Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Magda Jethon”

Kaczyński chroni Banasia, bo ten robi czystkę w NIK. Prezes nie przejmuje się tym alfonsem, po prostu wpadł

Skompromitowany nowy szef NIK Marian Banaś miał udać się na przymusowy urlop, aby zniknąć sprzed mediów do końca kampanii wyborczej. Argumentem było czekanie na wyniki czynności CBA, jednak oczywistym jest, że jeśli tylko 13 października pójdzie po myśli władzy, to za sterami naczelnego organu kontrolnego w kraju będzie zasiadał dalej człowiek, co do którego wiele medialnych doniesień wskazuje, że miał korzyści majątkowe z działalności sutenerskiej ze złamaniem reguł prawa. Dziennikarze RMF FM dotarli do szczegółów planu partii rządzącej, która chce zoptymalizować utrzymanie kontroli nad instytucją. Z tego właśnie względu Banaś nie poszedł na urlop, jak pierwotnie zakładano – dziś, ale dopiero w piątek. Przeszkodą okazał się bowiem fakt, że prezes NIK musi wskazać godnego zaufania partii rządzącej zastępcę na czas nieobecności. Taką osobą ma być Małgorzata Motylow, która pracuje w Izbie od 17 lat, a trafiła tam jeszcze w czasach, gdy prezesem Izby był kandydat PiS na eurokomisarza Janusz Wojciechowski. Wszystkich pozostałych nominowanych za poprzedników członków kierownictwa instytucji Marian Banaś chce zaś jak najszybciej odwołać. Taki wniosek trafił już do marszałek Sejmu Elżbiety Witek, gdzie uzasadnia się radykalne zmiany “nową koncepcją” kierowania NIK.

Z tego powodu opóźnienie przejścia na urlop było kluczowe, gdyż dopiero w czwartek zbiera się sejmowa komisja kontroli państwowej, która usankcjonuje czystkę i wymianę kadr w NIK. Jak donosi RMF FM, komisja prawdopodobnie zaopiniuje kandydatury dwóch nowych wiceprezesów Najwyższej Izby Kontroli. Wówczas to Banaś będzie mógł swobodnie wskazać następczynię i udać się na urlop z poczuciem, że w Izbie nie wydarzy się już nic, co mogłoby nie być po myśli dobrej zmiany. Jest to o tyle istotne, że instytucja przez lata z racji swojej roli pozostawała naczelnym merytorycznym krytykiem dobrej zmiany, wskazując destrukcyjne konsekwencje kolejnych polityk rządu. Pozbycie się tego głosu oznaczać będzie, że znikną ostatnie mechanizmy kontrolne, a tym samym władza stanie się jeszcze bardziej bezkarna.

Kmicic z chesterfieldem

Nielogiczne? Nie martwcie się. Jeżeli PiS wygra wybory, to takie informacje nie będą Was więcej niepokoić. Po prostu nie będzie miał kto o tym informować. #wolneMedia

Jachira: Zdaję sobie sprawę, że tylko dzięki takim osobom jak ja, Kaczyński przegra

– Zdaje sobie sprawę, że tylko dzięki takim osobom jak ja, Kaczyński przegra. Muszę [być pewna siebie], bo gdybym w to nie wierzyła, to bym tego nie robiła. Wszystko co robię, to robię to, w co wierzę – stwierdziła Klaudia Jachira w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu Zet.

– Prowadzę bardzo aktywną kampanię. Codziennie jestem na ulicy. Cały czas rozmawiam z ludźmi i naprawdę wierzę w to, że my jesteśmy w stanie wygrać i uważam że tylko mocny przekaz, który pokazuje całą obłudę obecnej władzy… Po prostu marzę o wolności, o tym, żeby każdy w moim, naszym kraju mógł żyć tak, jak chce – dodała.

Jachira: Gombrowicz też byłby hejtowany tak…

View original post 2 010 słów więcej

Krystyna Pawłowicz, wzorzec komuszka z Sevres

Napisałam list do Krystyny Pawłowicz. Czy mógłby ktoś Jej to jakoś udostępnić gdzieś w komentarzu? Bo mnie już niestety wszędzie zablokowała.

Pani Krystyno!

Zadała Pani pytanie, czy my, Polacy, mamy Pani osobiście coś poważnego, politycznego do zarzucenia.

Jako obywatelka tego kraju, postanowiłam Pani na to pytanie odpowiedzieć.

Mnie osobiście, kompletnie nie interesuje przeszłość Pani, Pani Ojca, ani nikogo innego z Pani rodziny. Rodziny się nie wybiera, a też życie pisze ludziom różne scenariusze i nie mnie oceniać co kim powodowało, że w przeszłości postępował tak, a nie inaczej, że podejmował takie, a nie inne decyzje.

Czas PRLu był podzielony na ludzi klamliwych, fałszywych, żądnych władzy, często tchórzliwych, na tych, którzy starali się po prostu ten straszny czas jakoś przeżyć, nie wychylajac się – i na tych odwaznych, zwykłych ludzi, którzy wbrew wszystkiemu potrafili się sprzeciwić wyniszczającej ich władzy.

Cała sprawa tak naprawdę toczy się o to, kto był kim. Z całą pewnością w tej ostatniej grupie Pani nie było, więc pozostają dwie wcześniejsze. Jednak i to nie ma takiego dużego znaczenia. Mnie najbardziej interesuje w tym wszystkim to, kto jakim jest człowiekiem dzisiaj, po tych wszystkich doświadczeniach. Po tym poznać kto po prostu „wpadł w system”, a kto go współtworzył, popierał i czerpał całymi garściami, a kto z nim walczył, pragnąc żyć w wolnym, demokratycznym kraju.

Kompletnie niezrozumiała jest dla mnie Wasza idiotyczna ustawa dezubekizacyjna. Podłe jest Wasze grzebanie w życiorysach Ojców i Dziadków, i wytykanie z tego powodu ludzi palcem oraz skazywanie na życie w poniżeniu i skrajnym ubóstwie. Jeszcze bardziej podłe jest wykorzystywanie takiego zachowania do wskazywania niewinnych ludzi tylko dlatego, bo sprzeciwiają się Waszym działaniom.

Ohydne i obrzydliwe są Wasze ataki na Niemców czy Ukraińców, którzy tak jak Wy, jak my wszyscy, swoich przodków sobie nie wybierali.

Te Wasze „poglądy”, to ohydne, obrzydliwe kłamstwa służące tylko temu, żeby poróżnić społeczeństwo, żeby sąsiad dla sąsiada stał się wrogiem. Bo posiadanie wroga daje Wam władzę. Wasz potencjał i paliwo dla ludzi, to TYLKO I WYŁĄCZNIE WRÓG.

