Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Mariusz Muszyński”

PiS przyjazny dla Putina

Od roku Karl-Georg Wellmann nie jest już członkiem Bundestagu (2005-2017), wrócił do gospodarki, jest partnerem w dużej kancelarii prawnej w Berlinie, dlatego może pozwolić sobie na szczerość i otwartą krytykę władz w Warszawie. Poglądy Wellmanna, choć są powszechne w politycznym Berlinie, to ze względu na historyczną odpowiedzialność wobec Polski, nie wyrażają ich publicznie niemieccy politycy, unikając w oficjalnych wypowiedziach ostrej krytyki pod adresem polskiego rządu.

Marcin Antosiewicz: Niemieccy politycy zazwyczaj są bardzo zachowawczy, ale pan może mówić bardziej otwarcie, bo od roku już nie jest w aktywnej polityce. Jak pan ocenia dzisiejszy stan relacji polsko-niemieckich?

Karl-Georg Wellmann: Chciałbym krótko zacząć od naszej przeszłości. Kiedy upadł Związek Sowiecki w 1991 roku zastanawialiśmy się, co się stanie z tymi wszystkimi krajami, które leżą między nami a Rosją; czy powinny dołączyć do UE, czy nie. I było bardzo wiele głosów mówiących, że jest nam bardzo wygodnie między sobą, w takiej starej Unii, z krajami Beneluxu, Włochami, Hiszpanią i całą resztą na zachodzie. A Helmut Kohl powiedział: „Nie! Ja chcę pomóc tym krajom dołączyć do UE, ponieważ chcę, żeby te kraje się rozwinęły tak jak my, na Zachodzie. W innym wypadku dojdzie do konfliktów, biedne kraje staną się zależne od Rosji albo dojdzie do niepokojów lub nawet wojen domowych, a potem do fali uchodźców”. I od tego czasu Niemcy pomagały jak mogły, by te kraje przystąpiły do UE.

To wsparcie dla krajów na wschodzie odbywało się w konsensusie w niemieckiej polityce, do Kohla dołączyła SPD.

Tak, to był konsensus, ale w naszym przypadku, Kohl musiał ten konsensus przeforsować w CDU/CSU, ponieważ niektórzy politycy z zachodu kraju, zorientowani na Francję, mówili: „Zostaw ich. Oni mają inną mentalność. Nie wiadomo, jak to się wszystko rozwinie”. A Kohl twardo stał na swoim stanowisku mówiąc, że także kraje na wschód od nas są częścią Europy. Poza tym mówił, że jak te kraje się rozwiną gospodarczo, to przecież wszyscy na tym skorzystamy, będziemy sprzedawać im maszyny, rozwiniemy handel z korzyścią dla obu stron, a najważniejsze – unikniemy destabilizacji. Na marginesie, dziś te same argumenty dotyczą Ukrainy, jej stabilizacja leży w naszym interesie.

To rozumiem, że ci sceptycy z Pańskiej partii dziś tryumfują, jak patrzą na Polskę Kaczyńskiego?

Nie! Bo rozszerzenie UE okazało się sukcesem, a w międzyczasie dla wszystkich stało się oczywistym, że Polska i inne kraje należą do Europy.

Jednak dla wielu polityków PiS wciąż nie jest oczywiste, że rachunki za wojnę są wyrównane.

W sprawie reparacji wojennych, chciałbym przypomnieć, że Polska jest największym beneficjentem unijnego budżetu. Każdego roku otrzymuje 14 mld euro z Brukseli. I dokładnie policzyłem, że w przyszłym roku będzie 15-lecie polskiego członkostwa w UE, a więc w tym czasie Polska otrzymała blisko 200 mld euro wsparcia. Wkład Niemiec w tę sumę to 27 proc., czyli 53 mld euro, które niemiecki podatnik poprzez Brukselę przesłał do Polski. A więc jeśli teraz powraca dyskusja, że Niemcy mają wypłacić odszkodowania wojenne, to wiele niszczymy w naszych relacjach. U nas nikt nie ma wątpliwości, kto ponosi odpowiedzialność za wojnę, i jakich brutalnych zbrodni w Polsce dokonały ówczesne Niemcy, ilu ludzi zabili i ile rzeczy zniszczyli. Ale przez to Niemcy straciły na rzecz Polski jedną trzecią swojego terytorium, ze wszystkimi dobrami: kopalniami, fabrykami, drogami. A więc rozpoczynanie na nowo tej dyskusji jest mało inteligentne.

Chce pan powiedzieć, że na końcu tej dyskusji może być konkluzja: zapłacimy reparacje, ale chcemy znowu nasze ziemie?

Nie, ponieważ już prawie nie ma Niemców, którzy żyją na tych terenach.

Mogą jednak pojawić się nacjonalistyczni politycy, którzy wejdą w taki układ: reparacje za ziemie. Przewodniczący AfD, Aleksander Gauland powiedział, że trzeba być dumnym z osiągnięć Wehrmachtu.

Dokładnie! Nie brakuje tępaków, których można obudzić nieodpowiedzialnymi wypowiedziami. Oni mogą powiedzieć: „OK, to zapłacimy, a wy oddajcie nam nasze tereny”. Na razie nie znam żadnego niemieckiego polityka o zdrowych zmysłach, który by to postulował, ponieważ mamy europejską integrację, która gwarantuje nam dobre współżycie bez granic. Dziś już nie wiemy, kiedy przekraczamy granicę jadąc do Polski, albo do Niemiec. Dziś to już nie odgrywa żadnej roli, czy Szczecin jest polski, czy niemiecki, ponieważ jeśli chcę do niego pojechać, to wsiadam w auto czy pociąg i za godzinę jestem na miejscu. Mogę tam żyć, pracować, studiować. Podobnie Polacy w Niemczech.

Ale Jarosław Kaczyński nie rozumie takiej Europy. A czy pan rozumie politykę wobec Niemiec obecnego rządu w Warszawie?

