Hairwald

W ciętej ranie obecności

Archive for the tag “pomnik Lecha Kaczyńskiego”

Afera KNF jest zamiatana pod dywan

. – marszałek województwa zachodniopomorskiego w u

Depresja plemnika

Nie wyklucza tego nowy wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej. – „Wiem, że wielu radnych jest wzburzonych sposobem, w jaki ten pomnik i pomnik Lecha Kaczyńskiego na placu Piłsudskiego powstał. Prawo do takiego referendum ma Rada Miasta Warszawy – nie należy wykluczać, że znajdą się radni, którzy z taką inicjatywą wyjdą. Mogą wyjść także mieszkańcy. Będziemy przyglądali się emocjom ludzi wokół tego tematu” – powiedział Rabiej w RMF FM.

Odsłonięcie pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia 2018 r. na pl. Piłsudskiego budziło i budzi kontrowersje. Z sondażu zleconego przez warszawski ratusz, zanim oba pomniki (pytano też o monument upamiętniający Lecha Kaczyńskiego) stanęły, wynikało, że 71 proc. warszawiaków było temu przeciwnych.

Władze miasta zarzucały też pisowskiemu wojewodzie, że z naruszeniem prawa przejął tereny wokół Grobu Nieznanego Żołnierza, gdzie stanął pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej.

Rabiej odniósł się także do zapowiedzianej przez Andrzeja Dudę odbudowy Pałacu Saskiego. – „Na razie mamy do czynienia z pomysłem odbudowy…

View original post 1 461 słów więcej

Państwo mafijne PiS. Nie Polska, tylko Pislandia

PiS złapany na tym, jak konstruuje państwo mafijne

Jak wynika z doniesień „Gazety Wyborczej” Marek Chrzanowski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego – w zamian za ok. 40 mln złotych – miał zaoferować przychylność dla Getin Noble Banku, którego właścicielem jest Leszek Czarnecki. Miliarder poinformował gazetę. „Wyborcza” posiada kopię nagrania, które wraz ze stenogramem upubliczniła na swojej stronie internetowej.

Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, do spotkania Leszka Czarneckiego i Marka Chrzanowskiego doszło w gabinecie szefa KNF w marcu 2018 r. Leszek Czarnecki miał ze sobą sprzęt nagrywający. W trakcie spotkania Chrzanowski zapytał Czarneckiego: „czy nie widzi jakiejś potrzeby zwiększenia swoich zasobów, jeżeli chodzi o prawników”. Następnie, kładąc na stole wizytówkę radcy prawnego Grzegorza Kowalczyka, polecił go „z korzyścią dla urzędu, i dla całej instytucji”. Sugerował także – jak twierdzi „Gazeta Wyborcza” – jakie tenże prawnik powinien dostać wynagrodzenie.

W rozmowie padły mianowicie słowa: „No nie wiem, jaki ma pan system wynagradzania w banku, ale wydaje mi się, że jeżeliby pan to powiązał z wynikiem banku, tak? No to ten prawnik będzie bardziej zaangażowany. W tym horyzoncie najbliższych kilku lat no to byłoby, tak jak pan uważa, tak? Może rozwiązanie, na którym bank mógłby, że tak powiem, się oprzeć, wsparłaby ta osoba państwa w tym procesie restrukturyzacji”. Z nagrania przekazanego przez miliardera do prokuratury wynika też, że Chrzanowski proponował miliarderowi m.in. usunięcie z KNF Zdzisława Sokala, przedstawiciela prezydenta w KNF (bo jest zwolennikiem przejęcia banków Czarneckiego przez państwo); złagodzenie skutków finansowych tzw. stopy podwyższonego ryzyka (kosztowało to bank ok. 1 mld zł), „życzliwe podejście KNF i NBP do planów restrukturyzacji banków Leszka Czarneckiego”.

Leszek Czarnecki złożył zawiadomienie do prokuratury. Wynika z niego, że Chrzanowski w trakcie rozmowy wskazał na kartkę z napisem „1 proc.”. W ten sposób „starał się narzucić ustalenie dla Grzegorza Kowalczyka (…) prowizyjnego sposobu wynagradzania radcy prawnego, a nawet wysokość jego wynagrodzenia, rażąco wygórowanej w odniesieniu do warunków rynkowych, gdyż 1 proc. skapitalizowanej wartości Getin Noble Bank S.A. to około 40 milionów złotych”. Pełnomocnik Czarneckiego, mecenas Roman Giertych zawiadomił Prokuraturę Krajową, wnosząc o „ściganie Chrzanowskiego i wszczęcie śledztwa ws. próby korupcji”.

KNF odpiera zarzuty i mówi o próbie szantażu ze strony miliardera. Tymczasem po publikacji artykułu Mateusz Morawiecki wezwał szefa KNF do natychmiastowych wyjaśnień oraz zlecił prokuraturze i służbom niezwłoczne zebranie informacji na temat doniesień medialnych. Marek Chrzanowski został przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego w październiku 2016 r. Wcześniej zasiadał w Radzie Polityki Pieniężnej.  „Wyborcza” – jak informuje portal Business Insider Polska – skontaktowała się z Chrzanowskim.

