Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Kościół katolicki”

Kościół kat. w Irlandii sprzedaje swoje liczne posiadłości, by sfinansować odszkodowania dla ofiar swoich przestępstw seksualnych

Kmicic z chesterfieldem

„Bardzo bym prosił adwokatów z innych krajów, żeby się nie wtrącali w nasze sprawy, bo ich nie znają, nie czują, nie rozumieją ich” – pouczał „obcych prawników” prezydent Duda. Jego słowa nie pozostały niezauważone

Profesorowie prawa urażeni słowami prezydenta

Prof. Alberto Alemanno z École des hautes études commerciales de Paris (HEC), prawnik specjalizujący się w prawie UE, jeden z sygnatariuszy listu otwartego do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w sprawie praworządności w Polsce, potraktował słowa Dudy jako osobistą zaczepkę:

„Zostałem odprawiony przez Prezydenta Andrzeja Dudę jako jeden z »obcych prawników z innego kraju wtrącających się w polskie sprawy«. To dodatkowy powód, żeby zwrócić się do Ursuli von der Leyen [szefowej KE], Very Jourovej [wiceszfowej KE) i Didiera Reyndersa [komisarza ds. sprawiedliwości], żeby pilnie działali w obronie prawnej i społecznej umowy łączącej państwa UE i ich obywateli”.

Więcej >>>

Oto 13 artykułów Konstytucji, które złamali PiS i Andrzej Duda…

View original post 197 słów więcej

 

Duda ma przerwę świąteczną

Mija kolejny tydzień od skandalicznych wypowiedzi prezydenta Rosji na temat Polski. Do ataku włączają się również kolejni jego urzędnicy. Tymczasem Andrzej Duda do tej pory nie zabrał głosu w tej sprawie. – Prezydent z pewnością zabierze głos, ale po 6 stycznia. Mamy przerwę świąteczną – stwierdził europoseł PiS Adam Bielan.

Nie cichną komentarze po skandalicznych wypowiedziach Władimira Putina. Prezydent Rosji obarczył Polskę odpowiedzialnością za wybuch II wojny światowej i udział w rozbiorze Czechosłowacji. – Związek Radziecki niczego Polsce nie odebrał – powiedział Putin.

W ostatnich dniach do ataku na Polskę włączyli się również rosyjscy dyplomaci. W odpowiedzi na ataki Kremla, polskie MSZ i Instytut Pamięci Narodowej wydały specjalne oświadczenia. Mocne stanowisko wobec oburzających słów Putina wystosował także premier Mateusz Morawiecki. Nie brakuje też komentarzy ze strony polityków zarówno partii rządzącej, jak i opozycji.

Do tej pory do haniebnych wypowiedzi prezydenta Rosji i jego urzędników nie odniósł się jednak prezydent Andrzej Duda. O jego milczenie zapytano europosła PiS i polityka Porozumienia Adama Bielana.

– W tego rodzaju stosunkach dyplomatycznych nie musimy reagować z dnia na dzień – ocenił Bielan na antenie Polsat News. – Mamy w Europie okres świąteczno-noworoczny. Jestem przekonany, że zaraz po przerwie, która w Polsce kończy się po 6 stycznia, prezydent zabierze głos – stwierdził.

Jak zaznaczył, w sprawie słów Putina wypowiedzieli się już współpracownicy prezydenta.

O fałszerstwie Putina >>>

Kmicic z chesterfieldem

– Ekologizm to zjawisko bardzo niebezpieczne, bo to nie jest tylko pod postacią nastolatki, to coś co się narzuca, a ta aktywistka staje się wyrocznią dla wszystkich sił politycznych, społecznych – uważa abp Marek Jędraszewski.

O ekologizmie, który stoi w sprzeczności z nauką Kościoła Katolickiego mówił w rozmowie z Telewizją Republika abp Marek Jędraszewski.

– Skwituję to krótko: powrót do Engelsa i do jego twierdzeń, że małżeństwo to kolejny przejaw ucisku, a w imię równości trzeba zerwać z całą tradycją chrześcijańską, bez której my – Europejczycy nie zrozumiemy się, bo jesteśmy w niej wychowywani od tysiącleci. To się kwestionuje przez różne nowe ruchy, a także próbuje się narzucać jako obowiązującą doktrynę – powiedział duchowny.

Więcej >>>

Jako nauczyciel jestem przerażony. Wychodzę do uczniów z Herbertem, Miłoszem i Szymborską a oni do mnie z przekazem TVP. Ja o wartościach a uczniowie o urojonych zagrożeniach lub nieistniejących sukcesach.

Robert Kasiak – nauczyciel…

View original post 198 słów więcej

 

Pokonać Dudę

Andrzeja Dudę opozycja będzie musiała albo pokonać albo dopieścić – twierdzi politolog Marek Migalski.

L!  – Jeśli Platforma Obywatelska nieprzerwanie trąbi, że któreś już z rzędu wybory na jakie się wybieramy to kolejna bitwa o demokrację, to jak w tym świetle oceniać rezygnację Tuska z wyścigu o fotel prezydencki?

Marek Migalski: Z tej perspektywy można by powiedzieć, że to jest pozostawienie Polski w objęciach postępującej autoryzacji. Jednak Tusk w uzasadnieniu decyzji wytłumaczył, że on po prostu by nie wygrał. Tusk przeczytał badania opinii publicznej  i wie, że on tę wojnę z Dudą by przegrał ze względu na bardzo duży elektorat negatywny, który będzie miał kluczowe znaczenie w drugiej turze wyborów. Jeśli na to popatrzeć w kontekście tego pytania, to nie jest to ucieczka z placu boju, na którym rozgrywa się najważniejsza walka o demokrację, ale właśnie świadome oddanie pola komuś, kto miałby większą szansę na pokonanie tego pisowskiego smoka. 

L! – Ale czy taki kandydat opozycji jest realny, przecież musiałby się zbudować od zera?

Marek Migalski: Kluczowe w twoim pytaniu jest „budowanie od zera”, bo ja dokładnie tak myślę o tym kandydacie. Ja w tekście dla „Polityki” wskazałam jakie cechy powinien posiadać taki kandydat, żeby zwyciężyć z Dudą. Po pierwsze, nie powinien być specjalnie znany. Ci, którzy mówią, że nie ma czasu na zbudowanie kogoś mylą się. Pamiętajmy, że Andrzej Duda przed 11 listopada 2014 był znany tylko hobbistom polityki, a paradoks tej sytuacji polega na tym, że im mniej ktoś jest znany tym jego szanse są większe. Jeśli ktoś jest nieznany, to nie może być nielubiany. Tu znowu powtarza się poruszony wcześniej problem elektoratu negatywnego. 

Po drugie, taki kandydat powinien być raczej centro-prawicowy niż centro-lewicowy zgodnie z nastrojami społecznym w naszym kraju gdzie większość wyborców jest raczej centro-prawicowa. Raz jeszcze potwierdziły to ostatnie wybory w wyniku, których centro-lewica dostała łącznie 12%, prawicowe PiS 43%, skrajnie prawicowa konfederacja dostała trochę powyżej 6%, raczej centro-prawicowe PSL dostało 8% i Koalicja Obywatelska sytuująca się raczej w centrum uzyskała drugi najlepszy wynik. To pokazuje czarno na białym, że większość polskich wyborców jest centro-prawicowa. 

Po trzecie, taka osoba dzięki  centro-prawicowemu światopoglądowi oraz niekontrowersyjnemu sposobowi bycia miałaby szansę na uszczknięcie jakieś części elektoratu PiS-u czy Andrzeja Dudy, minimalnie, ale jednak. 

Po czwarte, to musiałaby być osoba nie wzbudzająca furii w wyborcach Konfederacji, którzy w drugiej turze mogliby dzięki temu po prostu zostać w domu. 

