Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Karolina Hamer”

Kaczyński i jego PiS wyprowadzają nas z Zachodu

Dokonania polityków PiS ośmieszają Polskę.

Najgorsze, że jesteśmy wypychani z Zachodu i wędrujemy w objęcia rosyjskich satrapów.

Wszczepienie protezy kolana, któremu poddał się Jarosław Kaczyński to jedna z najczęściej przeprowadzanych operacji ortopedycznych w Polsce. Kolejki do takiego zabiegu należą do najdłuższych. Jak podaje „Rzeczpospolita”, z danych ministerstwa zdrowia wynika, że w kwietniu tego roku osoby zakwalifikowane jako przypadki pilne czekały średnio 334 dni, czyli ponad 11 miesięcy.

Nie wiadomo, ile na wszczepienie protezy kolana czekał Jarosław Kaczyński. Można jednak domniemywać, że najprawdopodobniej przeszedł zabieg – cytując jego samego – „bez żadnego trybu”.

„Rzeczpospolita” ustaliła, że kolejki mogą być jednak o wiele dłuższe niż rok. Niektórzy pacjenci czekają nawet 10 lat, bo chcą być operowani przez cieszącego się autorytetem lekarza. Ale to też pewnie prezesa PiS nie dotyczy, skoro jemu kule do domu woził osobiście szef Wojskowego Instytutu Medycznego przy ul. Szaserów, w którym teraz przebywa Kaczyński.

Zostaje jeszcze jedna możliwość, żeby nie czekać w kolejce. Operacja w prywatnym szpitalu kosztuje ok. 18 tys. zł.

Karolina Hamer, wielokrotna medalistka Igrzysk Paraolimpijskich, która wspierała protestujących w Sejmie jest oburzona, że rząd PiS zamiast spełnić postulat o przyznaniu 500 zł w gotówce osobom niepełnosprawnym, wymyślił dodatek w formie rzeczowej.

Paraolimpijka mówi w rozmowie z „GW”, że to oznacza odebranie podmiotowości i decyzyjności osobom z niepełnosprawnościami. – „To ja mam świadomość swojego schorzenia. To ja wiem, czego potrzebuję i nie godzę się na coś takiego, dlatego proponuję Jarosławowi Kaczyńskiemu wynagrodzenie w formie karmy dla kota, a Elżbiecie Rafalskiej w formie okularów” – powiedziała Hamer.

Dla paraolimpijki protestujące w Sejmie przez 40 dni osoby są bohaterami. – „Myślę, że jesteśmy w historycznym momencie i to nie jest finał, to dopiero się zaczyna. Przede wszystkim uświadomiliśmy sobie, że solidarność społeczna jest wielką siłą, a jednocześnie wszyscy jesteśmy częścią społeczeństwa obywatelskiego. Teraz jest ten moment, by to cały czas udowadniać” – stwierdziła w rozmowie z „GW”.

Ostro skrytykowała rządy PiS. – „Ten protest pokazał prawdziwą twarz rządu. Kurtyna opadła. Nie akceptuję pogardy, awanturnictwa i manipulacji. Kwestie kobiet i wolność wyborów są dla mnie również bardzo istotne. Tak samo, jak podmiotowość i samostanowienie osób z niepełnosprawnościami”. Zakończyła jednak optymistycznie: – „Wierzę głęboko, że Polacy powiedzą: dosyć tego, my chcemy otwartej, nowoczesnej i tolerancyjnej Polski!”

Waldemar Mystkowski pisze o „zasługach” Ziobry.

Inteligentniejszym Polakom nie radzę znaleźć się w roli jego interlokutora

Wydawałoby się, że upupienie Zbigniewa Ziobry to żaden problem. Wszak widzimy, jaki on jest. Osoba bez specjalnych walorów intelektualnych i profesjonalnych. Do Ziobry ma zastosowanie jedno z najstarszych polskich powiedzeń, ujęte w pierwszej narodowej encyklopedii „Nowe Ateny” Benedykta Chmielowskiego: – „Koń jaki jest, każdy widzi”.

A w tym przysłowiu chodzi m.in. o osobowość. Jaki jest Ziobro? Na każde oko widać – chabeta. Ale nie śmiejmy się z tego Łyska z pokładu Idy albo z innej polskiej metafory – naszej szkapy. Twórczo Ziobro nic nie może, jego umysł nie może niczego wykreować, lecz z tego kompleksu ten „Nikt” (świetnie wyłuszczony przez pierwszego epika, Homera), może się odwinąć, że go długo popamiętamy.

Na pewno pamięta Ziobrę rodzina Barbary Blidy. Niektórzy zamiast samobójstwa (a może zabójstwa), jak posłanka z Siemianowic Blida, wybierają gehennę. Tak wybrał w 2000 roku młody człowiek Tomasz Komenda. Nie popełnił samobójstwa, został skazany i przez 18 lat za kratami doznał piekła – dosłownie, a nie w żadnej przenośni.

