcja na wypowiedź Marka Suskiego, szefa gabinetu politycznego Mateusza Morawieckiego.

Suski w TVP Info komentował przemówienie Donalda Tuska w Gdańsku podczas obchodów 30 rocznicy wyborów 4 czerwca. – Mówił do ludzi pod sztandarami KOD-u, że to wy jesteście ci dobrzy, uwierzcie w to. A tam wielu ludzi w KOD-zie to są osoby, które służyły obcemu mocarstwu i jeszcze mają przeszłość różnych służb PRL-owskich. Do takich ludzi, którzy tworzyli ścieżki zdrowia, bili robotników i byli po tamtej stronie okrągłego stołu, mówi, że to wy jesteście ci dobrzy i obalcie władzę, sugerując, że jest…

View original post 894 słowa więcej

 

Wolni ludzie nie pozwolą na rozwalenie Polski przez PiS

Naszą powinnością jest pamiętać. W historii kryje się prawda o tym, dokąd mogą nas zaprowadzić żądza władzy, nienawiść, kłamstwo, łamanie zasad praworządności – mówiła na placu Solidarności podczas głównej części obchodów rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Odczytano też Gdańską Deklarację Wolności i Solidarności, którą podpisali byli prezydenci, samorządowcy i byli działacze dawnej „Solidarności”.

Gdańsk centrum obchodów

Punktualnie w samo południe, nawiązując do historycznego plakatu „Solidarności” z 1989 roku, rozpoczęły się główne obchody 30. rocznicy pierwszych częściowo wolnych wyborów 4 czerwca 1989 roku. Najważniejsze, dostępne dla wszystkich obchody trwały na placu Solidarności, przed pomnikiem Poległych Stoczniowców. Po wspólnym odśpiewaniu hymnu głos zabrała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, która zaczęła od słów: – Witajcie w Gdańsku, cieszę się, że jesteśmy tu wszyscy razem. Jesteśmy wspólnotą.

Po czym przypomniała, że aby dzisiejsze obchody mogły dojść do skutku, potrzebna była społeczna zbiórka, w której wzięło udział 80 tys. darczyńców. W listopadzie ubiegłego roku minister kultury Piotr Gliński zmniejszył o 3 mln finansowanie ECS, które jest organizatorem obchodów.

Spuścizna po Adamowiczu

Dulkiewicz podkreślała też, że niezainteresowany rocznicą rząd zrzucił organizację obchodów na barki samorządowców. Przypomniała, że organizacja hucznych obchodów była marzeniem tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. – Uznał, że kiedy władze w naszej ojczyźnie, władze Rzeczpospolitej ignorują tak ważną rocznicę, to odpowiedzialność za jej świętowanie spada na wspólnoty samorządowe, dlatego w przeddzień pogrzebu pana Pawła Adamowicza spotkaliśmy się w Sali BHP, gdzie z braćmi samorządowcami postanowiliśmy spełnić to marzenie pana prezydenta  – mówiła prezydent Gdańska. – Nie marzyłam, że to święto będzie miało taki rozmach. Czuję, że duch pana prezydenta unosi się nad tym placem, uśmiecha się do nas, dlatego że jesteśmy tu razem – dodała.

Aleksandra Dulkiewicz apelowała o pojednanie, szukanie tego, co łączy, a nie dzieli.

– Narodowa przemiana, która marzy się wielu z nas, to osobista odpowiedzialność, rodzi się w pojedynczych wyborach i prywatnie wypowiadanych słowach, przemiana zaczyna się w rodzinie, w gronie przyjaciół, miejscu pracy, wypoczynku. Uśmiechu do drugiego człowieka – mówiła Dulkiewcz, a tłum nagradzał ją brawami.

Prezydent Gdańska mówiła też o spotkaniu z ludźmi przy otwartym dla wszystkich okrągłym stole: – Wielu z nas marzy się, żeby najważniejszą informację w serwisach były narodziny lwa w ZOO, a nie łamanie konstytucji – mówiła.

Wspomniała także o tych, bez których nie doszłoby do przemian w Polsce w 1989 roku. – Cześć i chwała bohaterom wolnej Polski. Naszą powinnością jest pamiętać. W historii kryje się prawda o tym, dokąd mogą nas zaprowadzić żądza władzy, nienawiść, kłamstwo, łamanie zasad praworządności – konkludowała prezydent Gdańska.

Deklaracja Wolności i Solidarności

Po przemówieniu prezydent Gdańska na scenie została odczytana Gdańska Deklaracja Wolności i Solidarności przez jedną z najwybitniejszych polskich aktorek Krystynę Jandę. Następnie deklaracja została podpisana przez prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz, przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, byłych prezydentów Lecha Wałęsę, Aleksandra Kwaśniewskiego, Bronisława Komorowskiego, samorządowców, prezydentów miast, opozycjonistów, aktorów, działaczy i młodszych gdańszczan.

Święto wolności

W całym kraju już od od soboty trwają obchody organizowane przez samorządowców. W samym Gdańsku odbywał się też cykl debat organizowanych w ramach dwudniowego, rozpoczętego w poniedziałek Międzynarodowego Forum Obywatelskiego, odbywającego się pod hasłem „1989-2019. Narodziny nowej Europy”.

Przed ECS działała też strefa społeczna, gdzie w kilkunastu namiotach swoje stoiska zmieściło ponad 200 organizacji pozarządowych z całego kraju. W ramach strefy społecznej można było spotkać się z ks. Adamem Bonieckim, Leszkiem Balcerowiczem, Agnieszką Holland, Szymonem Hołownią, Tomaszem Sekielskim i Lechem Wałęsa, wziąć udział w debacie, ale też wybić pamiątkową, okolicznościowa monetę.

Depresja plemnika

„Podoba mi się parcie bonzów PiSowskich do wiedzy: Duda się ciągle uczy, Witek będzie się uczyć resortu, Szydło angielskiego, a Kaczyński jak żyć bez Brudzińskiego” – podzielił się refleksją na Twitterze internauta FanTomas SzaroEuropejski. Dodajmy tylko, że Elżbieta Witek, która właśnie została nową szefową MSWiA, tłumaczyła dziennikarzom, że niewiele wie o obejmowanym przez siebie resorcie, ale… szybko się uczy.

„Parcie” do wiedzy pozostałych wymienionych przez internautę osób jest powszechnie znane. Andrzej Duda wielokrotnie zapewniał: – „Ja państwu powiem, że ja pracuję cały czas, cały czas czegoś się uczę, bez przerwy. Ja się uczę w mieszkaniu, w samochodzie jak jadę, w samolocie, kiedy lecę, ja się cały czas czegoś uczę”. Ze znajomością angielskiego u byłej już wicepremier chyba wciąż nie najlepiej, o czym pisaliśmy w „Szydło ma kłopoty z pamięcią i mówieniem po angielsku”.

Najwięcej emocji wśród internautów wywołała kwestia, co pocznie prezes PiS: – „Kto teraz będzie brał Jareczka…

View original post 616 more words

 

Post Navigation