Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Lech Kaczyński”

Policja polityczna, pisowska czerezwyczajka

Do akcji rzucono tysiące policjantów, w tym setki tajniaków, ścigających najgroźniejszych przestępców. Raportowali o każdym kroku manifestujących przeciw pisowskim ustawom o sądach. Dotarliśmy do dokumentów z policyjnej akcji „Rekonesans”. Bianka Mikołajewska: To jeden z moich tekstów w OKO.press, z których jestem najbardziej dumna

Policja polityczna. Operacja „Rekonesans” – setki tajniaków śledziły manifestujących

OKO.press dotarło do dokumentów z policyjnej akcji zabezpieczenia ubiegłorocznych protestów przeciwko pisowskim ustawom o sądach. Do akcji rzucono tysiące policjantów, w tym setki tajniaków, ścigających najgroźniejszych przestępców. Raportowali o każdym kroku manifestujących. Zwłaszcza opozycji pozaparlamentarnej i parlamentarnej oraz młodzieży


Z dokumentów, do których dotarliśmy, wyłania się dość ponury obraz policji i państwa, któremu służy. Latem 2017 roku, podczas pokojowych (początkowo wręcz piknikowych) protestów przeciwko pisowskim ustawom o sądach, bez wyraźnego powodu, odciągnięto od codziennych zadań tysiące funkcjonariuszy z całej Polski i kazano pilnować parlamentu, Pałacu Prezydenckiego i TVP.

Do rzekomo wyłącznie prewencyjnej akcji rzucono setki tajniaków, m.in. z pionów kryminalnych – na co dzień ścigających morderców, handlarzy narkotyków i złodziei. I kazano im „objąć nadzorem” uczestników manifestacji, ale także osoby nieuczestniczące w protestach. W niektórych przypadkach była to klasyczna policyjna obserwacja – jaką wolno stosować tylko wobec przestępców. Policjanci raportowali o każdym kroku „nadzorowanych” i „obserwowanych”, na siłę szukając zagrożeń, które uzasadniałyby ich zaangażowanie w tę przedziwną akcję. Czasami przybierało to formy komiczne, wręcz groteskowe (patrz meldunki na ilustracjach). Nie zmienia to jednak ponurego obrazu całej akcji.

Dziś ujawniamy, jak wyglądały policyjna operacja „Sejm” i podoperacja „Rekonesans”. Już wkrótce:

  • jak zlecono obserwację młodzieży sprzeciwiającej się dewastacji polskiego systemu prawnego i
  •  jak śledzono pozaparlamentarną opozycję.   

Operacja kryptonim „Sejm”

Dokumenty z operacji zabezpieczenia ubiegłorocznych protestów znaleźliśmy w aktach sprawy sądowej, którą wytoczyli policji Ryszard Petru, były szef Nowoczesnej, i jego następczyni – Katarzyna Lubnauer. Politycy chcą, by sąd zakazał policji inwigilowania ich. Pozew złożyli latem 2017 roku – wkrótce po tym, jak „Gazeta Wyborcza” opublikowała artykuł „Policja inwigiluje Obywateli RP i posła Ryszarda Petru” i nagrania rozmów funkcjonariuszy, którzy śledzili ich 21 lipca 2017 roku.

Jak potwierdziła później Komenda Stołeczna Policji, były to skompilowane fragmenty rozmów funkcjonariuszy uczestniczących w operacji kryptonim „Sejm”. Jej celem miało być zabezpieczenie zgromadzeń, które odbywały się w centrum Warszawy od 16 do 21 lipca 2017 roku.

Na wniosek Petru i Lubnauer, reprezentująca w procesie policję Prokuratoria Generalna RP przesłała do sądu setki stron policyjnych planów działania, raportów z operacji, meldunków, notatek służbowych, itd.

Z dokumentów wynika, że operację „Sejm” zarządził komendant stołeczny policji Rafał Kubicki i on też był jej dowódcą. Trzy miesiące później Kubicki pożegnał się z funkcją komendanta (po pół roku jej sprawowania). Jak podawało radio RMF, „zgubiły go zbyt wybujałe ambicje”. Według „Super Expressu”, był pewny, że zostanie szefem całej policji i „chwalił się, że ma za sobą polityczne poparcie”.

16 lipca 2017 roku, w zatwierdzonym przez Kubickiego „Planie działania dowódcy operacji pod krypt. »Sejm«”, napisano, że „brak jest jednoznacznych, potwierdzonych informacji na temat zagrożeń mogących wystąpić podczas planowanego zabezpieczenia”. Jednak „biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenie w zabezpieczaniu podobnych przedsięwzięć, należy się liczyć z możliwością zakłócenia bezpieczeństwa i porządku publicznego (…)”.

To wystarczyło, by zarządzić gigantyczną operację, z udziałem tysięcy policjantów, w tym setek tajniaków.

Tysiące policjantów, setki tajniaków

Do udziału w operacji kryptonim „Sejm” zaangażowano etatowy i nieetatowy oddział prewencji, policjantów z większości wydziałów KSP i z warszawskich komend rejonowych, a także – codziennie – setki funkcjonariuszy z wielu innych miast z całej Polski. Z raportu podsumowującego tę operację wynika, że

  • 16 lipca 2017 roku brało w niej łącznie udział 1300 policjantów,
  • 17 lipca – 611 policjantów,
  • 18 lipca – 2194,
  • 19 lipca – 2218,
  • 20 lipca – 2341
  • i 21 lipca – 2337.

Operację podzielono na kilka podoperacji.

Policjanci uczestniczący w podoperacji kryptonim „Śródmieście” odpowiadali za zabezpieczenie okolic parlamentu, Pałacu Prezydenckiego, Sądu Najwyższego i budynku TVP przy Pl. Powstańców Warszawy oraz za „niedopuszczenie do [ich] zablokowania lub okupacji”;

  • „Mokotów” – za zabezpieczenie gmachu TVP przy ul. Woronicza;
  • „Proces” – za gromadzenie dokumentacji procesowej i koordynację osadzania osób zatrzymanych,
  •  „Droga” – za zapewnienie bezpieczeństwa ruchu w rejonach protestów,
  • „Odwód” – za wsparcie w przypadku nieprzewidzianych zdarzeń,
  • „Rekonesans” – za „zabezpieczenie operacyjne prowadzonych działań”.

