Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Obywatele RP”

Za paranoję pisowską płaci państwo. Macierewicz i Kaczyński wciągają fetor

Wdowy po dwóch ofiarach katastrofy smoleńskiej – Arkadiuszu Rybickim oraz Leszku Solskim – nie zgadzały się na  ich ekshumację i złożyły w tej sprawie skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Trybunał orzekł, że naruszono art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zgodnie z jego treścią, „każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego”.

„Gdyby Polska odwołała się od wyroku, który zapadł 20 września ubiegłego roku przed ETPCz w Strasburgu, nie zyskałby on statusu prawomocnego – tłumaczy mec. Tomasz Snarski cytowany przez „Dziennik Bałtycki”. Polska jednak nie odwołała się od wyroku.

Teraz musi zapłacić 16 tys. euro odszkodowania skarżącym rodzinom.

Przypomnijmy: w październiku 2016 r. prokurator prowadzący postępowanie w sprawie katastrofy smoleńskiej postanowił powołać zespół biegłych w celu przeprowadzenia autopsji ciał ofiar tej katastrofy. Tym samym planowano dokonać ekshumacji 83 ofiar – ciała 9 ofiar zostały ekshumowane wcześniej, zaś w czterech przypadkach doszło do kremacji zwłok.

Depresja plemnika

W plebiscycie na słowo roku 2018 wygrała „Konstytucja”. Ja stawiałam na „serce”. A na drugim miejscu na „żarówkę”. Tym bardziej, że za sprawą przedstawicieli partii aktualnie rządzącej, serce z żarówką nieoczekiwanie wpisały się nam w kontekst europejski.

Bo tak: pan premier Morawiecki, w ramach kampanii przed wyborami do PE, dokonał analizy europejskiej anatomii pod kątem etnicznym i wyszło mu, że Polska to Serce Unii. I to by się zgadzało. Bo Zachód od stuleci utożsamiany jest z Rozumem.

Serce jest też symbolem miłości, która owładnęła partią aktualnie rządzącą. To niespodziewane uczucie spadło na formację władzy akurat tuż przed wyborami. No, ale z miłością tak właśnie bywa, że kto się czubi, ten się lubi.

Gwałtowność uczucia ku Unii może też, po trosze, wynikać ze specyfiki naszego Serca, bo funkcjonuje ono nieco na przekór oficjalnej wiedzy medycznej. Mamy je – otóż – po prawej stronie, bowiem trudno, żeby cokolwiek pod rządami aktualnej władzy…

View original post 2 382 słowa więcej

 

Czas na manipulacje przy ordynacji wyborczej

Za kilka dni wkroczymy w rok wyborczy, więc PiS nie zasypia gruszek popiele i przymierza się do niebezpiecznego mieszania w ordynacji wyborczej… Pretekst jest, bo jak informuje PKW w pięciu okręgach wyborczych liczbę wybieranych posłów należy zmniejszyć o jeden. W pięciu innych okręgach należy dodać po jednym mandacie. Zmiany wynikają z ruchów demograficznych, więc PKW już precyzuje, w których okręgach i o ile liczbę wybieranych posłów należy skorygować. Mało tego :

„PKW jednocześnie przypomina, że stosownie do art. 203 ust. 3 kodeksu wyborczego Sejm dokonuje zmian w podziale na okręgi wyborcze /…/termin dokonania zmian w podziale na okręgi wyborcze upływa 14 maja 2019 roku” – informuje PKW w piśmie do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

Zdaniem ekspertów realizacja podobnych pomysłów może mieć wpływ na polityczne szanse poszczególnych ugrupowań. Socjolog polityki Jarosław Flis –ocenia, że podobne korekty w przypadku Sejmu są rutyną, choć tej zasady nie dochowano w poprzednich wyborach. „W efekcie PO straciła, trochę przypadkowo, trzy mandaty” – przypomina. I zwraca uwagę, że PKW mówi tym razem o korektach po jednym mandacie w jedną lub w drugą stronę, więc trudno przewidzieć, kto na tym zyska, a kto nie. „Jest pewnym kuriozum, że Sejm może zastosować reguły kodeksu wyborczego i zatwierdzić wyliczenia PKW lub nie, tzn. nie dokonać korekty” – dodaje ekspert.

Inna jest sprawa z okręgami wyborczymi do Senatu. „Tam za każdym razem trzeba rysować granice okręgów. Do tej pory największa partia w Sejmie zwyciężała w Senacie, ale to się może kiedyś skończyć. Dziś też nie jest to oczywiste. Dlatego podział na okręgi senackie jest delikatniejszą materią” – zwraca uwagę Flis.

„Sytuacja ta nie narusza wprawdzie art. 261 ust. 2 kodeksu wyborczego, lecz budzi wątpliwości” – zauważa z kolei PKW, a na poparcie takiego stanowiska przykłady daje Jarosław Flis i wymienia „dziwactwa” jakie towarzyszyły w minionych wyborach w niektórych okręgach na  Śląsku.

Pismo z PKW w tej sprawie trafiło już nie tylko do prezydium Sejmu, a także do sejmowej komisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa wyborczego.

