Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Marcin Horała”

Duda to tylko byle kto

Na uroczystości obchodów stulecia istnienia Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie prezydent Andrzej Duda opowiedział dowcip, który robi furorę w internecie, po tym jak wyłapali go dziennikarze „Szkła kontaktowego” TVN24.

Prawicowe, niezamożne i niewykształcone trutnie najzwyczajniej w świecie pożądają homofobii. Oraz zanieczyszczonego środowiska. A także zasiłku na dziecko. Chcą wcześniejszej emerytury. I bądźmy wobec samych siebie uczciwi: wielu z was, drodzy czytelnicy, pragnie właśnie tego.

@BorisJohnson, nie chodzi wcale o głupie przerzucanie się odpowiedzialnością. Chodzi o przyszłość Europy oraz Zjednoczonego Królestwa, a także bezpieczeństwo i dobrobyt naszych narodów. Nie chcesz porozumienia, nie chcesz przesunięcia terminu ani odwołania akcji, zatem quo vadis?

Donald Tusk jest krokodylem taplającym się w rozlewiskach dysharmonii brexitu

Powyższy tweet Donalda Tuska do Borisa Johnsona pokazuje męża stanu w rozgrywce o najwyższą stawkę. Określenie „mąż stanu” w odniesieniu do byłego polskiego premiera wcale nie wydaje się przesadzone. Tak jak mamy modelki i supermodelki, tak mamy przywódców oraz przywódców w grach komputerowych. Donald Tusk jest krokodylem taplającym się w rozlewiskach dysharmonii brexitu. Jest sokołem wędrownym pikującym z wysokości na pomykające tu i tam prawicowe gryzonie. Domyślam się, że podczas bezsennych nocy zastanawia się nad losem, jaki mu przypadł: czy na zawsze już przypisana mu została rola psychiatry przerzucanego z jednego oddziału zamkniętego na drugi? Są też i tacy, którzy sądzą, że wróci do piekiełka polskiej polityki, aby wyrwać ją ze szklanej pułapki i rzucić Jarkowi wyzwanie.

Dwa powody wyjaśniają, dlaczego tak się nie stanie: Tusk jest przyjmowany z honorami w stolicach europejskich, szanowany jako negocjator sprawny, choć działający w sytuacji przymusowej. Gdy spotyka się z przeciwnikiem klasy Theresy May lub Borisa Johnsona ma pełną świadomość, że starcie będzie przebiegało zgodnie z obowiązującymi regułami. Co oznacza, że nie spotka się z zarzutami, iż jest niemieckim agentem albo człowiekiem, który pokrył cyjankiem potasu pocisk wystrzelony przez Putina w kierunku Tu-154. A jeśli macie jakieś wątpliwości co do jego pozycji na scenie europejskiej – przeczytajcie raz jeszcze cytowany wyżej tweet. Tusk, prosty chłopak z Gdańska, poucza Borisa Johnsona, psińco wartego absolwenta Eton. „Nie chcesz porozumienia, nie chcesz przesunięcia terminu ani odwołania…”. Jest to po prostu ostre i zwięzłe podsumowanie bagna, w jakie brytyjscy konserwatyści wpuszczają zwykłych ludzi.

Celne wykorzystanie Quo Vadis? Może na pierwszy rzut oka wydawać się uznaniem dla Johnsona, który uporczywie chwali się swoim klasycznym wykształceniem, ale powinno być raczej odczytane jako aluzja do powieści Sienkiewicza, gdzie Neron spalił Rzym, a winę zrzucił na chrześcijan. A cały tweet nie był niczym innym jak podaniem w uprzejmej formie treści następującej: „Jesteś, Johnson, nie tylko po niewłaściwej stronie historii, ale lepsza część ciebie spłynęła po plecach twojej matki i skończyła jako plama spermy na kopiarce, na której zostałeś poczęty”.

A jaki jest skutek owego osławionego tweeta?

PiS nagradza Polaków za to, że są nietolerancyjnymi czcicielami węgla

Nazajutrz Johnson wykonał zwrot o 180 stopni. Zaproponował Leo Varadkarowi, premierowi Irlandii, nowe porozumienie w sprawie granicy pomiędzy dwiema Irlandiami, która była ością niezgody w katastroficznym filmie, jakim okazał się brexit. Możecie mi wierzyć, porozumienie to nie jest niczym nadzwyczajnym. Zresztą i tak zostanie odrzucone przez skrajnie prawicowych północnoirlandzkich protestantów popierających partię Johnsona. Jednakże tweet ten okazał się przełomowym momentem w prezydencji Tuska. W cień odeszły wpadki w jego karierze: podwyższenie wieku emerytalnego i stworzenie idealnych warunków dla rozrostu PiS na gruzach rozsądnie progresywnych wartości klasy średniej. Negocjacje w sprawie brexitu będą zwieńczeniem jego kariery. Powrót do polskiej kotłowaniny byłby błędem i on sam wie o tym bardzo dobrze. Tusk, dzisiaj bohater, bardzo szybko stałby się zerem.

Wie o tym aż za dobrze.

Startować do prezydentury? A po co? Tę rolę może odegrać byle kto. I odgrywa ją. Co tłumaczy następną przyczynę, dla której nie wróci i nie uratuje Polski: zdecydowana większość po prostu nie chce zostać uratowana. Prawicowe, niezamożne i niewykształcone trutnie najzwyczajniej w świecie pożądają homofobii. Oraz zanieczyszczonego środowiska. A także zasiłku na dziecko. Chcą wcześniejszej emerytury. I bądźmy wobec samych siebie uczciwi: wielu z was, drodzy czytelnicy, pragnie właśnie tego. Rząd Tuska mógł większości Polaków przynieść awans dzięki progresywnej polityce społecznej i ekologicznej, wynagradzając ich tak, jak PiS nagradza ich za to, że są nietolerancyjnymi czcicielami węgla.

Tusk mógł to w Polsce przeprowadzić.

I zmarnował tę okazję.

Jak się kupuje senatora. Media: trwają tajne negocjacje PiS z PSL

PiS cały czas szuka większości w Senacie. Polityk PO przyznał, że był sondowany w tej sprawie. Okazuje się, że także z PSL partia Jarosława Kaczyńskiego prowadzi rozmowy w zaciszu gabinetów. Z nieoficjalnych informacji wynika, że ludowcy mieliby dostać stanowisko marszałka Senatu i wejść w koalicję w Sejmie.

Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz deklaruje, że ręczy za swoich senatorów. Jak jednak ustalił „Newsweek”, PiS już zaczęło rozmowy z PSL. – W każdym razie wysłuchała oferty. A oferta jest taka: marszałek Senatu dla nas, koalicja w Sejmie z PiS, a potem zmiana układu w sejmikach. Jeśli zrobimy koalicję z PiS, będziemy mieć spokój. A potem spółki Skarbu Państwa dla naszych i wpuszczenie PSL do agencji rolnych – mówi tygodnikowi anonimowo polityk PSL. Jako pierwsza o tych ustaleniach pisała Wirtualna Polska.

