Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Paweł Kowal”

Przekupstwo Kaczyńskiego, na które nie ma pieniędzy

Małgorzata Kidawa-Błońska – miodzio >>>

Więcej: Kiełbasa Kaczyńskiego, prezes robi z Polaków idiotów >>>

Kmicic z chesterfieldem

Na Marszu Równości w Lublinie tydzień temu zatrzymano małżeństwo z domowej roboty ładunkiem wybuchowym. Miał zostać użyty przeciwko uczestnikom manifestacji. Czyżby głoszenie z ambon o „tęczowej zarazie” wywołało efekt „samotnych wilków” prowadzących prywatny dżihad po tym, czego nasłuchali się od radykalnych imamów w meczetach Londynu czy Paryża?

„Przyzwolenie na język pogardy stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa”

RPO Adam Bodnar czuje rosnące zagrożenie homofobicznym terroryzmem. Zaraz po zatrzymaniu małżeństwa z Lublina wydał oświadczenie „STOP homofobicznej i transfobicznej przemocy!”:

„Wzywam do zaprzestania działań, które prowadzą do realnego zagrożenia osób LGBT. (…) Nie możemy nadal tolerować wykluczania ze wspólnoty tworzonej przez wszystkich mieszkańców naszego kraju całej grupy społecznej. Pamiętajmy też, że nieprzekraczalną granicą wolności słowa jest godność drugiego człowieka. (…)

Z wielkim niepokojem obserwuję narastanie uprzedzeń, nienawiści, a także słownej i fizycznej agresji wobec osób LGBT. Moje obawy i stanowczy sprzeciw tym bardziej wzbudza fakt, że te niebezpieczne napięcia społeczne nie tylko nie są postrzegane jako wymagające reakcji i eliminacji zagrożenia…

View original post 2 674 słowa więcej

 

Takich pokraków u władzy jak pisowcy świat nie widział. Rekord głupoty

>>>

W cieniu #KuchcinskiTravel działały też #KarczewskiAirlines

Po krótkim briefingu prasowym, podczas którego marszałek Sejmu Marek Kuchciński odniósł się do zarzutów o nadużywanie prawa do rządowego samolotu, nie brakowało opinii, że brak dymisji prominentnego polityka Prawa i Sprawiedliwości może się tej partii odbić czkawką. Dziś już gołym okiem widać, że opublikowana lista przelotów formalnie drugiej osoby w państwie potwierdziła jedynie, że ujawnione przez media przy pomocy posła PO Sławomira Nitrasa rewelacje to wierzchołek góry lodowej.

– “Do listy pasażerów dołączane były, moim zdaniem kompletnie nieuprawnione, osoby takie jak Stanisław Piotrowicz, Maria Piotrowicz, Zdzisław Krasnodębski, Anna Krasnodębska, wielokrotnie poseł Bogdan Rzońca, wielokrotnie posłanka Wróblewska i wielu innych, w tym asystenci marszałka Kuchcińskiego. Żadna z tych osób nie spełnia kryterium instrukcji HEAD, która wyraźnie mówi o członkach oficjalnych delegacji” – mówił Robert Kropiwnicki podczas konferencji prasowej w Sejmie.

– “Informacje, które do nas docierają, które będziemy weryfikować w najbliższych dniach mówią, że jednak spora nieobecność marszałka Karczewskiego w ostatnich dniach nie jest przypadkowa. Do tych spraw będziemy wracać. Badamy tę sprawę. Słyszałem wywiad pani Justyny Dobrosz-Oracz z marszałkiem Karczewskim, który mówił, że nie latał z rodziną samolotem. Z naszych informacji wynika, że być może do takich lotów doszło – dodał Cezary Tomczyk.

Sprawę pogarszają niedorzeczne tłumaczenia towarzyszących marszałkowi Kuchcińskiemu posłów PiS i ich bliskich, którzy oczywiście nic nie mają sobie do zarzucenia, albo przekonując (niezgodnie z prawdą), że problem generują nieprecyzyjne przepisy, które zamierzają poprawić (czytaj zalegalizować rządowe taksówki dla braci pisowskiej), albo z bitą i arogancją przekonują, że w zasadzie nic się nie stało i szkoda się silić na tłumaczenia.

