Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Marzena Okła-Drewnowicz”

Polskie bezpieczeństwo osłabione przez PiS. Dla jakiego wroga Polski działa partia Kaczyńskiego?

>>>

Historia pokazuje, że kiedy w grę wchodzi bezpieczeństwo państwa uzasadnione są różne, nawet najbardziej kontrowersyjne, kompromisy. Coś, co na świecie wydaje się normą, w Polsce wygląda zupełnie inaczej. Przekazanie przez rząd PiS materiałów na oficerów służb specjalnych obcemu państwu jest działaniem bez precedensu w skali całego świata.

Jak się okazuje, rząd Prawa i Sprawiedliwości, powołując się na własną ustawę dezubekizacyjną z 2016 r., przekazał władzom USA materiały archiwalne na temat ludzi pełniących służbę w Departamencie I MSW, czyli w wywiadzie cywilnym PRL. Przekazane dane dotyczą m.in. takich osób jak: Henryk Jasik, Włodzimierz Sokołowski vel Vincent Severski lub Siewierski, Andrzej Olborski, Gromosław Czempiński, którzy pomimo pracy w okresie PRL-u, po 1989 r. tworzyli podstawy wywiadu pracującego na rzecz Polski.

Wykorzystano wówczas ich doświadczenie i wiedzę, tym bardziej, że każdy z nich zna tzw. Las, inaczej szkołę szpiegów w Starych Kiejkutach. Wszyscy oni po upadku komunizmu zostali pozytywnie zweryfikowani, a umowa zawarta z państwem polskim często była łamana przez kolejne rządy. „Najpierw złamało ją poprzez ustawę przyjętą w okresie rządów PO w 2009 r. – pierwszy akt prawny, który obniżał świadczenia emerytalne funkcjonariuszy za okres pracy w PRL. Później ujawniając zbyt dużą ilość danych w ramach otwierania zbioru zastrzeżonego IPN.I w końcu poprzez ustawę dezubekizacyjną PiS z 2016 r.” – czytamy w „GDP”.

Rząd PiS poszedł jednak dalej – przekazał materiały na oficerów obcemu państwu. Polska nie jest jedynym krajem, który korzystał z wiedzy osób, znających od podszewki pracę tajnych służb, ale żaden inny kraj „nie podjął jednak tak naiwnej próby przekonania społeczeństwa, że po 30 latach od upadku komunizmu należy wymierzyć im dziś sprawiedliwość”, a przekazanie dokumentów obcemu państwu miało być swoistą kompromitacją tych osób, uzasadniającą obniżenie ich emerytur.

Kmicic

>>>

Fragmenty.

Jednak wynik Beaty Szydło jest fenomenem. Zagłosowało na nią ponad pół miliona obywateli. Co nam to mówi?

Beata Szydło jest posłuszna i promowana przez mężczyznę. Jej kariera nie jest jej własną zasługą, a ona nie jest zagrożeniem dla kolegów z partii. Gdyby sama coś osiągnęła, przebojowo, zawdzięczając pozycję sobie samej, jak kiedyś Joanna Kluzik-Rostkowska, to byłaby niebezpieczna. A ona jest potulna i wyjmowana z szafy, a potem do niej chowana, kiedy Kaczyński zechce.

Szydło musiała wziąć na siebie największą kompromitację 27:1 i dymisję (kiedy mówiła o nagrodach dla posłów PiS, a potem została odwołana z funkcji premiera przyp. red.), czyli coś, co często robią polskie kobiety, na przykład w rodzinie, żeby mężczyzna mógł zachować twarz. To dowód współuzależnienia – czyli związku patologicznego. Kobieta świeci oczyma – wszystkim wydaje się, że są szczęśliwą rodziną, a za drzwiami dzieje się dramat. I to się może podobać, bo jest zrozumiałe i…

View original post 3 491 słów więcej

 

Szydło straszydło

1000 osób ściągnięto na konwencję PiS w podwarszawskich Szeligach. Na tle miałkich przemów Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego, wystąpienie wicepremier bez obowiązków Beaty Szydło jawiło się jako oratorski popis. Prawicowy dziennikarz Piotr Semka ośmielił się określić je „powrotem Beaty Szydło do roli frontmana”. Próżne zadowolenie, internauci i politycy opozycji doskonale wypunktowali absurdy przemówienia ekspremier.