Powyborcze układanki w Sejmie mają wpływ także na sytuację w PO. Jak pisze „Newsweek”, młodzi politycy ugrupowania domagają się zmiany lidera. Pozycja Grzegorza Schetyny przed styczniowymi wyborami jest zagrożona.

– Nasi wyborcy chcą zmiany pokoleniowej. Od niedzieli dzwonią i mówią: Albo macie jaja i odsuniecie Schetynę od władzy w Platformie, albo się od was odwrócimy – mówi tygodnikowi poseł PO z pokolenia 40-latków.

Okazuje się, że Grzegorz Schetyna w obawie przed rozliczeniami nie przyszedł na posiedzenie klubu parlamentarnego. Politycy twierdzą, że bał się powyborczych rozliczeń. Ani przewodniczący, ani jego współpracownicy nie przyszli także na rozpoczęcie obrad starego Sejmu w sali plenarnej.

Kmicic z chesterfieldem

„Mamy takiego swojego Jankowskiego teraz, w naszych czasach” – oznajmiła na antenie TOK FM posłanka opozycji Joanna Scheuring-Wielgus w rozmowie Piotrem Kraśko. – „To jest ksiądz Dymer ze Szczecina, który ma powiązania ze wszystkimi politykami, od prawa po Platformę Obywatelską, a który robi rzeczy niewyobrażalne, jeśli chodzi o przestępstwa seksualne. Jest cały czas kryty przez władzę, przez polityków, przez biznesmenów ze Szczecina. Musimy o tym mówić” – oświadczyła.

O duchownym pisała także szczecińska „Gazeta Wyborcza”, ujawniając, że prokuratura wszczynała śledztwa dwukrotnie. Oba zostały umorzone. Także kilkuletni proces, do którego w końcu doszło, zakończył się uniewinnieniem duchownego.

Polityczka zapowiedziała, że w tej sytuacji powoła zespół parlamentarny, który będzie zajmować się Kościołem. – „Mogę zagwarantować, że to będzie jeden z głównych tematów, którymi się zajmę” – zapewniła.

Przy okazji nawiązała do toczącej się obecnie w Sejmie debaty na temat edukacji seksualnej, zwracając uwagę

To ona apelowała w Sejmie, by odrzucić obywatelski projekt…

View original post 2 064 słowa więcej

 

Kaczyński – specjalista od wykorzystywania śmierci. Co się stanie, jak on umrze?

– Mamy też to wydarzenie tragiczne, wyjątkowo smutne. Odszedł nasz stary kolega, wieloletni towarzysz naszej drogi. Prawie 30 lat. Odszedł przedwcześnie, nagle. Odszedł w szczególnych okolicznościach. Majestat śmierci nie pozwala mi dzisiaj o tym mówić, ale trzeba będzie o tym powiedzieć, bo to nie był przypadek, że akurat dzisiaj, że akurat teraz – mówił Jarosław Kaczyński podczas konwencji PiS w Kielcach. Jak zaznaczył lider partii rządzącej, „ponieśliśmy naprawdę ogromną stratę”.

Wczoraj wieczorem umarł Szyszko, a przedwczoraj mówił:

O śmierci polityka PiS poinformował na Twitterze prezydent Andrzej Duda:”Bardzo smutna, niespodziewana wiadomość. Dziś przed południem odszedł Pan Prof. Jan Szyszko. Naukowiec i polityk ale przede wszystkim dobry i życzliwy Człowiek, pasjonat przyrody, którego darzyłem wielką sympatią i szacunkiem. Fiat Voluntas Tua… RiP”.

– Smutny jest ten rok, odchodzą wspaniali, prawi, kochający Polskę ludzie: premier Jan Olszewski, marszałek senior Kornel Morawiecki, teraz prof Jan Szyszko. R.I.P – wypowiada się propisowska dziennikarka Dorota Kania.

Krystyna Pawłowicz (PiS): „Kochany Panie Profesorze Janie SZYSZKO, dlaczego nas teraz opuściłeś? Polska przyroda, lasy, ptaki i przyjaciele – płaczemy… TVN pewnie się cieszy, wczoraj wieczorem wściekłe szczuli na profesora Szyszkę. Profesor, jako Człowiek wrażliwy tego już nie mógł znieść. Zaszczuliście kolejnego wybitnego Patriotę. Cieszycie się TVN co?”.

– Kpiny z profesora Szyszki teraz przejdą do wstydliwej historii… Nie zasłużył na to, co Go spotkało w związku ze zwalczaniem kornika. Nie zasłużył też na taką bezwzględną szyderę z powodu swoich poglądów na rolę kobiety w rodzinie – komentuje była szefowa Wiadomości TVP Marzena Paczuska.

Beeta Szydło (europosłanka PiS): „Prof. Jan Szyszko był Ministrem Środowiska w moim rządzie. Człowiek zasad i wartości. Całym sercem ukochał Polskę. Wielki pasjonat przyrody. Cześć Jego Pamięci!”

Małgorzata Kidawa Błońska (KO): „W trasie po Polsce zaskoczyła nas smutna wiadomość o śmierci ministra Jana Szyszko. Składamy najszczersze kondolencje rodzinie i bliskim”.

Reakcje internautów:

Do ostatnich chwil walczył o to, żeby wyrżnąć jak najwięcej lasów i wystrzelać jak najwięcej zwierząt. Zasłużony dla sprawy towarzysz. Należy się patriotyczny pogrzeb, np. 13-tego, transmisja live o 6:00″.

A czy trumna będzie wystawiona w sejmie?”.

Odleciał właściciel starej stodoły wartej parę milionów, pasjonat wyżynania przyrody…pasjonatem został w przekazie dnia PiSS. Teraz temperatura w piekle podniesie się o kilkanaście stopni…pasjonat będzie palił pod kotłem tylko drewnem”.

Trzy sprawy posłanki Pawłowicz, trzy razy ten sam sędzia. „Niesamowite szczęście”

Kmicic z chesterfieldem

To jeden z wielu komentarzy po debacie wyborczej w TVN 24. Wzięli w niej udział Marcin Horała z PiS, Izabela Leszczyna z Koalicji Obywatelskiej, Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL, lider Lewicy Razem Adrian Zandberg oraz Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Horała w ostatniej chwili zastąpił wyznaczonego przez PiS do udziału w tej debacie Jacka Sasina: „Pierdyknęło” rzekł w debacie wyborczej wicepremier J. Sasin – „Nowe elyty…”. Niewiele brakowało, a nikt z PiS nie pojawiłby się w studiu TVN, o czym przebąkiwał wicerzecznik partii Radosław Fogiel.

