Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Krzysztof Szczerski”

Przydupas Andrzeja Dupy, przepraszam: Dudy, Krzysztof Szczerski jest niechciany przez NATO. Na Zachodzie poznali się na pisowskich ancymonkach

Krzysztof Szczerski (Kancelaria Prezydenta) nie otrzyma prestiżowej posady wiceprzewodniczącego w NATO.

Kmicic z chesterfieldem

„Podobno prezes zapowiada pojednanie z opozycją, czyli pakiet demokratyczny 2.0. Super. Pewnie teraz poseł Nitras nie będzie płacił kary na każdym posiedzeniu tylko co drugim, a posłowie opozycji dostaną tyle czasu na wypowiedź, że zdążą dojść na mównicę, zanim im mikrofon wyłączą” – tak skomentował jeden z internautów kolejną już Jarosława Kaczyńskiego zapowiedź łagodzenia nastrojów przed wyborami. O tej wcześniejszej pisaliśmy w artykule „Kaczyński zapowiada koniec z agresywnym językiem. Słyszycie mordy zdradzieckie i kanalie?”.

Prezes PiS w dzisiejszym wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej zapowiedział, że „do wyborów przedstawimy propozycję porozumienia, które miałoby zakończyć wojnę na polskiej scenie politycznej”. Swoim zwyczajem, szczegółów nie podał…

Internauci nie uwierzyli w te zapewnienia: – „Będziecie pisać u Przyłębskiej na obiedzie? To zaproście jeszcze Piotrowicza i Ziobrę”; – „I to się nazywa wiarygodność? Przed wyborami obiecać łagodny język, pakiet demokratyczny, a po wyborach wyzywać od kanalii zdradzieckich mord! Jak można tak traktować Polaków?”;

„To tylko…

View original post 786 słów więcej

 

PiS zagraża samorządności

„Gdyby nie tamten czerwiec, nie byłoby wolnej Polski, ale nie byłoby także wolnej Polski, silnej Polski, gdyby nie silne samorządy. Dzisiaj nasza władza, nasze prerogatywy są przez cały czas naruszane przez rządzących, a tym samym naruszone są prawa obywateli, którzy mieszkają w naszych małych ojczyznach. My się w temu w sposób jasny chcemy sprzeciwić. Chcemy Polski solidarnej, samorządnej i o to walczymy i stąd nasze 21 bardzo ważnych postulatów. I właśnie dlatego że przyszłość samorządów w naszej ocenie jest dzisiaj zagrożona, chcemy się również włączyć w najbliższe wybory” – stwierdził prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Podczas gdańskiego spotkania samorządowców z całej Polski zaprezentowanych zostało 21 tez, zawierających propozycje zmian dotyczących funkcjonowania samorządów.

Samorządowcy domagają m.in. pełnego prawa do decydowania o całokształcie spraw lokalnych, budowy społeczności lokalnej solidarnej i otwartej, przeciwdziałania wykluczeniom, przekształcenia Senatu RP w Izbę Samorządową, zniesienia odgórnego ograniczenia kadencyjności, obowiązkowych konsultacji z samorządami i społecznością lokalną wszystkich projektów ustaw, zwiększenia nakładów na edukację (w tym godne pensje nauczycieli) i decentralizacji służby zdrowia. Chcą też samodzielności w ustanawianiu podatków lokalnych i możliwości prowadzenia działalności gospodarczej, by pozyskiwać „środki na projekty ważne dla mieszkańców”. Wśród postulatów znalazły się także: decentralizacja rozdziału funduszy unijnych, przekazanie społecznościom lokalnym mienia publicznego będącego dziś w dyspozycji agencji państwowych, likwidacja urzędu wojewody i przekazanie wszystkich jego zadań samorządowi województwa oraz odpolitycznienie mediów publicznych.

„Zasługujemy na lepszą Polskę, tylko że jej kształt w dużym stopniu zależy od nas, od nas samorządowców, od naszych mieszkanek i mieszkańców, więc pora na wypełnienie tej powinności i opowiedzenie się po stronie wartości, bo będziemy mieli taką Polskę, na jaką zasługujemy” – powiedziała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Z kolei prezydent Sopotu Jacek Karnowski stwierdził m.in., że „nie możemy dopuścić, aby o rzeczach najważniejszych dla mieszkańców decydowała jedna słuszna partia” – „Gdy w ojczyźnie źle się dzieje, nie możemy milczeć, musimy działać. Jesteśmy samorządowcami, ale także obywatelami i Polakami. Los naszego państwa i naszego narodu nie może być nam obcy. My wiemy, że silny samorząd, to silne państwo, dlatego dziś, 4 czerwca, tu w Gdańsku zwracamy się do wszystkich, którym na sercu leży dobro Polski, którzy są gotowi bronić demokracji, szczególnie polityków, opozycji, o jedność i o pracę dla dobra naszej wspólnoty lokalnych, nas wszystkich, o akceptację tych 21 tez” – powiedział Karnowski.