Kompletnie nie! Ona jest jest po prostu nieinteligentna. Nie rozumiem tej polityki, szczególnie z polskiego punktu widzenia! Polska ma przecież trudną historię. Mam na myśli nie tylko zabory w XVIII i XIX wieku, ale przede wszystkim wiek XX. Do przełomu 1989/1990 Polska była kompletnie osamotniona. Sama walczyła z Rosjanami w 1919/1920, potem została sama w 1939 roku, kiedy zaatakowały ją Niemcy, wspólnie ze Związkiem Radzieckim. Nikt także nie pomógł Polakom w czasie powstań, najpierw w getcie warszawskim w 1943 roku, po czym w powstaniu warszawskim w 1944 roku. Polska była sama także w Jałcie i Poczdamie w 1945 roku, kiedy zachodni alianci zostawili ją za żelazną kurtyną. I przez dziesięciolecia, aż do przełomu, była w strefie panowania Sowietów. A więc myślę, że lekcja z tej historii może być dla Polski tylko jedna. Nigdy więcej sama! Tylko jako część silnej, gospodarczo i wojskowo, rodziny! Z jednej strony Unii Europejskiej, z drugiej strony NATO. Przecież bez UE wzrost gospodarczy w Polsce, by się nie dokonał w ostatnich 20 latach.

Jarosław Kaczyński powiedział, że jak trzeba będzie, to będziemy „samotną wyspą wolności”.

Czy więc polski rząd i Polacy wolą stać sami naprzeciwko Rosji? Sami naprzeciwko agresywnie działającego Putina?

PiS jednak mówi o agresywnej polityce Niemiec.

To absurd! Żaden zdrowy na umyśle człowiek, nie może powiedzieć, że dziś Niemcy zagrażają Polsce. Znam jednak historię, i wiem, że Warszawa była przez chwilę rosyjską prowincją, a Putin powiedział w 2014 roku, po tym jak przejął Krym, że jeśliby chciał, to może być w Warszawie w 48 godzin.

Chcę jednak wrócić do pieniędzy, bo pan wyliczył, ile Polska dostała z UE, ale premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że to „Polska jest płatnikiem netto”, a zagraniczne firmy znacznie się bogacą na dostępie do polskiego rynku.

Siemens produkował wcześniej w Berlinie sprzęt AGD. Po wejściu Polski do UE, przeniósł swoje fabryki do was. Siemens produkuje dzisiaj pralki i zmywarki w Polsce i tam daje miejsca pracy, a u nas zwolnił ludzi. Firma jest zadowolona, dobrze współpracuje z fachowcami w Polsce, gdzie płaci podatki, podobnie jak jej pracownicy, których zatrudnia. I tak dzisiaj wygląda podział pracy w Europie, z którego wszyscy korzystają. Czy więc premier Morawiecki wolałby, żeby Siemens wyszedł z Polski i wrócił do Berlina, i tu stworzył nowe miejsca pracy? Jeśli chodzi o mnie, to proszę bardzo! Ale to chyba byłoby wbrew polskim interesom. Premier powinien to chyba przedyskutować z pracownikami, których zatrudnia w Polsce Siemens. I z firmami, które z nim tam współpracują. Moim zdaniem, mamy tu do czynienia z gospodarczą niekompetencją, która jest zdumiewająca.

Jak pan w takim rozumie cele polskiego rządu wobec Niemiec?

To jest całkowicie krótkowzroczna polityka, prowadzona na potrzeby wewnętrzne, żeby może przekonać do siebie pewną część wyborców. Ale ta polityka jest bardzo niebezpieczna. Powtórzę, że każdego roku niemiecki podatki poprzez Brukselę przesyła do Polski od dwóch do trzech miliardów euro. I jeśli ciągle się nas obraża, to niemieccy politycy mogą kiedyś powiedzieć: „Jeśli wam to nie pasuje, coś wam przeszkadza, że dostajecie te pieniądze, to skończmy to!”. Unia Europejska przecież nie jest przymusowym sojuszem. A jeśli ktoś chce wiedzieć, co się dzieje, kiedy się ją opuszcza, to niech spojrzy na chaos w Londynie. Jeśli ktoś chce mieć korzyści z przynależności do silnej europejskiej rodziny, to musi także coś z siebie dać. To jest jak w małżeństwie. Jeśli ciągle obraża pan swoją żonę, wszystko pan krytykuje, i mówi, że dla pana małżeństwo jest beznadziejne, to kiedyś trzeba się rozstać.

Czy pan teraz grozi Polsce?

Nie! W Unii nikt nikomu nie grozi, a już na pewno nikt nie grozi Polsce. Chociaż jesteśmy pełni obaw w sprawie niezależności sądów, czyli trzeciej władzy, ale także wolności mediów. Praworządność nie jest zewnętrznym opakowaniem czegoś, ale jest koniecznym elementem działania nowoczesnego, rozwiniętego państwa. Podobnie jak niezależne media. I jeśli zagraniczni inwestorzy nabiorą wątpliwości co do niezależności wymiaru sprawiedliwości, to pójdą gdzie indziej, bo będą się bali o swoje inwestycje. Ale to jest sprawa dla UE, my – Niemcy nie powinniśmy się w to mieszać. Chcę tylko powiedzie, że nie powinno się ciągle atakować Unii, jeśli jest się od niej zależnym. To wywołuje nastrój, który nie jest dobry, i który jest wbrew polskim interesom. Polski rząd działa wbrew interesom własnego kraju.

Czy w Niemczech politycy tracą cierpliwość do Polski? Czy ten duch przyjaznej polityki wobec Polski od czasów Helmuta Kohla wygasa?

Nie! Obserwuję raczej bezradność ze strony niemieckich polityków, którzy próbują jakoś wychodzić naprzeciw Polsce. Nasz minister spraw zagranicznych, Heiko Maas, wygłosił kilka dni temu bardzo przyjazne i pojednawcze przemówienie o Polsce. A polski ambasador zareagował na nie jak szalony, mówiąc, że „relacje polsko-niemieckie są katastrofą”. Ludzie patrzyli na siebie i się pytali, co się dzieje z tym człowiekiem, czy on się czegoś napił. Zachowanie polskiego ambasadora zostało tutaj przyjęte z kręceniem głowy. Nie mamy nic przeciwko temu, żeby zgłaszać konstruktywne propozycje. W Europie jeszcze wiele pozostaje do zrobienia. I jeśli Polska miałaby swoje propozycje, to przyjęlibyśmy je z zadowoleniem, ale takich propozycji nie ma! A iść na konferencję o relacjach polsko-niemieckich tylko po to, żeby obrażać gospodarza, bez powiedzenia, na co konkretnie się skarżymy, jest niezrozumiałe. Przed tym ambasadorem wiele się działo w polskiej ambasadzie, wiele spotkań, rozmów, wymiany zdań, informowaliśmy się o wzajemnych stanowiskach, otwarcie dyskutowaliśmy o różnicach. Dzisiaj nic takiego się nie dzieje, tak jakby obecny ambasador nie był tym zainteresowany.