W trakcie wczorajszej debaty Horała skarżył się, że pozostali uczestnicy mieli… więcej czasu niż on. – „Jedno w PiS jest stałe i niezmienne: narracja oparta na kłamstwie”; – „I prawie płacze, że tak się wszyscy uwzięli na niego. No cóż, warunki cieplarniane dla PiS tylko w TVP”; – „Biedak przyszedł do niezależnej telewizji i okazało się, że musi odpowiadać na konkretne pytania, a nie bajki…

View original post 1 781 słów więcej

 

Dorwać Tuska. Program PiS

Desperacja PiS-u sięga zenitu? A przynajmniej posła Horały? Szef komisji śledczej ds. VAT ogłosił, że chce postawić przed Trybunałem Stanu byłych premierów Donalda Tuska i Ewę Kopacz. Oprócz nich myśli w tym kontekście ministrach finansów w rządach PO-PSL: Jacku Rostowskim i Mateuszu Szczurku.

W czasie ostatniego posiedzenia komisji śledczej ds. VAT, w czasie którego omawiany był projekt raportu końcowego z prac tej komisji, ponownie „błyszczał” Marcin Horała. owiedział m.in., że byli premierzy Donald Tusk i Ewa Kopacz powinni trafić przed Trybunał Stanu. Podobne plany poseł ma wobec ministrów finansów z czasów rządów PO-PSL. Horała twierdzi, że już w 2007 r. dostępne były opracowania i raporty, których autorzy sugerowali, że powiększa się luka w podatku VAT i zarazem wskazywali, w jaki sposób można z nią walczyć.

– Niestety, rekomendacji nie zastosowano – powiedział Horała.

Kampania wyborcza w toku

Horała uważa, że Donald Tusk powinien był posiadać wiedzę na temat nieszczelności systemu podatkowego oraz luki podatkowej.

– Donald Tusk jako szef rządu kierował do Sejmu projekty nowelizacji ustawy o VAT, które pod pozorem znoszenia zbędnych barier administracyjnych rozszczelniały system podatkowy, a następnie nie inicjował prac legislacyjnych nad środkami prawnymi, które w innych państwach Unii Europejskiej prowadziły do zahamowania przestępczości podatkowej – powiedział Horała.

Podobnie wypowiedział się o Ewie Kopacz.

 – Reformy proponowane przez rząd Ewy Kopacz miały charakter jedynie fragmentaryczny, a nie systemowy i były wprowadzane w życie ze znacznym opóźnieniem – dodał poseł.

W kontekście kampanii wyborczej trudno jednak traktować to inaczej niż próbę „zabłyśnięcia” i wpadnięcia w oko wyborcom. Horała gra niestety na dość niskich instynktach wyborców. Chęci dokonania ataku na politykach opozycji, których elektorat PiS zapewne nie lubi.

Jeśli chodzi wartość merytoryczną prac komisji ds. VAT, jest już gorzej. Raport raczej nie wniesie nic nowego do sprawy. Może dorzuci parę cegiełek do budowanego przez PiS mitu o „złodziejach z PO” i o tym, że „wystarczy nie kraść”.

Kmicic z chesterfieldem

Obserwując okładki prorządowych tygodników, można było już zobaczyć tak wielką kreatywność twórców, że rzadko kiedy w rachubę wchodzi zaskoczenie. Teraz jednak Tygodnik “Sieci” braci Karnowskich, w swoim najnowszym wydaniu przesuwa granicę kreowania wizerunku Jarosława Kaczyńskiego na wydaje się najwyższy możliwy poziom.

Lider PiS zostaje bowiem porównany do Donalda Trumpa, kiedy to obaj przywódcy niczym równi sobie liderzy świata są zestawieni ze wspólnym potężnym obozem wrogich sił, które chcą ich zniszczyć. W wiele mówiącym wydaniu “Mężowie stanu pod ostrzałem!” tygodnik stara się przekonać, że obu liderów “łączy więcej niż myślicie”, ponieważ m.in. “wygrali wbrew mediom i kastom. Rozkręcili gospodarki i wzmocnili państwa”. Karnowscy postawili tutaj na radykalny patetyzm, co oddaje zapowiedź nowego wydania tygodnika:

Tygodnik prezentuje podobieństwa drogi dojścia…

View original post 1 962 słowa więcej

 

Je…ć …PiS! Pomnik Polskiego Jabola

Krzysztof Skiba, słynny frontman zespołu Big Cyc, opublikował na swoim profilu na Facebooku informację o tym, co spotkało go w ostatnim czasie.

Do Skiby zapukali bowiem policjanci. Okazało się, że służby w naszym kraju badają temat m.in. antypisowskich okrzyków z koncertu KSU – innego legendarnego zespołu rockowego – który miał miejsce w sierpniu minionego roku w Ustrzykach Dolnych.

Kontrowersyjny koncert?

Na koncercie było – jak wspomina Skiba, który był prowadzącym imprezy – blisko dziesięć tysięcy osób. W jego trakcie cześć widowni wznosiła okrzyki “Je…ć …PiS!”. Ponoć nikt na scenie – ani muzycy ani sam lider Big Cyc – nie krzyczeli w ten sposób.

„W nawiązaniu do słynnej piosenki KSU “Jabol punk” zaproponowałem ze sceny zbudowanie w Ustrzykach Pomnika Polskiego Jabola. Pomnik taki (podobnie jak pomnik “glana” w Jarocinie) z pewnością byłby wspaniałą atrakcją turystyczną miasta. Propozycja miała charakter humorystyczny i tak też przyjął ją burmistrz miasta Bartosz Romowicz, który zespołowi KSU na urodziny podarował butelkę kultowego wina.”

– wspomina Skiba i kontynuuje:

„Okrzykami “Je…ć… PiS” oraz propozycją budowy Pomnika Polskiego Jabola poczuł się obrażony zacny obywatel miasta pan Adam Łukaszyk, który na koncercie co prawda nie był, ale kilka miesięcy później zobaczył jego fragmenty na YouTube. Obrażony obywatel (którego żona mocno udziela się w lokalnym PiS) zgłosił sprawę na policję, a ta wszczęła dochodzenie. Policja przesłuchała już na tę okoliczność organizatorów koncertu, burmistrza oraz także mnie. Sprawa toczy się zgodnie z procedurami. Trwają przesłuchania, sporządza się raporty i dokumenty, trwa analiza materiałów filmowych, dokonuje się oględzin miejsca, w którym krzyczano nieprawomyślne hasła. Policja jak wiadomo nie ma co robić, więc pewnie z radością zajmuje się takimi rozkosznymi sprawami.”

Niepotrzebna sprawa

Badanie takich tematów przez policję jest z pewnością zbyteczne. Pokazuje jednak do jakich napięć społecznych zaczyna dochodzić naszym kraju i jak skonfliktowani są dziś Polacy. Skiba nie jest bowiem ani odpowiedzialny za okrzyki publiki, zaś jego propozycja pomnika – może i infantylna – powinna zostać uznana tylko za głupi żart.