Ja słyszałam nawet o przypadku rodzeństwa, które jest skłócone ze sobą, bo brat bratu wytknął UBeckich rodziców. Pani zdaniem to normalne? To Wasze dzieło. Między innymi Pani. Regularnie Pani pluje i szczuje na ludzi, wykorzystując do tego poselski fotel.

Ale wracając do Pani pytania. Tak jak pisałam, nie interesuje mnie Pani przeszłość. Interesuje mnie to, jak Pani się zachowuje w czasie terazniejszym, jako posłanka Sejmu RP. Nie interesuje mnie żadna Pani legitymacja partyjna, żadne kwity, podpisy, nic. To nie ich potrzebuję, żeby określić jakim Pani jest człowiekiem. Bo to jakim Pani jest człowiekiem, określa to, jak traktuje Pani innych ludzi, jak się do nich zwraca, jakie motywy Panią kierują.

Z moich obserwacji wynika jednoznacznie, że zachowuje się Pani IDENTYCZNIE, jak ludzie, którzy współtworzyli komunistyczny ustrój, a których tak często lubi Pani nazywać „komuchami”, „zdrajcami”, „UBekami” itd.

U Pani niestety widzę te same cechy. Tę samą podłość, nienawiść, kłamstwa, pogardę i agresję. Zresztą mogłabym tak długo wymieniać. Pani poglądy nie różnią się praktycznie niczym od poglądów ludzi PZPR. Ludzi klamliwych, żądnych władzy, mających w pogardzie ludzi i ich prawa, dążących do celu po trupach. Na pocieszenie powiem Pani, że nie jest Pani sama. Jest Was więcej. Wasze poglądy, to kalka z PRLu.

Ach, jeszcze jest Kościół przecież i „Solidarność” – wrogowie komunizmu, Wasz sztandarowy argument, że jesteście antykomunistami. Tylko szanowna Pani, w Polsce niestety już nie ma ani kościoła z tamtych lat, ani solidarności Polaków, ponieważ już dawno je zniszczyliście. Wchłonęliście i przerobiliście na swój PZPRowski, partyjny schemat. Wszyscy utknęliście w PRL !

To Wasz „konserwatyzm” i Wasza „tradycja” ! To Wasz „patriotyzm” i „miłość do ojczyzny”! Wasza ukochana Polska, to ten cały PRLowski syf! To wszystko co robicie kojarzy się z PRLem. Z czasem, który już nigdy nie powinien w Polsce powrócić.

Możecie siebie nazywać „Prawymi” i „Sprawiedliwymi”. Macie nawet tę samą co komuniści, „prawdę”, którą sączycie ludziom do głów.

Jest Pani mentalną komunistką z krwi i kości. Na to nie trzeba żadnych papierów. Partia do której Pani należy, to PZPR po liftingu. Na dowód w zupelności wystarczy Pani obecne zachowanie, Pani poglądy i to, jak traktuje Pani ludzi.

Nie interesuje mnie kto na Panią jeszcze co wyciągnie, ani jak się Pani będzie tłumaczyć. Interesuje mnie to, żeby ludzie tacy jak Pani, przeszli w polityczny niebyt i stanęli przed sądem za wszystkie swoje podłości z kilku ostatnich lat.

Teraz tylko to mnie interesuje.

Faszyści podnoszą łeb, a bedzie jeszcze gorzej, bo tego motłochu nie można powstrzymać. Przyzwolenie PiS jest śmiertelnym zagrożeniem dla Polski.

Kmicic z chesterfieldem

Sędzia Igor Tuleya w programie Onet Ranowypowiedział się na temat zmian w sądownictwie wprowadzanych przez rząd PiS.

Stowarzyszenie Sędziów Polskich: Przedstawiamy kompleksowy raport, opisujący wszystkie przypadki represji władz wobec niezależnych polskich sędziów. W raporcie opisano różnego rodzaju działania, jakie zostały już podjęte, wobec dwudziestu jeden polskich sędziów.

>>>Raport<<<

Lider SLD Włodzimierz Czarzasty w ostry słowach odpowiedział – w programie Onet Rano – na liczne komentarze, jakie pojawiły pod jego głośnym twittem z 3 lipca.

„Byłem z Julią Przyłębską w Socjalistycznym Związku Studentów Polskich a ze Stanisławem Piotrowiczem i Marcinem Wolskim w PZPR. Myślałem, że jestem wielką mendą a okazuje się że można być większą. Można z taką przeszłością zapisać się do PIS i awansować. Uczę się całe życie” – napisał wówczas polityk.

Teraz równie mocno stwierdził, że od historii nikt nie ucieknie i on sam nie ma zamiaru uciekać.Przyznał, że należał zarówno do Zrzeszenia Studentów Polskich jak i do PZPR, a później wstąpił do SLD. „Nie mówię, że nie byłem, nie tłumaczę tego, nie zasłaniam się, nie ukrywam” – oznajmił…

View original post 3 542 słowa więcej

 

Na takie osoby jak Beata Mazurek można reagować tylko zatykaniem nosa

Beata Mazurek o wtorkowej aktywności szefa Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny na Pomorzu.

Kmicic z chesterfieldem

Zapewne zdecydowana większość wyborców Prawa i Sprawiedliwości nie ma zielonego pojęcia o tym, że partia Jarosława Kaczyńskiego to prawdopodobnie najbogatsze ugrupowanie w polskiej polityce. Osoby z otoczenia prezesa PiS ponoć od lat zarządzają gigantycznymi środkami, pochodzącymi w dużej mierze z uwłaszczenia się na majątku komunistycznym. Wygrana w 2015 roku, dająca Zjednoczonej Prawicy samodzielną większość w parlamencie i możliwość samodzielnego przejęcia kontroli nad kasą państwowych spółek, agencji i instytucji tylko tę hegemonię finansową miała wzmocnić. Opisywany dziś przez “Gazetę Wyborczą” systemowy mechanizm drenowania ich z publicznych pieniędzy ma być tej ogromnej przewagi najlepszym przykładem. Wystarczy odnotować, że choć PiS dysponuje ogromnym majątkiem własnym i otrzymuje subwencję z budżetu państwa, olbrzymią i bardzo drogą kampanię wyborczą przed wyborami samorządowymi jesienią 2018 roku sfinansowało bez udziału żadnej złotówki z partyjnej kasy.