Nam w Polsce rząd mówi, że właśnie wstajemy z kolan. Nie zauważył pan jeszcze tego?

Nic takiego nie zauważyłem. A ambasador jest mało tutaj znany. Nie ma żadnych spotkań, żadnej aktywności. Wcześniej polska dyplomacja podejmowała wiele aktywnych działań, ciągle była wymiana zdań, wiele wzajemnych wizyt, poznawania siebie. Wie pan, jak ja zostałem odpowiedzialny za relacje z Polską? Kiedyś ówczesny polski ambasador w Berlinie – Marek Prawda podszedł do mnie w Bundestagu i powiedział: „Panie Wellmann, czy wy nie macie nikogo w CDU, kto mógłby zajmować się relacjami z Polską, czy macie tylko Erikę Steinbach i innych polityków ze Związku Wypędzonych?”. No i tak zostałem odpowiedzialny w mojej frakcji za relacje z Polską.

Od trzech lat Polska jest widziana w UE jako część problemu, nie jako część rozwiązania. Czy pociąg europejskiej integracji odjechał już dla nas na dobre? Czy możemy jeszcze do niego wsiąść?

Nie, jeszcze nie odjechał. To z czym mamy teraz do czynienia, to Europa wielu prędkości. Musimy sobie zdawać sprawę z jednego, jeśli ktoś nie chce się dalej integrować, to i tak nie zatrzyma innych, którzy chcą, jednak wtedy dojdzie do podziału i członków różnych kategorii. Pytanie, czy to jest w polskim interesie. I jeszcze raz pytam, czy Polska lepiej czuje się sama na świecie z Rosją, czy lepiej będąc częścią silnej wspólnoty. Jeśli lepiej będąc częściej silnej wspólnoty, to trzeba coś dla tej wspólnoty zrobić, wziąć za nią część odpowiedzialności, by dobrze działała. Dziś najbardziej zadowolony z polityki europejskiej Polski jest Putin. Pewnie sobie myśli: „Super! Niszczą Europę! Nie może być lepiej!”. Polski rząd działa na korzyść Putina. Dlatego radziłbym przemyśleć tę politykę.

PiS działa na korzyść Putina. Przypadek?

Depresja plemnika

To „sprawdzam” dla ministra Ziobro – mówi opozycja i zapowiada złożenie  zawiadomienia do prokuratury w związku z zeznaniami Piotra P., jednego z głównych podejrzanych w tzw. aferze SKOK Wołomin, który twierdzi, że Jacek Sasin, czołowy polityk PiS-u, oraz dwóch senatorów PiS otrzymywało pieniądze ze SKOK Wołomin. – Padły oskarżenia o to, że osoby, które są oskarżone w tej aferze,  przekazywały wprost pieniądze politykom Prawa i Sprawiedliwości – tłumaczy Arkadiusz Myrcha z PO.

Oskarżenie polityka

Podczas procesów osób oskarżonych w tzw. aferze SKOK Wołomin jeden z głównych oskarżonych Piotr P., były oficer kontrwywiadu WSI, oskarżył kilku polityków PiS-u, w tym szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacka Sasina, o przyjmowanie pieniędzy od osób oskarżonych w aferze SKOK.

Jacek Sasin w sprawie oskarżeń Piotra P. wydał oświadczenie, w którym nazwał jego twierdzenia „absurdalnym pomówieniem” – Afera SKOK Wołomin jest aferą WSI. Piotr P., były oficer WSI, to „mózg” tej afery – twierdzi Jacek…

View original post 4 081 słów więcej

Do kościoła z dziecięcymi bucikami, aby napiętnować kleszą pedofilię

Podczas spotkania z dziennikarzami szwedzkiego serwisu nyheteridag.se Tarczyński powiedział m.in., że „w Polsce żyje się lepiej, bo nie ma ani jednego muzułmańskiego imigranta”. Te słowa oburzyły Winnickiego, który zarzucił mu kłamstwo.

Ostatnio Krzysztof Bosak chwalił się, na Twitterze, że udało mu się spędzić weekend w Biłgoraju tylko z Polakami. Ten wpis mieści się w przekonaniu narodowców, że w Polsce jest zbyt wielu obcokrajowców, a to im się bardzo nie podoba. Mówią o tym i piszą. I teraz, gdy Tarczyński chwalił się, że „Ludzie są szczęśliwi, gospodarka się rozwija, bezrobocie jest najniższe w historii”, a to dzięki skutecznej polityce antyemigracyjnej, Winnicki nie wytrzymał.

Dominik, łżesz w żywe oczy” – napisał na Twitterze, no i się zaczęło.  Konflikt między Tarczyńskim i narodowcami narasta, co wyraźnie widać na Twitterze. Jedna z użytkowniczek pyta posła „dlaczego zablokował Pan redaktorów @MediaNarodoweMNnie tylko na TT, ale również ich telefony, gdy chcieli zaprosić Pana do programu nt. Imigracji”, a kolejna, podpisana jako „nacjonalistka, katoliczka Polka”, zastanawia się „Czyżby bał się Pan pytań, które obnażyłyby Pana kłamstwa dot. imigracji, w tym muzułmańskiej”.

Coś w tym chyba jest, bo rzeczywiście Tarczyński blokuje dziennikarzy na Twitterze. Mogą to poświadczyć także redaktorzy naTemat.  

Jeden z internautów skomentował ten konflikt krótko – „Jeden wart drugiego. Tarczyński pieprzący bzdury o tym jak to cudownie jest w Polsce, jest tak samo wiarygodny gdy mówi o dziadku że był bohaterem, bo jak już wiemy był zwykłym zdrajcą i mordercą, kolaborantem i szmalcownikiem który dorobił się na wyłapywaniu żydów. Zaś Winnicki straszy zalewaniem Polski przez uchodzców, ale tu akurat rozumiem każdy chłopek boi się jak pojawia się atrakcyjna konkurencja (…) Bo Bosak to taka ukryta opcja ciepła w strukturach narodowych.

Dziś niedziela, 26.08 więc warto wybrać się do kościoła. Dziś to ma naprawdę sens. Pójść i zawiesić na ogrodzeniu, bramie czy drzwiach dziecięce buciki – dla upamiętnienia ofiar pedofilii. Nie każdy ksiądz to…

Earl drzewołaz

Fundacja Dzika Polska informuje o wielkiej wpadce Ministerstwa Środowiska.

