Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Maciej Stuhr”

Morawiecki skrywa swą nienawiść do Unii Europejskiej

Bydgoszcz. Konwencja PiS. Na niej ta sama piątka, atak na polskość, obrona polskości, Polska sercem Europy, chyba w stanie przedzawałowym. Kaczyński nie wymyślił nic nowego, ani nie powiedział czegokolwiek nad czym warto byłoby się pochylać. Mateusz Morawiecki mówił, co chyba najważniejsze na prawicy, „bez kartki”, jak prowincjonalny proboszcz. Kolejny odcinek drętwego serialu pt. regionalne konwencje Prawa i Sprawiedliwości, te same słowa, jak ze zdartej płyty. Obejrzeliśmy konwencję, abyście Wy nie musieli. Nie warto. Można wspomnieć jednak pokrótce o osobliwej wypowiedzi premiera, która wielu mogła sugerować głosowanie na… kandydatów konkurencyjnych ugrupowań.

Przekonało Was? Oczywiście Morawiecki na nowo zdefiniował co jest normą, a co nowoczesnością. Dla mnie jednak pisowski zamach na konstytucję, metody działania władzy nie stanowią bynajmniej europejskiej normy, przynajmniej w XXI wieku. Co do jednego z Morawieckim się natomiast należy zgodzić – warto iść na wybory, wysoka frekwencja przybliża nas do normalności, bez Prawa i Sprawiedliwości u sterów władzy. Bez partii, która zachowuje się nienormalnie, a później każe być z tego dumnym.

Co do pokracznych definicji premiera, nie warto nawet wchodzić z nimi w polemikę. Stwierdzenie, że nowoczesność powinna powodować wzbogacanie się Polaków wyklucza zasadność większości publicznych wydatków, choćby na system opieki zdrowotnej. Według tej logiki najlepiej pieniądze nowocześnie rozdać. 

Ale tam, gdzie nierozsądna kiełbasa wyborcza przestaje działać, a więc przypadku Prawa i Sprawiedliwości, bo tego jesteśmy świadkami, chwyta się ideologii, retoryki godnościowej i oblężonej twierdzy. PiS wpycha się w rolę opozycji, mimo że samo jest u władzy i ponosi odpowiedzialność za to jak wygląda Polska i jak ją się odbiera. Całe szczęście, jeszcze pamiętamy co naprawdę oznacza normalność, mimo że „normalne” wyjątki od reguł postępowania partii Kaczyńskiego coraz bardziej dziwią.

Depresja plemnika

Jerzy Owsiak i Maciej Stuhr zdominowali galę z okazji 30. rocznicy powstania „Gazety Wyborczej”. Żarty obu panów zapewne nie przypadły do gustu miłośnikom „dobrej zmiany”.

Ja jestem przedstawicielem świata filmu. To jest świat gazety. Te światy czasem się przenikają. Redaktor Michnik spotkał się kiedyś z producentem filmowym i wtedy upadł rząd. Być może po naszym dzisiejszym spotkaniu stanie się coś równie spektakularnego” – mówił w trakcie gali Maciej Stuhr, żartobliwie nawiązując do tzw. afery Rywina.

Komu z państwa nie jest wszystko jedno? Redaktor Michnik nie podniósł ręki. Kto z państwa miał w ręku pierwszy numer »Gazety Wyborczej«? Kto z państwa w minionym roku przeczytał choćby jedną książkę? Czy jest na sali ktoś, kto spalił chociaż jedną książkę? Nie widzę. Czy ktoś z państwa był ze święconką w tym roku? Troszkę mniej. Czy ktoś z państwa w ostatnich dniach rozwiesił jakiś plakat z Matką Boską? Są ręce, nie wiem, czy to dobrze” – kontynuował popularny aktor i stand-uper. Stuhr w wyraźny sposób odwołał się do ostatnich wydarzeń i postępującej w Polsce…

View original post 1 610 słów więcej

 

Kaczyńscy – śmierdzące lenie

Z chwilą, gdy Maciej Stuhr udostępnił w mediach społecznościowych list otwarty do Agaty Kornhauser Dudy odezwał się Tomasz Raczek.

„Rozumiem Macieja Stuhra, że staje po stronie swoich nauczycieli ze szkoły, którą skończył on i pan prezydent, a pani prezydentowa w nim uczyła. Sam chciałbym zrobić to samo, bo z kolei do mojego liceum na warszawskim Żoliborzu chodzili bracia Kaczyńscy. Kłopot w tym, że go nie ukończyli, bo jeden z nich nie otrzymał promocji do klasy maturalnej z języka polskiego. Domyślam się, że pozostał mu uraz” – napisał Raczek.

Chodzi o XVI Liceum Ogólnokształcącego im Joachima Lelewela w Warszawie. Maturę prezes zdawał jednak w XXXIII Liceum Ogólnokształcącym Dwujęzycznym im. Mikołaja Kopernika, ponieważ groziło mu niedopuszczenie do egzaminu maturalnego. Ostatecznie, jak relacjonował Kaczyński, rada pedagogiczna zgodziła się, aby nie powtarzał klasy, ale skierowała go do innej szkoły.