Prezydium komisji wciąż zastanawia się, czy zmiany będą proponowane Sejmowi, a wiceszef tej komisji Marcin Horała (PiS)  obawia się zarzutu iż partia rządząca miesza przed wyborami i nie bez przyczyny …

Już teraz w opinii wiceszefa komisji z PO Mariusza Witczaka: „PiS nie pracuje nad ordynacją wyborczą, tylko się do niej włamuje. Istnieje ryzyko, że zmiany będą służyły PiS, a nie obywatelom.” – ocenia parlamentarzysta.

Depresja plemnika

Zjednoczona Prawica nie przeczuwała, że przejęcie sądów będzie tak trudne. Myślała, że jeśli obrzydzi sędziów społeczeństwu, jeśli pokaże jako „nadzwyczajną kastę”, zepsutą elitę, która wykorzystuje immunitet, by bezkarnie kraść w sklepach kiełbasę, to wówczas nikt nie stanie ani w ich obronie, ani w obronie sądów. A jeśli jeszcze przy tym spowoduje się zamęt w sądownictwie, postrąca prezesów, zrobi przeciąg w KRS i czystkę w SN, a więc puści się w ruch karuzelę atrakcyjnych stanowisk, to i sami sędziowie zaczną podstawiać sobie nogi, żeby tylko zająć miejsce na karuzeli. Plan wydawał się dobrze ułożony, tyle że się posypał. Ani ludzie nie dali się nakarmić propagandową papą i nie poparli tak zwanej reformy wymiaru sprawiedliwości. Ani sędziowie nie okazali się tak pazerni…

View original post 1 689 słów więcej

 

Błaszczak – sam w sobie, w swej istocie jest produktem fake newsów

Gdy Rosjanie prowadzą wojnę informacyjną z sąsiadami, szef resortu obrony zarzuca polskim dziennikarzom produkowanie fake newsów.

Dokładnie tak Mariusz Błaszczak publicznie określił informację zamieszczoną w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, w której dziennikarz – zgodnie zresztą z przygotowanymi przez resort obrony propozycjami zmian prawnych – opisał perspektywę rozwoju Wojsk Obrony Terytorialnej.

Dziwne to, ale trzeba przypomnieć, że Ministerstwo Obrony od początku urzędowania w nim Błaszczaka ma problemy z komunikacją medialną. MON nie ma rzecznika prasowego, a konferencje ograniczają się do wygłoszenia oświadczenia, bez możliwości zadawania pytań. Minister udziela wywiadów przeważnie mediom prorządowym, które trudnych pytań nie zadają. Niestety, regułą jest i to, że resort nie odpowiada na wszystkie pytania wysłane e-mailem przez dziennikarzy albo odpowiada na nie już po publikacji artykułów.

Wyścig zbrojeń według ministra Błaszczaka

W sytuacji, gdy w pobliżu polskich granic sytuacja się zaostrza, a MON stara się o zwiększenie obecności wojsk amerykańskich – urzędnicy ministerstwa zamiast tłumaczyć swoje stanowisko, prezentować argumenty zgodne z polską racją stanu, opisywać, dlaczego dokonujemy takich, a nie innych wyborów np. przy zakupach uzbrojenia, odstawiają dziennikarzy na bok. Traktuje się ich jak potencjalnych wrogów, a nazywając ich twórcami fake newsów, zrównuje się ich z rosyjskimi trollami.

A wystarczyłoby tylko wskazówkę busoli ustawić na wschód. To nie polscy dziennikarze, ale Rosjanie prowadzą wojnę informacyjną z sąsiadami. Odczuwają to już Ukraińcy, Estończycy, Łotysze czy Finowie. My w mniejszym stopniu, ale to nie oznacza, że możemy spać spokojnie. Na polskojęzycznych portalach publikowane są np. zmanipulowane wywiady z polskimi żołnierzami.

– Narzędziami dezinformacji są trolle, sieci społecznościowe, organizacje pozarządowe, które przyjmują pieniądze od Rosji – wyjaśniał niedawno w trakcie konferencji naukowej zorganizowanej w Warszawie Janis Sarts z Centrum Eksperckiego Komunikacji Strategicznej NATO w Rydze. Rosjanie posługują się półprawdami, sugestiami, dezinformacją, są mistrzami tzw. mgły informacyjnej, fałszywych hipotez, teorii spiskowych. Nie po to, by ktoś w nie uwierzył, ale aby wszystko uczynić mniej wiarygodnym, zaciemnić obraz.

W tej rzeczywistości jakoś nie można zauważyć jakiejkolwiek aktywności MON w walce z wrogą nam dezinformacją. Czy zatem ministerstwo zakłada, że wsparcie mediów nigdy nie będzie mu potrzebne?

Depresja plemnika

Michał Wojciechowicz to kolejna osoba, która po latach postanowiła ujawnić, że była molestowana przez ks. Henryka Jankowskiego. – „Przyciągnął mnie i zaczął gładzić po twarzy i dotykać tak, że zrobiło mi się niedobrze” – napisał Wojciechowicz na swoim profilu na Facebooku. Miał wtedy 16 lat, był uczniem drugiej klasy liceum ogólnokształcącego. Jego matka w tym czasie była internowana.