Dubler Mariusz Muszyński to nie sędzia, a wyroki Trybunału z jego udziałem to nie wyroki – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Ale uznał, że na tej podstawie nie można podważyć orzeczenia Trybunału.

View original post 3 345 słów więcej

PiS jest największym oszustwem w polskiej polityce. Kradnie z kasy wspólnej dla swoich darmozjadów i dla Rydzyka

Na interesy ojca Rydzyka płacimy wszyscy. Kiedy PiS mówi, że dał dzieciom, tak naprawdę ma na myśli ojca

Księża w Pensylwanii kazali swoim ofiarom, dzieciom, nosić na szyjach duże złote krzyże – znak rozpoznawczy. Każdy pedofil związany z gangiem mógł ich dostrzec z daleka

Pittsburgh, Pensylwania, początek lat 70.

George miał nie więcej niż 13 lat, kiedy młody ksiądz z parafii, w której służył do mszy jako ministrant, zaprosił go na wycieczkę. Pojechali do Munhall, mieściny oddalonej o pół godziny drogi od Pittsburgha. Tam, na plebanii, George poznał dwóch innych księży. Rozmawiali o Jezusie. Potem księża poprosili, żeby George zdjął koszulę i położył się na łóżku w pozie ukrzyżowanego. Gdy to zrobił, zaczęli pstrykać mu zdjęcia polaroidem, a później kazali zdjąć spodnie i majtki. Cały czas chichotali i mówili coś do siebie szeptem.

Gwałt i strach

Dalsza relacja George’a pełna jest obscenicznych detali opisujących trwające przez kilka lat gwałty oralne i analne albo tortury z użyciem pejczy. George wraz z wieloma innymi chłopcami padł ofiarą kościelnej szajki pedofilów działającej w Pittsburghu i okolicach. Księża nie tylko gwałcili chłopców, ale też produkowali pornografię z ich udziałem, którą dystrybuowali w środowisku pedofilów. Ofiarom kazali na co dzień nosić na szyjach duże złote krzyże – jako znak rozpoznawczy. Każdy pedofil związany z gangiem mógł je dostrzec z daleka.

George opowiada o traumie, która zaważyła na całym jego życiu. O depresji, strachu i próbach samobójczych. Jego przypadek jest jednym z setek opisanych w raporcie na temat zbrodni dokonywanej przez dziesiątki lat w sześciu diecezjach Pensylwanii.

>>>

Poproszę PiS @pisorgpl o nazwiska tych złodziei, co to im „zabrał”. Przy okazji: w państwie prawa partia polityczna nie może zabrać nikomu pieniędzy. Konfiskatę w niewielu określonych prawem przypadkach orzeka sąd.

Earl drzewołaz

Ksiądz z Wielączy w województwie lubelskim nagrywał małoletnie dziewczynki w toaletach i przymierzalniach. Wpadł na wakacjach w Chorwacji. Swoje postępowanie duchowny tłumaczył stresem związanym z ciężką pracą.

Sprawę Łukasza P., księdza z Wielączy, który nagrywał z ukrycia nieletnie, opisał „Dziennik Wschodni„. Były już wikary trafił w ręce służb podczas wakacji w Chorwacji w ubiegłym roku. Tam z ukrycia nagrywał nagą dziewczynkę w przymierzalni.

Ksiądz z Wielączy nagrywał nieletnie. Liczba pokrzywdzonych wzrośnie

– W trakcie przeszukania mieszkania wikarego na plebanii znaleziono kilka miniaturowych kamer oraz komputery i dyski, na których znajdowało się siedem filmów i ponad 250 zdjęć o charakterze pornograficznym z osobami niepełnoletnimi – powiedział „Dziennikowi Wschodniemu” rzecznik prasowy zamojskiej Prokuratury Okręgowej.

Łukaszowi P. postawiono zarzut posiadania pornografii z udziałem nieletnich. Ksiądz przyznał się do winy. Zaskakujące jest jego tłumaczenie. Jak podaje lokalny dziennik duchowny stwierdził, że „podglądanie pomaga mu na stres związany z ciężką pracą”.

Prokuratura ustaliła już…

View original post 3 160 słów więcej

Kaczyńskiego interesuje tylko władza i władza. A reszta: Morawiecki i Duda to jego bubki

Wielu obserwatorów konfliktu politycznego w Polsce wciąż jest autentycznie zdziwionych, dlaczego celem uderzenia PiS-u, prawicy „kulturowej”, w tym „Kościoła Tadeusza Rydzyka” – są nie tylko Platforma, Nowoczesna czy różne partyjne niedobitki partyjnej lewicy. Od momentu przejęcia przez PiS służb, prokuratury, spółek skarbu państwa i mediów publicznych priorytetowym celem ataków propagandowych, działań kontrolnych, obcinania dotacji, a wreszcie zmian prawa utrudniających lub uniemożliwiających działanie stały się KOD, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, Fundacja Stefana Batorego, inne organizacje pozarządowe, sądy, instytucje kultury, media prywatne. A więc najszerzej rozumiane instytucje świeckiego i liberalnego społeczeństwa obywatelskiego w Polsce.

Oprócz planów podporządkowania PiS-owi samorządów, oprócz próby złamania i głębokiej personalnej wymiany środowiska sędziowskiego, oprócz „reformy edukacji” będącej okazją do programowej i personalnej przebudowy polskiej szkoły, rozpoczyna się atak prawicy na środowisko akademickie (ustawa Gowina otwiera furtki do finansowego i personalnego zniszczenia autonomii polskich wyższych uczelni). Wkrótce znowu na polskich uczelniach pojawią się „marcowi docenci”, gdyż w pracach nad „reformą” wyższych uczelni pojawił się plan głębokiej zmiany systemu przyznawania docentury. Począwszy od zmiany systemu zgłaszania kandydatów (bez koniecznego dorobku) przez uczelnie i instytuty, aż po zmianę systemu centralnego zatwierdzania kandydatur i stworzenie dodatkowej instytucji odwoławczej podporządkowanej rządowi. Wystarczy zatem jedna prowincjonalna uczelnia pod kontrolą prawicy, nie mówiąc już o wyższej szkole Tadeusza Rydzyka czy każdym seminarium duchownym przyznającym naukowe tytuły, aby w parę lat wyprodukować setki nowych „marcowych docentów”. Bez naukowego dorobku, ale za to o właściwej ideowej i wyznaniowej proweniencji. Pamiętających w dodatku, komu zawdzięczają awans. Do tego dochodzą takie kurioza, jak rugowanie przez rząd świeckich instytucji adopcyjnych na rzecz katolickich czy usuwanie organizacji organizacji podejrzewanych o feminizm lub choćby nadmierną determinację w walce o równouprawnienie kobiet z list instytucji dopuszczonych do realizowania dotowanych przez państwo programów społecznych.