Ten odesłał gazetę do biura prasowego, które poinformowało, że sprawę uważa za szantaż ze strony Czarneckiego. Dlaczego? Gdyż „brak [było] niezwłocznego powiadomienia prokuratury przez miliardera”. Co więcej, rzecznik KNF Jacek Barszczewski w odpowiedzi „GW” napisał: „Informacje te pojawiają się w momencie, kiedy media donoszą o problemach banku związanych z procesem dystrybucji instrumentów finansowych spółki GetBack przez Idea Bank i potencjalnych działaniach KNF”.

Nie pozwolić PiS-owi na oddech, leży już na ringu, jest liczony, tak walnąć w papę, aby już się nie podniósł, aby nie hańbił imienia Polski.

Depresja plemnika

Eliza Michalik na koduj24.pl pisze o pisowskich politykach legitymizujących faszystów

Ulicami stolicy maszerowali ludzie, których jedynym celem jest odebranie głosu, prawa do istnienia i swobodnej ekspresji i zniszczenie każdego, kto nie podziela ich fanatycznych poglądów.

Niezależnie od propagandowych przekazów prawda jest oczywista – po trzech latach przygotowań na 100-lecie Niepodległości PiS zafundował nam marsz z faszystami. Można bawić się w dzielenie włosa na czworo i kombinować, mówić o „incydentach” z nacjonalistami, rasistami, narodowcami w tle, dwóch sektorach, dwóch oddzielonych od siebie częściach pochodu (tym lepszym i tym gorszym – jakie to charakterystyczne dla PiS), bagatelizować napaść na dziennikarkę „Gazety Wyborczej” – i próbować złagodzić w ten sposób wydźwięk tego bezprecedensowego wydarzenia, jak robi to rząd i jego satelickie media, tylko że to nie zmienia faktów.

A fakty są dokładnie takie, jak opisał i podał dalej w świat Francis Fukuyama, jeden z najbardziej znanych i liczących się filozofów politycznych na…

View original post 5 116 słów więcej

Buta buca

Partia Kaczyńskiego, choć jej władza pochodzi z demokratycznego wyboru, kontynuuje tradycje okupantów i dyktatorów, którzy wbrew woli narodu wznosili pomniki demonstrujące, kto tu rządzi.

„To nasze zwycięstwo. Dowód na to, że zwyciężyliśmy i będziemy zwyciężać” – butnie oświadczył Jarosław Kaczyński, odsłaniając pomnik brata. To po części prawda. Ale nie cała. Dopowiedzmy więc, co prezes PiS pominął.

Otóż, to zwycięstwo zostało odniesione wbrew demokratycznym procedurom i wbrew woli Polaków. Pochodzące z demokratycznego wyboru władze Warszawy, które są gospodarzem stolicy, takiego monumentu wznieść tu nie zamierzały. By móc tego dokonać, PiS zmilitaryzował i oddał w zarząd swojego wojewody ten kawałek stołecznego gruntu. Przypomina się tu praktyka stosowana przez władze PRL, które po wprowadzeniu stanu wojennego militaryzowały szczególnie ważne dla nich przedsiębiorstwa, by złamać opór załóg, narzucając im posłuch i dyscyplinę.

Wszystkie sondaże wskazują, że obywatele i stolicy, i całej Polski nie uważają, by Lech Kaczyński zasługiwał na uhonorowanie w tak reprezentacyjnym miejscu (jeśli w ogóle należy się mu oddzielny pomnik, co też jest dyskusyjne).

Tak więc odsłonięcie tego pomnika rzeczywiście jest zwycięstwem PiS-u. Nad Polakami. Partia Jarosława Kaczyńskiego, choć jej władza pochodzi z demokratycznego wyboru, kontynuuje tradycje wszystkich okupantów i zaborców w toku polskiej historii, którzy demonstrowali pogardę dla woli narodu, wznosząc pomniki symbolizujące ich chwałę i butę.

Na tym samym placu, gdzie dziś pyszni się symbol panowania pisowskiego, przed pierwszą wojną światową stała cerkiew prawosławna demonstrująca potęgę Moskwy. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości została rozebrana.

Nie ma już także pomników symbolizujących panowanie komunistów – z Warszawy zniknął Dzierżyński, zniknął Nowotko, nie ma pomnika polsko-radzieckiego braterstwa broni, znanego jako pomnik czterech śpiących. Wszystkie one też były odsłaniane z wielką pompą, a przemawiający twierdzili, że będą stać wiecznie.

Dziwię się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ponoć interesuje się polską historią, a zachowuje się tak, jakby tego wszystkiego nie wiedział.

Kaczyński skończy sromotnie jak Janukowycz, albo Nicolae Ceaușescu.

Depresja plemnika

Przemówienie Donalda Tuska iskrzyło od odniesień do współczesnej sytuacji w Polsce. Szef Rady Europejskiej mówił o „współczesnych bolszewikach” i antyeuropejskich postawach. – To dla niego początek kampanii i już widać, jakie będą jej główne kierunki – mówi w rozmowie z Gazeta.pl dr Bartłomiej Biskup z Uniwersytetu Warszawskiego.

