Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “konwencja PiS”

Duda do pierdla

Konwencja PiS w sobotę w kwestii kandydatury Dudy na reelekcję.

Publicysta Piotr Szumlewicz odniósł się wszczęcia śledztwa przez prokuraturę w związku z wizytą prezydenta Andrzeja Dudy w Pucku. Prokuratura w Gdańsku otrzymała kilka zawiadomień ws. obrazy głowy państwa, a następnie przekazała je do prokuratury w Pucku.

Prokuratura postanowiła zareagować na okrzyki kierowane przez protestujących w Pucku w kierunku prezydenta. Duda usłyszał m.in. że jest marionetkąbędzie siedziałkonstytucjatrybunał stanu czekawyPAD 2020Andrzej Duda wstyd narodu”.

Zachowanie manifestacji bardzo rozzłościło polityków PiS, którzy zaczęli domagać się od polityków opozycji przeprosin oraz wnieśli do Sejmu specjalną uchwałę, w której rozumieniu posłowie i posłanki potępiają zachowanie Kaszubów wobec Andrzeja Dudy.

Teraz Prokuratura Rejonowa w Pucku zajmie się postawą manifestantów i ma za zadanie ustalić, kto kierował do Dudy powyższe okrzyki.

– W Pucku miały miejsce uroczystości o charakterze państwowym, uroczystości w 100. rocznicę zaślub Polski z morzem i takie zachowania nie powinny mieć, szczególnie podczas tak ważnych uroczystości państwowych, miejsca – wypowiada się prezydencki rzecznik Błażej Spychalski.

Piotr Szumlewicz (publicysta, związkowiec): Andrzej Duda jest marionetką i powinien siedzieć. I nie widzę powodu, aby tą opinią miała się zajmować prokuratura”.

Reakcje internautów:

I tak proszę Państwa kończy się wolność, a rozpoczyna pełną gębą dyktatura. Witamy na wschodzie”.

Zgodnie z wytycznymi PiS, będzie wolno gwizdać i obrażać przedstawicieli opozycji, natomiast członkowie PiS i ich dostojnicy, chronieni będą przez wszystkie służby państwa, włącznie z policją i prokuraturą”.

Na ewentualnej rozprawie prokurator nie będzie miał argumentów. To sama prawda, żeby to podważyć to sędzią musi być Radzik albo Nawacki”.

Prawdę wreszcie powiedzieli i co, za to do pierdla? Za prawdę?”.

Kmicic z chesterfieldem

Bezprawie pisowskie w kraju jest zaprowadzane z konsekwencją, ale nie logiką, bo nie można nazwać logicznymi partyjne interesy.

Polska jest psuta od podstaw prawnych, a to zemści się na każdym z nas i na naszej ojczyźnie. PiS trzeba będzie postawić przed prawem, polityków (raczej pachołków) Kaczyńskiego zobaczymy w przyszłości przed Trybunałami Stanu, zwykłymi sądami (bo np. „zasługi” korupcyjne ma każdy z polityków tej partii za paznokciami). Nie tylko Banaś, ale Morawiecki (jeden z największych krętaczy) et consortes.

Co z Kaczyńskim? Opozycja powinna dobrze rozegrać jego kwestię. Najpierw dopuścić do głosu jak największe spektrum obywateli, niech dyskutują, zainscenizować coś w rodzaju sądu historii, bądź sądu obywatelskiego.

Sformułowane zostaną zarzuty i po pewnym czasie prawnicy winni przekuć to na paragrafy.

Kaczyński powinien zgnić w więzieniu, dać mu tam szansę, aby walczył z wszami. Do tego nadaje się ten intelektualny średniak, a moralnie antyczłowiek.

Sondaże PiS-oi zaczynają niedomagać. Będą zjeżdżać w dół, bo…

View original post 1 360 słów więcej

 

Szydło straszydło

1000 osób ściągnięto na konwencję PiS w podwarszawskich Szeligach. Na tle miałkich przemów Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego, wystąpienie wicepremier bez obowiązków Beaty Szydło jawiło się jako oratorski popis. Prawicowy dziennikarz Piotr Semka ośmielił się określić je „powrotem Beaty Szydło do roli frontmana”. Próżne zadowolenie, internauci i politycy opozycji doskonale wypunktowali absurdy przemówienia ekspremier.