“Ja mieszkam na Podkarpaciu, 70 km od Rzeszowa. Zazwyczaj podróżuję albo własnym samochodem, około 6 godzin, albo samolotem należącym do LOT-u. Tego dnia, jak pamiętam, nie było wolnych miejsc w samolotach rejsowych (…). Pewnie bym pozostał w Warszawie i czekał na wolny rejs, ale tego dnia Instytut Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie opuściła moja żona. Otrzymała po wyjściu ze szpitala kilkaset sztuk ampułek leku, który trzeba przechowywać w stanie zamrożonym – po rozmrożeniu leki nadają się do wyrzucenia. I zrodził się problem, jak dotrzeć z tymi ampułkami jak najszybciej do domu, tak żeby się nie rozmroziły. (…) Dowiedziałem się, że pan marszałek będzie leciał do Rzeszowa – i skorzystałem z tej sposobności” – mówił w RMF FM Stanisław Piotrowicz. Na uwagę, że codziennie w podobnej sytuacji są też inni Polacy, wzniósł się na Himalaje populizmu przekonując, że marszałek Sejmu każdemu potrzebującemu takiej “przysługi” z pewnością by pomógł.

Jeszcze bardziej kuriozalne tłumaczenie wybrał inny poseł PiS, Bogdan Rzońca, częsty bywalec lotów linią lotniczą “Air Kuchciński”. Stwierdził, że była to jedyna okazja, by spokojnie porozmawiać ze swoim kolegą z regionu o sprawach Podkarpacia, bo w Sejmie nie sposób marszałka uchwycić. Na dodatek arogancko stwierdził, że żadnej ujmy państwu nie przynosi to, że posłowie partii rządzącej wożą swoje rozpasane tyłki samolotem dla VIP. “Poprosił mnie, bym mu towarzyszył. Interesował się sprawami podkarpackiej infrastruktury drogowej– mówił poseł Rzońca. To była szansa na spokojną wymianę informacji potrzebną w naszej pracy dla Podkarpacia” – dodał.

“Dobrze zrobiłem, że wsiadłem do tego samolotu. Jakiejś tam wielkiej ujmy państwu polskiemu ani samolotowi... Bo przecież nie ugryzłem siedzenia ani nie popsułem samolotu, tylko rozmawialiśmy jak ludzie. Bo był czas, naprawdę był czas, spokojnie 30-40 minut porozmawiać” – zapewniał bezwstydnie polityk PiS.

Można odnieść wrażenie, że rządzący kompletnie się już pogubili w rozbrajaniu tej bomby i na każdym kroku pogrążają się coraz bardziej. Nam jedynie pozostaje czekać na kolejne rewelacje w tej sprawie, bo że jest ich bez liku chyba już każdy widzi.

Kmicic z chesterfieldem

Polityk PSL podzielił się tymi informacjami w programie Poranek Radia TOK FM. „Jeżeli dzisiaj dyskutujemy o demoralizacji marszałka Kuchcińskiego, to może warto by było zapytać, gdzie mieszka pracujący syn marszałka. Czy w mieszkaniu sejmowym, które marszałek Kuchciński ma ze środków sejmowych, nie zamieszkuje cała jego rodzina? Zapytajcie państwo, czy przypadkiem w mieszkaniu służbowym Kuchcińskiego nie mieszka cała jego rodzina. Jeśli osoba pracująca, korzysta z mieszkania, które należy do posła, to jest kolejne nadużycie władzy” – stwierdził poseł.

Doniesienia Sawickiego wywołały spore zamieszanie na Twitterze. Większość internautów jest po prostu oburzona postawą Kuchcińskiego. „Panie Krzysztofie Brejza czy można sprawdzić kto mieszka w służbowym mieszkaniu, marszałka Kuchcińskiego? Jak podaje Radio TOK FM podobno lokal na nasz koszt zamieszkuje syn marszałka z rodziną. Czy ich też podatnik ma utrzymywać” – zapytała jedna z użytkowniczek serwisu.

