Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Konstytucja RP”

Unia nas wypchnie, bo na zdegenerowanych autokratów nie będą łożyć, PiS szykuje Polexit

Ursula von der Leyen tydzień temu przedstawiła oficjalną listę kandydatów na komisarzy z podziałem na stanowiska. Na liście znalazł się Janusz Wojciechowski, który ma objąć tekę komisarza do spraw rolnictwa. Krzysztof Szczerski będący pierwszym polskim kandydatem do objęcia którejś z tek zrezygnował, gdy otrzymał propozycję zajęcia się rolnictwem. Dziennikarzom wytłumaczył, że nie jest to dziedzina, w której czuje się najmocniej i woli, żeby ktoś z doświadczeniem w rolnictwie zajął się tymi tematami.

Janusz Wojciechowski jeszcze nie został wybrany, a już pojawiają się przed nim pierwsze wyzwania. Jak informuje Rzeczpospolita, Polska może stracić 13 mld euro z nowej perspektywy budżetowej. Priorytetem nowej przewodniczącej Komisji Europejskiej jest tzw. “zielony ład” czyli ekologia i na to trzeba znaleźć pieniądze – “Ambicje klimatyczne i ekologiczne muszą być uwzględnione w nowym budżecie” – powiedziała wczoraj Amelie de Montchalin, francuska minister do spraw europejskich.

Jak dowiaduje się Rzeczpospolita, w toku negocjacji pojawiła się propozycja, jak sfinansować ekologiczne pomysły – “Można zaoszdzędzić 100 mld euro na polityce rolnej i polityce spójności” – mówi gazecie wysoki rangą zachodni dyplomata. Z polityki rolnej zabrano by ok. 60 mld euro, z polityki spójności 40 mld euro – “To oznacza ubytek kolejnych 12,9 mld euro z koperty przeznaczonej dla Polski” – pisze dziennik. Gazeta zaznacza, że pierwotny projekt unijnego budżetu przedstawiony przez Komisję Europejską ponad roku już wtedy nie był dla nas korzystny, a teraz mogą nastąpić kolejne cięcia.

Już po złożeniu propozycji Krzysztofowi Szczerskiemu pojawiły się spekulacje, że teka komisarza do spraw rolnictwa może być niebezpieczna dla Prawa i Sprawiedliwości, bo już od jakiegoś czasu mówiło się, że budżet na rolnictwo może być okrojony. W Polsce trwa niekończący się festiwal obietnic składanych przez Zjednoczoną Prawicę rolnikom – od krowy plus po zrównanie dopłat unijnych do hektara. PiS obiecuje rolnikom pieniądze, których jeszcze nie ma, a z informacji Rzeczpospolitej wynika, że będzie ich jeszcze mniej. Samochód unijny, do jakiego ma zamiar wsiąść Janusz Wojciechowski, nie będzie pędził autostradą z bagażnikiem wypełnionym pieniędzmi. To będzie kręta i górzysta droga i do tego wyłożona kostką brukową.

Kmicic z chesterfieldem

Na konwencji Prawa i Sprawiedliwości, która odbyła się w niedzielę 15 sierpnia w Legnicy, Jarosław Kaczyński poruszył temat zniesienia immunitetów poselskich, sędziowskich i prokuratorskich. Zauważył jednak, że zniesienie immunitetów złamałoby Konstytucję RP. A że Prawo i Sprawiedliwość nie chce tego robić, to zamierza ją po wygranych wyborach zmienić.

Do słów Kaczyńskiego odniósł się europoseł Prawa i Sprawiedliwości Adam Bielan, w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu ZET. Potwierdził oczywiście, że PiS chce zmienić konstytucję, jednak zauważył, że do zmiany tego dokumentu potrzeba głosów 307 posłów, co może nie być proste do osiągnięcia dla Prawa i Sprawiedliwości.

„Musielibyśmy mieć albo samodzielnie 307 głosów, co będzie bardzo trudne do wykonania, albo znaleźć sojuszników do zmiany konstytucji. Będziemy namawiać partie, które znajdą się w przyszłym parlamencie, żeby to zmienić” – powiedział.

No cóż, Jarosław Kaczyński ma również tę świadomość, ale kto mu zabroni pomarzyć: -„Przyjdzie taki dzień, że zmienimy konstytucję na potrzebną, która będzie gwarantowała prawdziwą…

View original post 2 394 słowa więcej

 

Dorwać Tuska. Program PiS

Desperacja PiS-u sięga zenitu? A przynajmniej posła Horały? Szef komisji śledczej ds. VAT ogłosił, że chce postawić przed Trybunałem Stanu byłych premierów Donalda Tuska i Ewę Kopacz. Oprócz nich myśli w tym kontekście ministrach finansów w rządach PO-PSL: Jacku Rostowskim i Mateuszu Szczurku.

W czasie ostatniego posiedzenia komisji śledczej ds. VAT, w czasie którego omawiany był projekt raportu końcowego z prac tej komisji, ponownie „błyszczał” Marcin Horała. owiedział m.in., że byli premierzy Donald Tusk i Ewa Kopacz powinni trafić przed Trybunał Stanu. Podobne plany poseł ma wobec ministrów finansów z czasów rządów PO-PSL. Horała twierdzi, że już w 2007 r. dostępne były opracowania i raporty, których autorzy sugerowali, że powiększa się luka w podatku VAT i zarazem wskazywali, w jaki sposób można z nią walczyć.

– Niestety, rekomendacji nie zastosowano – powiedział Horała.

Kampania wyborcza w toku

Horała uważa, że Donald Tusk powinien był posiadać wiedzę na temat nieszczelności systemu podatkowego oraz luki podatkowej.

