Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Michał Kamiński”

Nagonka na Jurka Owsiaka

Gadzinówka TVP robi nagonkę na WOŚP.

Depresja plemnika

„Kult ministra Brudzińskiego szerzy się po komendach:) Szkoda, że jeszcze kwiatków nie położyli! Jakie trzeba mieć kompleksy, żeby pozwalać podwładnym na takie infantylne lizusostwo? Obciach!”– skomentował na Twitterze były szef MON w rządzie PO-PSL poseł PO Tomasz Siemoniak.

Chodzi o filmik, który też na Twitterze udostępnił inny polityk PO Stanisław Gawłowski. Na nagraniu widać wyświetlane na ekranie telewizora obrazki z szefem MSWiA Joachimem Brudzińskim w roli głównej. – „Witacz” w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Szczecinie” – napisał Gawłowski.

„W tym PiS chyba wszyscy są niedowartościowani: * Zieliński – konfetti * Jojo – witacze w komendach * Misiewicz – honory od żołnierzy * Kaczyński – armia ochroniarzy * Karczewski – portret własny * Kuchciński – twierdza Sejm…

View original post 1 194 słowa więcej

 

Jak pisowscy generałowie w policji szczują

„Zamierzam złożyć skargę tak do Najwyższej Izby Kontroli, jak i do MSWiA. Do tego, najpewniej zawiadomię też prokuraturę, bo komendant wprost zaatakował posła opozycji. Zaś policja ma w ustawę wpisany obowiązek apolityczności i te słowa to było ewidentne przekroczenie uprawnień – oświadczyła w rozmowie z Onetem posłanka PO Bożena Kamińska, która ujawniła upokarzające praktyki kierownictwa organów ścigania, wobec mundurowych, na Podlasiu.

Niestety nie uszło jej to płazem. Nadinsp. Daniel Kołnierowicz, szef podlaskiej policji, w wywiadzie dla suwalskiego Radia 5. ostro zaatakował parlamentarzystkę i zachęcał w rewanżu do pisania na nią anonimów.

„Jeżeli tak bardzo pani Kamińska lubuje się w używaniu anonimów, uważa, że to jest fair, to może proszę bardzo: ogłośmy na antenie konkurs na najlepszy anonim o pani Kamińskiej: o majątku, o podróżach służbowych, o działalności dotychczasowej. Proszę bardzo – powiedział w poczuciu całkowitej bezkarności nadinsp. Kołnierowicz.

Dziękując wszystkim za wsparcie pani Kamińska zobowiązała się, że nie ustanie w wysiłkach zmierzających do zwalczenia tych wszystkich patologii, które niszczą polską Policję, Państwową Straż Pożarną, Służbę Więzienną i pozostałe formacje dotknięte piętnem „dobrej zmiany”.

Oto jak PiS propaguje nacjonalistów, pisowska norma.

Depresja plemnika

Prawica dostała szału: ambasador Mosbacher broni TVN! A przecież to stacja „antypolska” i „antydemokratyczna”, jak przypomniała Amerykance poseł Krystyna Pawłowicz. W rzeczywistości antypolskie i antydemokratyczne jest rozpętywanie przez prawicę kampanii nienawiści przeciwko pani Mosbacher. Akurat w tej sprawie to ona reprezentuje prawo i sprawiedliwość. Prawica to wie, więc tym bardziej hejtuje. Co tam wieczna przyjaźń z Jankesami! Ważniejsze to zniszczyć wolne media w Polsce.

View original post 3 976 słów więcej

Kaczyński jest za słaby dzisiaj, żeby w jakikolwiek sposób podjąć decyzję ws. afery KNF

Kamiński: Widać wyraźnie, że jest rywalizacja części obozu PiS z Morawieckim i rywalizacja Morawieckiego z przeciwnikami

Na pewno [w starciu z premierem Morawieckim] wygra Glapiński. Chociaż z całą pewnością Jarosław Kaczyński postawił bardzo dużo na Mateusza Morawieckiego i postawił wbrew części własnego zaplecza politycznego. Dzisiaj widać wyraźnie, że istotnym elementem tego, co dzieje się na scenie politycznej, jest rywalizacja części obozu PiS z Mateuszem Morawieckim. I z drugiej strony rywalizacja Mateusza Morawieckiego ze swoimi przeciwnikami” – mówił w „Faktach po Faktach” w TVN24 w rozmowie z Justyną Pochanke Michał Kamiński z klubu PSL-UED. 