To nie koniec szokujących doniesień. Jak się okazuje, „afera samolotowa” marszałka jeszcze się nie…

View original post 2 568 słów więcej

 

Krystyna Pawłowicz wykonała łamane salto do tyłu z podwójną śrubą z pozycji kucznej, niestety w basenie wody nie było. Pis jej mać

Gdy mamy do czynienia z taką sytuacją, jak po wczorajszym ogłoszeniu prognozowanych wyników wyborów, czyli gdy wszyscy są pozornie zadowoleni i wszyscy główni gracze ogłaszają wyborczy sukces, należy do sprawy podejść w sposób niestandardowy. Bo choć deklaracje zwycięstwa padają zarówno ze strony Prawa i Sprawiedliwości, Koalicji Obywatelskiej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego, to tylko jedno ugrupowanie zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, które wyraźnie z przegraną poradzić sobie nie potrafi. 

Politolodzy nie mają wątpliwości – wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego po ogłoszeniu sondażowych wyników nie brzmiała jak mowa zwycięska.

– Musimy zachować spokój, ale jeśli to, co jest w tej chwili, będzie potwierdzone, przynajmniej generalnie (…), to będziemy mogli starać o władze w wielu miejscach, jeżeli chodzi o sejmiki samorządowe. Będziemy mogli w pewnych ważnych miastach walczyć w drugiej rundzie i jednocześnie będziemy musieli, i to jest mój główny przekaz, bardzo ciężko pracować w ciągu kolejnego roku, także po to, by w ostatnich momentach przed wyborami nie spadały na nas różne ciosy – mówił po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów prezes PiS.

W sieci natomiast aż roi się od komentarzy pełnych rozczarowania werdyktem wyborców, obrażających wyborców w dużych miastach czy wręcz doszukujących się spisku czy potencjalnego fałszerstwa. Takie głosy można przeczytać zarówno z ust redaktor naczelnej portalu wpolityce.pl Marzeny Nykiel, marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego czy posłanki PiS Krystyny Pawłowicz.

Nic dziwnego, że politycy partii rządzącej oraz funkcjonariusze zależnych od nich mediów czują rozczarowanie. “Dobra zmiana” wczoraj poległa, a rozmiary tej porażki dopiero ujrzą światło dzienne, gdy spłyną ostateczne wyniki z sejmików. Choć wyniki exit poll pokazują ich wygraną w 9 sejmikach wojewódzkich (w 2014 roku w 5), to dosyć płaskie wyniki oznaczają, że w zdecydowanej większości z nich PiS będzie zmuszone szukać koalicjanta., Biorąc natomiast pod uwagę kolejny świetny wynik PSL (ponad 16% w skali kraju, w większości zapewne tak jak w 2014 roku na wschodzie) oraz deklarację prezes Władysława Kosiniaka-Kamysza, że z PiS w żadne koalicje nie wejdą, władza w sejmikach pozostanie w rękach niepisowskich.

Marsz po władzę na najniższym poziomie ogólnopolskim został powstrzymany, a planowanego Budapesztu w Warszawie (czyli ekspansji władzy do większości konstytucyjnej) już nie będzie. W przeciwieństwie do Węgier, władzy centralnej, mimo gigantycznych środków finansowych oraz nieprawdopodobnie ofensywnej polityki wewnętrznej nie udało się zlikwidować opozycji ani zyskać nowych wyborców. Wśród najbardziej krewkich polityków obozu rządzącego musi panować poczucie wielkiego rozczarowania, być może też przekonanie, że użyto zbyt łagodnych środków w zwalczaniu przeciwników politycznych. I właśnie w takie tony uderzyła Krystyna Pawłowicz, z której wpisu wynika, że za klęskę swojego ugrupowania obwinia media prywatne, dlatego pierwszym krokiem po wyborach powinno być właśnie uderzenie w takie redakcje jak Onet czy TVN24.

Wygląda zatem na to, że czekają nas bardzo gorące miesiące w polskiej polityce. Obóz władzy może bowiem albo spróbować “domknąć” otwarte fronty sporu politycznego, nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi, opinii publicznej i działaniom instytucji unijnych (tak jak w przypadku Sądu Najwyższego), albo zrobić wielki krok wstecz, wycofać się z toczonej wojny polsko-polskiej i liczyć na najniższy wymiar kary. Każdy z wybranych scenariuszy napotka na opór nawet wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. I to chyba najważniejszy skutek wczorajszych wyborów.

Głupawka pisowskich polityków nieoceniona. Pawłowicz: „Kody przewodniczyły komisjom chuliganeria i zadymiarze liczyli w Warszawie głosy.Nie mam zaufania do ich uczciwości.”