Kto zatem za nią zapłacił? Otóż, wykorzystując nieco kulawe przepisy oraz wdzięczność za możliwość wzbogacania się przez „miernych, biernych, ale wiernych” w…

View original post 2 615 słów więcej

 

PiS zagraża samorządności

„Gdyby nie tamten czerwiec, nie byłoby wolnej Polski, ale nie byłoby także wolnej Polski, silnej Polski, gdyby nie silne samorządy. Dzisiaj nasza władza, nasze prerogatywy są przez cały czas naruszane przez rządzących, a tym samym naruszone są prawa obywateli, którzy mieszkają w naszych małych ojczyznach. My się w temu w sposób jasny chcemy sprzeciwić. Chcemy Polski solidarnej, samorządnej i o to walczymy i stąd nasze 21 bardzo ważnych postulatów. I właśnie dlatego że przyszłość samorządów w naszej ocenie jest dzisiaj zagrożona, chcemy się również włączyć w najbliższe wybory” – stwierdził prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Podczas gdańskiego spotkania samorządowców z całej Polski zaprezentowanych zostało 21 tez, zawierających propozycje zmian dotyczących funkcjonowania samorządów.

Samorządowcy domagają m.in. pełnego prawa do decydowania o całokształcie spraw lokalnych, budowy społeczności lokalnej solidarnej i otwartej, przeciwdziałania wykluczeniom, przekształcenia Senatu RP w Izbę Samorządową, zniesienia odgórnego ograniczenia kadencyjności, obowiązkowych konsultacji z samorządami i społecznością lokalną wszystkich projektów ustaw, zwiększenia nakładów na edukację (w tym godne pensje nauczycieli) i decentralizacji służby zdrowia. Chcą też samodzielności w ustanawianiu podatków lokalnych i możliwości prowadzenia działalności gospodarczej, by pozyskiwać „środki na projekty ważne dla mieszkańców”. Wśród postulatów znalazły się także: decentralizacja rozdziału funduszy unijnych, przekazanie społecznościom lokalnym mienia publicznego będącego dziś w dyspozycji agencji państwowych, likwidacja urzędu wojewody i przekazanie wszystkich jego zadań samorządowi województwa oraz odpolitycznienie mediów publicznych.

„Zasługujemy na lepszą Polskę, tylko że jej kształt w dużym stopniu zależy od nas, od nas samorządowców, od naszych mieszkanek i mieszkańców, więc pora na wypełnienie tej powinności i opowiedzenie się po stronie wartości, bo będziemy mieli taką Polskę, na jaką zasługujemy” – powiedziała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Z kolei prezydent Sopotu Jacek Karnowski stwierdził m.in., że „nie możemy dopuścić, aby o rzeczach najważniejszych dla mieszkańców decydowała jedna słuszna partia” – „Gdy w ojczyźnie źle się dzieje, nie możemy milczeć, musimy działać. Jesteśmy samorządowcami, ale także obywatelami i Polakami. Los naszego państwa i naszego narodu nie może być nam obcy. My wiemy, że silny samorząd, to silne państwo, dlatego dziś, 4 czerwca, tu w Gdańsku zwracamy się do wszystkich, którym na sercu leży dobro Polski, którzy są gotowi bronić demokracji, szczególnie polityków, opozycji, o jedność i o pracę dla dobra naszej wspólnoty lokalnych, nas wszystkich, o akceptację tych 21 tez” – powiedział Karnowski.

Więcej >>>

Depresja plemnika

„Już po wyborach! Flagi unijne zniknęły z kancelarii prezydenta. Polska sercem Europy!!!” – podsumował jeden z internautów zdjęcia z dzisiejszej konferencji prasowej w Pałacu Prezydenckim. Ministrowie Kancelarii Prezydenta Krzysztof Szczerski i Błażej Spychalski stoją na tle wyłącznie polskich flag.

„Jakież to obrzydliwie przewidywalne…”; – „Polska – trzecia gospodarcza potęga świata, to po co UE-flagi, taki obraz lansuje teraz TVPiS”;

„Kuźwa człowiek myśli, że już niczym mnie nie zaskoczą i jak zawsze się mylę. Żenada to za mało powiedziane. Tak zachowują się tzw. elity PiS, a ich wpatrzony w nich lepszy sort wszystko łyka”; – „Pojawią być może na jesień na polecenie Naczelnika” – komentowali internauci.

A jak było przed wyborami do Europarlamentu? Nawet była premier Beata Szydło usiłowała dziennikarzom wmówić, że nie kazała usunąć flag unijnych z Kancelarii Premiera. Jak twierdziła zniknęły one tylko (!!!) z sali konferencyjnej. Cóż, po wyborach nie ma ich już w Pałacu Prezydenckim, czekamy więc…

View original post 2 180 słów więcej

 

Morawiecki, nie ma dnia, ba, godziny, żeby pan nie skłamał

Oto jak Morawiecki walczy z powodzią – limuzynami.

Mateusz Morawiecki przebywający na terenach zagrożonych powodzią został dzisiaj przyłapany przez internautów na swoim kolejnym kłamstwie.

Depresja plemnika

„Gazeta Wyborcza” ujawnia, że w mieszkaniu prezes Trybunału Konstytucyjnego, Julii Przyłębskiej odbywają się cykliczne spotkania, w których uczestniczy prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki. Rozmówcy z rządu w rozmowie z GW podkreślają wprost, że to ważny ośrodek władzy.  Mieszkanie mieści się w reprezentacyjnym budynku z balkonami i dużymi oknami naprzeciwko TK. Obok swoje siedziby mają Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Edukacji Narodowej, niedaleko jest kancelaria premiera. W PiS od dawna narasta niezadowolenie, że partyjna siedziba przy ul. Nowogrodzkiej nie jest jedynym centrum decyzyjnym.

Jarosław Kaczyński skomentował publiczne swoje kontakty z prezes TK 13 maja w programie „Pytanie na śniadanie” w TVP 2. Niespodziewanie ujawnił w nim, że Przyłębska „jest jego towarzyskim odkryciem ostatnich lat” i bardzo lubi u niej bywać, a spotkania mimo pełnionej przez nią funkcji mają prywatny charakter.

Wypowiedź ta (temat przyjaźni prezesa PiS miał być jednym z zaplanowanych przez jego PR-owców tematów rozmowy) padła w…

View original post 3 519 słów więcej

 

Giertych do Morawieckiego, hopsa, hopsasa

Roman Giertych postanowił odnieść się do publikacji Gazety Wyborczej na temat zakupu przez Mateusza Morawieckiego działki – od Kościoła kat. – we Wrocławiu.

