Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “Piotr Wacowski”

Marek Ch., dawniej Marek Chrzanowski padł ofiarą partii zorganizowanej na wzór mafii

Nie milkną echa afery, związanej z rzekomą propozycją korupcyjną ze strony byłego już szefa Komisji Nadzoru Finansowego Marka Ch., który miał domagać się od biznesmena Leszka Czarneckiego łapówki w wysokości 40 milionów złotych w zamian za przychylność państwa wobec prowadzonych przez niego biznesów. Zamiast jednak wręczyć łapówkę okazało się, że Czarnecki całą rozmowę nagrał, a następnie ujawnił jej przebieg opinii publicznej. Powiedzieć, że wywiązał się niezły skandal, to nic nie powiedzieć.

Chrzanowski został co prawda zdymisjonowany, ale CBA nie specjalnie spieszyło się z przeszukaniem jego gabinetu. Taki samym brakiem pośpiechu wykazała się również prokuratura, która byłego już szefa KNF zarzut przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego postawiła dopiero wczoraj, po tym jak został on zatrzymany przez CBA.

Obóz władzy dwoi się obecnie i troi, by ukręcić sprawie łeb. Wszystko po to, by tylko nie wyszło na jaw, że Marek Ch. nie działał sam. Gdyby okazało się, że cała sprawa to działanie jednego wielkiego zepsutego do cna aparatu władzy, to straty wizerunkowe, sondażowe i polityczne na mniej niż rok przed wyborami parlamentarnymi mogły by okazać się nie do odrobienia.

Bez względu jednak na finał sprawy trudno nie odnieść wrażenia, że bliskie związki z drużyną dojnej zmiany mogą skończyć się dla byłego już przewodniczącego KNF tragicznie. Taki właśnie obrót sprawy idealnie podsumował na Twitterze jeden z komentujących:

Wygląda zatem na to, że były szef KNF, obecnie już Marek Ch., stanie się kozłem ofiarnym całej afery. Czyżby bliska współpraca z PiS miała mu wyjść bokiem?

* * *

Chciał robić karierę w bankowości, zamiast tego pójdzie siedzieć. Marek Chrzanowski został Markiem Ch.

Depresja plemnika

„Zmienił on formację na Koalicję Obywatelską wrogą Bogu, Krzyżowi, Ewangelii i Kościołowi i pokazał to na bilbordach, gdzie kandydował w wyborach. Radny już nie jest katolikiem i nie może być radnym, bo będzie nam mieszał w naszej wierze. Przez to sam się wyłączył z Boga” – mówił w kościele podczas mszy ksiądz Józef Wędzikowski, proboszcz parafii w Stróżewie koło Poznania. Chodzi o Adriana Urbańskiego, który był kandydatem Koalicji Obywatelskiej na radnego powiatu chodzieskiego.

Ks. Wędzikowski na tym nie poprzestał. Stwierdził, że ci, którzy głosowali na Koalicję Obywatelską też mogą być „wyłączeni z wiary”. Dla wielu słowa proboszcza były nie do zaakceptowania – część wiernych opuściła kościół.

„Skandalem jest dzielić mieszkańców względem opcji politycznych. Jest mi ogromnie przykro, że mieszkańcy naszej parafii, którzy poparli mnie w wyborach samorządowych, tak jak i ja, zostali uznani przez naszego proboszcza za ludzi, którzy wyparli się swej religii” – napisał na Facebooku Adrian Urbański. Do…

View original post 2 778 słów więcej

PiS jest skazane na przegraną

Barbara Labuda była wczoraj gościem w programie „Tomasz Lis”. Wypowiedziała się m.in. na temat obecnej sytuacji kraju i polityki Jarosława Kaczyńskiego. W rozmowie z prowadzącym przywołała wypowiedziane ponad miesiąc temu przez Donalda Tuska zdanie, że „PiS wróci do złodziejstwa” – po tym, jak całkowicie podporządkuje sobie instytucje demokratyczne i liczne obszary życia polityczno-społecznego w Polsce. Jego słowa Barbara Labuda uznała za prorocze.