Donald Tusk w ramach Igrzysk Wolności wygłosił wykład pod tytułem „11 Listopada 2018. Polska i Europa. Dwie rocznice, dwie lekcje”. Szef Rady Europejskiej po historycznym wprowadzeniu płynnie przeszedł do współczesności. Kreśląc obraz współczesnej Europy były premier mówił o „brunatnym, jednoznacznie antyeuropejskim” i „nacjonalistycznym” nurcie w Europie. Jednak jedno z najmocniejszych sformułowań padło, gdy mówił o Polsce:

Liczcie przede wszystkim na siebie. Józef Piłsudski, kiedy pokonywał bolszewików, a więc bronił zachodu, to miał trochę trudniejszą sytuację niż my dzisiaj. Kiedy Lech Wałęsa pokonywał bolszewików w symbolicznym sensie, to miał o wiele trudniejszą sytuację. Skoro oni dali radę pokonać bolszewików, dlaczego wy nie mielibyście…

View original post 2 515 słów więcej

Rydzyk już się nie nauczy języka polskiego. Za późno dla niego

– Kiedy usłyszałem informację o tym, że prezydent Warszawy zakazała Marszu Niepodległości, poczułem się tak, jakby naród dostał nóż w plecy – powiedział o. Tadeusz Rydzyk, komentując decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz. – To jest jakaś pogarda dla patriotów, pogarda też dla tych młodych ludzi, którzy są nadzieją, są patriotyczni, którzy kochają Polskę – ocenił.

Hanna Gronkiewicz-Waltz w środę po 14.00 na konferencji prasowej poinformowała, że wydała zakaz organizacji Marszu Niepodległości w Warszawie.

Decyzję prezydent Warszawy z aprobatą przyjęli politycy Platformy Obywatelskiej, jednak nawet w szeregach opozycji znalazły się głosy krytyczne.

Krytycznie o zakazie organizacji Marszu Niepodległości wypowiedział się o. Tadeusz Rydzyk, założyciel i dyrektor Radia Maryja. Decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz nazwał „zaskakująco” i „delikatnie mówiąc brzydką”.

– Poczułem się tak, jakby naród dostał nóż w plecy. W takie święto, 100 lat od odzyskania niepodległości i nóż w plecy. To jest jakaś pogarda dla patriotów, pogarda też dla tych młodych ludzi, którzy są nadzieją, są patriotyczni, którzy kochają Polskę – stwierdził o. Rydzyk, cytowany przez stronę internetową Radia Maryja.

– Zamiast pomóc tej młodzieży, nawet jeżeli ktoś się z nimi nie zgadza, to rozmawiać na argumenty – argument prawdy, poszanowania drugiego człowieka, naszej historii, miłości, a nie w ten sposób. Dla mnie to jest niewyobrażalne – powiedział.

– Zaraz mi się skojarzyły zabory. Kto tu chce zawładnąć nami? Zaborcy tak postępowali – dodał redemptorysta.

– Bądźmy mądrzy, odważni, ale rozważni i dalekomyślni – zaapelował. – Nie dajmy się też sprowokować, bo widać, że są przeróżne prowokacje. Cały czas chcą nas zniszczyć. W tej chwili kojarzy mi się czas komunizmu. Jak coś się budziło w Polsce, to zaraz było to niszczone. Ile było takich oddolnych rewolucji w czasie komunizmu? Zawsze to niszczyli. Teraz nie należy wykluczać działań z zewnątrz, z różnych stron globu, ale i wewnątrz. Jest to brak sumienia, patrzenie na koniec własnego nosa, na własne ego i pycha, a to jest w sumie głupota. To jest nóż w plecy i pogarda – przekonywał o. Tadeusz Rydzyk.

Nitras do Mazurek: Wróciłem wczoraj wieczorem z USA. Nie uczestniczyłem w posiedzeniu Sejmu, ale to nie przeszkadza wam mnie karać. Lekarz by się przydał

 

Depresja plemnika

„Wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawa, prawo do zgromadzeń jest chronione konstytucją” – powiedział w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Michał Jakubowski. Dodał, że decyzja o zakazie „jest możliwa po starannym zbadaniu sprawy i musi zawierać przekonujące uzasadnienie”. Jak podkreślił sędzia, Gronkiewicz-Waltz nie uprawdopodobniła, że w związku z marszem może dojść do zagrożenia życia, zdrowia i mienia w znacznych rozmiarach, a to była główna przesłanka wydanego zakazu. Stronom przysługuje zażalenie do sądu apelacyjnego w ciągu 24 godzin. Sąd apelacyjny rozpoznaje zażalenie w ciągu 24 godzin od złożenia pisma.

Marsz narodowców czy państwowy?

Prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała decyzję o zakazie organizacji Marszu Niepodległości w środę. Demonstracja organizowana jest przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, współtworzone przez m.in. przez Młodzież Wszechpolską, Obóz Narodowo-Radykalny i Ruch Narodowy.

„Warszawa dość już wycierpiała przez agresywny nacjonalizm” – tłumaczyła prezydent Warszawy. Dodała, że w czerwcu skierowała pismo do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego w sprawie wspólnego zabezpieczenia uroczystości organizowanych w Warszawie 11 listopada. Pismo to zostało zignorowane.

Orzeczenie sądu o uchyleniu zakazu jeszcze bardziej komplikuje…

View original post 1 547 słów więcej

Pomnik Lecha Kaczyński doczeka się potraktowania jak Felek Dzierżyński

Przypadająca już za cztery dni setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku może się zakończyć nie tylko wizerunkową klęską władzy, która przez trzy lata swoich rządów nie potrafiła przygotować tych obchodów tak, jak na to zasługują, ale i symboliczną kapitulacją państwa w starciu ze środowiskami narodowymi, w tym z ich radykalnymi odłamami. Zamiast wspólnego świętowania zanosi się na kompromitujące sceny manifestacji “białej siły” oraz prawdopodobnie konfrontacji jej zwolenników ze środowiskami lewicowymi i antyfaszystowskimi. Wszystko to w trakcie trwania największego od dekad protestu służb mundurowych oraz będącej kolejnym etapem protestu epidemii “psiej grypy” (tak o masowym przechodzeniu na zwolnienia chorobowe mówią policjanci), co skutkuje wielkimi brakami kadrowymi w garnizonach policji w całym kraju.