>>>

Depresja plemnika

Joachim Brudziński otworzył filię urzędu pocztowego na jednym ze szczecińskich osiedli. Podczas uroczystości nie zabrakło także księdza, który pobłogosławił urząd. Brudziński kupił dwie lokalne gazety oraz książkę o snajperach z czasów II wojny światowej. Znaczków nie kupił, listu nie wysłał…

Przypominamy, że Brudziński twierdził, że na dwa tygodnie przez wyborami do Europarlamentu bierze urlop jako minister. W jakim więc charakterze był na rzeczonej poczcie? Dziennikarzom odpowiedział, że „jako poseł ziemi zachodniopomorskiej”. – „Oficjalnie jestem na urlopie” – stwierdził Brudziński, ale po chwili dodał, że… wciąż jest przecież ministrem!

„Dla niezorientowanych i obcokrajowców: Pokazana na filmie scenka miała miejsce w dużym państwie UE, w roku 2019! Pan w okularach to konstytucyjny minister tego państwa”;

„Proszę się jeszcze pochwalić, o ile podnieśliście ostatnio ceny znaczków”; – „Będą pobłogosławione listy polecone?”; – „Paczkomaty też pan święci? U mnie na osiedlu kilka takich się pojawiło”

View original post 2 890 słów więcej

 

Pinokio Morawiecki

prezydent.pl >>>

Depresja plemnika

Przeciwko Jackowi Międlarowi – narodowcowi i antysemicie – toczyło się lub toczy kilka postępowań w prokuraturze. Jak dotąd byłemu księdzu nie postawiono zarzutów w toczących się śledztwach. Zdaniem reporterów TVN 24, roztoczono nad nim parasol ochronny.

Jednym z przykładów jest sprawa wystąpienia Międlara na obchodach 82 rocznicy powstania ONR. – „Ciemiężyciele i pasywny żydowski motłoch będzie chciał was rzucić na kolana, przeczołgać, przemielić, przełknąć, przetrawić, a na koniec będzie chciał was wypluć, bo jesteście niewygodni” – mówił do zebranych były ksiądz.

Prokuratura w Białymstoku, która najpierw zajęła się sprawą, umorzyła postępowanie. Jednak później prokuratura z Wrocławia włączyła ten wątek do własnego śledztwa w sprawie innych wypowiedzi byłego księdza. Według TVN 24, śledczy z Wrocławia chcieli postawić Międlarowi zarzuty dotyczące mowy nienawiści. Odebrano im jednak śledztwo i przekazano do prokuratury w Białymstoku, czyli tam, gdzie tak łagodnie go potraktowano.

Prokuratorzy białostoccy zażądali „kompleksowej opinii z zakresu tzw. mowy nienawiści”, mimo że…

View original post 3 385 słów więcej

 

Jak pisowscy generałowie w policji szczują

„Zamierzam złożyć skargę tak do Najwyższej Izby Kontroli, jak i do MSWiA. Do tego, najpewniej zawiadomię też prokuraturę, bo komendant wprost zaatakował posła opozycji. Zaś policja ma w ustawę wpisany obowiązek apolityczności i te słowa to było ewidentne przekroczenie uprawnień – oświadczyła w rozmowie z Onetem posłanka PO Bożena Kamińska, która ujawniła upokarzające praktyki kierownictwa organów ścigania, wobec mundurowych, na Podlasiu.

Niestety nie uszło jej to płazem. Nadinsp. Daniel Kołnierowicz, szef podlaskiej policji, w wywiadzie dla suwalskiego Radia 5. ostro zaatakował parlamentarzystkę i zachęcał w rewanżu do pisania na nią anonimów.

„Jeżeli tak bardzo pani Kamińska lubuje się w używaniu anonimów, uważa, że to jest fair, to może proszę bardzo: ogłośmy na antenie konkurs na najlepszy anonim o pani Kamińskiej: o majątku, o podróżach służbowych, o działalności dotychczasowej. Proszę bardzo – powiedział w poczuciu całkowitej bezkarności nadinsp. Kołnierowicz.

Dziękując wszystkim za wsparcie pani Kamińska zobowiązała się, że nie ustanie w wysiłkach zmierzających do zwalczenia tych wszystkich patologii, które niszczą polską Policję, Państwową Straż Pożarną, Służbę Więzienną i pozostałe formacje dotknięte piętnem „dobrej zmiany”.

Oto jak PiS propaguje nacjonalistów, pisowska norma.

Depresja plemnika

Prawica dostała szału: ambasador Mosbacher broni TVN! A przecież to stacja „antypolska” i „antydemokratyczna”, jak przypomniała Amerykance poseł Krystyna Pawłowicz. W rzeczywistości antypolskie i antydemokratyczne jest rozpętywanie przez prawicę kampanii nienawiści przeciwko pani Mosbacher. Akurat w tej sprawie to ona reprezentuje prawo i sprawiedliwość. Prawica to wie, więc tym bardziej hejtuje. Co tam wieczna przyjaźń z Jankesami! Ważniejsze to zniszczyć wolne media w Polsce.

View original post 3 976 słów więcej

Duda łasi się do kleru, jak ksiądz pedofil do dzieci

– My, współcześni Polacy, żyjący we własnym wolnym państwie, darzymy Kościół głębokim zaufaniem, bo wiemy, że zawsze mogliśmy nań liczyć i nigdy się w tym nie zawiedliśmy- mówił Andrzej Duda podczas forum europejskich Episkopatów.

Andrzej Duda na forum zebrania plenarnego Rady Konferencji Episkopatów Europy. w Poznaniu powiedział, że Polacy są dumni z przynależności do świata chrześcijańskiego i tego, że od dziesięciu i pół wieku współtworzą cywilizację zachodnią, opartą na wspólnych, uniwersalnych wartościach. Podkreślił, że dla niego jako katolika „wiara jest inspiracją do prowadzenia działalności publicznej – służby na rzecz dobra wspólnego”.

Autorytet i szacunek do biskupów

Prezydent przypomniał, że spotkanie biskupów odbywa się w czasie, kiedy Polacy świętują setną rocznicę odrodzenia się niepodległej Rzeczypospolitej. „W dziejach naszego narodu Kościół odgrywał zawsze rolę wyjątkową, ale jego misja nabierała szczególnego znaczenia w czasach niewoli, zaborów i okupacji. Autorytet biskupów i kapłanów oraz szacunek, którym są powszechnie otaczani w naszym społeczeństwie, mają swoje źródło w pamięci dziejowej i głębokim poczuciu wspólnoty, łączącej Kościół z narodem” – powiedział prezydent.