W Polsce nie ma się ostać nic świeckiego, nic liberalnego, nic nieprawicowego– nie tylko na poziomie państwa, ale przede wszystkim na poziomie organizacji pozarządowych, ruchów społecznych czy jakichkolwiek form obywatelskiej aktywności Polaków.

Zdobycie władzy

Kaczyński i prawica kulturowa wyciągają wnioski z przebiegu walki politycznej w ostatniej dekadzie. Prawica wygrała politycznie dopiero po tym, jak wygrała na poziomie społeczeństwa obywatelskiego – w mediach, w organizacjach społecznych, na ulicy.

Kościół Rydzyka; ruchy antyaborcyjne związane z innymi konserwatywnymi nurtami w polskim Kościele; nowe prawicowe media „tożsamościowe” dysponujące zapleczem finansowym SKOK-ów; narodowcy (silni właśnie jako ruch społeczny, zdolny do formowania i werbunku młodzieży, bo jako struktura polityczna zawsze byli kiepscy); do tego Elbanowscy i ich ruch „ratowania maluchów” przed świecką liberalną szkołą i przed świeckim państwem, kluby Gazety Polskiej, Solidarni 2010… – całe to prawicowe społeczeństwo obywatelskie najpierw zadało wiele bolesnych wizerunkowych i ciosów rządzącej Platformie Obywatelskiej, a potem pomogło zdobyć władzę Kaczyńskiemu. Polscy liberalni mieszczanie (my mieszczanie) sądzili (sądziliśmy), że wystarczy co 4 lata chodzić na wybory. Okazało się, że nie wystarczy.

Dopiero po przegranych przez liberalną Polskę wyborach narodził się KOD, czyli pierwsza tak autentyczna i żywa struktura liberalnego społeczeństwa obywatelskiego w Polsce – chyba w ogóle po roku 1989, a na pewno w ostatniej dekadzie. To trening KOD-u przygotował późniejszy sukces „czarnego protestu”. To osłabienie KOD-u podcięło skrzydła obywatelskim protestom przeciwko dalszym próbom zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, przeciwko likwidacji gimnazjów i w ogóle – przeciw zaciskaniu się partyjnej i ideologicznej kontroli nad życiem Polaków i Polek.

Także Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy bije od 2016 roku kolejne rekordy zebranych pieniędzy, bo stała się dla wielu Polaków formą publicznej deklaracji, że nadal chcą żyć i działać w świeckim (co wcale nie znaczy – wrogim religii) społeczeństwie i państwie. Z kolei każdy nawiedzony prawicowiec czy fundamentalista nienawidzi KOD-u czy WOŚP-u tak samo jak Schetyny, Lubnauer, PO i Nowoczesnej. Prawica wie doskonale, że to zmobilizowane ruchy społeczne zapewniły PiS-owi władzę. I tylko mobilizacja liberalnego społeczeństwa obywatelskiego pozwoli odzyskać władzę liberalnej opozycji partyjnej. Dlatego Mariusz Kamiński czy Zbigniew Ziobro rozpracowanie i wizerunkowe zniszczenie KOD-u czy WOŚP-u uważają za taki sam priorytet, jak rozpracowanie i zniszczenie Platformy.

Sojusz tylko doraźny

Prawica kulturowa, skupiona na „wojnie cywilizacji” przeciwko Polsce liberalnej i świeckiej, pomogła Kaczyńskiemu zdobyć polityczną władzę. Kaczyński, swoim czysto politycznym sukcesem, utorował prawicy kulturowej drogę do dalszego przejmowania społeczeństwa, a Kościołowi Rydzyka do dalszego przejmowania całego Kościoła katolickiego w Polsce. Ten sojusz, który przyniósł korzyść obu stronom, jest jednak sojuszem doraźnym. Kaczyński nie chce mieć społeczeństwa obywatelskiego w ogóle, nawet „narodowego” czy „katolickiego”. On uderza w liberalne i świeckie społeczeństwo obywatelskie, aby zrealizować swoją obsesję koncentracji władzy politycznej w ręku własnym i swojej partii.

Kaczyński wie jednak doskonale, że PO czy Nowoczesna pozbawione zmobilizowanego społecznego zaplecza staną się bezsilną „opozycją kontrolowaną” (jak na Węgrzech czy w Rosji). Będą wygodnym alibi wobec zarzutów o brak demokracji, jednak nigdy nie wygrają wyborów, a później nawet przestaną wchodzić do parlamentu. Po zniszczeniu liberalnego społeczeństwa wyparują liberalne partie (liberalno-konserwatywne, socjalliberalne). Nawet najbardziej konserwatywni w opozycji Kazimierz Michał Ujazdowski czy Paweł Zalewski będą mogli chodzić wyłącznie do prawicowych mediów różnych odcieni (bo innych ma nie być) tłumacząc się, co ich łączy z „lewacką” Platformą.

Taki jest cel Kaczyńskiego, czysto polityczny, skoncentrowany na władzy. Tymczasem prawica obyczajowa i religijna, specjalizująca się w „wojnie kulturowej”, chce zniszczyć świeckie i liberalne społeczeństwo w Polsce, by całkowicie zastąpić własnym społeczeństwem obywatelskim. PiS wykonuje robotę z punktu widzenia „kulturowej” prawicy skrajnie pożyteczną, a mimo to wzajemne napięcia widoczne są na każdym kroku. Dla Kaczyńskiego obsadzenie partyjnymi nominatami spółek skarbu państwa, „zrepolonizowanych” banków i instytucji finansowych to kolejne narzędzie etatyzmu, koncentrowania pełni władzy w swoich rękach. Jednak dla większości samych nominatów, wywodzących się z rozmaitych instytucji prawicy narodowej czy wyznaniowej sprawa wygląda inaczej. Oni nigdy nie mieli pretensji do kapitalizmu nomenklaturowego, opartego na politycznych przywilejach, jako do zasady. Oburzało ich jedynie to, że promował „liberałów i postkomunistów”, a nie „katolików i prawicowców”, czyli właśnie ich. Etatyzm Kaczyńskiego to dla nich szansa na polityczne uwłaszczenie, w potem wyjście – z kilkuset tysiącami albo kilkoma milionami złotych,  także z cennymi kontaktami biznesowymi – już do sektora prywatnego, także poza zasięg władzy Kaczyńskiego.