W co najmniej dwóch z tych podoperacji – „Śródmieściu” i „Rekonesansie” – uczestniczyli funkcjonariusze po cywilnemu, czyli po prostu tajniacy.

To w ramach podoperacji „Śródmieście” działali policjanci, którzy 21 lipca 2017 roku śledzili w centrum Warszawy Obywateli RP i Ryszarda Petru. Według wyjaśnień przesłanych w tej sprawie do sądu przez Prokuratorię Generalną, w akcji tej uczestniczyli głównie funkcjonariusze Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego KSP (na nagraniach ujawnionych przez „Gazetę Wyborczą” zarejestrowano głosy dziewięciorga). Komórka ta powstała, by zwalczać „najbardziej uciążliwe społecznie przestępstwa pospolite” (kradzieże aut, rozboje, napady, pobicia, kradzieże kieszonkowe) i zatrzymywać ich sprawców na gorącym uczynku.

Z dokumentów dotyczących operacji „Sejm” wynika, że samego tylko 21 lipca na ulice stolicy wysłano 48 nieoznakowanych radiowozów, których załogi stanowili nieumundurowani funkcjonariusze właśnie z Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego oraz Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KSP, Zespołu Antykonfliktowego Policji i Oddziału Prewencji Policji w Warszawie (co najmniej po dwóch w radiowozie).

W pozostałych dniach operacji liczba funkcjonariuszy po cywilnemu była podobna.

„Rekonesans” wśród protestujących

Ale to nie koniec. Do udziału w operacji „Sejm”, w ramach podoperacji „Rekonesans” skierowano bowiem również policjantów kryminalnych, na co dzień ścigających najgroźniejszych przestępców. I oczywiście także pracujących po cywilnemu.

Według dokumentów, do których dotarliśmy, w „Rekonesansie” uczestniczyli funkcjonariusze z wydziałów:

  • do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw,
  • do walki z Przestępczością Gospodarczą,
  • do walki z Przestępczością Narkotykową,
  • do walki z Cyberprzestępczością,
  • ds. Odzyskiwania Mienia,
  • do walki z Przestępczością Samochodową,
  • do walki z Korupcją,
  • Wywiadu Kryminalnego,
  • i z Wydziału Kryminalnego.

To policyjna elita, specjaliści w swoich dziedzinach, często z wieloletnim stażem i ogromnym doświadczeniem.

W „Rekonesansie” od 16 do 21 lipca 2017 roku pracowali na okrągło całą dobę, na trzy zmiany – od kilku do kilkudziesięciu osób w jednej zmianie. Największą mobilizację zarządzono w pierwszym i ostatnim dniu podoperacji. 16 lipca brało w niej udział 48 policjantów z pionów kryminalnych i dodatkowo, jako wsparcie, 20 z Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego, a 21 lipca – 54 policjantów kryminalnych.

W meldunkach do sztabu policjanci z „Rekonesansu” raportowali, gdzie gromadzą się manifestujący przeciwko pisowskim ustawom o sądach i ilu ich jest. Meldowali, jakie hasła wznoszą protestujący, a także jakie mają flagi i transparenty. Informowali dowództwo, kto przemawia ze sceny i co mówi. Na przykład:

  • 16 lipca o 23:23 „Rekonesans zgłasza, że osoby w pochodzie krzyczą »Solidarność naszą bronią«”.
  • 19 lipca o 23:29 „Rekonesans: ze sceny padło hasło palenia światełek zarówno przed Sejmem jak i przed Pałacem Prezydenckim. Zachęca się do udziału w proteście”.
  • 18 lipca o 23:51 sztab dostaje meldunek: „Rekonesans – pan Borusewicz – hasło – siedziałem i będę siedział (ze sceny)”.

To do funkcjonariuszy z „Rekonesansu” kierowano rozkazy ze sztabu, by nasłuchiwali ze sceny lub podsłuchiwali w tłumie, jakie plany mają protestujący.

  • 16 lipca o 22:16 „35701 prosi Rekonesans o podsłuchiwanie, czy padną hasła na temat rozwoju dalszego sytuacji”.
  • 20 lipca o 18:46 „35701 [zaleca] zadaniować Rekonesans celem ustalenia czy pojawią się głosy wśród zgromadzenia żeby przemieszczać się pod Pałac Prezydencki”.
  • 20 lipca o 21:45 „87001 [zgłasza] Piękna ok. 100 wystawione siły na razie spokój, Rekonesans – podejść pod squot [grupę młodzieży ze squatu Syrena – przyp. red.] aby słyszeć ich zamiary”.

„Część tych działań – jak np. odnotowywanie haseł z transparentów czy osób przemawiających ze sceny – w ogóle nie jest zadaniem policji. Część mogła z powodzeniem realizować prewencja, w znacznie mniejszej liczbie. Z praktycznego punktu widzenia, wykorzystanie policjantów operacyjnych do tej akcji miało sens tylko, gdy protestujący chcieli zablokować Sejm. I rzeczywiście bardzo sprawnie zbierali informacje o posunięciach osób blokujących” – mówi emerytowany od niedawna policjant z KSP.

Kasprzak pod obserwacją. Inni Obywatele RP, OSA, squattersi i Frasyniuk pod nadzorem

Ale policjanci „Rekonesansu” i inni tajniacy uczestniczący w operacji kryptonim „Sejm” mieli także inne zadanie do wykonania – obserwować/nadzorować/monitorować wybranych uczestników protestów.

Zagadką jest natura i podstawa prawna tych działań.

W meldunkach pojawiają się informacje o „zabezpieczeniu operacyjnym” i „informacji operacyjnej”. A także o „poleceniu objęcia obserwacją”.