Cały wpis Skiby tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Jednym z największych wyzwań XXI wieku przed którymi stoi Polska jest transformacja energetyczna. Odejście od węgla i włączenie się w walkę z globalnym ociepleniem jest obowiązkiem stojącym przed całym obecnym pokoleniem. Jest to także duża bitwa gospodarcza, ponieważ tania i dostępna energia stanowi atut w rywalizacji z innymi graczami światowej gospodarki. Nie bez znaczenia jest także cena energii dla samych konsumentów, co szczególnie pokazało desperackie dążenie rządu do refundacji podwyżek cen prądu. Do realizacji wszystkich powyższych celów potrzeba zatem wydajnego źródła energii. Tymczasem strategia rządu staje się na tle świata coraz bardziej zacofana. Głównym problemem polskich władz jest bowiem opóźnienie w czasie odchodzenia od węgla w celu zadowolenia licznego grona wyborców lobby węglowego, oraz zwalczanie z przyczyn ideologicznych energetyki wiatrowej na lądzie. Absurd obu założeń widać  szczególnie mocno na tle raportu Międzynarodowej Agencji Odnawialnych Źródeł Energii (IRENA) o kosztach produkcji odnawialnych źródeł energii.

Okazuje się bowiem, że te dynamicznie maleją…

View original post 3 701 słów więcej

 

Młodzież myśli o przyszłości, o klimacie na Ziemi, wbrew PiS. Inga Zasowska – bohaterka

Kmicic z chesterfieldem

„Powinien powstrzymać swój antysądowy temperament, bo to może odwrócić się przeciwko niemu. Od polityka wymagamy wyważenia, a jak on już nie ma co do powiedzenia na temat łamania Konstytucji przez ustawy przez niego firmowane, to nie może stale mówić o tym, że to są zbrodnie komunistyczne i to jest powód tej zmiany. To nie godzi się politykowi” – skomentowała wypowiedź Zbigniewa Ziobry Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf w RMF FM. Minister sprawiedliwości stwierdził bowiem, że dzisiejsza opinia rzecznika generalnego TSUE jest „obroną patologii w polskim sądownictwie”.

Przypomnijmy – rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w swojej opinii uznał, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego – nie spełnia wymogów niezawisłości sędziowskiej. Poza tym według rzecznika TSUE „sposób powoływania członków KRS ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności od organów ustawodawczych i wykonawczych”. Wyrok unijnego Trybunału spodziewany jest jesienią – najczęściej opinia wydana przez rzecznika jest zbieżna z werdyktem TSUE.

View original post 2 532 słowa więcej

 

Rydzyk wziął miliony przez pomyłkę pisowskiego ministra. Androny ancymonków

Politycy wypowiedzieli się nt. biznesu Tadeusz Rydzyka w Toruniu.

Kmicic z chesterfieldem

Beata Szydło nie zostanie wiceprzewodniczącą Parlamentu Europejskiego – tak wynika z nieoficjalnych informacji RMF FM. Była wicepremier nie jest kandydatką na to stanowisko frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w PE, do której należy PiS. Osobą wyznaczoną przez PiS ma być Zdzisław Krasnodębski.

Co więcej, Szydło nie jest nawet brana pod uwagę przy obsadzie władz frakcji EKR. Na wiceprzewodniczącego tego klubu wysunięto Ryszarda Legutkę, a kwestorem ponownie ma zostać Karol Karski.

Kpinom i żartom internautów z byłej wicepremier nie było końca: – „Jedna z najważniejszych kobiet na świecie, a tak jej nie doceniają we własnej frakcji…”; – „Szydło już zaliczyła potężną klęskę w PE”; – Żeby chociaż posadę szatniarki lub bufetowej dostała…..”; – „Znowu prezes oszukał bidulkę… i to w dniu swojego święta hahahaha”.

„Miejmy nadzieję że Polacy nie dadzą się nabrać na te sztuczki… Bo gdyby nie wybory, nie ustąpiliby i następnym razem znowu spróbują zaszkodzić festiwalowi” – skomentowała na…

View original post 1 658 słów więcej

 

Morawiecki radzi rodakom, aby zapierdalali za miskę ryżu

Pis-elyta

Artysta zamieścił na swoim Instagramie filmik, na którym premier atakuje środowiska filmowe i zarzuca im brak zrozumienia dla „polskiej racji stanu”. Aktorzy – zdaniem premiera – mają „gardzić społeczeństwem”.

Reżyser „Polityki” udostępnił filmową odpowiedź na zarzuty Morawieckiego. W krótkim filmiku zobaczyć możemy Marcina Bosaka, który zagrał postać bliźniaczo podobną do urzędującego premiera.  Ludzi nie trzeba słuchać, ale obiecać im, czego oczekują. A potem wygasić te oczekiwania. Mają zapier…ć za miskę ryżu” – mówi ucharakteryzowana na Morawieckiego postać.

Vega odniósł się także do okoliczności, jakie towarzyszą zbliżającej się premierze „Polityki”. „Trzykrotnie naciskano na mnie, żebym przeniósł premierę na czas po wyborach. Obiecywano mi za to ogromne pieniądze na kolejne filmy. Gwarantowano, że znajdą się miliony. […] Kiedy politycy zorientowali się, że film może być dla nich szkodliwy, wtedy padła też groźba, że mogę zostać pomówiony w sprawie karnej. Wtedy trafiłbym do aresztu, a premiera przez to na pewno by się opóźniła” – opowiada jeden z najlepiej ocenianych polskich reżyserów.

Depresja plemnika

Wiemy nie od dziś, że komisje śledcze są dla wielu polityków szansą zaistnienia. Częściej przypominają show niż prawdziwe rozwiązywanie problemów.

Poniedziałkowe posiedzenie komisji śledczej również nie było wolne od żartów czy uszczypliwości. Przyznać jednak trzeba, że przebiegało w dość kulturalnej atmosferze.

Przed komisją śledczą ds. VAT stanął szef RE Donald Tusk. Przesłuchiwany był nie tylko przez posłów z obozu władzy, ale również przez członka komisji z PO, Zbigniewa Konwińskiego. Podczas przesłuchania poseł Platformy przypomniał politykom PiS, że oskarżając jego formację o sprzyjanie przestępcom VAT-owskim, zapomnieli, że sami głosowali za nowelizacją ustawy, o której dziś mówią, że sprzyjała przestępcom.

Chodzi o przyjętą w 2008 roku nowelizację, zgodnie z którą zniesiono tzw. 30 proc. sankcje VAT. Do czasu przyjęcia tej nowelizacji możliwe było nakładanie kar na podatników, którzy naruszali przepisy czy też się pomylili. Dziś PiS uważa, że właśnie ta nowelizacja przyczyniała się do powiększenia luki VAT.