– Donald Tusk jako szef rządu kierował do Sejmu projekty nowelizacji ustawy o VAT, które pod pozorem znoszenia zbędnych barier administracyjnych rozszczelniały system podatkowy, a następnie nie inicjował prac legislacyjnych nad środkami prawnymi, które w innych państwach Unii Europejskiej prowadziły do zahamowania przestępczości podatkowej – powiedział Horała.

Podobnie wypowiedział się o Ewie Kopacz.

 – Reformy proponowane przez rząd Ewy Kopacz miały charakter jedynie fragmentaryczny, a nie systemowy i były wprowadzane w życie ze znacznym opóźnieniem – dodał poseł.

W kontekście kampanii wyborczej trudno jednak traktować to inaczej niż próbę „zabłyśnięcia” i wpadnięcia w oko wyborcom. Horała gra niestety na dość niskich instynktach wyborców. Chęci dokonania ataku na politykach opozycji, których elektorat PiS zapewne nie lubi.

Jeśli chodzi wartość merytoryczną prac komisji ds. VAT, jest już gorzej. Raport raczej nie wniesie nic nowego do sprawy. Może dorzuci parę cegiełek do budowanego przez PiS mitu o „złodziejach z PO” i o tym, że „wystarczy nie kraść”.

Kmicic z chesterfieldem

Obserwując okładki prorządowych tygodników, można było już zobaczyć tak wielką kreatywność twórców, że rzadko kiedy w rachubę wchodzi zaskoczenie. Teraz jednak Tygodnik “Sieci” braci Karnowskich, w swoim najnowszym wydaniu przesuwa granicę kreowania wizerunku Jarosława Kaczyńskiego na wydaje się najwyższy możliwy poziom.

Lider PiS zostaje bowiem porównany do Donalda Trumpa, kiedy to obaj przywódcy niczym równi sobie liderzy świata są zestawieni ze wspólnym potężnym obozem wrogich sił, które chcą ich zniszczyć. W wiele mówiącym wydaniu “Mężowie stanu pod ostrzałem!” tygodnik stara się przekonać, że obu liderów “łączy więcej niż myślicie”, ponieważ m.in. “wygrali wbrew mediom i kastom. Rozkręcili gospodarki i wzmocnili państwa”. Karnowscy postawili tutaj na radykalny patetyzm, co oddaje zapowiedź nowego wydania tygodnika:

Tygodnik prezentuje podobieństwa drogi dojścia…

View original post 1 962 słowa więcej

 

Targowica to obalenie Konstytucji

Mamy przeszkadzać i nie popierać, mamy szukać, wątpić – mówił Donald Tusk podczas swojego wykładu na Uniwersytecie Warszawskim. Szef Rady Europejskiej przemawiał 55 minut. Słowo PiS nie padło ani razu, wiele było za to o wolności, demokracji i konstytucji. – Konstytucja nie jest świętością ani dogmatem, wszak można każdą konstytucję zmieniać i poprawiać. Jeśli coś jest święte, to święty jest obowiązek jej przestrzegania przez wszystkich obywateli, a zwłaszcza przez władzę – mówił Donald Tusk.

Nadzieja i odpowiedzialność

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk wygłosił na Uniwersytecie Warszawskim wykład zatytułowany „Nadzieja i odpowiedzialność. O Konstytucji, Europie i wolnych wyborach”. Przed Audytorium Maximum, gdzie przemawiał, zgromadziły się tłumy tych, którzy nie zmieścili się w największej uniwersyteckiej auli.

– Chciałbym od razu przeciąć wszystkie spekulacje: rację mają ci, którzy mówią, że jako szef Rady Europejskiej nie powinienem angażować się w kampanię na rzecz jakiejś wybranej partii politycznej, gdyż nie jest to rolą mojego urzędu. Jest moim prawem i obowiązkiem jako przewodniczącego RE wspieranie Europejczyków w każdym kraju UE, wszystkich tych, którzy uparli się, czasami wbrew trudnym okolicznościom, aby ludzi łączyć, a nie dzielić – zaczął Donald Tusk.

Targowica to lekcja, jak łatwo odwoływać się do narodowych emocji

Później szef RE przypomniał tło historyczne uchwalenia Konstytucji 3 maja, a także Targowicę jako synonim zdrady. – Akt konfederacji targowickiej był spektakularnym pokazem cynizmu i propagandy, który odwoływał się do narodowych emocji. Był ewidentnie sprzeczny z narodowymi interesami – tłumaczył Donald Tusk.

– Ta lekcja jest ważna także dzisiaj, nie tylko w Polsce, warto o niej dzisiaj przypomnieć każdemu Polakowi i Europejczykowi. To jest lekcja o tym, jak łatwo odwoływać się do narodowych emocji, przypochlebiać narodowym emocjom, działając de facto w sprzeczności z narodowymi interesami. Warto przypomnieć, że istotą targowickiej zdrady było obalenie Konstytucji. Konstytucja nie jest świętością ani dogmatem, wszak można każdą konstytucję zmieniać i poprawiać. Jeśli coś jest święte, to święty jest obowiązek jej przestrzegania przez wszystkich obywateli, a zwłaszcza przez władzę – przypomniał Tusk.

Wybory to nie walka

– W polityce nie może chodzić o to, że ktoś kogoś pokonał lub unicestwił. Ktoś może wygrać wybory, ktoś może pokonać przeciwnika 26 maja, w październiku czy w listopadzie tego roku. Będziemy dalej żyli w jednym kraju. Polityka to nie jest mecz, mam lekką chrypkę, bo bardzo przeżywam wczorajszy Puchar Polski, cieszę się, że wygrał mój klub, polityka to nie jest walka o puchar. Ktokolwiek będzie wygrywał wybory, nie może powiedzieć, Polska jest moja, nie wasza, wykluczam was z tego zwycięstwa – mówił szef Rady Europejskiej.