Kto będzie pilnował porządku w największych miastach, gdzie z pewnością dojdzie do konfrontacji zwaśnionych środowisk dziś trudno powiedzieć. Szczególnie dramatycznie może być we Wrocławiu, gdzie ustępujący prezydent Rafał Dutkiewicz wydał zakaz organizacji Narodowego Marszu Niepodległości, doprowadzając lokalnych radykałów i antysemitów do szewskiej pasji. Ci planów nie zmieniają i zamierzają maszerować niezależnie od decyzji magistratu i sądu, z pewnością napotkają na swojej drodze także kontrmanifestacje. Rok temu ordynarną bitwę pomiędzy kolegami Międlara i Rybaka a Martą Lempart i koleżankami powstrzymali policjanci, których w tym roku może zabraknąć.

Aby zachęcić jak największą liczbę funkcjonariuszy do pojawienia się w pracy w nadchodzącą niedzielę, szef Komendy Głównej Policji, Jarosław Szymczyk ogłosił na odprawie z komendantami wojewódzkimi propozycję, by jako nagrodę motywacyjną dać takim policjantom dodatkowe 1000 zł brutto dodatku. Jak dowiedzieli się reporterzy RMF FM, mowa jest o wynagrodzeniu policjantom cięższej pracy, w sytuacji gdy duża część ich kolegów jest na zwolnieniach. Tu nie ma mowy o jakimś przekupstwie, a chodzi o docenienie funkcjonariuszy, którym zwiększyła się liczba obowiązków. Związkowcy są oczywiście oburzeni i mówią o politycznej korupcji.

“To rozpaczliwa próba ściągnięcia funkcjonariuszy do zabezpieczenia Marszu Niepodległości w Warszawie” – tak szef NSZZ Policjantów Rafał Jankowski komentuje zapowiedź komendy głównej wypłat dodatków w wysokości 1000 złotych za służbę 11 listopada. To jest załatanie dziury. W szeregach Policji mówi się, że komendant kupuje ludzi na służbę – dodaje.

Rozpaczliwa próba zapewnienia obsady kadrowej garnizonów na bardzo ważne wydarzenie, które wymaga zabezpieczenia dużymi nakładami sił w ludziach nie dziwi. Metody są jednak kontrowersyjne, tym bardziej że w wymiarze ogólnokrajowym stawiają władzę w fatalnym świetle. Jak się bowiem czuć mają pracownicy sfery budżetowej, którzy od wielu już miesięcy protestują przeciwko niskim pensjom i ciągle słyszą, że budżet z gumy nie jest i ich żądania, choć uzasadnione to wciąż pozostają poza zasięgiem rządzących. Tymczasem, wczorajsza propozycja inspektora Szymczyka pokazuje, że pieniądze są, tylko trzeba je z władzy wycisnąć, stosując najmocniejsze argumenty.

To, że premier Morawiecki nie weźmie udziału w Marszu Niepodległości, organizowanym 11 listopada przez narodowców, nikogo nie dziwi. Jednak wyjaśnienie przyczyn tej decyzji, bardzo zaskakuje.

Morawiecki wraz z prezydentem Dudą zapraszali wszystkich Polaków na ten marsz, który miał być wspólny, miał łączyć i pokazać, że tego właśnie dnia warto postawić na zgodę narodową. Rząd jednak zmienił swoje stanowisko, bo nie mógł dogadać się z organizatorami. Jak twierdzi premier, „środowiska organizujące ten marsz nie zgodziły się, by powiewały na nim wyłącznie biało-czerwone flagi, żeby nie było żadnych transparentów. W związku z taką postawą zrezygnowaliśmy z udziału w tej manifestacji”.

Bardzo ciekawie brzmią słowa Morawieckiego, gdy wyjaśnia, że „wiemy bowiem, co się działo rok temu – znalazła się grupka osób: przysłowiowa łyżka dziegciu w beczce miodu, która zepsuła całą uroczystość, cały marsz. Nie chcemy uczestniczyć w imprezie, na której mogą znaleźć się również prowokatorzy, a organizatorzy Marszu Niepodległości nie są w stanie zapewnić spokojnego przebiegu manifestacji, nie są w stanie zagwarantować, że nie dojdzie do żadnych prowokacji”.

Prowokatorzy, czyli…kto?  Kogo ma na myśli premier, mówiąc o prowokatorach? Kiedy zajrzymy na stronę Marszu Niepodległości na Facebooku, to możemy dowiedzieć się, kim są ci „prowokatorzy”: „Mam teorię, niekoniecznie słuszną że za zaproszeniami tych organizacji ( chodzi ponoć o przyjazd na marsz banderowców – przypomnienie autora) stoi w rzeczywistości KOD i inne lewackie ruchy. Zapraszają je po to aby mieć argument iż jest to marsz faszystów”, „Wzbiera fala wiadomości o grupach, które tylko i wyłącznie pojawiać się mogą w celu sprowokowania zamieszek” czy też „Jak dorwę prowokatora-antifiarza to nie będę patrzył na kamery tylko za fraki biorę łachudrę, wrzucam do kosza i kulturalnie czekam na śmieciarkę aż zabiorą syfa”.