View original post 717 słów więcej

 

Morawiecki: szubrawiec, czy zaprzaniec? Jak trzeba nienawidzieć Polski, aby być takim żałosnym. Jankesi to w pełni pojęli

17 kwietnia podczas dyskusji na Uniwersytecie Nowojorskim Mateusz Morawiecki porównał „reformy” rządu PiS w wymiarze sprawiedliwości do powojennych rozliczeń francuskiego reżimu kolaborującego z nazistowskimi Niemcami państwa Vichy.

Morawiecki powiedział, że „duża część tego systemu [sprawiedliwości] jest skorumpowana. Nie możemy dyskutować tutaj o jednym elemencie czy kolejnym elemencie, wybierając je z całości. Dla mnie to jest taka sytuacja, którą możemy porównać z Francją w okresie post-Vichy, kiedy Charles de Gaulle kompletnie przebudował system”.

Jego zdaniem „fakt, że sędziowie nigdy nie byli odpowiednio traktowani w przypadku naruszenia prawa, stworzył taką sytuację, że 80 do 85 procent społeczeństwa popiera nas”. – Chcą, żeby nastąpiła głęboka zmiana wymiaru sprawiedliwości — ocenił.

Jak stwierdził, Polska po 1989 roku była „krajem zdobytym” przez postkomunistów. – My zaczęliśmy robić to 25 lat temu. Szkoda, że nie zaczęliśmy robić tego pięć lat czy pięć minut po rozpoczęciu transformacji, ale sędziowie postkomunistyczni, postkomunistyczni kapitaliści i politycy postkomunistyczni, zdobyli ten kraj. Był to zdobyty kraj do pewnego stopnia – powiedział.

„Uwłacza godności piastowanego urzędu”

„Z głębokim smutkiem i nieskrywanym oburzeniem, odnoszę się do krzywdzących słów, jakie na temat wymiaru sprawiedliwości w Polsce wypowiada Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki na forum międzynarodowym” – napisała w przekazanym w środę mediom oświadczeniu pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf.

„Porównanie działań rządu wobec sądownictwa do reformy, jaką przeprowadził Charles de Gaulle wobec kolaborujących z nazistami urzędników Francji Vichy, uderza w dobre imię polskich sędziów i wizerunek polskiego wymiaru sprawiedliwości w demokratycznej Europie i na świecie. Nie znajduje też żadnego uzasadnienia w faktach historycznych” – czytamy w piśmie.

„Nieprawdziwe jest stwierdzenie Premiera, że 80-85% Polaków popiera postępowanie rządu w stosunku do sędziów. (…)” – zaznaczyła I prezes Sądu Najwyższego. „Żadne dane nie potwierdzają również skali korupcji wśród polskich sędziów, o której mówił Premier. Dlatego po raz kolejny zwracam się do Prezesa Rady Ministrów z apelem, że jeśli dysponuje informacjami lub dowodami o konkretnych przypadkach i o konkretnych sędziach, którzy w ten sposób uchybili godności zawodu, to powinien niezwłocznie udostępnić je organom ścigania” – dodała.

„Wystąpienie Premiera Morawieckiego na Uniwersytecie Nowojorskim w USA jest kolejnym, na przestrzeni ostatnich lat, wystąpieniem szefa polskiego rządu na forum międzynarodowym, w którym posługuje się on nieprawdą, manipulując skojarzeniami wzbudza nieufność do polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale też narusza autorytet sądów, które sprawują jedną z trzech władz Państwa, które reprezentuje” – podkreśliła prof. Gersdorf. „Sąd Najwyższy wielokrotnie odnosił się do tych wypowiedzi, prostował informacje nieprawdziwe i zwracał się z prośbą o zaprezentowanie konkretnych danych. Spotykało się to niestety z milczeniem i brakiem jakiejkolwiek reakcji. Bierność Premiera, w kontekście jego wypowiedzi, pozostawiam Państwa ocenie” – dodała.

„Tego typu stwierdzenia, porównywanie polskiego wymiaru sprawiedliwości do francuskiego reżimu kolaborującego z nazistowskimi Niemcami przez przedstawiciela najwyższej władzy nie tylko podważa wiarygodność Polski na arenie międzynarodowej, ale też uwłacza godności piastowanego urzędu.” – oceniła prof. Małgorzata Gersdorf.

Dariusz Frach / thefad.pl

Depresja plemnika

Na Nowogrodzkiej odbyła się burza mózgów, w efekcie której prezes zlecił swoim ludziom – odpowiedzialnym za edukację – sformułowanie na piśmie propozycji dla nauczycieli. W największy skrócie oznaczają one powrót do wcześniejszej emerytury i dobrowolnego wyboru czasu pracy. Ma to w efekcie doprowadzić do „bezbolesnego” zwiększenia pensum.

Punktem wyjścia w tym planie jest zwiększenie czasu pracy – nawet do 24 godzin tygodniowo. Jednocześnie, na rok lub dwa, proponuje się przywrócenie w Karcie Nauczyciela przepisu, który pozwoliłby nauczycielom odejść na wcześniejszą emeryturę po 30 latach pracy, w tym 20 lat w oświacie (z tzw. kredą), niezależnie od wieku. Eksperci z PiS szacują, że z takiego rozwiązania mogłoby skorzystać ok. 100 tys. nauczycieli.

Autorzy PiSowskiej oferty, nie są nieświadomi faktu, że jeśli nauczyciele skorzystaliby z niej, to najczęściej odchodziliby ci najbardziej doświadczeni, a więc najlepiej zarabiający. Lukę po nich można by było wypełnić młodymi pedagogami wchodzącymi do zawodu oraz tymi którzy zdecydowaliby się…

View original post 861 słów więcej

 

Poszukiwany Kaczyński znalazł się. Znajda srajda

Internauci zawiadamiają prokuraturę o obecności prezesa Jarosława Kaczyńskiego w województwie kujawsko-pomorskim. Powinien być ścigany, gdyż nie stawia się do sądu.

Holtei

W czerwcu ujawniono akta służb specjalnych PRL wskazujące, że ksiądz Sławoj Leszek Głódź był wykorzystywany jako informator wywiadu wojskowego PRL. Sprawę opisały portal Onet.pl i dziennik „Rzeczpospolita”. Z dokumentów, do których dotarła Wirtualna Polska wynika, że równolegle, w latach 80., dzisiejszy metropolita gdański był zarejestrowany przez wywiad cywilny ludowej Polski, któremu przekazywał wyjątkowo cenne informacje na temat polityki wschodniej Jana Pawła II. Sprawę opisujemy jako pierwsi.