„Niewiele brakowało, a nie zdałbym z dziesiątej do jedenastej klasy. Postawiono mi dwóje z polskiego, angielskiego i to by jeszcze nie było nieszczęście, bo mogłem mieć dwie poprawki. Ale dostawiono mi dwóję z przysposobienia wojskowego. Do dziś nie wiem dlaczego, bo ten nauczyciel mówił, że może mnie jeszcze zapytać. Wyraźnie chciano, żebym nie zdał. Rodzice się odwołali do kuratora – był nim późniejszy minister Jerzy Kuberski” opisywał sam prezes partii rządzącej.

Jarosław Kaczyński w 1967 roku ukończył warszawskie XXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika, które nawiasem mówiąc teraz w strajku nauczycieli nie uczestnicy w przeciwieństwie do Liceum im. Joachima Lelewela, które dołączyło do strajku.

Pisowskie gadzinówki. Kiedyś to były media publiczne

Rośnie temperatura wokół filmu „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. W piątek prezes Radia Gdańsk Dariusz Wasilewski wydał oświadczenie, w którym poinformował o nieprzyznaniu filmowi Smarzowskiego nagrody Złotego Klakiera, na 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Zdaniem dziennikarzy, jego podwładnych sprawa miała podtekst polityczny, dlatego postanowili zareagować. 52 pracowników i współpracowników radia Gdańsk wyraziło swoje niezadowolenie z decyzji prezesa, pisząc list otwarty – informuje portal Fakt24.

„Bardzo nam zależy na dobrym imieniu Radia Gdańsk. Mamy nadzieję, że uda nam się odbudować zaufanie Słuchaczy, bo jest ono dla nas najważniejsze” – czytamy w liście, który opublikowała „Gazeta Wyborcza”. Piszą w nim, że odcinają się odcinają się od sposobu i momentu, w którym została podjęta wspomniana decyzja Prezesa Radia Gdańsk.

Uważają, że wytworzona wokół filmu atmosfera jest szkodliwa zarówno dla reputacji radia i jego partnerów instytucjonalnych – także dla jego słuchaczy. „Formuła prezentacji filmów została zmieniona na tyle, że spowodowało to zamieszanie podczas pomiarów oklasków dla konkretnego filmu, co już w trakcie trwania festiwalu zgłaszano organizatorom”. Dla autorow listu pozostaje oczywistym, że „zwlekanie z rzetelnym wyjaśnieniem oraz publikacja oświadczenia w momencie, w którym faworytem konkursu był film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego, […] miało podtekst polityczny”.

Postawa pracowników radia bardzo spodobała się internautom. „Brawo dziennikarze i współpracownicy @RadioGdansk!!! Dziennikarz to osoba, która nie zgadza się na cenzurę, kłamstwa i odwracanie rzeczywistości. Charakteryzuje go prawda i obiektywizm. Dziękuję za odwagę, honor i przestrzeganie etosu pracy dziennikarskiej” – napisał jeden z nich. „Brawa dla pracowników i współpracowników #RadioGdańsk za wyrażoną dezaprobatę wobec decyzji prezesa, „kasującego” nagrodę Złotego Klakiera. To szacunek do słuchaczy, widzów, publiczności. Brawo #Gdansk!” – podkreślił europoseł PO i były prezydent Wrocławia Bogdan Zdrojewski.

Ocenzurowanie wypowiedzi Wojtka Smarzowskiego na gali rozdania nagród festiwalu filmowego w Gdyni odbiło się bardzo szerokim echem i wywołało kolejny społeczno-polityczny skandal – czytamy w portalu naTemat. Chodzi o … wycięcie żartu reżysera „Kleru” o Jacku Kurskim, opowiedzianego przez niego na gali festiwalu filmowego w Gdyni.

Głos w tej sprawie zabrał również Maciej Stuhr, znany powszechnie z ostrego recenzowania poczynań obecnej władzy. Prawie każdy jego wpis wywołuje poruszenie, choćby ten o premierze przestrzegającym Polaków przed rzekomo „nieżyczliwymi mediami” – przypomina portal. W ostrym wpisie na Facebooku aktor nie zostawia suchej nitki na poczynaniach gorliwców z Telewizji Polskiej.

„Prezes Kurski tłumaczy wycięcie Wojtka Smarzowskiego z relacji gdyńskiej nie cenzurą, a głupotą. Myślę, że to akurat może być prawda” – pisze Stuhr. „I myślę, że z taką głupotą będziemy się coraz częściej spotykać. Głupotą dziennikarzy państwowych mediów, dyrektorów Radia Gdańsk, wszelakich działaczy różnego szczebla, urzędników, biznesmenów, prezesów, a także sędziów, adwokatów, prokuratorów, itd. Głupotą podszytą strachem przed władzą” – podkreśla z goryczą. Powód? Strach „nadgorliwców” przed tym, aby „przypadkiem nie podpaść wszechmocnej władzy, i nie musieć potem odpowiadać za jeden niesłuszny żart za daleko… W takim państwie dziś żyjemy” – puentuje wnikliwie aktor.