Zacznijmy od, zapewne, wpadki Semki. Kobieta premier może być, co najwyżej „frontwoman”. Chyba, że redaktor Semka sądzi, że kobieta na lidera się nie nadaje…

Co do samego przemówienia – Szydło mówiła chyba o Polsce marzeń, albo… swojej percepcji tego mlekiem i miodem płynącego kraju.

„[…] chcę opowiedzieć o kraju, w którym wolności budują przyszłość, w którym ludzie spełniają swoje marzenia, o kraju, który się rozwija, w którym rodziny są bezpiecznie. O kraju, który ma ambicje i realizują je wspaniali ludzie. To jest mój kraj! To jest Polska”.

Tu następuje najlepsze: „Aż chciałoby się powiedzieć: Zobacz Europo, jak można wspaniale żyć, jak można wspaniale się rozwijać”. Bo co innego może mówić żyjąca niczym księżniczka wicepremier bez pracy, ale z pensją?

Na kolejne smaczki nie trzeba było długo czekać: „Ostatnie lata były doskonałą inwestycją. Zainwestowaliśmy w rodzinę i w dzieci. To się nam opłaciło!” – dokładnie – rzeszy tzw. Misiewiczów w państwowych spółkach i krewnym asystentom europosłów. To zaiste opłacalne.

Była premier zaklinała rzeczywistość, przekazywała to w sposób, jakby naprawdę wierzyła w to, co mówi.

Niestety jednak, wyśmianie tego pełnego absurdów wystąpienia nic nie zmienia. Przemówienie Beaty Szydło to kolejne, które zdradziło, że Prawo i Sprawiedliwość, przynajmniej dzisiaj, kieruje się na kurs kolizyjny z Unią Europejską. Ten termin z premedytacją był zastępowany przez przemawiających słowem „Europa”.

Zaklinanie, że to rzekomo PO, a nie PiS chce Polexitu też nic nie przyniesie. „Jesteśmy dumni, że jesteśmy Europejczykami. Polska była, jest i będzie w Europie i nikt i nic tego nie zmieni. Nawet ci polscy politycy, którzy ciągle kłamią, krzycząc o jakimś Polexicie. Czas, żeby wreszcie zrozumieli, że Polska jest, była i będzie w Europie”. 

Unia jest dobra, kiedy daje kasę. Jeśli zaś chodzi o europejskie wartości – tu Polska rości sobie prawo do moralizowania. I oczywiście, „Polska jest, była i będzie w Europie”, dodam jednak – Białoruś również…

Depresja plemnika

„Czas już pomyśleć o życiu poza polityką” – napisała niespodziewanie Krystyna Pawłowicz na Twitterze. Posłanka w toku dyskusji przyznała, że odchodzi z polityki.

Krystyna Pawłowicz złożyła życzenia świąteczne użytkownikom Twittera. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie dyskusja, która miała miejsce w komentarzach pod jej wpisem. Sama Pawłowicz niespodziewanie zadeklarowała: „Mój czas w polityce w te Święta dobiegł końca, teraz młodzi”.

Dalsze komentarze Pawłowicz były w podobnym tonie. Posłanka stwierdziła że „czas już pomyśleć o życiu poza polityką, zobaczyć jeszcze miejsca rodzinne, pokurować zdrowie, posprzątać po sobie”.

„Mam już prawie 70 lat i trzeba wszystkie swoje sprawy pozałatwiać” – pisała również.

Do końca nie było jasne, czy Pawłowicz nie ma na myśli wyłącznie zakończenia aktywności w mediach społecznościowych. Zapytana jednak wprost, czy odchodzi z polityki, odparła, że tak.

„Chcę swą polityczną aktywność zakończyć,mam dużo spraw do załatwienia,życiowego zakończenia i uporządkowania. Może jesienią tu wrócę. Wpisywać się będzie można. Może wstawię…

View original post 3 276 słów więcej

 

Duda i zbliżający się faszyzm

Były prezydent Lech Wałęsa podczas konferencji „Wolne Wybory – Obywatelskie zaangażowanie” ostrzegał przed wyborczymi oszustwami i namawiał do obywatelskiego monitoringu nadchodzących wyborów samorządowych. – „Ta władza będzie perfidnie oszukiwać. Poznałem się na nich, znam ich od dawna. Oni robili zamach stanu za moich czasów, a teraz im się udało przeprowadzić go demokratycznie. I dlatego zrobią wszystko, by obronić te wszystkie swoje punkty. A my musimy nie pozwolić na to, bo to szkodzi Polsce” – stwierdził Wałęsa.