Kamiński o sprawie KNF: Kaczyński jest za słaby dzisiaj, żeby w jakikolwiek sposób podjąć decyzję

Widzimy wyraźnie, że Jarosław Kaczyński jest słabym przywódcą. Nie jest w stanie zabrać głosu w żadną stronę” – mówił w TVN24 Michał Kamiński z PSL-UED – „Znamienne jest to, że Jarosław Kaczyński jest za słaby dzisiaj, żeby w jakikolwiek sposób podjąć decyzję – w jedną lub w drugą stronę. Człowiek, który ma swoje deficyty, ale jego wielkim atutem był zawsze wizerunek twardego przywódcy, który zawsze wie, co robić”.

Michał Kamiński o sprawie KNF: Kaczyński jest za słaby dzisiaj, żeby w jakikolwiek sposób podjąć decyzję.

Depresja plemnika

Cezary Michalski obawia się o opozycję.

Schetyna wykonuje ciężką pracę przy lepieniu koalicji z ludzi, którzy często własne ambicje uważają za rzecz ważniejszą, niż uratowanie demokracji w Polsce. Nie jest jednak wystarczająco „charyzmatyczny” i ma zbyt wielu przeciwników w mediach, żeby obronić całe liberalne skrzydło przed „polskim Macronem”. Lubnauer i Nowacka też mogą się okazać za słabe, żeby uniemożliwić nadgryzienie przez Biedronia centrowego elektoratu. Ich „atrakcyjność medialna” znacznie spadła, od kiedy okazało się, że zamiast niszczyć jedność opozycji, same ją lojalnie budują.

Wszelkie złudzenia co do intencji Biedronia można było stracić oglądając „polskiego Macrona” w programie Michała Rachonia w telewizji Jacka Kurskiego. Robert Biedroń, korzystając z danej mu przez czołowego propagandystę PiS-u okazji, atakował tam wyłącznie liberalną opozycję i PO. Nie przeszkadzało mu nawet to, że stałym gościem i obiektem kultu Rachonia jest Wojciech Cejrowski, dzielący się tam z Polakami swoimi przemyśleniami na temat „zboczeńców”. Zarówno PiS-wskie media, jak…

View original post 733 słowa więcej

PiS tak naprawdę mówi: Euro, pa!

Ponoć nikt nie jest prorokiem we własnym kraju, ale mamy na raty. W obliczu złych sondaży PiS postanowił proces przyspieszyć, wciąż zapewniając, że są za zostaniem w UE. Aby mieć pewność co do kierunku w jakim idziemy

W sztabie Prawa i Sprawiedliwości nerwowa atmosfera udzieliła się już chyba wszystkim. Co rusz zamawiane są wewnętrzne sondaże i podkręcane obietnice wyborcze.

Gra toczy się o sporą stawkę, dlatego też prezes Kaczyński ogłosił swoistą mobilizację i nakazał wszystkim posłom, którzy akurat nie mają jakiś posiedzeń komisji sejmowych, do wyjazdu w teren i pracy na lepszy wynik wyborów samorządowych.

„Wszyscy parlamentarzyści dostali od prezesa Jarosława Kaczyńskiego nakaz działalności w terenie. – Usłyszałem w partii, że jak ktoś zobaczy któregoś z nas w stolicy, to koniec będzie – opowiada nam z parlamentarzystów”

Zakładane były dwa scenariusze: albo odbijemy się w terenie realnie, albo nie. Bo zwycięstwo ogólne w skali kraju nie oznacza realnej władzy na dole. Dlatego takie nerwy” – tłumaczy jeden z polityków PiS.

Parlamentarzyści swoją agitacją mają wesprzeć przede wszystkim premiera Morawieckiego, który jest lokomotywą tych wyborów z ramienia partii, ale jednocześnie może stać się ich kozłem ofiarnym w wypadku przegranej.

W PiS na finiszu kampanii zapanował potworny chaos. Klęska zajrzała w oczy Kaczyńskiemu. Czy trafi go szlag, apopleksja?

Holtei

Morawiecki chciałby Ziobrę wyrzucić?

