Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Paweł Kukiz”

PSL, Kukiz i Międlar – nowa prawicowa Trójca św.

***

Na zdarzenie zareagował rzecznik PSL Jakub Stefaniak: Dementuję! Nie spotkał się z Międlarem, tylko Międlar dostał się na spotkanie z wyborcami, wykorzystał moment konferencji prasowej i nagrał rozmowę podając się za dziennikarza. Władysław Kosiniak Kamysz po całym dniu spotkań go nie rozpoznał. Odcinamy się od działalności tego człowieka!

– Nie wyobrażam sobie, że rozmawiałbym z dziennikarzem i nie zapytał o nazwisko i redakcję, którą reprezentuje. Prezes powinien być ostrożniejszy – wypowiada się senator Marek Borowski. 

Prof. Przemysław Żukiewicz (Uniwersytet Wrocławski): Rzecznik PSL tłumaczy, że Kosiniak Kamysz rozmawiał z Międlarem, bo… go nigdy na oczy nie widział. Jeśli lider PSL jest zatem tak zorientowany w polskiej polityce, to może faktycznie lepiej, by ta partia nie przekroczyła progu.

– Panie Władysławie – NIE. Nawet jeśli to było tylko przypadkowe spotkanie, to należało natychmiast i mocno zareagować. Kolejny strzał w stopę? Chyba się Pan mocno pogubił – komentuje ks. Wojciech Lemański.

Rozmowę z Międlarem odbył także obecny koalicjant PSL – Paweł Kukiz.

Kmicic z chesterfieldem

>>>

Więcej >>>

„Tak działa kombajn nienawiści i hejtu. A w tajnej grupie atakującej mnie i moją rodzinę DWÓCH DYREKTORÓW SĄDÓW nominatów Z. Ziobry – dyr. Sądu Rejonowego w Inowrocławiu i dyr. Sądu Okręgowego w Bydgoszczy” – podsumował Krzysztof Brejza doniesienia gazeta.pl. Portal zamieścił fragmenty rozmów z 2018 r., które prowadzili działacze Solidarnej Polski i PiS z Inowrocławia na komunikatorze WhatsApp.

Administratorem tej grupy był Ireneusz Stachowiak, polityk Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Należeli do niej m.in. dwaj dzisiejsi dyrektorzy sądów: Karol Adamski (dyrektor Sądu Rejonowego w Inowrocławiu) oraz Szymon Kosmalski (zastępca dyrektora Sądu Okręgowego w Bydgoszczy). A także pracująca obecnie w Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy była redaktor naczelna wydawanego przez ratusz miesięcznika „Nasze Miasto Inowrocław” – Beata Zarzycka.

Według gazeta.pl, członkowie grupy publikowali komentarze i produkowali memy atakujące posła Brejzę. Jeden z nich napisał: – „Zrobię z niego [Krzysztofa Brejzy – przyp.] Misiewicza lepszego niż z Bartka Misiewicza zrobili”. Uczestników…

View original post 1 173 słowa więcej

 

Obalić dyktaturę proboszczów

Waldemar Kuczyński dołączył do osób, których zdaniem Kościół katolicki hamuje demokrację w naszym kraju. Zdaniem ministra w rządzie Tadeusza Mazowieckiego należy „obalić dyktaturę proboszczów”.

>>>

Więej >>>

Depresja plemnika

Jarosław Kaczyński jest wewnętrznie zdruzgotany śmiercią przyjaciółki, brata, matki i myślę, że poczucie proporcji  i rzeczywistości jest u niego zachwiane. Bardzo mu współczuję, ale myślę, że wewnętrzna tragedia nie usprawiedliwia niszczenia wszystkiego wokół siebie – ocenia prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog. – Moim zdaniem prawdziwa wiara to przede wszystkim szacunek do drugiego człowieka, a robienie z jakichś zmitologizowanych założeń czy symboli, jak tęcza, czegoś tak zasadniczego jest czymś absurdalnym i pokazuje tak naprawdę wewnętrzną pustkę pisiaków – mówi o zatrzymaniu Elżbiety Podleśnej

View original post 1 763 słowa więcej

 

Kompromitacja PiS w Europie. Prześladowanie Kozłowskiej

Ukraińska szefowa Fundacji Otwarty Dialog Ludmiła Kozłowska od dwóch dni jest w Berlinie, gdzie weźmie udział w wysłuchaniu w Bundestagu o łamaniu praworządności w Polsce i na Węgrzech. Zastosowany przez polskie władze wpis do Systemu Informacyjnego Schengen, który uniemożliwiał Kozłowskiej powrót do UE, działał niecały miesiąc.

  • Od rana 11 września wydalona z Polski i UE Ludmiła Kozłowska przebywa w Niemczech
  • Kozłowską zaprosili niemieccy parlamentarzyści na wysłuchanie w Bundestagu zatytułowane „Prawa człowieka w niebezpieczeństwie – demontaż praworządności w Polsce i na Węgrzech”
  • – Opowiem, jak polskie władze za pomocą dezinformacji, personalnych ataków i całego aparatu państwowego chciały wyrzucić mnie z Polski – zadeklarowała ukraińska prezes Fundacji Otwarty Dialog w rozmowie z Onetem
  • Jak dowiedział się Onet, podstawą wydania wizy był „interes narodowy Niemiec”

Wczesnym rankiem we wtorek 11 września Ludmiła Kozłowska wylądowała w Berlinie, gdzie w czwartek 13 września weźmie udział w wysłuchaniu w niemieckim parlamencie. Niecały miesiąc wcześniej, 14 sierpnia, ukraińska szefowa Fundacji Otwarty Dialog została deportowana z terytorium Unii Europejskiej na skutek wpisania do Systemu Informacyjnego Schengen (SIS) przez władze polskie.

Wpis do SIS nastąpił wskutek negatywnej opinii ABW dotyczącej wniosku Kozłowskiej o zezwolenie na pobyt rezydenta długoterminowego w UE. Jak stwierdził Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, negatywna opinia ABW związana jest „z poważnymi wątpliwościami dotyczącymi finansowania kierowanej przez Ludmiłę Kozłowską Fundacji Otwarty Dialog”.