Komitet Obywatelski, któremu patronuje były prezydent, chce, aby w każdej komisji wyborczej znalazła się osoba czuwająca nad rzetelnością i uczciwością głosowania, a potem nad liczeniem głosów.

Wałęsa apelował do uczestników konferencji: – „Musicie obronić polski rozwój i polską demokrację. Trwanie obecnej władzy to nieszczęście dla kraju; cały świat, który kiedyś nas podziwiał, śmieje się z Polski i zastanawia się, co się z nią dzieje. Tak niszczyć Polskę mogą tylko głupcy albo zdrajcy, bo inaczej nie można tego zrozumieć. Nie wybaczą nam nasze wnuki, jeśli pozwolimy dalej rządzić tej grupie nieodpowiedzialnych, niepoważnych, chorych ludzi” – powiedział były prezydent.

Wałęsa przyznał także, że jego środowisko nie rozmawiało „otwarcie z narodem, co dziś trzeba zrobić”. – „Dlatego proszę was, musimy odzyskać wolną Polskę, demokratyczną, z trójpodziałem władzy. Takie piękne, wielkie sukcesy mieliśmy: wyprowadziliśmy wojska sowieckie, oswobodziliśmy Europę i kiedy przyszło rządzić, byliśmy zmęczeni i oddaliśmy populistom, demagogom, niepoważnym ludziom stery. Musimy odzyskać wolność Polski i wpływ na rządzenie” – apelował Wałęsa.

Andrzej Karmiński na koduj24.pl pisze o rodzącym się faszyżmie.

Polska tylko dla swoich, lepszych niż inni. To nie są cechy komuny.  Tak rodzi się faszyzm.

Z bliska wyraźniej widać szczegóły, ale wtedy wzrok czepia się detali, fałszując rzeczywisty obraz sytuacji. Z dala od Polski łatwiej dostrzec to, co tak naprawdę zdarzyło nam się w ciągu ostatnich niemal 3 lat. Wyraźniej widać, co dopadło nasz kraj i co stało się nam, Polakom.  Pewnie, że z dystansu trudniej o sensowne rozpoznania i terapie, ale za to łatwiej o pytania, przybliżające rozsądne diagnozy.

Dlaczego tak szybko i tak łatwo przywykliśmy do pokracznej frazeologii rządzących i fałszowanych argumentów kryjących prostacką żądzę władzy i kasy? Czemu tak szybko przywykamy do idiotycznych pomysłów rządzących i ewidentnie szkodliwych decyzji? Jak to jest, że większość Polaków tak długo toleruje horrendalne aberracje niezrównoważonych kapłanów religii smoleńskiej, kłamliwą narrację piewców zbrodniarzy przebranych w mundury żołnierzy wyklętych, czy nienawistne popisy ludzi z intelektualnego marginesu, epatujących rodaków swym religijnym i narodowym wzmożeniem?  Skąd bierna akceptacja bezładnych i nieprzewidywalnych działań rządzących, pozbawionych jakichkolwiek oznak logicznego prawdopodobieństwa?

Lato spędziłem za naszą zachodnią granicą. Tubylcy wielokrotnie zaskakiwali mnie rozległą wiedzą o naszych sprawach i życzliwą troską o to, co jest wspólnym europejskim interesem. Rozmawiając o Polsce wiele razy łapałem się na tym, że bezwiednie ukrywam część faktów w obawie, że słuchacze mi nie uwierzą. I były to obawy uzasadnione. Bo chociaż nikt nie zarzucił mi wprost naginania rzeczywistości do własnych poglądów, to niektórzy rozmówcy, szczerze zainteresowani tematem, ucinali rozmowę w połowie, konkluzją: – No, wiem, chcesz powiedzieć, że u was jest tak jak w Turcji!Dla nich sprawa była prosta. Ale ci, którzy cierpliwie wysłuchali relacji o wydarzeniach w Polsce, kończyli refleksją: – No tak, teraz rozumiem, ale… jak to? Przecież to niemożliwe!