Przy połączeniu tych czterech cech, to jeśli chodzi o polityków  Koalicji Obywatelskiej ja nie widzę obecnie kandydata, który by te wymagania spełniał. Niemniej jednak taki kandydat istnieje i jest nim Kosiniak – Kamysz, który absolutnie odpowiada wszystkim tym cechom. Jest tylko jeden problem, jest liderem PSL-u i zgodnie z powyższym dostanie w tych wyborach około 5%.  Do drugiej tury wejdzie kandydat Platformy z tej dwójki kandydatów, których my znamy na dzisiaj. Nie sądzę, żeby Jaśkowiak czy Kidawa Błońska mieli jakieś bardzo duże szanse na pokonanie Dudy, chociaż większą szanse, wydaje się posiadać Kidawa Błońska, ale to jest bardziej moja intuicja. 

L! – Cała ta sprawa z Jaśkowiakiem zdziwiła mnie, bo przecież mamy stosunkowo nową Kidawę, która została nam zaprezentowana przed wyborami, żebyśmy się z nią zaznajomili i ją pokochali i ja myślałam, że będziemy grali tą kartą Kidawy i nagle mamy Jaśkowiaka, jego kandydatura w mojej ocenie tylko i wyłącznie prowadzi do osłabienia Platformy i do pojedynku, na którym skoncentruje się teraz ta formacja.

Marek Migalski: Sama idea prawyborów nie byłaby zła, ponieważ ona absorbuje uwagę opinii publicznej i daje punkty procentowe takiej formacji i kandydatowi wybranemu w ten sposób. To przećwiczyła Platforma  w 2010 roku kiedy w prawyborach wystartowali Komorowski i Sikorski i to dało szansę Komorowskiemu, żeby zwyciężył później w wyścigu prezydenckim. 

Jednak w tym przypadku podzielam Twój sceptycyzm. Obecnie to osłabiło formację, ponieważ najpierw się okazało, że bardzo trudno było znaleźć takiego kontrkandydata dla Kidawy Błońskiej. Później on został schowany do koperty na dwa dodatkowe dni, a na koniec się okazało, że to jest Jaśkowiak, który jest prawdopodobnie bardzo dobrym prezydentem miasta, ale ma po prostu bardzo wyraźnie lewicową agendę. I to jest osoba, i ma do tego święte prawo, raczej przypisywana do strony centrolewicowej, jest związana z lewym skrzydłem w Platformie, a lepszym kandydatem byłby ktoś o centroprawicowej agendzie. Stąd uważam, że z tego pojedynku wygrana wyjdzie Kidawa Błońska, ale sam proces jej nie buduje. 

Ale wiem dlaczego tak się dzieje i skąd bierze się ta idea prawyborów. Jest to wynik kalkulacji wewnątrzpartyjnych Grzegorza Schetyny, który chce odwlec jak najdalej moment rozliczenia go za przegraną Koalicji Obywatelskiej 13 października i po to wymyślił tą ideę prawyborów. Chce zając czymś innym partię, żeby w styczniu mieć lepsze asy w rękawie w boju o przywództwo w formacji. To pokazuje, że w Platformie nie myśli się w kategoriach wyłonienia najlepszego kandydata, który może pokonać Andrzeja Dudę, tylko górę bierze interes wewnątrzpartyjny, co źle rokuje na wybory prezydenckie. Kandydata na konkurenta Andrzeja Dudy będzie wybierać 1200 delegatów, którzy będą przede wszystkim kierować się względami koteryjnymi i wewnątrzpartyjnymi a nie badaniami socjologicznymi czy marketingowymi wskazującymi najlepszą, najsilniejszą i najbardziej niezręczną dla Andrzeja Dudy opcję. 

L!- Korzystając z tego, że PiS poznałeś od środka, chciałabym zadać Ci pytanie odnoszące się do Andrzeja Dudy. Wydaje się, że świetne przedwyborcze prognozy powinny znacznie wzmocnić jego pozycję w ugrupowaniu Kaczyńskiego. Stąd pytanie czy jego druga kadencja na fotelu prezydenckim może być inna i czy Duda jest w stanie prowadzić niezależną politykę od dyrektyw z Nowogrodzkiej?

Marek Migalski: Dotychczasowe pięć lat jego prezydentury wskazywałyby na odpowiedź negatywną na to pytanie. Znaczy, że nie. On został połamany, zniszczony, że jemu właściwie wystarcza ta rola uśmiechającego się faceta, który robi sobie selfie z koniem w tle. Jestem złośliwy, ale te pięć lat trochę uzasadnia tą złośliwość i można sądzić, że przez te kolejne 5 lat będzie „Adrianem”. 

Ale może stać się inaczej. W skomplikowanej, połamanej, pękniętej i wielokrotnie upokorzonej przez Kaczyńskiego postaci jaką jest Andrzej Duda, może tam gdzieś na dole jest jakaś zadra, która spowoduje, że jeśli zdołałby uzyskać reelekcję to w nim odezwie się mężczyzna, polityk, człowiek, który upomina się o szacunek dla siebie. Wtedy Kaczyński nie będzie już w stanie niczego mu zaoferować. Nie jest mu w stanie przyobiecać trzeciej kadencji, bo ma za mało szabel w sejmie, żeby wprowadzać takie zmiany w zapisach konstytucyjnych. To może spowodować, że oderwie się jakiś polityk samodzielny. Tym bardziej, że on po ewentualnej reelekcji będzie miał 48 lat, a Jarosław Kaczyński będzie miał 71 lat. To znaczy, że duża część polityków prawicowych może zacząć orientować się  na Dudę i go budować. 

Jednocześnie, to będzie prawie, że obowiązkiem opozycji, która chcąc zachować rudymenty demokracji i liberalnego systemu w Polsce będzie zmuszona dopieścić Andrzeja Dudę, odnowić z nim kontakty, nawiązać nowe i w nim ulokować swoje nadzieje na to, że władza Jarosława Kaczyńskiego nie będzie totalna. To jest perspektywa ze wszech miar odstręczająca dla polityków opozycji i stanowić może rodzaj dodatkowej zachęty do poszukiwania silnego kontrkandydata, który mógłby Dudę pokonać. Bo jak to się nie uda, to jedyną szansą na zachowanie rudymentów systemu liberalno-demokratycznego w Polsce będzie dopieszczanie psychologiczne i polityczne Andrzeja Dudy, co jak mówię nie wygląda specjalnie atrakcyjnie. 

Kmicic z chesterfieldem

Art. 190 Kpk § 1. Przed rozpoczęciem przesłuchania należy uprzedzić świadka o odpowiedzialności karnej za zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy. No chyba, że słuchamy J.Kaczyńskiego. W trosce o to, by nikt jemu nigdy nie postawił zarzutów z 233 kk.

Dosłownie dwa dni przed wyborami prokurator Renata Śpiewak odmówiła dalszego prowadzenia śledztwa w głośnej sprawie „afery Dwóch Wież”. Ujawniona dziesięć dni później decyzja sprawiła, że nie trzeba było przesłuchiwać żadnych świadków, – w tym Jarosława Kaczyńskiego – na których powoływał się Gerald Birgfellner.

A jednak, jak udało się ustalić „Gazecie Wyborczej” w aktach znajduje się zapis przesłuchania prezesa PiS. Z tych zeznań wynika, że Jarosław Kaczyński padł ofiarą manipulacji austriackiego przedsiębiorcy, który wykorzystał jego „powiązania rodzinne” i wprowadził prezesa w błąd.

W trakcie przesłuchania Kaczyński stwierdził, że „może prowadzić rozmowy z przedstawicielami spółki, jednak nie posiada podstaw formalnych do wydawania im poleceń”. Słowa te są całkowitym zaprzeczeniem tego co zastało…

View original post 2 267 słów więcej

 

Sojusz PiS i Kościoła kat.