W rozmowie z Onetem, Kozłowska stwierdziła wówczas, że działania ABW są „osobistą polityczną zemstą Mariusza Kamińskiego na moim mężu Bartoszu Kramku” za jego działalność w antyrządowych ruchach obywatelskich. – To już kolejna próba ABW atakowania i zdyskredytowania Fundacji Otwarty Dialog – powiedziała wtedy. – Wcześniej Mariusz Kamiński zlecił szefom MSZ ogólną kontrolę fundacji oraz przymusową wymianę zarządu. Później była kontrola celno-skarbowa fundacji, która miała na celu doszukanie się nieprawidłowości w naszych działaniach. Sprawdzano, dlaczego jednej lub drugiej osobie, przesiedleńcom i wojskowym z Ukrainy, wydawaliśmy pomoc humanitarną lub kamizelki kuloodporne. Tu też niczego się nie doszukano, bo to jest normalna działalność takich organizacji jak nasza.

Po niecałym miesiącu Kozłowska powróciła na terytorium UE w związku z wysłuchaniem w Bundestagu, o którym jeszcze w lipcu rozmawiała z dwoma niemieckimi parlamentarzystami, Frankiem Schwabe i Andreasem Nickiem.

– Po deportacji sprawy się skomplikowały, ale w ubiegłym tygodniu dostałam oficjalne zaproszenie na wysłuchanie w niemieckim parlamencie – powiedziała Onetowi Kozłowska. – 10 września otrzymałam krótkoterminową, specjalną wizę do Niemiec. Znamienne, że były szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski w niedawnym wywiadzie przyznał, że w moim wydaleniu chodziło o zablokowanie „antypolskiej” działalności fundacji w Europie, w tym kontaktów z zagranicznymi politykami – dodała Kozłowska.

Jak dowiedział się Onet, podstawą wydania wizy był „interes narodowy Niemiec”.

Wysłuchanie zatytułowane „Prawa człowieka w niebezpieczeństwie – demontaż praworządności w Polsce i na Węgrzech” odbędzie się 13 września w Bundestagu. – Opowiem na nim, jak polskie władze za pomocą dezinformacji, personalnych ataków i całego aparatu państwowego w postaci służb specjalnych, prokuratury, policji i przy pomocy kontroli celno-skarbowych, próbowały wyrzucić mnie z Polski. Obecna władza twierdzi, że szkodzę interesowi Polski. Ja uważam, że bronię interesu Polski i Europy, które nie są zbieżne z interesem PiS – powiedziała Kozłowska.

W rozmowie z Onetem Kozłowska dodała, że jest poruszona możliwością powrotu do Europy, szczególnie, że to wyjątkowy moment. – Wracając do Unii Europejskiej, odczuwam ogromną nadzieję i wzruszenie – powiedziała. – Wracam w symbolicznym okresie. Po pierwsze, przesłuchanie odbędzie się równo miesiąc po tym, jak zostałam wydalona z Belgii na żądanie polskich władz. W ten sposób PiS próbowało mnie uciszyć, ale to im się nie udało. Na spotkaniach w Bundestagu wyjaśniam, co ze mną zrobiono i jak PiS próbował rozdzielić mnie z mężem. Ten okres jest symboliczny jeszcze z jednego powodu. Kiedy dowiedziałam się, że otrzymam wizę do Niemiec, Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło projekt rezolucji, która jest rekomendacją dla wszystkich narodowych parlamentów, aby przyjęły globalną ustawę Magnickiego, o co moja Fundacja Otwarty Dialog walczyła od lat. W najbliższym czasie zamierzamy także kontynuować działania na rzecz utrzymania sankcji wobec Rosji na forum Rady Europy.

Ustawa Magnickiego wzięła swą nazwę od nazwiska rosyjskiego prawnika Siergieja Magnickiego, który wykazał korupcję na najwyższych szczeblach władzy w Rosji. Na podstawie sfałszowanych przez prokuratorów dowodów Magnicki trafił do aresztu, gdzie zmarł pobity przez strażników w listopadzie 2009 r.

Ustawa wprowadza osobistą odpowiedzialność konkretnych urzędników za łamanie praw człowieka i nadużycia władzy. Osoby objęte ustawą Magnickiego nie będą mogły wjeżdżać na teren krajów, które ją przyjęły, będą blokowane także ich konta bankowe. – Do tej pory myślano o stosowaniu ustawy Magnickiego pod kątem takich krajów, jak Rosja, Kazachstan czy Mołdawia – powiedziała Kozłowska. – Lecz jeśli polskie władze będą zachowywać się tak, jak do tej pory, sankcje mogą kiedyś dotyczyć także ich. Przykro mi to mówić, ale Mariusz Kamiński i cała ekipa, która łamie konstytucję i swobody obywatelskie, podąża w podobnym kierunku.

Wydanie wizy Ludmile Kozłowskiej jest kolejnym sygnałem ze strony Niemiec, że ich zdaniem Polska nadużywa furtki, jaką jest wpis do Systemu Informacyjnego Schengen, do wyrzucania z kraju lub nie wpuszczania do niego niewygodnych osób. W listopadzie 2017 r. Polska w podobny sposób zablokowała wjazd na teren Polski i całej strefy Schengen Światosława Szeremety, sekretarza ukraińskiej Komisji ds. Wojen i Represji Politycznych. Szeremeta znalazł się na tzw. czarnej liście Waszczykowskiego.

Dwa tygodnie po zablokowaniu przez Polskę wjazdu Szeremety do strefy Schengen, mężczyzna opublikował na Facebooku zdjęcie z lotniska w Berlinie z „pozdrowieniami dla Waszczykowskiego”. Wizę wydała mu ambasada Niemiec.

Jak wschodnie reżimy wykorzystały polskie media prorządowe po deportacji Kozłowskiej

Ministrowie tego rządu bez przerwy w trakcie uroczystości powtarzają, że trzeba być gotowym, by ponieść najwyższą ofiarę i zginąć za ojczyznę. Przywołam George’a Pattona, który tłumaczył: „Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci skurwiele umierali za swoją”.