Zacznijmy od, zapewne, wpadki Semki. Kobieta premier może być, co najwyżej „frontwoman”. Chyba, że redaktor Semka sądzi, że kobieta na lidera się nie nadaje…

Co do samego przemówienia – Szydło mówiła chyba o Polsce marzeń, albo… swojej percepcji tego mlekiem i miodem płynącego kraju.

„[…] chcę opowiedzieć o kraju, w którym wolności budują przyszłość, w którym ludzie spełniają swoje marzenia, o kraju, który się rozwija, w którym rodziny są bezpiecznie. O kraju, który ma ambicje i realizują je wspaniali ludzie. To jest mój kraj! To jest Polska”.

Tu następuje najlepsze: „Aż chciałoby się powiedzieć: Zobacz Europo, jak można wspaniale żyć, jak można wspaniale się rozwijać”. Bo co innego może mówić żyjąca niczym księżniczka wicepremier bez pracy, ale z pensją?

Na kolejne smaczki nie trzeba było długo czekać: „Ostatnie lata były doskonałą inwestycją. Zainwestowaliśmy w rodzinę i w dzieci. To się nam opłaciło!” – dokładnie – rzeszy tzw. Misiewiczów w państwowych spółkach i krewnym asystentom europosłów. To zaiste opłacalne.

Była premier zaklinała rzeczywistość, przekazywała to w sposób, jakby naprawdę wierzyła w to, co mówi.

Niestety jednak, wyśmianie tego pełnego absurdów wystąpienia nic nie zmienia. Przemówienie Beaty Szydło to kolejne, które zdradziło, że Prawo i Sprawiedliwość, przynajmniej dzisiaj, kieruje się na kurs kolizyjny z Unią Europejską. Ten termin z premedytacją był zastępowany przez przemawiających słowem „Europa”.

Zaklinanie, że to rzekomo PO, a nie PiS chce Polexitu też nic nie przyniesie. „Jesteśmy dumni, że jesteśmy Europejczykami. Polska była, jest i będzie w Europie i nikt i nic tego nie zmieni. Nawet ci polscy politycy, którzy ciągle kłamią, krzycząc o jakimś Polexicie. Czas, żeby wreszcie zrozumieli, że Polska jest, była i będzie w Europie”. 

Unia jest dobra, kiedy daje kasę. Jeśli zaś chodzi o europejskie wartości – tu Polska rości sobie prawo do moralizowania. I oczywiście, „Polska jest, była i będzie w Europie”, dodam jednak – Białoruś również…

Depresja plemnika

„Czas już pomyśleć o życiu poza polityką” – napisała niespodziewanie Krystyna Pawłowicz na Twitterze. Posłanka w toku dyskusji przyznała, że odchodzi z polityki.

Krystyna Pawłowicz złożyła życzenia świąteczne użytkownikom Twittera. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie dyskusja, która miała miejsce w komentarzach pod jej wpisem. Sama Pawłowicz niespodziewanie zadeklarowała: „Mój czas w polityce w te Święta dobiegł końca, teraz młodzi”.

Dalsze komentarze Pawłowicz były w podobnym tonie. Posłanka stwierdziła że „czas już pomyśleć o życiu poza polityką, zobaczyć jeszcze miejsca rodzinne, pokurować zdrowie, posprzątać po sobie”.

„Mam już prawie 70 lat i trzeba wszystkie swoje sprawy pozałatwiać” – pisała również.

Do końca nie było jasne, czy Pawłowicz nie ma na myśli wyłącznie zakończenia aktywności w mediach społecznościowych. Zapytana jednak wprost, czy odchodzi z polityki, odparła, że tak.

„Chcę swą polityczną aktywność zakończyć,mam dużo spraw do załatwienia,życiowego zakończenia i uporządkowania. Może jesienią tu wrócę. Wpisywać się będzie można. Może wstawię…

View original post 3 276 słów więcej

 

Post Navigation