Donald Tusk dużo mówił też o wyzwaniach, jakie czekają Polskę i Europę w przyszłości, o ekologii, smogu, ale i o sztucznej inteligencji. – Nasze dzieci są uzależnione od Internetu i będą każdego dnia i każdego miesiąca uzależnione coraz bardziej. Czy wyobrażacie sobie, że możemy sprostać temu wyzwaniu, jeśli dziś nie chcemy tego wyzwania nazwać wspólnie? Dziś to temat dość wyrafinowanych debat, a na naszych oczach zmienia się świat, powstaje gigantyczny przemysł – mówił Tusk.

Odniósł się też do niedawnego strajku nauczycieli. – Nie jestem w stanie zrozumieć tego, co się stało w ostatnich kilku tygodniach w Polsce. Chociaż powinienem to rozumieć, szczególnie wtedy, kiedy jeden z polityków obozu rządzącego porównał nauczycieli do Wehrmachtu, tak zrobiło mi się cieplej koło serca i pomyślałem sobie: wraca stare. Nie jesteście sami, drodzy nauczyciele – mówił szef Rady Europejskiej.

Wytrwajcie

– Chcę was namówić do jednego: bądźcie odważni w stawianiu pytań, nie dajcie sobie wmówić, że mamy myśleć w sposób jednakowy, że mamy „nie przeszkadzać i popierać”. Mamy my, i wszyscy, bo to jest istota politycznej wolności, mamy przeszkadzać i nie popierać. Mamy szukać, mamy wątpić – podkreślił Donald Tusk.

Wcześniej podkreślał, że dziś „władza obchodzi święto Konstytucji, a na co dzień ją obchodzi”.

Na koniec wspominał Tadeusza Mazowieckiego, pierwszego niekomunistycznego premiera i przypomniał słowa preambuły konstytucji, które napisał właśnie Tadeusz Mazowiecki, po czym dodał: – Jak jest dobra konstytucja, to nawet jak diabli rządzą, to ludzie dadzą sobie radę. Jestem absolutnie przekonany, że będziecie wierni tym słowom. Dziękuję za waszą cierpliwość.

Depresja plemnika

„Proszę pani, Podlasie, Lubelszczyzna, Białystok, Elbląg oraz cała wschodnia Polska NIE SĄ „CZĘŚCIĄ” Rosji ani Białorusi… Jakie szkoły pani kończyła…? Proszę opanować swą POGARDĘ dla Polski. PIS szanuje WSZYSTKICH Polaków, którzy GŁOSUJĄ NA PIS” [pisownia oryg. – przyp. red.] – to odpowiedź Krystyny Pawłowicz na wpis posłanki PO Joanny Muchy. Cóż, czyli tych, którzy na tę partię nie głosują, PiS nie szanuje. Można też powiedzieć, że po części to powielenie niedawnych słów prezesa PiS, który niepełnosprawnej kobiecie powiedział: „Proszę nas popierać, a nie przeszkadzać”!

Co takiego napisała Mucha, że wywołała taką reakcję Pawłowicz? – „Polska sercem Europy” … Wschodniej. Czyli tej części, gdzie leży europejska cześć Rosji i Białoruś. Pamiętajcie o tym, kiedy po raz kolejny zobaczycie hasło wyborcze PiSu” – brzmiał wpis posłanki PO. W dyskusję na Twitterze włączyła się inna posłanka PO Krystyna Skowrońska. – „Wam ku­ry szczać pro­wadzić, a nie po­litykę robić” jak mawiał klasyk” – napisała…

View original post 2 375 słów więcej

 

Za paranoję pisowską płaci państwo. Macierewicz i Kaczyński wciągają fetor

Wdowy po dwóch ofiarach katastrofy smoleńskiej – Arkadiuszu Rybickim oraz Leszku Solskim – nie zgadzały się na  ich ekshumację i złożyły w tej sprawie skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Trybunał orzekł, że naruszono art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zgodnie z jego treścią, „każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego”.

„Gdyby Polska odwołała się od wyroku, który zapadł 20 września ubiegłego roku przed ETPCz w Strasburgu, nie zyskałby on statusu prawomocnego – tłumaczy mec. Tomasz Snarski cytowany przez „Dziennik Bałtycki”. Polska jednak nie odwołała się od wyroku.

Teraz musi zapłacić 16 tys. euro odszkodowania skarżącym rodzinom.

Przypomnijmy: w październiku 2016 r. prokurator prowadzący postępowanie w sprawie katastrofy smoleńskiej postanowił powołać zespół biegłych w celu przeprowadzenia autopsji ciał ofiar tej katastrofy. Tym samym planowano dokonać ekshumacji 83 ofiar – ciała 9 ofiar zostały ekshumowane wcześniej, zaś w czterech przypadkach doszło do kremacji zwłok.

Depresja plemnika

W plebiscycie na słowo roku 2018 wygrała „Konstytucja”. Ja stawiałam na „serce”. A na drugim miejscu na „żarówkę”. Tym bardziej, że za sprawą przedstawicieli partii aktualnie rządzącej, serce z żarówką nieoczekiwanie wpisały się nam w kontekst europejski.

Bo tak: pan premier Morawiecki, w ramach kampanii przed wyborami do PE, dokonał analizy europejskiej anatomii pod kątem etnicznym i wyszło mu, że Polska to Serce Unii. I to by się zgadzało. Bo Zachód od stuleci utożsamiany jest z Rozumem.