Zgadzam się z Ignacym Dudkiewiczem, że zrost Kościoła i państwa, który obecnie obserwujemy, jest bardzo szkodliwy dla obu tych podmiotów. Zmiana tego stanu rzeczy nie nastąpi jednak przez prostą zmianę prawa – istniejący stan prawny, przede wszystkim odpowiednie zapisy w konstytucji i konkordat, nie blokują rozsądnego rozdziału. Kluczowym problemem jest kultura polityczna, szczególnie w tej materii zdegenerowana w ciągu ostatnich czterech lat.

Istnieją takie demokracje jak brytyjska, w której głowa państwa jest zarazem głową Kościoła i nie przeszkadza to całkowicie świeckiemu i liberalnemu charakterowi relacji pomiędzy religią a polityką w tym kraju (zapewne także przez całkowicie symboliczny wymiar tej roli brytyjskiego monarchy).

Tymczasem, chociaż autonomia religii i polityki jest wpisana do konstytucji (art. 25), to w ostatnich latach można mieć czasem wrażenie, że to Jarosław Kaczyński jest realną głową Kościoła katolickiego w Polsce – on narzuca tematy, które Kościół podejmuje (jak w przypadku „zarazy LGBT” czy nihilizmu jako jedynej alternatywy dla katolicyzmu w Polsce).

MODEL CHADECKI POGRZEBANY

Charakter relacji pomiędzy religią i polityką we współczesnej demokracji określa aksjologiczne nastawienie państwa. Francja na przykład wybrała laickość w sensie nadrzędności republiki wobec wszelkich religii jako element określający aksjologię państwową. Żadna religia nie może znaleźć się na sztandarach państwa i taki stan rzeczy jest akceptowany przez wszystkich, od de Gaulle’a po Macrona (Marine Le Pen także nie podważa tej konstytucyjnej zasady). Przy czym laïcité nie oznacza wcale, że katolicy nie mogą się angażować w życie publiczne. Przeciwnie – trzech najwybitniejszych, moim zdaniem, polityków francuskich XX wieku – Charles de Gaulle, Robert Schuman i Jacques Delors – było praktykującymi katolikami.

Stany Zjednoczone, wybierając rozdział religii i polityki (także zapisany w konstytucji), wytworzyły pewien rodzaj inspirowanej wyobraźnią chrześcijańską religii obywatelskiej, który jest respektowany przez wszystkich przywódców, od Kennedy’ego, przez Obamę i Clintona, do Trumpa (niezależnie od ogromnych różnic w sprawie ich wizji polityki obyczajowej). Transmitowana na całą Amerykę modlitwa z Białego Domu nie jest szczególnie oburzająca dla zdecydowanej większości Amerykanów, zarówno tych wierzących, jak i tych niewierzących.

Polska, za sprawą konstytucji roku 1997 i konkordatu, także dokonała wyboru – można go określić jako chadecki. Nastąpił przyjazny rozdział Kościoła i państwa, zaprojektowany przede wszystkim przez Tadeusza Mazowieckiego, a wspierany przez kluczowych polityków prawicy (jak Jerzy Buzek i Hanna Suchocka) i lewicy (jak Aleksander Kwaśniewski).

„Rozdział po chadecku” dał Kościołowi katolickiemu pozycję uprzywilejowaną, (religia w szkołach, hojny zwrot majątku, Fundusz Kościelny), odpowiadając na powszechny nastrój wdzięczności po epoce PRL-u, był jednak oparty na nadziei na to, że Kościół będzie umiał samoograniczać swoje przywileje.

Myślę też, że Tadeusz Mazowiecki sądził, że silniejszą dominantą publicznego przekazu Kościoła będzie bliski mu personalizm i tradycja katolicyzmu intelektualnego, osadzonego w środowiskach „Więzi” (którą przez dziesięciolecia kierował) i „Znaku”. To się jednak nie wydarzyło – polska teologia poszła drogą mało odkrywczego neotomizmu, pozostając daleko od debat Kościoła powszechnego.

KATOLICKO-NARODOWE PAŃSTWO WYZNANIOWE

Samoograniczenie Kościoła nie nastąpiło, o czym szczególnie boleśnie przekonujemy się w ciągu ostatnich czterech lat, kiedy nasze życie publiczne zdominowała koncepcja katolicko-narodowego państwa wyznaniowego, w którym cały rząd jeździ na uroczystości religijne do o. Tadeusza Rydzyka, a krakowski arcybiskup Marek Jędraszewski sprawia wrażenie, jakby był członkiem Komitetu Politycznego PiS, a nie kluczową postacią chrześcijańskiego Kościoła (przerażająca niechrześcijańskość słów o „zarazie LGBT” chyba na stałe zapisze się na kartach długiej historii Kościoła).

Tej sytuacji nie zmienimy jednak przez zakazy prawne – przecież nie będziemy wystawiali mandatu premierowi albo posłowi, który weźmie udział w publicznych uroczystościach religijnych, byłoby to szaleństwem. To kwestia wymuszanej przez wyborców i komentatorów życia publicznego kultury politycznej, w której pewnych rzeczy nie wypada robić: de Gaulle, szanując francuską tradycję laicką, nie przystępował do komunii publicznie, uznając, że manifestacja przekonań religijnych nie jest zadaniem prezydenta.

Całkowity rozdział religii i polityki nie jest możliwy. Religie Księgi mają ambicję nadania całościowego sensu egzystencji i nie abdykują z tego prawa, a ewentualny przymus w tej materii byłby niezgodny z zasadami demokracji liberalnej – nie można i nie powinno się pozbawiać głosu obywateli tylko dlatego, że są religijni (dotyczy to także hierarchów Kościoła).

Jest jednak szereg spraw, w których państwo może wrócić do rozsądnych konstytucyjnych zasad dotyczących rozdziału: chodziłoby przede wszystkim o wyprowadzenie religii ze szkół i zmianę sposobu finansowania Kościoła.

Podobnie jak prowincjał zakonu dominikanów Paweł Kozacki, oceniam polskie doświadczenie nauczania religii w szkole jako nieudane i dlatego jestem zwolennikiem wyprowadzenia religii ze szkół publicznych, zastąpienia jej etyką, na której wszyscy uczniowie uczyliby się także o chrześcijańskich źródłach etyki europejskiej. W przygotowanie podręcznika do etyki mogliby być zaangażowani filozofowie, etycy, religioznawcy, a także ludzie Kościoła katolickiego, ale powinien on być napisany w duchu preambuły konstytucji – wokół wartości, które można wysnuwać zarówno z chrześcijaństwa, jak i z innych źródeł.

Lekcje religii w szkołach to jeden z przykładów bezproduktywnego zespalania Kościoła z domeną usług publicznych – przy stratach z obu stron. Religia w szkole staje się niepotrzebnym przedmiotem o statusie niższym niż język polski czy biologia (mimo prób obecnej władzy podniesienia tego statusu na siłę). Biorąc pod uwagę przyspieszoną sekularyzację młodzieży, widać, że także z punktu widzenia Kościoła ma ona nikły sens.

Finansowanie Kościoła przez odpisy podatkowe na wzór niemiecki też wydaje się rozsądniejszym rozwiązaniem niż dotowanie go z budżetu, bo zastępuje państwowy automatyzm i pozwala obywatelom na dojrzałą decyzję.

Według mnie państwo, które na to pozwala, okazuje zaufanie swoim obywatelom: nie prowadzi ich za rączkę na mszę, ale też im tego nie utrudnia. Niezależnie od tego, czy przyjmie się chrześcijański czy oświeceniowy punkt widzenia, kwestia osobistej decyzji powinna być tu kluczowa.

ZMIANA KOŚCIOŁA ZACZYNA SIĘ OD WIERNYCH

Należy jednak dodać, że podobne decyzje nie powinny zapadać w antykościelnej atmosferze, w której Kościół portretowany jest jako jedyna przeszkoda dla rozwoju Polski. Agresja będzie wzmacniała reakcję obronną i generowała wojnę kulturową, w której nie chodzi o dobro wspólne albo różnorodną sferę publiczną, ale o plemienne zwycięstwo: możemy wygrać my albo oni.