Paweł Wroński: Minister obrony Mariusz Błaszczak powołał do istnienia czwartą dywizję Wojska Polskiego. Mówił, że w ten sposób zapewnione będzie bezpieczeństwo Polski wschodniej. Cieszy się pan?

Gen. Mirosław Różański: Nie, wcale się nie cieszę. Uważam to za propozycję irracjonalną. Sam gest utworzenia nowej dywizji nie jest dla mnie działaniem strategicznym, ale populistycznym gestem przedwyborczym. Nie zwiększa się liczba żołnierzy, nie zwiększa się bezpieczeństwo Polski.

Błaszczak stworzył nową dywizję. Ale żołnierzy nam nie przybyło

Zapewne większość społeczeństwa odebrała to działanie pozytywnie. Ludzie uznali, że mamy więcej wojska i możemy się czuć bezpiecznie.

– Nieporozumienie. Ta dywizja jest tworzona z dwóch brygad już istniejących i zapowiedzianej nowej brygady, której jeszcze nie ma. Przypomnijmy, co ostatnio ustalił szczyt NATO w Brukseli. Zdecydował on o utworzeniu sił składających się z 30 batalionów, 30 eskadr lotniczych, 30 okrętów zdolnych do przerzucenia w rejon konfliktu w ciągu 30 dni. Jeśli dziś zgodnie z tymi ustaleniami MON zamiast ogłaszania budowy czwartej dywizji zaproponowałby stworzenie przez Polskę dziesięciu takich nowoczesnych batalionów, tobym gorąco przyklasnął i sam bym się do tej roboty zgłosił na ochotnika. Zamiast tego zaproponowano twór papierowy.

– Jeżeli chodzi o panią Gersdorf to jest prezesem Sądu Najwyższego. Jest, bo taki jest zapis w konstytucji. Do 2020 roku jest. Można było wprowadzić wiek emerytalny, ponieważ ustrój sądów reguluje ustawa, więc tutaj zgodne z prawem, z konstytucją jest obniżenie wieku emerytalnego do 65 lat. Można się z tym zgadzać bądź nie. W konstytucji, która jest ustawą zasadniczą i nawet jeśli jest źle napisana, to napisane w niej jest, że pierwszy prezes Sądu Najwyższego ma taką, a taką kadencję – mówił Paweł Kukiz w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym” radiowej Trójki.

Kuchciński na przemiał, Ziobro do oddania szmalu

>>>

„Cieszę się, że tego posła, który głosował ostatnio za podwyżką ceny paliwa, nie ma już u mnie w klubie. A jednym z powodów, dla których od nas odszedł były jego kilometrówki. Przepraszam przy okazji, że Andruszkiewicza wpisałem na listy ruchu Kukiz. Moja wina” – oświadczył w rozmowie z Super Exspressem, lider Kukiz’15, na wieść o pospolitym zuchwalstwie jeszcze niedawnego posła jego ugrupowania.

Wyszło bowiem na jaw, że obecny poseł koła Wolni i Solidarni Adam Andruszkiewicz jest rekordzistą na liście największych sejmowych „petropijawek”, czyli osób pobierających tzw. kilometrówkę.

Za 2017 rok pobrał prawie 30 tys. zł na paliwo, a wcześniej, bo 2016 r. skasował nieomal 40 tys. zł. Deklasuje pod tym względem takich parlamentarzystów jak np. pan poseł Jacek Żalek, czy pan Marek Suski z Prawa i Sprawiedliwości, którzy też sobie nie żałują.

Różni go od nich najbardziej to, że – co ciekawe – pan poseł Andruszkiewicz nie dysponuje żadnym pojazdem, a nawet nie ma prawa jazdy. To go jednak nie krępuje, mimo że na dodatek – jak twierdzi gazeta – jeździ do Warszawy pociągiem.

Już rok temu wyjaśniał bez najmniejszej żenady: „pobierane przeze mnie zwroty za paliwo przysługują mi w pełni legalnie w ramach ryczałtu na prowadzenie biura poselskiego i korzystam z nich na zasadach określonych w prawie”

Tymczasem Paweł Kukiz sugeruje, że białostockim parlamentarzystą winna się zająć prokuratura.

Sąd Unii Europejskiej, stanowiący część Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i zajmujący się instytucjami Unii, podtrzymał decyzję Parlamentu Europejskiego o nakazaniu Le Pen, skrajnie prawicowej francuskiej eurodeputowanej, zwrotu kwoty 298 797,87 euro, jaką otrzymała na asystenta parlamentarnego w okresie od grudnia 2010 do lutego 2016 r. – czytamy w portalu crowdmedia.pl

To ważna decyzja, gdyż może mieć wpływ także na politykę krajową. Otóż podobny los może wkrótce spotkać Solidarną Polskę. Dlaczego? Wystarczy, jeśli sąd UE postąpi podobnie w przypadku finansów MELD (europejskiej frakcji pod pełną nazwą Ruch na rzecz Europy Wolności i Demokracji, której częścią była Solidarna Polska). Jeśli potwierdzi ustalenia OLAF, agendy Unii Europejskiej zwalczającej pranie brudnych pieniędzy, mocny finał być może znajdzie śledztwo prowadzone w Polsce z zawiadomienia partii opozycyjnych przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie.

Przypomnijmy: pod koniec stycznia 2018 minął rok od wszczęcia śledztwa w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa nielegalnego finansowania jednej z partii wchodzących w skład tzw. “Zjednoczonej Prawicy”. Chodzi o wykorzystywanie środków wspomnianej europejskiej frakcji MELD. W 2013 roku, Solidarna Polska miała otrzymać od niej ok. 40 tys. euro na zorganizowanie konferencji klimatycznej na 800 osób. W istocie we wskazanym terminie, w Krakowie odbyła się konwencja przedwyborcza Solidarnej Polski pt. “Nowe państwo, nowa konstytucja”, podczas której główne role odegrali najważniejsi politycy partii, w tym Zbigniew Ziobro czy Jacek Kurski. To nie wszystko. Sędziów interesuje tez nagminne wpłacanie bardzo dużych kwot darowizn na konto Solidarnej Polski przez osoby spokrewnione z jej politykami, których pochodzenie również może być niewiadome. Śledztwo oprócz polskiej prokuratury prowadzi także OLAF. Finansowanie Solidarnej Polski jest elementem szerszego śledztwa, obejmującego także Duńską Partię Ludową.