>>>

„Od początku i bez jakiejkolwiek wątpliwości wiedziałem, że to było dotykanie pederasty. Państwo wybaczą, ale nie mówiło się wówczas „pedofil” lub „gej”. Pederaści” to byli ci, którzy jak ksiądz Jankowski, lubili „młodych chłopców” – napisał Wojciechowicz. Próbuje wytłumaczyć, dlaczego przez tyle lat nie mówiono o pedofilii ks. Jankowskiego. – „Były bardziej gorące tematy. I nie ma co się za to bić w piersi. Pedofilia w kościele obecna jest w dyskursie publicznym od jakiegoś czasu. Nie był to jednak temat popularny, kiedy trwała rozprawa z komuną. Później, w latach 90. tych, i…

View original post 856 słów więcej

Kościół zafundował dzieciom piekło na ziemi

Była parafianka ks. Henryka Jankowskiego opowiedziała w „Faktach” TVN o molestowaniu przez duchownego. Miała wtedy 6 lat. – „Każde z dzieci podchodziło i ksiądz Jankowski niektórych sadzał sobie na kolano, głaskał. (…) Pamiętam tylko, że mi wtedy włożył rękę, bo miałam taką krótką sukieneczkę. Włożył mi wtedy rękę pod tę sukieneczkę i ściskał, dotykał moje pośladki” – mówiła w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską.

To kolejny już opis molestowania przez ks. Jankowskiego. Dziennikarka TVN rozmawiała także z Barbarą Borowiecką, bohaterką reportażu w „Dużym Formacie” (pisaliśmy o sprawie w artykule „Prałat Henryk Jankowski – pierwowzór bohaterów filmu „Kler”?”). Borowiecka była wtedy 12-letnią dziewczynką. – „Jak na mnie, to było wtedy dużo razy, czy dziesięć, czy dwadzieścia, to nie wiem. To było ciało o ciało, bo członkiem wodził mi na przykład po piersiach, czy po plecach, czy po pupie” – opisywała. Według TVN, szczegóły opowieści Borowieckiej są tak drastyczne, że nie można w całości ich zacytować.

„Nie chcemy dzisiaj go w pełni osądzać, bo nie znamy faktów. Dlatego zwróciłem się z apelem do księdza arcybiskupa metropolity Leszka Sławoja Głódzia, aby zajął stanowisko, aby podjął działanie”– powiedział TVN prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Polski Kościół do tej pory nie zabrał głosu w sprawie ks. Jankowskiego.

Pojawiły się natomiast żądania i petycje dotyczące rozebrania pomnika ks. Jankowskiego i pozbawienia go honorowego obywatelstwa Gdańska. O tym w artykule „Dziecięce buciki przy pomniku ks. Jankowskiego – czy monument zostanie usunięty?”. W czwartek pomnik został oblany czerwoną farbą.

Depresja plemnika

CBA zatrzymało szefów Komisji Nadzoru Finansowego z czasów rządu PO-PSL. Urzędnicy ci tropili nadużycia w systemie SKOK. Wśród nich jest Wojciech Kwaśniak, wiceszef KNF, którego omal nie zabili gangsterzy wynajęci przez SKOK-Wołomin.

– Krew była na podwórku, w łazience, na płaszczu i marynarce. Kiedy to zobaczyłam, nie mogłam uwierzyć, że mąż przeżył. Miał pękniętą czaszkę, złamaną rękę, którą się bronił, tylko na głowie założono mu kilkadziesiąt szwów – wspomina Agata Kwaśniak wydarzenia z 16 kwietnia 2014 r.

W 2014 Kwaśniak przeżył „dzięki zbiegowi okoliczności”

Tego dnia Wojciech Kwaśniak został napadnięty przed swoim domem w Warszawie przez gangstera. Zamach zlecił członek władz SKOK-Wołomin, drugiej co do wielkości Kasy systemu SKOK. Była to zemsta za wykrycie nadużyć w tej Kasie. Napastnik dopadł wiceszefa KNF po jego powrocie z pracy i bił po głowie pałką teleskopową. Bandyta wycofał się, gdy usłyszał nadjeżdżający samochód sąsiada. Pobiegł do lasu. Zostawił ślad: zakrwawioną pałkę, którą porzucił w czasie…

View original post 2 295 słów więcej

Prokurator Ziobry karze innego prokuratora za obronę niezależności sądów. Upadek Polski, bolszewicy u władzy

Dzisiaj sąd dyscyplinarny przy prokuratorze generalnym zajmie się sprawą przeciwko prokuratorowi Piotrowi Wójtowiczowi. Przed „dobrą zmianą” pełnił on funkcję szefa Prokuratury Okręgowej w Legnicy, a po wejściu nowej ekipy, przesunięto Wójtowicza do pracy w Prokuraturze Rejonowej.