Dlaczego tak się dzieje? Czy ktoś słyszał jak mówi Ziobro, jak debatuje, jakich używa argumentów w debacie? Inteligentniejszym Polakom nie radzę znaleźć się w roli jego interlokutora. Ale to wina wszystkich Polaków, iż komuś tak marnemu pozwalamy być obecnym we wspólnej przestrzeni.

Ziobro z wypuszczenia na wolność niewinnego Tomasza Komendy po 18 latach chce podmalować swój wizerunek, walczącego z III RP. Można to nazwać ohydną manipulacją, lecz czy takie szemrane postaci jeszcze czymś nas zdziwią?

Komenda, który ma za sobą 18 lat piekła, człowieka „Nikt” Ziobrę tak podsumował: – „Nie rozumiem, jak Zbigniew Ziobro może pokazywać jako bohatera człowieka, który od 2010 roku miał wiedzieć, że siedzę niewinnie, ale nic nie zrobił. Jeśli był przekonany o mojej niewinności, to dlaczego musiałem spędzić w więzieniu kolejne 8 lat”.

Ziobrze dużo wcześniej należał się Trybunał Stanu – co zostało zaniedbane przez poprzednich rządzących. Sprawiedliwym byłoby, gdyby ten „koń jaki jest, każdy widzi” za zasługi pochodził w kieracie na spacerniaku przez 18 lat, jak niewinny Komenda – i oby ten spacerniak był mniejszy niż wielkość jego gabinetu w ministerstwie, do którego w ogóle się nie nadaje. I takie jest upupienie tej śliskiej postaci. Piszę „upupienie”, aby nie używać ostrzejszej formy rzeczownika od czteroliterowej części ciała.

Generał Mirosław Różański zareagował na słowa ministra Mariusza Błaszczaka.

Mimo ostatniek deklaracji o nadwyżce budżetowej, jesteśmy świadkami rekordowego w historii wzrostu zadłużenia Polski. W ciągu dwóch lat Prawo i Sprawiedliwość zwiększyło zadłużenie skarbu państwa o setki miliardów złotych, a nie jak deklarował rząd “zaledwie” 71,6 mld zł.Zadaje to kłam całej politycznej narracji o dyscyplinie finansowej i słynnej “nadwyżce”. Jak to zatem możliwe, że nie byliśmy świadomi procederu zadłużania nas na tak wielką skalę?

Odpowiedz na to pytanie leży w kreatywnej księgowości polskiego rządu, która jednak musiała zostać rozłożona na czynniki pierwsze przez GUS, z powodu nacisków Unii Europejskiej. Analitycy musieli bowiem przyjrzeć się rozmiarowi długu publicznego, jednak nie tylko oficjalnym statystykom, ale także ukrywanym zobowiązaniom skarbu państwa, co ostatecznie doprowadziło do odkrycia dość szokujących rezultatów. Okazuje się bowiem, że o ile oficjalny dług publiczny wynosi już blisko 1 bln zł (co odpowiada 52% PKB), to dług ukryty wynosi aż 4,96 biliona złotych, czyli 276 proc. polskiego PKB. Oznacza to, że oficjalne dane pokazują tylko 20% realnego zadłużenia kraju, które już dziś ma wartość dla długoterminowej wypłacalności krytyczną. Co jest strategiczne, dane GUS dotyczą 2015 roku, czyli okresu sprzed wprowadzenia reformy emerytalnej PiS. Ta natomiast oznacza dla zadłużenia państwa prawdziwą katastrofę. Rząd tymczasem manipuluje opinią publiczną bagatelizując sprawę poprzez dane, że w 2018 roku koszt zmian to tylko 10 mld zł. Jednak wzrost zobowiązań na kontach ZUS jest wyliczony na lata do przodu i tutaj statystyka jest ponura. Już w 2015 roku dług emerytalny ZUS wynosił aż 4057 mld zł, czyli 225,5% PKB. Tymczasem koszt reformy Prawa i Sprawiedliwości zwiększył omawiane zobowiązania o kwotę większą niż wynosi cały oficjalny dług publiczny Polski, czyli o aż gigantyczne 1,4 bln zł. Biuro Analiz Sejmowych wyliczyło, że o tyle właśnie więcej z kont ZUS zostanie wypłacone emerytom do roku 2060 tylko w wyniku zmian w jednej ustawie.

Obniżka wieku emerytalnego jest aktem prawnym, który momentalnie doprowadził zatem do rekordowego w historii wzrostu długu publicznego. Polskie władze zawsze miały problem z dyscypliną finansów publicznych, jednak jeśli uzmysłowiłem sobie, że już w 2015 roku mówiliśmy o 325% PKB całkowitego długu publicznego, to w tym przypadku mówimy o decyzji, która doprowadzi nieuchronnie do niewypłacalności państwa polskiego.

forsal.pl

Post Navigation