Michał Kuczyński z Crowdmedia.pl podkreśla, że dotychczas śledztwo – jako że sprawa dotyczy partii przełożonego wszystkich prokuratorów w kraju – na gruncie polskim toczyło się zastanawiajaco niemrawo, choć akta sprawy liczyły zaledwie… 2 tomy i zawierały wyłącznie zawiadomienia, które złożyły Platforma Obywatelska, Nowoczesna i Sojusz Lewicy Demokratycznej. Po kolejnych kilku miesiącach rzecznik prokuratury Łukasz Łapczyński poinformował cytowany tu portal, że przybył zaledwie jeden tom akt, ale sprawa wciąż pozostaje na etapie gromadzenia materiału dowodowego. Nic dziwnego, że jeden z doświadczonych śledczych z ABW sprawę skwitował krótko: “Albo dupa śledczy albo komuś nie zależy” – czytamy w portalu.

Dopiero ostatnio śledztwo ruszyło z kopyta, teczek jest już 7, a zawarty w nich materiał coraz mocniej obciąża partię ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Jest to dokumentacja z Parlamentu Europejskiego, PKW, OLAF, oraz ze spornego kongresu, przesłuchania świadków, w tym posłów i europosłów, skarbników partii oraz organizatorów wydarzenia – wylicza Kuczyński. Coraz trudniej odwlakać więc temat. Tym bardziej, że politycy opozycji o sprawie pamiętają i raczej nie pozwolą, by zamieciono ją pod dywan.

>>>

>>>

Szykuje się zmiana na stanowisku marszałka sejmu. Partia rządząca przygotowuje wymianę Marka Kuchcińskiego na Małgorzatę Wassermann. Powód? Lifting na nowy czas, przede wszystkim w nadchodzącej kampanii do Parlamentu Europejskiego. Zgodnie z aktualnym planem PiS – jak czytamy w portalu wp.pl – większe zmiany w obozie władzy mają rozpocząć się po wyborach samorządowych. Dotyczy to zarówno rządu, jak i Prezydium Sejmu.

Jak można przypuszczać, poczynania polityka ostro krytykowanego przez opozycję nie odgrywają tu najważniejszej roli, bo z tą rząd się specjalnie nie liczy. Nie chodzi zatem nawet o głośne już domaganie się przez Marka Kuchcińskiego pism na zielonym papierze. Przypomnijmy: w minionym tygodniu – gdy kolejny wniosek o odwołanie marszałka zapowiedzieli posłowie Platformy i Nowoczesnej – na jaw wyszedł jego pomysł, by wnioski o zwołanie sejmowej komisji słać do niego na papierze wspomnianego koloru. Opozycja krytykuje też Kuchcińskiego za sposób prowadzenia obrad, wyłączanie mikrofonu i karanie posłów przy każdej, najmniejszej okazji.

Marka Kuchcińskiego obecna kadencja „kosztowała wiele nerwów”. „Musiał podejmować niekiedy dość radykalne i kontrowersyjne decyzje, co nie koresponduje z jego charakterem i usposobieniem”– podkreślał „Wprost”, który jako pierwszy donosił o planach marszałka na start w wyborach do europarlamentu. Jednak to nie „zszarpane nerwy” będą stały za prawdopodobną decyzją marszałka. W nieoficjalnych rozmowach politycy PiS potwierdzają, że Marek Kuchciński chce zrezygnować z laski marszałkowskiej, gdyż prezes PiS Jarosław Kaczyński miał już zapowiedzieć, że jeśli ktoś chce się ubiegać o miejsce w PE, to musi po jesiennych wyborach zrezygnować z pełnionych funkcji.

Małgorzata Wasserman jest faworytką do objęcia funkcji po Kuchcińskim, ale pod pewnymi warunkami. Jak pamiętamy, Wassermann jest też kandydatką Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Krakowa. Dlatego stanowisko po Kuchcińskim obejmie jedynie wówczas, gdy przegra z Jackiem Majchrowskim. Ten scenariusz jest całkiem prawdopodobny. Prezydent Krakowa ma bowiem silną pozycję, a swój urząd pełni już czwartą kadencję. W sondażach poparcia ma przewagę, chociaż raczej nie ma szans, by wybory te rozstrzygnęły się w I turze. W każdym razie zgodnie z rozpatrywanym scenariuszem Wassermann miałaby zapewnić swego rodzaju „nowy start” wizerunkowy parlamentu na rok wyborczy.

Obrzydliwi politycy PiS – intelektualnie, estetycznie. Przede wszystkim amoralni

Andrzej Celiński nie może oglądać Ryszarda Czarneckiego w mediach niezależnych.

Podobnną cofkę mają inni.

Poseł PO Krzysztof Brejza interpelował w sprawie premii przyznawanych sobie przez pisowców.

Były szef MON Tomasz Siemoniak skomentował informację o nagrodach dla ministrów rządu PiS.

Wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński „słynie” z niekonwencjonalnych zachowań i pomysłów. Wychodzi na to, że nie wystarczają mu miesięcznice smoleńskie. Z inicjatywy Zielińskiego w każdy jedenasty dzień miesiąca w Łapach na Podlasiu będą się odbywać patriotyczne „nowenny niepodległościowe”.