Nie potrafię zrozumieć, że to właśnie ci „prowokatorzy” odebrali panu premierowi chęć uczestnictwa w Marszu Niepodległości. Nie pełne nienawiści hasła, nie „Biała Europa”, „Polska dla Polaków”, race i agresja, ale ci bliżej nie określeni „prowokatorzy”. Ktoś tu ma ogromny problem z oceną sytuacji i postaw, całkowicie niezgodnych z obowiązującym oraz ponadczasowym systemem wartości.

Pomnik stoi, będzie co burzyć, dojdzie do pierdut jak z Dzierżyńskim.

Słynne spieprzaj dziadu.

Polska pod rządami PiS zmienia się w zacofanego, niedouczonego, chamskiego i agresywnego prostaka. Choćbym miał paść na twarz, nie zostawię jej w takim stanie.

Depresja plemnika

Komisja Europejska nadal rozpatruje skargę, którą kilkanaście miesięcy temu złożył niedoszły student Wyższej Szkoły Komunikacji Społecznej i Medialnej w Toruniu. Twierdzi, że uczelnia nie powinna była domagać się od niego zaświadczenia od proboszcza.

Działacz SLD i radny miejski w Chełmży Marek Jopp dwa lata temu dostał się na podyplomowe studia na kierunku „Polityka ochrony środowiska” na Wyższej Szkole Komunikacji Społecznej i Medialnej w Toruniu, został jednak skreślony z listy z powodu niedostarczenia opinii od proboszcza.

Odwołania i sprawy sądowe nie przyniosły rezultatu. Kilka miesięcy temu Jopp zadeklarował, że będzie szukał pomocy w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu.

Gdy uczelnia zarządzana przez o. Tadeusza Rydzyka domagała się w ubiegłym roku podobnego dokumentu przy rekrutacji na inny kierunek dofinansowywany przez unijny Program Operacyjny Wiedza Edukacja Rozwój (POWER), Jopp wysłał skargę do Komisji Europejskiej. – Nie może być tak, że przyjęcie na dotowane z publicznych pieniędzy studia uzależnia się od wiary – podkreślał w rozmowie…

View original post 1 546 słów więcej

Ksiądz Oko przypomina o swoim antychrześcijaństwie

„Czy Episkopat i abp. Gądecki nie widzi, że ksiądz Oko przekracza wszelkie granice podłości i insynuacji? Uciszaliście ks. Bonieckiego i Lemańskiego. Czy brak reakcji na to, co wygaduje ks. Oko jest jednoznaczny z Waszą akceptacją?” – pytała na Twitterze jedna z internautek w reakcji na najnowszą wypowiedź księdza Dariusza Oko. W TVP Info stwierdził on, że niemieckie dzieci uczą się w szkołach, jak założyć dom publiczny.

„Lekcje w Niemczech wyglądają tak, że w podręcznikach jest ćwiczenie polegające na zaplanowaniu przez 15-letnie dzieci nowego domu publicznego, który ma spełniać wszystkie zapotrzebowania, najbardziej chore fantazje” – głosił w TVP Info swoje „mądrości” Oko. Na tym nie poprzestał – dodał, że celem tego jest, aby 15-letnie dzieci „zaczęły odwiedzać domy publiczne i w nich pracowały”. Jego zdaniem, edukacja w Niemczech to nic innego jak „deprawacja seksualna”.

Christina Wegelein, szefowa działu prasowego Ambasady Niemiec, w rozmowie z oko.press.pl stwierdziła krótko: – „To po prostu bzdura”. To nie pierwsza bulwersująca wypowiedź tego księdza.

Internauci nie kryli oburzenia najnowszą wypowiedzią ks. Oko. – Jak to w ogóle możliwe, że KK toleruje w swoich szeregach ludzi publicznie posługujących się ordynarnymi kłamstwami. Czyżby ósme przykazanie było passe?”;

„Ciekawe, bo mieszkam w Niemczech ponad 30 lat i pierwsze słyszę. Moja córka (17) też nic o tym nie wie”; – „Dziwi mnie, że Niemcy nie pozwą go za coś takiego, tylko niemiecka ambasada ograniczyła się do stwierdzenia: to są bzdury. Dla księdza Oko to za mało chyba jest”; – „Czy ksiądz katolicki może tak bezkarnie publicznie kłamać?!”.

 

Depresja plemnika

Jarosław Kaczyński jest dziś jak ten stary lew, który nikomu już nie zagraża, lecz jeszcze ryczy. Młode lwy czekają przyczajone – żadnemu nie chce się skakać byłemu samcowi alfa do gardła, bo po co ryzykować zranienie, skoro można poczekać? Młode podchodzą bliżej i bliżej, zaczepiają samice, znaczą terytorium. A stary tylko ogonem macha i grzywą potrząsa.

View original post 4 199 słów więcej

Kaczyński a kołek polski

PiS sam przynaje, że Kaczyński nadaje się tylko do kołków.

Polish vodka

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

To bynajmniej nie jest śmieszne. Polska wypisuje się z obowiązującego prawa w Unii Europejskiej, drobnymi kroczkami jesteśmy z niej wyprowadzani, rzec można: bezboleśnie. Na Radzie UE przyjmowany był roczny raport dotyczący kwestii praw człowieka. Reprezentujący Polskę zastępca Zbigniewa Ziobry Łukasz Piebiak zablokował dokument. Zgłosił do niego weto ze względu, iż była mowa o obronie praw mniejszości seksualnych.