Dodał, że w Polsce – inaczej niż w wielu innych krajach Europy – nigdy nie było rozdźwięku między dążeniami niepodległościowymi patriotów a wiarą i głoszącym ją duchowieństwem. – Polscy bojownicy sprawy narodowej w świątyniach, klasztorach i plebaniach zawsze znajdowali oparcie, a niekiedy schronienie przed prześladowcami. Duchowni zaś aktywnie włączali się w działania konspiracyjne i powstańcze, sprawując posługę kapelanów, umacniając wiarę i morale żołnierzy. Kapłani, zakonnice i zakonnicy, angażujący się na rzecz niepodległości, byli też ofiarami prześladowań ze strony zaborców w wieku XIX, a w XX wieku – niemieckich nazistów, którzy okupowali nasz kraj podczas II wojny światowej oraz powojennego reżimu komunistycznego” – powiedział prezydent Andrzej Duda.

Stąd też my, współcześni Polacy, żyjący we własnym wolnym państwie, darzymy Kościół głębokim zaufaniem, bo wiemy, że zawsze mogliśmy nań liczyć i nigdy się w tym nie zawiedliśmy.

Chrześcijańskie korzenie nie są hamulcem

Duda przekonywał, że Polska jest dowodem na to, że „tradycja i modernizacja nie muszą się wykluczać”. – Intensywny rozwój i wzrost gospodarczy nie wiążą się w naszym kraju z koniecznością radykalnej sekularyzacji i laicyzacji. Dla nas, Polaków, chrześcijańskie korzenie i całe dziedzictwo wieków nie są hamulcem i przeszkodą w staraniach o dobrobyt i pomyślność. Przeciwnie: stanowią źródło narodowej tożsamości i niewyczerpaną inspirację do tworzenia nowej, wolnej Polski – mówił prezydent.

 

Dlatego też w naszym kraju Kościół – hierarchowie i duchowni – jest obecny i aktywny w życiu publicznym, a świeccy chrześcijanie-obywatele kształtują rzeczywistość polityczną. Tutaj nikt nie musi wstydzić się ani ukrywać swoich przekonań. Tu mówi się o nich otwarcie, dyskutuje, poddaje w wyborach ocenie narodu – suwerena wolnej Rzeczypospolitej

– podkreślał Duda.

Duda o ojcach założycielach Unii Europejskiej

Na koniec prezydent wspomniał też o Unii Europejskiej, nieco w kontrze do tego, o czym mówił w Leżajsku. Wyraził wolę, by „przypominać bliźnim w innych krajach Europy o uniwersalnych wartościach, które nas wszystkich łączą, zwłaszcza zaś o solidarności, która powinna być zasadą w naszych wzajemnych relacjach”.

„Pragniemy, aby pierwotne chrześcijańskie inspiracje, którymi kierowali się ojcowie założyciele Unii Europejskiej, pozostały podstawą, łączącą państwa i narody naszego kontynentu. Stałe powracanie do nich i refleksja nad tym, co pozwoliło zjednoczyć nasze siły i zbudować wspólny europejski dom, jest bowiem receptą na kryzys, który dotknął zjednoczoną Europę. Jest kluczem do skutecznych reform i dalszego rozwoju” – podsumował.

Rada Konferencji Episkopatów Europy

Rada Konferencji Episkopatów Europy powstała w 1971 roku. W jej skład wchodzą przewodniczący episkopatów krajów europejskich oraz biskupi będący jedynymi katolickimi ordynariuszami w swoich krajach. Zadaniem rady jest koordynowanie współpracy Kościołów lokalnych Europy. Zgromadzenie plenarne Rady w Poznaniu potrwa do jutra.

Unia Europejska to nie jest „wyimaginowana wspólnota”. To przed wszystkim wspólnota prawna. PiS stawia Polskę poza nawiasem praworządności. w 👇

Aleksander Smolar w rozmowie z Magdą Jethon na koduj24.pl.

Miejmy nadzieję, że podczas kampanii wyborczych ludzie nie dadzą się znowu nabrać na złagodzenie retoryki przez Kaczyńskiego i spółkę.

Z Aleksandrem Smolarem rozmawia Magda Jethon

Magda Jethon: Czy wizerunek Polski za granicą jest rzeczywiście taki zły?

Aleksander Smolar: Polska jest coraz gorzej postrzegana w większości społeczeństw i klas politycznych Unii Europejskiej, ponieważ obecnie rządząca partia podważa fundamenty, na jakich Unia została zbudowana. Wystarczy posłuchać wystąpień na ostatnim spędzie PiS, zarówno prezesa Kaczyńskiego, jak i premiera Mateusza Morawieckiego, w których obaj zapewniali, że w żadnym wypadku ich celem nie jest wyjście z Unii. Jednak to, co mieli pozytywnego do powiedzenia o Unii to to, że dzięki niej – dzięki otrzymywanym środkom – Polska może dogonić gospodarczo rozwinięte kraje Europy zachodniej. W ogóle nie wspomnieli o fundamentach, tak ważnych jak sfera wartości, zwłaszcza po doświadczeniach nazizmu czy komunizmu sowieckiego, czyli o instytucjach demokracji, liberalizmie czy tolerancji. W swoich deklaracjach przemilczeli fakt, że nie akceptują istotnej części dziedzictwa UE, często zresztą oczerniając to dziedzictwo, tak jak zrobił to Kaczyński  mówiąc, że nie będziemy „naśladowali negatywnych tendencji Europy zachodniej”.

Szczęśliwie przeoczyli, że obecność Polski w Unii Europejskiej przewiduje również możliwość zadania pytań prejudycjalnych. A pośrednio dzięki nim opór w sądach stał się mocniejszy…

No właśnie, to, co nie było jeszcze brane pod uwagę podczas kryzysu wokół likwidacji Trybunału Konstytucyjnego, stało się faktem. Środowiska sędziowskie wykorzystały istniejącą możliwość prawną, żeby postawić pod znakiem zapytania i wymusić na władzach polskich wycofanie się przynajmniej z najbardziej radykalnych postanowień i w ten sposób uchronić chociaż pewien margines niezależności sądownictwa polskiego.

Jak to możliwe, że magister Ziobro może „ogrywać” wielkich profesorów? Czy siła intelektualna nie ma już żadnego znaczenia?