Lider PiS uderza w środowisko sędziowskie i w adwokaturę, żeby je całkowicie ubezwłasnowolnić wobec władzy czysto politycznej. Tymczasem dla prawicy „kulturowej”, Ordo Iuris, wyznawców Marka Jurka, sympatyków Gowina – wojna Kaczyńskiego jest okazją, by zastąpić liberalnych i świeckich adwokatów czy sędziów przez „prawników pobożnych”, realizujących w praktyce orzekania już nawet nie naukę społeczną Kościoła, ale brutalny fundamentalizm.

Wspólnych interesów jest tyle, że na razie sojusz ciągle się trzyma. Kaczyński uważa, że jego „wyznaniowi” sojusznicy pomogą mu zniszczyć liberalne społeczeństwo obywatelskie, ale on nie pozwoli im zastąpić go własnym, które też stałoby się niezależne od jego osobistej politycznej kontroli. Z kolei dla Jurka, dla ludzi z Opus Dei, dla Gowina, Rydzyka… Kaczyński to skuteczny taran, ale także trochę „pożyteczny idiota”, który w imię osobistych ambicji i anachronicznej wizji wszechobecnego państwa z połowy ubiegłego wieku, pomoże nowoczesnej kulturowej prawicy zniszczyć w Polsce liberalne i świeckie społeczeństwo obywatelskie, które oni zastąpią. A wówczas użyteczność Kaczyńskiego się skończy, a jemu samemu pozwoli się spokojnie odejść. Jak jakiemuś dziewięćdziesięcioletniemu Piłsudskiemu dożywającym swoich lat w domu spokojnej starości w Sulejówku. Kiedy krajem już będzie rządził Rydzyk i ONR.

Pierwsza dama, towarzysząca prezydentowi Andrzejowi Dudzie w podróży zagranicznej do Australii, wykazała się nie lada arogancją. Do sieci trafił film z żenującym zachowaniem Agaty Kornhauser-Dudy podczas niespodziewanego spotkania z Polonią, która wyrażała swój sprzeciw wobec pisowskiej polityki.

Kiedy grupa kobiet krzyczała do przechodzącej w obstawie Agaty Dudy „wolność, równość, demokracja, żona prezydenta zaczęła im… przyklaskiwać. Ale nie wyglądało to jak dowód poparcia, tylko dezaprobaty.”

https://twitter.com/polish_in/status/1032233989229015041

Dlaczego Agata Duda nie zabiera głosu w ważnych kwestiach, wykazuje się małą aktywnością przez co jest chyba najmniej lubianą pierwszą damą? Postawę Agaty Dudy trafnie oceniła w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Magdalena Dobrzańska-Frasyniuk.

W kampanii wyborczej widzieliśmy inteligentną, zdecydowaną, aktywną, wypowiadającą się kobietę, po czym skończyła się kampania i nagle – jak z prezesem Kaczyńskim – mamy zupełnie inną postać.”  Według żony Władysława Frasyniuka, obecna pierwsza dama zwyczajnie oszukała Polaków.

Jak poinformowała Prokuratura Krajowa, Prokurator generalny Zbigniew Ziobro skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przepisów, na podstawie których Sąd Najwyższy zawiesił niektóre zapisy nowej ustawy o Sądzie Najwyższym.

Ziobro uznał, że skierowanie przez Sąd Najwyższy do Trybunału Sprawiedliwości UE pytań prejudycjalnych i zawieszenie stosowania niektórych przepisów obowiązującej ustawy o SN, stanowi rażące przekroczenie kompetencji SN.

Każdy polski sąd jest związany zasadą nadrzędności konstytucji w polskim porządku prawnym. Oznacza to, że nawet Sąd Najwyższy nie może przypisywać sobie kompetencji, które nie wynikają z obowiązującego prawa. A polskiemu porządkowi prawnemu w ogóle nie jest znana instytucja zawieszenia stosowania przepisów obowiązujących ustaw” – czytamy na stronie Prokuratury Krajowej.

>>>

U W A G A ! „Ziobro kieruje wniosek do TK w sprawie przepisów z których skorzystał SN zawieszając stosowanie ustawy i już wiadomo dlaczego Muszyński wycofał swoją kandydaturę i zapewne będzie sędzią sprawozdawcą.”

Earl drzewołaz

Tak jak w Australii, także w Nowej Zelandii w związku z wizytą prezydenta Andrzeja Dudy, protestuje część polskiej społeczności, niezadowolona z reformy sądownictwa – informuje Onet, powołując się na Radio New Zealand.

To pierwsza wizyta Prezydenta Polski w Australii. Andrzej Duda złożył wczoraj wizytę przy pomniku upamiętniających 800 polskich uchodźców, którzy w czasie II wojny światowej znaleźli wspomnienie w Nowej Zelandii. Wśród członków Polonii pojawili się ludzie, którzy sprzeciwiają się polityce prowadzonej przez PiS.

Protestujący ubrani byli w koszulki z napisem „Konstytucja”. Część z nich dzierżyła w dłoni białe róże, jeden z symboli pokojowego protestu przeciwko rządom skrajnie prawicowej partii. Polski rząd oddala się od zachodnich standardów demokratycznych, zmuszając 73 sędziów do wcześniejszego przejścia na emeryturę. W polityce zagranicznej sprzeciwia się przyjmowaniu uchodźców z regionów świata ogarniętych wojną – czytamy na stronie radia.

W ubiegłym miesiącu tysiące ludzi protestowało w centrum Warszawy przeciwko ustawie, która przyznawała rządowi większą kontrolę nad…

View original post 2 008 słów więcej

PiS na świecie nikogo już nie orżnie. CNN rozprawia się z tymi niszczycielami Polski

https://twitter.com/Ken__12345/status/1024850685240795137

Konrad Dulkowski, PREZES OŚRODKA ZACHOWAŃ RASISTOWSKICH I KSENOFOBICZNYCH, pobity przez neofaszystów.