Holtei

„Chcę podziękować mieszkańcom Warszawy za tak wielki kredyt zaufania, którym mnie obdarzyli”– powiedział Rafał Trzaskowski.

Rafał Trzaskowski wygrał wybory prezydenckie w Warszawie już w pierwszej turze. Uzyskał 54,1 proc. poparcia. Jaki uzyskał 30,9 proc.

W Łodzi Hanna Zdanowska zdetronizowała kandydata PiS i uzyskała 70,1 procW Poznaniu też wygrał w pierwszej turze Jacek Jaśkowiak 56,6 proc.

Według sondażu Ipsos dla w wyborach do sejmików wojewódzkich w skali kraju: PiS – 32,3 proc. ; Koalicja Obywatelska – 24,7 proc.; PSL – 16,6 proc.; Kukiz’15 – 6,3 proc.; Bezpartyjni Samorządowcy – 6,3 proc.; SLD-Lewica Razem – 5,7 proc.

Frekwencja według sondażu wyniosła 51, 3 proc.

„To nie jest komunikat o zwycięstwie” – tak politolodzy w studiu TOK FM komentowali słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów samorządowych.

W skali kraju wyniki do sejmików wojewódzkich wyglądają tak: PiS – 32,3, KO- 24,7, PS L- 16.6, Kukiz 6,3, Bezpartyjni –…

View original post 3 913 słów więcej

Macierewicz zostaje, Morawiecki prowadzi Polskę do faszyzmu. Demokracja zamienia się w państwo policyjne

W eseju dla strony Magazynu TVN24 prof. Adam Strzembosz pisze o zamienianiu przez PiS demokracji w pańtwo policyjne.

Jeżeli wejdą w życie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, rozpocznie się wyraźny proces przekształcania obecnego systemu prawnego w kierunku państwa policyjnego. Wprawdzie poczucie pokrzywdzenia oraz wykluczenia części społeczeństwa przyczyniło się istotnie do zwycięstwa wyborczego koalicji obecnie rządzącej, ale nie usprawiedliwia to w jakiejkolwiek mierze naruszania elementarnych zasad rządzących prawdziwą demokracją.

Generał Piotr Pytel, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, został zatrzymany i przesłuchany w prokuraturze. Antoni Macierewicz zarzuca mu współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi. Pytel zapowiada: Nie odpuszczę, będzie pozew.

Stawiał pan opór?

Generał Piotr Pytel, były szef SKW: – Mój pies stawiał opór, ale go zamknąłem w kuchni. Ja nie stawiałem, znam procedury i szanuję prawo. Byłem zaskoczony, ale spokojny.

Przychodzą po pana służby specjalne, a pan jest spokojny?

– Żandarmeria Wojskowa. Tak, jestem spokojny. Bo mam świadomość, że prokuratura nic na mnie nie ma. I nie może mieć.

(…)

Pozwie pan Antoniego Macierewicza?

– Tak.  Nie odpuszczę. Nie jestem tu skrępowany tajemnicą, bo wszystkie kłamstwa zostały wypowiedziane publicznie, w pisowskich mediach.

W efekcie nie bardzo ma się pan czym bronić.

– Ale to wszystko kiedyś zostanie ujawnione bądź osądzone. I ja, i wszyscy, którzy pracowali ze mną, jesteśmy spokojni. Działaliśmy w ramach prawa i na podstawie prawa. I nic nam się w materii służbowej i operacyjnej nie wyrwało spod kontroli. Natomiast, wie pan, w obliczu tak absurdalnych i kłamliwych oskarżeń, rzucanych publicznie przez Macierewicza i jego medialnych sprzymierzeńców, tłumaczenie się było by upokorzeniem. Te oszczerstwa nie zasługują na publiczną polemikę.

Ma pan spokojne sumienie?

– W stu procentach.

Macierewicz robi to samo w firmach podległych MON.

Pisowski marszałek Senatu Stanisław Karczewski w rozmowie w „Rzeczpospolitej” z Jackiem Nizinkiewicze twierdzi, że Macierewicz może utrzymać stanowisko.

„Minister Macierewicz powinien zachować stanowisko. (…) Gwarantem wyjaśnienie przyczyn katastrofy smoleńskiej jest podkomisja smoleńska. A. Macierewicz bardzo chce wyjaśnienia przyczyny katastrofy za co wszyscy powinniśmy być mu wdzięczni” – S. Karczewski.