Myślę, że jedną z największych krzywd, jakie PiS wyrządził Polakom, jest pozbawienie ich umiejętności dziwienia się.  Ludzie już nie pytają: – „ale jak to?”.  Wiedzą jak. Nawet w walczących mediach nie pytają już „jakim prawem?”, bo wiadomo, że żadnym. Z wolna przyzwyczajamy się do nowej rzeczywistości. Umysły pustoszy knajacki język polityki, odmóżdża nas chora retoryka, przytłacza argumentacja pensjonariuszy psychiatryka z „Lotu nad kukułczym gniazdem”.  Opozycja daje się już wciągać w zawody, kto głośniej zagra na niskich instynktach społeczeństwa. Nawet przyzwoite portale i uczciwe media coraz częściej obwiniają całą bez wyjątku klasę polityczną za schamienie parlamentarnych obyczajów oraz przywołują wspólną winę PO i PiS jako prapoczątek polskiego konfliktu.

Niemrawie reagujemy na oczywiste łgarstwa. Przyswajamy skutecznie konstruowaną fałszywą tożsamość narodu nazywanego suwerenem, tylko wtedy, gdy popiera partię władzy. Mało kto reaguje na pokrętną argumentację uzasadniającą zmiany służące promocji partii rządzącej. Ze słabą reakcją spotkał się występ prezydenta Dudy, który nie bacząc, że małżonka ciągnie go za rękaw, wywrzaskiwał zdumionym licealistom kłamstwa o Sądzie Najwyższym, rzekomo opanowanym przez pogrobowców PRL, którzy w stanie wojennym skazywali opozycjonistów. Mało kto zwrócił uwagę na ostatnią wypowiedź premiera Morawieckiego, który ciemnemu ludowi ogłosił: „ Jak bardzo ta wyprawka 300+ była potrzebna świadczy fakt, jak wiele rodzin zgłosiło chęć jej otrzymania”? No pewnie, rząd jest świetny, bo trafia w sedno potrzeb narodu, a przecież gdyby tak nie było, to po pieniądze nikt by się nie zgłosił, prawda?

Wielu daje się nabierać na pozory opiekuńczych działań państwa PiS, majstrującego partyjne geszefty w rozległym jeszcze obszarze polskiej biedy. Nie zmniejszy tego obszaru rozrzucanie kasy pańskim gestem władcy, który niegdyś przejeżdżając przez swoje włości sypał groszakami w lud, nie bacząc czy trafią w ręce najbardziej potrzebujących, czy najsilniejszych cwaniaków, rozpychających się łokciami. Jeszcze niedawno rozdawanie ludziom ich własnych pieniędzy w przededniu wyborów nazywano korupcją polityczną. Dzisiaj pan premier nazywa to „realizacją potrzeb”. Czyich potrzeb? Pamiętam, jak zapewniał, że ludzie o wysokich dochodach nie wystąpią o 500+, bo poczucie odpowiedzialności nie pozwoli im złożyć wniosku. Pewnie miał na myśli te historyczne chwile, gdy naród świadomie ograniczał swoje potrzeby, rezygnował z praw, a nawet oddawał swój majątek na potrzeby kraju. Tyle że zagrożenie ojczyzny nie było wtedy urojone tylko prawdziwe, a rząd w pierwszej kolejności ograniczał się sam, nie dogadzając kolesiom kominowymi pensjami, premiami, które „się po prostu należą”, milionowymi odprawami, utrzymaniem ochroniarzy i wypasionych samochodów oraz doposażaniem jeszcze bardziej wypasionych sojuszników w sutannach i w cywilu.