Trzaskowski: PiS może wyprowadzić Polskę poza Unię Europejską

– Dzisiaj chcemy uzmysłowić warszawiakom, co się w ostatnich dniach wydarzyło i jakie to może mieć konsekwencje dla Polski i dla Warszawy. Wczoraj Komisja Europejska, skierowała skargę do europejskiego trybunału sprawiedliwości na rząd polski, związaną z ustawą o Sądzie Najwyższym – mówił Rafał Trzaskowski na konferencji prasowej.

– My dzisiaj chcemy rozmawiać z warszawiakami i warszawiankami o decyzjach, jakie tego typu decyzja i orzeczenie europejskiego trybunału sprawiedliwości może mieć dla inwestycji. Dla inwestycji w całej Polsce, ale przede wszystkim, ponieważ jesteśmy w Warszawie, dla inwestycji w Warszawie. Ponad 40 proc. Wszystkich inwestycji w Warszawie było czynionych dzięki pieniądzom z Unii Europejskiej – mówił dalej kandydat na prezydenta stolicy.

– Jeżeli PiS będzie dalej w ten sposób prowadził politykę, to z marginesu, na którym w tej chwili jest w Unii Europejskiej, może wyprowadzić Polskę poza Unię Europejską i oczywiście, wtedy jest pytanie, skąd wezmą się pieniądze na inwestycje – dodał Trzaskowski.

Schetyna: Żarty się skończyły, trzeba ratować Warszawę przed kandydatem PiS-u na prezydenta

– Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że Warszawa dzisiaj, tak jak cała Polska, jest zagrożona taką polityką. My dzisiaj musimy walczyć o pozycję Polski w Unii Europejskiej, o to, żebyśmy mogli w dalszym ciągu, tak jak przez ostatnie lata, modernizować nasz kraj. Warszawa jest najlepszym tego symbolem. Wiele milionów euro, które tutaj zainwestowano, otwierają i budują metropolię europejską. Dzisiaj ten proces jest zagrożony. Dzisiaj obietnice i próba oszustwa wyborczego jest zagrożeniem dla przyszłości miasta. Dlatego jesteśmy tutaj z Rafałem Trzaskowskim, będziemy każdego dnia warszawiaków przekonywać, że żarty się skończyły, że trzeba ratować Warszawę przed kandydatem PiS-u na prezydenta – mówił Grzegorz Schetyna na konferencji prasowej.

ALARM! PiS dąży do wyprowadzenia nas z Unii – wszyscy możemy stracić unijne pieniądze i wiele korzyści. Najbliższe wybory będą właśnie o tym. Zagłosuj mądrze.

Kuchciński dał dyla, Morawiecki zaczyna faszyzować, a Ziobro… szkoda gadać

Wybitna pisarka Maria Nurowska i inni odnieśli się do sukcesu zawodowego prof. Dariusza Dudka.

Maciej Stuhr odniósł się do słów premiera Mateusza Morawieckiego na temat mediów.

„Uważajcie na tę propagandę, bo media strony przeciwnej to mniej więcej 80% siły rażenia. Wszystkie większe portale internetowe, większe stacje radiowe, większe gazety, niektóre są bardziej neutralne, ale niektóre to pożal się Boże z ich neutralnością. No i oczywiście telewizje również. Czyli ogromna większość, powiedzmy 80% bardzo się starają, żeby było tak jak było, żeby było tak jak wcześniej było” – takie słowa padły z ust premiera rządu na spotkaniu z mieszkańcami Bystrzycy Kłodzkiej.

A jak wcześniej było zdaniem Morawieckiego? – „Polską rządziły różne grupy interesów, kiedy Polska była jak w „Potopie” rozrywana jak kawałki czerwonego sukna”. A jak w takim razie nazwać przyznawanie sobie w państwie PiS wielotysięcznych nagród czy kilkusettysięcznych wynagrodzeń w spółkach skarbu państwa?

To nie pierwsza tego rodzaju wypowiedź funkcjonariusza PiS o wolnych mediach w ostatnim czasie. Podczas spotkania z sympatykami PiS poseł Stanisław Piotrowicz, prokurator z czasów stanu wojennego, nawoływał do odszczurzania w kontekście mediów właśnie. Opisywaliśmy sprawę w artykule „Piotrowicz zrobił „wykład” o szczurach…”.

Waldemar Mystkowski pisze o zachowaniu Kuchcińskiego.

O co chodzi, gdy gospodarz daje nogę z domu przed najważniejszym dla tego domu wydarzeniem? Albo napadli na dom nieprzyjaciele, albo przeprowadza w nim deratyzację (odszczurzanie). Dzisiaj marszałek Sejmu Marek Kuchciński wybywa z Polski na dwa dni do Czech. Dzisiaj – 23 maja, a 25. – za dwa dni – odbędzie się Parlamentarne Zgromadzenie NATO.