Serce jest też symbolem miłości, która owładnęła partią aktualnie rządzącą. To niespodziewane uczucie spadło na formację władzy akurat tuż przed wyborami. No, ale z miłością tak właśnie bywa, że kto się czubi, ten się lubi.

Gwałtowność uczucia ku Unii może też, po trosze, wynikać ze specyfiki naszego Serca, bo funkcjonuje ono nieco na przekór oficjalnej wiedzy medycznej. Mamy je – otóż – po prawej stronie, bowiem trudno, żeby cokolwiek pod rządami aktualnej władzy…

View original post 2 382 słowa więcej

 

Kaplica w muzeum. Czego to pisowcy nie wymyślą

Nie zważając na różnorodność wyznaniową ofiar II Wojny Światowej dyrekcja Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, na ostatnim posiedzeniu Rady Muzeum, zaproponowała zaaranżowanie części przestrzeni muzealnej jako kaplicy katolickiej – dowiedziała się „Gazeta Wyborcza”. Na pocieszenie dziennik  poinformował, że większość 14-osobowej Rady była temu pomysłowi przeciwna. Pomysł jednak jest i rozpoczął „życie własnym życiem”…

Prof. Paweł  Machcewicz, autor wystawy głównej w Muzeum II Wojny Światowej i jego były dyrektor tak skomentował pomysł: „W muzeum jest wiele miejsc, gdzie zwiedzający mogą oddawać się refleksji nad tym, co zobaczyli. Sam widziałem ludzi wzruszonych, nawet płaczących, bardzo silnie przeżywających to, z czym się spotykają na wystawie. Myślę, że jest to bardziej autentyczne i osobiste, gdy odbywa się na samej wystawie, w sąsiedztwie tego, co każdego najbardziej porusza, niż w jakimś wydzielonym, specjalnie do tego przeznaczonym „miejscu pamięci” czy „miejscu modlitwy”.

Podobnie myśli dr hab. Piotr Majewski, prof. UW, współautor scenariusza wystawy: „Uważam, że miesza się dwa różne porządki: edukacyjny i religijny. Nie znajduję w muzeum miejsca dla kaplicy. A jej otwarcie nie służyłoby jego misji. Pomysł jest wyrazem instrumentalizacji religii, podobnie jak dodanie do wystawy ojca Kolbego i ks. Frelichowskiego, bo martyrologii duchowieństwa poświęciliśmy uwagę w innej części ekspozycji.

Uważa też, że kaplica katolicka sugerowałaby, że ofiarami wojny byli głównie katolicy, a więc w domyśle Polacy. Miejsce ekumeniczne kojarzyłoby się z lotniskiem. Rozumiem i szanuję potrzebę modlitwy, ale nie spotkałem się z kaplicą w żadnym innym muzeum na świecie. Ludzie chodzą do nich w innych celach niż do kościoła. Kaplica byłaby precedensem, który wciągałby muzeum w kolejny spór, tym razem religijny.

„Wyborcza” zapytała o zdanie w tej sprawie rzecznika muzeum Aleksandra Masłowskiego dr. hab. Sławomira Cenckiewicza, członka Rady. Niestety bez efektu.

Wystawa w Muzeum II Wojny Światowej od początku nie podobała się politykom PiS i prawicowym publicystom, którzy zarzucali jej twórcom, że nie przedstawia ona wyraźnie polskiego punktu widzenia.

Z Rady Muzeum wypadł z  m.in. światowej klasy historyk Timothy Snyder, profesor Uniwersytetu Yale, autor uznanej i popularnej książki „Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem”, który nazwał wystawę główną „osiągnięciem cywilizacyjnym”. Są za to prof. Jan Żaryn, senator PiS, Piotr Semka, prawicowy publicysta krytykujący muzeum, jeszcze zanim zostało otwarte, oraz prof. Marek Jan Chodakiewicz – historyk, entuzjasta prezydentury Donalda Trumpa, który wystawę główną nazwał „sowiecką propagandą” i uważa, że muzeum należy zrobić od nowa.

Depresja plemnika

Krajowa Rada Sądownictwa, w ramach swojej „pisowskiej” niezależności i niezawisłości, zakazała sędziom noszenia koszulek z napisem „konstytucja” oraz wszelkich innych emblematów, związanych z ustawą zasadniczą. KRS uznała, powołując się na art.10 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów i Asesorów („Sędzia powinien unikać zachowań, które mogłyby podważyć zaufanie do jego niezawisłości i bezstronności”), że „publiczne używanie infografik, symboli, które w sposób jednoznaczny są lub mogą być identyfikowane z partiami politycznymi, związkami zawodowymi, a także z ruchami społecznymi”, a to podważa wiarygodność sędziów i wiarę w ich niezawisłość.

Jak mówią sędziowie,  „Uchwała koszulkowa jest absurdalna i ociera się o groteskę. Treścią przypomina czasy słusznie minione, w których ówczesna władza zakazywała noszenia haseł czy symboli będących dla niej niewygodnymi” i nie zamierzają przejść obok niej obojętnie.

Ponieważ autorem tego zakazu ma być sędzia z Olsztyna, to właśnie jego koledzy z regionu poczuli się szczególnie uprawnieni do wyrażenia swego sprzeciwu w tej sprawie…

View original post 1 550 słów więcej

 

Szydło straszydło

1000 osób ściągnięto na konwencję PiS w podwarszawskich Szeligach. Na tle miałkich przemów Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego, wystąpienie wicepremier bez obowiązków Beaty Szydło jawiło się jako oratorski popis. Prawicowy dziennikarz Piotr Semka ośmielił się określić je „powrotem Beaty Szydło do roli frontmana”. Próżne zadowolenie, internauci i politycy opozycji doskonale wypunktowali absurdy przemówienia ekspremier.