Stanowisko PiS polegało w tym wypadku na wykręcie – mianowicie domagano się ujęcia w raporcie obrony praw katolików. W głosowaniu padł słynny już wynik 1:27. Instytucje unijne nauczyły się obchodzić szerokim łukiem „chorego człowieka Europy”. Raport po prostu został opublikowany jako raport prezydencji Rady, którą w tym półroczu sprawuje Austria.

Nie dość, że zrażamy do siebie innych, to jesteśmy traktowani, jak zarażeni, zadżumieni. Jeden z dyplomatów postawę Polski pisowskiej nazwał jako „haniebną”. Wykluczenie naszego kraju będzie polegało właśnie na takim kordonie sanitarnym kruczków, jak publikacja pod innym instytucjonalnym pretekstem. Działania…

View original post 1 401 słów więcej

100 nagród dla PiS na 100. lecie niepodległości. Okradanie PL

>>>

To Jan Krzysztof Bielecki, mentor Donalda Tuska i były premier, wprowadzał Mateusza Morawieckiego na polityczne salony. – My nie wiemy, kim on jest. Sprawa jest trudna dla naszego elektoratu, bo nie jest tak pragmatyczny jak wyborcy PO – żali się działacz PiS.

– Morawiecki to przede wszystkim duży biznes, a potem duża polityka. Kiedy Onet odpalił taśmy z premierem nagrane w restauracji Sowa i Przyjaciele, Platforma mogła nam naprawdę zaszkodzić. Wystarczyło zagrać kilkoma cytatami. Ci z PO, owszem, krytykowali, ale raczej rytualnie, nie tak, jak potrafią, gdy im zależy – mówi polityk z PiS. – I to jest najlepszy dowód, że Morawiecki ma wciąż wielu wpływowych przyjaciół po tamtej stronie. Tyle że nie należy ich szukać w polityce, ale na jej zapleczu.

– Teorie spiskowe PiS. Morawiecki był u nas promowany i popychany w szeroko pojętym środowisku młodszego pokolenia, które jednak miało podziemną kartę. Sądziliśmy, że mamy te same poglądy. Ale on chciał władzy i poszedł tam, gdzie mu ją dawali. Można powiedzieć, że koncertowo nas ograł – przyznaje polityk PO.

Pytamy, czy się przedstawi. Nie, wolałby pozostać anonimowy, tak jak inni jego koledzy z Platformy, z którymi rozmawiałyśmy.

Morawiecki, nim został ulubieńcem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, w środowisku liberałów spędził lata. Poznał ludzi, którzy dbali o gospodarcze zaplecze rządu PO: dzielili wpływy w spółkach skarbu państwa, doradzali w gabinetach polityków.

u Jacka Żakowskiego

Nie będzie finansowania inwestycji w jeśli wygra – twierdzi . u Jacka Żakowskiego

#100aferPIS na 💯-lecie: 100.NAGRODY MINISTRÓW PIS Jak wykazał @KrzysztofBrejza rząd PIS przyznał sobie 3.5 mln zł nagród w 2016-17r. Był to system drugich pensji. Jak mówiła Szydło – te pieniądze im się należały.

Dla porównania, rząd PO/PSL przez 8 lat przyznał 38 tys. zł nagród

Holtei

>>>

Zdaję sobie sprawę, że rozmowa ze mną jest smutna czy wręcz beznadziejna, może powinienem przedstawiać jakieś bardziej optymistyczne wizje, żeby pokrzepić, ale realnie nie wiem, co miałbym powiedzieć. Oczywiście jeszcze liczymy na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, bo na co jeszcze możemy liczyć, co zrobić?  – mówi sędzia Michał Laskowski, rzecznik Sądu Najwyższego.

JUSTYNA KOĆ: Prezydent powołał 27 nowych sędziów do Sądu Najwyższego, bez udziału kamer, mediów, nagle. Dziwi pana takie zachowanie prezydenta?

MICHAŁ LASKOWSKI: Dla nas niezrozumiały jest ten pośpiech prezydenta w sytuacji, kiedy Naczelny Sąd Administracyjny wydał postanowienie o wstrzymaniu tej procedury. Jeśli tak to rozumieć, adresatem bezpośrednim tego postanowienia NSA jest KRS, ale przecież nominacje są naturalnym dalszym ciągiem tej procedury.

Niezrozumiałe zatem jest dla nas postępowanie prezydenta w tej sytuacji. To ignorowanie orzeczenia NSA.

Ignorowanie orzeczenia NSA czy nieprzestrzeganie prawa?
Można to różnie nazywać, ale jeśli jest orzeczenie sądu i ktoś mówi, że się do…

View original post 4 291 słów więcej

Lech Kaczyński w koszulce z napisem Konstytucja. Czy powiedziałby dzisiaj „Spierdalaj, Konstytucjo!”?

>>>

Internauci komentują informację o zatrzymaniu byłego prezydenta Armenii Roberta Koczariana.

Pomnik Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie w koszulce z napisem: „Konstytucja, Jędrek” – takie zdjęcie zamieścił w internecie KOD. O sprawie wie już policja, która szuka sprawcy „znieważenia pomnika”.