Czy ktoś z tego coś rozumie? Czyżby Czesi uznali, iż Józef Szwejk przeszedł ostatecznie do historii literatury czeskiej, więc trzeba importować Szwejka z Polski. Kuchciński oficjalnie jedzie na zaproszenie przewodniczącego Izby Poselskiej czeskiego parlamentu Radka Vondraczka.

Aż tak oczekują w Czechach Kuchcińskiego, który nie mówi, tylko mamrocze, a jak ze dwa zdania powie do sensu, to odczytuje z kartki? A może ten Vondraczek jest czeskim Kuchcińskim i chce sobie pomilczeć (ewentualnie pomamrotać) z polskim odpowiednikiem? Wątpię. To tylko w pisowskiej Polsce jest możliwe, aby kogoś tak niedysponowanego intelektualnie posadzono de facto na stołku drugiej osoby w państwie.

Dlaczego Kuchciński daje dyla? Jego koleżanka Krystyna Pawłowicz na Twitterze opublikowała taką oto wieść: – „Przed chwilą byłam w Sejmie. Na antresoli, w miejscu dla prasy i w korytarzu głównym na parterze trudny do zniesienia smród. Zapytana o to pani z TVN powiedziała, że też czuje, ale to „od farby, bo gdzieś coś malowano”. Ale nigdzie prac malarskich nie było …” [interpunkcja moja – przyp. WM]. Poczuła smród. Czyżby chodziło o to, że zaraz odbędzie się odszczurzanie?

Za dwa dni ma „napaść” na Sejm Parlamentarne Zgromadzenie NATO w sile 260 parlamentarzystów z 29 krajów sojuszniczych, więc Włodzimierz Cimoszewicz w TOK FM wysnuł podejrzenia, że może to się „skończyć zerwaniem całego posiedzenia”.

Na coś się zanosi, na coś bardzo nieprzyjemnego, kompromitującego. Mam silne podejrzenia o najgorsze.

TOK FM

Decyzję w tej sprawie podejmie Wojewódzki Sąd Administracyjny, do którego zwrócił się poseł PO Krzysztof Brejza. Prezes TVP Jacek Kurski nie udzielił bowiem odpowiedzi na pytania, ile przyznał on nagród w TVP i jaką kwotę otrzymała Joanna Klimek – jego partnerka. Brejza pytał również, czy prezes TVP otrzymuje dodatek mieszkaniowy.

Poseł PO na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej chciał się także dowiedzieć, jaka była wysokość nagród dla dyrektorów i zastępców dyrektorów oddziałów regionalnych TVP oraz dla pracowników, współpracowników oraz członków zarządu i rady nadzorczej TVP w latach 2016 i 2017. Kolejne pytania dotyczyły spółki Solvere, „a w szczególności, ile umów TVP S.A. zawarła z tą spółką oraz kiedy, na jakie kwoty i jaki był przedmiot umów” – napisał Brejza.

Pismo do TVP Krzysztof Brejza wysłał 20 kwietnia, a 9 maja otrzymał z TVP coś, co trudno nazwać odpowiedzią. Poseł został wezwany przez Telewizję Polską do „uzupełnienia braków formalnych wniosku poprzez przesłanie przedmiotowego wniosku w oryginale, podpisanego własnoręcznie”. Spółka uznała, że nie jest zobowiązana do udzielenia odpowiedzi w sytuacji, bo pytanie przesłano… faksem.

Z kolei w wydanym wczoraj oświadczeniu TVP podtrzymała swoje wcześniejsze stanowisko. – „Wniosek w trybie dostępu do informacji publicznej, przesłany przez Pana Brejzę nie spełniał wymogów formalnych. TVP zwróciła się o uzupełnienie jego braków formalnych, jednakże nie zostało to uczynione przez pytającego w przepisanym terminie. Równocześnie zwracamy uwagę, że TVP przestrzega przepisów prawa i w związku z tym nie może ujawniać danych osobowych, w tym wynagrodzeń osób, które nie pełnią funkcji publicznych” – napisano w oświadczeniu TVP.

Na ten komunikat odpowiedziała na Twitterze mec. Dorota Brejza, żona posła PO. – „Nieprawda. Wniosek o dostęp do informacji publicznej nie musi spełniać ŻADNYCH wymogów formalnych. Może być to faks. Odsyłam do ustawy oraz do jednolitego orzeczn. i doktryny. Co do zarobków konkubiny ujawnieniu podlegają zarobki każdego zatrudnionego w jednostce dysponującej środkami publicznymi” – napisała mec. Brejza.

Od momentu wysłania faksów przez Brejzę minęło już 14 ustawowych dni na odpowiedź, więc poseł wpłacił po 100 zł opłaty za dwie skargi i czeka na wyrok WSA.

Waldemar Mystkowski pisze o metodzie PiS.