  • 18 lipca o godzinie 8:39 „35 801 zgłasza ok. 10 osób przy KODZIE, 20-25 osób przy namiotach Obywateli RP, przekazano do zabezpieczenia operacyjnego do Rekonesansu”.
  • 20 lipca o godzinie 19:15 „Rekonesans zgłasza telefonicznie, że z informacji operacyjnej wynika, że ze squatu Syrena ma być najście na Sejm, przekazano 35 704”.
  • 17 lipca, o godzinie 10:20 „Z polecenia Dowódcy Podoperacji REKONESANS załoga 102 otrzymała polecenie objęcia obserwacją jednego z liderów KOD [w rzeczywistości Obywateli RP – przyp. red.] Pawła Kasprzaka i jego otoczenia w okolicy Sejmu z uwagi na mogące wystąpić potencjalne zagrożenia z ich strony”.

Zleceń obserwacji było więcej – napiszemy o tym na OKO.press już wkrótce.

Zgodnie z ustawą o Policji, czynności operacyjno-rozpoznawcze (należy do nich m.in. obserwacja) można prowadzić tylko „w celu rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw i wykroczeń, poszukiwania osób ukrywających się przed organami ścigania lub wymiarem sprawiedliwości, poszukiwania osób, które na skutek wystąpienia zdarzenia uniemożliwiającego ustalenie miejsca ich pobytu należy znaleźć w celu ochrony ich życia, zdrowia lub wolności”. Żadna z tych przesłanek nie odnosiła się do sytuacji opisanych w cytowanych wyżej meldunkach.

W meldunkach z operacji „Sejm” jest też wielokrotnie mowa o objęciu różnych osób „nadzorem” lub „monitorowaniu” ich. Prośby o „objęcie nadzorem” kierowane są zwykle do policjantów z „Rekonesansu”, ale też i „Rekonesans” z własnej inicjatywy zgłasza, że ma kogoś „pod nadzorem”.

Kim najbardziej interesowali się tajniacy? W meldunkach dotyczących „nadzorowania”, ale także w ogóle w meldunkach z operacji „Sejm”, najczęściej wymieniani są Obywatele RP – jako grupa (łącznie co najmniej 57 razy) i poszczególni działacze ruchu m.in. Paweł Kasprzak nazywany czasem Kacprzakiem (59 razy), Wojciech Kinasiewicz (49), Tadeusz Jakrzewski nazywany również Jakszewskim (16). Często pada również nazwa OSA (Obywatele Solidarnie w Akcji) oraz nazwiska jej aktywistów Arkadiusza Szczurka (12) i Macieja Bajkowskiego (15).

Przykłady?

  • 18 lipca o 10:17 sztab odnotowuje meldunek: „35 801 pan Szczurek i Bajkowski odjeżdżają, pod nadzorem”.
  • 20 lipca o 15:31: „35 704 pan Kinasiewicz idzie w kierunku Placu Trzech Krzyży wzdłuż wypłotowania, przekazano do Rekonesansu w celu objęcia nadzorem”.
  • 21 lipca o 13:56 „Sztab przekazał, że do kawiarni przy ul. Wiejska 12a wszedł Wojciech Kiniasiewicz i zlecił objęcie go nadzorem. Zlecono załodze nr 102. Załoga przekazała, że na miejscu jest załoga WWP KSP, która już objęła nadzorem przedmiotowy adres”.

Z dokumentów operacji „Sejm” wynika, że przez kilka dni śledzono właściwie każdy krok liderów opozycji pozaparlamentarnej – i to nie tylko w rejonie zgromadzeń, które miała zabezpieczać policja. O tym, jak to wyglądało, także napiszemy na OKO.press w najbliższych dniach.

Policjanci meldowali również o pojawieniu się różnych polityków partii opozycyjnych i byłych działaczy opozycji. Ale „nadzorować” polecili tylko Władysława Frasyniuka.

  • 21 lipca o 1:14 w nocy policjanci meldują: „Info, ze sztabu 208 że na ul. Frascati 1 pan Frasyniuk zebrał się wraz ze swoim sztabem – objąć nadzorem – przekazano do załogi”.

Zbiorowym bohaterem meldunków są też mieszkańcy warszawskiego squatu Syrena i inni młodzi lewicowcy, którzy brali udział w protestach przeciwko niszczeniu sądownictwa przez PiS, grupowo nazywani przez policję „squatterami”.

  • 20 lipca o 22:31 policjanci biorący udział w operacji zabezpieczania Sejmu dostają „Info ze sztabu 208, że grupa squattersów ma być objęta bezpośrednim nadzorem”.
  • 21 lipca o 21:11 meldują: „Rekonesans grupa squat w całości w parku pod nadzorem Rekonesansu”.
  • A tego samego dnia o 22:45 – „35704 wśród zgromadzonych 6 czarnych flag czyli squat pod nadzorem Rekonesansu”.

Obserwacja, czyli nadzór, nadzór, czyli zapewnienie bezpieczeństwa

Komenda Stołeczna Policji, w o odpowiedzi na szereg szczegółowych pytań OKO.press dotyczących obserwacji i nadzoru podczas operacji „Sejm”, przesłała tylko krótkie stanowisko. Rzecznik KSP, kom. Sylwester Marczak napisał, że „z uwagi na trwające w powyższej sprawie czynności, do ich zakończenia [KSP] nie będzie udzielać komentarza”.

Zapewnił jednak, że „przy działaniach związanych z zabezpieczeniem zgromadzeń nie ma mowy o działaniach o charakterze operacyjnym” i że tak też było podczas operacji „Sejm”.

W dokumentów, do których dotarliśmy wynika, że w ubiegłym roku, gdy wybuchła afera z nagraniami ujawnionymi przez „Gazetę Wyborczą”, a Ryszard Petru i Obywatele RP zarzucili policji, że stosowała wobec nich obserwację, dowódca podoperacji „Rekonesans”, nadkom. Hubert Pełka napisał szybko kilka notatek służbowych. Wyjaśniał w nich, że:

  • jego ludzie nie prowadzili czynności operacyjnych,
  • „zabezpieczenie operacyjne” polega tylko na tym że „funkcjonariusze biorący udział w zabezpieczeniu są funkcjonariuszami pionów kryminalnych i występują w ubraniu cywilnym jak do codziennej służby”,
  • słowo „obserwacja” zostało użyte w meldunkach i rozkazach omyłkowo. Obserwacja, którą prowadzono nie oznaczała czynności opisanej w „Zarządzeniu nr PF-634 Komendanta Głównego policji z dnia 30 czerwca 2006 roku w sprawie metod i form wykonywania przez Policję czynności operacyjno-rozpoznawczych”. Faktycznie chodziło po prostu o nadzór nad wymienianymi w meldunkach osobami,
  • nadzór zaś miał na celu „zapewnienie bezpieczeństwa” osobom wymienianym w meldunkach i „identyfikowanie zagrożeń” dla tych osób oraz zagrożeń z ich strony.