Pomnik Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie przed siedzibą zachodniopomorskiej „Solidarności” odsłonięto niedawno, bo 16 czerwca. Na uroczystościach związanych z jego odsłonięciem byli obecni m.in. premier Mateusz Morawiecki, szef MSWiA Joachim Brudziński czy prezes TK Julia Przyłębska.

Pomnik Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie przebrany

W sobotę rano zauważono, że na pomniku nieżyjącego prezydenta ktoś zawiesił koszulkę z napisem:

Konstytucja, Jędrek”. Zdjęcie na Facebooku i Twitterze zamieścił Komitet Obrony Demokracji, opatrując je komentarzami:

Nawet „Prezydent Tysiąclecia” nie jest zadowolony z tego, że Andrzej Duda łamie Konstytucję. Zdjęcie zrobiono w Szczecinie.

Prezydent Lech Kaczyński z wiadomością dla Andrzeja Dudy, czy do byłego pracownika to dotrze?

Koszulka na pomniku Lecha Kaczyńskiego. Są nagrania z monitoringu

Do zawieszenia koszulki doszło w nocy z piątku na sobotę, około godziny 1. Na profilu Komitetu Społecznego budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie pojawiły się fragmenty z monitoringu, na których widać mężczyznę opierającego drabinę o tył pomnika.

Mężczyzna – jak opisuje komitet – nie tylko „nie przygotował się” na akcję (nie miał w pełni zakrytej twarzy), ale też robił później zdjęcia pomnikowi z auta. Komitet złożył 2 zawiadomienia w tej sprawie, jedno dotyczy zniszczenia pomnika (mężczyzna miał zarysować jego tylną część).

Pomnik Lecha Kaczyńskiego. Policja zbada, czy doszło do znieważenia

O sprawie poinformowano policję. Jak przekazała Radiu Szczecin podkomisarz Anna Gembala z biura prasowego KWP w Szczecinie, zgłoszenia dokonał przechodzień, który „zauważył, że na pomniku jest koszulka z niestosownym napisem”.

– Wstępnie jest to (zawieszenie koszulki na pomniku – red.) zakwalifikowane jako artykuł 261. Dotyczy to znieważenia pomnika lub innego miejsca publicznego. To przestępstwo zagrożone jest grzywną albo karą ograniczenia wolności – oznajmiła Gembala.

O pomnik Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie toczył się spór przez blisko trzy lata. W 2015 roku zgodę na postawienie monumentu wyraziła rada miasta, ale decyzję unieważnił wojewoda. Pomnik ostatecznie stanął, ale na prywatnej działce – co oprotestowywała Platforma Obywatelska, twierdząc, że powstał on nielegalnie.

Kiedy brakuje rzeczowych argumentów nietrudno zabrnąć w niekontrolowaną paranoję. Przykładem są kuriozalne opinie szefa resortu bezpieczeństwa wewnętrznego Joachima Brudzińskiego. Już raz „popisał” się na Twitterze „odkryciem” jakoby na ulicach Brukseli roiło się od uzbrojonego wojska, w sytuacji, gdy stolica Belgii właśnie obchodziła swoje święto niepodległości i z tej racji w mieście odbywała się parada wojskowa. „Spostrzeżenie” ministra miało „dowieść” jak bezpieczna oczywiście dzięki PiS-owi jest Polska.

Teraz Brudziński wygłupił się po raz wtóry, bezsensownie mieszając Donalda Tuska w sprawę ostatnich starć policji z obywatelami, protestującymi przeciwko zmianom w sądownictwie:

„Zgadzam się z Donaldem Tuskiem. Tylko ja kiedy byłem w opozycji i prowadziłem marsze i demonstracje to zawsze apelowałem do uczestników aby bezwzględnie wykonywali polecenia naszej służby porządkowej i Policji! A Pan Tusk dzisiaj milczy jak jego koleżanki i koledzy z PO atakują policję” – napisał na swoim Twitterze szef MSWiA.

Tak odniósł się do materiału wideo, w którym widzimy premiera Donalda Tuska przemawiającego w 2014 roku podczas głównych obchodów 95-lecia policji. Ówczesny premier powiedział wtedy m.in.: „każdy kto obraża policjanta, obraża majestat RP”, a następnie: „ci którzy naruszają prawo, nie pozostaną bezkarni”.

Internauci nie pozostali obojętni na farmazony ministra: „Jaki minister taka policja…Brudziński, Zieliński…etc. I pomyśleć, że taki cymbał jest…wykładowcą akademickim!!!” – napisał jeden z nich.  Inni też nie szczędzili mu krytycznych docinków: „I znowu wina Tuska! Masakra, ależ kompleks Tuska macie”; „Pan już jak pański szef macie na punkcie PDT jakiś niesamowity kompleks niższości. To jednak można wyleczyć. A propos to nie pan wyzywał ‚komuniści i złodzieje’?”; „On pozostanie w historii Polski. A was… No cóż nie będzie” – komentują Polacy.

Ta ostatnia opinia wydaje się jednak zbyt optymistyczną prognozą dla obecnie rządzących. Oni z pewnością zaistnieją na kartach historii, ale między nimi, a Donaldem Tuskiem będzie „pewna” różnica.

Kaczyński instaluje w PL reżim na wzór Janukowycza i Łukaszenki.