Kandydatów PiS na prezydentów miast poprzednio przedstawiał Jarosław Kaczyński. Miał kwaśną minę, szybko zszedł ze sceny. Dlaczego tak się stało? Kaczyńskiego dopadł syndrom Breżniewa, który przed odejściem ledwo wchodził na trybunę na Placu Czerwonym, ktoś podtrzymywał mu rękę za łokieć, albo był na prochach, aby mógł machać do gawiedzi. Kaczyński też się zaciął, jak gensek Breżniew, już podczas kampanii prezydenckiej 2010 roku roku łykał barbiturany, o czym mówiła Jadwiga Staniszkis, kiedy jeszcze wierzyła w prezesa.

Z kolanem Kaczyńskiego jest jednak problem. Joachim Brudziński przyszedł do TVN24, aby poinformować, jak policja będzie walczyć z kibolami, do czego asumpt dała burda w meczu Lecha Poznań z warszawską Legią, ale minister szybko przewekslował się na kolano prezesa, nad którym ponoć pracują wybitni ortopedzi. Brudziński raczej nie jest wybitnym ortopedą, więc dlaczego to on informuje o zwyrodniałym kolanie?

Następny obrazek medialny z Brudzińskim podsuwa wiadome asocjacje, bo to pod jego przewodem Komitet Polityczny PiS zatwierdza kolejne kandydatury na prezydentów miast. Po Breżniewie przyszedł na krótko kolejny gensek Konstantin Czernienko. Czyżby Brudziński był Czernienką? Zwłaszcza że Mateusz Morawiecki w tym czasie został zesłany w teren, aby otworzyć obwodnicę w Kępnie i trajlować na konferencji o przedsiębiorczości.

Morawiecki staje się ideologiem PiS („Polska musi rozwijać się równomiernie”). Czyżbyśmy mieli już podział ról w PiS, a Morawieckiemu miała przypaść rola Michaiła Susłowa?

Na razie mamy do czynienia z zapewnieniami uzdrowicielskimi, co do prezesa. Marek Suski samym sformułowaniem wywołał śmiech w narodzie, bo użył kartezjanizmu „myślę”, jak Jaś Fasola: – „Myślę, że niedługo prezes Kaczyński wyjdzie ze szpitala”. Fasola Suski powiedział jeszcze coś, co powoduje, że należy się domyślać, że jednak Komitet Polityczny PiS nie odbył się w siedzibie PiS przy Nowogrodzkiej. Fasola: „Na następnym Komitecie Politycznym PiS będzie (Kaczyński) z nami. Jak prezes zwoła, bo to prezes zwołuje”. A ponadto kolano prezesa jest po zabiegu. Logiczny wniosek z tej logorei Fasoli Suskiego taki, że Kaczyński zwołał komitet akolitów przy swoim łóżku w separatce w szpitalu przy Szaserów. I to jest choroba tej władzy.

Wybory samorządowe są zagrożone. Szef sejmowej komisji samorządu terytorialnego Andrzej Maciejewski twierdzi: – „Trzeba szybko nowelizować kodeks wyborczy albo przełożyć jesienne wybory samorządowe na wiosnę „. Podobnie mówią w Państwowej Komisji Wyborczej: – „Zmiany w ustawie są konieczne”.

PiS-owi o to chodzi – o bałagan, w bałaganie można łatwiej zachachmęcić z wynikiem. Albo przełożyć wybory, gdy sondaże będą dla nich niekorzystne.

Prezydent Andrzej Duda już ponad 30 miesięcy czeka na zaproszenie z Białego Domu – komentuje ekspert PO, Paweł Zalewski.

Rz: Jaki jest efekt wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA?

Paweł Zalewski, były wiceprezes PiS, członek rady programowej Instytutu Obywatelskiego: Wizyta prezydenta Dudy w USA pokazała, jak niska jest pozycja Polski i jak złą politykę zagraniczną prowadzi PiS. W Kongresie omawiany jest właśnie budżet wojskowy USA, kluczowy z punktu widzenia Polski ze względu na stacjonowanie sił amerykańskich w naszym kraju. Zgłaszana jest też poprawka sygnalizująca przeszkody w stosunkach z Polską w związku z naruszaniem praworządności, polityką wobec mediów oraz polityką historyczną w kontekście Holokaustu. Prezydent Duda spotyka się w takim momencie tylko z gubernatorem stanu Illinois i rozmawia z burmistrzem Jersey City. To pokazuje, że prezydent nie jest traktowany jako partner przez administrację amerykańską.

Andrzej Duda jest pierwszym prezydentem Polski, który otwierał Radę Bezpieczeństwa ONZ. To było historyczne wydarzenia dla polskiej dyplomacji.

To było wydarzenie mające charakter formalnego prestiżu. Kilkudniowej wizycie prezydenta nadano silny kontekst polonijny, z całkowitym pominięciem kluczowych interesów Polski, takich jak kwestia budżetu wojskowego USA, który jest ważny dla stacjonowania amerykańskich żołnierzy w naszym kraju.

Co to oznacza?