Więcej >>>

Depresja plemnika

„Już po wyborach! Flagi unijne zniknęły z kancelarii prezydenta. Polska sercem Europy!!!” – podsumował jeden z internautów zdjęcia z dzisiejszej konferencji prasowej w Pałacu Prezydenckim. Ministrowie Kancelarii Prezydenta Krzysztof Szczerski i Błażej Spychalski stoją na tle wyłącznie polskich flag.

„Jakież to obrzydliwie przewidywalne…”; – „Polska – trzecia gospodarcza potęga świata, to po co UE-flagi, taki obraz lansuje teraz TVPiS”;

„Kuźwa człowiek myśli, że już niczym mnie nie zaskoczą i jak zawsze się mylę. Żenada to za mało powiedziane. Tak zachowują się tzw. elity PiS, a ich wpatrzony w nich lepszy sort wszystko łyka”; – „Pojawią być może na jesień na polecenie Naczelnika” – komentowali internauci.

A jak było przed wyborami do Europarlamentu? Nawet była premier Beata Szydło usiłowała dziennikarzom wmówić, że nie kazała usunąć flag unijnych z Kancelarii Premiera. Jak twierdziła zniknęły one tylko (!!!) z sali konferencyjnej. Cóż, po wyborach nie ma ich już w Pałacu Prezydenckim, czekamy więc…

View original post 2 180 słów więcej

 

Kościół robi wszystko, żeby wiedza o dobrym i złym dotyku do dzieci nie docierała, bo będą łatwiejszym łupem

Prof. Magdalena Środa była gościem Jarosława Kuźniara w programie Onet Rano. Filozofka komentowała krycie pedofilii w Kościele katolickim przez hierarchów.

Depresja plemnika

Gdy tysiąc ludzi przez miesiąc wierzy w jakąś zmyśloną opowieść jest to fake news. Gdy miliard ludzi wierzy w nią przez tysiąc lat, jest to religia – i ten, kto nazywa ją fake newsem ma tego nie robić, żeby nie ranić uczuć wierzących[…]

Yuval Noah Harari

21 lekcji na XXI wiek

Rzecznik prezydenta Andrzej Dudy – Krzysztof Szczerski był dzisiaj gościem programu Poranna rozmowa RMF. Polityk komentował m.in. pedofilię w Kościele katolickim.

Reporter Paweł Żuchowski (RMF FM) informuje ze Stanów Zjednoczonych o końcu tymczasowej oceanicznej promocji Polski. Wszystko za sprawą zniszczonego jachtu.

View original post 580 słów więcej

 

Butny Kaczyński nienawidzi niepełnosprawnych, którzy mu przeszkadzają

 

Depresja plemnika

Ze zdumieniem i niedowierzaniem obserwuję informacje, które pojawiają się w mediach na temat afery pedofilskiej w domu publicznym na Podkarpaciu. Na szczęście nie jestem pełnomocnikiem ani byłego agenta CBA, ani pokrzywdzonych ani nikogo innego w tej sprawie, więc mogę się wypowiadać jako obywatel, a nie adwokat.

Czy myśmy wszyscy przez te ostatnie cztery lata tak zdziczeli, że gwałty na dzieciach organizowane przez służby specjalne (albo za ich przyzwoleniem) nas nie ruszają? Moja wiedza pochodzi wyłącznie ze źródeł medialnych, ale ponieważ nikt nikomu jeszcze procesu nie wytoczył, to mam podstawę sądzić, że prawdą jest iż od lat funkcjonował dom publiczny, który sprowadzał nieletnie dziewczynki z Ukrainy, które były gwałcone przez tysiące „Vipów”, w tym osoby z najwyższych kręgów władzy. Dodam że dla mnie jako obywatela współżycie seksualne nawet za zgodą osoby poniżej 15 roku życia, to zawsze gwałt, mimo że kategoria prawna jest nieco inna. Tak czy inaczej pedofile z najwyższych…

View original post 2 350 słów więcej

 

Nauczyciele fundują przyszłość, zwycięstwo, a PiS jest naszą porażką

Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Sławomir Broniarz ogłosił, że w sobotę zostanie zawieszony pierwszy etap strajku nauczycieli.

Decyzję tę argumentował troską o uczniów klas maturalnych i prawidłowy przebieg egzaminu dojrzałości.

„Nie bylibyście w stanie zastąpić nauczycieli, zaryzykowalibyście dobro uczniów, skazalibyście ich na ten stres. Nie wzięliście za nich odpowiedzialności – dlatego bierzemy ją my” – zwrócił się do rządzących.

Następnie szef ZNP podsumował dotychczasowe rezultaty akcji protestacyjne i , oświadczył : „Z całą stanowczością chcę podkreślić: niczego dziś nie podpisujemy. Nie składamy broni. Nie przystąpimy też do fasadowych negocjacji organizowanych przez rząd”.