Jest wśród nas wielu, którzy nie pogodzili się z kradzieżą demokracji i praworządności. Niektórzy nie pogodzą się z tym nigdy i za nic, chyba że złodziei złapią i osądzą. Są i tacy, którzy nie przerobili opresji PRL i wolą się nie narażać obecnej coraz bardziej opresyjnej władzy. Niektórzy postanowili przeczekać w domu, w rodzinie i w swoim towarzyskim kręgu. Ale wielu poddało się, weszło w tryby PiS-owskiej machiny, zyskując stałe profity lub zgarniając okruchy z prezesowego stołu. Można powiedzieć: nic nadzwyczajnego. Bywało już tak i jakoś zawsze wyłaziliśmy z tarapatów. Tyle że w Polakach, również w tych, którzy się poddali, nawet w najtrudniejszych czasach tlił się płomyk nadziei. Rządzących niemal powszechnie wyśmiewano w licznych dowcipach, a ich durne pomysły nie spotykały się z powszechną obojętnością, a tym bardziej ze zrozumieniem i akceptacją. Dzisiaj jest inaczej.

Jeszcze niedawno zdarzało mi się doszukiwać zbieżności obecnych czasów z rzeczywistością PRL. Dziś mam wątpliwości. Bo chociaż wciąż przybywa faktów dowodzących, że rządzący pełnymi garściami czerpią z doświadczeń „komuny”, to coraz więcej ludzi „przyjmuje do wiadomości” sytuację w Polsce, racjonalizuje paranoję, usprawiedliwia działania władzy. Nie maleje liczba przekonanych o słuszności działań Kaczyńskiego, wierzących bez zastrzeżeń w jego historyczną misję. I przybywa tych, którzy mają świadomość udziału w bandyckim procederze zawłaszczania Polski, ale swój współudział usprawiedliwiają „wyższym celem” – mglistą wizją wielkiej, mocarnej, ideowej, katolickiej, samodzielnej i samorządnej Rzeczpospolitej. Rosną szeregi silnych i zdrowych obywateli nowego kraju – Polski tylko dla swoich, lepszych niż inni. To nie są cechy komuny.  Tak rodzi się faszyzm.

Świat patrzy na Polskę z rosnącym niepokojem. Życzliwi ludzie z krajów bardziej cywilizowanych wskazują na zbieżność drogi obranej przez polski rząd z historycznymi manowcami, z których narody zawsze wracały przetrzebione i poobijane. Równocześnie historia zwraca nam uwagę, że totalitaryzm zaczyna się w momencie, gdy ludzie przestają się dziwić bezprawiu. Dlatego dziwmy się, ile sił. I nie traćmy nadziei.  Tudzież nie pozwólmy troglodytom zawłaszczyć polskiego języka, coraz częściej zaprzęganego do propagandowych machlojek.

Waldemar Mystkowski pisze o konwencji PiS.

Konwencja PiS miała zainicjować kampanię wyborczą tej partii z wielkim przytupem, bo prezes został odgrzany, czyli niczego nowego na niej nie zaserwowano. Więcej o sytuacji PiS mówią zdarzenia, o których głucho w mediach, ale odnoszą się do niej bezpośrednio bądź pośrednio.

Odgrzany Jarosław Kaczyński został wprowadzony na konwencję przez ochraniarzy, nie podał nikomu ręki, wszak pomniki tego nie czynią, choć gołębie nic sobie z tego nie robią.

Postraszył prezes zgniłym Zachodem, który zaraża „społecznymi chorobami”. Kaczyński ma problem z zarazkami, a choroba kolana (infekcja) mogła te zarazki uaktywnić i uczynić je złośliwymi. Nie podając ręki współtowarzyszom partyjnym mógł się bać kolejnej inwazji zarazków.

Kaczyński zdefiniował pozycję PiS, które musi się bronić, bo „mamy atak od wewnątrz i zewnątrz”. Czyli nadal polityka oblężonej twierdzy, więc mury, płoty i kordony policji zostaną jeszcze bardziej wzmożone. W Polsce do tego się przyzwyczailiśmy, jak będzie to wyglądało np. w Brukseli, gdy Mateusz Morawiecki, jak Andrzej Duda na antypodach, usłyszy słowo konstytucja?

Prezes ponadto zapewniał, że w tej chwili mamy „istotę demokracji”. Na czym ona miałaby polegać? Trójpodziału władzy nie mamy, sądownictwo stało się partyjne, a Konstytucja jest martwa, łamana chronicznie przez jej strażnika – prezydenta Dudę? Jedyne nowum prezesa to, że „idziemy pod górę”, a nie po prawdę: „Musimy dalej ostro iść do góry, wspinać się”. Skąd do zamiłowanie do taternictwa, alpinistyki, a może to tylko Himalaje zakłamania?