„Nie mam żalu do Ziobry” – zapewniał w Polsat News prezes Kaczyński, ale wydaje się, że to tylko dobra mina do złej gry, co potwierdzają wypowiedzi innych polityków partii rządzącej.

Sprawa dotyczy wniosku, jaki na początku października minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wysłał do Trybunału Konstytucyjnego. Nie informując nikogo prokurator generalny chce, aby TK uznał „art. 267 traktatu o funkcjonowaniu UE, który umożliwia sądom krajowym zadawanie pytań prejudycjalnych Trybunałowi Sprawiedliwości UE, został uznany za niezgodny z Konstytucją RP, jeśli pytania będą dotyczyć „ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej”.

Samowolka Ziobry, która wyszła na jaw tuż przed wyborami samorządowymi i która stawia wyraźne pytanie co do przyszłości Polski w UE, wywołała złość wśród partyjnych kolegów.

Minister sprawiedliwości próbuje ratować sytuację tłumacząc, że wywoływanie polexitu to zwykła manipulacja. W wystosowanym oświadczeniu zapewnił, że wniosek nie jest próbą wyprowadzenia Polski z UE, ale jego istotą „jest zbadanie kompetencji…

View original post 3 196 słów więcej

PiS idzie na zderzenie z Unią Europejską

Gdzie krytykowane są dopisywanie rady, wzmacnianie władzy rektora, likwidowanie dyscyplin naukowych, tam krytykowane są wartości, nie tylko procedury.

Strajki studenckie w Polsce najczęściej zapowiadają ważne zmiany polityczne. Nie ma lepszego dowodu niż strajk, którego półwiecze dopiero co obchodziliśmy, czyli 1968 rok, od którego zaczęła się tradycja formowania się opozycji demokratycznej w PRL. Nieco zapomniany jest łódzki strajk okupacyjny, który doprowadził do zarejestrowania pierwszego w komunistycznym bloku Niezależnego Zrzeszenia Studentów w 1981 roku. Gdy upadająca komuna odmówiła w 1989 roku analogicznej rejestracji do tej, którą wywalczyła Solidarność, studenci zdobyli to sobie kolejnym strajkiem i okupacją uniwersytetu.

Strajk, który rozpoczęli studenci przed kilku dniami nie uderza w komunę, tylko w patologię jej rzekomego przeciwieństwa. Przyglądając się obecnym rządom w Polsce można odnieść uzasadnione wrażenie, że dla Jarosława Kaczyńskiego i jego obozu jedyną wadą Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej było to, że to nie on stał na jej czele. Stosunek do demokracji, licytacje polityków na wierność przywódcy, prymitywizm i siermiężność telewizyjnej propagandy, wiernopoddańcze pochody i pomnikowy kult jednostki to całkiem wierne kopie pierwowzoru.

I jeszcze jeden wiernie odtworzony element: partyjny intelektualista z ambicjami. Taki, co wyrasta ponad szereg aparatczyków, świadomy i zdeterminowany, żeby być lepszym niż swoje otoczenie, prawdziwą reformą to udowodnić. I pokazać niedowiarkom z opozycji, że to oni się mylą i źle wycelowali swoją krytykę. Jeszcze zaczną go szanować. Dzięki zaufaniu przywódcy dokona tego, co nie mogło się udać się demokratycznym mięczakom. To usprawiedliwi wszystkie jego wstydliwe cyrografy.

Gdy zdał sobie sprawę, że w przedpisowskiej Polsce zawsze będą więksi od niego, poszedł do prezesa. Ma nawet swoją satelicką partię. Owszem musi głosować, ale nie musi klaskać. Gowin nie jest jakimś tam Piotrowiczem czy Błaszczakiem od bezmyślnego wykonywania rozkazów. Nie zeszmacił się tak jak Gliński czy Kurski. Jeśli niszczy razem z nimi, to bez satysfakcji i po to, żeby samemu budować. W swoim wewnętrznym kantorze za resztę, jaka mu zostaje z władzy, kupuje świadectwo poświęcenia dla wyższej sprawy. Właśnie dał Polsce „Konstytucję dla nauki”. I wierzy, że tylko tę kiedyś będzie mu pamiętane.