W lipcu 2017 roku prokurator Wójtowicz brał udział w, zorganizowanej przez KOD, manifestacji w obronie niezależności sądownictwa. Postawiono mu więc zarzut naruszenie zasady apolityczności. We wrześniu rzecznik dyscyplinarny umorzył postępowanie w tej sprawie, uznając jego czyn za „znikomo szkodliwy”. Zdaniem rzecznika „Prokurator nie może demonstracyjnie ujawniać swoich poglądów politycznych, ale może być uczestnikiem pokojowych zgromadzeń, co nie oznacza działalności politycznej”. Zwrócił jednak uwagę na słowa, które wypowiedział na manifestacji Wójtowicz – „nie mam nic do stracenia. A co mi zrobią? Przeniosą do Ełku?”, uznając je za sarkastyczne, lecz pozbawione zaplanowanej motywacji.

Z rzecznikiem nie zgodził się Bogdan Święczkowski, prokurator krajowy i bliski współpracownik ministra Ziobry. Według niego rzecznik błędnie ocenił charakter ubiegłorocznej manifestacji, a Wójtowicz ujawnił swoje poglądy polityczne, wypowiadając się w taki, a nie inny sposób.

Takie stanowisko Święczkowskiego to „szczyt hipokryzji”, bo o „apolityczności prokuratury śmie wypowiadać się człowiek, który w 2010 r. został z list PiS radnym woj. śląskiego. A w 2011 r. wszedł z list PiS do Sejmu” – powiedział Wyborczej jeden ze śledczych. Wtedy Święczkowski nie miał problemu z prowadzeniem agitacji politycznej i złamaniem zakazu pełnienia funkcji posła przez prokuratora, nawet gdy jest on już na emeryturze. Kiedy Grzegorz Schetyna, właśnie z tego powodu, odebrał mu mandat poselski, Święczkowski oddał sprawę do Sądu Najwyższego, a po przegraniu jej, do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, gdzie jego skargę uznano za niedopuszczalną.

Prokurator Krzysztof Parchimowicz, prezes stowarzyszenia Lex Super Omnia uważa, że „udział w wiecu w obronie wolnych sądów, czyli w obronie ładu konstytucyjnego, winien być udziałem każdego, kto ślubował przestrzeganie i stanie na straży prawa. Nie da się wykazać, że KOD lub uczestnicy manifestacji dążyli do przejęcia władzy, co jest istotą działalności partii politycznych”.

Mam nadzieje, że członkowie sądu dyscyplinarnego będą podobnego zdania, oprą się naciskom polityków, nie podzielą opinii Święczkowskiego i wydadzą słuszny wyrok w sprawie Wójtowicza. Trzymam kciuki.

To rzeczywisty problem, koszty energii elektrycznej wzrastają o 70-80%, jednocześnie rosną ceny węgla i gazu. Budżety  tego nie wytrzymają. Rosną koszty spółek kolejowych, tramwajowych i autobusowych.Morawiecki, jak żyć?

Gwałtownmie podrożeje wszystko – żywność, życie!

Depresja plemnika

Wierchuszka PiS, jak co roku, nie tylko przemawiała, ale też śpiewała na urodzinach Radia Maryja. Moment uchwyciła kamera „Super Expressu” – widać, kto najlepiej bawił się podczas wspólnego wykonywania „Abba Ojcze”. 

Wydawać by się mogło, że na temat sobotnich urodzin Radia Maryja napisaliśmy już wszystko, a jednak docierają do nas kolejne informacje. „Super Express” opublikował na swojej stronie nagranie z tradycyjnego elementu święta rozgłośni – śpiewania „Abba Ojcze”.

Kamera uchwyciła sektor, w którym gościli politycy PiS. W pierwszym rzędzie podrygiwali Mateusz Morawiecki, Mariusz Błaszczak, Joachim Brudziński, Zbigniew Ziobro, Beata Kempa, Adam Kwiatkowski, Antoni Macierewicz i Jan Szyszko.

W drugim rzędzie widać Stanisława Piotrowicza, Józefinę Hrynkiewicz, Annę Sobecką, Zbigniewa Kuźmiuka i Krzysztofa Jurgiela. Na dalszych miejscach znaleźli się też m.in. Łukasz Zbonikowski (oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej żony, sąd umorzył postępowanie ze względu na „znikomą szkodliwość społeczną czynu”) i Waldemar Bonkowski (również oskarżany przez żonę o stosowanie przemocy, z PiS…

View original post 4 448 słów więcej

Morawiecczyzna, czyli putinizacja po polsku

Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego już zdymisjonowany. CBA przeszukało siedzibę tej instytucji. Śledztwo trwa. Czy jest już po „aferze KNF”? Przeciwnie! Opozycja naciska na komisję śledczą, a dziennikarze zastanawiają się, komu sprawa może zaszkodzić. A komu miała?

Wiele wskazuje na to, że miała uderzyć w Mateusza Morawieckiego! Premier miał przekonywać świat finansów, że Polska to idealne miejsce na inwestowanie, przeniesienie instytucji finansowych z londyńskiego City. Tymczasem we wtorek cały ten świat czytał artykuł o żądaniu łapówki przez szefa Komisji nadzorowanej przez premiera. Został bowiem opublikowany nie tylko w „Gazecie Wyborczej, ale i w prestiżowym „Financial Times”! To cios w wizerunek premiera.

Mało kto będzie dociekał, że Marek Chrzanowski został szefem KNF wręcz wbrew Morawieckiemu… A to nie wszystko. Pełnomocnik bankiera Leszka Czarneckiego mec. Roman Giertych powiedział Faktowi, że w tej sprawie złożył zawiadomienie 7 listopada o godzinie 8.34 u samego prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Dokładnie w biurze podawczym Prokuratury Krajowej.