Zacznijmy od, zapewne, wpadki Semki. Kobieta premier może być, co najwyżej „frontwoman”. Chyba, że redaktor Semka sądzi, że kobieta na lidera się nie nadaje…

Co do samego przemówienia – Szydło mówiła chyba o Polsce marzeń, albo… swojej percepcji tego mlekiem i miodem płynącego kraju.

„[…] chcę opowiedzieć o kraju, w którym wolności budują przyszłość, w którym ludzie spełniają swoje marzenia, o kraju, który się rozwija, w którym rodziny są bezpiecznie. O kraju, który ma ambicje i realizują je wspaniali ludzie. To jest mój kraj! To jest Polska”.

Tu następuje najlepsze: „Aż chciałoby się powiedzieć: Zobacz Europo, jak można wspaniale żyć, jak można wspaniale się rozwijać”. Bo co innego może mówić żyjąca niczym księżniczka wicepremier bez pracy, ale z pensją?

Na kolejne smaczki nie trzeba było długo czekać: „Ostatnie lata były doskonałą inwestycją. Zainwestowaliśmy w rodzinę i w dzieci. To się nam opłaciło!” – dokładnie – rzeszy tzw. Misiewiczów w państwowych spółkach i krewnym asystentom europosłów. To zaiste opłacalne.

Była premier zaklinała rzeczywistość, przekazywała to w sposób, jakby naprawdę wierzyła w to, co mówi.

Niestety jednak, wyśmianie tego pełnego absurdów wystąpienia nic nie zmienia. Przemówienie Beaty Szydło to kolejne, które zdradziło, że Prawo i Sprawiedliwość, przynajmniej dzisiaj, kieruje się na kurs kolizyjny z Unią Europejską. Ten termin z premedytacją był zastępowany przez przemawiających słowem „Europa”.

Zaklinanie, że to rzekomo PO, a nie PiS chce Polexitu też nic nie przyniesie. „Jesteśmy dumni, że jesteśmy Europejczykami. Polska była, jest i będzie w Europie i nikt i nic tego nie zmieni. Nawet ci polscy politycy, którzy ciągle kłamią, krzycząc o jakimś Polexicie. Czas, żeby wreszcie zrozumieli, że Polska jest, była i będzie w Europie”. 

Unia jest dobra, kiedy daje kasę. Jeśli zaś chodzi o europejskie wartości – tu Polska rości sobie prawo do moralizowania. I oczywiście, „Polska jest, była i będzie w Europie”, dodam jednak – Białoruś również…

Depresja plemnika

„Czas już pomyśleć o życiu poza polityką” – napisała niespodziewanie Krystyna Pawłowicz na Twitterze. Posłanka w toku dyskusji przyznała, że odchodzi z polityki.

Krystyna Pawłowicz złożyła życzenia świąteczne użytkownikom Twittera. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie dyskusja, która miała miejsce w komentarzach pod jej wpisem. Sama Pawłowicz niespodziewanie zadeklarowała: „Mój czas w polityce w te Święta dobiegł końca, teraz młodzi”.

Dalsze komentarze Pawłowicz były w podobnym tonie. Posłanka stwierdziła że „czas już pomyśleć o życiu poza polityką, zobaczyć jeszcze miejsca rodzinne, pokurować zdrowie, posprzątać po sobie”.

„Mam już prawie 70 lat i trzeba wszystkie swoje sprawy pozałatwiać” – pisała również.

Do końca nie było jasne, czy Pawłowicz nie ma na myśli wyłącznie zakończenia aktywności w mediach społecznościowych. Zapytana jednak wprost, czy odchodzi z polityki, odparła, że tak.

„Chcę swą polityczną aktywność zakończyć,mam dużo spraw do załatwienia,życiowego zakończenia i uporządkowania. Może jesienią tu wrócę. Wpisywać się będzie można. Może wstawię…

View original post 3 276 słów więcej

 

Pedofile w sukienkach: hulaj kutas, piekła nie ma

Poniedziałkowa publikacja w “Dużym Formacie”, magazynie reporterów Gazety Wyborczej o ciemnych stronach przeszłości legendarnego kapelana “Solidarności”, księdza prałata Henryka Jankowskiego niewątpliwie wstrząsnęła opinią publiczną. Barbara Borowiecka, po 50 latach milczenia postanowiła opowiedzieć o swojej relacji z nieżyjącym już księdzem. Twierdzi, że była przez niego molestowana. Jej koleżanka z podwórka miała popełnić przez niego samobójstwo. Jak podkreśla, dzieci o tym nie mówiły, bo “wszystkich paraliżował wstyd”.

– Dopadł mnie, gdy szarpałam się z klamką. Dotykał piersi, powiedział, że pokaże mi, co to znaczy od tyłu. Wkładał ręce w majtki i próbował je zdjąć. Nie udało mu się. Pamiętam, że miałam spódniczkę na gumce, naciągnęłam majtki tak, że trzymałam je w zębach i odpychałam się rękoma. Byłam przerażona, nie rozumiałam, czego chce, co to znaczy “od tyłu”. A on mówił: “Ja ci pokażę, jak się spuścić”. Był obleśny. (…) Pamiętam, jak złapał mnie za buzię i próbował otworzyć usta. Pomyślałam, że jak mi wsadzi, to go ugryzę. Wtedy sąsiadka krzyknęła: “Kto tutaj tak tarabani” – opowiadała reporterce “DF” Borowiecka. W samej sprawie najbardziej kontrowersyjny wydaje się fakt, że dziś, gdy niektóre ofiary odważyły się głośno powiedzieć o tym, co je spotkało, okazuje się, że o bulwersujących i karygodnych zachowaniach prałata wiedziało bardzo wiele osób, także wśród najważniejszych hierarchów kościelnych, jednak nikt nigdy nie zareagował. Wręcz przeciwnie, podkreślano jedynie jego zasługi, z powodu których w Gdańsku został nawet postawiony jego pomnik.