 „Wiceminister zawsze dostrzegał potrzebę spotykania się na wspólnej modlitwie w intencji ojczyzny” – powiedział „GW” proboszcz kościoła w Łapach. Potrzebę taką będą też musieli mieć podlascy policjanci. – „W związku z obchodami 100. Rocznicy Odzyskania Niepodległości, w każdy 11 dzień miesiąca, odbywać się będzie Nowenna Niepodległości. Potrwa ona do 11 listopada. Pierwsza z nich odbędzie się już w najbliższą niedzielę, 11 lutego 2018 roku o godzinie 11.30 w kościele pw. Św. Krzyża w Łapach. Podczas I Nowenny Niepodległości wystąpi Zespół Wokalno-Instrumentalny Komendy Miejskiej Policji w Łomży, który wykona pieśni patriotyczne” – głosi komunikat na stronie Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

Obecność na „nowennie niepodległościowej” nie jest podobno obowiązkowa. – „Każdy z naszych funkcjonariuszy, jeżeli czuje taką potrzebę, może wziąć udział w tych uroczystościach. (…) Oczywiście nie w umundurowaniu służbowym, ale wyjściowym – galowym” – powiedział „GW” rzecznik białostockiej komendy nadkomisarz Tomasz Krupa.

Wiceministrowi Zielińskiemu chyba jednak trudno będzie odmówić, zwłaszcza że obowiązkowo stawić się będą musieli lokalni szefowie policji, Straży Pożarnej, Straży Granicznej, Służby Więziennej itp.

Wybitna polska reżyserka Agnieszka Holland uważa, że w walce z używaniem określenia „polskie obozy śmierci” bardziej skuteczne od ustawy jest edukowanie. – „Od czasów ministra Geremka wszyscy dyplomaci polscy szalenie to wychwytują i interweniują. Osiągnęli bardzo duże sukcesy. To działanie dyplomatyczne doprowadziło do tego, że w wielu znaczących mediach jak „New York Times” czy „Washington Post” wprowadzono takie algorytmy, że poprawia automatycznie komputer, jak ktoś używa takiego sformułowania” – powiedziała Holland w TVN24.

Jej zdaniem, mamy do czynienia z ogromnym niedouczeniem historycznym, ale nie można z nim walczyć za pomocą takiej ustawy jak ta o IPN. – „Ta ustawa grozi tym, że nie można mówić prawdy” – powiedziała Holland. Dodała, że „ustawa jest fatalna”. – „To, co jest fałszywe i głupie w tej ustawie, to, że próbuje się zrobić z nas mesjański naród zupełnie bez winy. Dojrzałość narodu polega też na przyznaniu się do trudnej historii. Przede wszystkim trzeba być dumnym ze swojej historii, a nie wstydzić się jej tak, żeby ją zakłamywać” – powiedziała Holland.

Holland mówiła, że ustawa o IPN potwierdziła wszystkie najgorsze stereotypy o Polsce. – „Polski rząd, który sobie wziął za zadanie ideologicznie sformować nowego Polaka, przekroczył granice tego, co świat dopuszcza dzisiaj. Po co nam to było?” – pytała reżyserka. – „Żyjemy w czasach, które są bardzo niebezpieczne. (…) W tych czasach jest szalenie łatwo wywołać pożar wokół jakiegoś emocjonalnego wzmożenia. Populiści czy nacjonaliści tym zarządzają bardzo skutecznie. Mąż stanu czy polityk odpowiedzialny nie powinien używać takich narzędzi” – powiedziała Holland.

Tamara Olszewska na koduj24.pl pisze o tym, jak władza buduje negatywne emocje na niskich instynktach Polaków.

Polska cierpi obecnie na rozdwojenie jaźni.

Czy się z tym zgadzamy, czy nie, musimy wreszcie przyjąć do wiadomości i pogodzić się z faktem, że nasza Polska cierpi obecnie na rozdwojenie jaźni. Jeden naród, a w nim bezkrytyczni wielbiciele obecnej władzy – osoby, którym wszystko jedno, byle im się spokojnie żyło i tacy jak ja… wciąż zdziwieni, nie pojmujący do końca, co właściwie się stało, że jest tak, jak jest.

A jest wyjątkowo nieciekawie. Wydawało się, że przez minione 27 lat społeczeństwo okrzepło w budującej się demokracji, nabrało rozumu, wreszcie zmieniło swoje spojrzenie na ludzi i świat. Stało się bardziej otwarte, przyjazne wobec wszelkiej inności. Jak mało trzeba, by jednak okazało się, że była to tylko mrzonka. Ot, jakaś taka iluzja, w którą zapewne bardzo chcieliśmy uwierzyć. To nie kto inny, jak właśnie PiS udowadnia nam każdego dnia, jak bardzo się myliliśmy. Mistrzowie w szukaniu wroga, co zaspokaja najgorsze instynkty części narodu, ruszyli do boju.

Na pierwszy ogień PiS wzięło PO. Logiczne, bo przecież to z nimi trzeba było wygrać wyścig do parlamentu. Nagonka rozwijała się powoli, acz bardzo skutecznie. Ludzie wspaniale odnajdywali się w tym szczuciu przeciwko PO, tym bardziej, że prezes Kaczyński miał sporo punktów do zahaczenia. Politycy partii konkurencyjnej podali mu je dosłownie na tacy. Przekupiony pięknymi słowami i obietnicami naród nawet się nie zorientował, kiedy brzydkie fakty, obciążające PO, przeszły w kłamstwa i manipulację. Polska w ruinie, rządy lobbystów, wiernopoddaństwo wobec UE i w ogóle świata, no i ten Tusk, największe zło Polski. Mity i fakty umiejętnie splecione ze zbrodnią smoleńską zrobiły swoje. PiS zdobyło władzę i te 18% głosujących na nich Polaków zwariowało ze szczęścia.

Po wyborach nadszedł czas na utrwalenie w swoim elektoracie winy PO za całe polskie zło i nastąpiła pierwsza próba przeciągnięcia na swoją stronę tzw. leniuszków, czyli tych, którym się nie chce brać udziału w wyborach, bo mają ciekawsze zajęcie od polityki. Kto zniszczył Polskę? Tusk. Kto źle o Polsce mówi na forum UE? Tusk. Kto ma niemieckie korzenie? Tusk. Kto walczy z polskim Kościołem? Tusk. Kto nie dba o dzieci i ich rodziców? Tusk. Kto wykończył polską edukację i kulturę? Tusk. Kto dokuczył biednemu Jarosławowi Kaczyńskiemu? Tusk. I tak ten biedny Donald Tusk wbił się do głowy wielbicieli prezesa jako synonim największej tragedii, która spotkała Polskę. PiS mogło odetchnąć z ulgą. Ufff, udało się…

W końcu jednak temat się nieco przejadł, spowszedniał, więc trzeba było wskazać kolejnego wroga, który utrzyma wyborców przy PiS-ie. Padło na Niemcy, bo nas nie lubią, coś tam za plecami naszymi kombinują, a ta Angela Merkel to już w ogóle antypolskie dno. Myśleli, myśleli… i wymyślili. Odszkodowania za niemiecką okupację w latach 1939 – 1945, za zabijanie Polaków, za gnębienie. Elektorat wręcz zakwiczał z radości. Jakże pięknie to żądanie wpisało się w ich nastawienie do sąsiadów zza Odry. Jechać tam do pracy czy na handelek jest super, ale sprawiedliwości musi stać się zadość, bo Niemiec odwiecznym wrogiem Polaków jest i basta. Ma nam zapłacić za całe zło i tyle w temacie.