„Proszę być gotowym na wrzesień” – zaapelował Broniarz do premiera Mateusza Morawieckiego.

Jednocześnie zapowiedział, że w czerwcu ZNP zorganizuje „prawdziwy okrągły stół” edukacyjny.

Depresja plemnika

Jesienne wybory parlamentarne na wiele lat określą kierunek, jaki obierze nasz kraj w polityce wewnętrznej i zagranicznej. Wszyscy już wiemy, jaka jest alternatywa – konsekwentne utrwalanie kołtuństwa, państwa wchodzącego z butami do naszego życia, opresyjnego fiskusa, niewydolnej służby zdrowia i oświaty podlane sosem fałszywego patriotyzmu i rozdawnictwa pieniędzy albo powrót na drogę europejskości, z odpowiedzialnie prowadzoną polityką wewnętrzną, przywrócenie Polski do grona liczących się graczy na arenie międzynarodowej i traktowanie wszystkich obywateli z należytym im szacunkiem, niezależnie od poglądów czy stylu życia. O tym wszystkim zdecydujemy już tej jesieni. Nic więc dziwnego, że zarówno rządzący, jak i opozycja pracują nad strategiami na najbliższych kilka miesięcy. O tym, który scenariusz może dać demokratycznej opozycji największą szansę na sukces pisze dziś Paweł Wiejas z Wirtualnej Polski, przytaczając wyniki sondażu na panelu Ariadna.

Okazuje się bowiem, że kluczowa z punktu widzenia odsunięcia PiS od władzy może być decyzja Roberta Biedronia i jego…

View original post 851 słów więcej

 

Koniec Macierewicza

Gdy jesienią 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę w Polsce, otworzyła się upragniona droga do odnalezienia rozpaczliwie poszukiwanej i wyczekiwanej właściwej “prawdy” o tym, co wydarzyło się w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku. Kilka miesięcy później prezes PiS postawił Antoniemu Macierewiczowi, do wyborów przewodniczącemu parlamentarnego zespołu ds. zbadania katastrofy, a później szefowi Ministerstwa Obrony Narodowej oraz szefowi wszystkich prokuratorów w Polsce Zbigniewowi Ziobrze ultimatum – od obu oczekiwał dołożenia wszelkich starań, by sprawę w końcu wyjaśnić i ogłosić prawdziwe przyczyny tamtego tragicznego wydarzenia.

Dziś możemy już z całą pewnością powiedzieć, że na polu bitwy pozostał już tylko szef Solidarnej Polski i minister sprawiedliwości, a w bajki o sztucznej mgle, wybuchach w każdym możliwym miejscu kadłuba samolotu, czy o zamachu przeprowadzonym przez Władimira Putina do spółki z Donaldem Tuskiem autorstwa “ekspertów” Macierewicza nie wierzy już żaden z jego kolegów partyjnych. Okazuje się, że nawet w rządzie, którego był częścią, nikt nie traktuje poważnie ustaleń podkomisji smoleńskiej, rozumiejąc że to zwykle jedynie propagandowa karma dla spragnionych nowych teorii spiskowych owiec.

Dziś Krzysztof Brejza z Platformy Obywatelskiej pokazał wymowną korespondencję z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, która pokazuje losy ustaleń tego dziwnego ciała kolegialnego, które nie wiadomo w sumie czym się jeszcze dziś zajmuje, choć kosztuje polskiego podatnika nadal dziesiątki milionów złotych. Poseł PO złożył zapytanie do MSZ w sprawie stwierdzenia Antoniego Macierewicza, które wygłosił 10 kwietnia 2019 roku tj. że podkomisja dysponuje całym materiałem dowodowym “bezspornie stwierdzającym, że samolot został wysadzony w powietrze”. Chodziło o ustalenie, czy w związku z tą deklaracją, w MSZ pojawiły się informacje w tym zakresie i czy o tym fakcie zostali poinformowani sojusznicy Polski w NATO. Odpowiedź urzędników resortu spraw zagranicznych nie pozostawia złudzeń.

Podkomisja owszem przesłała tzw. “raport techniczny” ze swoich ustaleń, ale MSZ potraktowało go jak “gorącego kartofla”, którego jak najszybciej trzeba od siebie odrzucić. Powołało się przy tym na brak przepisów obligujących polską dyplomację do przekazywania takich informacji na forum międzynarodowym, po czym przesłało raport do … MON.

I choć Antoni Macierewicz nadal się stara podsycać zainteresowanie nowymi teoriami o kolejnych wybuchach czy odkrytych materiałach wybuchowych na szczątkach samolotu (choć przecież do dziś nikt z podkomisji nie badał wraku tupolewa), to jego znaczenia w dochodzeniu do “prawdy” nie zaznacza już nawet sam Jarosław Kaczyński. To, co PiS wygrało na obrzydliwym żerowaniu na tej straszliwej tragedii nikt już Kaczyńskiemu nie odbierze.