Wczoraj wieczorem, w programie “Polityka na ostro” w Polsat News, gośćmi Agnieszki Gozdyry byli posłanka Joanna Scheuring-Wielgus z koła poselskiego “Teraz!” oraz poseł Jan Mosiński z Prawa i Sprawiedliwości. Ten drugi wyraził swoje olbrzymie oburzenie słowami byłej posłanki Nowoczesnej, która domaga się od władz Gdańska stanowczych działań w sprawie księdza Jankowskiego.

“Czy taka postać powinna być uhonorowana pomnikiem i placem jej imienia? Czy osoba oskarżana o pedofilię, znana z antysemickich wypowiedzi i lubująca się w przepychu nieprzystojącym duchownemu, to dobra wizytówka Gdańska?” – napisała w liście, który opublikowała w mediach społecznościowych.

– To bardzo podłe słowa pani Scheuring-Wielgus. Ja w to w ogóle nie wierzę. Księdza prałata znałem za życia. Pytanie jest proste. Dlaczego teraz i po tylu latach? Komu przeszkadza pomnik prałata Jankowskiego w Gdańsku? Temu środowisku, które szuka różnych sposobów, żeby postać prałata postawić w złym świetle – powiedział Mosiński. Dodał, że “tu idzie gra o coś więcej”. – Żeby wymazać “Solidarność” z Gdańska, generalnie wszystkie osoby, postacie, legendy. Po prostu ja w to nie wierzę. Znałem przez wiele lat księdza prałata Jankowskiego i doskonale wiem, że to był kryształowy człowiek – powiedział poseł PiS.

Co ciekawe, poseł Mosiński nie jest odosobniony w swoich twierdzeniach. Reporterzy Wirtualnej Polski wybrali się do Gdańska, by porozmawiać z parafianami kościoła pw. Świętej Brygidy. Większość rozmówców, jak to zwykle ma miejsce w kwestii ujawnienia skandalu pedofilskiego z udziałem idealizowanego przez nich księdza, nie wierzy w doniesienia o ks. Jankowskim.

– Mógł zgrzeszyć, ale był tylko człowiekiem – mówi jedna z wiernych – Dla mnie to porządny ksiądz i zdania o nim nie zmienię.

Toż to same kłamstwa i oszczerstwa! Atak na naszego księdza. Kto czyta “Wyborczą”? Może niech sami opiszą swoje kochanki i kochanków i swoim życiem erotycznym się zajmą – mówi inna, nie ukrywając złości – Dla mnie Jankowski był zawsze wspaniałym, niepowtarzalnym księdzem.

Z ogółu rozmów wynika, że większość osób stoi po stronie księdza: – Molestował? Nie sądzę. Wymysły. A jeśli nawet, to jeszcze wszystkiego nie przeważa. Miał jak wszyscy dobre i złe strony – oceniają.

Depresja plemnika

Lech Wałęsa w rozmowie z Polsat News zdradził, o czym będzie rozmawiał na pokładzie samolotu z prezydentem Dudą podczas podróży na uroczystości pogrzebowe George’a H.W. Busha. Przyznał też, że założy koszulkę z napisem „Konstytucja”, którą zamierza nosić, dopóki Polska „nie odzyska wolności„.

W poniedziałek Lech Wałęsa poprosił Kancelarię Prezydenta o pomoc w zorganizowaniu podróży do USA. Wkrótce potem prośba została zaakceptowana, a kancelaria poinformowała, że we wtorek wieczorem Lech Wałęsa poleci na uroczystości pogrzebowe George’a Busha seniora z prezydentem Andrzejem Dudą.

Wałęsa: Nie przypuszczam, byśmy znaleźli wspólne zdania

Dziennikarka Polsat News Anna Gonia zapytała Lecha Wałęsę, czy zamierza rozmawiać z prezydentem Andrzejem Dudą podczas długiego lotu.

– Dlaczego mamy nie rozmawiać? Natomiast ja nie utożsamiam się i z tym prezydentem, i z tą opcją, więc nie przypuszczam, byśmy znaleźli wspólne zdania – odparł Wałęsa.

Jak dodał, jeśli wejdzie do samolotu pierwszy, to na początku zamierza powiedzieć prezydentowi Dudzie „Dzień dobry”. –…

View original post 2 165 słów więcej

Pisowskie matołki zaliczają kolejną wtopę – Gowin, Brudziński et consortes

„Jak ustaliłem, wicepremier Jarosław Gowin odwołuje spotkanie z ambasador Mosbacher po jej słowach dotyczących sytuacji mediów w Polsce. Miała ona zostać odebrana przez wicepremiera jako przykład nieformalnego nacisku na ustawodawcę” – poinformował na Twitterze Marcin Makowski z „Do Rzeczy”. Przypomnijmy, że Georgette Mosbacher stanęła w obronie wolności mediów w Polsce, o tym w artykule „Ambasador USA w Polsce: „Każdy zamach na wolne media w Polsce spotka się z ostrą reakcją Kongresu”.

Jeśli więc członek rządu w randze wicepremiera odwołuje zaplanowane spotkanie z wysokim przedstawicielem innego państwa, może to świadczyć tylko o tym, jak bardzo PiS dotknęły słowa pani ambasador. Na dodatek, partia rządząca nieustannie podkreśla, że USA to największy sojusznik Polski, a tu taki krok?