W projekcie Gowina wyczuć można wyjście ponad pisowski standard. Gowin rozmawiał, Gowin ustępował, uwzględniał, szedł na kompromisy, wyjaśniał. Gowin się sam dla ustawy narażał. Dawno by go w partii rozstrzelali, gdyby nie list żelazny, który od prezesa wywalczył. Tylko prezes Kaczyński tę ustawę popiera, a reszta jest przeciw, czy to nie najlepszy dowód, że Gowin jest po dobrej stronie mocy? Nawet jeśli Gowin nie jest z nami, to nie jest przeciw nam. Ależ on ma pecha, że na koniec posłanka Piotrowicz się wpieprzyć musiała i też zaczęła popierać ustawę. Lepiej to z samym prezesem wyglądało.

W każdym razie nie o wykluczenie słabszych tu chodzi i nie o kontrolowanie silnych. Tu chodzi o doinwestowanie, o dopunktowanie, o ukonkurencyjnienie, o wyrównanie szans, o nagrodzenie wysiłków. Rektor jest za i to nie jeden. Środowiska są za. Opozycja nie grzmi. W ogóle właściwie to tylko PiS jest przeciw.

***

Żadne kompromisy i uwzględnione poprawki nie zlikwidują podejrzeń wobec wpisania w organizację pracy uniwersytetów rady zdominowanej przez zewnętrznych doradców. Tacy to doradcy, co mają wpływ na wybór władz uczelni i jej funkcjonowanie. Jeśli Gowinowi zależy jedynie na usprawnieniu, doinwestowaniu, unowocześnieniu, etc. to po co mu ta rada? Ministerstwo w żadnym ze swoich uzasadnień nie wskazało na pozorny choćby związek między nowym zewnętrznych ciałem a modernizacją pracy uczelni.

Podawane przez ministerstwo uzasadnienie jest takie: rada ma… zwiększyć autonomię uczelni. Tak poprawi, jak ustawa medialna przywróciła pluralizm mediów publicznych, reforma sądownictwa je zdekomunizowała, walka z „polskimi obozami śmierci” poprawiła nam wizerunek, a rządowa kontrola nad finansowaniem ngosów wzmocni społeczeństwo obywatelskie. W sprawie pozostałych „walorów” ustawy odsyłam do przemówień i tekstów wykładowców uniwersyteckich Macieja Gduli i Andrzeja Ledera.

W znanych z historii strajkach studenckich poza krytyką decyzji władz uczelni zazwyczaj chodziło o coś znacznie większego. Maj ’68 we Francji nie sprowadzał się do wprowadzenia koedukacyjności akademików i usunięcia policjantów w cywilu z uniwersytetu w Nanterre, a protesty polskich studentów w marcu do przywrócenia Dziadów, a nawet nie do cofnięcia relegowania Adama Michnika i Henryka Szlajfera z uczelni. To były cele, ale to nie były wszystkie przyczyny. Połączenie możliwości diagnozowania rzeczywistości przez wspólnotę akademicką z bezkompromisowością studentów pozwalało przebić się przez skorupę myślową i obyczajową szerszej grupie społecznej niż tylko środowisku akademickiemu. Czy tak jest dziś i czy to się uda, zależy to od studentów i wspierających ich wykładowców, a także od solidarności społecznej.

Trzydzieści lat uniwersytet doświadczał tych samych procesów, co całe społeczeństwo. Dzikiej konkurencji, komercjalizacji, wyzysku pracy, reprodukcji nierówności, eliminowania krytycznego myślenia, testozy, grantozy i punktozy. Długo lęk przed utratą miejsca w dzikiej konkurencji i reklamowana wszędzie nadzieja na lepszą przyszłość w urynkowionym życiu społecznym pacyfikowały środowisko akademickie. Kilkanaście lat temu zaczęło się to zmieniać na poziomie myślenia, publikowania i organizowania się. Kilka lat temu zaczęły się protesty. A teraz trwa strajk.

Gdzie krytykowane są dopisywanie rady, wzmacnianie władzy rektora, likwidowanie dyscyplin naukowych, tam krytykowane są wartości, nie tylko procedury. To na tym poziomie Gowin nie dogadał się ze studentami i pracownikami naukowymi mimo 699 dni konsultacji i przeczytania wszystkich 3300 poprawek. Ten strajk to najlepsza rada.