>>>

„Lubiłam obu braci Kaczyńskich, zwłaszcza Leszka, ale także Jarka” – podkreśliła Labuda, nawiązując do okresu współpracy z obu politykami w okresie podziemnej działalności. – „Miałam z nimi świetne kontakty, współpracowałam z Leszkiem już w latach przed Solidarnością, także w czasie stanu wojennego” – opowiadała Lisowi. Jej zdaniem obaj przygotowywali „wspaniałe sprawozdania z obrad Okrągłego Stołu, które przekazywali mi codziennie wieczorem przez telefon” – wspominała Labuda. Dzięki temu mogła na bieżąco informować o tym przełomowym wydarzeniu czytelników podziemnego pisma „Region”, wydawanego przez nią i jej współpracowników we Wrocławiu. – „Byli szalenie kompetentni, rzetelni i precyzyjni” – podkreśliła.

Niestety, zdaniem Barbary Labudy, wkrótce wyszły na jaw cechy charakteru braci, szczególnie Jarosława Kaczyńskiego. „Ujawniły się [one – dop.] zwłaszcza w czasie ich współpracy z Wałęsą. […] Ta wojna krzyżowa z Wałęsa bardzo już wtedy niszczyła scenę polityczną” – ubolewała rozmówczyni Tomasza Lisa. Podkreśliła, że chociaż wtedy – podczas wyborów prezydenckich – nie głosowała na Wałęsę, to uważała go i nadal uważa za naszego „hero”. Dlatego, jak przyznała, z dużym niesmakiem i smutkiem oglądała sceny w sądzie [podczas ostatniego przesłuchania Lecha Wałęsy, w związku z pozwem Kaczyńskiego – dop.]. – „To było dla mnie bardzo smutne” – przyznała, wyjaśniając, że nie była w stanie obejrzeć tej relacji do końca. Źle odebrała kordon policji wokół Wałęsy, a także zachowanie jego oponenta politycznego. „Ironicznie uśmiechnięty Kaczyński, dokuczający Wałęsie…” – ten obrazek był ponad jej siły, przyznała dziennikarzowi.

W opinii Labudy Jarosław Kaczyński ekipie rządzącej „pozwala stosować psychologiczne mechanizmy manipulowania. Budzi w społeczeństwie „najniższe instynkty”, i takie metody są niestety stosowane w instytucjach publicznych, tworząc fatalne wzory dla całego społeczeństwa – podkreśliła dawna opozycjonistka. Jednak na pytanie Tomasza Lisa, czy mamy obecnie do czynienia z dyktaturą, zaprzeczyła. Jej zdaniem „obecny system można nazwać bananowa republiką”, czyli quasi-dyktaturą. Labuda podkreśliła, że widzi jeszcze jedna ważną cechę rządów Kaczyńskiego i jego zwolenników, związaną z praktykowanym w Polsce modelem pobożności. – „W PiS-ie, tak silnie związanym z Kościołem katolickim jest bardzo duże zakłamanie. To są osoby nawykłe do zakłamania i czerpiące ze sposobu uprawiania religii, który praktykuje się w Polsce, czyli z braku szczerości i udawania. Oni przenieśli to wszystko do polityki” – podkreśliła.  W jaki sposób? Wprowadza „ustrój fasad” – tworzy z instytucji państwa wyłącznie fasady instytucji. Poproszona przez Lisa o „nakreślenie krzywej obecnej władzy”, polityczka stanowczo stwierdziła, że PiS zmierza ku klęsce i nie wygra nadchodzących wyborów europejskich i krajowych.

* * *

PiS nie wygra nadchodzących wyborów. Tak twierdzi zasłużona opozycjonistka, Barbara Labuda

Depresja plemnika

Zniesienie kadencyjności sprawowania funkcji kierowniczych powoduje, że ich utrzymanie wymaga posłuszeństwa i uległości wobec przełożonych. To jeden z wniosków płynących z raportu „Prokuratura pod specjalnym nadzorem” pokazującego szczegółowo mechanizmy i skutki całkowitego podporządkowania prokuratury partyjnemu dyktatowi na przestrzeni trzech ostatnich lat, od listopada 2015 r. do października 2018 r.