Internauci komentują niespodziewane odwołanie przez Gowina spotkania z ambasador USA.  –„Gowin obraził się na ambasador najpotężniejszego państwa świata, bo stanęła w obronie wolności mediów w Polsce i odwołał przewidywaną wizytę. Poziom linoleum to już wysoko dla tego pana”; – „Brawo Gowin. Jak się spotykać, to tylko z Putinem i jego poplecznikami. najlepiej zamiast z Mosbacher spotkanie z Kornelem”;

 „Podobno poczuł się urażony, bo miała poruszyć temat demokracji, sądów, wolności słowa i czy starcza mu do pierwszego”; – „Ameryka się już chyba po takim ciosie nie podniesie”.

Wygląda na to, że odwołanie przez Jarosława Gowina spotkania z ambasador USA to tylko początek ewentualnych napięć z Georgette Mosbacher. Według ustaleń „Do Rzeczy” Mosbacher wysłała list do premiera Morawieckiego, w którym poucza szefa rządu ws. mediów.

Najpierw pojawiła się informacja, także z „Do Rzeczy”, że Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki, odwołał spotkanie z ambasador USA w Polsce, Georgette Mosbacher. Jako najbardziej prawdopodobny powód podawano ostatnie wypowiedzi Mosbacher z Sejmu, gdy otwarcie upominała polskie władze w kwestii wolności mediów.

Teraz jednak pojawił się drugi tekst, który rzuca szersze światło na sprawę. Z informacji „Do Rzeczy” wynika, że Mosbacher wysłała do premiera Mateusza Morawieckiego list, w którym skomentowała śledztwo ws. reportażu o neonazistach wyemitowanego przez TVN, którego właścicielem jest amerykańskie Discovery Communications.

Ambasador Mosbacher pisze w nim wręcz, że Stany Zjednoczone nie będą tolerować – wypowiadanych publicznie przez polskich polityków – krytycznych słów pod adresem dziennikarzy stacji TVN, którzy zrealizowali materiał o funkcjonowaniu domniemanego nazistowskiego środowiska w Polsce

– czytamy na portalu tygodnika.

Brudziński i TVN w liście Mosbacher

Podobno w liście Mosbacher miała też poświęcić jeden akapit szefowi MSWiA Joachimowi Brudzińskiemu. Minister tak komentował na Twitterze zdjęcia „hajlującego” operatora TVN (nagrywano wówczas reportaż wcieleniowy):

Kiedy w polskim Sejmie mówiłem o ludziach, którzy pod zdjęciem Hitlera i swastyką hajlują, to byłem przekonany, że to garstka idiotów i imbecyli. Byłem naiwny. Wygląda na to, że była to ohydna, odrażająca i dewastującą wizerunek Polski w świecie prowokacja. Co na to właściciele TVN?

Według relacji „Do Rzeczy” Mosbacher ten komentarz nazywa „niesłychanym”, a w liście mają padać też sugestie, że ambasador USA „nie godzi się na krytykę dziennikarzy stacji TVN”.

Na razie nikt z rządu nie skomentował tych doniesień. Natomiast ciekawe jest, że też dzisiaj, Brudziński znów na Twitterze zamieścił komentarz do sprawy.

Nawiazując do moich poprzednich wpisów,chciałbym zapewnić wszystkich, (zarówno z Polski jak i z USA), których tak bardzo wzburzył mój krytyczny wpis wobec materiału w TVN24, że ilekroć będę uważał,że należy krytykować media (wszelakie), to będę to robił

– skwitował szef MSWiA.

Rządzenie Polską już 4 rok jest podporządkowane jednej dyrektywie; wszystko dla umacniania jednoosobowej władzy Kaczyńskiego. Ta dyrektywa zastąpiła rację stanu, interes publiczny i dobro obywateli. Firer z Żoliborza ponad wszystko i ponad wszystkich. Oto Polska dziś.

Raskolnikow

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

PiS nie ma pomysłu, jak ugryźć wolne media, bo te patrzą władzy na ręce i co rusz ujawniają jakąś aferę, a z tymi jest tak, iż co zostanie podniesiony jakiś kamień, wypełza spod niego pisowska korupcja. Takiej aferalnej partii u władzy dotychczas nie mieliśmy.

A przy tym wzrasta prymitywizm działania polityków PiS. Kiedyś wiceprezes tej partii Adam Lipiński zapraszał do siebie Renatę Beger, aby ją przekupić posadą, dzisiaj niezbyt lotny szef kancelarii Mateusza Morawieckiego, Michał Dworczyk jedzie na Śląsk, aby skorumpować lokalnego polityka Kałużę i od razu wiadomo za ile go kupił.

Ani Dworczyk w związku z tym nie dostaje rumieńców na twarzy, ani premier, któremu przyglądając się coraz bardziej stwierdzam, że to typowy polityk słup. Był słupem jako prezes w banku z grupy Santander, dzisiaj jest słupem Kaczyńskiego. Gdy jednak jakiś dziennikarz trochę pociągnie go za język, sypie się jego pojęcie o wolności, demokracji i…

View original post 1 140 słów więcej

Toaleta publiczna, tj. TVP została pozwana

Roman Giertych, pełnomocnik Leszka Czarneckiego, w którego imieniu złożył zawiadomienie na szefa KNF w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa korupcyjnego, zamierza pozywać dziennikarzy TVP. – „Trwa brutalny atak na mnie ze strony TVP. Miarka się przebrała. (…) W przyszłym tygodniu kieruję pierwsze wezwanie do zapłaty do pani Danuty Holeckiej, która w czasie, gdy pracowałem reprezentując Leszka Czarneckiego w prokuraturze (19.11) poświeciła mi pięć minut w „Wiadomościach”, które się sprowadzały do jednego, czarnego PR” – napisał Giertych na Facebooku.