A ponadto tzw. rekonstrukcja rządu ma się pociągnąć długo, jak telenowela brazylijcka.

Politycy PiS oburzają się, że Kaczyński jest nazywany „wrednym dziadygą”, a Szydlo „wredną babą”.

Duda podpisze ustawy sądownicze.

Weta nie będzie.

Na biurku Andrzeja Dudy leżą do podpisania ustawy o SN i KRS. Mimo że środowiska prawnicze apelują do prezydenta, by zawetował te projekty, rzecznik prezydenta w Poranku TOK FM nie pozostawia wątpliwości, że Andrzej Duda nie wykorzysta możliwości weta.

A Tadeusz Rydzyk dostaje od władzy PiS miliony.

Dokąd zmierzamy?

Do państwa policyjnego, czy też faszystowskiego. Na portalu crwodmedia.pl pisze Piotr Lipiński (obszerne fragmenty).

Problem premiera polega na powrocie od idei superpaństwa. Idei, która legła u podstaw zarówno komunizmu jak i faszyzmu. Idei, która doprowadziła do gospodarczej ruiny nie tylko ustroje totalitarne, ale także II RP, która tylko i wyłącznie z powodu koszmaru wojny zapisała się tak pozytywnie w świadomości społecznej. W końcu mieliśmy także PRL, który również wierzył w zbawienną moc ręki aparatu biurokratycznego, na próżno.

Słuchając premiera miedzy nowomową i sloganami idea superpaństwa pojawia się bowiem jako myśl przewodnia.

„Państwo wraca do gry na poważnie. Do przedsiębiorczych przedsiębiorców dołącza teraz również przedsiębiorcze państwo”

W myśl Morawieckiego to państwo daje bowiem impuls do rozwoju. Nowy premier wierzy, że do sukcesu doliny krzemowej, potęgi gospodarczej Korei, a także Chin i Japonii nie doprowadził wolny rynek, ale staranne prowadzenie biznesu za rękę przez państwo. “Narodowa suwerenność i tradycja są autem w modernizacyjnych zmaganiach” mówił premier wchodząc na tory retoryki wstawania z kolan i aktywnej roli państwa w kształtowaniu gospodarczego interesu.

Interes ten jest bowiem zagrożony przez zagraniczny kapitał. Jakkolwiek ironicznie to brzmi z ust ex-prezesa zagranicznego banku, ale w expose padły następujące słowa:

„Kiedy zagraniczni eksperci mówią o naszej gospodarce, to coraz częściej podzielają nasze diagnozy. O tym, jak bardzo przez 25 lat ostatnich uzależniliśmy się od zagranicznego kapitału. Najgłośniejszy ekonomista świata Thomas Piketty powiedział – przepraszam za jeden anglicyzm – „foreign owned countries” – jesteście krajem w posiadaniu zagranicy. „

Diagnozę dopełniają słowa:

„Polska polityka rozpięta jest między dwie błędne wizje. Z jednej strony wizja rozwoju zależnego, czyli 25 lat III RP która przewiduje dla Polski jedynie rolę peryferii. Z drugiej strony głosy, że Polska miałaby się odgrodzić murem od reszty świata. My chcemy żeby Polska była wielka. Polska jest częścią Zachodu. A jeśli tak, to musi mieć globalne aspiracje i nie bać się konkurencji. Nie bać się współpracy.”

Natomiast rozwiązaniem na bolączki gospodarki ma być:

„Potrzebujemy zatem państwa i silnej tożsamości, by wyrwać się z roli peryferii we współczesnym kapitalizmie. Dlatego jedną z głównych idei dla planu rozwoju jest wykreowanie polskich firm, jako globalnych championów”.