Magdalena Kołodziej – wzorowa prokurator PiS

Kto został wymieniony

To pierwsza publikacja startującego dziś serwisu internetowego panstwo-pis.pl poświęconego monitorowaniu działań prokuratury. Redaktorem serwisu jest Krzysztof Król, reprezentujący Stowarzyszenie „Paragraf Państwo”, wydawcy serwisu http://www.panstwo-pis.pl. Szefem rady programowej stowarzyszenia został prof. Leszek Balcerowicz, poza nim w Radzie są m.in. prof. Monika Płatek i prof. Marcin Matczak.

Raport, jak precyzują autorzy, powstał na podstawie publikacji medialnych, powszechnie dostępnych raportów, oficjalnych danych oraz informacji własnych. Większość faktów jest znana, ale zestawione razem w postaci skondensowanej piguły informacyjnej robią piorunujące wrażenie.

Choćby zmiany kadrowe. I tak od samej góry: wymiana sześciu na siedmiu zastępców prokuratora generalnego, niemal wszystkich prokuratorów kierujących biurami lub departamentami, a także…

View original post 4 048 słów więcej

Pisowskie matołki zaliczają kolejną wtopę – Gowin, Brudziński et consortes

„Jak ustaliłem, wicepremier Jarosław Gowin odwołuje spotkanie z ambasador Mosbacher po jej słowach dotyczących sytuacji mediów w Polsce. Miała ona zostać odebrana przez wicepremiera jako przykład nieformalnego nacisku na ustawodawcę” – poinformował na Twitterze Marcin Makowski z „Do Rzeczy”. Przypomnijmy, że Georgette Mosbacher stanęła w obronie wolności mediów w Polsce, o tym w artykule „Ambasador USA w Polsce: „Każdy zamach na wolne media w Polsce spotka się z ostrą reakcją Kongresu”.

Jeśli więc członek rządu w randze wicepremiera odwołuje zaplanowane spotkanie z wysokim przedstawicielem innego państwa, może to świadczyć tylko o tym, jak bardzo PiS dotknęły słowa pani ambasador. Na dodatek, partia rządząca nieustannie podkreśla, że USA to największy sojusznik Polski, a tu taki krok?

Internauci komentują niespodziewane odwołanie przez Gowina spotkania z ambasador USA.  –„Gowin obraził się na ambasador najpotężniejszego państwa świata, bo stanęła w obronie wolności mediów w Polsce i odwołał przewidywaną wizytę. Poziom linoleum to już wysoko dla tego pana”; – „Brawo Gowin. Jak się spotykać, to tylko z Putinem i jego poplecznikami. najlepiej zamiast z Mosbacher spotkanie z Kornelem”;

 „Podobno poczuł się urażony, bo miała poruszyć temat demokracji, sądów, wolności słowa i czy starcza mu do pierwszego”; – „Ameryka się już chyba po takim ciosie nie podniesie”.

Wygląda na to, że odwołanie przez Jarosława Gowina spotkania z ambasador USA to tylko początek ewentualnych napięć z Georgette Mosbacher. Według ustaleń „Do Rzeczy” Mosbacher wysłała list do premiera Morawieckiego, w którym poucza szefa rządu ws. mediów.

Najpierw pojawiła się informacja, także z „Do Rzeczy”, że Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki, odwołał spotkanie z ambasador USA w Polsce, Georgette Mosbacher. Jako najbardziej prawdopodobny powód podawano ostatnie wypowiedzi Mosbacher z Sejmu, gdy otwarcie upominała polskie władze w kwestii wolności mediów.

Teraz jednak pojawił się drugi tekst, który rzuca szersze światło na sprawę. Z informacji „Do Rzeczy” wynika, że Mosbacher wysłała do premiera Mateusza Morawieckiego list, w którym skomentowała śledztwo ws. reportażu o neonazistach wyemitowanego przez TVN, którego właścicielem jest amerykańskie Discovery Communications.

Ambasador Mosbacher pisze w nim wręcz, że Stany Zjednoczone nie będą tolerować – wypowiadanych publicznie przez polskich polityków – krytycznych słów pod adresem dziennikarzy stacji TVN, którzy zrealizowali materiał o funkcjonowaniu domniemanego nazistowskiego środowiska w Polsce

– czytamy na portalu tygodnika.