Earl drzewołaz

OKO.press dotarło do dokumentów z policyjnej akcji zabezpieczenia ubiegłorocznych protestów przeciwko pisowskim ustawom o sądach. Do akcji rzucono tysiące policjantów, w tym setki tajniaków, ścigających najgroźniejszych przestępców. Raportowali o każdym kroku manifestujących. Zwłaszcza opozycji pozaparlamentarnej i parlamentarnej oraz młodzieży

Z dokumentów, do których dotarliśmy wyłania się dość ponury obraz policji i państwa, któremu służy. Latem 2017 roku, podczas pokojowych (początkowo wręcz piknikowych) protestów przeciwko pisowskim ustawom o sądach, bez wyraźnego powodu, odciągnięto od codziennych zadań tysiące funkcjonariuszy z całej Polski i kazano pilnować parlamentu, Pałacu Prezydenckiego i TVP.

Do rzekomo wyłącznie prewencyjnej akcji rzucono setki tajniaków, m.in. z pionów kryminalnych – na co dzień ścigających morderców, handlarzy narkotyków i złodziei. I kazano im „objąć nadzorem” uczestników manifestacji, ale także osoby nieuczestniczące w protestach. W niektórych przypadkach była to klasyczna policyjna obserwacja – jaką wolno stosować tylko wobec przestępców. Policjanci raportowali o każdym kroku „nadzorowanych” i „obserwowanych”, na siłę szukając zagrożeń…

View original post 5 597 słów więcej

Szydło pochodzi od Kaczyńskiego, a nie do małpy

Beata Szydło jest swoistym fenomenem. Umysł bywalczyni magla i takaż logorea. Szydło nie mówi, tylko puszcza ustami potok słów.

Przypomniała Donaldowi Tuskowi, skąd pochodzi.

Pewnie miała na myśli pochodzenie: od kogo. Szydło wszak pochodzi od Kaczyńskiego, a Tusk od małpy.

I to ta różnica.

A co do reprezentowania interesów, to Szydło reprezentuje interes antypolski, jak jej pochodzenie od Kaczyńskiego. Działa na szkodę Polski, bowiem upadła nasza pozycja w Unii Europejskiej, jesteśmy pośmiewiskiem, w kraju złamane zostało prawo, staliśmy się krajem bezprawia.

Wiemy też dokąd zmierza Szydło. Do Trybunału Stanu, a potem pryczy, jeżeli nie ucieknie z Kaczyńskim do Łukaszenki, albo do Erdogana.

Po wykopaniu Szydło przez Kaczyńskiego z funkcji premiera, nie wiedzą w PiS, co z nią zrobić.

O Szydło mówią: „Prezes uważa, że Szydło nie panuje nad ministrami. Nie ogarnia intelektualnie wielu spraw, nie ma odpowiedniego formatu. Jest nią zirytowany. Dlatego zamierza wziąć sprawy w swoje ręce.”

Od Szydło rozpoczął się upadek Polski. Będzie tego symbolem. Czy trwałym? To zależy od nas, czy pozwolimy trwać im przy korycie.

Pomnik ksero Jarosława ma stanąć na placu Piłsudskiego. PiS chciał przejąć plac od miasta Warszawy. Nie udało się.

Pewnie zrobią to ustawą sejmową.

Następne osiągnięcie PiS – udoskonalają Orwella, który opisał, jak działa Ministerstwo Prawdy w „Roku 1984”.

Ustawa o jawności ma najważniejszą klauzulę, iż nie ujawnia się komuś informacji, kto uporczywie jej się domaga.

„A co nam zrobicie, nie powiemy wam, bo domagacie się zbyt nachalnie” – powiedzą tekstem z Barei.

Wymuszanie posłuszeństwa już ma miejsce, jak w przypadku posła Sławomira Nitrasa.

Nitras wdał się w dyskusję z Kuchcińskim, więc poseł PO przez 3 miesiące dostanie tylko połowę uposażenia.

Ciekawy wywiad w „Dzienniku” z szefem Obywateli RP Pawłem Kasprzakiem.

Kasprzak przypomina, jak Kaczyński zaczął przychodzić na miesięcznice i o celach kontrmiesięcznic.

„Kiedy tam staliśmy z prawdziwymi cytatami z rzekomo czczonego tam Lecha Kaczyńskiego, skutecznie rozmontowywaliśmy smoleński mit i psuliśmy pisowski spektakl. Dla PiS nie ma dobrego wyjścia i my wszystkie cele zrealizowaliśmy. Wizerunkowe koszty są przerażające – te fortyfikacje na pół miasta. A równocześnie mit smoleński leży. Szef jednej z frakcji smoleńskiego bractwa powiedział nam do kamery, że barierki pokazują prawdę o PiS i sytuacji kraju i że Kaczor – tak się sam wyraził – zaczął przychodzić na Krakowskie Przedmieście dopiero wtedy, kiedy dostał w d…ę w wyborach prezydenckich w 2010 r. Prawa do demonstracji obroniliśmy – bo demonstracje się odbywają mimo zakazu.”

Refleksje Kasprzaka o opozycji są nieciekawe. I to jest następny problem. PiS to podła zmiana, najpodlejsza po 1989 roku, ale opozycja nie wyciąga z tego wniosków.

Zobacz w Lis: za komuny było łatwiej.

KOD: Nie poddamy się, niezależnie od tego jak bardzo opresyjna będzie władza – pamiętajcie pomocprawna@ruchkod.pl nikt nie zostanie sam!

Post Navigation