Na nas wszystkich spada odium jako na ten kraj ze Wschodu, który spełnił kryteria członkostwa, rokował wspaniale. Krzepił całą Unię Europejską, a teraz jest kłopotem Unii Europejskiej – powiedział w „Faktach po faktach” europoseł PO Janusz Lewandowski.

Janusz Lewandowski mówił w TVN24 o zapowiadanej nieoficjalnie wizycie w Warszawie wiceszefa KE Fransa Timmermansa.

Europoseł ocenił, że jeśli do tej wizyty dojdzie, to zapowiada to „kolejną rundę jałowych rozmów między KE a naszym rządem” – jałowych, bo „obie strony nie mają do tego ani serca, ani przekonania”.  Zaś ani Timmermans, ani UE nie dadzą się nabrać na „kosmetykę w sądownictwie” – jak opisał europoseł przeprowadzane na żądanie KE zmian w rządowych ustawach sądowych.

Fakt, że w najbliższą środę Parlament Europejski ponownie zajmie się sytuacją w Polsce, polityk ocenił jako „kolejne godziny wstydu”.

– Dotyczy to wprawdzie nadużyć władzy przez PiS, ale jakieś odium spada na nas wszystkich jako na ten kraj ze Wschodu, który spełnił kryteria członkostwa, rokował wspaniale. Krzepił całą Unię Europejską, a teraz jest kłopotem Unii Europejskiej – powiedział Lewandowski.

Europoseł stwierdził też, że zauważa w PE pewne „zmęczenie Polską”, w czym dostrzega „jedyną szansę” dla obecnego rządu.

– „A sobie róbcie swoje na wschodzie Europy, bo widocznie jesteście ze Wschodu i tam wam dobrze, a my się zajmiemy rzeczywistymi problemami”  – mówił polityk, zauważając, że te rzeczywiste problemy to m.in antyeuropejska koalicja we Włoszech czy wojna handlowa z USA.

– To są tematy numer jeden, to są wyzwania egzystencjalne Unii Europejska, która w epoce Trumpa musi powoli budować własne zdolności obronne (…). A Polska jest w tej chwili kłopotem, jest krajem specjalnej troski – stwierdził Lewandowski.

– Stan sporu Polski z UE jest coraz gorszy – ocenił w TOK FM Michał Kamiński, poseł klubu PSL-Unia Europejskich Demokratów. – Polska wysyłała sygnały, że chcemy dokonać jakichś ustępstw, później okazało się, że ustępstw nie ma. Ta władza nie ma ochoty na kompromis, wyraźnie idziemy na zderzenie – dodał.

Poseł wyraził obawy, że taka strategia PiS świadczy o chęci ograniczania wolności i demokracji w kraju. – Po co Prawu i Sprawiedliwości ten skok na sądy? Przecież ministrowie Czaputowicz i Szymański są na tyle przytomni, że zdają sobie sprawę, że my tego sporu nie wygramy i będzie on miał gigantyczne konsekwencje dla Polski. To, że są gotowi zapłacić taką cenę za to, żeby trzymać sądy w garści, rodzi w mojej głowie najbardziej niepokojące scenariusze – tłumaczył.

– Być może ich zamiary wobec naszej wolności i demokracji są dużo gorsze, niż najwięksi wrogowie PiS przeczuwają – sugerował Kamiński.

Gra na zmęczenie

Do kwestii sporu z Komisją Europejską w Rozmowach w TOK-u odniósł się też senator Marek Borowski. Przypomniał, że jego kluczową kwestią jest usunięcie sędziów Sądu Najwyższego. Na początku lipca przestaną oni pełnić swoją funkcję, na skutek zmiany granicy ich wieku emerytalnego. – Czegoś takiego w krajach UE nie było, nawet na Węgrzech. To jest łamanie konstytucji, która mówi, że sędziowie są nieusuwalni – stwierdził.

Zdaniem Borowskiego, do wysłuchania Polski w Radzie Unii Europejskiej dojdzie na skutek konfliktu w samej Komisji Europejskiej, ponieważ jej członkowie nie są jednomyślni w kwestii, czy sprawę obniżenia wieku emerytalnego sędziów powinien rozstrzygać Trybunał Sprawiedliwości. – Wysłuchanie jest wyjściem kompromisowym. UE jest w trudnej sytuacji ze względu na liczne wewnętrzne konflikty, więc PiS “gra na zmęczenie” KE. Ale to będzie ze szkodą dla Polski – ocenił senator.