Kiedy kwestia odszkodowań nieco już okrzepła i przestała budzić większe zainteresowanie, przyszedł czas na Żydów i Ukraińców. Zgadzam się z tymi, którzy mówią, iż znowelizowana ustawa o IPN to pic na wodę i praktycznie jest tylko pustym zapisem. Już to widzę, jak ktoś np. na Kanarach powie coś, co narusza polską godność i natychmiast nasza władza ściąga gościa do Polski i zamyka w więzieniu na 3 lata. Słowo daję, nabrać na to może się tylko ten, kto zatracił gdzieś umiejętność realnej oceny świata, w jakim żyje. Ewidentnie ten pomysł z ustawą, skierowany jest do swoich, by znowu dać im kolejną pożywkę, by utrzymać ich przy sobie. W końcu nic tak mobilizująco na prawdziwego Polaka nie działa, jak walka o godność i honor, a przy okazji nakarmienie polskiego antysemityzmu i alergii na co niektóre narody. Tak więc mamy ustawę, która nic nie znaczy i mamy tak pokazowy wybuch nienawiści, że aż dech zapiera. Politycy PiS, niektóre „autorytety” prawicy, kilku historyków pławią się teraz w tej, wywołanej przez brak pomyślunku, histerycznej atmosferze, wbijając do głów jakieś dalekie od prawdy fakty pseudohistoryczne. A wierni PiS-owi obżerają się tą rozbudzoną fobią po uszy i nawet nie widzą, do czego ta sytuacja nas – jako Polskę – prowadzi. PiS się raduje, lud to kupuje, a słupki w sondażach rosną…

Sukcesywnie, gdy robi się zbyt spokojnie i PiS traci na chwilę inwencję twórczą, wskakuje temat UE. Tej złej, antypolskiej, która nas wykończy. Tyle kasy od nas wyciąga, a w zamian, co? Te drogi, autostrady, remonty ulic i zabytkowych kamienic, międzynarodowe projekty naukowe, wymiana studentów, poprawa jakości szpitali, inwestycje to tylko nasza, polska zasługa, bo UE nas okrada i nic więcej. Do tego wtrąca się w nasze wewnętrzne sprawy. Nas, Polaków, chce uczyć praworządności i sprawiedliwości? Hańba! Po prostu hańba!

Ciekawe, kto będzie następny. Jestem przekonana, że PiS znajdzie kolejny cel do atakowania, bo przecież nic tak nie trzyma narodu w ryzach, jak przypomnienie mu, kto jest wrogiem, jak strach przed „obcymi” i wiara w światowy spisek antypolski.

A kiedy już wyczerpią się wszystkie możliwości, to pozostanie tylko jedno. Mocniej jeszcze zadziałać na własnym terenie, wskazując jako wroga tych, którzy nie dają się nabrać na bajeczki PiS-u. Jeszcze władza się nieco kryguje, próbuje zachować pozory, ale przyjdzie moment, gdy jej uderzenie będzie ostre i bezpardonowe. Postawi przeciwko „niepraworządnym” babcie z różańcami, dziarskich staruszków z krzyżami, nacjonalistów i polskich neonazistów. A co sobie sama będzie brudziła łapki. Oddany im elektorat załatwi „gorszy sort” na chwałę prezesowi i reszcie.

No i taką mamy polską rzeczywistość. Jedni są szczęśliwi, bo PiS zaspokaja ich potrzeby materialne i duchowe. Pozwala im być wreszcie sobą, takimi pełnymi agresji, antysemitami i rasistami. Daje swoje przyzwolenie i nagradza dobrym słowem za atakowanie każdego, kto nie należy do tej teatralnej trupy.

Pozostali, którzy jeszcze się uchowali, wciąż nie mogą wyjść ze dziwienia, że wróciła taka Polska, jak z najgorszych, sennych koszmarów. Cały system wartości obywatelskich przestaje się liczyć, a obecna władza stawia tylko na to, co zapewni jej dostęp do koryta na długie lata. No i na tych, którymi łatwo da się manipulować, łatwo wykorzystać, dając im ochłapy w postaci przekonania, że teraz są tacy ważni.

Może więc już czas przestać się dziwić, wziąć tę naszą mroczną rzeczywistość na klatę i skonsolidować siły, by zatrzymać ten pochód „zombie”?

Nacjonalizm i faszyzm został wzbudzony przez politykę Kaczyńskiego

PiS przedstawił program dla kultury. Być może będą teraz określać, co jest sztuką a co nie… TAK SAMO BYŁO W NAJGORSZYM OKRESIE KOMUNY. Oglądaliście ostatnie dzieło Wajdy pt: „Powidoki”. No więc te czasy właśnie wracają. KTO JEST ZA WSTAWIENIEM ICH DO GABLOT?

Adrian Zandberg skomentował wczorajsze zachowanie nacjonalistów-faszystów pod Kancelarią Prezydenta.

Publicysta Andrzej Jonas o konflikcie między rządem PiS a Izraelem.