Nie można powiedzieć, że premier nie ma zupełnie racji. W rozwoju Chin, Japonii, Korei olbrzymią rolę miało państwo, które chroniło i wspierało rodzimy przemysł, aby ten urósł do rangi “championów”. Jednak podejście to działało sprawnie tak długo, jak gospodarka znajdowała się na niskim i średnim poziomie rozwoju, ponieważ potem sztywne podejście, korupcja i układy zaczęły rodzić poważne komplikacje. Japonia pogrążyła się w trwającej dekady stagnacji, ponieważ nie potrafiła odejść od kulturowo uwarunkowanego podejścia do ręcznego sterowania gospodarką. Wydajność pracy w kraju Kwitnącej Wiśni jest bowiem niższa niż w krajach zachodu. Chiny się szybko bogacą, ale mają coraz większe problemy. Kraj z gigantycznymi rezerwami walutowymi i nadwyżkami dochodów w ciągu dekady popadł w głębokie zadłużenie, a możliwość kontynuowania obecnego ręcznie sterowanego modelu rozwoju w perspektywie wieloletniej nie wróży dogonienia dochodem na mieszkańca Zachodu. Chiny mogą być największą gospodarką, ale dzięki liczbie mieszkańców, a nie zasobności poszczególnych obywateli. Równocześnie szybko rozwijająca się wciąż Korea Południowa należy do najbardziej wolnorynkowych gospodarek świata, jednych z niewielu państw, które w polityce budżetowej zbliżają się bardziej do pojęcia “państwa minimum” niż promowanego w Europie państwa socjalnego. Kraj ten w latach 80-tych startując z poziomu Polski, obecnie zostawił nas daleko w tyle.

Morawiecki nie zorientował się, że kreowanie championów jest ważną formą, ale uzupełnienia modelu rozwoju opartego na nie blokowaniu przedsiębiorczości. Własne korporacje są narzędziem realizowania polityki zagranicznej, stąd zwłaszcza Chiny tak bardzo na nie stawiają. Jednak nie zmienia to obrazu, że wolny handel i wolna przedsiębiorczość są podstawą rozwoju wszystkich najbogatszych gospodarek. Nie chodzi tutaj tylko o podatki, ale przyjazne firmom, stabilne, ograniczone ilościowo prawo i sprawny wymiar sprawiedliwości. Wartości w Polsce bagatelizowane, ale które okazały się kluczowe dla sukcesu takich krajów jak Szwecja, która jest bardzo bogate mimo wysokich podatków.

Morawiecki nie ma szans na realizację swoich marzeń o skuteczności skorumpowanej reki państwa bez dania szansy przedsiębiorcom. Zwłaszcza w czasach, gdzie małe start-upy, a nie rządowe inwestycje potrafią zrewolucjonizować świat.

Premier obiecywał wprawdzie przedsiębiorcom bardziej przyjazną biurokrację, uproszczenie systemu podatków i danin wobec państwa, czy zmniejszenie liczby praw i regulacji. Jednak to nie one nadawały ton całemu wystąpieniu. Tym bardziej, że Morawicki jako wicepremier zasłynął wzmacnianiem żelaznego uścisku państwa, a nie jego luzowaniem. Uszczelnianie wiążące się z nakładaniem nowych obowiązków na firmy, kosztująca miliardy repolonizacja, dokręcanie podatkowej śruby kolejnym grupom przedsiębiorców i pracownikom. Kpina z obywatela przy zmianach w kwocie wolnej od podatku. W końcu mamy konstytucję dla biznesu, która choć jest krokiem w dobrą stronę, to pojawiła się w grafiku dopiero po dwóch latach rządów, co pokazuje jak wielki priorytet miała dla władzy. Co więcej, wiele bolączek zostało w konstytucji całkowicie pomiętych. Niestety jej zapisy nie są w żaden sposób godne podkreślenia mianem satysfakcjonujących w obecnych realiach, kiedy równocześnie urzędnicy zmieniają na niekorzyść podatników interpretacje przepisów, a firmy zalewają kolejne kontrole drapieżnego na dodatkowe środki państwa.

Premier Morawiecki nie docenia kluczowego znaczenia dla gospodarki małych i średnich przedsiębiorstw, które reprezentują właśnie polski kapitał, a które są poddawane przez nasze państwo największym represjom. Nie potrzeba wielomiliardowych dotacji państwa, starczy, że politycy przestaną przeszkadzać firmom. W przeciwnym wypadku czeka nas powrót do przeszłości, bandy kolesiów na państwowych stołkach, która uwierzyła, że kreska planisty w gabinecie politycznym ma moc sprawczą dokonania realnej zmiany rzeczywistości.

Dla portalu wiadomo.co mówi Paweł Kowal, były polityk PiS.

Post Navigation