Jeśli ktoś sobie wyobraża, że sprawy praworządności, wolności badań historycznych i wolności mediów nie wpływają na twarde interesy obronne Polski, to niech posłucha, w jakim tonie dyskutuje się kwestię polską w Kongresie. Polityka międzynarodowa prezydenta Dudy jest impotentna. W sytuacji, w której Polska się znajduje, prezydent Duda i jego urzędnicy powinni robić wszystko, aby przekonywać administrację amerykańską, że Polska jest i będzie wiarygodnym partnerem. Prezydent Duda musi być wiarygodny. Dzisiaj w Waszyngtonie nikt już nie chce tracić czasu na wysłuchiwanie deklaracji, że niezależne sądownictwo zostanie przywrócone, że media nie będą dominowane przez rządzącą partię, a w Polsce będzie obowiązywała zasada wolności badań historycznych, bo nikt rozsądny na świecie nie wierzy już w słowa polityków PiS.

Prezydenccy ministrowie zapowiadają, że do spotkania prezydentów dojdzie w tym roku.

To tylko pobożne życzenia. Nie słychać o żadnych ustaleniach strony amerykańskiej, które mogłyby to potwierdzać. Biały Dom nie wysyła sygnałów o gotowości zaproszenia prezydenta Dudy.

Wcześniej w Warszawie prezydent Trump wygłosił przemówienie i spotkał się też z prezydentem Dudą.

Trump potrafi dbać o własny interes. Przyjechał do Polski po fali krytyki, która spotkała go w USA i Europie, bo potrzebował entuzjastycznego audytorium do wysłuchania jego wystąpienia. To mu było potrzebne do polityki wewnątrzamerykańskiej. Dzisiaj Polska ma tak złą opinię w USA, że spotkanie z prezydentem Dudą mogłoby tylko przynieść straty Trumpowi, żadnych korzyści. Zsunęliśmy się w hierarchii interesów waszyngtońskich.

Brak zaproszenia dla prezydenta Dudy do Białego Domu to nie przypadek?

Zobaczmy, jak prezydent Duda wypada na tle poprzedników. Prezydenci Kaczyński i Komorowski zostali przyjęci w Białym Domu po sześciu miesiącach od objęcia urzędu, prezydent Kwaśniewski po ośmiu, prezydent Wałęsa był witany owacyjnie już cztery miesiące po zaprzysiężeniu. Powtórzę, brak wizyty prezydenta Dudy w Białym Domu pokazuje niską pozycję Polski. Prezydent Duda czeka już ponad 30 miesięcy na zaproszenie od prezydenta Trumpa.

Polska zapłaci za dzierżawę działki pod pomnik katyński w Jersey City. Sukces polskiej dyplomacji i głowy państwa?

Dobrze, że pomnik zostanie. Spójrzmy, jak zmieniła się pozycja Polski. Kilka lub kilkanaście lat temu burmistrz Jersey City robiłby sobie z dumą zdjęcia z prezydentem Polski i Polonią na tle pomnika katyńskiego. Dzisiaj burmistrz Jersey City, po wielkiej awanturze, godzi się wydzierżawić grunt pod pomnik, a wcześniej obraża marszałka Senatu, nie przepraszając go. To również pokazuje, jak zła jest pozycja międzynarodowa Polski. PiS, krytykując politykę zagraniczną PO, deklarował, że doprowadzi do ożywienia polityki polonijnej i wzmocnienia głosu Polonii w USA.

Prezydent powinien był spotykać się i rozmawiać z burmistrzem Jersey City, który obraził marszałka Senatu i nie przeprosił?

Poważne państwo nie może sobie pozwolić na tolerowanie ataków na trzecią osobę w państwie i tolerowanie kłamstw. Prezydent Duda, rozmawiając z burmistrzem Jersey City, przyzwala na tego typu ataki i obniża rangę swojego kraju.

Prezydent Trump nie weźmie udziału w szczycie Trójmorza. Są szanse na obecność wiceprezydenta USA lub innego wysokiego przedstawiciela amerykańskiej administracji?

W szczycie Trójmorza nie weźmie udziału nie tylko prezydent USA, ale również wiceprezydent. Prawdopodobnie zostanie oddelegowany urzędnik administracyjny, którym może być ambasador. Dzisiaj Polska ma złą opinię w USA. Inne kontakty niż te, które wynikają z interesów Stanów Zjednoczonych, nie opłacają się Amerykanom. Polska staje się partnerem marginalnym dla USA. W interesie USA jest sprzedaż Polsce np. patriotów za jak najwyższą cenę, za które płacimy więcej niż Rumunia. Polska walczy o minimum uwagi USA. To upokarzające. Wydaje się tysiące dolarów na firmy lobbingowe w USA, których praca nie przynosi rezultatów.

Czy spór o ustawę o IPN dogasa?