Manewr Giertycha jest czytelny – to kolejny kij wsadzony w rządowe mrowisko. Po wyborach samorządowych konflikt między Morawieckim i Ziobrą wybuchł na nowo. Partia wówczas stanęła za Ziobrą. A dokładniej – za jednością, choć wątłą. Jak ustalił Fakt, wieczorne wtorkowe spotkanie szefów służb u premiera poświęcone było m.in. wyjaśnieniu, dlaczego Morawiecki o wszystkim dowiedział się dopiero w poniedziałek wieczorem z internetowej zajawki tekstu.

Według naszych ustaleń, Ziobro podczas tej narady zapewniał, że on o zawiadomieniu wcześniej nie wiedział. – Przyjęto te wyjaśnienia, choć nikt w to nie uwierzył – zapewnia nas osoba znająca kulisy tej narady.

Nikt też nie wierzy, że to przypadek, iż Czarnecki z Giertychem złożyli zawiadomienie akurat w przeddzień posiedzenia sejmowej Komisji Finansów, która przyjęła projekt nowelizacji ustawy Prawo bankowe. Znalazł się tam zapis, że w przypadku „powstania niebezpieczeństwa obniżenia sumy funduszy własnych” KNF decyzją administracyjną może podjąć decyzję o przejęciu takiego banku przez inny bank! To plan będący treścią rozmowy Chrzanowskiego z Czarneckim. I to Morawiecki będzie się z niego tłumaczył w Europie.

Śledztwo dotyczące zachowania szefa Komisji Nadzoru Finansowego prowadzić będzie wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Katowicach. Prokuratura ta jest uważana za mocno związaną ze Zbigniewem Ziobrą. Wydział ten stworzyła prokurator Małgorzata Bednarek. To ta prokuratura prowadziła m.in. sprawę Jana Burego, byłego posła PSL. Bednarek odeszła z prokuratury do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Ludzie, których ściągnęła do wydziału, jednak dalej w nim pracują.

KALENDARIUM AFERY

• 7 listopada (środa)

Mec. Roman Giertych składa zawiadomienie dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa przez szefa KNF Marka Chrzanowskiego. Odbiór dokumentu kwituje sekretarz Marta Przekazińska z Biura Podawczego Prokuratury Krajowej.

•12 listopada (poniedziałek)

Wieczorem z internetowej zapowiedzi artykułów w „Gazecie Wyborczej” oraz „Financial Times”, premier dowiaduje się o publikacji. Zbigniew Ziobro zarzeka się, że o sprawie dowiedział się we wtorek.

•13 listopada (wtorek)

Szef KNF zaraz po publikacji twardo trzyma się swego stanowiska i zapowiada, że nie tylko nie ma powodów do dymisji. Rzecznik rządu informuje, że Marek Chrzanowski jest pilnie wezwany z Singapuru do premiera. W drodze samolotem szef KNF składa dymisję.

Wieczorem u szefa rządu spotykają się prokurator generalny i szefowie służb.

•14 listopada (środa)

Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej tłumaczy, co zrobił z zawiadomieniem od Giertycha – że „realnie pismo wpłynęło do komórki merytorycznej 8 listopada”, czyli 24 godziny po tym jak wpłynęło. Zapewnia, że o tym nie wiedział. Otoczenie premiera twierdzi jednak, że to niemożliwe.

Jest druga taśma wielkiej afery? Giertych uderza w PiS

Pilna narada u premiera zakończona

Putinizacja.

Depresja plemnika

W miarę jak kolejne media ujawniają bulwersujące kulisy afery korupcyjnej w Komisji Nadzoru Finansowego, odsłaniając elementy przeprowadzanego z całą bezwzględnością procesu doprowadzania prywatnych banków na skraj upadku, by następnie je “uratować” poprzez przejęcie przez państwo, rośnie napięcie wewnątrz obozu władzy, a oczom obserwatorów ukazuje się bezwzględna walka frakcji walczących o wpływy. Oderwanie obozu władzy od rzeczywistości jest totalne – moment ujawnienia skandalicznego procederu i idącej w dziesiątki milionów rocznie łapówki wykorzystują nie do zdiagnozowania problemu i jego zwalczenia, a do zabezpieczenia własnych interesów, najlepiej kosztem politycznych rywali wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy.

Dobro państwa już dawno nie jest najważniejsze – liczy się władza i jej utrzymanie za wszelką cenę. Nie ma nawet cienia szansy na powołanie komisji śledczej czy rzetelne śledztwo, na które naciska opozycja oraz pewnie już wkrótce opinia publiczna. Do tej pory PiS był teflonowy i ujawnianie mniejsze lub większe afery (w sieci krąży już nawet lista 100 takich…

View original post 3 631 słów więcej

PiS oddał faszystom Warszawę

Oddali dobrowolnie, bez sprzeciwu miasto, które powstańcy warszawscy bronili, nie szczędząc krwi i swojego młodego życia. Oddali i jeszcze za to zapłacili.