Depresja plemnika

To wcale nie jest żart. Profesor Krzysztof Maria Szczerski, szef gabinetu prezydenta RP na stronach swojego życiowego dzieła pt „Utopia europejska. Kryzys integracji i polska inicjatywa naprawy”,wydanego w 2017 r. postuluje wprowadzenia „paszportu katolickiego”.

Powinien on zawierać „najważniejsze modlitwy i prawdy wiary”. Chodzi o to „By Polacy emigrujący z Ojczyzny do zateizowanych krajów zachodnioeuropejskich nie ulegli tamtejszym lewicującym modom intelektualnym, ale pozostali wierni Bogu i Polsce”. To jeszcze nie wszystko. Minister Szczerski liczy, że Polska będzie dla Europy tym samym, czym był Noe, dla ludzi żyjących przed biblijnym potopem.

„W naszych czasach rodzinę patriarchy i jego samego musi zastąpić grupa społeczna lub cały naród. […] Im szybciej rozpoznamy wśród nas Noego budującego arkę, tym lepiej, tym mniej szkód” – pisze Szczerski.

Jak wynika z lektury dzieła ministra, jest on święcie przekonany, że Polacy mają misję. Pisze, iż odnosi wrażenie, że „wiele krajów czeka na nas, czeka na ojczyznę św…

View original post 1 631 słów więcej

 

Komisja Europejska jest gotowa zaskarżyć Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE już w najbliższych dniach

>>>

Duda z Kaczyńskim jest Adrianem stojącym w korytarzu. A w USA… jak dzieci zabrane do Eurodisneylandu

Fotografia Andrzeja Dudy podpisującego wspólną deklarację z Donaldem Trumpem na stojąco, w rogu stołu, podczas gdy gospodarz siedzi wygodnie na fotelu, rozgorzała internautów do czerwoności. Wydawało się, że nasz sojusznik zdecydował się pokazać nam miejsce w szeregu upokarzając głowę państwa. Stało się to wstępem do medialnej burzy i wysypu wyśmiewających prezydenta memów.

Kiedy wszyscy wieścili pogardliwy stosunek USA do Polski, to w rzeczywistości okazuje się jednak, że zdarzenie miało zupełnie inne przyczyny, ponieważ do kompromitującej sytuacji doprowadziła sama polska delegacja.

Przecieki z Kancelarii prezydenta wskazują bowiem, że to Krzysztof Szczerski – szef kancelarii, jest winny opisanej sytuacji. Jak donosi Wp.pl podpisanie wspólnej deklaracji  pod tytułem “Obrona wolności i budowanie dobrobytu poprzez polsko-amerykańskie partnerstwo strategiczne” nie było przewidziane w pierwotnym planie spotkania. Ten ostatni zaś z polskiej inicjatywy w ostatniej chwili zmieniono, co skończyło się nieprzygotowaniem strony amerykańskiej.

Sama deklaracja, wcześniej nie przewidziana, choć była pomysłem Krzysztofa Szczerskiego, to jednak ten przewidywał podpisanie jej podczas wspólnej konferencji prasowej obu prezydentów. Dokument miał trafić do stojących przy pulpicie polityków, stąd krzesło w gabinecie owalnym nie było potrzebne. Tymczasem w wyniku organizacyjnego chaosu polskiej delegacji ktoś zmienił jeszcze raz decyzję i zakończyło się to znanym nam blamażem. Pałac Prezydencki może zatem winić tylko własne niedopatrzenie.

Do podobnych wniosków doszedł “Fakt”, którego rozmówcy bez ogródek mówią o pysze Szczerskiego, przez którą to szef gabinetu ma być nieformalnie nazywany “wiceprezydentem”, a wśród pracowników panuje opinia, że “Uważa się za najmądrzejszego, nikogo nie słucha“.

Opisana powyżej sytuacja pokazuje dramatyczny stan polskiej dyplomacji, która okazuje się całkowicie niezdolna do zachowania standardów profesjonalizmu. Prorządowe media kreują mocarstwowy wizerunek Polski, podczas gdy nasi włodarze o wiele częściej pokazują poziom republiki bananowej. Aż ciężko uwierzyć do jakiego stanu została doprowadzona polska dyplomacja w ciągu zaledwie 2,5 roku. Jeśli takie banały sprawiają obozowi władzy taką trudność, to w jaki sposób chcą oni realizować swoje bardzo ambitne obietnice?

Zdaniem Tomasza Lisa prezydent Andrzej Duda w czasie spotkania z Donaldem Trumpem przypominał dziecko zabrane do Disneylandu. Publicysta skrytykował też wpisy głowy państwa na Twitterze.