Trzeba zauważyć, że istnieje coraz większa grupa katolików, która nie chce szkodliwego zrostu Kościoła z partią rządzącą. Akcje „Odzyskajmy nasz Kościół” pokazały po raz pierwszy w historii III RP, że wierni chcą zabrać głos przeciw katolicko-narodowej retoryce dużej części kościelnych hierarchów, którzy coraz bardziej oddalają się od ewangelicznego przesłania. Rosnąca popularność blogerki Joli Szymańskiej, wypowiadającej się w tym duchu, pokazuje, że wielu katolików myśli podobnie do niej.

Podobnie oceniam wzrost żywotności części katolickich środowisk intelektualnych w ostatnich latach. Mam na myśli głównie „Więź”, która proponuje ciekawą koncepcję „otwartej ortodoksji” i „krytycznej wierności”, by użyć tytułu artykułu i książki Zbigniewa Nosowskiego. Język konfrontacji po stronie liberalnej mógłby doprowadzić do alienacji tego środowiska ze sfery publicznej, co byłoby szkodliwe, bo jest ono jej szlachetnym komponentem.

Nie trzeba dodawać, że to środowiska mające silnego sojusznika w postaci papieża Franciszka, który na każdym kroku podkreśla niezbędność świeckości polityki. Wierzę też, że zwolennicy liberalizmu, dla których wolność jednostki ma znaczenie kluczowe, mają wielu wspólnego z tymi, którzy odwołują się do dziedzictwa takich postaci jak Józef Tischner czy Stanisław Stomma, dla których wolność stanowiła kluczowy warunek wiary.

Kmicic z chesterfieldem

Premier Mateusz Morawiecki przed rozpoczęciem exposé musiał wiedzieć o porannym wyroku TSUE ws. forsowanych przez PiS zmian w sądach. Jednak – co zdumiewające – nie odniósł się do niego ani słowem. Bił za to w opozycję, powtarzając oklepaną narrację o „donoszeniu na swój kraj

„Lepsze państwo to też lepszy wymiar sprawiedliwości. Będziemy kontynuować reformę w tym obszarze” – zapowiedział w exposé 19 listopada 2019 premier Mateusz Morawiecki. To echo wypowiedzi prezesa PiS z początku października. Jeszcze przed wyborami parlamentarnymi Jarosław Kaczyński obiecywał, że jego partia wróci do reformowania sądów „jeżeli społeczeństwo jej zaufa”.

Ale reformy sądownictwa prowadzone przez resort sprawiedliwości pod egidą Zbigniewa Ziobry były wielokrotnie krytykowane przez instytucje Unii Europejskiej jako zagrażające polskiej demokracji i trójpodziałowi władz. Trybunał Sprawiedliwości UE już dwukrotnie uznał elementy ziobrowskiej rewolucji za niezgodne z unijnym prawem.

We wtorek 19 listopada, tuż przed exposé premiera, TSUE wydał kolejny kluczowy wyrok: odniósł się to statusu powołanej…

View original post 9 239 słów więcej

 

Arcybiskupi Paetz i Gądecki. Jeden w piekle, drugi kandydat do piekła. Ruja i poróbstwo klechów

Przewodniczący Episkopatu Polski Stanisław Gądecki odniósł się do pogrzebu duchownego Juliusza Paetza oskarżanego o molestowanie nieletnich.

Paetz i Gądecki w randze feudalnych arcybiskupów.

Oświadczenie Gądeckiego

„W związku ze śmiercią ks. abp. Juliusza Paetza pragnę podkreślić kilka faktów z przeszłości i – za pośrednictwem środków społecznego przekazu – zwrócić się do wszystkich z krótkim przesłaniem:

2001 – komisja kierowana przez abp. Antoniego Stankiewicza dla zbadania wiarygodności oskarżeń przekazała swoje wnioski Stolicy Apostolskiej,

2002 – św. Jan Paweł II przyjął dymisję abp. Juliusza Paetza,

2002 – kard. Giovanni Battista Re zalecił, aby abp senior nie przewodniczył publicznym czynnościom liturgicznym,

2002 – św. Jan Paweł II potwierdził tę decyzję,

2013 – kard. Tarcisio Bertone zachęcił abp. seniora do życia w odosobnieniu, do przemyśleń i modlitwy, wezwanie to zostało powtórzone przez nuncjusza Celestino Migliore w 2016 r.

Dzisiaj rano miała miejsce Msza św. pogrzebowa w katedrze poznańskiej, miejscem pochówku abp. seniora będzie cmentarz parafialny rodziny zmarłego na poznańskiej Starołęce.

W trosce o jedność Kościoła proszę wszystkich wiernych o to, aby strzegli samych siebie i byli bez grzechu”.

– Dobrze, że Juliusza Paetza pochowano poza katedrą. Niech Pan zlituje się nad nim! Inna sprawa, że zapewnienia, iż sprawy pochówku w katedrze zgodne z normami Kodeksu Prawa Kanonicznego, zostały ustalone w wyniku konsultacji ze Stolicą Apostolską i Nuncjaturą okazały się nieprawdziwe – komentuje duchowny ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Szymon Komorowski (aktywista opozycyjny): „(Paetz) był bohaterem jednej z największych afer seksualnych w Kościele Katolickim w Polsce. Na tym świecie był chroniony i nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Niech Bóg, w którego mam wątpliwości czy naprawdę wierzył, osądzi go sprawiedliwie”.

Ks. Wojciech Lemański: Odszedł człowiek. Ale wraz z wiadomością o jego śmierci, powracają okryte milczeniem zaniedbania instytucji. Biskupi pomocniczy, dziekani, osobisty sekretarz papieża, wreszcie sam papież. Czy kiedyś, ktoś opowie bez znieczulenia tamtą kompromitującą Kościół historię? Jesteśmy to winni tamtym skrzywdzonym”.

– Abp Gądecki, komentując wymuszenie pochówku abp. Paetza poza katedrą, powiedział: „Sytuacja, w której się znaleźliśmy, posłuży oczyszczeniu Kościoła poznańskiego”. Kościół z własnej inicjatywy nie radzi sobie z przestępcami w swoich szeregach i nie dokonuje samooczyszczenia, a jedynie czeka aż dokona tego natura poprzez śmierć kościelnych molestantów, pedofilów, aferzystów. Gądecki zwrócił się też z apelem do wiernych, aby „w trosce o jedność Kościoła strzegli samych siebie i byli bez grzechu”. Straszna jest ta – powodowana pychą – biskupia maniera pouczania wiernych nawet wtedy, gdy należy przyznać się do błędu i uderzyć we własne piersi – wypowiada się posłanka prof. Joanna Senyszyn.

Reakcje internautów:

Przykro mi, że Paetz umarł. Nie zdążył wylądować w więzieniu, gdzie jest jego miejsce. Jakby kopnął w kalendarz pod celą byłoby sprawiedliwiej”.

Właśnie chowają Paetza w poznańskiej katedrze. Przy obstawie ochrony. Czy ochroniarze będą teraz pilnować jego grobu dzień i noc? Zważywszy na to, jak ohydnych rzeczy dopuścił się arcybiskup kościoła katolickiego.

Latami kryli zboczeńca, nie wyjaśniając sprawy i stopniowo ją wyciszając. Do końca próbowali go honorować tylko dlatego, że to biskup. Na koniec apel Gądeckiego do wiernych, aby sami byli bez grzechu to już absolutny szczyt arogancji, hipokryzji i chamstwa”.

Kmicic z chesterfieldem

– „Po obejrzeniu „Faktów” TVN, w których zaatakowano Premier Beatę Szydło, zastanawiam się, w którą stronę idzie dziennikarstwo. Czy można w tak podły sposób zestawiać ludzi o nieposzlakowanej opinii z przestępcami? Szczyt manipulacji. Może zajmie się tym Rada Etyki Mediów” – napisał na Twitterze Mateusz Morawiecki.