W pewnych sytuacjach największy intelekt nie wygra z maczugą. Kiedy w ciemnej ulicy zjawi się uzbrojony osiłek, to najbardziej inteligentny człowiek z nim przegra. Mamy do czynienia po prostu z przemocą. Znana definicja Maxa Webera mówi, że państwo ma monopol na legalne korzystanie z przemocy. I pan Ziobro z tego korzysta. Również pan Kaczyński, Morawiecki czy Brudziński. Ale to nie jest kompletnie bezkarne, bo jest to sprzeczne z zasadami demokracji konstytucyjnej, na jakich po 1989 roku nasz kraj zostal zbudowany. Obserwujemy duży opór środowiska prawniczego, który odgrywa istotną rolę. Widzimy, jakie trudności ma PiS ze znalezieniem kandydatów do Sądu Najwyższego. A jak już ich znajduje, to często są to skandaliczne kandydatury, jak pani radca prawny z Białegostoku, która okazała się być skazana dyscyplinarnie, czy pan prokurator, który zmusił do zeznawania kobietę podczas porodu, co jest przykładem haniebnej tortury, czy inny prokurator, który parokrotnie miał kary dyscyplinarne i do tego nie spełnia warunków formalnych. Poza tym wybierając do Izby Dyscyplinarnej SN prokuratorów, którzy mają dyscyplinować sędziów, pokazują, że w istocie ta Izba ma wymuszać na sędziach posłuszeństwo. Na dodatek są to często ludzie bezpośrednio powiązani z panem Ziobrą, a to jest sprzeczne z zasadami konstytucyjnej demokracji. Tego nie wolno łamać. Nawet Orban tego nie robił. On grzeszyl przeciw zasadom demokracji współczesnej, natomiast z punktu widzenia litery prawa uzyskał większość konstytucyjną i wobec tego formalnie mógł robić to, co robi.

PiS mówi „wygraliśmy wybory”, więc mamy prawo. A wygrali, bo skutecznie prowadzili kampanię, bo stosowali populistyczne hasła, bo dobrze komunikowali się z wyborcą…

Gra kampanijna w polityce zawsze była obecna, ale teraz doszło do skrajnej patologii, w czym bardzo pomagają media społecznościowe. To znaczy, że kłamstwo stało się bardzo trudne do zweryfikowania. Ono niestety będzie odgrywać istotną rolę, dopóki demokracja nie nauczy się go kontrolować. Już widzimy pewne próby w Stanach Zjednoczonych, gdzie próbuje się przesłuchiwać właścicieli największych portali po to, żeby stworzyć system zabezpieczający przed masowym kłamstwem.

W Polsce przed wyborami 2015 r. mieliśmy na przykład do czynienia z ukrywaniem prawdziwych celów PiS, czyli przeprowadzenia swoistej rewolucji kulturowej i instytucjonalnej. Do tego w czasie kampanii wyborczej schowali do szafy pana Macierewicza, który źle się kojarzył, ale też schował się sam pan Jarosław Kaczyński, który wystąpił w trakcie kampanii tylko dwukrotnie, kiedy był pewien, że nie tylko utwierdzi swoich wyznawców w ich przekonaniach, ale również, strasząc imigrantami, których zresztą w Polsce nie było, może poszerzyć swoje wpływy. Strach przed „obcymi” jest niestety skuteczny, nie tylko u nas. Ludzie boją się migrantów arabskich, islamu, terrorystow i potencjalnych „zarazków”, które prezes dorzucil. To niewątpliwie odegrało ważną rolę i obawiam się, że będzie jeszcze odgrywało w następnych wyborach.

Kaczyński znów złagodniał, mówi, że nie chce wojny, że chce współpracy, że nie chce nikogo obrażać itd…

Tak jest. I pan Morawiecki również. Oni wyraźnie zdają sobie sprawę, że ich podstawowym problemem jest utrata głosów umiarkowanych, które, dzięki swojemu ówczesnemu umiarowi i błędom Platformy, zdobyli w 2015 r. Wobec tego wracają do języka bardziej umiarkowanego. Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę, że część społeczeństwa, które nie lubi awantur, prześladowań, rewolucji może przeciwko nim zagłosować i to może być źródłem ich klęski. Dlatego tego łagodnego języka będą używać aż do wyborów parlamentarnych i prezydenckich. A później, jeżeli będą mieli dobre wyniki, przejdą do drugiej fazy rewolucji, to nie ulega wątpliwości i zresztą zapowiedzieli, że zabiorą się np. za media prywatne, za niezależne organizacje obywatelskie…

Wierzy Pan, że zniszczą wolne media?

Będą próbowali, ale to nie będzie takie proste. Po pierwsze, chociażby dlatego, że niełatwo jest zniszczyć media społecznościowe. Po drugie, może się pojawić, co byłoby straszliwie kompromitujące, radiostacja typu Wolna Europa. Po trzecie, będą próbowali, bo już to robili, prowadzić rozmowy w celu przejęcia TVN, ale z Amerykanami nie będzie to łatwe. Będą oczywiście stosować szantaże indywidualne w stosunku do dziennikarzy, czy próbować kompromitowania dziennikarzy, co zresztą jest praktyką nagminną, natomiast moim zdaniem to będzie ograniczone i w pewnym momencie zadziała przeciwko nim.

Na razie propagandę i PR opanowali do perfekcji. Kto może wygrać z populistami? Tylko populista?

To jest dramatyczne pytanie i ono dotyczy nie tylko Polski. Mamy do czynienia z progresją populizmu w bardzo wielu krajach. Ostatni przykład to Włochy, jeden z krajów założycieli UE, kraj tolerancyjny i otwarty, gdzie teraz mamy politykę, która pokazuje, jaki jest poziom strachu i niezadowolenia wielu społeczeństw zachodnich. To jest szerszy problem. Oczywiście, że dobry PR jest bardzo skuteczny. Ten pisowski ma zresztą podstawy materialne związane z różnymi koncesjami społecznymi, jak np. 500 plus dla słabszych grup społecznych, czyli dla rodzin wielodzietnych. Jednak nie jest to wyłącznie koncesja materialna, ale również godnościowa. Ludzie mają poczucie, że wreszcie ta władza, w odróżnieniu od poprzedniej, myśli o nich, nie traktuje ich z pogardą. Otóż PiS, zapewniając nieco lepsze warunki materialne istotnym grupom społecznym, które zazwyczaj nie głosują, sprawia, że ci ludzie teraz pójdą głosować, mając poczucie zagrożenia, że opozycja może im to odebrać. Ponadto elementem podstawowym tego populizmu, jest antyelitarność – widzimy to obecnie wszędzie; w Stanach, we Francji, we Włoszech jest to zjawisko masowe. I na tym gra również PiS, czyniac z pojedynczych patologicznych przykładow jakiejś kradzieży ze strony sędziego, który zresztą już nie żyje, symbol korupcji całej grupy. To jest niestety niszczenie podstaw państwa, nie tylko demokratycznego. Sędziowie, ludzie, do których ma się zaufanie, którzy są w stanie obiektywnie rozstrzygać spory, osądzić przestępstwo, zbrodnie, są ważni w każdym państwie. To jest szkoda nie do powetowania. A jaka jest na to odpowiedź? Opozycja stawia przede wszystkim na błędy obecne i przyszłe władzy i punktuje. Widzimy te billboardy z wykrzywioną twarzą prezesa…