Pełka zapewnił też, że podczas przeprowadzanych odpraw załóg „Rekonesansu” „nie były wydawane żadne polecenia dotyczące objęcia nadzorem konkretnych osób”. Policjantom kazano po prostu ogólnie zwracać uwagę na osoby publiczne. Nie wyjaśnił, skąd wśród policjantów tak świetna znajomość i umiejętność rozpoznawania polityków, byłych działaczy podziemnej opozycji i aktywistów obecnej opozycji pozaparlamentarnej, np. takich jak działacze OSY – Arkadiusz Szczurek i Maciej Bajkowski, którzy prawie nie występują w mediach.

Informacja z FB: Wałęsa jedzie do Warszawy. Polecono nadzorować

Policjanci z „Rekonesansu” nadzorowali jednak nie tylko tych, którzy uczestniczyli z protestach przeciwko niszczeniu sądownictwa, ale także tych którzy dopiero mogli do nich dołączyć.

Jak wspomnieliśmy wcześniej, do udziału w podoperacji oddelegowano m.in. kilku funkcjonariuszy z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością KSP. To komórka, która ściga m.in. sprawców ataków hakerskich, ataków przy pomocy złośliwego oprogramowania, szantaży ransomware (blokowanie dysków do czasu wpłacenia „wykupnego”), sieciowych złodziei tożsamości itp.

Podczas protestów w lipcu 2017 roku policjanci z WCB śledzili w internecie, gdzie i kiedy odbywać się będą zgromadzenia oraz kto będzie brał w nich udział. Zlecano im również „pogłębianie” informacji dotyczących planów manifestujących – poprzez przeglądanie internetowych forów i profili, m.in. organizacji z opozycji pozaparlamentarnej. Na przykład

  • 18 lipca o godzinie 11:00 „208 00 przekazuje informację o nawoływaniu przez przedstawicieli KOD pod sejmem do blokady sejmu o g. 17.00 w dniu dzisiejszym, jak to było 16 grudnia. Informacja potwierdzona przez załogę 102. W związku z powyższym stosowne zadania w tym zakresie zlecono WCB KSP” [pisownia oryginalna].

Najwięcej popłochu wywołała znaleziona przez funkcjonariuszy z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością informacja o tym, że do Warszawy jedzie niegdysiejszy lider podziemnej Solidarności, były prezydent RP Lech Wałęsa.

18 lipca o 19:45 w „Dzienniku działań dowódcy podoperacji kryptonim Rekonesans” odnotowano:

  • „Z WCB uzyskano informację, że na portalu społecznościowym Facebook profil Obywatele RP pojawił się wpis cyt. ” Prawdopodobnie Wałęsa jedzie do Warszawy” co przekazano do 208 00″.

Później policjanci meldują:

  • 19:46 „Rekonesans na FB info że Wałęsa jedzie do Warszawy, polecono nadzorować
  • 19:54 „Wykonano telefon do dyżurnego operacyjnego BOR, który nie potwierdził, żeby Lech Wałęsa udawał się do Warszawy”,
  • 20:07 „35704 informuje, że przez megafony pada informacja, że Lech Wałęsa jedzie do Warszawy”.

Ostatecznie Wałęsa do Warszawy nie dojechał. Dzięki temu uniknął kolejnego, po kilkudziesięcioletniej przerwie, „nadzorowania” przez tajniaków – tym razem z policji.

***

Komenda Stołeczna Policji nie odpowiedziała nam, jakie siły zmobilizowano w tym roku do zabezpieczenia protestów przeciwko nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym i czy w operacji brali znów udział tajniacy.

W pierwszym dniu protestów – 17 lipca 2018 roku – nadzorujący policję minister Joachim Brudziński napisał na Twitterze: „Nadmiernie pobudzonych zapowiedzią kolejnej awantury przez „demokratów”, którzy od trzech lat nie mogą pogodzić się z demokratycznym wyborem Polaków, uspokajam. KSP jak zawsze zadba o porządek i bezpieczeństwo wszystkich. Obywatela Kasprzaka też”.

Tekst prof. Koncewicza czytaj tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Pięć bitew o SKOK. Jak Bierecki, Kaczyński, Duda i politycy PiS blokowali nadzór nad Kasami

Rzeczywiście nadzór nad SKOK-ami był spóźniony. Ale winę za to ponoszą Grzegorz Bierecki, Lech Kaczyński, Andrzej Duda i PiS, a nie pobity przez ludzi Wołomina Wojciech Kwaśniak i inni urzędnicy KNF. Nie damy PiS, Zbigniewowi Ziobrze, prokuraturze i senatorowi Grzegorzowi Biereckiemu zakłamać prawdy o Kasach.

Prokuratura zarzuca byłym urzędnikom KNF spóźnione działania nadzorcze wobec SKOK Wołomin. A minister Ziobro twierdzi, że były wiceszef KNF został pobity przez ludzi z „Wołomina”, bo Komisja rozzuchwaliła bandytów swoją bezczynnością.

To, co dzieje się w sprawie byłych urzędników KNF i SKOK Wołomin, to próba przerzucenia odpowiedzialności za katastrofalną sytuację finansową większości spółdzielczych kas oszczędnościowo kredytowych

  • z tych, którzy do niej doprowadzili i którzy pomagali ją SKOK-om ukrywać, podpowiadając księgowe sztuczki
  • oraz tych, którzy przez lata bronili SKOK-ów przed państwowym nadzorem,
  • na tych, którzy przez 3 lata „wyczyścili” sytuację…

View original post 1 197 słów więcej

 

Rydzyk wziął miliony przez pomyłkę pisowskiego ministra. Androny ancymonków

Politycy wypowiedzieli się nt. biznesu Tadeusz Rydzyka w Toruniu.