W głównym programie informacyjnym TVN pokazano skrót reportażu, o którym pisaliśmy w artykule „Burza po „Superwizjerze”: Szydło witająca się z gangsterami straszy sądem. Eksperci pytają o jakość służb”. Złośliwie można by zapytać, dlaczego Morawiecki nie stanął w obronie Antoniego Macierewicza, który też pojawił się w reportażu…

– „MatołUsz przestań z PiS robić ofiarę. Zapytaj się Brudzińskiego jak pokazywał zdjęcia prezydenta Komorowskiego. Albo jak PiS grał zdjęciem Tuska” – napisał internauta Tomasz Wolff. Dołączył też zdjęcia opisywanych przez siebie sytuacji. A Paweł Wroński z „GW” dodał: – „Czy to nie wPolityce publikowało zdjęcia prezydenta B. Komorowskiego z członkami zarządu SKOK Wołomin jako jednoznaczny dowód podejrzanych…

View original post 1 449 słów więcej

 

PiS upadnie

320 głosów przesądziło o tym, że opozycja przejęła władzę w wyższej izbie polskiego parlamentu. O tyle bowiem głosów senator Stanisław Gawłowski pokonał swego pisowskiego konkurenta.

Głosowanie nad Marszałkiem Senatu, gdzie prof. Grodzki otrzymał 51 głosów pokazało, że opozycja ma o jeden głos więcej niż PiS (głos wstrzymujący Lidii Staroń był głosem przeciw gdyż do wyboru Marszałka Senatu potrzeba bezwzględnej większości głosów).

Gdyby Gawłowski przegrał swój mandat, to wczorajszy wynik byłby 50 dla Grodzkiego, 49 dla Karczewskiego i 1 wstrzymujący, tak więc zabrakłoby jednego głosu do większości bezwzględnej.

Te 320 głosów Gawłowskiego będą się śnić Kaczyńskiemu do końca kadencji. Podzielony parlament oznacza symboliczny koniec totalnej hegemonii PiS i jest też oczywistą zapowiedzią, że w następnych wyborach PiS najprawdopodobniej przegra z kretesem (o ile oczywiście opozycja się ogarnie i wyciągnie wnioski z trzech kolejnych porażek).

Senat w rękach opozycji oraz prawdopodobne wyroki TSUE oznaczają również, że możliwość dokonania zamachu na sądy, które Kaczyński nazwał ostatnią barierą, bardzo zmalała.

Oceniam, że politycznie PiS nie jest obecnie w stanie dokonać takiego zamachu. Można więc powiedzieć, że ostatnia bariera pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim a dyktaturą wytrzymała. Oznacza to również, że polska demokracja nie ulegnie zamianie w autorytaryzm i prędzej czy później PiS upadnie. Stąd tak wielkie rozczarowanie w obozie Kaczyńskiego. On dobrze wie, że zamach stanu jest zawsze bezkarny, ale próba zamachu stanu, to zupełnie inna historia…

Kmicic z chesterfieldem

O pedofilskich skłonnościach ks. Mariusza W. poinformowała Szkoła Podstawowa nr 5 w Nowym Targu, gdzie uczył on religii. Sprawa została ujawniona podczas zajęć wychowawczych – nauczycielka poruszyła z dziećmi temat molestowania seksualnego. Kilka uczennic przyznało, że takich zachowań dopuścił się ich katecheta.

Szkolni pedagodzy zawiadomili o tym prokuraturę. Ksiądz Mariusz W., początkowo, zaprzeczał oskarżeniom i twierdził, że jest niewinny. Uznawał się nawet za „duszpasterza dzieci”.

Duchowny – jak poinformowała „Gazeta Krakowska” – zmienił zdanie w zeszłym tygodniu i przyznał się do zarzucanych mu czynów. „Przyznaję się, zrobiłem to” – oznajmił. Deklaracja nie kończy sprawy. Proces dalej trwa, a wyrok jeszcze nie zapadł.

Sprawa jest o tyle bulwersująca, że po nagłośnieniu sytuacji ksiądz został przeniesiony do innej parafii. W Nowym Targu zorganizowano pożegnalną mszę, a część wiernych deklarowało swoje poparcie dla zboczeńca w sutannie, który „umiał zjednywać do siebie ludzi przez swoją otwartość”.

Ofiary zboczeńca miały od 9 do…

View original post 2 212 słów więcej

 

Bunt w sekcie PiS?

SŁOWO NA NIEDZIELĘ..

Senator PiS Jan Maria Jackowski skrytykował swoich partyjnych kolegów za działania zmierzające do posiadania większości w Senacie mimo przegranych wyborów parlamentarnych.

Kolejny dzień upłynął na walce polityków PiS ws. uzyskania większości w Senacie.

Senator Koalicji Obywatelskiej Robert Dowhan miał być nakłaniany przez rządzących do przejścia na ich stronę w zamian za tekę ministra sportu. Dowhan ostatecznie wydał oświadczenie, w którym odcina się od możliwości zostania ministrem w rządzie PiS i zapewnia o swoich stałych poglądach.

Jacek Nizinikiewicz (dziennikarz, Rzeczpospolita): Oferowanie stanowiska ministra sportu dla senatora opozycji za przejście na stronę PiS to jawna korupcja polityczna. Kałuża do potęgi n-tej”.

– Pocieszni goście z PiS proponują Senatorowi Robertowi Dowhanowi stanowisko ministra sportu w zamian za zdradę przekonań, utratę twarzy i ostracyzm całego środowiska. Żeby jeszcze urząd premiera, albo stanowisko prezesa PiS, ale ministerstwo sportu? Zaprawdę, wysoko go cenią – komentuje dziennikarz Jacek Liberski z magazynu Liberte!”.

Cezary Tomczyk (poseł, PO): Najpierw prof. Grodzki odrzucił korupcyjną ofertę PiS. Teraz zrobił to Robert Dowhan. Brawo! Godność nie jest na sprzedaż. Wiem, że dla Pana Gowina na problemy z kręgosłupem pomagają polityczne łupy, ale człowieka honorowego nie można kupić. Człowiek honorowy nie oszukuje wyborców.

***

Do zachowania swoich partyjnych kolegów odniósł się na antenie Polsat News senator Jan Maria Jackowski.

– Próbuje się zmienić demokratyczny wynik wyborów parlamentarnych – krytykuje Jackowski swoje ugrupowanie.

Reakcje internautów:

On już od jakiegoś czasu ma zajawki na bunt. Oby takich więcej w tej sekcie”.

PiS-owi drugi senator Bobko rośnie”.

Zadziwiające słowa Jackowskiego, tego chyba Konus i pisowcy się nie spodziewali”.

Ciekawym doznaniem dla posła Kaczyńskiego byłoby, gdyby senator Jackowski lub inny senator zreflektował się i przeszedł z PiS-u na stronę prodemokratyczną”.

Kmicic z chesterfieldem

Myślę, że największe zniszczenia na przestrzeni ostatnich lat dokonały się w tkance mentalnej społeczeństwa. Niszczenie norm, autorytetów, prawa, przyzwoitości pozostawia po sobie truciznę wpuszczoną w umysły i sumienia. Truciznę, którą niezwykle trudno jest później usunąć i bardzo długo to trwa – pisze Krzysztof Łoziński

Czytałem dość dawno opowiadanie, niestety nie pamiętam autora, które zrobiło na mnie duże wrażenie. Bohater budzi się rano ze świadomością, że coś się stało – umarł Bóg. Ja nie jestem wierzący, nie o to chodzi. To pewna przenośnia. Umarł Bóg, czyli przestały obowiązywać normy. Normy wszystkie, moralne, prawne, prawa fizyki, logika, matematyka…

W PIERWSZEJ CHWILI NIC NIE WIDAĆ, ALE NAGLE SAMOCHODY RUSZAJĄ NA CZERWONYM ŚWIETLE, OD BUDYNKÓW ZACZYNAJĄ ODPADAĆ GZYMSY, RANNYM NIKT NIE UDZIELA POMOCY, KAŻDY ZEGAR POKAZUJE INNĄ GODZINĘ, GOTUJE SIĘ ZIMNA WODA… ŚWIAT SIĘ PO PROSTU ROZPADA.