Ale to może za mało…

To jest silna kampania. Nie wiem, na ile skuteczna, w każdym razie zostały zastosowane bardzo mocne środki. Pomysł opozycji, jak dotychczas, jest pomysłem negatywnym, co jest zrozumiałe, dlatego, że PiS dysponuje najważniejszymi kartami i w jakimś sensie je monopolizuje. Co to są za karty? Po pierwsze, ekonomiczne – bardzo dobra koniunktura gospodarcza. Czy ona wynika z polityki PiS – oczywiście, nie. Bo w dużym stopniu zależy ona od ciągłego napływu masowych środków z UE do Polski i od dobrej koniunktury w Europie. Polska bezpośrednio zależy od rynków niemieckich. Jeżeli się tam załamie koniunktura, to automatycznie i u nas będą problemy. Po drugie, PiS ma swoją politykę społeczną, która jest bardzo silnym atutem. Po trzecie, mają atut antyelitarności: my, tak jak wy, jesteśmy ludem, chociaż mogą być w takim samym stopniu inteligentami, jak Kaczyński.

…albo Morawiecki…

Morawiecki szczególnie – bankier, który zna języki, ma wszystkie atrybuty inteligenckości i elitarności, do tego duży majątek, którym zazwyczaj inteligenci nie dysponują. Ale ludzie to akceptują, bo dają im poczucie równości. Jest jeszcze jeden bardzo istotny element, o którym nie powiedziałem. Dla wielu wraz z „dobrą zmianą” skończyła się faza indywidualizmu, opartego na haśle, że człowiek jest kowalem własnego losu, czyli twój los będzie zależał od pracowitości, od wykształcenia, od przedsiębiorczości oraz gotowości poniesienia ryzyka. Dzisiaj niestety tylko prawica dysponuje projektem zbiorowym. Tu chodzi, po pierwsze, o patriotyzm, który niestety bardzo często jest zwykłym nacjonalizmem, ale odwołuje się do poczucia wspólnoty Polaków, do heroicznej i martyrologicznej przeszłości Polski. I tu wszyscy Polacy, bezrobotni, niepełnosprawni, profesorowie uniwersytetów, biskupi są równi, są Polakami. Drugą wspólnotą jest wspólnota wiary, większość Polaków to są wierzący katolicy. PiS odwołuje się do tego bardzo silnie, wiążąc się z najbardziej konserwatywną częścią Kościoła. Natomiast ani liberałowie, ani lewica nie mają dzisiaj klarownego języka wspólnotowego. PiS dysponuje wszystkimi podstawowymi atutami, które mogą mobilizować społeczeństwo. Stąd też odwoływanie się opozycji do tych cech negatywnych, którymi są nadużycia czy korupcja obecnej władzy.

Czy to oznacza, że opozycja przegra kolejne wybory?

Jest takie francuskie powiedzenie: „Najgorsze nigdy nie jest pewne”, innymi słowy to nie jest tak, że zwycięstwo PiS jest nieuchronne. Nawet jeżeli PiS osiąga w sondażach ok. 40 proc., to jeszcze nie oznacza, że wszyscy ankietowani będą na nich głosować, natomiast pozostałe 60 proc. to są ludzie, którzy nie są gotowi głosować na PiS. Czyli innymi słowy, porozumienie się opozycji, a nawet nieformalne porozumienie partii opozycyjnych, skupienie głosów na tych, którzy mają największe szanse, to nawet przy całej słabości programowej i intelektualnej, opozycja może wygrać. Ja bym tego wcale nie wykluczył. Nie mówiąc o tym, że ta władza robi tyle głupstw, chociaż na razie nie naruszyły one ich kapitału poparcia, to jednak przychodzi taki moment, zazwyczaj najmniej spodziewany, że jakiś mały błąd, nikczemność, nadużycie, może spowodować lawinową reakcję. Powiedziałbym tak – zwycięstwo PiS jest możliwe i nawet więcej, jest prawdopodobne. Czy tak się stanie zależy od opozycji, różnych jej odłamów, nie tylko politycznej, ale tej „chodzącej”, również od ruchów społecznych, od ich mobilizacji. Zależy od ludzi, którzy często nie uczestniczą w polityce i nie głosują, od tego, czy zdadzą sobie sprawę, że od ich głosów tym razem może zależeć bardzo dużo.

Wierzy Pan w taką mobilizację? Czy wg Pana jesteśmy społeczeństwem obywatelskim?

Jeśli pani pyta o poziom uspołecznienia Polaków, to niestety różne badania międzynarodowe pokazują, że jest on dość niski. To samo dotyczy poziomu zaufania wzajemnego Polaków, nie tylko do władzy. Zdolność do stowarzyszania się, jeżeli podziela się wspólne wartości bądź wspólne cele, co jest miarą właśnie społeczeństwa obywatelskiego, jest bardzo niska. Z tego punktu widzenia można powiedzieć, że społeczeństwo obywatelskie we wszystkich krajach postkomunistycznych, również w Polsce, jest ograniczone. Jednak samego aktu wyborów nie wiązałbym z koniecznością istnienia bardzo silnego, rozwiniętego społeczeństwa obywatelskiego.

Czy po konwencji Koalicji Obywatelskiej jest Pan większym optymistą? Grzegorz Schetyna zebrał bardzo dobre recenzje. I jak Pan ocenia dołączenie do KO ugrupowania Barbary Nowackiej?

Konwencja PO zrobiła bardzo dobre wrażenie. Nawet Schetyna bardzo dobrze mówił. Widać jakąś mobilizację w partii, która sprawiała często wrażenie umarłej. Podziwiam odwagę Barbary Nowackiej. Myślę, że uczyniła rzecz ryzykowną, ale godną dojrzałego, odpowiedzialnego polityka, czy raczej polityczki. Niestety, nie widać żadnych postępów po stronie lewicy. Biedroń, który wzbudził tyle nadziei w jej części, zapowiedział, że coś powie i coś zorganizuje dopiero w lutym. Do tego czasu nic zapewne nie będziemy wiedzieli co myśli o gospodarce, problemach społecznych, o państwie, o polityce zagranicznej…

Jeżeli opozycja jednak przegra wszystkie kolejne wybory, to według Pana już następnych nie będzie?