Dostaliśmy więc prezesa bardzo nieświeżego, odgrzanego, zaklinającego rzeczywistość, bo w niej już nie żyje, kontaktuje się tylko z nielicznymi, otoczony kordonem ochroniarzy, aby nie zarażono go.

Nie lepiej wypadł Morawiecki, który zaprezentował 5 propozycji dla samorządów, lecz takimi nie są, to tylko program rządowy. Zatem nastąpi dalsza centralizacja władzy, rząd i samorząd mają iść razem w myśl retorycznego pytania prezesa: „Czy chcemy samorządów, które będą warczały na rząd?”

Morawiecki mówił Orwellem, zapewniał, że nie tylko przestrzegają konstytucji, ale robią to „jednoznacznie”, zaś protestujący, którzy skandują „konstytucja” wyrażają poparcie dla działań PiS.

Można tylko pozazdrościć dzisiejszej młodzieży, bowiem nie muszą czytać Orwella „Roku 1984”, wystarczy, że klikną na YouTube konwencję PiS i mają genialną adaptację dystopii, której tak doskonale nie wyreżyserowaliby ani Polański, ani Pawlikowski, czy też Agnieszka Holland.

W czasie konwencji ruszyły Konwoje Wstydu, które pokazują prawdziwe oblicze PiS, partii ludzi zachłannych, bezkarnych, bez planu dla Polski. Ich jedyny plan to napchać sobie kieszenie.

Miało miejsce inne ważne zdarzenia – Konferencja Komitetu Obywatelskiego przy Prezydencie Lechu Wałęsie, na której Wolontariusze Wolnych Wyborów deklarują, iż obronią demokrację i przywrócą praworządność.

Szczyt zakłamania! Neokomuniści z PiS zawstydzają nawet propagandę z okresu PRL-u.

>>>

PiS przez 3 lata zrobił tyle, co kot napłakał. Taka ich kuweta

Na sobotnim spotkaniu środowisk Radia Maryja i Telewizji Trwam ojciec dyrektor poskarżył się na złe traktowanie jego uczelni przez rząd.

Oczywiście owo złe traktowanie odnosi się do kwestii finansowych. W opinii ojca Rydzyka, założona przez niego Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, jest traktowana jak uczelnia „trzeciej kategorii”, a ministerialne pieniądze trafiają do „przesiąkniętych lewactwem i genderem” placówek.

W swoim wystąpieniu Rydzyk zaapelował do ministra Gowina o zwiększenie dotacji. „My w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej pracujemy dla ojczyzny. Studiujący u nas muszą zapłacić. Czy to jest sprawiedliwe? Czesne nie jest duże, ale jest. Dlaczego na jakiś uniwersytet pieniądze daje rząd – miliard czy dwa miliardy, a tutaj nic?” – argumentował duchowny.

Wydawać by się mogło, że kto jak kto, ale ojciec Rydzyk nie ma powodu do narzekań na brak hojności ze strony rządu PiS, który przekazał mu już ponad 160 milionów złotych.

Okazuje się jednak, że dla redemptorysty z Torunia, to wciąż za mało. Żądania ojca dyrektora trafnie skomentował na Twitterze Sławomir Neumann, nazywając je „szczytem bezczelności i chciwości.”

Trwa konwencja PiS. Rozpoczęła się z pewnym opóźnieniem, bo czekano na zakończenie uroczystości dożynkowych na Jasnej Górze, w których udział brali Andrzej Duda minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Przed pojawieniem się najważniejszych gości, uczestnicy pilnie ćwiczyli okrzyki „Jarosław”, „Mateusz”, „zwyciężymy”.

Dziennikarzy zamknięto na niewielkiej przestrzeni, by nie zakłócali konwencji, nie przeszkadzali jej uczestnikom.

Najważniejszym punktem programu było wystąpienie prezesa partii, Jarosława Kaczyńskiego.  Były gromkie oklaski odśpiewane „Sto lat”, skandowanie jego imienia.