– Mam wrażenie, że pan Duda w relacjach z Kaczyńskim jest Adrianem stojący w korytarzu. A w USA… jak dzieci zabrane do Eurodisneylandu. To tego typu reakcja – powiedział publicysta.

Według Lisa nie można zapominać, że zachowanie prezydenta w Białym Domu daje także świadectwo o nas, Polakach. –  Ten pan nie wskoczył do pałacu prezydenckiego, tylko to my wybraliśmy go na głowę państwa. A ostatnie dwa tygodnie były świadectwem tego, jak ten urząd jest w makabryczny sposób degradowany – uważa Lis.

Zdaniem komentatora dużo o prezydencie mówi nie tylko zachowanie w Białym Domu, ale także reakcja na krytykę jego zachowania podczas wizyty.

Duda nie ograniczył się do publikowania na swoim profilu na Twitterze wpisów krytycznych wobec tych, którzy pozwolili sobie na negatywną ocenę jego amerykańskiej wizyty. Prezydent sam też napisał, co myśli o krytykach.

„Szyderstwa i napad lewackich mediów oraz niektórych polityków i komentatorów, o znanych poglądach, pokazują sukces wizyty Waszyngtonie. Gdyby tak nie było to by ją przemilczeli jako nieważną. Dziękuję za te wyrazy uznania! ;-)” – napisał Andrzej Duda.

– Skrzyżowanie gimbazy z hejterem – ocenił wpisy Andrzeja Dudy Tomasz Lis.

Najwięcej krytyki na głowę prezydenta posypało się za sposób podpisania amerykańsko-polskiej deklaracji. Przypomnijmy – podczas podpisywania dokumentu, do którego doszło w Gabinecie Owalnym, Donald Trump siedział, a Andrzej Duda stał zgięty nad stołem. Jak komentował w rozmowie z tokfm.pl. ekspert od protokołu dyplomatycznego, „Andrzej Duda stał nad Trumpem jak kamerdyner, to obraźliwe dla Polski”.

Prof. Kuźniar: Nawet niemieccy generałowie podpisywali kapitulację siedząc >>>

Morawiecki, twarz wyprowadzania Polski z UE

Kuba Wątły (Superstacja) wypowiedział się na temat tzw. obrazy uczuć religijnych.

>>>

Kolejna grupa sędziów ostro krytykuje słowa Mateusza Morawieckiego o „zorganizowanej grupie przestępczej w krakowskim sądzie”. – „Wypowiedź pana premiera nie tylko dezawuuje sędziów i jedną z konstytucyjnych władz – władzę sądowniczą, lecz także deprecjonuje funkcję przez niego sprawowaną. Wskazuje bowiem na to, że albo pan premier nie rozumie podstawowych reguł funkcjonowania organów władzy państwowej i wynikających stąd zasad odpowiedzialności osób sprawujących funkcje publiczne, albo jego wypowiedzi podyktowane są wyłącznie złymi intencjami i mają na celu jedynie dyskredytowanie władzy sądowniczej i sędziów. W obu przypadkach udzielanie tego rodzaju wypowiedzi nie przystoi osobie zajmującej stanowisko premiera Rzeczypospolitej Polskiej” – napisali w uchwale sędziowie Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

W głosowaniu nad uchwałą brało udział 27 sędziów Sądu Apelacyjnego w Krakowie, z czego 26 głosowało za jej przyjęciem, a jedna osoba wstrzymała się od głosu – poinformował rzecznik Stowarzyszenia Sędziów „Themis” sędzia Dariusz Mazur. – „Sprzeciwiamy się dyskwalifikowaniu postaw sędziów, dążących do zachowania niezależności władzy sądowniczej, poprzez nieuzasadnione przypisywanie im działań o charakterze przestępczym i patologicznym. Po raz kolejny zwracamy uwagę na niedopuszczalność próby uzasadniania niezgodnych z Konstytucją RP zmian w wymiarze sprawiedliwości, rzekomym związkiem sędziów z domniemywanymi przestępstwami, jakie miały mieć miejsce w sądzie” – napisali sędziowie w uchwale.

Sędziowie przypominają, że w ramach tzw. „afery w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie” doszło do zatrzymań i postawienia zarzutów pracownikom pionu administracyjnego, którzy podlegają służbowo i są nadzorowani przez ministra sprawiedliwości, czyli Zbigniewa Ziobrę. Zarzut postawiono tylko jednemu sędziemu z SA. – „Sędziowie zajmują się w sądzie pracą orzeczniczą, a nie nadzorem nad sposobem wykonywania zadań administracyjnych, w tym w zakresie gospodarki finansowej sądów. W tym stanie rzeczy stawianie tez wiążących sędziów z domniemywanymi przestępstwami, jakie miały mieć miejsce w sądach, ma charakter insynuacji” – czytamy w uchwale.