I TO JEST TA LEPSZA POLSKA, KTÓRĄ OBIECAŁA „DOBRA ZMIANA”…

„Na swoje usprawiedliwienie – przed wyborami wiele środowisk domagało się sojuszu wszystkich sił antysystemowych – JOW-owców, wolnościowców, narodowców. Niestety, „narodowcy” w obecnym kształcie okazują się niebezpieczniejsi dla Polski niż system. Na szczęście (w nieszczęściu) nie ma ich już dzisiaj w K’15. Mimo to jeszcze raz przepraszam. Hasło „zdejmij jarmułkę-podpisz ustawę” to retoryka przedwojennych bojówek skrajnej prawicy nie mająca niczego wspólnego z ideą Dmowskiego z czasów Konferencji Paryskiej. Żenada” – napisał Paweł Kukiz na Facebooku. Dopiero teraz zobaczył, kto dzięki jego ruchowi trafił do Sejmu?

Kukiz nawiązał do wczorajszej manifestacji narodowców przed Pałacem Prezydenckim. Narodowcy pojawili się z tam bannerami, na których widniały napisy skierowane do Andrzeja Dudy, a wśród nich „Zdejmij jarmułkę, podpisz ustawę”.

Obecny na demonstracji poseł Robert Winnicki z Ruchu Narodowego, który do Sejmu dostał się dzięki Pawłowi Kukizowi, domagał się od Dudy, aby niezwłocznie podpisał nowelizację ustawy o IPN. – „Chcemy, aby prezydent pokazał, że jest Polakiem i podpisał ustawę”. – „Prezydent przeprasza za wymyślony pogrom kielecki i pali świece chanukowe, a boi się podpisać ustawy” – mówił inny z liderów demonstracji narodowców. Młodzież Wszechpolska i ONR-owcy krzyczeli: „Nie czerwona, nie tęczowa tylko Polska narodowa”, „Koniec wesela, wracajcie do Izraela”, „Za Jedwabne nie przepraszam”, Znajdzie się kij na lewacki ryj”.

Przed Pałac przyszli także Obywatele RP – z białymi różami w dłoniach manifestowali swój sprzeciw wobec nacjonalizmu i antysemityzmu. Zagłuszali narodowców, skandując m.in. „Nacjonalizm to się leczy”, „Nie ma zgody na antysemityzm”, „Polska wolna od faszyzmu”. Mieli też transparenty z napisami: „Jestem z narodu ofiar, jestem z narodu morderców” i „Moją ojczyzną jest człowieczeństwo”.

Obie manifestacje oddzielała policja. W czasie, kiedy odbywały się demonstracje Dudy nie było w Pałacu Prezydenckim. W Teatrze Wielkim świętował 70-lecie powstania Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze”.

JAKĄ POLSKĘ WYBIERZE DUDA?

Nie pomogła rekonstrukcja rządu, niczego nie zmieniło pożegnanie ministra Waszczykowskiego. PiS-owska władza niezmiennie porusza się w świecie dyplomacji i polityki niczym słoń w składzie porcelany.

Jak donosi serwis Politico rządzący zaliczyli kolejną kuriozalna wpadkę, tym razem przy okazji zorganizowanej – przez samego premiera Mateusza Morawieckiego – trasy dla zagranicznych, również izraelskich, dziennikarzy. Miała ona udokumentować ogrom poświęceń i ryzyka na jakie zdobyli się Polacy dla ratowania Żydów, podczas ostatniej wojny światowej. Korespondenci zagranicznych mediów odwiedzili między innymi Muzeum Polaków ratujących Żydów w wiosce Markowa, przedstawiające tragiczne losy rodziny Ulmów. Premier wygłosił wzruszające przemówienie o ofiarach Holokaustu.

Inicjatywę tę, może i dałoby się uznać za udany krok na drodze łagodzenia kryzysu, spowodowanego uchwaleniem przez Sejm kontrowersyjnej ustawy o IPN, gdyby nie fatalny poczęstunek jakim podczas wycieczki „uraczono” dziennikarzy z Izraela.

Politico donosi, że w menu znalazł się omlet z…. polską kiełbasą wieprzową. Jak komentuje, to co najmniej ciekawy wybór na wycieczce, której celem było pokazanie, że polski rząd nie ma nic przeciwko Żydom, a wręcz odwrotnie szanuje obyczaje i kulturę swoich gości. Wypadałoby bowiem organizatorom trasy wiedzieć, że koszerna kuchnia tej nacji nie akceptuje wieprzowiny.

Ów nietakt, to jak sugeruje serwis, coś w rodzaju dopełnienia wcześniejszego, mało dyplomatycznego wpisu na Twitterze rzeczniczki Prawa i Sprawiedliwości Beaty Mazurek, która zamieściła cytat z księdza Henryka Zielińskiego: „To co zrobiła ambasador Izraela powoduje, że trudno mi będzie patrzeć z życzliwością i sympatią na Żydów”.

Wypada tylko pogratulować, chociaż tak naprawdę, to po prostu wstyd.

NO TEGO JESZCZE NIE BYŁO! Myśleliśmy, że w państwie pis powiatowa zrobiła największą karierę. Myliliśmy się. Wójt Pcimia z zarzutami prokuratorskimi przebił wszystkich. SŁUSZNĄ LINIĘ MA NASZA WŁADZA.

To się nazywa błyskawiczna, żeby nie powiedzieć oszałamiająca kariera! W ciągu dwóch lat Daniel Obajtek z wójta Pcimia awansował najpierw na szefa Agencji Rozwoju Mechanizacji Rolnictwa, w lutym ubiegłego roku mianowano go prezesem gdańskiej Energi, a teraz został prezesem Orlenu.

Taka kariera możliwa chyba tylko w PiS. Co tam, że przed wyborami wygranymi przez PiS Obajtek miał problemy z prokuraturą, która zarzucała mu korupcję. W lutym 2015 r. tygodnik „Newsweek” pisał, że Obajtek w 2010 r. miał przyjąć 50 tys. zł łapówki, w zamian za wpływ na wyniki przetargu na budowę kanalizacji. Wcześniej, kiedy pracował w firmie Elektroplast miał ją narazić na stratę blisko 1,5 mln zł i wyłudzić niemal 800 tys. zł. Faktem jest, że do orzeczenia winy przez sąd jednak nie doszło.