30 kwietnia 1986 roku do Centrali Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL w Warszawie przy ulicy Rakowieckiej wpłynął tajny szyfrogram (nr 3281) z placówki wywiadu w Rzymie. Zawierał informacje pozyskane sześć dni wcześniej przez jednego ze szpiegów od źródła o pseudonimie „Guastar”. Dotyczyły kulisów odejścia arcybiskupa Luigiego Poggi – odpowiedzialnego w Watykanie za przywrócenie stosunków dyplomatycznych z krajami Europy Środkowo – Wschodniej, w tym z Polską. Na stanowisku zastąpił go arcybiskup Francesco Colasuonno. W najważniejszym fragmencie szyfrogramu czytamy: „Mianowanie Colasuonno było dużą niespodzianką dla lobby polskiego (…)…

View original post 2 540 słów więcej

Za co powinien siedzieć Duda i inna pisowszczyzna antykonstytucyjna

>>>

Gasiuk-Pihowicz: Prezydent przegrał, może nie całą wojnę, ale bitwę o Sąd Najwyższy. Listy do sędziów to próba usprawiedliwienia się przed swoim środowiskiem

My twardo stoimy na gruncie przepisów konstytucji. Prezydent może wysyłać te listy. Ja to odbieram, że to jest próba usprawiedliwienia się trochę przed swoim środowiskiem, że jednak prezydent ma świadomość tego, że tą ostatnią bitwę o Sąd Najwyższy, nie mówię, że całą wojnę, ale ostatnią bitwę przegrał. I próbuje się w jakiś sposób usprawiedliwić” – mówiła w Poranku Radia TOK FM szefowa klubu Nowoczesnej, Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Przed nami wizja kolejnej komisji, która ma udowodnić „szemrane” działania poprzedniej władzy, czyli PO/PSL. Właśnie wczoraj Sejm powołał komisję śledczą ds. ściągalności VAT-u i akcyzy. Na jej czele ma stanąć Marcin Horała, oczywiście poseł PiS. Za jej powołaniem głosowało też wielu posłów PO i PSL.

Komisja Europejska oszacowała, że różnica między planowanymi a faktycznymi wpływami z tego podatku w latach 2007-15 wyniosła ponad 260 mld zł na niekorzyść polskiego budżetu.

W skład komisji będzie wchodziło 9 członków i zajmą się oni właśnie wyjaśnieniem tej sprawy. Marcin Horała nie ukrywa, że przed komisją będą zeznawać ministrowie, wiceministrowie, szefowie służb skarbowych, urzędów skarbowych i służby celnej, bo „To właśnie w finansach publicznych działy się te nieprawidłowości, działy się te wyłudzenia podatku VAT”.

Posłanka PiS, Anna Sobecka, nie zamierza czekać na wyniki pracy komisji. Ona już wie, że miały miejsce wyłudzenia VAT, a to „największa afera finansowa III RP. Mafia VAT-owska okradła państwo na ok. 262 mld”.

Trzeba przyznać, że politycy PiS idealnie wybrali czas na utworzenie tej komisji, która już od września rozpocznie przesłuchanie świadków.  Temat będzie świeży, „jeszcze ciepły”, więc na pewno wzbudzi sporo emocji, co może pomóc rządzącej partii w wyborach samorządowych. Również to wspaniała okazja do wypromowania posła Horały, który jest kandydatem PiS do samorządu w Gdyni.

Internauci, komentując powstanie tej komisji, zastanawiają się, „A kiedy komisja do SKOK’ów i Getback?”, „A do sprawy tego zamachu smoleńskiego nie będzie kolejnej podkomisji?”, „Kiedy komisja w sprawie SKOK- ów i druga w sprawie przekrętów Rydzyka?

Guy Verhofstadt, były premier Belgii, a obecnie szef frakcji liberalnej w parlamencie europejskim jest jednym z najlepszych mówców w Brukseli. Ostatni retoryczny pokaz dał we środę, gdy wytłumaczył premierowi RP na czym polega europejska Wspólnota.

Podczas debaty poświęconej przyszłości Unii Europejskiej w Strasburgu po wystąpieniu premiera Morawieckiego do głosu doszli europarlamentarzyści. Jednym z nich był Guy Verhofstadt, który w swojej pięciominutowej wypowiedzi, skierowanej do szefa polskiego rządu, nie szczędził mocnych i gorzkich słów. Zaczął od przedstawienia wizji Europy jako osamotnionej w realiach nowego światowego porządku, w którym główne role grają Rosja i Chiny z jednej strony oraz USA kwestionujące zasadność istnienia NATO – z drugiej. Dlatego zdaniem Verhofstadta potrzebujemy europejskiej wspólnoty obronnej, aby wzmocnić NATO. Belgijski polityk zaznaczył, że ta wspólnota byłaby czymś więcej niż tylko połączeniem budżetów wojskowych czy “zebraniem razem paru czołgów lub samolotów”. Jego zdaniem może ona funkcjonować tylko wówczas, gdy kraje członkowskie będą się opierać na tych samych europejskich wartościach i tych samych rządach prawa, w tym pełnej niezawisłości sądownictwa. Po tym wstępie próbował wykazać Morawieckiemu, dlaczego Polska się od tych zasad oddala.

6 najważniejszych cytatów z przemówienia Verhofstadta w parlamencie europejskim:

1. UE to wspólnota wartości, a poddawanie sędziów kontroli politycznej jest nie do przyjęcia i nie może być tolerowane. Nie jest to kwestia tradycji, lecz zasad.

2. Reforma sądownictwa to uprawniony cel. Ale zmuszanie sędziów do przejścia na emeryturę, zdawanie ich na kaprys większości rządzącej nigdy nie może być częścią takiej reformy.

3. Komisja wenecka stwierdziła głośno i wyraźnie że państwa reformy – tu cytat – “uderzająco przypominają instytucje Związku Radzieckiego i jego satelitów”. Panie premierze, korzystam z okazji, by wezwać pana osobiście, by nie lekceważył pan dwóch procedur naruszeniowych i nie ignorował ustawicznie orzeczeń Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

4. Przez ostatnie trzy lata systematycznie likwidują państwo system demokratycznej kontroli i równowagi.

5. Proszę pana osobiście, aby wykonał Pan zwrot i przywrócił Polskę do rodziny narodów demokratycznych; porzucił rojenia o tak zwanych państwach nieliberalnych i przekierował Polskę do centrum polityki europejskiej. Marzenie o międzymorzu, sojuszu państw od Bałtyku po Morze Czarne, to czysty eskapizm. Miraż, ułuda.

6. Wielkim błędem jest dzielenie naszej Unii na regionalne grupy i grupki. Proszę mi wierzyć, że takie podziały w Europie spodobają się tylko jednemu człowiekowi, jednemu autokracie, Władimirowi Putinowi.