Przeciw wypowiedzi premiera protestowali także sędziowie Sądu Okręgowego w Krakowie oraz warszawscy sędziowie, działacze „Solidarności” sędziowskiej w latach 1980-1981 i w stanie wojennym, z prof. Adamem Strzemboszem na czele.

– Wszystkie konkretne zapowiedzi, które były zawarte w planie „odpowiedzialnego rozwoju” nie tylko nie są realizowane, ale w rzeczywistości przybierają odmienny kształt – zwracał uwagę prof. Leszek Balcerowicz w programie Tomasza Lisa. Nie skończyło się jedynie na oskarżeniach, były minister finansów sięgnął po konkretny przykład.

– Jedna z czołowych zapowiedzi to to, że stopa inwestycji w Polsce, czyli odsetek PKB wydawane na inwestycje, wzrośnie do 25 proc. do 2020 roku. Potem wydłużono osiągnięcie celu do 2025 roku – mówił prof. Leszek Balcerowicz w programie Tomasza Lisa. – Fakt jest natomiast taki – kontynuował były minister finansów – że spadła do najniższego poziomu od 20 lat – do 17 proc. z kawałkiem.

Państwa UE przepytają we wtorek rząd Mateusza Morawieckiego ze stanu praworządności. Taktyka małych ustępstw nie przyniosła rezultatu.

Wysłuchanie Polski odbędzie się na posiedzeniu Rady ds. Ogólnych UE, w której uczestniczą ministrowie ds. europejskich państw członkowskich. W środę wieczorem ambasadorowie państw UE dyskutowali o szczegółach tego wydarzenia. Teren jest dziewiczy, bo Polska jest pierwszym krajem, wobec którego uruchomiono procedurę artykułu 7 unijnego traktatu, którego celem jest wykazanie, czy w państwie członkowskim łamana jest praworządność. Komisja Europejska po dwóch latach dialogu z Polską uznała, że tak właśnie jest i dlatego wniosła sprawę do unijnej Rady. Bo tylko ta może przedstawić wiążące rekomendacje, a nawet ukarać Polskę.

Jeszcze w ostatni poniedziałek w Warszawie był główny autor tej procedury komisarz Frans Timmermans. Spotkał się z premierem Mateuszem Morawieckim i jak zwykle docenił gotowość polskiego rządu do dialogu. Ale w środę na cotygodniowym posiedzeniu komisarzy jednoznacznie stwierdził, że w Warszawie nie usłyszał nic, co mogłoby go skłonić do wnioskowania o zatrzymanie procedury artykułu 7.

– Nie było dyskusji komisarzy w tej sprawie, ale przewodniczący Juncker powiedział, że w pełni popiera Timmermansa – powiedział nam nieoficjalnie urzędnik KE poinformowany o przebiegu posiedzenia komisarzy.

Ma to uciszyć spekulacje o rzekomym konflikcie między Junckerem a Timmermansem, w którym ten pierwszy miałby optować za szybkim zakończeniem procedury, a ten drugi za jej utrzymaniem, wobec braku ustępstw ze strony Polski.

– Teraz nawet Selmayr zaostrzył ton i przekonuje, że trzeba iść dalej z procedurą – mówi nasz rozmówca.

Martin Selmayr, niemiecki urzędnik, to prawa ręka luksemburskiego przewodniczące, który właśnie miał być głównym inicjatorem ocieplenia relacji. Na razie jednak ono nie następuje. Głównie dlatego, że polska oferta jest jednak zbyt skromna. Przede wszystkim nie ma żadnych gwarancji pozostawienia na stanowiskach sędziów Sądu Najwyższego, w tym I prezes Małgorzaty Gersdorf. Nie ma też znaczących zmian w instytucji skargi nadzwyczajnej. Polska łudziła się, że i bez tego uzyska zakończenie procedury, ale prawdopodobnie doszło do nieporozumienia.

– Komisja była miła, Polska wzięła to za gotowość do kompromisu. Ale tu wszyscy ze sobą miło rozmawiają, nawet jak się nie zgadzają – ironizuje unijny urzędnik.

Kluczowe teraz jest rozeznanie sytuacji w unijnej Radzie. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że Polska nie prowadzi aktywnej dyplomacji wobec innych państw członkowskich. Tak, jak była zaskoczona propozycją Timmermansa zorganizowania wysłuchania i poparciem tego wniosku przez większość państw członkowskich, tak może być w przyszłości zaskoczona skalą krytyki z ich strony, ostrymi rekomendacjami czy nawet wnioskiem o głosowanie.

Na razie Polska zabiega o to, żeby umniejszyć rolę Komisji w procesie i żeby w czasie wysłuchania wypowiadały się przede wszystkim państwa członkowskie. Wyraźnie ma nadzieję, że będą nam bardziej przychylne.