Po upadku Kaczyńskiego przyjdzie czas rozliczeń

Joanna Mucha o Wojskach Obrony Terytorialnej w kontekście strajku osób niepełnosprawnych.

Wojciech Maziarski na koduj24.pl pisze o tym, co czeka PiS.

Po upadku autorytarnych rządów Jarosława Kaczyńskiego przyjdzie czas rozliczeń.

Dwa tygodnie temu pisałem tu o „codziennicach” w obronie Konstytucji na cieszyńskim rynku – od śmierci Piotra Szczęsnego, który dokonał samospalenia przed Pałacem Kultury w Warszawie każdego dnia o 17.00 przy zabytkowej cieszyńskiej fontannie stają obywatele, którzy nie zgadzają się na PiS-owską dyktaturę i niszczenie państwa prawa. I oto teraz Gabriela Lazarek, która zainicjowała tę tradycję i jako pierwsza stanęła tu z kartką, na której wypisała hasło, dostała wezwanie na policję w charakterze podejrzanej o naruszenie artykułu 52 Kodeksu wykroczeń.

Policja już wcześniej przesłuchiwała innych uczestników demonstracji, ale jako świadków. Gabriela Lazarek jest pierwszą obwinioną. Artykuł, który miała złamać, głosi: „Kto zwołuje zgromadzenie bez wymaganego zawiadomienia albo przewodniczy takiemu zgromadzeniu lub zgromadzeniu zakazanemu, podlega karze aresztu do 14 dni, karze ograniczenia wolności albo karze grzywny”.

Pod wezwaniem podpisała się starszy sierżant Beata Wardzińska. Odnotujmy to nazwisko. I odnotowujmy nazwiska wszystkich funkcjonariuszy oraz urzędników państwowych biorących udział w PiS-owskim procederze zastraszania, nękania i represjonowania obywateli broniących demokracji i państwa prawa.

Po upadku autorytarnych rządów Jarosława Kaczyńskiego przyjdzie czas rozliczeń. Wówczas trzeba będzie zadać wszystkim tym funkcjonariuszom, którzy wzywają na przesłuchania działaczy opozycji, sporządzają przeciw nim akty oskarżenia, skuwają ich kajdankami, łamią im ręce i przeprowadzają rewizje: dlaczego to robiliście? Co macie na swoje usprawiedliwienie? Dlaczego naruszyliście artykuł 58 ustawy o policji, który głosi: „Policjant obowiązany jest odmówić wykonania rozkazu lub polecenia przełożonego, a także polecenia prokuratora, organu administracji państwowej lub samorządu terytorialnego, jeśli wykonanie rozkazu lub polecenia łączyłoby się z popełnieniem przestępstwa”?

Dlatego apeluję do wszystkich – nie tylko w Cieszynie – którzy padają ofiarą PiS-owskich represji: gromadźmy dowody. Archiwizujmy wezwania i inne dokumenty związane z naszymi sprawami tak, by nazwiska osób, które są pod nimi podpisane, zostały utrwalone. Publikujmy je na Facebooku i w innych miejscach w internecie.

A przy najbliższym pobycie na południu Polski oczywiście wybiorę się do Cieszyna, by o godzinie 17.00 stanąć przy fontannie na rynku w obronie polskiej Konstytucji. Państwa zachęcam do tego samego.

Waldemar Mystkowski pisze o kolanie i dygocie.

Polityka w kraju wpadła w silne turbulencje, telepie nami aż miło. Nie wiadomo, co z prezesem PiS w szpitalu przy Szaserów. Tomasz Lis w TOK FM zadał fundamentalne pytanie dla egzystencji Polski: – „Jako obywatel zadaję pytanie – uważam, że jest absolutnie uzasadnione – co się dzieje panem Jarosławem Kaczyńskim? Czy to była operacja kolana? Czy przebiegła pomyślnie? Kiedy wyjdzie ze szpitala? Jakie są rokowania? Uważam, że skoro PiS stworzył model władzy, w którym Jarosław Kaczyński trzyma wszystkie lejce, mam prawo – jako obywatel – wiedzieć, jaki jest stan jego zdrowia”.