Kmicic z chesterfieldem

Beata Szydło nie zostanie wiceprzewodniczącą Parlamentu Europejskiego – tak wynika z nieoficjalnych informacji RMF FM. Była wicepremier nie jest kandydatką na to stanowisko frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w PE, do której należy PiS. Osobą wyznaczoną przez PiS ma być Zdzisław Krasnodębski.

Co więcej, Szydło nie jest nawet brana pod uwagę przy obsadzie władz frakcji EKR. Na wiceprzewodniczącego tego klubu wysunięto Ryszarda Legutkę, a kwestorem ponownie ma zostać Karol Karski.

Kpinom i żartom internautów z byłej wicepremier nie było końca: – „Jedna z najważniejszych kobiet na świecie, a tak jej nie doceniają we własnej frakcji…”; – „Szydło już zaliczyła potężną klęskę w PE”; – Żeby chociaż posadę szatniarki lub bufetowej dostała…..”; – „Znowu prezes oszukał bidulkę… i to w dniu swojego święta hahahaha”.

„Miejmy nadzieję że Polacy nie dadzą się nabrać na te sztuczki… Bo gdyby nie wybory, nie ustąpiliby i następnym razem znowu spróbują zaszkodzić festiwalowi” – skomentowała na…

View original post 1 658 słów więcej

 

Konstytucja nie obraża. Epokowe odkrycie dla ancymonków PiS

Nie będzie dalszego postępowania ws. założenia koszulki z napisem „Konstytucja, Jędrek!” na pomnik Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie. Sąd nie dopatrzył się przewinienia w akcji działacza Komitetu Obrony Demokracji.

Depresja plemnika

Poseł Krzysztof Brejza jest w życiowej formie. W gronie czynnych polityków opozycji nikt tak sprawnie nie atakuje partii rządzącej. Teraz oberwało się samemu Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Nowy Napoleon?

Brejza postanowił wyciągnąć trupa z szafy. Trzy lata temu lider PiS starał się w Polsce kreować na lidera europejskiego formatu, który miałby receptę na uzdrowienie – jego zdaniem chorej – Unii Europejskiej. W 2016 r. Kaczyński twierdził, że poprosił prawnika, by ten „przygotował nowe traktaty” dla europejskiego sojuszu.

Poseł PO postanowił powiedzieć „sprawdzam” i zweryfikować, ile wyszło z planów Prezesa. W tej sprawie skierował swoje kroki do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Odpowiedź musiała zmrozić zwolenników PiS. Okazuje się, że resort „nie posiada żadnych nowych informacji w tej sprawie”. Krótko mówiąc: Kaczyński zadeklarował w mediach, że zleci przygotowanie traktatów europejskich, które – ponownie: w jego rozumieniu – uzdrowią Europę. Ostateczna odpowiedź ministerstwa świetnie nadawałaby się jednak na temat nieszczególnie zabawnych filmików z Youtube’a z…

View original post 1 721 słów więcej

 

Kaczyńscy – śmierdzące lenie

Z chwilą, gdy Maciej Stuhr udostępnił w mediach społecznościowych list otwarty do Agaty Kornhauser Dudy odezwał się Tomasz Raczek.

„Rozumiem Macieja Stuhra, że staje po stronie swoich nauczycieli ze szkoły, którą skończył on i pan prezydent, a pani prezydentowa w nim uczyła. Sam chciałbym zrobić to samo, bo z kolei do mojego liceum na warszawskim Żoliborzu chodzili bracia Kaczyńscy. Kłopot w tym, że go nie ukończyli, bo jeden z nich nie otrzymał promocji do klasy maturalnej z języka polskiego. Domyślam się, że pozostał mu uraz” – napisał Raczek.

Chodzi o XVI Liceum Ogólnokształcącego im Joachima Lelewela w Warszawie. Maturę prezes zdawał jednak w XXXIII Liceum Ogólnokształcącym Dwujęzycznym im. Mikołaja Kopernika, ponieważ groziło mu niedopuszczenie do egzaminu maturalnego. Ostatecznie, jak relacjonował Kaczyński, rada pedagogiczna zgodziła się, aby nie powtarzał klasy, ale skierowała go do innej szkoły.

„Niewiele brakowało, a nie zdałbym z dziesiątej do jedenastej klasy. Postawiono mi dwóje z polskiego, angielskiego i to by jeszcze nie było nieszczęście, bo mogłem mieć dwie poprawki. Ale dostawiono mi dwóję z przysposobienia wojskowego. Do dziś nie wiem dlaczego, bo ten nauczyciel mówił, że może mnie jeszcze zapytać. Wyraźnie chciano, żebym nie zdał. Rodzice się odwołali do kuratora – był nim późniejszy minister Jerzy Kuberski” opisywał sam prezes partii rządzącej.

Jarosław Kaczyński w 1967 roku ukończył warszawskie XXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika, które nawiasem mówiąc teraz w strajku nauczycieli nie uczestnicy w przeciwieństwie do Liceum im. Joachima Lelewela, które dołączyło do strajku.

PiS robi zwrot w stronę Rosji, świadczą o tym Andruszkiewicz i Salvini

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz uaktywnił się medialnie. Jednak wywiady, których udziela przynoszą coraz bardziej kuriozalne wypowiedzi. Tym razem w Radiu RMF FM stwierdził: – Nie można nic zarzucić panu ministrowi Andruszkiewiczowi, jeśli chodzi o poglądy”. – „Oczywiście, że nie. Tutaj mała próbka: „zdrowa Polska jest tu, a nie w pedalskich knajpach przy tęczy” – ironizowała na Twitterze Renata Grochal z „Newsweeka”.