>>>

Jeden Kaczyński ma na sumieniu 95 ofiar katastrofy smoleńskiej, drugi Jarosław chciałby zabić cały naród. Taka jest ich funeralna Księga Guinnessa.

Earl drzewołaz

Hanna Stadnik, pseudonim „Hanka”, w Powstaniu Warszawskim walczyła razem z Rajmundem Kaczyńskim. – „Ojciec braci Kaczyńskich był moim kolegą z „Baszty”. Jak Leszek Kaczyński został prezydentem Warszawy i mu gratulowaliśmy, jego ojciec powiedział: – „Moim synom nie wolno dawać władzy. Zniszczą każdego, kto jest od nich lepszy, bo są złośliwi”. Lech był gorszy z zachowania, tak z obserwacji. Za to jego żona była cudowną osobą. I to ona go wychowała, jak każda żona swojego męża– powiedziała bohaterka Powstania Warszawskiego w TVN 24.

„Mieliśmy przez te prawie 30 lat wolność. Żyliśmy pełną piersią. Byliśmy szanowani za granicą, Unia liczyła, że będzie miała w nas wielką pomoc, że będziemy opoką na granicy z Rosją. No i co się dzieje. Żyłam w PRL. Doskonale wiem, że działała wtedy tylko jedna partia i dzisiaj jest to samo. To jest przerażające” – stwierdziła Hanna Stadnik. Powiedziała, że nie martwi się już o siebie…

View original post 1 178 słów więcej

Zafajdane państwo PiS – kaczystan

Kaczyński ze swymi kompanami Gowinem i Ziobrą chceli przykryć konwencje Platformy i Nowoczesnej. Zorganizowali konferencję prasową, choć niczego nie mieli świeżego do powiedzenia, więc wzdymali się w pysze, jak balony.

Potwierdzali, że Zjednoczona Prawica jest zjednoczona, a Duda jest z nimi, choć go nie było.

Kaczyński ma problem, handelek sądami z Dudą utyka, prezes chce za dużo, Duda to i owo zostawić sobie. Taki mamy kaczystan.

Najlepszym przykładem jest Trybunał Konstytucyjny zarządzany przez agentów Przyłębską (Julię) i Muszyńskiego (Mariusza).

Kto ich widział, musi rzec, że para niesamowita, ona z urody i mowy przekupka z targu, on zabiedbany chłop handlujący skradzionymi koniami (choćby ubrał garnitur od Armaniego będzie wyglądał jak w kufajce).

Lichy sort – estetycznie i intelektualnie, takiej Przyłębskiej nie przyęto do pracy w sądzie w Poznaniu, bo jest po prostu niekompetentna, w jej języku – niekumata.

Oczywiście to PRL-owskie metody. Postawić na umoczonych i niekompetentnych, będą służyć jak wierne pieski.

Ta Przyłębska straszy „Wyborczą” i „Fakt” prokuraturą Ziobry za to, że te gazety opisały agentuaralność jej i jej oficera Muszyńskiego.

W tej decyzji zastraszenia widać jaki ma amoralny charakter. Do sądu się idzie – przekupko – jeżeli jesteś niewinna, a nie nasyłać prokuratorów.

Takie mamy zafajdane państwo rządzone przez PiS.

Pokonać PIS. Duda będzie ograny przez Kaczyńskiego. Państwo mafijne zarządzane przez agentów. Samospalenie

Sondaż IBRIS dla Radia Zet pokazuje, jak można pokonać PiS.

Gdyby partie Platforma Obywatelska, Nowoczesna i Polskie Stronnictwo Ludowe wystawiły wspólną listę wyborczą, miałyby szansę na pokonanie Zjednoczonej Prawicy.

W tym sondażu opozycja ma 37 proc, PiS – 35 proc.

Ale ten sondaż nie uwzględnia psychologii, której działanie obala porządki. O tym wiadomo od zawsze, o tym traktuje literatura przedmiotowa i piękna.

„Ty nad poziomy wylatuj”. Tak! To Mickiewicz. Ludzie dają premierę za radość, za lepsze samopoczucie. Za mądrość. Ludzie dają premię za możliwość wyboru, a opozycja zjednoczona daje wybór.

W tej chwili Polacy są w depresji.

W depresji.

Oto nie wiadomo dlaczego uznana przez Dudę za guru Zofia Romaszewska uważa, że pisowskie poprawki do ustaw sądowych są nie do przyjęcia.

Są nie do przyjęcia.

I co z tego. Coś zostanie przyjęte, a Dudę ogra Kaczyński. Sądy staną się partyjne, a demokracji już dawno nie ma.

Coraz więcej autokracji, a nawet państwa mafijnego. Inaczej nie można nazwać sądu konstytucyjnego, Trybunału Konstytucyjnego, który jest rządzony przez agentów tajnych służby.

Szefowa TK Julia Przyłębska jest prowadzona przez swego zastępcę Mariusza Muszyńskeigo, a tym wszystkim zawiaduje Mariusz Kamiński (facet z 3. latami do odsiadki).

Gdzie my żyjemy. Nie w Polsce, ale na terenie mafii.

Do tragicznego zdarzenia doszło przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie.

Mężczyzna podpalił się, zostawił list, bardzo szlachetny, oskarżający PiS o krew na rękach, o dyktaturę.

To „Mała Apokalipsa” Tadeusza Konwickiego przeniesiona 40 lat później.

U Konwickiego pisarz (w jakimś sensie alter ego Konwickiego) idzie na samospalenie przed Pałacem Kultury, powieść – wspaniała, wielka, a może nawet genialna – kończy się: „Ludzie, dodajcie mi sił. Ludzie, dodajcie sił każdemu na świecie, kto o tej porze idzie ze mną na całopalenie. Ludzie, dodajcie sił. Ludzie…”

Tak postąpił ten, który się podpalił.

Jan Hartman o tym pisze:

„Jestem pod wielkim wrażeniem samospalenia starszego mężczyzny pod Pałacem Kultury. Nikt dotąd nie potraktował pisowskiej dewastacji naszej demokracji z taką powagą, śmiertelną powagą. Czy mężczyzna (nie znamy jeszcze, jego imienia i nazwiska, aczkolwiek wkrótce je pewnie poznamy) jest niezrównoważony psychicznie? Może i jest – każdy, kto decyduje się na tak desperacki czyn, jest tym samym jakoś zaburzony. Tylko co z tego? Może właśnie wykorzystał potencjał tkwiący w swoim stanie psychicznym w sposób niedostępny dla pozostałych? Może właśnie do tego służą „wariaci”, żeby robić rzeczy niezwykłe, szalone, a przecież ważne?”