Dlaczego to wspominam? Dlatego, że powoli zaczynamy żyć w podobnej sytuacji. Dawno już opisano fakt, że przykład, jaki daje państwo, nieświadomie zaczyna być przez społeczeństwo przyjmowany jako wzorzec. To nie przypadek, że gdy państwo staje się brutalne, to i stosunki społeczne też takie się stają. Gdy państwo wprowadza karę śmierci i zaczyna ją stosować…

View original post 1 814 słów więcej

 

Sejm śmierdzi jak zgniła głowa Kaczyńskiego. Klaudia Jachira wietrzy ten burdel

Posłanka Klaudia Jachira poskarżyła się na administrację Sejmu/polityków rządzących odpowiedzialną/nych za poinformowanie polityków na temat programu dnia, który zainauguruje nowy parlament – 12 listopada.

Kilka dnia temu Jachira opublikowała post w mediach społecznościowych:

Dostałam SMS-a: Marszałek Senior Sejmu IX kadencji informuje, że Prezydent RP zwołał pierwsze posiedzenie Sejmu RP IX kadencji na dzień 12 listopada 2019 r.

W sumie to tyle wiedziałam z mediów od jakichś 3 tyg… Do tej pory nie otrzymałam żadnego porządku ani harmonogramu obrad. Nawet jak wysłałam mail z prośbą o informację, to zero odpowiedzi… Szczerze mówiąc, szybciej znałam nowy plan lekcji w szkole i to przed erą powszechnego Internetu. To zwykły brak organizacji czy celowe działanie? Bo nie wiem, na co się szykować: mam brać śpiwór, zapas kanapek… Może paszport? Jakie plany ma Marszałek Senior? Bo wyobraźni to mu chyba przez ostatnie 10 lat nie brakowało – ukłony dla ekspertów z Podkomisji Smoleńskiej. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie… Jakoś to będzie”.

Nie minęły dwa dni jak posłanka Koalicji Obywatelskiej poinformowała o kolejnej wiadomości, jaką otrzymała od administracji sejmowej.

Kochani, jaka ja byłam głupia! Już wiem co jest dużo ważniejsze od jakiegoś tam harmonogramu czy porządku obrad pierwszego posiedzenia Sejmu! Tak, nadal nie dostałam takowego, ale otrzymałam za to dużo ważniejsza wiadomość:

W dniu pierwszego posiedzenia Sejmu i Senatu nowej kadencji (wtorek, 12 listopada br.) serdecznie zapraszam Państwa Posłów i Senatorów na Msze Świętą, która zostanie odprawiona o godz. 8.30 w kaplicy sejmowej (Nowy Dom Poselski). ks. Piotr Burgoński. Duszpasterz Parlamentarzystów RP

To ja już wiem, czym się ta większość sejmowa tak naprawdę zajmuje! Nic to, że psują prawo, ograniczają demokrację, niszczą sądy, ważne, by się pomodlić! Jak to możliwe, że nie potrafią ustalić planu posiedzenia, a potrafią zaplanować mszę? I dlaczego w świeckim parlamencie jest coś takiego? Jeżeli ktoś czuje potrzebę przed posiedzeniem pójść na mszę, to naprawdę kościołów w Warszawie nie brakuje. I uprzejmie informuję, że ja nie wyrażałam zgody na to, by otrzymywać wiadomości od Piotra Burgońskiego”.

Reakcje internautów:

Ogłoszenie planu prac sejmu ogłosi ksiądz. To takie nowum w nowo wybranym sejmie”.

Proszę się nigdy nie zmieniać, proszę tępić kuriozalne zwyczaje, proszę im utrudniać życie i nie dać się złamać. Tacy jak Pani są tam potrzebni! Będzie trudno i czeka Panią niejedna nieprzyjemność … życzę dużo siły”.

Jak się tak rozpędzą, to Rydzyk będzie otwierał posiedzenia sejmu !!!”.

Wiara na pokaz, nie jest wiarą”.

Szczecinianie protestują przeciwko decyzji szczecińskich radnych o przekazaniu Kościołowi gruntów pod budowę kościoła, w cenie – ZALEDWIE 0,3 proc. ICH WARTOŚCI.

– Przedstawiciel mieszkańców protestujących przeciwko bezprzetargowemu przekazaniu Kościołowi za ułamek wartości świetnie położonej działki na os. Nad Rudzianką w Szczecinie złożył w urzędzie miasta wniosek o niewydanie pozwolenia na budowę – poinformowała redakcja Gazety Wyborczej Szczecin.

Mieszańcy nie chcą, aby Kościół wybudował na przekazanych gruntach kolejny kościół w okolicy, ponieważ widzieliby tam bardziej przydany obiekt tj. żłobek, park czy przedszkole.

Komentarz Przemysława Słowika (radny Szczecina)

Pięć kościołów w promieniu 3 km. Wygląda na to, że w Szczecinie idziemy na rekord Polski w ilości kościołów na kilometr kwadratowy. Na komisji ds. Budownictwa i Mieszkalnictwa został pozytywnie zaopiniowany wykaz dotyczący nieruchomości na osiedlu Bukowe-Klęskowo, zgodnie z którym działka o powierzchni 6 tys. metrów kwadratowych może zostać przekazana na 30 lat w dzierżawę dla kościoła. Działka mieści się u zbiegu ul. Gwarnej i Romantycznej (czerwony kwadrat na mapce).

Oczywiście wszystko na preferencyjnych warunkach, gdzie wysokość dzierżawy to będzie 0,3% wartości rynkowej prawa własności. Przeczytajcie jeszcze raz – 0,3% wartości! Czyli praktycznie za symboliczną złotówkę, kościół dostanie teren miasta.

Na osiedlu Bukowe-Klęskowo są już dwa kościoły. Kolejny jest na sąsiednim Majowym i jeszcze jeden na osiedlu Kijewo. Jak widać, cztery kościoły to za mało. Trzeba postawić piąty?

Chciałbym poznać przede wszystkim wartość rynkową tej działki i nie przekonuje mnie tłumaczenie, że w planie zagospodarowania zapisano cele sakralne, więc działka nie podlega wycenie rynkowej. Plan można zmienić, a wartość działki idzie zapewne w miliony złotych. Kolejne miliony, które mamy przekazać dla kościoła.

Nie zgadzam się na takie dysponowanie publicznym majątkiem. Szczególnie, że mamy inicjatywę mieszkańców, która chce ten teren zagospodarować pod cele rekreacyjno-sportowe. Zebrali ponad 1000 podpisów sprzeciwiających się stawianiu kościoła w tym miejscu.

Na komisji była nas czwórka. Czwórka, która sprzeciwiła się przekazywaniu ziemi pod cele sakralne. Marcin Biskupski – Radny Miasta z Prawobrzeża, Dominika Jackowski, Łukasz Kadłubowski.

Poniżej informacja pokazująca jak głosowali szczecińscy radni.

Reakcje internautów:

Od wielu lat bywam w Szwecji. Często. Zwykle w wielkim Sztokholmie, Uppsali, ale też w Skåne. Nie spotkałem się z obiektem sakralnym Kościoła Szwedzkiego, który miałby mniej niż sto lat. Te nieliczne nowe to kościoły katolickie, zielonoświątkowców czy meczety – budowane na potrzeby imigrantów. Znamy przypadki, z Holandii, Niemiec, nadawania opustoszałym kościołom nowych, świeckich funkcji”.