W rozmowie w RMF FM Czaputowicz nie ograniczył się tylko do nowego wiceministra cyfryzacji. – „Instytucje europejskie cały czas starają się zaszkodzić polskiemu rządowi” – stwierdził szef MSZ. W związku z tym Grochal zaapelowała: – „Moja prośba do PiS. Dajcie już ministrowi Czaputowiczowi jakąś placówkę dyplomatyczną, bo jego kręgosłup zamienił się chyba w nitkę. A co będzie, jeśli ten rajd po mediach potrwa jeszcze kilka dni? Zatroskana obywatelka”. A my przypominamy nasz wczorajszy artykuł „Kuriozalne słowa Czaputowicza o wyborze Tuska na szefa RE: „Był reprezentantem Niemiec””.

Dzisiejszy wywiad Czaputowicza tak komentowali internauci: –  Zastanawiające jest to, że POLSKI rząd udaje wariata i dla pospólstwa mówi o przyjaźni z UE, a faktycznie postępuje jakby chciał z niej wyjść lub był jej piątą kolumną! Poza tym coraz więcej osób w rządzie mówi o przyjaźni z Rosją!? Coraz więcej powiązań Rosji z członkami rządu”;

„Jeżeli Czaputowicz jest profesorem, to właśnie rozmienia swój autorytet na drobne. Bardzo drobne”; – „Panie Czaputowicz, to zastanów się pan. Bo chyba pana wymóżdżyło po przyjęciu fuchy u szaleńca z Żoliborza i gadaniu idiotyzmów o Tusku. Unia nie szkodzi Polsce, lecz blokuje pisowskich uzurpatorów władzy przed zamianą Polski w Białoruś i rozwalaniem Unii” – napisał Waldemar Kuczyński.

Depresja plemnika

Na początku roku, w którym odbędą się wybory do europarlamentu, nominację na stanowisko wiceministra cyfryzacji uzyskał Adam Andruszkiewicz: narodowiec, prymitywny homofob i przeciwnik UE. A w przyszłym tygodniu do Warszawy – na zaproszenie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego – przybywa Matteo Salvini, lider włoskiej Ligi Północnej, minister spraw wewnętrznych Włoch, przeciwnik „elit brukselskich” i sankcji wobec Rosji.

Andruszkiewicz jest pierwszym ministrem polskiego rządu, który uznał za konieczne oświadczyć w „Super Expressie”, że „nigdy nie był faszystą”. Salvini, który przez część przywódców unijnych jest oskarżany o faszyzm, m.in. za swój stosunek do uchodźców, już na to określenie się nie obraża. „To nie faszyzm, to stosowanie prawa” – mówi.

Te dwa zdarzenia obrazują ideową ewolucję PiS. Kończy się „eksperyment”, w ramach którego szef MSZ Jacek Czaputowicz miał poprawić relacje z Unią, zabagnione za czasów jego poprzednika Witolda Waszczykowskiego. Dziś Czaputowicz publicznie obraża szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska oraz europejskich partnerów takich jak Francja.

View original post 2 082 słowa więcej

 

Kaczyński wyrzucony na zbity pysk

Więcej >>>

Więcej >>>

Więcej >>>

Depresja plemnika

Od dłuższego już czasu co niektórzy politycy zastanawiają się nad deglomeracją czyli przeniesieniem niektórych instytucji rządowych poza Warszawę. Jednym z orędowników tego pomysłu jest Jarosław Gowin, który już na konwencji PiS rzucił taką propozycję, tłumacząc, że ma to jakiś sens, bo „nie wszyscy Polacy się w Warszawie pomieszczą”. Zaproponował wówczas, by część instytucji przenieść do dawnych miast wojewódzkich, np. Chełma czy Jeleniej Góry. Dokładniej i w szczegółach omówi Gowin ten temat na najbliższym kongresie swojej partii Porozumienie.

Koncepcja ta ma swoich zwolenników. Pozytywnie wypowiadają się o niej m. in. Sasin z PiS, Andrzej Duda czy też Robert Biedroń. Według Piotra Trudnowskiego, prezesa prezes think tanku Klubu Jagiellońskiego, którego członkiem honorowym jest też Jarosław Gowin, wszystkie partie są za deglomeracją. Klub Jagielloński już jakiś czas temu zbierał podpisy za deglomeracją w Krakowie, licząc na przychylny stosunek do sprawy Witolda Kozłowskiego, nowego marszałka województwa małopolskiego, który nie ukrywał, że pomysł…

View original post 1 004 słowa więcej

 

Kaczyńskiemu gnije interes zakłamywania historii

Więcej >>>

Rozmowy w Magdalence pod Warszawą były spotkaniami władz Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej z przedstawicielami NSZZ “Solidarność”. Celem rozmów było przygotowanie do obrad Okrągłego Stołu. W mitologii Prawa i Sprawiedliwości oraz szeroko rozumianej prawicy, Magdalenka była symbolem zdrady narodowej i tworzenia się nowego układu poskomunistycznego oraz przygotowaniem miękkiego lądowania dla komunistów.Rozmowy nazywane są też współczesną Targowicą albo konfederacją założoną przez grupę interesów z ówczesnym wrogiem.

Wszelkie związki z Magdalenką braci Kaczyńskich są skrzętnie wykreślane z historii przez prorządowych publicystów. Zdjęcia, na których Lech Kaczyński pije wódkę dorobiły się już teorii o sfabrykowaniu, a świadczący obecnie swoje usługi dla TVP Cezary Gmyz ogłosił, że nie było na taśmach z Magdalenki ani jednego kadru, na którym były prezydent pił mocny trunek. Pisanie historii na nowo przez obóz rządowy i powiązane z nim media idzie pełną parą, jednak czasami fakty po prostu nie dają się zakrzyczeć.

Dzisiejsza Rzeczpospolita publikuje znalezioną w amerykańskich archiwach korespondencję Czesława Kiszczaka z Lechem Kaczyńskim. List pochodzi z 2002 roku i został wysłany dwa dni po wyborze brata Jarosława Kaczyńskiego na prezydenta Warszawy. Generał złożył serdeczne życzenia z okazji wyboru na prezydenta. Napisał też, że szperając w szufladach znalazł trochę zdjęć z rozmów w Magdalence, które utorowały drogę do Okrągłego Stołu i przemian ustrojowych w Polsce – “Pozwalam sobie je Panu przekazać. Niechaj klimat tych spotkań i obrad towarzyszy Panu w Jego dalszej służbie Ojczyźnie” – napisał Czesław Kiszczak.