Nominacja Obajtka na prezesa Orlenu oznacza, że ze stanowiskiem musiał pożegnać się Wojciech Jasiński, jeden z bliskich współpracowników Jarosława Kaczyńskiego. Podczas poprzednich rządów PiS był ministrem skarbu państwa. Co ciekawe odwołano go w dniu, w którym poleciał na zimowe Igrzyska Olimpijskie do Korei Płd. Razem z Jasińskim z posadami pożegnać musieli się pozostali członkowie zarządu Orlenu Mirosław Kochalski i Maria Sosnowska.

Aż strach pomyśleć, ile wyniosą odprawy dla byłego już kierownictwa największej – pod względem wartości obrotów – przedsiębiorstwie w Polsce…

JAK WIDAĆ NIE WYSTARCZY MIEĆ LEGITYMACJĘ PARTYJNĄ. Trzeba jeszcze umieć malować.

PILNE!!! CHCĄ ZAMKNĄĆ FACEBOOKA W POLSCE??? Zgadnijcie. Właśnie ruszyli na wojnę. Następny krok – kary dla Facebooka. NO TO MACIE POLACY SWOJĄ ‚DOBRĄ ZMIANĘ”…

SZANOWNI NARODOWCY. WASZ PREZYDENT NIE ZDEJMIE JARMUŁKI. I nie ma tez odwagi, aby odrzucić złą ustawę. Bubel prawny wyrzuci za niego do kosza magister Przyłębska.

ma uzasadnione wątpliwości co do konstytucyjności , ale mimo to ją podpisuje i czyni częścią pol. porządku prawnego ze wszystkimi tego konsekwencjami. Skoro może być niekonstytucyjna dlaczego nie została skierowana do w trybie prewencyjnym?

„To schizofrenia prawna” – konstytucjonalista o decyzji prezydenta Dudy ws. ustawy o IPN

Fakt: Duda skierował dwa z artykułów ustawy do kontroli przez Trybunał Konstytucyjny.

Polecam tekst I Prezes SN i Przewodniczącej KRS w dzisiejszej

Kukiz odkrywa żołnierzy wyklętych mordujących kobiety i dzieci. Ot, Kononowicz

kukiz

Paweł Kukiz nie ma wiedzy, co nie jest specjalnie odkrywcze w stosunku do jego osoby. Takich Kononowiczów jest sporo w partiach, przeszwarcowali się i cwaniaczą.

Popularnie mówi sie, że robią za głupków.

W wypadku Kukiza co innego jest groźne. Ma rozbudowane próżniacze ego, związane zresztą z seksualnością, jak wszystko co dotyczy psychologii. I bynajmniej nie jest to potencja.

Groźba ta to wyszukiwanie zastępczych obiektów zaspakajania się. Bez wiedzy taki osobnik żyje w sztucznym świecie. Kukiz to Narcyz samozaspakająjący się (Onan).

Więc ten głupek… pardon: Narcyz odkrył, że „żołnierze wyklęci mordowali kobiety i dzieci…”.

Nie tylko panie Kukiz z ugrupowania Kononowicz ’15,  żołnierze wyklęci mordowali pobratymców płcu pięknej i małoletnich, ale partyzanci, którzy nie zdążyli być wyklętymi, bo albo polegli, albo znudziło im się po lasach walczyć z wszami.

Niestety, nasze głupki żyją w świecie zabitym dechami, kraniec świata to horyzont w ich wsi. Partyzanci nasi są opisani w literaturze przedmiotu. Ostatnio całkiem dobrze sfilmowani w niemieckim serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”.

Partyzanci jak politycy. Niczym się nie różnią, są tak zakłamani jak Kaczyński (tchórzliwi) i tacy Kononowicze jak Kukiz.

Oprócz tego, że historia powojenna jest o wiele bardziej skomplikowana, niż podział na tchórzy i bohaterów, to jesteśmy w życiu publicznym skazani na zbyt dużą ilość głupków, którzy odkrywają to, co dawno odkryte. Głupki systemowe i systematyczne.

Kukiz jest do zaakceptowania, gdy ust nie otwiera, bo rozum i talent ma zamknięte, zatrzaśnięte.

TV Republika: Kukiz wyzwał naszą dziennikarkę „Ty PiS-owska k***”

bardziejBojęśię

przeszkadzaMi

jaNieChcę

jakMożna

czyPaniMnie

kiedyPaniPyta

jaTeżByłam

skądWzięła

Ostra wymiana zdań między prawicową dziennikarką a naczelnym antyseystemowcem i wyjście Pawła Kukiza ze studia – tak wyglądał poniedziałkowy wywiad w programie „W punkt” w TV Republice. Nie do końca wiadomo, dlaczego Kukiz przerwał wywiad. Prawicowa telewizja donosi w swoim serwisie, że przed wyjściem rzucił do prowadzącej: „Ty PiS-owska k***”. Rzecznik Kukiza zapowiada oświadczenie w tej sprawie.

Pisowski Duda i Kukiz silny w gębie

Prawica jest zachwycona swoim pisowskim kandydatem na prezydenta, Andrzejem Dudą. Krzyczą: „Event”. A to tylko pustota. Nic w środku, wydążony kandydat. Konwencja PiS kosztowała masę pieniędzy. A muszą się zapożyczyć na 20 mln zł, aby dalej kontynuować skromniejszą już kampnię. W istocie Duda to gorszy opowiadacz farmazonów niż prezes.

farmazony

Dzisiaj kolejni politycy ogłosili start w wyborach prezydenckich. Anna Grodzka będzie reprezentowała Zielonych i społeczną lewicę. Na pewno to ciekawa kandydatura.

Co do PiS – warto mieć świadomość, co poniższa grafika przedstawia. To partia  niedemokratyczna, wręcz reżimowa.

demokracjaPiS

Wystartuje także Paweł Kukiz. Jak zwykle jest on ambitny – w gębie.

kukizSilny w Gębie

– Walczę, by odebrać państwo partyjnym klanom i przekazać je obywatelom – powiedział Radiu Wrocław Kukiz. Oficjalny start jego kampanii ma odbyć się we Wrocławiu w poniedziałek.

Więcej >>>

Post Navigation