Brudziński i TVN w liście Mosbacher

Podobno w liście Mosbacher miała też poświęcić jeden akapit szefowi MSWiA Joachimowi Brudzińskiemu. Minister tak komentował na Twitterze zdjęcia „hajlującego” operatora TVN (nagrywano wówczas reportaż wcieleniowy):

Kiedy w polskim Sejmie mówiłem o ludziach, którzy pod zdjęciem Hitlera i swastyką hajlują, to byłem przekonany, że to garstka idiotów i imbecyli. Byłem naiwny. Wygląda na to, że była to ohydna, odrażająca i dewastującą wizerunek Polski w świecie prowokacja. Co na to właściciele TVN?

Według relacji „Do Rzeczy” Mosbacher ten komentarz nazywa „niesłychanym”, a w liście mają padać też sugestie, że ambasador USA „nie godzi się na krytykę dziennikarzy stacji TVN”.

Na razie nikt z rządu nie skomentował tych doniesień. Natomiast ciekawe jest, że też dzisiaj, Brudziński znów na Twitterze zamieścił komentarz do sprawy.

Nawiazując do moich poprzednich wpisów,chciałbym zapewnić wszystkich, (zarówno z Polski jak i z USA), których tak bardzo wzburzył mój krytyczny wpis wobec materiału w TVN24, że ilekroć będę uważał,że należy krytykować media (wszelakie), to będę to robił

– skwitował szef MSWiA.

Rządzenie Polską już 4 rok jest podporządkowane jednej dyrektywie; wszystko dla umacniania jednoosobowej władzy Kaczyńskiego. Ta dyrektywa zastąpiła rację stanu, interes publiczny i dobro obywateli. Firer z Żoliborza ponad wszystko i ponad wszystkich. Oto Polska dziś.

Raskolnikow

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

PiS nie ma pomysłu, jak ugryźć wolne media, bo te patrzą władzy na ręce i co rusz ujawniają jakąś aferę, a z tymi jest tak, iż co zostanie podniesiony jakiś kamień, wypełza spod niego pisowska korupcja. Takiej aferalnej partii u władzy dotychczas nie mieliśmy.

A przy tym wzrasta prymitywizm działania polityków PiS. Kiedyś wiceprezes tej partii Adam Lipiński zapraszał do siebie Renatę Beger, aby ją przekupić posadą, dzisiaj niezbyt lotny szef kancelarii Mateusza Morawieckiego, Michał Dworczyk jedzie na Śląsk, aby skorumpować lokalnego polityka Kałużę i od razu wiadomo za ile go kupił.

Ani Dworczyk w związku z tym nie dostaje rumieńców na twarzy, ani premier, któremu przyglądając się coraz bardziej stwierdzam, że to typowy polityk słup. Był słupem jako prezes w banku z grupy Santander, dzisiaj jest słupem Kaczyńskiego. Gdy jednak jakiś dziennikarz trochę pociągnie go za język, sypie się jego pojęcie o wolności, demokracji i…

View original post 1 140 słów więcej

Tusk na czele opozycji – Kaczyński na śmietniku historii

Ciekawie wygląda najnowszy sondaż Kantar Millward Brown, w którym zadano pytanie, kto w II turze zmierzy się w wyborach prezydenckich. 50% respondentów postawiło na Andrzeja Dudą, ale aż 45% na Donalda Tuska.

Coraz więcej osób, związanych z nim mówi, że rzeczywiście przewodniczący Rady Europejskiej zamierza starać się o prezydenturę w kolejnych wyborach. Jeden z ważnych polityków PO nie ukrywa też, iż „Tusk zawarł sojusz taktyczny z liderem Platformy Grzegorzem Schetyną, który ma pomóc opozycji wygrać wybory europejskie i parlamentarne, a Tuskowi – walkę o prezydenturę”.