Prezydencja bułgarska, która do końca czerwca kieruje pracami UE, zaproponowała, żeby słowo wstępne wygłosił komisarz Timmermans, żeby on także podsumował wysłuchanie. Według jej propozycji na spotkaniu miałyby być przedyskutowane tylko najpilniejsze kwestie i wysłuchanie miałoby być kontynuowane na kolejnych spotkaniach, już organizowanych przez prezydencję austriacką, która przejmuje kierowanie UE od 1 lipca.

To jednak bardzo nie spodobało się Polsce. Rząd nie chce też wysłuchania w odcinkach. Nie chce także, żeby wnioski z wysłuchania miały charakter merytoryczny, czyli żeby oceniały stan praworządności. Mają mieć charakter proceduralny, czyli zdefiniować zaawansowanie procedury i określić następne kroki. Mogą to być na przykład rekomendacje dla Polski.

>>>

>>>

Waldemar Mystkowski pisze o polityce PiS i Morawieckiego. Do czego prowadzi?

Nie musi dojść do formalnego Polexitu – on już dokonuje się na naszych oczach.

Polska rządzona przez PiS jest wypychana z kolejnych instytucji unijnych. Co Mateusz Morawiecki usłyszał we wtorek w Berlinie od Angeli Merkel? Na pewno o możliwości powstania osobnego budżetu dla strefy euro. Mówi o tym także prezydent Francji Emmanuel Macron. Budżet ten już może obowiązywać od 2021 roku, czyli od nowej perspektywy podziału unijnych pieniędzy.

Morawiecki jeszcze więcej usłyszał od kanclerz Niemiec. I dlatego doszło do pisowskiego spotkania na szczycie przy Nowogrodzkiej. Ponadto zostało odwołane spotkanie prezydiów Bundestagu i Sejmu. Z tego powodu się uśmiałem. Cóż takiego mógł powiedzieć na takim spotkaniu Marek Kuchciński? „Ja nie gawarit po giermańsku?” I tylko wtedy, gdyby mu Ryszard Terlecki napisał na kartce.

Przy Nowogrodzkiej opracowano nową strategię wstawania z kolan (w tym chorego kolana prezesa) w Unii, która konsoliduje się wokół strefy euro. Inna konsolidacja dotyczy obronności. Polska Macierewiczów i Błaszczaków nie zostanie doproszona do tworzenia obronności europejskiej, bo istnieje obawa, że będą V kolumną w Europie, jaką są zresztą w Polsce.

Polska będzie wypychana z kolejnych instytucji europejskich, aż dojdzie do ostatniej, gdy na nowo sformują strefę Schengen i Polska pozostanie poza nią. Czyli dojdzie do nieformalnego Polexitu, gdy pozwolimy rządzić PiS w Polsce. W niecałe trzy lata rozwalili nam kraj i wizerunek na świecie, jesteśmy liderami wszelakich najgorszości.

W tej chwili można spodziewać czegoś na kształt szturmu modlitewnego, a w wydaniu PiS – szturmu nienawiści w stosunku do Donalda Tuska i opozycji. Na nich zwalana będzie wina za budżet unijny.

W „Rzeczpospolitej” wyczytałem, iż opozycja francuska czy włoska nie atakowała swojego rządu w Brukseli. Pominę łaskawie nazwisko dziennikarza, ale powstaje pytanie: Czy we Francji i Włoszech łamano konstytucje, czy sądownictwo przestało być niezależne, czy media publiczne stały się gadzinówkami? I tak dalej. To nie jest nawet symetryzm – jak określa się dziennikarzy raczej mających kłopoty z profesją żurnalistyczną – ale stronniczość i nieukrywanie sympatii do PiS.

Tak wygląda dziś stan polskiego piekiełka. Piekiełka podobnego do czasów przed rozbiorami I Rzeczpospolitej i przed 1939 rokiem. Wypadamy z Unii, aż spadniemy w niebyt państwowy.

„Przewodniczący Tusk był nawet w Polsce, ale nigdy nie wystąpił o spotkanie, o wizytę u prezydenta, nawet z czystego, dobrego obyczaju. Nakazywałoby, że skoro przyjeżdża do kraju członkowskiego Unii Europejskiej, to wypadałoby powiedzieć, wyrazić zapytanie, czy nie mogłoby dojść do takiego spotkania. Nigdy takiej prośby nie było” – mówił w Radiu Koszalin szef Gabinetu Andrzeja Dudy Krzysztof Szczerski. I – delikatnie rzecz ujmując – mija się z prawdą.

„Zwróciłem się do Pana Prezydenta Andrzeja Dudy z propozycją pilnego spotkania w celu omówienia kryzysu politycznego w naszym kraju i jego groźnych konsekwencji dla międzynarodowej pozycji Polski” – napisał w oświadczeniu przewodniczący Rady Europejskiej w lipcu 2017 r. („Donald Tusk w odpowiedzi na zamach na Sąd Najwyższy”).