Myślę, że nie przegra, w każdym razie nie wszystkie. A nawet jeżeli przegra, to należy pamiętać, że żyjemy w otoczeniu międzynarodowym. Polska nie jest samotną wyspą. Ani zieloną, ani też czarną. Widzieliśmy choćby reakcję w sprawie IPN, gdzie Stany Zjednoczone wyraźnie powiedziały, że nie będą przyjmowały przywódców polskich, jeżeli nie zmieni się ustawa. Innymi słowy władze polskie, również pisowskie, muszą zdawać sobie sprawę, że to nie jest problem tylko UE. A i Unia po decyzji Parlamentu Europejskiego w sprawie Węgier musi skłaniać PiS do pewnej ostrożności. Niezależnie od tego co plecie prezydent Duda. Unia jest Polsce bardzo potrzebna. Jeżeli się okaże, że Polska zostanie pozbawiona dużej części środków, na które liczy spora część społeczeństwa, w tym konserwatywni chłopi, to jednak nie ujdzie to władzy na sucho.

Do tego Polacy, nawet ci, którzy mówią, że będą głosowali na PiS, zdają sobie często sprawę, że demokracja jest zagrożona. Nie jest pewne jak długo korzyści, jakie mają w związku z tą władzą, finansowe i godnościowe, przeważać będą nad tymi zagrożeniami. Natomiast jeżeli wzmocnią się elementy dyktatorskie tej władzy, to uważam, że nastąpi odpowiedź społeczeństwa, która będzie już wtedy bardziej zdecydowana. Nie mówiąc o reakcji zewnętrznej.

Czyli trzeba próbować patrzeć z nadzieją…

Tak, choćby dlatego, żeby nie dopuścić do samospełniającego się proroctwa. Jeżeli się wierzy, że nie ma szansy, to nie będzie szansy. A ponadto proszę zauważyć, że w sprawie, wydawałoby się prawie „pozamiatanej”, jak sądy, zachowanie środowisk prawniczych, przynajmniej jego dużej części pokazuje, że jest możliwy silny opór. I nawet gdyby udało się złamać opór sędziowski, to pozostaje problem poczucia prawnego w społeczeństwie. Jeżeli społeczeństwo bedzie widzialo bezprawie, że prawo stosowane bardzo odbiegać będzie od obowiązujących norm moralnych, to wtedy dla władzy to się dobrze nie skończy. Słusznie mówi się, że wiele tzw. bezpieczników PiS usunął, ale wszystkich usunąć się nie da. To nie są lata 30. ubiegłego wieku. Polska jest w Unii, jest częścią Zachodu, a i społeczeństwo jest inne. Inna jest również młodzież. Nie bardzo mi się podobają krytyczne uwagi formułowane pod jej adresem ze strony ludzi starszej generacji. Każde pokolenie ma swoją wrażliwość, ma w sobie granicę, po której nie toleruje przemocy fizycznej i moralnej.

PiS rozbraja obronność Polski. Na czyją korzyść działają Macierewicz i Kaczyński?

W dniu Święta Wojska Polskiego, przez Warszawę przejdzie największa defilada w historii Polski po 1989 roku. Szef MON Mariusz Błaszczak w Radiu Maryja stwierdził, że „dzięki tej defiladzie Polacy poczują dumę, że oglądają żołnierza polskiego”. Polityka narodowej dumy służy wyłączeniu racjonalnego myślenia, a odgłos paradnego kroku i grzechot gąsienic mają zagłuszyć rzeczywistość po trzech latach rządów PiS.

Po tych trzech latach w defiladzie nie weźmie udziału wielu generałów i pułkowników szkolonych na zachodnich uczelniach, biorących udział w misjach bojowych, podczas których poznali czołowych dowódców NATO. Zostali zwolnieni lub sami odeszli za czasów Antoniego Macierewicza. W większości wypadków ich jedyną winą było to, że odważyli się wykonywać swoje obowiązki, nie akceptowali smoleńskich ceremoniałów, salutów oddawanych ministerialnym totumfackim.

>>>

>>>

Komorowski: Zamiast realizacji strategicznych zamiarów państwa polskiego mamy defiladę

– Zamiast realizacji strategicznych zamiarów państwa polskiego mamy defiladę. Siłą rzeczy każdy, kto pójdzie tam może się ucieszy, że jadą jakieś czołgi, samochody, ale każdy, kto zna się choć trochę na obronności, będzie się zastanawiał czy nie uczestniczy w imprezie, która ma przykryć to, że nie są realizowane wielkie plany modernizacji sił zbrojnych – mówił Bronisław Komorowski w rozmowie z Piotrem Witwickim w „Politycznym Graffiti” Polsat News. Były prezydent stwierdził również, że sam na defiladę 15 sierpnia się nie wybiera.

„Jedynym nowym sprzętem, który kupiła w ciągu trzech lat ekipa PiS, są samoloty Gulfstream i Boeing – dla VIP-ów. W tym samym czasie zaczęło brakować na buty dla żołnierzy, a z magazynów wyciągnięto stare stalowe hełmy.” – „dorobek” prezydenta Dudy i PiS.

Earl drzewołaz

Ciągle budowane są mity, w większości fałszywe, o rozpoczęciu historycznego strajku w Stoczni Gdańskiej 14 sierpnia 1980 roku. Wspomnę kilka dni przygotowań do strajku, które uruchomiły lawinę. Przypomnę tę historię: dla tych, którzy zapomnieli, i dla kłamców lub mitomanów, aby spojrzeli prawdzie w oczy.

Jako jeden z pięciu organizatorów tego strajku czuję się w obowiązku dać świadectwo i przeciwstawić się fałszowaniu historii. Ograniczę się tylko do bezpośredniej genezy protestu i samego dnia, a w zasadzie poranka, kiedy to zorganizowaliśmy strajk, który – jak się okazało, zgodnie z wypowiedzianym rok wcześniej proroczym wezwaniem św. Jana Pawła II – „zmienił oblicze tej ziemi”. Sam jego przebieg jest solidnie udokumentowany, ale i tak powstają alternatywne wersje, o lata świetlne oddalone od prawdy historycznej. Przypisuje się role ludziom, którzy może na 15 minut pojawili się w Stoczni w trakcie tych ponad dwóch tygodni strajku.

>>>

>>>

Tak jeden z internautów skomentował wieczorne odwołanie…

View original post 2 079 słów więcej

Post Navigation