Odpowiedź Lecha Kaczyńskiego została wysłana tuż przed świętami Bożego Narodzenia w bardzo kurtuazyjnym tonie, podkreślająca ważną wartość osobistą przesłanych zdjęć oraz przyjemność z tego miłego gestu. Na końcu listu były prezydent, jak do dobrego znajomego i starego kumpla napisał – “Bardzo proszę przyjąć moje podziękowania, a przy okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia życzę zdrowia, spokoju i wielu dobrych chwil w Nowym Roku”.

Gdyby nie zbudowano całej prawicowej piramidy obalającej rozmowy w Magdalence, można by napisać o Lechu Kaczyńskim, jako osobie szanującej swoich przeciwników. Sęk w tym, że korespondencja z Czesławem Kiszczakiem pokazuje, jak bardzo aktywnie były prezydent uczestniczył z paktowaniu z upadającym systemem, a to się nieprawdopodobnie kłóci z opowieścią o największej zdradzie w historii Polski. To czarny czwartek dla całej formacji Jarosława Kaczyńskiego oraz publicystów, którzy od lat zamazują rolę Lecha Kaczyńskiego. Te zdjęcia z hukiem przebijają balon próby wdrożenia w życie największego oszustwa historycznego, jakie PiS próbowało zaaplikować nowym pokoleniom Polaków.

Więcej >>>

Depresja plemnika

„6 stycznia ogłosimy projekt dotyczący rozdziału Kościoła od państwa. W Konstytucji jest zapisany rozdział Kościoła od państwa. Doskonale wiemy, że zupełnie nie jest to przestrzegane, dlatego niektóre zapisy trzeba będzie wzmocnić, niektóre trzeba będzie wprowadzić jako nowe rzeczy” – poinformowała w Radiu RMF FM przewodnicząca Inicjatywy Polska Barbara Nowacka. Zapowiedziała zbieranie podpisów pod projektem tej ustawy.

Według Nowackiej, Polacy coraz częściej mówią o rozdziale Kościoła od państwa. – „Społeczeństwo chce uciąć finansowanie Kościoła, chce wyprowadzenia religii ze szkół lub jej niefinansowania. To są coraz głośniejsze postulaty… Rozliczenia przestępstw dokonywanych chociażby przez księży-pedofilii” – argumentowała szefowa Inicjatywy Polska.

Nowacka dodała, że w pracach nad projektem współpracuje z Nowoczesną, która  „też jest bardzo zainteresowana rozdziałem Kościoła od państwa” – stwierdziła Nowacka.

A miała przecież zamilknąć, a przynajmniej się wyciszyć… Jednak Krystyna Pawłowicz po raz kolejny nie wytrzymała. – „To chamstwo lewackie zgłoszę do sejmowej Komisji Etyki” – poinformowała na Twitterze posłanka…

View original post 722 słowa więcej

 

Jacek Jaśkowiak olał mszę świętą, bo państwo i kościół to sprzeczności

Więcej >>>

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak to ktoś. Nie uczestniczył we mszy, mimo że 100-lecia Powstania Wielkopolskiego to największe obchody w regionie w tym stuleciu.

Depresja plemnika

Więcej >>>

– Dzisiaj cała sala widziała, jak prezes Kaczyński z kopertą w ręku wołał premiera Morawieckiego do ciemnego saloniku. Czy w tej kopercie kolejna lista nazwisk – pytała z mównicy sejmowej posłanka PO Agnieszka Pomaska podczas debaty o ustawie dot. cen prądu. Wymieniła nazwiska współpracowników i członków rodzin związanych z politykami PiS i zatrudnionych w państwowych spółkach, głównie w Enerdze.

– Syn posła Smolińskiego (Maciej Smoliński, syn wiceministra infrastruktury, jest kierownikiem Biura Majątku Sieciowego Energa-Operator – red.), córka posła Cymańskiego (Marta Cymańska, córka posła Tadeusza Cymańskiego, jest głównym specjalistą ds. relacji z klientem w Energa Obrót Gdańsk – red.), brat redaktora Rachonia z TVP Info (Nikodem Rachoń jest szefem CSR w Grupie Energa – red.), radni PiS, m.in. Kacper Płażyński (kandydat PiS na prezydenta Gdańska został 1 czerwca 2017 roku kierownikiem w pionie do spraw korporacyjnych Energa SA – red.), współpracownicy pana posła Horały: Bełbot i Felmet, jego asystenci (Michał Bełbet jest prezesem Energa Oświetlenie…

View original post 238 słów więcej

Pinokio Morawiecki

prezydent.pl >>>

Depresja plemnika

Przeciwko Jackowi Międlarowi – narodowcowi i antysemicie – toczyło się lub toczy kilka postępowań w prokuraturze. Jak dotąd byłemu księdzu nie postawiono zarzutów w toczących się śledztwach. Zdaniem reporterów TVN 24, roztoczono nad nim parasol ochronny.

Jednym z przykładów jest sprawa wystąpienia Międlara na obchodach 82 rocznicy powstania ONR. – „Ciemiężyciele i pasywny żydowski motłoch będzie chciał was rzucić na kolana, przeczołgać, przemielić, przełknąć, przetrawić, a na koniec będzie chciał was wypluć, bo jesteście niewygodni” – mówił do zebranych były ksiądz.

Prokuratura w Białymstoku, która najpierw zajęła się sprawą, umorzyła postępowanie. Jednak później prokuratura z Wrocławia włączyła ten wątek do własnego śledztwa w sprawie innych wypowiedzi byłego księdza. Według TVN 24, śledczy z Wrocławia chcieli postawić Międlarowi zarzuty dotyczące mowy nienawiści. Odebrano im jednak śledztwo i przekazano do prokuratury w Białymstoku, czyli tam, gdzie tak łagodnie go potraktowano.