Morawiecki samotny w Strasburgu

Miało być tanio i dla każdego z możliwością dojścia do późniejszego zakupu. Tymczasem rzeczywistość zaczyna skrzeczeć, a warunki na jakich realizowany jest program Mieszkanie Plus, odbiegają znacząco od pierwotnych deklaracji. W takiej np. Białej Podlaskiej mieszkania mają być oferowane – wbrew obietnicom rządu – bez możliwości późniejszego wykupu – podaje portal money.pl. Jakby tego było mało są one wydawane w stanie surowym, co oznacza, że najemcy niespodziewanie muszą wyłożyć kolejne 15-20 tysięcy złotych na ich wykończenie. Ceny również nie są tak atrakcyjne jak zapowiadano, a teraz planowane jest nawet „urynkowienie” stawek.

Ratując twarz rządzący postanowili zamknąć usta wszystkim rozczarowanym oraz niezadowolonym i wymyślili klauzulę poufności… zakazując im udzielenia informacji na temat warunków i realizacji oferowanych umów.

Wśród zainteresowanych udziałem w programie euforia więc wyraźnie mija, a część z nich rezygnuje jeszcze na etapie zawierania umowy, gdy okazuje się, że król jest nagi, a to na co liczyli należy w bajki włożyć i na dodatek cicho siedzieć.

PiS-owska klauza wyraźnie cenzuruje obywateli i mówi:

„Z uwagi na fakt, iż umowa zawiera informacje poufne dotyczące wynajmującego i najemcy, strony niniejszym zobowiązują się zachować poufność odnośnie informacji ujawnionych w związku z zawarciem umowy i nie będą – poza przypadkami wynikającymi z wymogów prawa – ujawniać jej treści osobom trzecim bez pisemnej zgody drugiej strony”.

Klauzula pozwala krytykować publicznie program tylko w odniesieniu do ujawnianych na jego temat informacji przez polityków, podczas gdy same realia nie mogą być już przedmiotem debaty publicznej. Brakuje tylko informacji o rygorze i konsekwencjach komentowania sytuacji.

Jak to się ma do – obowiązującego w normalnym demokratycznym państwie dostępu do informacji – to potrafiłby wytłumaczyć chyba tylko szef PiS-owskiego rządu Mateusz Morawiecki, który nie tak dawno temu na forum Parlamentu Europejskiego – gruntownie mijając się z rzeczywistością -gloryfikował stan praworządności w Polsce.

A wydawało się, że już pozamiatane. Sąd Najwyższy w rękach PiS, pierwsza prezes odesłana na emeryturę, pozostali prezesi również. Cel osiągnięty. Jeszcze tylko rozwiązać problem z niezależnymi mediami i wreszcie Polska będzie taka jak być powinna. Bardzo „pisowska”. Wreszcie „demokracja podług PiS” będzie rządzić, rządzić, rządzić…

No cóż, okazało się, że to wcale nie takie proste. Na ulicach protesty, w Strasburgu debata i pokrętne tłumaczenia premiera Morawieckiego w tej sprawie. Miało być szybko i skutecznie, a zrobił się niezły bałagan.

Pierwszej prezes prof. Małgorzata Gersdorf nie podporządkowała się znowelizowanej przez PiS, ustawie. Zgodnie z konstytucją, zamierza pełnić swoją kadencję do 2020 roku. Poparło ją w tym postanowieniu 63 sędziów SN. Przez ostatnie dwa dni, czyli w czasie, gdy ustawa już weszła w życie, pani prezes pracuje normalnie, przykładnie pełniąc swoje obowiązki. Obawiając się, że obecna władza może chcieć usunąć ją siłą, wyznaczyła na swego zastępcę prezesa Izby Pracy, Józefa Iwulskiego. Oczywiście, tylko na czas jej ewentualnej nieobecności.

Prezydent Duda uznał, że to właśnie Józef Iwulski stoi teraz na czele SN, ale prezes Izby Pracy zaprzecza, jakoby były prowadzone jakiekolwiek rozmowy w tym temacie z głową państwa. Podkreśla, że jest on zastępcą, wybranym przez pierwszą prezes SN, a nie jej następcą.

Są dwa sposoby zmiany kierownictwa SN. Najłatwiejszym wydaje się wybranie przez Andrzeja Dudę „p.o. pierwszego prezesa” spośród sędziów SN. Z tym może być jednak duży problem, bo wydaje się mało prawdopodobne, by znaleźć sędziego, który stanie przeciwko swoim kolegom.

Można też obsadzić SN nowymi sędziami, którzy sami wybiorą spośród siebie nowego pierwszego prezesa oraz prezesów poszczególnych izb. Pan prezydent już ponad tydzień temu ogłosił konkurs na pierwsze 44 miejsca. Do wykorzystania będą też kolejne 27 wakaty, gdy tylko zakończona zostanie czystka wśród najstarszych sędziów. Kiedy już uda się wprowadzić do SN „swoich” ludzi, wówczas problem profesor Gersdorf i pozostałych prezesów się rozwiąże. Tym bardziej, że nowych sędziów wskaże prezydentowi Krajowa Rada Sądownictwa, która już jest narzędziem w rękach PiS.

Sędziowie biorą pod uwagę zablokowanie tego konkursu. Jeden z wariantów zakłada masowy udział sędziów w konkursach, tak by je maksymalnie przedłużyć, a potem zablokować je licznymi odwołaniami od decyzji KRS do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jednak, jak mówi Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich, „Iustitia” „Iustitia jeszcze nie zdecydowała, jakie zajmie w tej sprawie stanowisko. Decyzję podejmiemy pewnie 14 lipca”.

Sędzia Waldemar Żurek, były rzecznik KRS podkreśla, że „W razie sięgnięcia po taką metodę i do sędziów, i do opinii publicznej musiałby popłynąć jasny komunikat: nie chodzi o wyścig szczurów na stanowiska w SN, które zwolniły się w trybie niezgodnym z konstytucją. Chodzi o przedłużenie obecnej sytuacji, utrzymywanie swoistego stanu zawieszenia i uchronienie SN przed dwuwładzą”.

Kolejną zaletą wdrożenia takiego wariantu byłby zyskany czas. Teraz, gdy Komisja Europejska już wezwała polski rząd do usunięcia niepraworządnych zapisów w ustawie i rozważa złożenie skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE ten czas działałby na korzyść sędziów.

Odwołanie do NSA dałoby okazję do wstrzymania konkursu, a tym samym do zablokowania możliwości obsadzenia SN swoimi sędziami.  To byłaby również okazja, by pojawiły się wnioski sędziów do Trybunału Sprawiedliwości, dotyczące rozwiązań prawnych właśnie w sprawie KRS i SN. Jak tłumaczy prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, „To może być czynnik sprzyjający zaniechaniu naruszeń konstytucji, jeśli w rezultacie zostaną podjęte działania Trybunału UE ułatwiające proces powrotu do respektowania konstytucji”.