Adam Szostkiewicz:

„Jeśli człowiek postanawia się targnąć na własne życie w imię patriotyzmu, to należy się mu szacunek. Jeśli zostawia manifest  obywatelskiego sprzeciwu wobec rządzących dziś w Polsce, to wysyła jasne polityczne przesłanie i nie godzi się tego nie dostrzegać. Jeśli zaznacza, że jego czyn nie jest skierowany przeciw takim jak on zwykłym ludziom, wyborcom PiS, to trzeba to uszanować.”

Szacunek mu się należy. Wielki. Jak należał się Konwickiemu, który – jak każdy pisarz – był szalony.

TK: przekupka i lump

Konstytucjonalista prof. Wojciech Sadurski nazwał wyrok zdemolowanego Trybunału Konstytucyjnego „pseudowyrokiem”. A prezes TK i sędziego sprawozdawcę – Julię Przyłębską i Mariusza Muszyńskiego – osobami „które udają, że są kimś innym niż są w rzeczywistości”.

Jeszcze dosadniej nazywa „spektakl”, jakim była konferencja prasowa wzmiankowanych.

„To była pogawędka przekupki i lumpa. Pokaz prostactwa, bezczelności i ignorancji. Instynkt samozachowawczy powinien im doradzić, by nie zwoływali konferencji prasowej, skoro nie potrafią merytorycznie odpowiadać na pytania.”

Jeżeli następna władza pociągnie polityków do odpowiedzilaności za tę i inne demolki, niestety Kaczyński będzie tylko „wesołym staruszkiem”, „który być może będzie śledził doniesienia o Trybunale Stanu dla premier Szydło czy prezydenta Dudy.”

Bekną inni, a geniusz będzie bredził w jakichś wspomnieniach wesołego staruszka, który chciał dobrze, a wyszło, jak zawsze – demolka.

Pisowskie polowanie z nagonką na prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzeja Rzeplińskiego

radio tok fm

PiS zastrasza prezesa Trybunału Konstytucyjnego, prof. Andrzeja Rzeplińskiego. Bezprawnie wybrany przez PiS sędzia TK,  Mariusz Muszyński zawiadomił prokuraturę, że on chciałby bezprawnie orzekać, ale na to przestępstwo nie pozwala mu prezes Rzepliński.

Zbigniew Ziobro, który na to czekał, przebierał nogami, jakby mu chciało się siku, skierował sprawę do prokuratury katowickiej, która ma m. in. na sumieniu razem z Ziobro śmierć Barbary Bllidy.

A do tego śledztwo ma prowadzić osławiony prokurator Ziobry, Ireneusz Kunert. To nagonka – najczystszej wody, pisowskie ściganie, jak za lat 2005-07 IV RP.

Na takie dictum spokojnie odpowiada w komunikacie Rzepliński.

rzepliński

Komunikat prezesa TK Rzeplińskiego o wszczęciu przez prokuraturę śledztwa w sprawie niedopuszczenie do orzekania 3 wybranych przez Sejm sędziów:

1. Sprawa jest świadomie fałszywie przedstawiana jako konflikt sędziego i Prezesa Trybunału, który go nie chce dopuścić rzekom odo orzekania.
2. Chodzi zaś o treść orzeczeń Trybunału, jako niezależnego organu władzy sądowniczej. Prezes Trybunału jest zobowiązany wykonywać orzeczenia Trybunału. Prokuratura nie jest kompetentna do kontroli orzeczeń Trybunału, ani sposobu ich wykonywana przez Prezesa Trybunału.
3. Podstawy prawne legalnego wyboru 3 sędziów październikowych zostały określone w wyroku K 34/15.
4. O prawidłowości wyboru sędziów październikowych wypowiedział się Trybunał w uzasadnieniu postanowienia U 8/15.
5. O niezgodności z Konstytucją art. 90 ustawy z 22.07.2016 r. orzekł Trybunał w wyroku K 39/16.

W zasadzie Ziobro powinien nakryć się nogami i skonać jak szkapa z Janowa Podlaskiego z nogami do góry, ale ten człowiek niefachowy i amoralny dąży do takich zdarzeń, które będą podobne do tego, co stało się z Barbarą Blidą.

Zobaczycie!

Więcej >>>

IV RP zbliża się. Rodacy! Więcej refleksji

schetynaPrzestrzega

Grzegorz Schetyna w „Kropce nad i” przestrzega przed PiS, jak przed Grecją:

To jest efekt pewnej polityki, która miała miejsce wiele lat: wydawania pieniędzy, spełniania obietnic wyborczych i życia ponad stan. To jest bardzo dobra lekcja dla tych, którzy posługują się językiem populistycznej obietnicy.

Tę myśl winno Polacy i politycy wygrawerować sobie:

To nie jest tak, że Polska jest skazana na sukces i zawsze tak będzie. Wszyscy w to wierzą na zewnątrz, a w środku jesteśmy zakładnikami języka, że Polska jest w ruinie. Musimy tę narrację podjąć i przekonać ludzi do prawdy obiektywnej.

pisChceDodatkowych

PiS jeszcze nie rządzi, już rozpieprza porządek prawny. Oto przedsmak IV RP.

Referendum w sprawie JOW-ów dotyczy nie tylko wspomnianych kukizowych fanaberii, ale dwóch innych pytań: finansowania partii politycznych z budżetu państwa oraz o wprowadzenia zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości, co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika.

A PiS swoje.

Chce postawić dodatkowe pytania: o obniżenie wieku emerytalnego, obowiązek szkolny 6-latków oraz o przyszłość polskich lasów.

Jest to złamanie prawa, tak mówią wszyscy konstytucjonaliści. Referendum zatwierdza prezydent i Senat albo Sejm.

Tego nie można zmienić. PiS jednak znalazł szemranego konstytucjonalistę, który dopuszcza złamanie prawa. Prof. Mariusz Muszyński nazywa to „wyzwaniem dla legislatorów”.

Witajcie ciołki w IV RP! Zapowiada się aburdalna rzeczywistość PiS. Chory kraj, w którym tacy ludzie jak Kaczyński i jego ciołki Duda i Szydło zawracają głowy opinii publicznej.

Post Navigation