Prokuratorzy białostoccy zażądali „kompleksowej opinii z zakresu tzw. mowy nienawiści”, mimo że…

View original post 3 385 słów więcej

 

PiS rozliczyć z każdej złotówki, z każdego przestępstwa i niegodziwości

W Sejmie późnym wieczorem toczyła się debata nad konstruktywnym wotum nieufności dla rządu Mateusza Morawieckiego. – „Wiecie, kto się boi prawdy? Kłamcy. Przez lata wmawialiście Polakom, że walczycie z układami. Dziś nie ma wątpliwości, że ten układ istnieje, ale to wy go stworzyliście. Próbowaliście wmówić Polakom, że wszyscy oprócz was są złodziejami. A to wy jesteście patronami afer. (…) Rozliczymy was. Rozliczymy z każdej złotówki, z każdego przestępstwa, z każdej niegodziwości. Nie upiecze się żadnemu z was” – mówił uzasadniając wniosek w tej sprawie przewodniczący PO Grzegorz Schetyna.

Zarzucił Morawieckiemu kłamstwa i przypomniał, że po wyrokach sądu premier musiał dwukrotnie publicznie przyznać się do nich. – „Kłamał pan na temat podatków – według szacunków sporządzanych przez pana własnych urzędników z podwyżek podatków i nowych podatków, które wprowadziliście, wydrenujecie z kieszeni Polaków o ponad 20 mld zł więcej, niż oddacie im w obniżkach, którymi tak się chwalicie” – powiedział Schetyna do Morawieckiego.

„Oszukujecie nas, że chcecie Polski w Unii Europejskiej, ale tak naprawdę systematycznie realizujecie pełzający Polexit. Polska jako pierwszy kraj w historii Unii Europejskiej objęta została procedurą z art. 7. Europejski Trybunał Sprawiedliwości musi dziś zajmować się naruszaniem przez was unijnym traktatów i to w sprawach o fundamentalnym znaczeniu. Najlepszym dowodem waszych prawdziwych intencji w tej kwestii jest zaskarżenie przez Zbigniewa Ziobro unijnych traktów do Trybunału Konstytucyjnego. Oficjalne kwestionowanie traktatów unijnych jest kwestionowaniem naszego członkostwa w Unii Europejskiej” – podkreślił Schetyna.

Lider PO stwierdził, że rząd w sposób cyniczny i błyskawiczny zniszczył szacunek i respekt, jakim Polacy cieszyli się w świecie. – „Trudno nawet powiedzieć, że wasza polityka zagraniczna jest nieudolna, chaotyczna czy szkodliwa, czy pozbawiona wizji, ponieważ trudno ocenić coś, czego po prostu nie ma. Politykę zagraniczną zastąpiliście knuciem, a MSZ sprowadziliście do roli partyjnej przybudówki” – mówił.

Zarzucił rządowi, że nie potrafi realizować nawet własnych projektów. Wymienił m.in. Mieszkanie Plus czy modernizację armii. – „Zanim zaczniemy słuchać nowych fantazji, to chcielibyśmy przy okazji posłuchać, co ma pan do powiedzenia w sprawie polskich samochodów elektrycznych. Jak wygląda ten pański program? Udział inwestycji w PKB spadł za waszych rządów do najniższego poziomu od 20 lat. Tak, panie Suski, tak jest. Boli bardzo, boli” – stwierdził Schetyna. – Korupcyjna afera KNF to przykład, jak zamieniliście państwo w partyjny folwark. Ta afera to nie jest plan Zdzisława ani Morawieckiego. Za pana działania w tej sprawie, za spotkania w Świątyni Opatrzności, za manipulacje przy ustawie, za zatrzymanie o 6 rano Wojciecha Kwaśniaka, powinien pan – wraz z całym rządem – podać się do dymisji” – podkreślił szef PO.

Schetyna zapowiedział przygotowanie przez PO pakietu ustaw – „aktu odnowy Rzeczpospolitej, który uchyli wszystkie antydemokratyczne, kompromitujące zapisy, które wasza władza przeforsowała”.  

„Zatrzymamy ten pełzający Polexit. Ale to za mało. Wprowadzimy Polskę znowu do twardego jądra Europy, tam, gdzie jest nasze miejsce. Odzyskamy utracone pieniądze z Unii i uzyskamy dodatkowe fundusze. Nie będziemy robić rewolucji w szkole, ale posprzątamy ten pisowski bałagan. Wróci prawdziwa historia i normalny kanon lektur” – powiedział lider PO.

Przedstawił też pomysły dotyczące przebudowy systemu podatkowego. – „Podatki i składki, czyli PIT, ZUS i składka na NFZ nie przekroczą łącznie 35% zarobków Polaków. Każdy, kto pracuje i zarabia mniej niż dwukrotność płacy minimalnej otrzyma dodatkowe wsparcie. W przypadku osób zarabiających minimalne wynagrodzenie, ta pomoc wyniesie 500 zł miesięcznie” – stwierdził Schetyna. Zapowiedział też utrzymanie 500 plus, ale zostanie ono poszerzone o matki samotnie wychowujące dziecko.

Depresja plemnika

W piątek wieczorem Sejm zajął się wnioskiem PO o konstruktywne wotum nieufności dla Rady Ministrów. Kandydatem na nowego premiera był lider Platformy Grzegorz Schetyna, który jako pierwszy zabrał głos. – Kłamcy boją się prawdy. Zmarnowaliście to, co wam zostawialiśmy, a efekt jest taki, że poziom inwestycji w stosunku do PKB spadł do najniższego poziomu od 20 lat – mówił. Przedstawił też plan, jaki PO ma po wygraniu wyborów. – Przygotujemy Akt Odnowy Rzeczypospolitej, który wycofa antydemokratyczne przepisy, które wprowadziliście – mówił. Zapowiedział też m.in. zatrzymanie pełzającego Polexitu, powrót do Europy, większe środki z funduszy unijnych, naprawę szkolnictwa, armii i polityki zagranicznej, podwyżki, nowy system podatkowy, a także rozszerzenie programu 500 Plus.

Kłamcy boją się prawdy

Mimo późnej pory w Sejmie nie brakowało emocji. – Kłamcy boją się prawdy – rozpoczął Grzegorz Schetyna, informując, że składa konstruktywne wotum nieufności.

Lider PO zaczął od wytknięcia błędów i kłamstw. – Kłamał pan na…

View original post 4 461 słów więcej

 

Post Navigation