Jedno jest pewne. Sędziowie nie zamierzają się poddać w walce o Konstytucję i zachowanie zasady trójpodziału władzy, która jest podstawą demokracji. Zrobią wszystko, co możliwe, by Polska nie skręciła już całkowicie w stronę autorytaryzmu, a to oznacza dla rządzącej partii niezły „ból głowy”.

„Andrzej Duda, będziesz siedział!” – tak brzmi jedno z popularniejszych haseł społecznych protestów przeciwko demolowaniu polskiego państwa przez ekipę PiS z Andrzejem Dudą na czele.

Jedynym sposobem na spełnienie tych jak najbardziej zasadnych obywatelskich oczekiwań wobec osoby prezydenta byłoby postawienie go przed Trybunałem Stanu. Dotychczasowe doświadczenia i sama konstrukcja odpowiedzialności nie nastrajają jednak pod tym względem optymistycznie – postępowanie zależy bowiem od aktu politycznego, bo do wniesienia oskarżenia najpierw potrzebny jest wniosek 140 posłów i senatorów, a potem zgoda aż dwóch trzecich głosów Zgromadzenia Narodowego. Lecz akurat w przypadku Andrzeja Dudy jest ku temu cała lista powodów. Ma on bowiem na koncie wiele deliktów konstytucyjnych, czyli po prostu zbrodni łamania ustawy zasadniczej oraz związanych z tym przestępstw przekroczenia uprawnień bądź niedopełnienia obowiązków.

Dlaczego Andrzej Duda powinien stanąć przed Trybunałem Stanu? Powody:

  • Ułaskawienie niewinnych z prawnego punktu widzenia obywateli – bo do tego przecież sprowadzało się zastosowanie w 2015 r. prawa łaski wobec Mariusza Kamińskiego, Macieja Wąsika, Grzegorza Postka i Krzysztofa Brendela. Ci wysocy funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zostali wprawdzie skazani na kary więzienia za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania operacyjne przy tzw. aferze gruntowej, ale wyrok w momencie ułaskawienia był nieprawomocny, więc cała czwórka formalnie była wciąż niewinna (skądinąd sami, ale też równocześnie oskarżyciel posiłkowy, wnieśli apelację do drugiej instancji). Duda, wydając akt łaski, dopuścił się ingerencji w pracę wymiaru sprawiedliwości, a tym samym naruszył konstytucyjną zasadę rozdziału władzy sądowniczej od wykonawczej i ustawodawczej. Zrobił to na dodatek z nader niskich pobudek: chodziło o umożliwienie niedawnym kumplom z partii dalszego zajmowania stanowisk w państwie.
  • Brak reakcji na proceder łamania ustawy zasadniczej przez premier Beatę Szydłouparcie odmawiającą publikacji niewygodnych dla PiS werdyktów Trybunału Konstytucyjnego – wszak jako głowa państwa był zobowiązany do czuwania nad przestrzeganiem konstytucji.
  • Niezaprzysiężenie jesienią 2015 r. legalnie wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego – a już na pewno przyjęcie potem ślubowania od osób niemogących pełnić tej funkcji, czyli tzw. dublerów. Duda najpierw nie chciał, choć bezwarunkowo nakazuje to prezydentowi konstytucja, odebrać sędziowskiej przysięgi od trójki sędziów nominowanych przez Sejm poprzedniej kadencji. Następnie zaś – w zdumiewający zresztą sposób, bo późną nocą! – powołał na zajmowane przez nich miejsca dublerów wskazanych przez PiS. Tym samym znowu naruszył zasadę rozdziału władz. Więcej, zdezawuował konstytucyjny organ państwa, jakim jest Trybunał, bo rozstrzygnięcia wydane z udziałem owych pseudosędziów trudno uważać za obowiązujące wyroki.
  • Współudział w ustanowieniu nieprzewidzianego w konstytucji stanowiska „pełniącego obowiązki prezesa Trybunału Konstytucyjnego” (podpisał wprowadzające je – i to bez vacatio legis – przepisy niższego rzędu) oraz w przekazaniu osobie je zajmującej (czyli Julii Przyłębskiej) kompetencji należących do organu konstytucyjnego, bo wiceprezesa TK. Na dodatek następnie firmował przeprowadzone ze złamaniem procedur namaszczenie tejże Julii Przyłębskiej na fotel (niby)prezesa tzw. Trybunału.
  • Lansował i podpisał ustawy o Sądzie Najwyższym oraz Krajowej Radzie Sądownictwa, choć znowu w oczywisty sposób łamią one konstytucyjne zasady rozdziału władz. Godzą również w niezależność sądów, niezawisłość sędziów (oraz w ich nieusuwalność) oraz łamią zapisane wprost reguły wyboru KRS i nieskracalnej kadencji I Prezes Sądu Najwyższego.
  • Potulnie podpisywał forsowane przez partię rządzącą ustawy, które w oczywisty sposób godzą w konstytucyjne wolności obywatelskie (chociażby nowelizację poszerzającą możliwości inwigilacji obywateli przez służby specjalne czy też ograniczającą swobodę badań naukowych ustawę o IPN) – nie dość, że lekceważył zastrzeżenia podnoszone przez prawników i organizacje praw człowieka, to nie decydował się nawet na skorzystanie z możliwości przekazania wątpliwych aktów do wstępnej oceny tzw. Trybunału Konstytucyjnego.
  • Ogłaszając plan tzw. referendum konsultacyjnego w sprawie konstytucji, naruszył przewidziany w samej ustawie zasadniczej tryb jej ewentualnej zmiany. Nie mówiąc o tym, że jako prezydent miał być strażnikiem ustawy zasadniczej, a nie ją deprecjonować.

Tę listę antykonstytucyjnych zbrodni Andrzeja Dudy można uzupełnić o mniej jednoznaczne, lecz także szkodliwe dla stanu prawa czy choćby społecznej świadomości prawnej czyny.

Skala destrukcji państwa i lekceważenia konstytucji przez ekipę PiS jest niebywała. Nadzwyczajna jest też wina i odpowiedzialność za ten proceder prezydenta właśnie, jako że to on miał szczególny obowiązek stania na straży ustawy zasadniczej, co zresztą przysięgał, obejmując urząd.

Pozostawienie takiego sposobu sprawowania władzy bez sankcji – także tej karnej w postaci postępowania przed Trybunałem Stanu – byłoby groźną zachętą dla ewentualnych naśladowców. Być może tyleż bezpardonowe, co bezczelne naruszanie konstytucji, którego doświadczają polskie państwo i jego obywatele, jest skutkiem m.in. tego, że po wyczynach poprzedniej ekipy PiS, tej z okresu 2005–07, nikt z jej członków – choćby Zbigniew Ziobro – nie został postawiony przed Trybunałem Stanu. Pobłażliwość wobec polityków zwykle ich niebezpiecznie rozzuchwala.

Post Navigation