>>>

Zamierza domagać się od Holeckiej przeprosin przez 7 dni bezpośrednio przed głównym wydaniem „Wiadomości” oraz wpłacenia 200 000 złotych na Caritas lub na WOŚP. – „Brak realizacji żądania spowoduje skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego. W kolejnych dniach będę kierował kolejne wezwania i sprawy sądowe do innych osób z TVP odpowiedzialnych za ten materiał i do samej TVP S.A.” – zapowiedział adwokat.

„Będę konsekwentnie pozywał każdego dziennikarza i redaktora naczelnego każdego wydania za każdy materiał, który narusza moje dobra osobiste. Jednocześnie w przypadku, gdyby poszczególni dziennikarze mieli umowy gwarantujące im zwrot przez tę spółkę zapłaty za zasądzone zadośćuczynienia lub zwrot za koszty przeprosin będę domagał się sądowego stwierdzenia nieważności takich zobowiązań. W moim przekonaniu tego typu zobowiązania wystawione przez media publiczne, które w obecnym wydaniu mają za główne zadanie atakować wszelką niezależną od rządu działalność, stanowią obejście prawa i są nieważne” – czytamy we wpisie Giertycha. Zapowiedział, że podobnie będzie reagował na „kolejne ataki” w TVP.

* * *

Czas przypomnieć… – wszystkim pisowcom czas przypomnieć, co to jest dobro wspólne i Polska.

Depresja plemnika

O co sądziłes się w Gdańsku?

Przecież wysłałeś brata na śmierć.

Dzięki niepotrzebnej śmierci niewinnych ludzi i powstaniu religii smoleńskiej uzyskałeś władzę.

Jak Kain.

Posłowie Platformy Obywatelskiej złożyli wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla rządu premiera Mateusza Morawieckiego. – Premier Morawiecki nie ma absolutnie moralnego prawa kierować rządem, nie tylko za to, że kłamstwo stało się symbolem tego rządu, ale dlatego, że korupcja stała się symbolem tego rządu – tłumaczył szef klubu PO Sławomir Neumann. – To konstruktywne wotum jest kontynuacją pozytywnego dla opozycji trendu – ocenia dr Marek Migalski, politolog. – Okazało się, że to wobec własnego obozu Jarosław Kaczyński mógłby dziś krzyczeć „komuniści i złodzieje” – dodaje.

Kłamstwo na kłamstwie

PO zapowiadała wniosek jeszcze w czasie kampanii wyborczej. – Wydawało nam się, że cała kampania wyborcza, ta polityka kłamstwa, dezinformacji, populizmu, wyborczych obietnic, że to wyczerpuje uzasadnienie takiego wniosku – mówił Grzegorz Schetyna, lider PO, na konferencji poprzedzającej…

View original post 3 313 słów więcej

Ksiądz Oko przypomina o swoim antychrześcijaństwie

„Czy Episkopat i abp. Gądecki nie widzi, że ksiądz Oko przekracza wszelkie granice podłości i insynuacji? Uciszaliście ks. Bonieckiego i Lemańskiego. Czy brak reakcji na to, co wygaduje ks. Oko jest jednoznaczny z Waszą akceptacją?” – pytała na Twitterze jedna z internautek w reakcji na najnowszą wypowiedź księdza Dariusza Oko. W TVP Info stwierdził on, że niemieckie dzieci uczą się w szkołach, jak założyć dom publiczny.

„Lekcje w Niemczech wyglądają tak, że w podręcznikach jest ćwiczenie polegające na zaplanowaniu przez 15-letnie dzieci nowego domu publicznego, który ma spełniać wszystkie zapotrzebowania, najbardziej chore fantazje” – głosił w TVP Info swoje „mądrości” Oko. Na tym nie poprzestał – dodał, że celem tego jest, aby 15-letnie dzieci „zaczęły odwiedzać domy publiczne i w nich pracowały”. Jego zdaniem, edukacja w Niemczech to nic innego jak „deprawacja seksualna”.

Christina Wegelein, szefowa działu prasowego Ambasady Niemiec, w rozmowie z oko.press.pl stwierdziła krótko: – „To po prostu bzdura”. To nie pierwsza bulwersująca wypowiedź tego księdza.

Internauci nie kryli oburzenia najnowszą wypowiedzią ks. Oko. – Jak to w ogóle możliwe, że KK toleruje w swoich szeregach ludzi publicznie posługujących się ordynarnymi kłamstwami. Czyżby ósme przykazanie było passe?”;

„Ciekawe, bo mieszkam w Niemczech ponad 30 lat i pierwsze słyszę. Moja córka (17) też nic o tym nie wie”; – „Dziwi mnie, że Niemcy nie pozwą go za coś takiego, tylko niemiecka ambasada ograniczyła się do stwierdzenia: to są bzdury. Dla księdza Oko to za mało chyba jest”; – „Czy ksiądz katolicki może tak bezkarnie publicznie kłamać?!”.

 

Depresja plemnika

Jarosław Kaczyński jest dziś jak ten stary lew, który nikomu już nie zagraża, lecz jeszcze ryczy. Młode lwy czekają przyczajone – żadnemu nie chce się skakać byłemu samcowi alfa do gardła, bo po co ryzykować zranienie, skoro można poczekać? Młode podchodzą bliżej i bliżej, zaczepiają samice, znaczą terytorium. A stary tylko ogonem macha i grzywą potrząsa.

View original post 4 199 słów więcej

Post Navigation