Wszyscy wiedzą, że relacje pomiędzy Tuskiem a Schetyną nie układały się najlepiej, teraz jednak lider PO może czuć się spokojnym. Donald Tusk nie zamierza rywalizować z nim o przywództwo w partii. Mowa jest tylko o współpracy, której celem pokonanie PiS. Szef Rady Europejskiej zamierza wspierać PO w wyborach do Parlamentu Europejskiego oraz wspomagać szeroką opozycję. Sam Tusk chwali Schetynę za wygraną w samorządowej walce o miasta, co pokazuje, że rzeczywiście stosunki między panami ułożone są na zasadach, korzystnych dla obu.

Powrót Donalda Tuska na polską scenę polityczną na pewno nie podoba się partii rządzącej. Już od dłuższego czasu politycy tej partii robią wszystko, by zminimalizować znaczenie Tuska, zohydzić go w oczach społeczeństwa, zniszczyć jego wizerunek. Był już w obróbce dziadek z Wehrmachtu, były i są rzucane oskarżenia, które mają ponoć zaprowadzić go przed Trybunał Stanu za popełnione zbrodnie, których już przez trzy lata nikt nie jest w stanie udowodnić.

Politycy PiS denerwują się też bardzo, gdy w mediach pokazywany jest Donald Tusk na spacerze, w sklepie, z rodziną, robiące sobie selfie z napotkanym w Brukseli polskim turystą. Ot, zwykłe obrazki z życia zwykłego człowieka, który nie otacza się kordonem ochroniarzy, nie rozbija się rządowymi limuzynami, potrafi sam zrobić zakupy.

Ostatnio obiegła media fotka, przedstawiającego Donalda Tuska, właśnie gdy stał w kolejce do kasy, w jednym z supermarketów. Bez obstawy, jak każdy normalny człowiek. Fotkę wrzucił na swój profil Michał Kolanko i na reakcję nie trzeba było długo czekać. Paweł Rybicki napisał, że to ustawione zdjęcie, bo „Tusk nawet w budynku Rady Europejskiej chodzi z ochroną 2x większą niż premierzy rządów. Mam nadzieję, że jako doświadczony dziennikarz polityczny dobrze sobie zdajesz z tego sprawę i nie nabierasz się na tę dziecinadę. Riposta Pawła Grasia, najbliższego współpracownika Tuska, była natychmiastowa – „Normalnie nie reaguję na wpisy byłych dziennikarzy, obecnie partyjnych funkcjonariuszy. W tym przypadku muszę jednak napisać, że Pan po prostu bezczelnie kłamie”.

Jedno jest pewne. Czekają nas miesiące coraz bardziej ostrej nagonki na Donalda Tuska, bo dla polityków PiS, a szczególnie prezesa tej partii, powrót do polskiej polityki najbardziej znienawidzonej przez nich osoby, jest nie do przyjęcia. Na szczęście, Donald Tusk  est rasowym politykiem nie od dzisiaj i świetnie da sobie z tą nagonką radę. Tym bardziej, że będzie wspierany nie tylko przez członków PO, ale i działaczy innych partii oraz znaczną część Polaków.

* * *

Kwestią jest przekonać pozostałą opozycję do koalicji antypisowskiej.

Depresja plemnika

Według rozmówców „Newsweeka” Tusk na poważnie rozważa start w wyborach prezydenckich w 2020 r. Ale do tego będzie potrzebował PO i wcześniejszej wygranej opozycji w wyborach parlamentarnych. Dlatego – jak mówi ważny polityk PO – Tusk zawarł sojusz taktyczny z liderem Platformy Grzegorzem Schetyną, który ma pomóc opozycji wygrać wybory europejskie i parlamentarne, a Tuskowi – walkę o prezydenturę.

Ten sojusz został przypieczętowany na zjeździe Europejskiej Partii Ludowej w Helsinkach pod koniec października. Tusk przechadzał się między liderami europejskiej chadecji, do której należą w europarlamencie PO oraz PSL, i odbierał gratulacje za wynik wyborów samorządowych w Polsce. Koalicja Obywatelska wygrała wybory w miastach, wypychając z nich zupełnie PiS. Tusk publicznie chwalił w Helsinkach Schetynę, podkreślając, że dobry wynik Koalicji Obywatelskiej to jego zasługa.