Prezes zaczął od przypomnienia swojego brata, bo nie byłby tej konwencji i jej uczestników, gdyby nie on i przeszedł do tego, co czeka Polskę w najbliższych, 21 miesiącach (wybory samorządowe, parlamentarne, prezydenckie i do Europarlamentu). Według niego szczególnie trudne będą wybory samorządowe, bo dzisiaj samorządy są głównie w rękach opozycji, która tworzy alternatywną rzeczywistość, „Coś co nie liczy się z faktami, coś, co ma zdyfamować nie tylko dobrą zmianę, ale też Polskę”.  PiS ma obecnie dziewięciu prezydentów w miastach liczących ponad 100 tys. mieszkańców, 80 burmistrzów i 120 wójtów, natomiast rządzi tylko w jednym województwie, na Podkarpaciu. Kaczyński jest przekonany, że zjednoczona prawica poradzi sobie w tych wyborach, że uda się odbić miasta wojewódzkie i po wyborach będzie świętować wielkie zwycięstwo.

PiS da sobie radę, bo prowadzi przecież dobrą politykę i dlatego jest tak atakowane. Da radę, bo atutem partii rządzącej jest to, że dotrzymuje słowa oraz prowadzi ku lepszej Polsce, a Polaków ku lepszemu losowi. Lepszemu „to znaczy bardziej dostatniemu, godniejszemu, równiejszemu, z większym wpływem na rzeczywistość. Takiemu, który tworzy piękną perspektywę nie tylko dla dorosłego pokolenia, ale też dla dzieci i wnuków. I dlatego nie powinniśmy się przejmować. Musimy dalej ostro iść do góry. Musimy wierzyć, że Polacy znają fakty i wiedzą jak jest”.

Ponieważ w ostatnim czasie, wiele mówi się o ewentualnym wyjściu z UE, to prezes uspokoił, że tego nie bierze pod uwagę, bo „Polacy chcą być w Europie i Unii Europejskiej. Bo dziś Europa to Unia Europejska. Dla Polaków ta obecność to najkrótsza droga do tego, by uzyskać równość zarobków i komfort życia”. Tak, Polska chce być w UE, ale to nie oznacza, że ma przejmować z Zachodu jego błędy i „społeczne choroby, które tam panują”.

Kaczyński zapewnił też, że jego partia nie będzie wojowała i ścigała za nie wiadomo co, ale rozliczy konsekwentnie tych, którzy dokonali straszliwych „zbrodni i przestępstw”, podając przykład Warszawy.

Czy próba ocieplenia wizerunku, argumenty rodem z PRL pomogą PiS-owi w wyborach? Mówienie o umiejętności przepraszania za błędy i naprawianie ich, choć każdy widzi, że to bajka, przyniesie dobre dla prawicy, rezultaty? Zakamuflowane straszenie, że tylko pisowskie samorządy będą mogły liczyć na pieniądze rządowe, da oczekiwane efekty?  Zobaczymy.

Jeżeli ktoś miał nadzieję, że sprawa katastrofy smoleńskiej wreszcie po ośmiu latach trafiła na margines zainteresowania rządzących, może się mocno rozczarować, zaglądając do najbliższego wydania „Gazety Polskiej”.

Już w środę polskie społeczeństwo po raz kolejny znajdzie się „bliżej prawdy”, według której czarne skrzynki z Tupolewa zostały podmienione przez Rosjan na rozkaz Putina.

Zgodnie z najnowszą teorią dziennikarzy „Gazety Polskiej” Polacy dowiedzą się „jak to Rosjanie znaleźli czarne skrzynki z prezydenckiego Tupolewa na miejscu katastrofy, zapakowali je do worków i wywieźli. Po kilku godzinach na miejscu katastrofy pojawiły się identycznie wyglądające rejestratory – tyle że z poważnymi uszkodzeniami. I Rosjanie „znaleźli je” jeszcze raz.”

Niezależni eksperci od katastrof lotniczych są zgodni, że prezydencki samolot rozbił się, bo zszedł zbyt nisko w czasie próby lądowania w bardzo gęstej mgle. Prawica za wszelką cenę od lat stara się znaleźć dowody na spisek i zamach.