Faszyści z całej Europy w 100 rocznicę niepodległości Polski będą maszerować ze swoimi flagami i rasistowskimi hasłami po ulicach bohaterskiego miasta, które przez takich samych wyznawców rasy wybranej zostało zrównane z ziemią, w kraju, gdzie wymordowano 6 milionów Polaków, a w samej Warszawie podczas powstania ponad 200 tysięcy młodych ludzi.

Czy istnieją jeszcze określenia, których można by użyć w stosunku do tych ludzi, jednak nie używając wulgaryzmów i epitetów emocjonalnych uznawanych za niedopuszczalne publicznie?

Kaczyński i Duda, zamiast zdelegalizować ruchy faszystowskie w Polsce, chronią ich prawnie, wspierają i tym samym plują w oczy Powstańcom Warszawskim, na groby i pomniki poległych, bestialsko zamordowanych, spalonych żywcem, zgwałconych i upodlonych.

Nie wyobrażam sobie, aby można było bardziej zakpić z polskich bohaterów, upokorzyć żyjących i obrazić uczucia narodowe Polaków, jak poprzez takie właśnie nieodpowiedzialną ignorancję i błazenadę władzy.

Każdy Polak, który ma elementarną wiedzę historyczną i polityczną, zna wysiłek całego narodu, wyrażający się w 6 milionach zabitych lub zamordowanych rodaków, zburzeniu wielu miast i osiedli, oddaniu w niewolę na kolejne lata Polaków na pastwę innego, tym razem sowieckiego totalitaryzmu.

Każdy Polak zna lata upokorzeń, walkę z narzuconą władzą i przynależność do świata, do którego nie chcieliśmy należeć. Każdy Polak wie, że każdy odradzający się ruch faszystowski na ziemi uświęconej krwią rodaków, chociażby pod innymi nazwami, należy zdelegalizować i osądzać jako zbrodniczy, bo odwołuje się do śmierci innych Polaków.

Każdy Polak wie, zna, rozumie, ale nie Polak-wyznawca PiS. Każdy, tylko nie J. Kaczyński, A. Duda, T. Rydzyk i każdy inny antypolski aparatczyk PiS-u czy też biskup katolicki popierający faszystów.

Sama nazwa: polski neonazista, rasista, faszysta, obraża nasz naród. Jak to mogło się stać, że w ogóle taki ruch mógł pojawić się w Polsce. Tymczasem katolicki ksiądz, oddelegowany do budowy faszyzmu w Polsce, J. Międlar, czy P. Ryba oraz wielu innych ekstremistów rasistowskich korzysta ze wsparcia władz.

Sam Jarosław Kaczyński pisał pozdrowienia dla J. Międlara i był łaskaw określić siebie, że należy do „rasy panów”. Podkreślam – RASY! Co zatem chciał przez to powiedzieć? Że jest także rasistą i będzie zwalczał wszystkich, którzy nie należą do jego rasy?

To nie są tylko słowa. Pierwszą ustawę rasistowską uchwalił nielegalny sejm 16 grudnia 2016 roku w Sali Kolumnowej, kiedy zastosował odpowiedzialność zbiorową i odebrał uprawnienia emerytalne byłym funkcjonariuszom, ludziom służb państwowych, wywiadu i kontrwywiadu, nazywając ich ubekami. Zabrał im nie tylko godność, ale i wskazał jako wrogów narodu, co kosztowało życie już ponad 50 osób. W wyniku tej represyjnej faszystowskiej ustawy o odpowiedzialności zbiorowej bohater narodowy, Gromisław Czempiński, który dokonał w grupą oficerów bohaterskich czynów na światową skalę i spowodował nie tylko podziw świata, pomoc w organizacji Gromu i umorzenie polskich długów w wysokości 16 miliardów dolarów, otrzymał nagrodę w postaci najniższej możliwej w Polsce emerytury.

Podła propaganda, oparta na niebywałym kłamstwie, jest dla J. Kaczyńskiego, M. Błaszczaka i ich bandytów z polską krwią na rękach ważniejsza od prawdy, że UB-ecy uciekli w 1989-90 roku i teraz śmieją się z tych, co wiernie służyli narodowi. Refleksji władzy nie ma do tej pory.

6 maja, wraz z grupą przyjaciół usiadłem na drodze przemarszu faszystów w Katowicach. Dlatego z sądu otrzymałem wyrok nakazowy karzący mnie grzywną, a faszyści dalej maszerują z dumnie uniesionymi sztandarami i hasłami „śmierć wrogom ojczyzny”. Z tym, że to oni określają sobie tych wrogów, którym obiecują śmierć.

Panie Jarosławie Kaczyński,

kogo macie zamiar mordować i kiedy? Komunistów, złodziei, zdradzieckie mordy, kanalie, morderców brata, gorszy sort… i kogo jeszcze? Już mamy się ustawiać do gazu czy dopiero po następnych wyborach?

Kompromitacja Polski przez obecny obóz władzy postępuje tak zdumiewająco szybko, że trudno w to uwierzyć. Będzie niestety gorzej, bo ilość Misiewiczów i nieprzygotowanych do pełnienia odpowiedzialnych urzędów, „hodowców rybek” podłej zmiany wzrasta w tempie zdumiewającym. Nie ma już tych, co odpowiedzialnie podejmują narodowe decyzje i te, na niższych szczeblach władzy.