Prawicowe tygodniki straszą powrotem Tuska

Kilku moich rozmówców w PO przyznaje, że wzajemne „obwąchiwanie się” trwało dość długo, bo Schetyna wciąż podejrzewał, że Tusk chce…

View original post 3 278 słów więcej

PiS ośmiesza nas, sprowadziło Polskę do republiki bananowej – Burkina Faso

Nieoczekiwany zwrot w sprawie interwencji Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w domu operatora filmowego stacji TVN, Piotra Wacowskiego. Jeszcze niedawno premier Mateusz Morawiecki dziękował dziennikarzom „Superwizjera” TVN, za ujawnienie działalności polskich neonazistów. Mówił, że „takie organizacje, jak Duma i Nowoczesność, które się posługują symbolami i pojęciami, które gloryfikują czy choć tolerują niemiecki nazizm czy inny totalitaryzm powinny być zdelegalizowane”. Dziś, dziesięć miesięcy po wypowiedzi, podległe premierowi ABW wkracza do domu dziennikarza i stawia mu zarzuty z art. 256 kk. za zdjęcie wykonane do materiału telewizyjnego.

Dziś Prokuratura Krajowa uznała, że stawianie zarzutów operatorowi TVN „jest przedwczesne”.

Kwestionowanie odwagi dziennikarskiej użytej do demaskacji działania neonazistów należy traktować jako próbę zastraszenia dziennikarzy. Tak zostało to określone w ostatnim wydaniu New York Times’a. Opiniotwórczy dziennik określa sprawę jako incydent podnoszący obawy o stan wolności mediów w Polsce, a samą piątkową akcję ABW określa twardo próbązastraszania dziennikarzy. Amerykańska gazeta nieczęsto wspomina o Polsce, jeśli jednak do tego dochodzi, to ostatnio raczej, niestety, w negatywnym świetle. 

Amerykańscy czytelnicy są wysoce zainteresowani tematem wolności mediów. Tej uwadze nie należy się dziwić w szczególności z uwagi na fakt, iż TVN należy do amerykańskiego koncernu Discovery Inc. Szykanowanie dziennikarzy TVN ma szansę na wywołanie poważnego konfliktudyplomatycznego na miarę ostatnich spięć z Izraelem i USA po nowelizacji ustawy o IPN.  Kilka dni temu przeciwko ograniczaniu wolności prasy stanowczo wypowiedziała się podczas spotkania z polskimi parlamentarzystami w Sejmie Georgette Mosbacher, ambasador USA w Polsce: „W Stanach Zjednoczonych prasa jest brutalna. Nie cierpimy tego, ale nie ingerujemy. Dlatego jeśli chodzi o wolność prasy, to z niczym państwu nie pomogę. Kongres nie będzie tolerował takich rzeczy. Będę mówiła prawdę i taka jest prawda. Mogę zrobić naprawdę dużo, ale w przypadku wolności prasy proszę do mnie nie dzwonić”.

Premier Mateusz Morawiecki złagodził właśnie front walki z Unią Europejską, uznając rację Komisji Europejskiej. Na okładce „Gazety Polskiej” widniało krzykliwe „Platforma wypycha Polskę z Unii”, a polski suweren już zaczął zapominać jak antyeuropejską formacją jest Prawo i Sprawiedliwość i ich satelity z towarzystwa Zbigniewa Ziobry i Patryka Jakiego. Miał nadejść PiS w wersji lite.

Gdy zrobiło się za spokojnie, Ziobro postanowił otworzyć nowy, bezsensowny front w walce z Amerykanami. Sprawa ścigania dziennikarza i późniejsze wycofanie się, wskutek telefonu ambasador (?) to zarówno ośmieszenie siebie, jak kompromitacja Polski.

Choć Ziobro znów skompromitował Polskę, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że takie akcje najlepiej odbijają się na spadku poparcia Zjednoczonej Prawicy. Wyborcy prawicy to przede wszystkim elektorat godnościowy. Wieści o kolejnych wielomilionowych przekrętach, afery w SKOK, czy KNF wpływają zaskakująco słabo na słupki poparcia PiS. A kolejne wybory dopiero jesienią 2019 roku. W takich warunkach PiS-Lite, którego wersję założono po klęsce prawicy w wyborach samorządowych, mógłby utrzymać wysokie poparcie. Po co więc PiS tak namiętnie szuka wroga?