Jednak fakty i odczyty z czarnych skrzynek trudno było racjonalnie podważyć. Czy dziennikarzom „Gazety Polskiej” uda się udowodnić teorię spiskową? Trudno w to uwierzyć, tym bardziej, że przedstawiane tzw. „niezbite” dowody coraz bardziej pasują do filmu sensacyjnego klasy Z.

>>>

Jarosław Kaczyński na konwencji swojej partii otoczony armią ochroniarzy, nikomu nie podał ręki. Korea Płn.? Nie! PiSpoland

>>>

– Dotrzymujemy słowa. Dotrzymujemy słowa, ale czuli nie uchybiamy tego, co jest istotą demokracji. Demokracja nie może polegać na oszustwie i manipulacji– mówił Jarosław Kaczyński w trakcie konwencji PiS.

– My nasze zapowiedzi realizujemy, a każdym razie idziemy ku ich realizacji. Nie uchybiliśmy demokracji. Realizujemy to, co jest istotą demokracji – dodał. – My idziemy pod górę, ku lepszej Polsce, ku lepszemu losowi Polaków – stwierdził prezes PiS. – Musimy dalej ostro iść do góry, wspinać się. Wierzyć, że Polacy znają fakty i wiedzą, jak jest – mówił.

„Wśród tych wyborów, które przed nami, są także wybory europejskie. Warto i o tym wspomnieć. Polacy chcą być w Europie i w Unii Europejskiej. Bo Europa to dziś Unia Europejska. Ale dla Polaków ta obecność w Unii Europejskiej to jest ta najkrótsza droga do tego, by uzyskać równość, jeśli chodzi o poziom życia, poziom zarobków, komfort życia. Polacy rozumieją także, że my musimy jako naród, państwo dźwignąć różne ciężary, który nasi partnerzy z Zachodu nie dźwigali, kiedy byli w tym samym miejscu, w którym jesteśmy dzisiaj. To nie oznacza, że mamy powtarzać błędy Zachodu i zarażać się tymi społecznymi chorobami” – mówił prezes Jarosław Kaczyński podczas konwencji PiS.

– Polska prawica wyciągnęła wnioski z historii. Polska prawica chce chcieć. Polska prawica wie, że sukces, ten wyborczy i ten najważniejszy, w pracy dla obywateli, przychodzi wtedy. Gdy jest praca wytężona, konsolidacja, jedność i niepotrzebne spory. Kiedy jesteśmy razem, kiedy razem działamy dla dobra publicznego, rozumiemy politykę tak, jak ona powinna być rozumiana. Roztropne działania dla dobra wspólnego – mówił Jarosław Kaczyński w trakcie konwencji PiS.

„Ogromnie ważna jest uczciwość. Musimy o tym pamiętać. Ciągle o tym przypominać. Musimy być pokorni, kiedy popełniamy błędy. Błędy się zdarzają. Nie ma ludzi, którzy nie popełniają błędów. Musimy pokazać, że potrafimy cofnąć się i przeprosić. Mam nadzieję, że społeczeństwo to widzi i doceni” – mówił prezes Jarosław Kaczyński podczas konwencji PiS.

„Ogromną wartość dla naszej pracy dla Polski w najbliższych wyborach i kolejnych ma jedność. Jedność polskiej prawicy. Jedność w działaniu na rzecz Rzeczypospolitej. Dlatego tutaj, na tej sali podpiszemy kolejne porozumienie, przedłużenie tego sprzed 3 lat. Idziemy razem, idziemy ku zwycięstwu, ku Polsce dużo lepszej niż ta, która jest dziś, w której za 15-20 lat będziemy mogli powiedzieć, że w Polsce jest tak samo jak na zachód od naszych granic, pod każdym względem” – mówił prezes Jarosław Kaczyński podczas konwencji Pi

 Przed nami 21 szczególnych miesięcy. Miesięcy, w takcie których będziemy mieli 4 kampanie, 4 razy obywatele pójdą do urn, by głosować, by dokonać aktu, który jest istotą demokracji. To będą także miesiące oceny polityki władzy i opozycji. Jeśli chodzi o wybory samorządowe, to sprawa jest dość skomplikowana, bo w przeważającej większości samorządów rządzi opozycja, ale dla nas będzie to przede wszystkim ocena polityki dobrej zmiany – mówił Jarosław Kaczyński w trakcie konwencji PiS.

>>>

Post Navigation