Jeśli 59 senatorów USA pisze list w sprawie polskiej ustawy reprywatyzacyjnej, jeśli w Kongresie USA trwa debata na temat budżetu wojskowego i dwaj kongresmeni zgłaszają poprawkę sygnalizującą przeszkody w stosunkach z Polską, to tego typu problemy nie biorą się znikąd. Krytyka Polski jest dzisiaj bardzo łatwa dzięki ustawie o IPN. Odpowiedzialny za osłabienie relacji Polski z USA jest Jarosław Kaczyński, który dał zielone światło ustawie o IPN, oraz Patryk Jaki, który w Ministerstwie Sprawiedliwości negocjował ustawę.

Prezydent wspomniał o reperacjach, które należą się Polsce od Niemiec, i upomniał się o prawdę o katastrofie smoleńskiej. Czy ten głos spotkał się z reakcją przedstawicieli RB ONZ?

Prezydent wynosi na najwyższy poziom międzynarodowej dyplomacji, czyli posiedzenie RB ONZ, temat, który nie został podjęty w stosunkach bilateralnych. RB ONZ mogłaby rozstrzygnąć konflikt, gdyby strona polska wcześniej wniosła postulaty wobec niemieckiego rządu. Prawda o katastrofie smoleńskiej jest znana i nikt poważny na świecie nie kwestionuje uzgodnień Polskiej Komisji Wypadków Lotniczych. Prezydent ośmieszył Polskę, którą reprezentuje, mówiąc o kwestiach rzekomo niewyjaśnionych, które zostały wyjaśnione.

Prezydent Duda zaapelował o ograniczenie prawa weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Słusznie?

Takie opinie powinny być przedstawiane w sposób, który pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o demonstracje poglądów, ale o zaprezentowanie planu politycznego, który ma sojuszników i ma charakter poważny. Prezydent, przedstawiając pogląd bez pokazania sojuszników, części większego planu, wyszedł na niepoważnego partnera.

weekend.gazeta

Rydzykowi za mało. Więcej i więcej ryczy

Pisarka Maria Nurowska napisała na temat budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego w centrum Warszawy.

Maciej Stuhr wypowiedział się na temat narracji historycznej polityków PiS.

„Mimo że rządzi PiS, to wcale nie jest nam łatwiej. Dlatego mam zaufanie do rządzących bardzo ograniczone. To wszystko powinno już być i działać” – „żalił się” Tadeusz Rydzyk podczas zorganizowanej w jego szkole konferencji „Polityka Surowcowa Państwa”. Chodzi o przyznaną mu przez Jana Szyszkę dotację w wysokości 19,5 mln zł. Za te pieniądze Geotermia Toruń (kontrolowana przez Rydzyka) ma wybudować ciepłownię.

Rydzyk stwierdził, że realizacja przedsięwzięcia napotyka cały czas na problemy, a wszystko bardzo długo trwa. – „Myślałem, że gdy przyjdą rządy Prawa i Sprawiedliwości, to nie będzie takiej blokady. Zastanawiam się, czy bariery, na które napotykamy, związane są z jakimś lobby, poprzednimi ideologami czy działaczami. Nie wiem, co to jest. Dotacja jest przyznana, ale nie oznacza to, że dana. Do tego trzeba mieć jeszcze pożyczkę i własne środki” – skarżył się dalej Rydzyk. Powiedział, że pożyczka z NFOŚiGW na Geotermię Toruń mogłaby być udzielona na prawie 6 proc., a inni – chociaż oczywiście nie wymienił tych „innych” – otrzymywali na 1,5 proc.

Pewnie już niedługo przekonamy się, jak bardzo szybko po takiej reprymendzie PiS znajdzie sposób rozwiązania „problemów” Rydzyka. Dodajmy tylko, że przez ostatnie 2,5 roku na przedsięwzięcia tego redemptorysty z budżetu państwa, czyli z naszych kieszeni, przekazano ponad 73 mln zł!

Z serii „ksiądz proboszcz poleca ” dieta-cud. Nie żryjcie cukierków, rzućcie na tacę! (Z podręcznika do religii dla kl. V).

Waldemar Mystkowski pisze o Bonkowskim.

Co nie działa w politykach PiS? Jaki mechanizm im szwankuje? Mateusz Morawiecki twierdzi, że w Polsce prawo zostało wymienione na naród i mamy „demokratyczne państwo narodowe”. Morawiecki nie jest pierwszym politykiem PiS, który nie zna Konstytucji RP, owej cieniutkiej książeczki, jak nowela „Janko Muzykant”.

Stanisław Karczewski zapowiedział, że nie będzie działać ustawa o IPN, mimo podpisania jej przez prezydenta Andrzeja Dudę. Może politycy PiS nie wiedzą, co mówią, a może nie wiedzą, co mówić. W każdym razie z tego dobrodziejstwa, że ustawa nie będzie działała, postanowił skorzystać senator PiS Waldemar Bonkowski. Dla ułatwienia – Bonkowski to ten gościu, co bił swoją żonę, bo mu przeszkadzała romansować z uczestniczką miesięcznic smoleńskich.