Seminaria duchowne stoją puste- brak chętnych. A księża budują i budują. Chyba z rozpędu”.

Kościoły to prywatne instytucje. Kościół katolicki jest bardzo bogatą organizacją w Polsce. Z logicznego punktu widzenia nic nie oferuje obywatelom. Dlaczego ma dostawać jakieś zniżki?”.

Wara wam od tej ziemi. Podpisuję się dwoma rękoma pod inicjatywą mieszkańców. Kościół NIE!!! Tereny zielone i rekreacyjne TAK !!!”.

PISowcy kupując głosy za 500+, za naszą kasę, „myślą” że da się kupić do Senatu kogoś z opozycji na lepszy „stołek” by mieli większość. Już dziady nawet z tym się nie kryją, czysta korupcja i qre…two w postaci tych przestępców przy korycie! Jak wam nie wstyd @pisorgpl?

Kmicic z chesterfieldem

„Kryzys polityczny wywołany rządami PiS jest tak wielki, że należy wszystko zrobić, by nie pozwolić tej partii niszczyć przez kolejne cztery lata ładu ustrojowego i praworządności. Kandydatem powinien być więc ktoś, kto w sposób wiarygodny, autentyczny, z przekonaniem, będzie budował poparcie ponad połowy Polaków” – powiedział Donald Tusk w rozmowie z Jurkiem Kuczkiewiczem z „Le Soir”. Wywiad publikuje „Gazeta Wyborcza”.

Tusk podkreślił, że jego bardzo wyraziste poglądy „nie są poglądami większościowymi w Polsce”. – „Poczynając od nieodpowiedzialnej polityki finansowej. Pomijam 500 plus, nikt już tego nie odbierze. Ale jak wiadomo, rząd PiS na tym nie poprzestał. I widać wyraźnie, że – na sposób południowoamerykański – on połączył to, co jest przyjemne, łatwe i atrakcyjne w lewicowej i prawicowej polityce. Wiadomo, że to się musi skończyć dramatem” – powiedział.

 „Dzisiaj mój pogląd nie jest dominujący” – przyznał Tusk, ale dodał: – „Przy czym jestem przekonany do swoich racji, będę ich bronił…

View original post 1 848 słów więcej

 

Kaczyński stracił wszelkie hamulce

Tak naprawdę Trybunału Konstytucyjnego już nie ma. Jest atrapa z dublerami i panią Przyłębską, która kompromituje urząd prezesa Trybunału. Wydawało się, że nic gorszego z TK już stać się nie może – mówi Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, b. minister obrony narodowej. – Pani Chojna-Duch była wiceministrem w rządzie PO-PSL, a zostanie zapamiętana jako osoba, która do zmasakrowanego przez PiS TK została mianowana po tym, jak ochoczo próbowała obciążać swoich kolegów i koleżanki z rządu. Myślę, że nie zasługuje jednak na taką łatkę, która będzie miała przez lata, i bardzo się jej dziwię, że taką decyzję podjęła – dodaje. Rozmawiamy też o wyborach prezydenckich, pytamy, kiedy poznamy kandydata i jak będzie wyglądać kampania.

JUSTYNA KOĆ: Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz kandydatami na sędziów TK. Zaczyna się etap skrajnego upolitycznienia Trybunału?

TOMASZ SIEMONIAK: Tak naprawdę TK już nie ma. Jest atrapa z dublerami i panią Przyłębską, która kompromituje urząd prezesa Trybunału. Wydawało się, że nic gorszego z TK już stać się nie może. Te wskazania pokazują, że PiS idzie absolutnie prowokacyjnym kursem, bo opinia publiczna odbiera te kandydatury jako skrajnie polityczne i wyraziste. Szczególnie to dotyczy skompromitowanego prokuratora stanu wojennego i członka egzekutywy PZPR, pana Piotrowicza. Dopiero co nie uzyskał zaufania wyborców PiS-u i nie wszedł do Sejmu, a teraz ma zostać sędzią TK. Wydaje się, że PiS i prezes Kaczyński stracili wszelkie hamulce i postanowili przetestować opinię publiczną. Warto przypomnieć, że jednak

MANDAT PIS-U JEST INNY, NIŻ PRZED WYBORAMI, O CZYM ŚWIADCZĄ STRATA SENATU I LICZBA GŁOSÓW ODDANYCH NA PIS – MNIEJSZA, NIŻ NA POŁĄCZONE SIŁY KO, PSL I LEWICY.

Spodziewał się pan takiego ruchu?
Chyba nikt się nie spodziewał czegoś takiego. Ogromne oburzenie nawet tych, którzy sprzyjają zazwyczaj PiS-owi pokazuje, że coś jednak pękło, puściły jakieś hamulce. Prezes Kaczyński najwyraźniej uważa, że wszystko mu wolno.

Ryszard Terlecki tłumaczył, że to są co prawda politycy, ale byli, a pan Piotrowicz ma komunistyczną przeszłość, lecz swoimi czynami zmazał tamte złe uczynki.
To tylko pokazuje po raz kolejny podwójne standardy w PiS-ie. Swój komunista jest dobrym komunistą, jak właśnie Piotrowicz, mimo że to postać całkowicie skompromitowana: prokurator stanu wojennego. Chciałbym wierzyć w to, że prezydent Duda, który uwielbia wygłaszać przemówienia podkreślające swój własny antykomunizm i stosunek do PRL, odmówi przyjęcia ślubowania, tak jak odmówił przyjęcia ślubowania od legalnie wybranych sędziów do TK 4 lata temu. To też ogromna próba dla prezydenta, czy ma cokolwiek do powiedzenia.

ZDJĘCIE Z WRĘCZANIEM NOMINACJI PIOTROWICZOWI BĘDZIE DLA NIEGO KOMPROMITUJĄCE I BĘDZIE WRACAĆ W KAMPANII PREZYDENCKIEJ KAŻDEGO DNIA.

Co jako opozycja możecie w tej sytuacji zrobić, oprócz głosowania przeciw kandydaturom?
Trzeba przekonywać Polaków, że to są fatalne nominacje i na pewno zrobimy wszystko w debacie publicznej czy w trakcie procedury parlamentarnej, żeby to udowodnić. Trzeba zatrzymywać PiS przed złymi czynami i naturalnym krokiem do tego jest to, aby wybrać władze w Senacie; może w przypadku sędziów TK akurat Senat nie będzie mógł wiele zrobić, ale w innych sytuacjach już tak. Kolejnym naturalnym ruchem powinna być wygrana w wyborach prezydenckich.

W MAJU ROZSTRZYGNIE SIĘ, CZY TO PIOTROWICZE BĘDĄ RZĄDZIĆ POLSKĄ, CZY UCZCIWI OBYWATELE.

Skoro jesteśmy przy wyborach prezydenckich, to kiedy poznamy kandydata Koalicji Obywatelskiej?
W najbliższych dniach zarząd krajowy PO będzie dyskutować na temat tego, jaki przyjmujemy kalendarz działania. Jest też potencjalna kandydatura Donalda Tuska, który na początku grudnia kończy przewodniczenie Radzie Europejskiej. Odczuwając presję kalendarza mogę powiedzieć, że mamy dwóch lub nawet więcej dobrych kandydatów. I czy to będzie Donald Tusk, Małgorzata Kidawa-Błońska, Rafał Trzaskowski czy Radosław Sikorski, to są to wszystko osoby, które są w stanie wygrać z prezydentem Dudą. Teraz powinniśmy zbadać i dokładnie przeanalizować, która kandydatura ma największe szanse, być może przeprowadzając prawybory, i wówczas ruszyć. Zgadzam się oczywiście z tym, że kandydaci powinni już pracować wśród wyborców.