Co by tu nie powiedzieć, prezes Kaczyński to woźnica. Piszę to z tej racji, iż wiem, że nie jest kierowcą, bo nie posiada prawa jazdy. Proszę zauważyć, iż nie nazwałem go furmanem, choć wehikuł nowoczesności PiS przypomina furmankę w wersji drabiniastej.

Na Twitterze wcześniej Kleofas Wieniawa też się zatroskał jako patriota: – „Pytanie do lekarzy ze szpitala przy Szaserów: Czy z Kaczyńskiego uszło powietrze? Bo nie dycha politycznie ten specjalista od kanalii i mord zdradzieckich. Pyta zatroskany o los ojczyzny – patriota”. Niejakie informacje podał portal wp.pl – prezes Kaczyński ma włączone światło do późna w nocy, jest otoczony troskliwą opieką ochroniarzy, jak podczas miesięcznic smoleńskich i nie tylko. Portal nie podaje, czy też chronią go jak na Krakowskim Przedmieściu zasieki z barierek, ale dziennikarz portalu mógł tylko podziwiać światłość okien szpitalnych z ulicy.

Pewnie, że można drążyć temat, czy Kaczyńskiemu z pidżamy strzepywany jest łupież, jak to w Sejmie czyni Waldemar Andzel, który siedzi za prezesem rząd wyżej w ławach poselskich?

Wygląda jednak, że w Sejmie wolant jest trzymany w drżących rękach Marka Kuchcińskiego. Marszałek zabarykadował się w swoim kokpicie, nie chce z niego wyjść i wydaje dyspozycje sprzeczne z parlamentaryzmem i demokracją.

A zbliża się poniedziałek, zbliża się ziemia. Lech Wałęsa zapowiedział przybycie do Sejmu, wstęp do świątyni demokracji mu się należy, jak psu kiełbasa. Co więc ma robić spanikowany Kuchciński? Schodzić jeszcze niżej, toż to będzie rozpierducha na całego – kartoflanka. Sejm wywinie orła. A co się stanie, gdy Wałęsa przypomni sobie, jak to przeskakiwał mur 38 lat temu? Dzisiaj nie jest już tak wygimnastykowany, ale od czego my jesteśmy? Przecież my obywatele pomożemy, podsadzimy, aby spełnił się tylko jeden postulat protestujących niepełnosprawnych. Dla porównania podczas strajków w Stoczni Gdańskiej w 1980 roku było 21 postulatów.

Wygląda na to, że PiS nie da rady turbulencjom i wyrżnie w bagno, którego Kaczyński nie jest w stanie wydrenować.

polityka.pp

Waldemar Mystkowski o bezhołowiu.

W PiS zapanowało istne bezhołowie. Prezes Kaczyński od dwóch tygodni leży w szpitalu przy Szaserów. Nie wiadomo, co z nim naprawdę jest. Nie płyną żadne komunikaty o stanie zdrowia ze strony medyków. Podobna sytuacja, jak w reżimach. W ZSRR Breżniew był kwitnącego zdrowia, nawet w sytuacji, gdy podtrzymywano mu rękę pod łokciem, aby mógł pokiwać do publiki. I nagle odszedł.

Broń boże nie chcę snuć podobnych porównań, bo mi szkoda każdego człowieka. A tabloidy opisują sytuacje w szpitalu, że prezes będzie miał operację na kolano, wdały się w nie wirusy, grozi to nawet amputacją. Tabloidy mają swoja poetykę, bo używają ograniczonego zasobu słów. Czytasz jednak o tym i przechodzi ci po grzbiecie dreszcz. Powtórzę, szkoda mi nawet złego człowieka.

Kaczyński może być wyłączony z polityki nawet przez pół roku. Błąd. Może chorować i być rehabilitowany pół roku, bo przecież do niego pielgrzymują najważniejsi politycy PiS. Pół roku bez złych emocji prezesa, czy jesteśmy na to przygotowani?

Prezes otacza się ludźmi pokroju zbliżonym do niego, więc bez obawy. Stworzą klimat, który dobrze znamy, a nawet będą bardziej papiescy niż papież PiS. Mateusz Morawiecki już ogłosił, że Polska jest płatnikiem netto Unii Europejskiej, można wysnuć mniemanie, że przygotowuje grunt pod Polexit, a może to tylko jego papieskość: rżnąć publikę lepiej niż prezes.