Czystki na urzędach i zastępowanie fachowców ludźmi podłej zmiany powoduje upadek autorytetów, dramatyczne obniżenie jakości służby państwowej i kompromitację Polski.
Kto w takim razie ma odpowiadać za ich brukowy styl i szkodliwe decyzje?

Były już kompromitacje narodowe, jak chociażby przekazanie placu Piłsudskiego na cele obronne, by budować tam pomniki dla decyzyjnych nieudaczników, był cały wysyp kompromitacji Polski w Unii Europejskiej, słynna ustawa P. Jakiego, która obraziła całe narody, kompromitacja śmigłowcowa, 27:1, powołanie WOT dla prywatnej radości i obrony przed rodakami A. Macierewicza, ale to, jak zakpiono z Polski i Polaków w 100 lecie odzyskania niepodległości przechodzi ludzkie pojęcie.

A naród śpi, protestuje garstka.

„Prawdziwi Polacy” głosują na faszyzm.

W czasach Hitlera w Niemczech wyborcy też głosowali w obronie narodowego honoru Niemców, którzy musieli wstać z kolan przeciw Traktatowi Wersalskiemu, a teraz, już od wieku, wstydzą się za swoje wybory, ludobójstwo i spalenie całej Europy.

Wszystko przed nami. Oby nauka historii dogoniła zaślepiony fanatyzmem naród i zapobiegła upadkowi naszego kraju.

 

Depresja plemnika

11 listopada zapowiada się na wielką kompromitację Polski pisowskiej.

„Proponuję wyłączyć Święto Niepodległości spod ustawy o zgromadzeniach. Przywróćmy Polsce jej święto zanim ekstremiści i prawica nie zniszczą do reszty, i święta, i Polski” – pisze b. minister Bartłomiej Sienkiewicz.

Obywatele RP, KOD i Strajk Kobiet będą tego dnia blokować narodowców z Konstytucją w ręku.

Jak obchodzić 11 listopada?

„To jest święto państwa i państwo powinno wziąć za nie odpowiedzialność” – pisze Bartłomiej Sienkiewicz w apelu, który 2 listopada 2018 opublikował na Facebooku. „Żadnych innych pochodów i manifestacji – wolności manifestowania w jednym zgromadzeniu nie gwarantuje Ruch Narodowy – on ją nam, obywatelom, odbiera. Jeden pochód w każdym…

View original post 3 663 słowa więcej

 

Dudzie mówimy nie

Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!

Holtei

Dzień doberek.

Proboszcz parafii w Brzeźnie Lęborskim zaprosił do odprawiania rekolekcji księdza Wincentego Pawłowicza, skazanego za molestowanie ministrantów. Zawiadamiamy o tym prokuraturę. I apelujemy do Episkopatu: nie pozwólcie, by to się powtórzyło!

Jak wykazało śledztwo OKO.press, ksiądz Wincenty Pawłowicz, skazany w 2003 r. za molestowanie chłopców we wsi pod Łowiczem, po wyjściu z więzienia, w 2006 r. został proboszczem w Krasosiłce pod Odessą na Ukrainie. Odprawiał tam msze w kilku parafiach, miał ministrantów, a z jednym z nich wyjechał nawet na wycieczkę do Włoch.

Według informacji, które uzyskaliśmy od mieszkańców Krasnosiłki, ks. Pawłowicz w 2017 r. wrócił do Polski. Nie wiemy, gdzie teraz przebywa. Zapytaliśmy o to kurię łowicką i odesko-symferopolską, ale od ponad tygodnia nie udzieliły nam żadnej odpowiedzi.

Wiemy jednak, że ks. Pawłowicz od 7 do 10 grudnia 2017 r. prowadził rekolekcje adwentowe w parafii Świętych Apostołów Piotra…

View original post 5 411 słów więcej

Kaczyński był i jest przeciwny Polsce w Unii Europejskiej

Napis zostanie wyświetlony na fasadzie Pałacu Kultury i Nauki w najbliższą sobotę o godz. 18.00. – „Niech każdy w Polsce wie, że Konstytucja wciąż jest najwyższym prawem Rzeczpospolitej!” – napisali na Twitterze Obywatele RP, którzy organizują przedsięwzięcie. Napis będzie widoczny przez tydzień.

https://twitter.com/ObywateleRP/status/1051119621129101313

Lider Obywateli RP zdaje sobie sprawę, że pojawić się mogą oskarżenia o naruszenie ciszy wyborczej, bo napis pojawi się na dzień przed nimi.  – „Jeśli dziś Konstytucja jest głosem w politycznym konflikcie, to dzieje się tak dlatego, że stroną tego konfliktu są siły dokonujące zamachu stanu. Najwyższe prawo wszystkich stron każdego polskiego sporu dzieli. Rzeczywiście jest polityczną deklaracją, choć Konstytucja – równa dla każdego niezależnie od przekonań stanowiąca podstawę bytu wspólnego państwa – powinna być politycznie niewinna, doskonale obojętna wobec partyjnych preferencji” – powiedział Kasprzak w „GW”.