Na swoim profilu na Facebooku Bonkowski zamieścił klip zmontowany z nazistowskich materiałów propagandowych, przedstawiających żydowskich kapo, zaś na ścieżce dźwiękowej pobrzmiewa wesoła muzyka klezmerska. Senator nadto linkuje strony antysemickie, jak choćby z portalu prawy.pl, na którym autorzy dzielą się nazistowską narracją: „Prawda Żydów w oczy kole. Kolaboracja Żydów z Niemcami podczas II wojny światowej”.

Ponadto Bonkowski zamieścił na swoim profilu „Słownik żydowski”, m.in. z takimi hasłami: „Dialog – sytuacja, gdy Żyd mówi, a goj słucha. Antysemita – człowiek, który ma czelność bronić swoich praw przed arogancją i pazernością Żydów. Ludobójstwo – zabicie Żyda przez goja”.

Antysemityzm w PiS jest faktem. Bonkowski to postać wyjęta z przedwojennych antysemickich tumultów, gdy w Polsce nienawiść do Żydów była o podobnym natężeniu, jak w nazistowskich Niemczech. Pomocniczość endecka w Holocauście dała znać o sobie w Jedwabnem i dziesiątkach podobnych wyczynów „sąsiadów”.

Czym się różni „parch” Rafała Ziemkiewicza od klasyki antysemickiej, „Żyda Suessa”, filmu nazistowskiego z 1940 roku? Co? – jeszcze Jacek Kurski nie wyemitował w TVP?

Nienawiść i pogarda to powszechne emocje w partii Kaczyńskiego. Parch, kanalia, morda zdradziecka. Na świecie zauważono i odnotowano także, że największy antypolonizm panuje w Polsce. Z takimi osobnikami, jak Bonkowski, który wysypał się, bo wystąpił przed szereg, nigdy nie wybrniemy z konfliktu dyplomatycznego z Izraelem.

Mocno zalatuje „ostatecznym rozwiązaniem”.

Kaczyński i PiS: tyrania kłamców i głupców

Duda strachem podszyty.

Przeraża mnie myśl, że liderzy największych krajów Unii, na czele z Angelą Merkel pielgrzymującą na Nowogrodzką, robili od 18 miesięcy wszystko, żeby tylko artykuł 7. nie został uruchomiony przeciw Polsce. Nikt w obozie władzy nie przyjął wyciągniętej ręki ani koła ratunkowego.

Kaczyński położył lagę na znaczeniu Polski, dla niwego liczy się tylko rządzenie.

Nagie rządzenia.

Dobrze to ujął prof. Marcin Król – wybitny intelektualista – to jest tyrania kłamców i glupców.

– Moim zdaniem to, co uprawia PiS w tej chwili, to jest granie na poczuciu bezpieczeństwa i jednocześnie na tym, że w każdym z nas jest skłonność do dobra i zła, czyli granie na skłonności do zła. To jest zło. PiS dla mnie uosabia w całości i niektórzy z przedstawicieli PiS-u zło, diabła.

Liczę, że polski rząd pójdzie po rozum do głowy i nie będzie szukać za wszelką ceną konfliktu w sprawie, w której najzwyczajniej w świecie nie ma racji – mówi Donald Tusk.

Komisja Europejska rozpoczyna procedurę wobec Polski z artykułu 7 unijnego traktatu. Komisarze na posiedzeniu w Brukseli zdecydowali o wysłaniu wniosku do krajów członkowskich o stwierdzenie zagrożenia dla praworządności w Polsce. Zaakceptowali tym samym propozycję wiceszefa Komisji Europejskiej.

Ruch Komisji Europejskiej skomentował  Tusk. – Ta decyzja wynika z głębokiej zmiany, jaką zaproponowała większość parlamentarna, więc PiS. Zmiany polegającej na tym, że to władza będzie ponad prawem, a nie prawo ponad władzą. Tak to oceniają instytucje europejskie – mówi były polski premier, który przebywa w Krakowie.

Potem szef Rady Europejskiej mówi jeszcze mocniej:

– Głęboko liczę na to, że polski rząd pójdzie po rozum do głowy i nie będzie szukać za wszelką ceną konfliktu w sprawie, w której najzwyczajniej w świecie nie ma racji.

Jeszcze raz zapewnił, że „zrobi wszystko, żeby żadne kary nie spotkały Polski”. – Ale konsekwencje już są. Z dużym zdziwieniem patrzy się w Brukseli na to, co dzieje się w Warszawie – stwierdził były premier.

Włodzimierz Cimoszewicz bardzo dosadnie o rzadzącym PiS:

„Wszedł cham w zabłoconych gumofilcach do salonu, wypróżnił się i rechocząc, mówi „nic mi nie zrobicie””.

Maciej Stuhr odniósł się do decyzji prezydenta Dudy w sprawie podpisania ustaw o SN i KRS. Wyśmiał głowę państwa na Facebooku.

Strażnik Konstytucji, hahaha! Bardzo śmieszne! Lodów bym mu nie dał potrzymać, bo by na pewno liznął!

 – napisał.

Post Navigation