Na dodatek najwyraźniej Szczerski ma też kłopoty z pamięcią, bo to on właśnie informował, że propozycja Tuska trafiła do prezydenta, ale została odrzucona. – „Wpłynęła prośba o spotkanie. Prezydent polecił przekazać przewodniczącemu Tuskowi, że jego zdaniem nie ma pola do interwencji ze strony szefa Rady Europejskiej” – mówił wtedy, czyli w lipcu 2017 r., szef gabinetu Dudy.

Czy Szczerski – kierując się wspomnianym „czystym, dobrym obyczajem” – przyzna się do błędu i przeprosi?

Pokraki pisowskie kłamią, jak z nut. Morawiecki, Szczerski and Co.

Szczerski: Polska nie jest na ławie oskarżonych. Chciałbym, żeby to było wysłuchanie, a nie przesłuchanie

Chciałbym, żeby to było wysłuchanie, a nie przesłuchanie. Polska nie jest na ławie oskarżonych. Polska jest jednym z krajów członkowskich Unii Europejskiej i jeśli państwa członkowskie chcą posłuchać o polskiej reformie, to przedstawiciele są gotowi do tego, żeby o tej reformie opowiedzieć, przedstawić wszystkie przesłanki, które za nią przemawiały, także konsekwencje, które z tej reformy wynikają. Takie wysłuchanie jest być może dobrym momentem, żeby po nim ostatecznie procedurę zamknąć i przejść do pracy nad przyszłością europejską” – mówił w Radiu Koszalin szef gabinetu prezydenta, minister Krzysztof Szczerski.

Szczerski: Budżet strefy euro na razie jest hasłem czysto PR-owym. Równie dobrze może powstać z rebrandingu tego, co już jest

Poczekamy, jaki będzie praktyczny wymiar [budżetu strefy euro]. To hasło na razie jest hasłem czysto PR-owym. Ten budżet równie dobrze może powstać z rebrandingu tego, co już jest. Jest europejski mechanizm stabilności, są różne formy wewnętrznego przepływu finansowego w ramach strefy euro. Można zrobić rebranding i nazwać to teraz budżetem strefy euro, a nic to tak naprawdę nie zmieni, a będzie uzysk polityczny, że powstało coś, co było zapowiedziane w kampanii wyborczej. Ale może być też dużym instrumentem, ale za każdym razem musi to być budżet dodatkowy, dodatkowe składki krajów strefy euro do wspólnego koszyka strefy euro, poza ich obowiązkowymi składkami do budżetu Unii Europejskiej” – mówił w Radiu Koszalin minister Krzysztof Szczerski.

„To jest jakiś paradoks. Według mnie, stosowane są jakieś polityczne kryteria ochrony bezpieczeństwa sędziów i to jest bardzo niebezpieczne, bo pozostawia w rękach jednego człowieka uznaniowość. Uważam, że to jest kolejny rodzaj szykan wobec mojej osoby” – skomentował ujawnienie jego oświadczenia majątkowego sędzia Żurek. Decyzję podjął resort Ziobry, mimo że wcześniej prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie uznał, że z powodu zagrożenia bezpieczeństwa sędziego i jego rodziny są podstawy do utajnienia. W sprawie gróźb, jakie otrzymywał Waldemar Żurek warszawska prokuratura wszczęła śledztwo z urzędu.

Sędzia Żurek dodał, że nie dostał informacji o decyzji ministerstwa, a o całej sprawie dowiedział podczas urlopu z mediów. – „Każdą złotówkę zarobiłem uczciwie, ale nadal uważam, że ujawnienie oświadczenia stanowi zagrożenie dla mnie i mojej rodziny. Uchwalono takie, a nie inne przepisy, które moim zdaniem nie zapewniają ochrony. Oświadczenia majątkowe traktuje się instrumentalnie, chodzi o to, żeby oświadczenia jednych ujawniać, innych nie; jest to uznaniowe, jak widać” – podkreślił Żurek.

Rzecznik prasowy ministra sprawiedliwości Jan Kanthak powoływał się na przepisy znowelizowanej przez PiS ustawy, według której sędziowie i dyrektorzy sądów oraz ich zastępcy są obowiązani do złożenia oświadczenia o swoim stanie majątkowym. Kanthak posłużył się pisowską mantrą: – „Pan sędzia Żurek jest jak każdy inny sędzia, czas nadzwyczajnej kasty i jakiegoś uprzywilejowania jednych sędziów względem drugich się skończył. Ministerstwo Sprawiedliwości po wnikliwym przeanalizowaniu sprawy nie znalazło powodów, dla których należałoby utajnić takie oświadczenie”.Te, o których mówi sędzia Żurek najwyraźniej „umknęły” Ziobrze i jego podwładnym.

>>>

Dudy początki teokracji

jestToWizyta

jestToWizyta1

Aż trudno komentować.

Post Navigation