„Konstytucja” na Pałacu Kultury pojawi się dzień po pierwszej rocznicy samospalenia Piotra Szczęsnego – Szarego Człowieka, jak sam siebie określał. Dokonał tego na pl. Defilad u stóp Pałacu w proteście przeciw łamaniu demokracji przez PiS. – „Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej, zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj, zanim całkowicie pozbawi nas wolności” – napisał Piotr Szczęsny w zostawionym przez siebie przesłaniu.

NIE WIERZCIE TYM ZAPEWNIENIOM. Przeczą im słowa i czyny Kaczyńskiego. Był przeciwny wchodzeniu do UE.

Holtei

Na kilkanaście godzin przed wyborami „Gazeta Wyborcza” ma odpalić polityczną bombę, która może zachwiać w posadach słynną spółką Srebrna oraz sceną polityczną. Chodzi o domniemany układ towarzysko-biznesowy, za którym ma stać Jarosław Kaczyński.

Jak ujawniono w czwartkowy wieczór, na dzień przed ciszą wyborczą „Gazeta Wyborcza” opublikuje artykuł pod jakże intrygującym tytułem „Deweloper Kaczyński”. Zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” (a prywatnie brat prezesa TVP) Jarosław Kurskizapowiada, że jego dziennik przedstawi bliżej spółkę Srebrna.

„Wieeeeelkie pieniądze, uwłaszczenie na publicznym majątku, osobiste zaangażowanie Jarosława Kaczyńskiego” – tak Kurski reklamuje okładkowy tekst na piątek. Dziennikarz twierdzi, że chodzi właśnie o takie związki polityki i biznesu, które prezes Prawa i Sprawiedliwości nazywał „patologicznym układem towarzysko-biznesowym”.

Wygląda więc na to, że zapowiadany tekst „Gazety Wyborczej” może być bombą, która tylko mocniej zaszkodzi i tak słabnącym ostatnio notowaniom PiS i może się odbić na wyniku wyborów samorządowych, które już w najbliższą niedzielę.

Podczas dokonywania zmian w…

View original post 4 514 słów więcej

PiS tak naprawdę mówi: Euro, pa!

Ponoć nikt nie jest prorokiem we własnym kraju, ale mamy na raty. W obliczu złych sondaży PiS postanowił proces przyspieszyć, wciąż zapewniając, że są za zostaniem w UE. Aby mieć pewność co do kierunku w jakim idziemy

W sztabie Prawa i Sprawiedliwości nerwowa atmosfera udzieliła się już chyba wszystkim. Co rusz zamawiane są wewnętrzne sondaże i podkręcane obietnice wyborcze.

Gra toczy się o sporą stawkę, dlatego też prezes Kaczyński ogłosił swoistą mobilizację i nakazał wszystkim posłom, którzy akurat nie mają jakiś posiedzeń komisji sejmowych, do wyjazdu w teren i pracy na lepszy wynik wyborów samorządowych.

„Wszyscy parlamentarzyści dostali od prezesa Jarosława Kaczyńskiego nakaz działalności w terenie. – Usłyszałem w partii, że jak ktoś zobaczy któregoś z nas w stolicy, to koniec będzie – opowiada nam z parlamentarzystów”

Zakładane były dwa scenariusze: albo odbijemy się w terenie realnie, albo nie. Bo zwycięstwo ogólne w skali kraju nie oznacza realnej władzy na dole. Dlatego takie nerwy” – tłumaczy jeden z polityków PiS.

Parlamentarzyści swoją agitacją mają wesprzeć przede wszystkim premiera Morawieckiego, który jest lokomotywą tych wyborów z ramienia partii, ale jednocześnie może stać się ich kozłem ofiarnym w wypadku przegranej.

W PiS na finiszu kampanii zapanował potworny chaos. Klęska zajrzała w oczy Kaczyńskiemu. Czy trafi go szlag, apopleksja?

Holtei

Morawiecki chciałby Ziobrę wyrzucić?

„Nie mam żalu do Ziobry” – zapewniał w Polsat News prezes Kaczyński, ale wydaje się, że to tylko dobra mina do złej gry, co potwierdzają wypowiedzi innych polityków partii rządzącej.

Sprawa dotyczy wniosku, jaki na początku października minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wysłał do Trybunału Konstytucyjnego. Nie informując nikogo prokurator generalny chce, aby TK uznał „art. 267 traktatu o funkcjonowaniu UE, który umożliwia sądom krajowym zadawanie pytań prejudycjalnych Trybunałowi Sprawiedliwości UE, został uznany za niezgodny z Konstytucją RP, jeśli pytania będą dotyczyć „ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej”.

Samowolka Ziobry, która wyszła na jaw tuż przed wyborami samorządowymi i która stawia wyraźne pytanie co do przyszłości Polski w UE, wywołała złość wśród partyjnych kolegów.

Minister sprawiedliwości próbuje ratować sytuację tłumacząc, że wywoływanie polexitu to zwykła manipulacja. W wystosowanym oświadczeniu zapewnił, że wniosek nie jest próbą wyprowadzenia Polski z UE, ale jego istotą „jest zbadanie kompetencji…

View original post 3 196 słów więcej

Post Navigation