Niemniej bezhołowie w PiS czuć. Wyszły na światło medialne nagrody pisowskich ministrów, Kaczyński wystąpił na konferencji prasowej i ogłosił, że jego klika „zwróci” nagrody Caritasowi. Morawiecki zapytany, gdzie są potwierdzenia wpłaty nagród, odparł, że temat jest zamknięty. Nie radzi sobie. A teraz wylewa się kolejne kłamstwo z tego samego nurtu rynsztoka, Morawiecki nagrodził wysokich urzędników Ministerstwa Finansów kwotą 400 tys. zł. Czy oddali na Caritas? Pewnie nie! Bo prezes o nich nie wiedział.

Takie bezhołowie. Kompletnie pogubił się marszałek Sejmu Marek Kuchciński, zabarykadował się w Sejmie jak w twierdzy. Schował głowę w piasek, nie radzi sobie z protestem niepełnosprawnych. Kołomyja z decyzjami wokół nich, a to nie wypuści na spacer, a to zamknie okna, a to ogrodzi. Drzwi do Sejmu zostały zabarykadowane dla takich znaczących postaci życia społecznego, jak Janina Ochojska czy Wanda Traczyk-Stawska. Politykom opozycji wjeżdżającym na teren Sejmu sprawdzane są bagażniki samochodów, bo mogą coś lub kogoś przemycić.

Kuchciński za tę „bohaterszczyznę” ma zostać wysłany na synekurę do Parlamentu Europejskiej. Tam nie będzie szkodził, bo nie odzywa się i na niczym się nie zna, więc w Brukseli nie będzie się barykadował, a finansowo odkuje. Podobny los wysłania na ekonomiczne saksy do Brukseli ma spotkać Beatę Szydło, która jest wicepremierem nikomu niepotrzebnym, ale ponoć od spraw społecznych, a siedzi cichutko, jak trusia w kwestii niepełnosprawnych. Była premier przynajmniej będzie rozpoznawalna, bo to ona jest współautorką „sukcesu” 1:27.

Może i powinniśmy się cieszyć bezhołowiem w PiS, bo im w sondażach spada, ale czy można się cieszyć tym, iż prestiż Polski sięgnął bruku – jak to powiedział jakiś pisowski „orzeł” – jak fortepian Norwida.

A czeka nas w najbliższych dniach wizyta Lecha Wałęsy u protestujących niepełnosprawnych i Zgromadzenie Parlamentarne NATO w Sejmie. Politycy PiS knują na całego, jak z tego galimatiasu wybrnąć, no i wyjdzie im jeszcze większe bezhołowie. Rekordy śmieszności są bite przez PiS codziennie, kabaretowe „Ucho prezesa” za tym nie nadąża. Ale czy można nadążyć za groteską, nawet gdybyśmy podążali krokami z Ministerstwa Głupich Kroków Monty Pythona.

PiS wygrało sfałszowane wybory – kpi publicystka „Wyborczej”

sfałszowane1

To prawda, że nie są kwestionowa wyniki exit polls, bo PiS jest w nich liderem. Ale już słychać głosy, że poprzednie zostały sfałszowane.

Dlaczego?

Bo teraz awaria systemu informatycznego wskazuje na to. Gdyby nie awaria, PiS znowu by przegrało. Taką chorą teorię snuje prawicowa publicystka.

bochwic

O systemie informatycznym pisze publicystka „Wyborczej”, uważa, że to woda na młyn Kaczyńskiego.

sfałszowane2

Zaś u Moniki Olejnik odbył się taki dialog między Michałem Kamińskim a Jackiem Kurskim:

sfałszowane3

Czy się pokłócili? Ależ nie, bo oto taka fotka po programie została opublikowana na Twitterze.

sfałszowane4

Więc radzę. Nie przejmujmy się. Aha! Taki jest exit polls z wczoraj, dzisiaj nie znamy ostatecznych wyników, bo są zmęczeni członkowie komisji wyborczych. Jutro. Maniana. O, żesz…

wyniki8

Więcej na ten temat >>>

Post Navigation