PiS toleruje neofaszystów, walczy z dziennikarzami śledczymi, którzy mogliby dotrzeć do ich przekrętów

Tego jest za wiele nawet dla mediów prawicowych, które dołączyły do wrzawy wywołanej wejściem agentów ABW do mieszkania operatora TVN Piotra Wacowskiego, który brał udział w pracach nad materiałem o polskich neonazistach z Wodzisławia Śląskiego.

Podniosły się krzyki o łamaniu wolności słowa i przekroczeniu granic zdrowego rozsądku.

Operatorowi TVN zarzuca się, że podczas tamtej głośnej imprezy stał z podniesioną ręką i oddawał hołd Hitlerowi, choć trudno zaprzeczyć twierdzeniu że tylko w taki sposób możliwe było zdobycie zaufania neonazistów, którzy zostali pokazani w materiale „Superwizjera”.

W opinii komentatorów mieszkanie Wacowskiego musiało być obserwowane, a on sam śledzony, bo agenci weszli, jak tylko operator przekroczył próg swojego domu. Wówczas wręczyli mu pismo, na mocy którego Wacowski musi się stawić na przesłuchanie.

Stacja TVN nie daje za wygraną i wydała w tej sprawie oświadczenie: „autorzy reportażu postępowali zgodnie ze wszystkimi standardami dziennikarstwa śledczego. Stawianie tego, który ujawnia działalność przestępczą na równi z przestępcami traktujemy jako próbę zastraszenia dziennikarzy”– brzmi stanowisko stacji.

W tej sytuacji – dowiadujemy się z portalu naTemat – TVN występuje na drogę prawną przeciwko tym, którzy twierdzili, że całe wydarzenie w Wodzisławiu Śląskim zostało zainscenizowane przez jej dziennikarzy.

W sieci zawrzało. Internauci są oburzeni takim obrotem sprawy i zarzucają rządzącym typowe dla nich odwracanie kota ogonem.

„Czy zdaniem PiS i zaprzyjaźnionych z władzą komentatorów TVN wymyślił ONR i Młodzież Wszechpolską, a ponadto zorganizował tegoroczny Marsz Niepodległości? Czy również Jacek Międlar i Piotr Rybak są opłacani przez TVN? A może i wielebny Rydzyk jest dziełem TVN? 🙂  – napisał Piotr Szumlewicz na Twitterze.

>>>

Tomasz Lis poleca:

Autorytarna forma rządu – zastraszać. Tak jest z operatorem TVN, do którego weszła ABW, bo uprzedził pisowskie służby w pokazaniu faszyzmu – a ten istnieje w Polsce, lecz pokraki nie potrafią z nim walczyć, bo go tolerują.

Depresja plemnika

Dialog na Twitterze między Hanną Lis a Brudzińskim z pointą.

Piątkowa nominacja Jacka Jastrzębskiego na szefa Komisji Nadzoru Finansowego – w miejsce skompromitowanego Chrzanowskiego – niesie zmianę układu sił w obozie władzy. Premier nie miał bowiem do tej pory większego wpływu na politykę KNF. Dotychczasowy jej przewodniczący, Marek Chrzanowski, był człowiekiem Adama Glapińskiego, wywodzącego się z tzw. zakonu PC, czyli pierwszej partii Kaczyńskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego. Z naszych informacji wynika, że na początku listopada, kiedy atmosfera wokół KNF zaczęła gęstnieć, weterani PC i PiS próbowali zapewnić sobie długofalową kontrolę nad Komisją – także na wypadek ewentualnych zmian kadrowych.

– Wraz ze słynną poprawką „bank za złotówkę”, dającą KNF prawo do wywłaszczania właścicieli banków, do Sejmu trafiły po cichu także dwie inne propozycje zmian. Chodziło o zapisy, dające marszałkom Sejmu i Senatu prawo do delegowania do władz Komisji swoich przedstawicieli – mówi osoba znająca kulisy sprawy. Poprawki były kwestionowane przez…

View original post 2 341 słów więcej

Post Navigation