CZY BĘDZIE TO DONALD TUSK, KTÓRY JEST OSOBĄ POWSZECHNIE ZNANĄ, CZY MAŁGORZATA KIDAWA-BŁOŃSKA, KTÓRA W ZNAKOMITYM STYLU WYGRAŁA WYBORY W WARSZAWIE – ZOBACZYMY, TO SĄ NA PEWNO MOCNI KANDYDACI Z DOBRĄ POZYCJĄ DO ROZPOCZĘCIA KAMPANII WYBORCZEJ. NIE WIDZĘ POWODÓW DO AŻ TAKIEJ NERWOWOŚCI.

Władysław Kosiniak-Kamysz już zapowiedział swój start w wyborach i przekonuje, że jest jedynym kandydatem, który może odebrać głosy prezydentowi Dudzie.
To kandydat PSL i ta partia ma pełne prawo wystawić swojego kandydata. 4 lata temu PSL wystawił pana Jarubasa, teraz chce Kosiniaka-Kamysza. Szanuję Władysława Kosiniaka-Kamysza, byliśmy razem w rządzie, ale jest to kandydat PSL, a my pracujemy nad wyłonieniem kandydata KO. W różnych sondażach to kandydaci KO osiągają najlepsze notowania i dają największą rękojmię pokonania prezydenta Andrzeja Dudy.

LICZĘ NA TO, ŻE OPOZYCJA BĘDZIE WSPÓŁPRACOWAŁA W II TURZE,

natomiast nie chcę komentować kandydatów innych czy mówić, kogo kto ma wystawiać. Na pewno KO powinna mieć swojego kandydata, który wywodzi się z tego środowiska.

Wróćmy do nominacji do TK. Trzecią osobą nominowaną przez PiS do TK jest Elżbieta Chojna-Duch. To nagroda za krytyczne, także nieprawdziwe, co później ujawniły media, słowa o Donaldzie Tusku podczas posiedzenie komisji vatowskiej?
Chciałbym wierzyć, że tak nie jest i bardzo się dziwię pani Chojnie-Duch, że taką nominację przyjmuje, bo trudno uniknąć wrażenia, że to jest właśnie zapłata za takie zachowanie.

Pani Chojna-Duch była wiceministrem w rządzie PO-PSL, a zostanie zapamiętana jako osoba, która do zmasakrowanego przez PiS TK została mianowana po tym, jak ochoczo próbowała obciążać swoich kolegów i koleżanki z rządu. Myślę, że nie zasługuje jednak na taką łatkę, którą będzie miała przez lata i bardzo się jej dziwię, że taką decyzję podjęła.

Prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że podpisze ustawę zaostrzającą prawo aborcjyjne. To zapowiedź sporu ideologicznego w kampanii wyborczej?
Sądzę, że to jest wypowiedź, która ma wzmocnić prezydenta Dudę z prawej strony.

TO SZUKANIE POPARCIA KOŚCIOŁA I PRÓBA PRZENIESIENIA ODPOWIEDZIALNOŚCI NA WIĘKSZOŚĆ SEJMOWĄ,

bo te kwestie, co do których episkopat wzywał, aby je załatwić, nie zostały załatwione. Nie było takiego projektu, zatem prezydent mówi dziś o czymś, czego nie ma, i nikt nie zapowiada, że taki projekt złoży. W mijającej kadencji PiS był jednak w tej kwestii wstrzemięźliwy. Być może prezydent obawia się Korwin-Mikkego czy innego kandydata z prawej strony, dlatego odbieram ten ruch jako czysto polityczny.

Kmicic z chesterfieldem

W wieku 13 lat Kasia przeszła przez piekło – przez kilkanaście miesięcy była przetrzymywana, bita i gwałcona przez księdza. Po latach wywalczyła odszkodowanie, jednak zakon złożył skargę kasacyjną do SN. Wyrok zapadnie w grudniu, a w składzie sędziowskim zasiadają sędziowie z nadania neo-KRS. Podpisz petycję – Sędziowie w togach, nie sutannach!

„Domagamy się dla Katarzyny i pozostałych ofiar pedofilii w kościele sprawiedliwych procesów i składów sędziowskich, które zagwarantują bezstronność procesu.

Upolityczniony skład orzekający nie gwarantuje, że Katarzynę spotka sprawiedliwe traktowanie i budzi obawy, że niesprawiedliwym wyrokiem zostanie ukarana za to, że odważyła się mówić o swojej krzywdzie i dochodzić praw na drodze sądowej”,

pisze w petycji do Sądu Najwyższego i Towarzystwa Chrystusowego Agnieszka Ziółkowska, poznańska aktywistka.

Pod petycją podpisało się już ponad 2 tys. osób.

„Inna szkodliwość przestępstwa”

Chodzi o sprawę Katarzyny, którą ksiądz z Towarzystwa Chrystusowego przetrzymywał i gwałcił przez kilkanaście miesięcy, gdy miała 13 lat. Nikt nie reagował…

View original post 2 873 słowa więcej

 

Państwo wyznaniowe (2)

W poniedziałek podczas mszy w kościele w Bełchatowie interweniowała policja. Funkcjonariusze przesłuchiwali wraz z księżmi 13-latka, który po przyjęciu komunii miał ją wypluć i schować do kieszeni. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zapowiedział, że złoży w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. – Zwyrodnialcom nie przeszkadzał płacz chłopca – czytamy w oświadczeniu organizacji.

Do zdarzenia doszło na mszy wieczornej w poniedziałek 28 października. Podczas udzielania komunii jeden z księży zauważył że nastolatek po przyjęciu eucharystii wypluł ją i schowa do kieszeni. Interwencja duchownych była błyskawiczna – chłopca uwięziono w świątyni i pytano, po co przyjmował komunię, skoro zaraz potem ją wypluł, a także kiedy był u spowiedzi. Następnie księża wezwali policję. Z relacji kapłanów wynika, że nastolatek trzykrotnie próbował uciec z kościoła, ale został przez nich powstrzymany.

„Policjanci, którzy pojawili się na miejscu zdarzenia nie uwolnili dziecka, ale również zaczęli przesłuchiwać chłopca. Robili to bez obecności psychologa, rodziców, łamiąc w ten sposób prawo. (…) Zwyrodnialcom, którzy pastwili się nad dzieckiem nie przeszkadzało to, że chłopiec się popłakał i tłumaczył, że bolał go ząb i dlatego nie chciał jeść kawałka opłatka” – napisał Ośrodek na Facebooku.

Organizacja poinformowała na swoim fanpage’u, że złoży zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez księży i policjantów. „O sprawie zawiadomimy też Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Rzecznika Praw Dziecka” – zaznaczono w oświadczeniu.

Kmicic z chesterfieldem

„Jako wierni Kościoła Gdańskiego, w poczuciu odpowiedzialności za wspólnotę Kościoła katolickiego, nie możemy dłużej milczeć. Od długiego czasu jesteśmy głęboko przekonani, że Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, Metropolita Gdański, stracił moralną wiarygodność, niezbędną do pełnienia posługi biskupa diecezjalnego i jest dla wiernych przyczyną zgorszenia” – tak zaczyna się list, który gdańszczanie wystosowali do Franciszka, w którym domagają się odwołania Głódzia. Tylko papież może to zrobić.

„Apelujemy do Księdza Arcybiskupa, aby złożył rezygnację z urzędu, a Ojca Świętego Franciszka prosimy o jej rozpatrzenie i przyjęcie. Taką możliwość daje Kanon 401 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego stwierdzający, że „Usilnie prosi się biskupa diecezjalnego, który z powodu choroby lub innej poważnej przyczyny nie może w sposób właściwy wypełniać swojego urzędu”, by przedłożył rezygnację z urzędu” – czytamy w liście. Wierni z archidiecezji gdańskiej nie wykluczają, że pojadą do Watykanu, aby spotkać się z Franciszkiem.

Sygnatariusze listu podają powody, które powinny skłonić papieża do odwołania…

View original post 1 156 słów więcej

 

Post Navigation